Reklama

Sklep sakralny

Nie możemy pozwolić na „sędziokrację”

2017-07-22 08:16

Mateusz Wyrwich

Paweł Bugira

Z posłanką PiS Krystyną Pawłowicz – profesor prawa, członkiem Krajowej Rady Sądownictwa – rozmawia Mateusz Wyrwich

MATEUSZ WYRWICH: – W 1990 r. pierwszy prezes Sądu Najwyższego sędzia Adam Strzembosz mówił z przekonaniem, że sędziowie oczyszczą się z brudów komunizmu. Słowem – zreformują się. Tak się jednak nie stało. Dziś natomiast tenże prawnik uważa, że obecna reforma PiS jest cofaniem wymiaru sprawiedliwości do czasu sprzed 1989 r.

PROF. KRYSTYNA PAWŁOWICZ:– Pan sędzia Strzembosz jest osobą bardzo zasłużoną dla wymiaru sprawiedliwości. W swojej naiwności i ówczesnej dobroci serca z dużym zaufaniem patrzył na sędziów, ale to jego zaufanie nie było poparte żadnymi argumentami. I czas potwierdził nasze obawy. Okazało się, że silne nawyki PRL-owskich sędziów, ich arogancja i poczucie wielkiej pychy oraz lekceważenie obywateli są umocowane bardzo silną konotacją polityczną z czasów PZPR. Ta „kasta” przeniosła się do nowych warunków.

– Pani Profesor jako teoretyk prawa, poseł, członek Krajowej Rady Sądownictwa, praktyk z aplikacją sędziowską wie, co najbardziej temu systemowi dolega. Korupcja, powolność w orzecznictwie, rażąca niesprawiedliwość wyroków, bezkarność złodziei z immunitetami czy pijanych sędziów za kółkiem...?

Reklama

– To są bardzo poważne zarzuty. Ogromną skazą jest przewlekłość prowadzonych spraw. Nie można bowiem czekać kilka czy kilkanaście lat na rozstrzygnięcie prostej sprawy, jak choćby podziału spadku. Ale są sprawy w sądzie, które z kolei były bardzo szybko załatwiane. Dowiadujemy się o tym teraz, przy okazji afery reprywatyzacyjnej. Niektóre z tych spraw załatwiano w kilka dni. Czasem nawet w ciągu kilku godzin sędziowie potrafili ustalić, komu oddać nieruchomości, a komu nie. Dopiero jednak po wygranych przez nas wyborach wymiar sprawiedliwości pokazał swoje skrajnie stronnicze, polityczne oblicze, bardzo aktywnie włączając się w politykę. Zwłaszcza w sprawie stosowania przez Prezydenta RP aktu łaski czy w sprawie reprywatyzacji. Przykłady można mnożyć, choćby kolejne zwoływanie sędziowskich zjazdów, w tym nadzwyczajnego zjazdu prawników polskich w Katowicach. Przyjęte tam uchwały wprost nawołują przeciwko nowym, demokratycznie wybranym władzom. Wszystkie te działania pokazują, że zmiany są konieczne. Ale żeby tych zmian dokonać, musimy zreorganizować również sposób funkcjonowania wymiaru sprawiedliwości, który został zawłaszczony przez sędziów. A przypomnę, że konstytucja daje niezawisłość tylko przy sprawowaniu urzędu, czyli przy orzekaniu.

– Wspominała Pani Profesor o upolitycznieniu wymiaru sprawiedliwości. Zacznijmy od Krajowej Rady Sądownictwa. To przecież powinna być instytucja, która nie może zajmować się polityką, a zajmuje się nią w sposób niesłychanie ostentacyjny...

– Dlatego że Krajowa Rada Sądownictwa jest tworem, który został sztucznie narzucony, jeszcze na początku lat 90. ubiegłego wieku, przez wpływowych przedstawicieli PRL. Pamiętajmy, że 1989 r. był jednak jakimś kompromisem między PRL a III RP. Komuniści czy postkomuniści zostawili sobie pewne instytucje, takie jak właśnie KRS, KRRiTV czy Trybunał Konstytucyjny, o bardzo długiej kadencji. Chodziło o to, aby mimo ewentualnych wygranych opozycji, rzeczywistej opozycji antykomunistycznej, na kluczowych stanowiskach pozostały osoby, które byłyby w stanie unieważniać wybory, unieważniać ustawy, uchylać je. Krajowa Rada Sądownictwa była niegroźna w czasie, kiedy rządziły PO-PSL czy SLD, bo oni właściwie mają wspólną ideologię: lewicowo-liberalną. Kiedy natomiast Polacy wybrali zupełnie inną opcję, narodową, podkreślającą chrześcijański charakter państwa polskiego, wówczas te osoby umiejscowione w wymiarze sprawiedliwości, w KRS i Trybunale Konstytucyjnym, pokazały, że będą z nami walczyć i... płynnie przeszły w działalność opozycyjną wobec rządu. Krajowa Rada Sądownictwa sama sobie przy tym nakreśliła niedemokratyczne reguły kadencji, przyznając każdemu ze swoich przedstawicieli, sprzecznie z konstytucją, indywidualny czas kadencji, choć przynależy to tylko sędziom Trybunału Konstytucyjnego.

– Bardzo upolitycznił się też Sąd Najwyższy. Jego pierwsza prezes – sędzia Małgorzata Gersdorf wygłasza apele polityczne, co jest niezgodne z konstytucją, na którą sama się powołuje...

– Oni wszyscy – mam tu na myśli zarówno Sąd Najwyższy, jak i Krajową Radę Sądownictwa – łamią w tej chwili prawo. Podobnie jak byli prezesi Trybunału Konstytucyjnego – Jerzy Stępień, Andrzej Rzepliński, Marek Safjan czy Andrzej Zoll, którzy występują na antypaństwowych kongresach czy politycznych manifestacjach. Jak dalece Sąd Najwyższy jest upolityczniony, pokazały zjazdy prawników. Bardzo aktywną rolę odgrywa w tym pani prezes Gersdorf. Oni bronią poprzedniego systemu, bo był dla nich bardzo wygodny. I dlatego podejmują działalność polityczną. Właściwie można powiedzieć, że ta elita sędziowska wykreowała „partię sędziowską”. Sędziowie, którzy wykładają na uczelniach, również edukują antyrządowo swych studentów. Podjudzają kolegów, by podejmowali antyrządowe uchwały. I ci na ogół to robią, także w sądach. Można powiedzieć, że jest to lobby prawnicze bo włączyli się do tego nie tylko sędziowie, ale również adwokaci, jak choćby prezes Naczelnej Rady Adwokackiej Jacek Trela, który – moim zdaniem – bardzo niszczy autorytet adwokatury. Znam adwokatów, którzy mówią, że ci ludzie władz adwokackich są chyba w jakichś dziwnych układach. Możemy się tylko domyślać, co to za układy sędziowsko-adwokackie. Widać to zwłaszcza wtedy, kiedy spojrzymy, jak wyglądała reprywatyzacja w niektórych miastach Polski, gdzie ujawniono nieuczciwe powiązania sędziów, notariuszy i adwokatów.

– Tymczasem środowiska sędziowskie twierdzą, że wprowadzana reforma sądownictwa to zamach na niezawisłość sędziowską. Proszę przypomnieć, co w praktyce oznacza owa niezawisłość?

– Dwie sprawy najczęściej się tu myli. Niezależność sądów jako instytucji i niezawisłość sędziów jako osób. Niezależność dotyczy organizacji wymiaru sprawiedliwości, natomiast niezawisłość to wewnętrzna suwerenność sędziego, wolność orzekania sędziego. Czyli niezależność dotyczy struktur organizacyjnych, a niezawisłość dotyczy konkretnego sędziego, któremu trzeba zapewnić warunki do niewywierania na niego presji, do suwerennego wyrokowania w oparciu o konstytucję, ustawy i własne sumienie. Kiedy więc mówimy o zmianach w Krajowej Radzie Sądownictwa, nie naruszamy niezawisłości sędziowskiej, KRS bowiem nie wyrokuje – nie jest sądem. Nie naruszamy niezawisłości sędziego i niezależności przez np. odebranie prawa do decydowania, kto jaką sprawę ma prowadzić, bo do przewodniczącego wydziału w sądzie nie należy wskazywanie, kto ma prowadzić sprawę. Reforma KRS nie dotyczy problemów sądów ani niezawisłości sędziów. A członkowie KRS, minister czy posłowie nie wykonują funkcji sędziowskich. Nie wydają wyroków, lecz typują kandydatów na sędziów do nominacji przez Prezydenta RP. Wykroczeniem poza konstytucyjne kompetencje sędziów, czyli poza orzekanie, jest pozostawienie na stałe w rękach prezesów sądów i przewodniczących wydziałów licznych funkcji administracyjnych, które należą do władzy wykonawczej, czyli ministra sprawiedliwości. Są to np. procedura przydzielania sędziom spraw, wybór prezesów sądów, sprawy zarządzania majątkiem sądów. Wprowadzamy też system komputerowy przydzielania spraw. Z kolei to, że prezesa wskaże minister sprawiedliwości, w niczym nie narusza niezależności sądów. Nie może być przecież tak, że ludzie są tak sterroryzowani przez niektóre sądy, iż nie śmią napisać jakiejkolwiek skargi na działalność sędziego. Boją się, że ten z zemsty ich sprawę będzie rozpatrywał przez wiele lat. Adwokaci też czasem nie piszą skarg na działalność sądów, bo się boją, że może to zaszkodzić ich klientom. Niestety, przykłady zastraszania i terroryzowania przez sędziów są liczne. Podkreślam jednak: nie można negatywnych zjawisk uogólniać. Większość sędziów jest uczciwych, jednak opinia o nich jest rozpowszechniana na przykładzie tych, którzy są medialni, ale łamią etykę sędziowską, łamią konstytucję. Bawią się w politykę z powodu własnego zarozumialstwa czy pychy lub „zwyczajnego” antydemokratycznego nastawienia. Widać, że środowisko sędziowskie cały czas było przekonane, iż wszyscy muszą ich słuchać, stąd ich lekceważące zachowanie. A jest to cecha europejskiego lewactwa, które przez utworzoną przez siebie Komisję Wenecką próbuje doprowadzić do „sędziokracji”. I to pierwsza pani prezes Sądu Najwyższego przyznała, mówiąc, że suwerenem jest konstytucja. Wygłosiła brednie, bo artykuł 4. konstytucji mówi, że władzę zwierzchnią w RP sprawuje naród – przez swoich przedstawicieli, parlament lub bezpośrednio.


Wywiad można przeczytać w "Niedzieli" nr 31 na 30 lipca 2017 r.

Tagi:
wywiad

Kapłan, pallotyn, socjolog

2018-09-19 10:33

Rozmawia Andrzej Tarwid
Edycja warszawska 38/2018, str. IV

Z ks. dr. Wojciechem Sadłoniem, dyrektorem Instytutu Statystyki Kościoła Katolickiego w Warszawie, rozmawia Andrzej Tarwid

Artur Stelmasiak
Prof. Witold Zdaniewicz (1928-2017

Andrzej Tarwid: – 25 września Instytutowi Statystyki Kościoła Katolickiego (ISKK) zostanie nadane im. ks. prof. Witolda Zdaniewicza. Jaką rolę w powstaniu i rozwoju ISKK odegrał zmarły rok temu Kapłan?

Ks. Dr. Wojciech Sadłoń: – Rola ks. prof. Zdaniewicza jest kluczowa i wyjątkowa w historii Instytutu. Jest on bowiem nie tylko inspiratorem jego powstania, ale i jego twórcą. Był też pierwszym dyrektorem Instytutu. Można więc powiedzieć, że to dzięki wiedzy i zaangażowaniu ks. Zdaniewicza udało się stworzyć instytucję, która wykorzystuje warsztat naukowy m.in. na potrzeby Kościoła.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Kalendarz pielgrzyma 2019

Ks. Józef Augustyn SJ: tylko mocą Ducha możemy stawić czoła dramatycznej sytuacji, w jakiej znalazł się Kościół

2018-09-22 09:59

ks. Józef Augustyn SJ, maj / Warszawa (KAI)

- Odważne, pełne pokory i skruchy stawianie czoła w Kościele przestępstwom seksualnym księży na szkodę małoletnich to nie tylko problem wiarygodności, ale wręcz jego istnienia w danej społeczności – pisze ks. Józef Augustyn SJ. Odnosząc się do kryzysu, w jakim znajduje się Kościół na skutek ujawniania się kolejnych faktów wykorzystania seksualnego nieletnich przez osoby duchowne, podkreśla, że wiernym należy się słowo wyjaśnienia a duszpasterze nie mogą przyjmować postawy dyplomatycznego milczenia.„Gdy w duchu wiary, w każdym dziecku skrzywdzonym przez księdza, dostrzeżemy poniżone, znieważone i upokorzone Oblicze Chrystusa, zrezygnujemy z pomniejszania i tuszowania problemu” – podkreśla.

http://jaugustyn.jezuici.pl/

Publikujemy tekst ks. prof. Józefa Augustyna SJ

Józef Augustyn SJ

Kiedy cierpi Lud Boży...

22 września 2018

Sytuacja, w jakiej znalazł się Kościół w ostatnim czasie na skutek ujawniania się kolejnych faktów dotyczących wykorzystania seksualnego nieletnich przez osoby duchowne, jest bardzo napięta, bolesna, krytyczna. Oliwy do ognia dodał abp Viganò, który publicznie zaatakował Papieża Franciszka oskarżając go o tuszowanie skandalicznych zachowań kard. McCarricka, wzywając Ojca świętego do ustąpienia. Fakt bez precedensu. Zapiera dech. Wielu komentatorów stwierdza, że działania wymierzone w Papieża były starannie przemyślane i zaplanowane, a termin ogłoszenia był wybrany tak, by zmusić Franciszka do zabrania głosu w sprawie.

Kard. Gerhard Müller mówi, że „trudne chwile, które przeżywa dzisiaj Kościół, spontanicznie przywodzą na myśl XVI-wieczną schizmę Kościoła oraz sekularyzację życia duchowego w przededniu rewolucji francuskiej”. Po oskarżeniach abpa Viganò, list Ojca świętego z 20 sierpnia br. skierowany do całego Kościoła w sprawie seksualnych nadużyć dzieci i młodzieży przez duchownych został w mediach zmarginalizowany. Dla nas nie traci on jednak swojej mocy i staje się zasadniczym punktem odniesienia w podejmowaniu problemu nadużyć osób duchownych wobec dzieci i młodzieży.

1. W tej napiętej sytuacji media świeckie publikują liczne komentarze na temat problemów pedofilii w Kościele, stawiają hipotezy, snują domysły, podgrzewając sytuację, świadome faktu, że problem ten dotyka tak wierzących, jak i osoby dystansujące się wobec wiary. Media katolickie piszą na ten temat raczej mało, ostrożnie, ogólnikowo, czasami nawet obronnie, unikając konfrontacji. Nie wiemy, co w tej sytuacji myśleć i co mówić. Ujawnia się tutaj cała nasza bezradność i niemożność jasnego, zdecydowanego działania. Nabrzmiałego problemu wykorzystania seksualnego nieletnich przez duchownych nie da się dzisiaj w żaden sposób ominąć, przemilczeć. Musimy się z nim bezpośrednio zmierzyć.

2. Dzisiaj wielu pyta wprost: jaki jest rozmiar problemu w polskim Kościele. Na ten temat wiemy bardzo mało. Ostatnio jeden z biskupów podał, jaka jest liczba przypadków wykorzystania seksualnego nieletnich przez jego księży. Boimy się liczb. Ale ów lęk jest przeciwko nam. Konieczne są nam wiarygodne informacje o skali zjawiska, jakie są dostępne w Kościele w Polsce w tej chwili. Pomoże nam to zlokalizować problem, by móc stawiać mu czoła. Zdania wypowiadane niekiedy przez księży: „Ja się z tym problemem nigdy nie spotkałem”, by zdystansować się do tematu, brzmią niewiarygodnie. Wiernym trzeba jasno powiedzieć, że mamy problem i chcemy rozwiązywać go z całą stanowczością i zdecydowaniem. Nie podając liczb narażamy się na oskarżenia, że chcemy coś ukrywać, maskować. Wierni czytając raporty na temat wykorzystywania seksualnego małoletnich przez księży z Australii, ze Stanów, Niemiec czy Irlandii, w których padają wysokie cyfry, mogą mechanicznie przenosić je na polski teren. To niebezpieczne, ponieważ zniekształca prawdę o naszym polskim problemie.

3. Wielu wiernym wali się dzisiaj obraz duszpasterzy, którym mogą zaufać i powierzyć swoje dzieci. Wielu też z nich czuje się zagubionych; nie wiedzą, co powiedzieć swoim dzieciom, uczniom na katechezie, którzy o to wprost pytają. Wierni chcieliby usłyszeć z ust swoich pasterzy słowo komentarza, wyjaśnienia, umocnienia na duchu, zachęty, wsparcia duchowego i ludzkiego. Jesteśmy im to winni. W tej sytuacji nie mamy prawa przyjmować postawy dyplomatycznego przemilczania, wycofanego wyczekiwania, zostawiając wiernych w ich bólu, niepewności, zagubieniu. Mamy ich umacniać w wierze. Nam duszpasterzom konieczna jest świadomość, że obecny stan, w jakim znalazł się Kościół, to dla wiernych jak ich pasterzy wielka próba wiary i stan ciężkiego kuszenia. Wszelkie pomysły, jak komentować temat, jak go rozwiązywać winny być badane, rozeznawane, od jakiego ducha pochodzą; od ducha dobrego czy też ducha złego. Odniesienie się do tej bolesnej sprawy dla wszystkich, duchownych i świeckich, to kwestia wiarygodności naszego świadectwa.

4. Nie budzi zaufania wiernych, kiedy pasterze wypowiadają się chętnie komentując sytuację Kościoła, gdy ten przeżywa dni zwycięstwa i chwały, a milczą, gdy bywa poniżony i upokorzony z powodu własnych błędów, zaniechań czy wręcz nieprawości. Gdy wierni, szczególnie młodzi, przestają ufać swoim duszpasterzom, odsuwają się nie tylko od Kościoła, ale także od wiary: porzucają praktyki religijne, zaniedbują modlitwę, przestają korzystać z sakramentów świętych. Jeżeli nie podejmujemy wysiłku, aby podtrzymać ich zaufanie do nas duszpasterzy - pasterzy, ich zachowanie i wybory obciążają także nasze sumienia. Pan powierzył ich przecież naszej pieczy. Musimy rozumieć, że młodym bardzo trudno jest pogodzić się z faktem, że ci którzy mieli pomagać dzieciom we wzrastaniu w wierze, miłości i czystości serca, stali się dla nich agresorami; odarli je z poczucia bezpieczeństwa, zaufania do świata dorosłych oraz dziecięcej niewinności. Dzieci, ludzie młodzi po traumie wykorzystania seksualnego czują się – nawet po wielu latach – upokorzeni, winni i zbrudzeni. Ból i poczucie zdrady jest tym większe, gdy sprawcą jest osoba duchowna, którą dziecko spontanicznie kojarzy z Bogiem. Nasze unikanie zabrania głosu w sprawie przestępstw seksualnych księży na szkodę małoletnich budzi u wielu podejrzenie, że stajemy po stronie sprawców przeciwko ofiarom i ich rodzinom.

5. Musimy świadomie zrezygnować z postawy obronnej oraz z drażliwego reagowania, gdy temat wykorzystania seksualnego jest wywoływany kolejny raz w mediach. Nie służy prawdzie ani oczyszczeniu podkreślanie, że fakty wykorzystywania małoletnich przez księży, to zaledwie nikły procent, podczas gdy większość faktów ma miejsce w rodzinach oraz w jednym czy drugim środowisku, w których żyją i wychowują się dzieci. I choć jest to prawdą, to jednak nie może być usprawiedliwieniem ani relatywizacją nawet dla jednego przestępczego zachowania. Za deklaracjami, które padały wiele razy: „zero tolerancji dla pedofilii w Kościele”, muszą pójść konkretne czyny, fakty. Słowom przeprosin, jakie wygłaszamy po raz kolejny, muszą towarzyszyć czyny aktywnego zaangażowania na rzecz ofiar i ich rodzin, oraz prewencji. Kościół winien otwarcie i publicznie zapewniać ofiary wykorzystania seksualnego przez duchownych, że będą wysłuchane z zaufaniem i współczuciem, z życzliwością i uwagą, gdy zgłoszą się ze swoją krzywdą, oraz że otrzymają pomoc, wsparcie i zadośćuczynienie stosownie do zaistniałej sytuacji.

6. Zgłaszanie się osób pokrzywdzonych przez duchownych i ujawnienie sprawców Kościołowi i organom ścigania, jest istotne dla przezwyciężenia zaistniałego kryzysu, ponieważ tylko w ten sposób można przerwać ów przestępczy proceder. Milczenie ofiar, maskowanie krzywdy dzieci tak przez kapłańskie środowisko, jak i przez przełożonych, stanowi dla sprawców zachętę do kontynuowania czy też rozwijania niegodziwych czynów. Zgłaszanie się ofiar molestowania seksualnego przez księży nie powinno być traktowane jako ciężar, ale wręcz jako dar. To dzięki ich świadectwu, które wymaga od nich nieraz heroicznej postawy, Kościół może skutecznie walczyć z przestępstwem wykorzystywania seksualnego małoletnich w szeregach kapłańskich.

7. Przełożeni winni otwarcie wezwać księży, kleryków, osoby konsekrowane oraz osoby świeckie pracujące z dziećmi w przestrzeni kościelnej, które mają na swoim sumieniu owe niegodziwe czyny, by zgłaszały się do swoich bezpośrednich przełożonych celem rozeznania zaistniałej sytuacji oraz podjęcia stosownych kroków kanonicznych i prawnych. Życie wielokrotnie pokazało, że faktów wykorzystania seksualnego dzieci przez duchownych na dłuższą metę nie da się ukryć. Im później się one ujawniają, tym cięższe bywają konsekwencje. Każde oskarżenie księdza o wykorzystywanie seksualne małoletnich, nawet po dziesięcioleciach, uderza boleśnie w cały Kościół z ogromną siłą rażenia. Wobec przywoływania przez media sprawdzonych faktów tuszowania przestępstw księży i zakonników przez ich przełożonych w różnych krajach, byłoby rzeczą ważną, by otwarcie upewniać wiernych, że działamy przejrzyście i nie chronimy księży i osób konsekrowanych, które krzywdzą dzieci i młodzież poprzez przestępcze zachowania.

8. Konieczne są szczere spotkania wyższych przełożonych: biskupów i prowincjałów ze ich księżmi - zakonnikami, za których ponoszą odpowiedzialność, celem podjęcia wspólne refleksji, jaki sposób dawać dzisiaj wiarygodne świadectwo prawdziwej skruchy, prawości serca, współczucia wobec ofiar i ich rodzin oraz zaangażowanej troski o bezpieczeństwo dzieci i młodzieży. Spotkania te winny zaczynać się szczerą modlitwą wynagradzającą, prośbą o skruchę serca oraz o odwagę i światło Ducha Świętego. Tylko mocą Ducha możemy stawić czoła dramatycznej sytuacji, w jakiej znalazł się Kościół. Konieczne są także szkolenia, by poznać postawę i strategię sprawców, skutki wykorzystania oraz zasady profilaktyki.

9. Tylko mocą Ducha możemy stawić czoła dramatycznej sytuacji, w jakiej znalazł się Kościół. Wbrew wszystkiemu mamy być nadal wiarygodnymi świadkami Jezusa i Jego Ewangelii. Zbyt wielu z nas, księży i zakonników, wciąż jeszcze pomniejsza czy wręcz lekceważy problem, uważając, że podnoszenie go przez media, to wyraz ataku na Kościół i próba zniszczenia go. Nie widzą potrzeby przyznania się do winy, wyrażenia skruchy czy też zajęcia się ofiarami. Nieraz wręcz oskarżają ofiary, że szkodzą Kościołowi.

10. Odważne, pełne pokory i skruchy stawianie czoła w Kościele przestępstwom seksualnym księży na szkodę małoletnich to nie tylko problem wiarygodności, ale wręcz jego istnienia w danej społeczności, bo te przestępcze czyny niektórych duchownych przyćmiewają blask Ewangelii, bardziej niż prześladowania (Benedykt XVI). Doświadczenia wielu krajów pokazują, że wierni masowo odchodzą od Kościoła tam, gdzie księża i ich przełożeni tolerują, ukrywają, pomniejszają lub lekceważą problem. Z takimi „zastępcami Chrystusa” nie chcą mieć nic wspólnego. I choć z pewnością nie jest to jedyny powód, to jednak zgorszenie zachowaniem księży bywa nieraz tą ostatnią kroplą, która dopełnia kielich goryczy. Zaangażowane i odważne działania Kościoła w obronie dzieci i młodzieży służy nie tylko jego ewangelizacyjnej misji, ale stają się także przykładem dla współczesnego świata, w którym dzieci nagminnie stają się ofiarami przemocy, także seksualnej. Bez szczerych działań naprawczych trudno będzie społeczeństwu uznać, że problem w Kościele jest lustrzanym odbiciem problemu społecznego.

11. List Papieża Franciszka o wykorzystywaniu seksualnym dzieci i młodzieży przez osoby duchowne stanowi dla nas bezcenną inspirację, w jaki sposób angażować wszystkich wiernych do stawienia czoła zaistniałemu kryzysowi w Kościele. Usilna modlitwa i post to początek i fundament wszystkich naszych działań w tym względzie. Podejmowane inicjatywy społeczne i kościelne: wszelkie spotkania, konferencje, szkolenia prewencyjne, a nade wszystko praca z ofiarami nadużyć wykorzystania seksualnego i z ich rodzinami, winny brać swój początek w modlitwie. Tylko Duch Święty może nam podpowiedzieć, co mówić, jak komentować wydarzenia, jak się zachować wobec niesłusznych oskarżeń czy też prowokacyjnych zachowań. Bez modlitwy i postu nie zniesiemy presji społecznej, niepokoju wiernych, pytań ludzi młodych, którzy konfrontują nas zadając trudne pytania, by sprawdzić naszą wiarygodność i szczerość.

12. Gdy „Kościół hierarchiczny, Matka nasza” (św. Ignacy Loyola) głęboko dzisiaj cierpi z powodu nadużyć seksualnych, władzy i sumienia niektórych kapłanów i osób konsekrowanych i ich przełożonych, winniśmy – jako jego dzieci - otoczyć go i wspomagać naszą szczerą modlitwą, gorącą miłością, postem i jałmużną udzielaną ubogim, oraz prawdziwym synowskim przywiązaniem. W XVI wieku, gdy Kościół był rozrywany przez herezje, apostazje, gorszące życie duchownych oraz wewnętrzne spory, św. Ignacy Loyola pisał w „Ćwiczeniach duchownych”: „Odłożywszy na bok wszelki sąd własny powinniśmy trzymać umysł nasz gotowy i skory do posłuszeństwa we wszystkim prawdziwej Oblubienicy Chrystusa, Pana naszego, a jest nią nasza święta Matka – Kościół hierarchiczny”. Wobec bezpośredniego ataku na Papieża, który przewodzi całemu Kościołowi, wspierajmy go naszą synowską i braterską miłością i modlitwą. Święty Ignacy w książeczce „Ćwiczeń” w kontekście rachunku sumienia i żalu za grzechy, podpowiada nam trzy pytania: „Co uczyniłem dla Chrystusa? Co czynię dla Chrystusa? Co chciałbym uczynić dla Chrystusa?” Radykalne, pełne wyrzeczenia, miłości i poświęcenia, szukanie Chrystusa: poznawanie Go, miłowanie całym serce i całą duszą, codzienny wysiłek naśladowania Go – oto jedyna skuteczna droga odnowy Kościoła, prawdziwej Oblubienicy Chrystusa, Pana naszego. Tylko na tej drodze możemy zrozumieć głębię krzywdy wyrządzonej dzieciom i ich rodzinom przez niegodziwych ludzi Kościoła. Gdy w duchu wiary, w każdym dziecku skrzywdzonym przez księdza, dostrzeżemy poniżone, znieważone i upokorzone Oblicze Chrystusa, zrezygnujemy z pomniejszania i tuszowania problemu.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Chińskie media o porozumieniu Watykan-Pekin

2018-09-24 13:22

KAI

Porozumienie między Watykanem i rządem w Pekinie w sprawie nominacji biskupów jest komentowane w mediach chińskich z 23 września. Anglojęzyczny „China Daily” poświęcił tej sprawie krótką notkę opierając się na oficjalnym stanowisku chińskiego MSZ. Według tej informacji, po podpisaniu odpowiedniego dokumentu obie strony nadal pozostaną w kontakcie, aby poprawiać wzajemne stosunki.

Pixabay.com

Nieco dłuższą informację zamieszcza bulwarowy dziennik „Global Times”. Gazeta cytuje słowa wiceprzewodniczącego Konferencji Biskupów uznawanej przez władze chińskie, bp. Fang Jianpinga, który chwali „wielkie starania” i w podpisanym porozumieniu widzi początek nowego rozdziału w stosunkach między Chinami i Watykanem. Hierarcha nie krytykuje porozumienia i uważa, że okazało się ono konieczne z powodów praktycznych.

Poza tym krytycy stanowią "głośną mniejszość", podkreśla gazeta, przywołując słowa Wielkiego Kanclerza Papieskiej Akademii Nauk, bp. Marcelo Sancheza Sorondo. Bardziej obszernie o porozumieniu Watykan-Pekin pisze ukazujący się w Hongkongu „South China Morning Post”. M.in. określany jako ekspert w sprawach kościelnych Wang Maixiu pisze o „epokowym” porozumieniu, w oparciu o które będą mogły zostać znormalizowane stosunki między Stolicą Apostolską a Chinami.

Ponadto gazeta przypomina – uchodzącą w Chinach kontynentalnych za tabu – problematykę Tajwanu.Choć wyspa uważa się za niezależną, jednak przez komunistów w Pekinie traktowana jest jako zbuntowana prowincja.

Jako jeden z nielicznych krajów świata Watykan uznał Tajwan jako samodzielne państwo. Odkąd Pekin i papież dyskutują o zbliżeniu, w Tajpej istnieją poważne obawy, że Watykan wycofa swoje stosunki dyplomatyczne na korzyść Pekinu. Gazeta cytuje fragment oświadczenia tajwańskiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych z soboty 22 września stwierdzające, że porozumienie watykańsko-chińskie nie zaszkodzi stosunkom między Tajwanem i Watykanem.

Ponadto należy mieć nadzieję, że to porozumienie przyczyni się do zwiększenia wolności religijnej w Chinach, uważa tajwańskie MSZ.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 7/8 2018

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem