Reklama

Sklep sakralny

Abp Paglia dla KAI: abp Romero wzywa nas do globalizacji solidarności (wywiad)

2017-08-15 12:01

Rozmawiała Dorota Abdelmoula / Watykan

TV Trwam

W świecie, w którym nastąpiła globalizacja gospodarki, w którym tak wielką wagę przywiązuje się do pieniędzy, w którym zapomina się o ubogich, świadectwo, jakie dał abp Romero jest opatrznościowe. On wzywa nas do globalizacji solidarności. Dlatego jest świętym na dziś - mówi w rozmowie z KAI abp Vincenzo Paglia, postulator kanonizacyjny bł. Oskara Romero, a także przewodniczący Papieskiej Akademii Życia, nawiązując do przypadającej 15 sierpnia setnej rocznicy urodzin salwadorskiego męczennika.

Dorota Abdelmoula (KAI): Księże Arcybiskupie, organizatorzy Światowych Dni Młodzieży Panama 2019 wybrali bł. Oskara Romero na jednego z patronów spotkania młodych. W jaki sposób ten urodzony przed stu laty męczennik może być przewodnikiem na nasze czasy?

Abp Vincenzo Paglia: Często powtarzam, że bł. Oskar Romero jest w pewnym sensie męczennikiem Soboru Watykańskiego II. Został zamordowany w geście nienawiści wobec Kościoła ukształtowanego przez Sobór: Kościoła ewangelicznego i wolnego, który bronił narodu i chciał ratować z opresji najuboższych i najbardziej bezbronnych. Odium fidei, które usprawiedliwia męczeństwo, nie było w tym przypadku zwykłą nienawiścią wobec wiary. Było nienawiścią salwadorskich dyktatorów wobec Kościoła, który chciał żyć według wskazań Soboru Watykańskiego II: Kościoła dla wszystkich, ale w sposób szczególny dla najuboższych.

Dlatego bł. Oskar Romero jest męczennikiem niezwykle aktualnym: nie tylko dla Kościoła, ale też dla społeczeństwa cywilnego. Dlatego ONZ połączył świadectwo jego życia z obroną praw człowieka. Kiedy Jan Paweł II przygotowywał się do pierwszej wizyty w Salwadorze, osobiście kilka razy rozmawiałem z nim o abp Romero i kiedy przybył do Salwadoru, poza oficjalnym programem, a wręcz wbrew woli rządu, udał się bezpośrednio na grób męczennika. Pamiętam jego gest dłoni opartych na płycie grobowej i też słowa, które wtedy wypowiedział: Romero jest nasz. On jest Kościoła.

Reklama

Chciałbym, aby przed ŚDM w Panamie udało się zakończyć ostatni etap procesu kanonizacyjnego, aby abp Romero mógł towarzyszyć młodym z całego świata już jako święty, w drodze do Panamy.

KAI: Możemy powiedzieć coś o szczegółach procesu kanonizacyjnego i cudu, który jest badany?

- Tak. Cud, który jest przedmiotem badań, dotyczy kobiety, która miała nieco ponad 40 lat i była w siódmej ciąży, która była zagrożona. Według wszelkich badań, zarówno kobiecie, jak i dziecku groziła śmierć. Grupa jej przyjaciół modliła się w tym czasie za wstawiennictwem abp Romero i w niedługim czasie wszystko się rozwiązało w sposób, którego lekarze nie byli w stanie pojąć.

Przypadek ten został przebadany najpierw w Salwadorze, następnie akta zostały przysłane tu, do Kongregacji ds. Świętych w Watykanie. Jako postulator, otworzyłem je 24 marca, w rocznicę śmierci arcybiskupa i odtąd trwają badania prowadzone przez zespół medyczny, a następnie komisja teologiczna przestudiuje wszystkie świadectwa zebrane w aktach, a na koniec kongregacja zdecyduje, czy mamy do czynienia z faktem nadprzyrodzonym, niewytłumaczalnym i jeśli opinia będzie pozytywna a papież ją zatwierdzi, dojdziemy do zamknięcia procesu kanonizacyjnego. Chciałbym, żeby stało się to przed Światowymi Dniami Młodzieży.

KAI: Czy ten błogosławiony może też być przewodnikiem pomocnym w zrozumieniu Kościoła środkowoamerykańskiego?

- Zdecydowanie tak. Przede wszystkim chciałbym przypomnieć wielkie poruszenie Jana Pawła II, kiedy w 1980 r. wrócił z Brazylii, gdzie zobaczył ogrom nędzy w tamtejszych wielkich miastach. Pamiętam, jak mówił wówczas, że biskupi Ameryki Łacińskiej maja rację, mówiąc, że Kościół musi w sposób uprzywilejowany traktować ubogich. Abp Romero właśnie to robił. I dlatego został zamordowany.

W świecie, w którym nastąpiła globalizacja gospodarki, w którym tak wielką wagę przywiązuje się do pieniędzy, w którym zapomina się o ubogich, świadectwo, jakie dał abp Romero jest opatrznościowe. I może zainspirować młodych do budowania przyszłości, która nie będzie taka, jak teraźniejszość, ale będzie światem większej wolności i większej wrażliwości na ubogich. Abp Romero wzywa nas do globalizacji solidarności, a nie gospodarki. Dlatego jest świętym na dziś.

KAI: Inspiracją dla młodych powinien być też głos Kościoła, który przygotowuje się do synodu o młodzieży. W pamięci mamy poprzednie spotkanie biskupów, poświęcone rodzinie. Czy wydało ono konkretne owoce?

- Sam temat młodzież i rozeznawania powołania, to bezpośredni owoc poprzedniego synodu. Jest w tym coś opatrznościowego i cieszę się, że mogę to podkreślić, mówiąc do Polaków. Te synody łączą ze sobą św. Jana Pawła II i papieża Franciszka. Pierwszy synod, jaki zwołał Jan Paweł II, poświęcony był rodzinie. I to papież-Polak zainicjował Światowe Dni Młodzieży. Także papież Franciszek zwołał „swój” pierwszy synod poświęcając go rodzinie, zapragnął, aby kolejny był poświęcony młodzieży i z determinacją kontynuuje dzieło ŚDM.

Te dwa tematy: młodzież i rodzina, to jakby dwa owoce Soboru Watykańskiego II. Zachęcam do zrozumienia tego. Bo Słowo Boże, jak mówił św. Grzegorz Wielki, wzrasta, wraz z tym, kto je czyta. Można też powiedzieć: wzrasta, waz z papieżami, którzy przekładają je na konkretne sytuacje, właściwe swoim czasom.

To dwa różne pontyfikaty, ale łącząca je więź jest niezwykła. I wierzę, że opatrznościowym jest fakt, że nauczanie Kościoła w kwestiach rodziny oraz uwaga Kościoła skoncentrowana na młodych, spotkała się z tymi dwiema wielkimi osobami, a także z pontyfikatem Benedykta XVI. Dzięki Bogu, że te pontyfikaty różnią się od siebie. Świat się zmienia i każdy papież, musi odpowiadać na wyzwania, którym stawia czoła.

KAI: Jakie są w naszych czasach te najważniejsze wyzwania i papieskie troski związane z rodziną?

- Obserwowałem i wciąż obserwuję, z bardzo bliska, najpierw jako przewodniczący Papieskiej Rady ds. Rodziny, a dziś jako przewodniczący Papieskiej Akademii Życia i wielki kanclerz Papieskiego Instytutu Jana Pawła II dla Studiów nad Małżeństwem i Rodziną, że rodzina znajduje się dziś w sytuacji paradoksalnej. Z jednej strony wszyscy jej pragną, a z drugiej strony stoi ona na rozdrożu podziałów, separacji, przemocy. Temu rozdarciu towarzyszy jednak głęboka potrzeba rodziny w świecie osamotnienia.

Pierwszym z zadań, jakie Kościół musi dziś kontynuować, jest wspieranie wspólnoty wobec nasilającego się indywidualizmu. Wspieranie miłości wobec obojętności. Bo tam, gdzie jest osamotnienie i obojętność – tam nie ma życia, jest jedynie śmierć. Dlatego pierwsze pytanie, jakie musimy sobie postawić, brzmi: jak sprawić by wzrastały braterstwo i wspólnota?

Kluczowym pytaniem jest też to, dlaczego młodzi wolą dziś żyć razem, nie pobierając się? Ten bardzo smutny fakt stanowi wyzwanie nie tylko dla Kościoła, ale i dla społeczeństwa. Przekazując Ewangelię rodziny i małżeństwa nie starajmy się przekazywać przesłania atrakcyjnego, ale takie , które dotknie i poruszy serca młodych. Czy fakt, że młodzi wolą żyć razem bez ślubu, bo traktują małżeństwo jako więzienie, nie powinien wzywać nas do refleksji? Do zastanowienia się, czy potrafimy dobrze przekazać Ewangelię miłości i rodziny? Czyż nie ma ryzyka, że i my sami dajemy pierwszeństwo miłości romantycznej, nad miłością życia?

Jestem przekonany, że konieczne jest ponowne przemyślenie przesłanie, które chcemy przekazać młodym. Jeśli pochylimy się nad przesłaniem biblijnym, widzimy, że Bóg powierza przymierzu między kobietą a mężczyzną - nie oddzielnie: kobiecie, albo mężczyźnie, ale ich przymierzu – dwa ważne zadania: po pierwsze strzeżenie dzieła stworzenia, po drugie: odpowiedzialność za kolejne pokolenia. Zatem nikt nie pobiera się dla siebie samego, ale po to, by zmieniać świat według projektu Boga. Starajmy się to przekazywać, a nie mówić jedynie, że małżeństwo jest nierozerwalne.

KAI: Wielu młodych, także chrześcijan, mówi, że nie wierzy w nierozerwalność małżeństwa. Jak odpowiedzieć na te wątpliwości?

- Romantyczny indywidualizm jest źródłem nieszczęścia w świecie. Bóg powołuje nas do przemieniania świata na bardziej sprawiedliwy, solidarny, braterski – właśnie poprzez to przymierze mężczyzny i kobiety, którzy odkrywają, że najważniejszy sposób realizowania siebie dokonuje się właśnie w rodzinie.

Małżeństwo jest nierozerwalne, bo ma do wypełnienia właśnie to zadanie. Wartością małżeństwa nie jest jego nierozerwalność, ale misja. Jeśli mówimy, że to, co liczy się najbardziej, to uczucia, to potwierdza nasz indywidualizm: każdy myśli tylko o sobie. Dlatego też martwię się, kiedy słyszę, że w „Amoris Laetitia” podkreśla się tylko jeden aspekt.

KAI: Ale jak należy interpretować ten, słynny już, rozdział 8 adhortacji?

- Nie zrozumie się go bez zrozumienia tego, co przed chwilą powiedziałem. Przywiązujemy ogromne znaczenie do jednego aspektu, zapominając o całości. Skupiamy się na źdźble w oku, które przesłania nam wielki skarb. Ale dobrze, zacznijmy od tego źdźbła. Ono zachęca nas do pewnej zmiany eklezjologicznej, nowego sposobu przeżywania wspólnoty Kościoła: kiedy papież podkreśla te trzy czasowniki: towarzyszyć, rozeznawać i integrować, wzywa do tworzenia Kościoła, który jest rodziną, a nie strukturą biurokratyczną, który jest matką, a nie macochą. Kościoła gotowego do ratowania wszystkich swoich dzieci, także tych „najgorszych”. Kościoła, który patrzy sercem matki, a nie sędziego, który nie zamyka oczu wobec choroby, ani też nie mówi, że choroba jest dobrem. Który nazywa chorobę, chorobą i chce ją uleczyć, a nie opuścić. Kościoła, który jest pełen miłosierdzia i który umie towarzyszyć, z Bożą cierpliwością.

Tak, jak w biblijnej przypowieści: i chwast i ziarno są wewnątrz Kościoła i w życiu każdego z nas. Tylko Kościół, który jest matką, może zrozumieć dzieci, także kiedy błądzą. Matka nie ukrywa takiego dziecka, ale bierze je za rękę i próbuje pomóc. Nawet, jeśli choroba trwa długo, jest chroniczna. Dziś niestety mamy parafie, które są bardzo biurokratyczne a mało rodzinne. I rodziny bardzo zamknięte w sobie, a mało eklezjalne. Musimy odkryć nowe przymierze, to o którym mówi papież w swoich katechezach. W tym znaczeniu on nie potępia, ale wymaga odpowiedzialnego towarzyszenia. Jeśli matka nie towarzyszy dziecku, nie wie, czego ono potrzebuje.

Mówimy, że wszyscy jesteśmy braćmi i siostrami, ale czy naprawdę nimi jesteśmy? To jest prawdziwy rozdział 8! Reguły są ważne, ale bez odniesienia do życia – nie ratują. Kiedy słyszę, jak mówi się, że papież chce Komunii św. dla rozwodników w powtórnych związkach, mówię – nie. Ta choroba jest poważna, dlatego papież Franciszek mówi: zwiększmy liczbę aptek, także tych na peryferiach, by pomóc chorym. By chory miał szansę na lekarstwo, ale nie na usprawiedliwienie. To jest ta zmiana stylu. „Amoris Lateitia” wzywa nas wszystkich do zmiany myślenia.

KAI: Ale gdzie mają szukać odpowiedzi ci wszyscy, którzy potrzebują instrukcji, którzy nie wiedzą, co odpowiedzieć w konfesjonale?

- W „Księdze reguły pasterskiej” św. Grzegorz Wielki pisał o tym, że każdego należy nakarmić tym chlebem, którego ta osoba potrzebuje. Nie innym. Dlatego „Amoris Laetitia” wyznacza kryteria, a następnie oczekuje od pasterzy, by – nie w sposób autonomiczny, ale we wspólnocie – próbowali zrozumieć, w jaki sposób odpowiedzieć. Oczywiście, towarzyszenie, rozeznawanie i integrowanie – to nie mechanizm: pytanie - odpowiedź, ale droga do przejścia. Jeśli traktujemy spowiedź i pozostałe sakramenty usługowo: przychodzę, płacę, otrzymuję – zapominamy, że kiedy przychodzimy z pomocą biedakowi – już wtedy spotykamy Jezusa. Że jeśli słuchamy słów Pisma Świętego – już spotykamy Jezusa. Zatem pierwszym Ciałem Chrystusa, które każdy z nas powinien otrzymywać, jest ciało Kościoła. Potem wyruszmy w drogę i zobaczmy, dokąd nas zaprowadzi – i o to prosi papież. On prosi o wyruszenie w drogę – my oczekujemy reguł. Prosi o rozeznawanie – my oczekujemy instrukcji.

Ojciec święty prosi też, by księża byli księżmi: by współodczuwali i towarzyszyli, a nie byli urzędnikami, ekonomami, administratorami. Dziś gubi się znaczenie ojca duchownego, znaczenie słuchania. Wiele sytuacji, które rozgrywają się w rodzinach, to dramaty, które potrzebują wysłuchania, pocieszenia, zrozumienia – a my chcemy te dramaty ludzkie rozwiązywać odpowiedziami: tak, albo nie. Grozi nam, że zostaniemy funkcjonariuszami.

KAI: Na czym w tej sytuacji polega rola świeckich?

- Rolą świeckich jest odkrywanie swojej odpowiedzialności duszpasterskiej, jako braci, sióstr matek, ojców. Kościół nie należy do proboszcza, ani księży. Odpowiedzialność za głoszenie Ewangelii spoczywa na świeckich. Przecież w zakładach pracy nie ma kapelanów. To pracownicy, jeden drugiemu, powinni mówić o Jezusie. Jeden polityk – drugiemu. Handlowiec – handlowcowi. Nasz Kościół jest bardzo sklerykalizowany. Z tego wynika wiele niezrozumienia. Także tego wokół „Amoris Laetitia”. Gdzie tymczasem są rodziny chrześcijańskie i wspólnota chrześcijańska, kiedy małżeństwo przeżywa kryzys?

W tym kontekście życzyłbym sobie, żeby młodzi odkryli tę odpowiedzialność tworzenia świata którego my, dorośli nie możemy już stworzyć.

KAI: Dziękuję za rozmowę.

Tagi:
Watykan Bł. Oskar Romero

Salwador: pierwsze relikwie bł. Oskara Romero podarowane poza granice kraju

2018-08-03 11:30

azr (KAI) / Panama City

Z okazji zbliżających się ŚDM w Panamie, których patronem jest m.in. bł. Oskar Romero, relikwie tego męczennika otrzymał arcybiskup Panamy José Domingo Ulloa Mendieta. To pierwszy raz, kiedy zostały one przekazane poza granice Salwadoru.

pl.wikipedia.org
Oscar Romero

Arcybiskup Ulloa Mendieta przywiózł do Panamy relikwię pierwszego stopnia bł. Oskar Romero – fragment kości żebrowej, pobrany podczas badań w 1980 r. Abp Mendieta otrzymał ten dar od postulatora procesu kanonizacyjnego ks. Rafaela Urrutii, z uwagi na fakt, że błogosławiony męczennik jest jednym z patronów przyszłorocznego spotkania młodych. Jego kanonizacja odbędzie się 14 października br. w Watykanie, wraz z kanonizacją papieża Pawła VI.

Jak zapowiedział arcybiskup, relikwia – pierwsza podarowana poza granice Salwadoru – zostanie wprowadzona do panamskiej katedry, którą podczas ŚDM najprawdopodobniej odwiedzi i konsekruje papież Franciszek.

Bł. abp Oskar Romero, który od 1977 kierował archidiecezją San Salvador, został zamordowany 24 marca 1980 przez płatnych morderców podczas odprawiania Mszy św. w kaplicy szpitala w stolicy kraju. Był obrońcą Ewangelii i praw człowieka, przeciwnikiem trwającej wówczas w Salwadorze wojny domowej. Został beatyfikowany 23 maja 2015. W marcu br. papież Franciszek zatwierdził dekret o cudzie, przypisywanym wstawiennictwu salwadorskiego męczennika: uzdrowienie kobiety, która po urodzeniu dziecka zmagała się ze śmiertelnymi powikłaniami.

Od 1994 r. w rocznicę śmierci hierarchy w wielu krajach świata obchodzony jest Dzień Pamięci i Modlitwy za Współczesnych Misjonarzy - Męczenników. W 2010 r. Zgromadzenie Ogólne Narodów Zjednoczonych ogłosiło 24 marca Międzynarodowym Dniem Prawa do Prawdy o Ofiarach Poważnych Naruszeń Praw Człowieka.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 7/8 2018

Coraz bliżej ukończenia rekonstrukcji zabytkowego ołtarza wrocławskiej katedry

2018-09-25 15:48

xrk / Wrocław (KAI)

Już w kwietniu 2019 r. wrocławianie będą mogli podziwiać zrekonstruowany XVI-wieczny ołtarz bp. Andreasa Jerina, który przez 350 lat znajdował się w prezbiterium katedry jako ołtarz główny, stanowiąc, jak podkreślają badacze, chlubę miasta i budząc podziw podróżnych. Istnieją duże szanse, że wróci on do matki wrocławskich kościołów.

Agnieszka Bugała

Zrekonstruowane dzieło początkowo będzie można oglądać w Muzeum Narodowym we Wrocławiu. To właśnie w tej instytucji po raz pierwszy pojawiła się idea scalenia poszczególnych elementów ołtarza. Kiedy kilka lat temu przygotowywano wystawę poświęconą skarbcowi wrocławskiej katedry zauważono, że zachowało się 80 proc. oryginalnych elementów ołtarza. Wtedy też po raz pierwszy postanowiono przywrócić ołtarz wrocławianom. Pomysł trafił na podatny grunt władz kościelnych i świeckich.

Zarówno abp Józef Kupny, jak i prezydent miasta Rafał Dutkiewicz powtarzali zgodnie, że są otwarci na współpracę w przywróceniu ołtarzowi dawnego blasku. Pozostawało wciąż jednak pytanie, czy jest szansa, by powrócił on na swoje dawne miejsce? Ekspozycja bowiem w innym otoczeniu niż w tym, dla którego był tworzony – jak powtarzali historycy sztuki – nie pozostawałaby bez wpływu na odbiór dzieła.

Metropolita wrocławski podkreśla, że wprawdzie ołtarz Jerina pozostawał przez kilka wieków integralnym elementem wystroju katedry, to jednak tzw. „ołtarz lubiński” znajdujący się aktualnie w prezbiterium, od zakończenia II wojny światowej pisze swoją historię. – Wprawdzie współczesne pokolenie wrocławian, przybywających na modlitwę do katedry zna tylko powojenny ołtarz, jednak nie ukrywam, że bardzo chciałbym, aby ołtarz nie znajdował się tylko w muzeum, ale można było przy nim sprawować liturgię – mówił abp Kupny.

Dziś wydaje się, że klimat sprzyja temu, by matkę wrocławskich kościołów zdobił ponownie ołtarz Jerina. – Jesteśmy po wielu konsultacjach, także po rozmowach z wiernymi. Są bardzo pozytywnie nastawieni do idei powrotu ołtarza – mówi ks. Paweł Cembrowicz, proboszcz katedry.

Zrekonstruowane dzieło będzie mieć formę pentaptyku z ruchomymi skrzydłami. – Po otwarciu będą prezentować scenę Ukrzyżowania, czterech świętych: Jana Chrzciciela, Wincentego, Andrzeja Apostoła i Jadwigi Śląskiej. Po zamknięciu pierwszych skrzydeł ujrzymy historię życia i śmierci św. Jana Chrzciciela, a po całkowitym zamknięciu obu par – wizerunki czterech wielkich ojców Kościoła zachodniego. Warto przy tym zauważyć, że w postać św. Augustyna wcielił się sam biskup Andreas Jerin. Pojawia się on także w scenie kazania św. Jana Chrzciciela na puszczy, gdzie wsłuchuje się w słowa świętego.

W katedrze wrocławskiej niedawno został odnowiony pomnik nagrobny bp. Jerina. Znajduje się on w prezbiterium świątyni – umiejscowiony tak, by przedstawiony na nim biskup spoglądał na ołtarz.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Polacy żyjący na świecie często nie czują się wykorzenieni

2018-09-25 21:19

lk / Płock (KAI)

Polacy żyjący na świecie, który jest globalną wioską, często nie lubią być nazywani emigrantami. Granice mają dla nich charakter umowny i wcale nie czują się wykorzenieni, gdyż podtrzymują kontakt z ojczyzną – powiedział KAI bp Wiesław Lechowicz. Delegat KEP ds. Emigracji Polskiej relacjonował sprawy duszpasterstwa Polonii na 380. zebraniu plenarnym KEP w Płocku.

Ks. Rytel-Andrianik

Bp Lechowicz podziękował pozostałym biskupom za to, że doceniają duszpasterstwo polonijne m.in. poprzez wysyłanie księży do pracy z Polonią. Pracuje wśród niej na całym świecie ok. 2 tys. polskich kapłanów. W ub. roku wyjechało w tym celu 18 kapłanów, w tym roku będzie ich trzynastu.

W Polsce w tym roku, m.in. z okazji 100. rocznicy odzyskania niepodległości, odbywały się w kraju liczne wydarzenia o charakterze polonijnym, jak II Kongres Młodzieży Polonijnej (lipiec-sierpień) i V Światowy Zjazd Polonii i Polaków z Zagranicy (wrzesień). Wzięli w nim udział młodsi i starsi Polacy z całego świata.

W ramach Światowego Zjazdu Polonii i Polaków z Zagranicy odbyło się Światowe Forum Duszpasterstw Polonijnych. – Była to okazja do wymiany doświadczeń i zastanowienia się, w jaki sposób możemy nadal troszczyć się w ośrodkach polonijnych o ducha religijnego i patriotycznego. Chodzi też o podtrzymywanie kontaktów nie tylko od święta, ale systematycznie – wyjaśnił bp Lechowicz.

Jego zdaniem, nie ma z tym problemu w Europie, gdzie dobrze działają Polskie Misje Katolickie. Nieco słabiej więź z ojczyzną jest podtrzymywana za oceanem: w obu Amerykach czy w Australii.

W opinii delegata KEP ds. Emigracji Polskiej, nie ma takiej grupy Polaków na obczyźnie, która nie byłaby szczególnym wyzwaniem duszpasterskim dla Kościoła w Polsce. – Na tyle, na ile nas stać, próbujemy docierać z naszymi księżmi do Polonii, nawiązywać kontakty z Kościołami lokalnymi poprzez miejscowych biskupów, tak, aby Polacy nie tworzyli zagranicą enklaw, ale byli częścią tamtejszych Kościołów – powiedział bp Lechowicz.

Przypomniał, że współcześnie żyjemy w świecie, który jest globalną wioską. Najnowsza fala polskiej emigracji nie ma charakteru ideowego, ale ekonomiczny. Polacy jednak często nie obawiają się osłabienia swoich więzi z krajem, uważając, że mogą podtrzymywać tożsamość narodową równie dobrze mieszkając poza Polską.

– Oni często nie lubią, jak się ich nazywa emigrantami. Żyją bowiem w świecie, granice mają dla nich charakter umowny, mogą niemal w każdej chwili wrócić do kraju i nie czują się wykorzenieni – dodał bp Lechowicz.

Zdaniem delegata KEP ds. Emigracji Polskiej, warto ponadto rozważyć częstsze uhonorowanie Polaków, którzy pracują wśród rodaków na obczyźnie na rzecz podtrzymania więzi z ojczyzną i wspierają w pracy duszpasterskiej duchownych.

Bp Wiesław Lechowicz wybiera się niedługo do Chicago, gdzie z tamtejszą Polonią będzie świętował 100. rocznicę odzyskania przez Polskę niepodległości.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Kalendarz pielgrzyma 2019

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem