Reklama

BETEL - Zakupy z sercem - Deribie Mekanene

Nasz sierpień

2017-08-25 09:35

Antoni Szymański

Archiwum Dolnośląskiej „Solidarności”
Demonstracje na ulicach Wrocławia

Czy Państwo odczuwacie czasem zmęczenie demokracją? Może to nie demokracja nas męczy lecz jej mozolna nauka? Zaczęło się niedawno bo zaledwie 37 lat temu… .

Choć tradycyjnie łączymy porozumienia sierpniowe z tym co dokonało się 31 sierpnia 1980 r. w gdańskiej stoczni, warto pamiętać, że dzień wcześnie sygnowano porozumienie w Szczecinie a potem były jeszcze dwa porozumienia: w Jastrzębiu-Zdroju 3 września 1980 i w Hucie Katowice – 11 września 1980. Wybrzeże i Śląsk wyznaczały symbolicznie granice walki o polską wolność, walki w której udział brał cały kraj. Wracam do tamtych zmagań, ciesząc się z przywileju, że przyszło mi mieć w nich skromny udział.

Kto uważa, że panowała wtedy jednomyślność, myli się bardzo. Spory były od samego początku. Pierwszy zjazd „Solidarności” był tego najlepszym przykładem. Jednak trzymały nas razem wówczas dwa ważne powody: po pierwsze mieliśmy wspólny cel, a po drugie umieliśmy i chcieliśmy ze sobą rozmawiać. Zadanie było jasne: poszerzyć na ile się da polską wolność i wprowadzać krok po kroku demokrację. Hamulcowym był ówczesny komunistyczny establishment, wsparty potęgą militarną „wielkiego brata”. Różnice poglądów i agentura wewnątrz ruchu osłabiała tempo zmian, lecz nie była w stanie powstrzymać tego do czego byliśmy ogromnie zmotywowani: walki o pełnię wolności. Szliśmy do przodu – szybko i dla władzy zbyt szybko. Nasza jedność w różnorodności okazała się dla systemu tak niebezpieczna, że dopuścił się siłowego rozwiązania. Wolnościowa fiesta trwała tylko niespełna półtora roku. Co było dalej od 13 grudnia 1981 – pamiętamy doskonale. Osłabienie ducha aktywności społecznej, kontynuacja rujnowania gospodarki, próby tworzenia demokracji fasadowej.

Ponowne odrodzenie nastąpiło w 1989 roku i nadal, choć mniej liczni, szliśmy do przodu razem. Coraz mniej pięknie się jednak różniliśmy. Dziś trudno już mówić o jakiejkolwiek estetyce różnorodności. Różnice uległy drastycznemu wyostrzeniu. Przekłada się to na poziom debat publicznych, jakość protestów ulicznych, a także na sposób świętowania rocznic takich jak choćby sierpień 1980. Skłócone obecnie środowiska, czerpiące rodowód z tamtych lat, interpretują sierpień na swój sposób i celebrują własnych bohaterów.

Reklama

Psuje to jakże potrzebne społeczeństwu poczucie sukcesu – radość z faktu, że udało nam się jednak wiele w Polsce zmienić. Nie ma już monopolu władzy ani gospodarki centralistycznej, istnieje samorządność lokalna, tak zwany „zwykły” obywatel ma o wiele większy wpływ na swoje życie i funkcjonowanie społeczności w której żyje, jesteśmy zamożniejsi i z większą nadzieją możemy myśleć o przyszłości. To jest autentyczne dziedzictwo sierpnia.

Dlatego zapewniam Cię Drogi Czytelniku tych słów, że rocznica sierpnia 1980 to również Twoje święto. Może w tym dniu warto spotkać się z rodziną przy stole i wspominając dawne lata, przekazać młodemu pokoleniu to co Twoim zdaniem warte jest zapamiętania? Warto budować w swoim środowisku narrację wdzięczności Opatrzności za odzyskaną wolność, za to co piękne, mając nadzieję, że znów kiedyś będziemy się pięknie różnić. To będzie Twój niebagatelny wkład w jakże potrzebną Polsce politykę pojednania.

Tagi:
komentarz

Spór o gdański model równości

2018-06-14 14:18

Antoni Szymański Senator RP

torbakhopper/ Foter CC-BY ND

Mimo coraz silniej wyrażanego sprzeciwu prorodzinnych środowisk obywatelskich, część gdańskich urzędników forsuje uchwalenie dokumentu „Model na rzecz Równego Traktowania”. Dokument w obecnym kształcie zawiera kontrowersyjne zapisy godzące w prawa rodziców.

Deklarowanym celem dokumentu „Model na rzecz Równego Traktowania” jest wyznaczanie kierunków dla wieloletniej polityki społecznej władz Gdańska w aspekcie równościowym. Obejmuje on zagadnienia takie jak równe traktowanie obywateli pod względem płci, wieku, pochodzenia etnicznego, wyznawanej religii i światopoglądu, niepełnosprawności oraz tzw. orientacji seksualnej.

Jak łatwo się domyślić najwięcej kontrowersji wzbudza ostatni z wymienionych obszarów. Dokument zawiera diagnozę aktualnej sytuacji, opartą na dość wąskiej bazie badawczej. Większość tez wyprowadzona jest z domniemań, szacunków (min. zawyżona liczba obywateli homoseksualnych), pojedynczych relacji oraz presupozycji ideologicznych. Z ustaleń wynika, że miasto Gdańsk nie zapewnia poczucia bezpieczeństwa i równego traktowania osobom z grupy tzw. LGBT (lesbijkom, gejom, osobom biseksualnym i transpłciowym). W związku z tym rekomenduje się podjęcie wzmożonych działań edukacyjnych, mających zmienić zaistniałą sytuację.

Autorzy dokumentu rekomendują: opracowanie i wdrożenie w szkołach zajęć dostarczających rzetelną wiedzę o osobach LGBT+ oraz podnoszących kompetencje rodziców, nauczycieli/ek, uczniów i uczennic m.in. w zakresie przeciwdziałania przemocy i reagowania na przemoc, które to zajęcia będą uwzględniały wiedzę o przemocy motywowanej uprzedzeniami, w szczególności ze względu na płeć, orientację seksualną oraz tożsamość płciową (rekomendacja 38). W innym miejscu dokument postuluje przygotowanie personelu szkolnego w zakresie praw i wsparcia transpłciowych dzieci i młodzieży oraz dzieci LGB (np. poprzez warsztaty i szkolenia w zakresie wsparcia dzieci i młodzieży LGBT+) (rekomendacja 39).

Tego typu postulaty niepokoją coraz liczniejszych grupę rodziców, środowisk obywatelskich i religijnych. Jak twierdzi jeden z liderów protestów Krzysztof Kęsicki mała grupka osób z UM Gdańska wraz z mniejszościami seksualnymi chce przeprowadzić w naszym mieście tęczową rewolucję spod znaku LGBT. Jacek Barzowski członek Rady ds. Rodziny przy Marszałku Województwa Pomorskiego potwierdza: Jako Ojciec i mąż z niepokojem obserwuję jak pod hasłami „równościowymi” planuje się dewastację rodzin, wprowadza się cenzurę wypowiedzi i zakazy manifestowania oraz planuje się wprowadzenie modeli edukacji „równościowej”, które w znaczny sposób mają ograniczyć władze rodzicielską, a dodatkowo zaburzają prawidłowy rozwój dzieci i młodzieży.

Środowiska skupiające się wokół hasła „Odpowiedzialny Gdańsk” organizują pikiety, protesty, wydają oświadczenia (por. www.odpowiedzialnygdansk.pl) . Najnowszą aktywnością był udział w gorącej dyskusji, która odbyła się 12 czerwca 2018 r. podczas obrad Komisji Spraw Społecznych i Ochrony Zdrowia Rady Miasta Gdańska. Mieszkańcy zadawali radnym trudne pytania i starali się wyrazić swój niepokój. Chodzi głównie o obawę przed podważeniem praw rodzicielskich, które wszak zagwarantowane są przez liczne ustalenia międzynarodowe (min. Deklaracja Praw Człowieka z 1948r. Art. 26 ust.3, Protokół nr 1 do Konwencji o Ochronie Praw człowieka i podstawowych wolności z 1952r.; Deklaracja Praw Dziecka z 1959; Międzynarodowy Pakt Praw Obywatelskich i Politycznych z 1966r. Art. 18 ust. 4; Pakt Praw Gospodarczych, Społecznych i Kulturalnych z 1966r. Art. 13 ust. 3; Karta Fundamentalnych Praw Unii Europejskiej z 2000r. Art. 14 ust. 3 i inne). Rodzice nie chcieliby, aby w szkole do której uczęszcza ich dziecko promowana była ideologia godząca w rodzinę, relatywizująca wartości i rozmywająca tożsamość instytucji małżeństwa.

Trudno powiedzieć jakie będą losy dokumentu. Zapewne jego autorzy będą dążyć, by został on uchwalony przez Radę Miasta w obecnym kształcie jeszcze w bieżącej kadencji. Czy działania środowisk upominających się o prawa rodziców do wychowania dzieci zgodnie z własnymi przekonaniami odniosą skutek? Jakkolwiek się sprawy potoczą, należy z satysfakcją odnotować, że zainteresowanie tematem a także liczba środowisk włączonych w czynną troskę o gdańskie rodziny rośnie. I co ciekawe podejmowane wysiłki mają charakter ponadwyznaniowy, co podkreślam gdyż wszelkie porozumienia ponad podziałami uważam za szczególnie cenne. Zakończę słowami listu otwartego, wystosowanego do prezydenta miasta Pawła Adamowicza przez gdańskich pastorów:

Wyrażając sprzeciw wobec działań promujących rozwiązłość i stawiających znak równości pomiędzy nią, a przymierzem małżeńskim pragniemy jednocześnie wyrazić przekonanie, że prywatne sprawy powinny pozostać w prywatnych miejscach. (…) Upodobania i zachowania seksualne są w każdym przypadku sprawą tak intymną, że nie nadają się do tego, by je obnosić po ulicach, a tym bardziej w szkołach. Nie chcemy dołączać do niechlubnych miast z historii, w których nieskrępowana seksualna niemoralność doprowadziła je do moralnego i cywilizacyjnego upadku.

Mając to na uwadze będę z uwagą śledził dalsze losy sporu o gdański model równości.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Posłowie odrzucili petycję ws. legalizacji homoseksualnych związków partnerskich

2018-06-20 13:42

lk / Warszawa (KAI)

Petycja postulująca "zapewnienie równości osobom nieheteroseksualnym w zakresie tworzenia przez nie związków" przepadła w środę na posiedzeniu komisji ds. petycji. Posłowie odrzucili wniosek o dalsze prace nad nią i ewentualne zapytanie rządu, czy planuje odpowiedzieć na postulaty osób pozostających w takich związkach. Dołączona do projektu ekspertyza Biura Analiz Sejmowych podkreśla, że legalizacja homozwiązków partnerskich i adopcja przez nie dzieci jest sprzeczna z polską konstytucją.

Wikipedia

Petycja zgłoszona przez osobę prywatną stwierdzała, że "państwo polskie nie dokłada starań mających na celu zapewnienie równości osobom nieheteroseksualnym w zakresie tworzenie przez nie związków". W imieniu autora przedstawiła ją poseł Kornelia Wróblewska (Nowoczesna).

Zdaniem autora petycji, brak uregulowań prawnych co do formalizacji takich związków zmusza pozostające w nich osoby do tworzenia "nieformalnych, łatwo rozpadających się relacji, przy czym brak prawnych uregulowań jest właśnie jedną z przyczyn niemożności zbudowania trwałego związku".

Autor petycji utrzymywał, że w większości państw europejskich i państw wysoko rozwiniętych "istnieją uregulowania prawne, które gwarantują zabezpieczenie podstawowych praw osób nieheteroseksualnych w zakresie dziedziczenia, obejmowania ubezpieczeniem zdrowotnym partnera, uzyskiwania informacji o stanie jego zdrowia, adopcji dzieci czy zabezpieczenia materialnego w przypadku rozstania".

Jego zdaniem, brak takich rozwiązań w Polsce jest zauważalny na arenie europejskiej i "trzeba być świadomym, że prędzej czy później Polska będzie zmuszona je wprowadzić ze względu na obowiązki wynikające z członkostwa w organizacjach międzynarodowych".

Miażdżąca dla tej propozycji okazała się jednak opracowana dla komisji ekspertyza Biura Analiz Sejmowych. Jej autorka dr Jolanta Waszczuk-Napiórkowska, ekspert ds. legislacji w BAS przypomniała, że postulat wprowadzenia legalizacji homoseksualnych związków partnerskich jest sprzeczny z polską konstytucją, zwłaszcza z jej art. 18, który określa małżeństwo jako związek kobiety i mężczyzny, a tworzona przez nich rodzina pozostaje pod ochroną Rzeczypospolitej Polskiej.

Nie można też zgodzić się z twierdzeniem autora petycji, jakoby osoby homoseksualne – z uwagi na brak unormowania prawnego związku partnerskiego – nie miały zabezpieczonych podstawowych praw w zakresie dziedziczenia, objęcia ubezpieczeniem zdrowotnym, uzyskania informacji o stanie zdrowia, czy też zabezpieczenia materialnego w przypadku rozstania.

Ekspertka BAS przytoczyła szereg już istniejących przepisów prawa spadkowego, kodeksu cywilnego i konkretnych ustaw oraz rozporządzeń, które przeczą tezie o prawnej dyskryminacji osób homoseksualnych pozostających we wspólnych związkach.

Odnośnie postulatu o adopcji dzieci przez takie osoby podkreśliła, że w prawie polskim przysposobić (dokonać adopcji) wspólnie mogą tylko małżonkowie.

"Przyjęte rozwiązanie jest zasadne, ponieważ małżonkowie są w stanie stworzyć warunki odpowiadające rodzinie naturalnej. Rozwiązanie takie jest zgodne z dobrem dziecka" - wyjaśniła dr Waszczuk-Napiórkowska, nawiązując do wyroku Trybunału Konstytucyjnego z 28 kwietnia 2003.

Przewodniczący komisji ds. petycji Sławomir Piechota (PO) argumentował, że komisja ds. petycji ma charakter uzupełniający dla innych komisji, w których powstają konkretne projekty legislacyjne i powinna się ograniczyć właśnie do rozpatrywania petycji lub dezyderatów kierowanych do władz.

Stworzenie projektu ustawy jest raczej zadaniem komitetu inicjatywy obywatelskiej, który może zebrać też głosy poparcia dla takiej inicjatywy. Wówczas projekt mógłby trafić do Sejmu i byłby rozpatrywany.

Poseł Wróblewska zaproponowała zatem przygotowanie dezyderatu skierowanego do rządu z pytaniem, czy i w jaki sposób planuje odpowiedzieć na postulaty osób pozostających w związkach partnerskich.

Poseł Piechota odpowiedział wówczas, że skoro w Sejmie został już złożony projekt ustawy o związkach partnerskich autorstwa klubu Nowoczesna, to z pewnością będzie on przedmiotem debaty.

Poseł Grzegorz Wojciechowski z PiS złożył następnie wniosek o niezajmowanie się petycją, który został przyjęty przez członków komisji stosunkiem 9 za i 2 wstrzymujące się.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Kraków: gala finałowa Akademii Przyszłości

2018-06-21 11:03

Stowarzyszenie WIOSNA

Ponad 2500 dzieci z całej Polski wzięło udział w tegorocznej, jubileuszowej edycji Akademii Przyszłości. To siostrzany projekt Szlachetnej Paczki, który pomaga dzieciom z trudnościami w szkole i pozwala im uwierzyć w siebie. Jego ambasadorami są m.in. Anna i Robert Lewandowscy. 16 czerwca w Krakowie odbyła się uroczysta Gala Sukcesów podsumowująca mijający rok szkolny.

Stowarzyszenie WIOSNA

Wielki sukces 15-lecia

Akademia Przyszłości to nowatorski projekt edukacyjny skierowany do dzieci ze szkół podstawowych. Dzięki cotygodniowym zajęciom z osobistym tutorem i realizacji programu Systemu Motywatorów Zmiany dziecko przestaje musieć się uczyć, a zaczyna chcieć. Podopieczni Akademii to „mali ludzie z długą historią”, niekiedy trudną i niepozbawioną rozczarowań. Udział w projekcie to dla nich szansa, by uwierzyli w siebie i zmienili sposób myślenia. Piętnaście lat od jej założenia Akademia Przyszłości z projektu o charakterze lokalnym rozrosła się do skali ogólnopolskiej i jest dziś obecna w ponad 200 szkołach w 59 miastach w całym kraju. W roku szkolnym 2017/18 z jej wsparcia korzystało 2529 dzieci, których od porażki w szkole do sukcesów w życiu prowadziło 2278 tutorów-wolontariuszy.

Z Planety Trudności na Planetę Sukcesu

Motywem przewodnim jubileuszowej edycji projektu była podróż. To właśnie od niej, a konkretnie od symbolicznego lotu balonem, dzieci rozpoczęły swoją przygodę z Akademią podczas uroczystej inauguracji w październiku 2017 roku. – Bo udział w Akademii to taki lot balonem – mówi Ola, wolontariuszka projektu. – To okazja do spojrzenia na świat z innej perspektywy, poznania niezwykłych osób, odkrywania nowych miejsc, zrzucenia balastu oraz mierzenia się z różnymi warunkami atmosferycznymi.

Gala była ostatnim przystankiem tegorocznej podróży z Planety Trudności na Planetę Sukcesu. Prowadzący wydarzenie wcielili się w rolę podróżników i ekspertów od map. Opowiedzieli kartograficzne ciekawostki, odkryli, ile lat ma najstarsza mapa na świecie, zdradzili, czym są „papierowe miasta” i zaprosili dzieci do odszukania na mapach miejsc, które podopieczni Akademii wspólnie ze swoimi tutorami odwiedzali w ciągu całego roku. Zwieńczeniem Małopolskiej Gali Sukcesów było wręczenie dyplomów dla dzieci oraz podziękowania dla szkół uczestniczących w projekcie i wspierających go partnerów.

Akademia gwiazd

Wartości i nowatorski charakter jakie niesie ze sobą Akademia zostały w tym roku dostrzeżone przez wiele znanych postaci życia publicznego: polityków, sportowców i artystów. Swoimi działaniami – jako ambasadorzy projektu lub darczyńcy – wsparli Akademię Przyszłości m.in. Prezydent RP Andrzej Duda wraz z małżonką, siostry Agnieszka i Urszula Radwańskie czy Anna i Robert Lewandowscy.

– Gorąco namawiamy do wspierania dzieci z Akademii Przyszłości – mówi kapitan piłkarskiej reprezentacji Polski. – W ten sposób naprawdę można im pomóc w tym, żeby uwierzyły w siebie, żeby były pewne siebie, żeby nie bały się marzyć. Te dzieciaki tego potrzebują.

Jak to działa

- Gdy kupiłam indeks, chodziłam jak nakręcona – wspomina Monika, ubiegłoroczna fundatorka. – Znajomym mówiłam: „Słuchajcie, jest taka akcja! Mam dzieciaka! Takiego swojego! Kacper, lat 12”. Ważny był sam pomysł, że dedykujemy to komuś konkretnemu, że to nie jest enigmatyczna fundacja, na którą wpłacamy pieniądze i nie wiadomo, co się z nimi dzieje. To jest konkretne dziecko i konkretna pomoc. Akademia Przyszłości jest finansowana z wpłat darczyńców. To dzięki nim przez 15 lat działalności udało się pomóc już prawie 14 tys. dzieci z całej Polski. Darczyńcą może zostać każdy. Wystarczy przed startem kolejnej edycji wejść na stronę www.akademiaprzyszlosci.org.pl i wybrać dziecko, któremu ufundujemy Indeks Sukcesów.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 5/6 2018

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem