Reklama

BETEL - Zakupy z sercem - Rahel Kebebe Tshay

Bangi: z inicjatywy papieża nowy szpital pediatryczny

2017-07-20 20:12

RV / Bangi / KAI

Grzegorz Gałązka

W Bangi, stolicy Republiki Środkowoafrykańskiej, wmurowano kamień węgielny pod budowę nowego szpitala pediatrycznego. Projekt, powstały z inicjatywy papieża, który był w tym kraju w 2015 r., znajduje się pod szczególną opieką watykańskiego Szpitala Pediatrycznego Bambino Gesù. Wykonane dotychczas prace przedstawiła w wywiadzie dla Radia Watykańskiego prezes fundacji tej placówki służby zdrowia, Mariella Enoc.

„Kiedy papież Franciszek mówił mi o projekcie w Bangi, nie chodziło tylko o szpital, ale także o wybudowanie domów dla tych, którzy ich nie mieli. Tę część projektu zaczęliśmy realizować rok temu i została ona zakończona przed kilku miesiącami. W Bangi, w dwóch parafiach obsługiwanych przez karmelitów i franciszkanów oraz w seminarium, nie ma już ludzi mieszkających w namiotach, ale wszyscy mają domy. Projekt ten został sfinansowany z funduszy otrzymanych od Papieża” – stwierdziła Mariella Enoc.

Prezes fundacji watykańskiego szpitala pediatrycznego poinformowała także, iż stara część istniejącej tam placówki służby zdrowia została już odnowiona i może przyjmować małych pacjentów. Tworzy się także nowe miejsce dla mam, gdzie będą one mogły brać udział w szkoleniach, jak i opiekować się chorymi dziećmi. Watykańska fundacja opłaciła także pensje dla lekarzy w szpitalu w stolicy Republiki Środkowoafrykańskiej, a od września zaangażuje się w kształcenie nowych pediatrów, którzy wesprą personel powstającej placówki.

Tagi:
szpital Franciszek

Szpital polowy dla ducha

2018-02-14 10:25

Z ks. Andrzejem Muszalą rozmawia Małgorzata Cichoń
Niedziela Ogólnopolska 7/2018, str. 46-47

Myślę, że przez prawie dwa lata dzięki samym poradom uratowaliśmy kilkanaście istnień ludzkich – mówi ks. Andrzej Muszala, kierownik pierwszej w Polsce Poradni Bioetycznej. Udziela ona nieodpłatnie informacji i porad osobom, które zmagają się z trudnymi dylematami dotyczącymi początku, trwania i końca życia

Małgorzata Cichoń
Ks. Andrzej Muszala zaprasza do Poradni Bioetycznej

MAŁGORZATA CICHOŃ: – Niemal 2 lata temu przy ul. Bernardyńskiej 3 w Krakowie powstała pierwsza w Polsce Poradnia Bioetyczna. Przecieracie szlaki. Jak idzie?

KS. ANDRZEJ MUSZALA: – Tak jak przecieranie szlaków: najpierw trzeba się przebić przez jakieś gąszcze. Przebijaliśmy się 2 lata, by przygotować otwarcie poradni, obecnie nie mamy większych problemów. Ludzie przychodzą, piszą, zadają pytania, a my staramy się im odpowiadać. Współpracujemy z kilkunastoma specjalistami, którzy odpowiadają na pytania z różnych dziedzin bioetyki. Pracujemy według planu, jaki sobie założyliśmy.

– „Trzy razy «P»: poradzić, pouczyć, pocieszyć – to cele Poradni Bioetycznej”. „Ma być szpitalem polowym dla ducha ludzkiego” – powiedział Ksiądz 19 marca 2016 r. podczas otwarcia poradni w Krakowie. Jak udaje się te cele realizować?

– „Szpital polowy” – to sformułowanie papieża Franciszka w odniesieniu do zadań Kościoła. Poradnia to również konkretny owoc Roku Świętego Miłosierdzia. W bulli ogłaszającej nadzwyczajny jubileusz Papież przypomniał uczynki miłosierdzia względem ducha. Trzy z nich dotyczą bezpośrednio działalności Poradni Bioetycznej: wątpiącym dobrze radzić, nieumiejętnych pouczać, strapionych pocieszać. Jeśli człowiek czegoś nie wie, „zapętlił się” w jakimś trudnym dylemacie moralnym, może zwrócić się do nas o pomoc. Być może przyczynił się do zamrożenia embrionów? Może jego dziecko rozwija się nieprawidłowo lub badania prenatalne wykazują, że są to bliźnięta syjamskie, i zastanawia się, co robić? Musimy takim osobom pomóc. Wysłuchać ich dramatu, pokazać drogę wyjścia. Nieraz to są tak skomplikowane kwestie, że zwykły człowiek nie wie, co robić. Dobra rada staje się ratunkiem dla jego ducha. W listach, które otrzymujemy, na końcu ludzie czasem dopisują: „Dobrze, że jesteście”; „Dobrze, że was spotkałam”. Poradnia ma na celu chrześcijańskie miłosierdzie.

– Czas zweryfikował założenia z realiami. Nie rozminęły się?

– Według mnie – nie. Nieformalną „poradnię” prowadziłem przez kilkanaście lat – ludzie zaczepiali mnie na ulicy lub telefonowali i mówili: „Mam problem, nie wiem, jak sobie poradzić”. Poradnia Bioetyczna to coś, co niemal dwa lata temu staraliśmy się sformalizować. Księża i świeccy wiedzą już, gdzie zadzwonić, napisać. Dziś, gdy ktoś pyta mnie o coś na ulicy – zapraszam go do poradni, gdzie można szerzej na ten temat porozmawiać.

– Kto jest najbardziej zainteresowany Waszą działalnością, a które środowiska przydałoby się bardziej zaktywizować?

– Coraz więcej problemów jest do rozwiązania. Ludzie się męczą, zadręczają. Nieraz „chcą się rzucać pod pociąg” – to autentyczny cytat! Są przecież tacy, którzy nie wiedzą, że mogą tu przyjść i że my ich podniesiemy na duchu. Niektórzy księża dzwonią, by zaanonsować spotkanie z osobą, która przyszła do kancelarii parafialnej lub z którą rozmawiali podczas wizyty duszpasterskiej. Pytają, czy mogą takich ludzi do nas skierować. Inni znajdują nas przez Internet. To, że nie wszyscy tu przychodzą, leży jeszcze w naszej polskiej mentalności – ludzie się krępują, zastanawiają, czy ktoś ich nie „okrzyczy”, bo przecież popełnili błąd, a może i poważny grzech. Boją się przyjść do Poradni Bioetycznej, tak jak wielu ludzi boi się wybrać do psychologa. Chciałbym zatem ich zapewnić: tu na pewno nikt nie zostanie potępiony, potraktowany niekulturalnie. To miejsce jest jak konfesjonał. Każdy może się wygadać, wypłakać. Przecież wszyscy jesteśmy grzesznikami, także my.
Początki zawsze są trudne. Zanim coś społecznie zafunkcjonuje – może minąć kilka lat. Ważne, żeby się nie poddawać. Myślę, że przez ten czas przez same porady uratowaliśmy kilkanaście istnień ludzkich. Z tego, co wiem, z maili, rozmów, niejednemu otwarliśmy „furtkę”, o której istnieniu nie wiedział.

– Czego dotyczą najczęściej zadawane pytania?

– Z tego, co mogę ogólnie powiedzieć – bo szczegóły są objęte tajemnicą – najwięcej problemów dotyczy sytuacji przed procedurą in vitro – ludzie zastanawiają się, czy z niej skorzystać. Pytają, co robić, gdy dziecko się nie poczyna, dopytują, czy naprotechnologia jest skuteczna. Są też dylematy po zabiegu in vitro – co zrobić z zamrożonymi embrionami, zwłaszcza gdy małżeństwo się rozpadło lub jedna ze stron nie wyraża zgody na transfer embrionu. Trzecia grupa problemów dotyczy diagnostyki prenatalnej – kobieta ma zdiagnozowaną ciążę pozamaciczną albo dziecko jest obciążone wadami genetycznymi i rodzice słyszą, że jest wskazanie do aborcji, pytają więc, co robić. Nieraz ludzie pytają o transplantologię: czy jest bezpieczna, jak Kościół się na nią zapatruje. Wymieniam pytania, które były skierowane do mnie. Inni specjaliści odpowiadają na pytania ze swoich dziedzin, np. lekarze: Kiedy można odłączyć respirator, a kiedy nie? Kiedy człowiek umiera? itp.

– A najtrudniejsze kazusy?

– Najtrudniejsze pytania dotyczyły zamrożonych embrionów i ciąży pozamacicznej. Czasami nie ma wyjścia. W przypadku ciąży pozamacicznej dziecko, niestety, praktycznie nie ma szans przeżycia. Muszę wówczas udzielić bardziej porady duchowej niż etycznej. Pomagam sobie „Consolatyną” – zestawem wsparcia po utracie dziecka.

– „Consolatyna”? Co to za zestaw?

– W tak trudnym przypadku staramy się dać coś ludziom do ręki. Ta książeczka mieści się w dłoni. Na opakowaniu widnieje opis: „Lek duchowy wydawany bez recepty (...). Udostępniać innym bez ograniczeń”. W środku znajdują się m.in. miniaturowy „Modlitewnik po utracie dziecka nienarodzonego” oraz ikona Matki Bożej. Każda forma straty dziecka jest uwzględniona w tym modlitewniku – są modlitwy zarówno po aborcji, jak i po utracie naturalnej dziecka; zarówno dla kobiet, jak i dla mężczyzn.

– Jakie najbliższe plany rysują się przed zespołem Poradni Bioetycznej?

– Upowszechnienie jej i stworzenie nowych ośrodków w Polsce. Dotarcie z bioetyką do młodzieży w szkole. Ta wiedza powinna stać się przedmiotem powszechnego nauczania! We Francji uczniowie mają bioetykę jako przedmiot fakultatywny lub podejmuje się kilka tematów z tej dziedziny w ramach lekcji filozofii czy wychowania do życia w rodzinie. Tu są potrzebni specjaliści. To musi ruszyć. Niestety, jest duża niewiedza w naszym społeczeństwie w tych kwestiach, są chaos i zamieszanie, wywołane szczególnie przez niektórych dziennikarzy, którzy szukają bardziej sensacji niż prawdy. Wiele osób kieruje się swoim subiektywnym odczuciem, które często jest mylne. Ci, którzy trafiają do naszej poradni, skarżą się: „Dlaczego nikt mi tego wcześniej nie powiedział?”. „Evangelium vitae” (Ewangelia życia) to najdłuższa i niezwykle ważna encyklika św. Jana Pawła II. Kościół winien wdrażać jej treści jeszcze na poziomie szkół średnich, bo na studiach nieraz jest już za późno.

– Byłby to rodzaj bioetycznej prewencji?

– Można to tak nazwać. Służą jej m.in. nasze podyplomowe studia z bioetyki, które prowadzimy na Uniwersytecie Papieskim Jana Pawła II w Krakowie. Mamy już grono wykwalifikowanych absolwentów. Razem z Fundacją „Jeden z Nas” wydajemy też comiesięczny „Newsletter Bioetyczny”, w którym informujemy o najważniejszych nowościach w dziedzinie bioetyki. Ważna jest praca u podstaw. Zajmijmy się nią, bo ludzie naprawdę przeżywają dramaty!...

Ks. dr hab. Andrzej Muszala, profesor UPJPII, dyrektor Międzywydziałowego Instytutu Bioetyki UPJPII w Krakowie, kierownik Poradni Bioetycznej mieszczącej się w Krakowie przy ul. Bernardyńskiej 3. Poradnia jest owocem współpracy Instytutu i Fundacji „Jeden z Nas”. Zadaniem placówki jest wyjście naprzeciw potrzebom społeczeństwa w poszerzaniu wiedzy bioetycznej oraz udzielanie wsparcia w rozwiązywaniu trudnych dylematów etycznych związanych z początkiem, trwaniem i końcem życia. Poradnia udziela zainteresowanym osobom informacji i porad bioetycznych (także mailowo), opierając się na nauce Kościoła katolickiego oraz zasadach personalizmu chrześcijańskiego. Więcej informacji i dane kontaktowe: www.poradniabioetyczna.pl .

***

„Szpital polowy” to sformułowanie papieża Franciszka w odniesieniu do zadań Kościoła. Poradnia to również konkretny owoc Roku świętego Miłosierdzia. W bulli ogłaszającej nadzwyczajny jubileusz Papież przypomniał uczynki miłosierdzia względem ducha. Trzy z nich dotyczą bezpośrednio działalności Poradni Bioetycznej: wątpiącym dobrze radzić, nieumiejętnych pouczać, strapionych pocieszać...

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Prezydent Duda: To harcerstwo uczyło mnie, jak być dobrym Polakiem

2018-02-22 20:20

wpolityce.pl

Grzegorz Jakubowski/KPRP
Spotkanie Pary Prezydenckiej z harcerzami z okazji Dnia Myśli Braterskiej

To dla mnie wielka radość, że w Polsce istnieje harcerstwo; to harcerstwo uczyło mnie, jak być dobrym Polakiem

- powiedział w czwartek w Wiśle prezydent Andrzej Duda na spotkaniu z harcerzami z okazji Dnia Myśli Braterskiej.

Prezydent podkreślił, że tegoroczne spotkanie z harcerzami jest szczególne, ponieważ przypada w roku 100-lecia odzyskania przez Polskę niepodległości, a także w Roku Harcerstwa.

To rok, który jest dla całego naszego narodu, dla wszystkich obywateli Rzeczypospolitej, dla całego naszego społeczeństwa, rokiem niezwykle ważnym, w którym upamiętniamy i wspominamy, i jeszcze raz dziękujemy, składamy hołd wszystkim tym, dzięki którym Polska odzyskała niepodległość po 123 latach zaborów, także polskim harcerzom - zaznaczył.

Andrzej Duda podkreślił, że to harcerze są spadkobiercami wielkiej idei, o której mówił twórca polskiego harcerstwa, Andrzej Małkowski.

Andrzej Małkowski, pytany o to, jaka jest różnica pomiędzy harcerstwem a skautingiem (…), uśmiechnął się i powiedział, że harcerstwo, to skauting plus niepodległość. I to właśnie dlatego ten rok (…) jest także rokiem polskiego harcerstwa” - tłumaczył prezydent.

Prezydent mówił, że Polska jest wdzięczna harcerzom za walkę o niepodległość.

Zawsze byli, zawsze stawali na wezwanie, nigdy nie zawiedli swojej ojczyzny i za to także, jako prezydent Rzeczypospolitej, dzisiaj, w tym właśnie roku 100-lecia odzyskania niepodległości chciałem wam wszystkim gorąco podziękować - mówił.

Jest dla mnie wielką radością, że w Polsce istnieje harcerstwo - powiedział prezydent. Tłumaczył, że sam był harcerzem - jak podkreślił - w bardzo ważnych latach swojego życia, podczas których dojrzewał i dorastał do tego, żeby stać się pełnoprawnym obywatelem Rzeczypospolitej.

To harcerstwo uczyło mnie, jak być dobrym Polakiem, obok tego, czego nauczyłem się w domu - przyznał.

Nie ma żadnej wątpliwości, że harcerstwo jest tym niezwykle ważnym miejscem wychowania młodzieży do dorosłości, współpracy, solidarności, współdziałania i wszystkiego tego, co buduje, kreuje, tworzy wspólnotę. Jednocześnie jest miejscem, w którym młodzież otrzymuje niezwykłą dawkę wartości patriotycznych, bo takie jest właśnie polskie harcerstwo. Nieważne, jak która z organizacji harcerskich się nazywa - oświadczył Andrzej Duda.

Dzień Myśli Braterskiej ma przypominać założycieli skautingu Roberta Baden-Powella i jego żonę Olave - 22 lutego przypadają ich urodziny.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Siennica: kapucynki na siłowni apelują o pomoc dla domu dziecka

2018-02-23 12:34

luk / Kraków (KAI)

Na profilu facebookowym sióstr kapucynek Najświętszego Serca Jezusa z Siennicy pojawił się niecodzienny filmik. Zakonnice ćwicząc na siłowni oraz trenując boks, promują zbiórkę na remont prowadzonego przez nich domu dziecka.


Na nagraniu widać jak grupa sióstr w habitach przychodzi na siłownię i zaczyna wyjątkowy trening. Zakonnice ćwiczą hantlami, wiosłują na ergometrze, ale także boksują.



Jak podkreśliły w komentarzu dołączonym do posta, „robią formę przed wielkim remontem domu dziecka”. - Pomysł takiej promocji podpowiedziała nam przyjaciółka ćwicząca właśnie na siłowni. Okazało się, że był to strzał w dziesiątkę. Wzbudziło to wielkie zainteresowanie, co bardzo nas cieszy. Mamy nadzieję, że nadal będziemy mogły wspierać, wychowywać i opiekować się naszymi podopiecznymi - wyjaśniła s. Cecylia Pytka, przełożona.

Prowadzony od ponad 20 lat przez kapucynki dom dziecka do końca roku musi zostać poddany kompleksowej modernizacji i dostosowany do wymogów sanitarnych i przeciwpożarowych, na co potrzeba około 300 tys. zł. Niezbędne jest między innymi przeniesienie pomieszczenia dla dzieci z piętra na parter, przygotowanie pokojów gościnnych dla rodzin oraz zakupienie hydrantów oraz drzwi przeciwpożarowych.

„Same nie damy rady, więc prosimy Cię o pomoc. Liczy się KAŻDA złotówka” – napisały siostry. Na chwilę obecną udało się zebrać nieco ponad 10% potrzebnej kwoty.

Inicjatywę kapucynek można wesprzeć darowizną na konto 46 1240 2702 1111 0000 3041 6899 (z dopiskiem "Na remont Domu Dziecka”). Wszystkich ofiarodawców zakonnice zapewniają o modlitewnej pamięci.

Dom Dziecka im. Matki Weroniki jest prowadzony przez zgromadzenie w Siennicy od 1996 r. Jest to placówka niepubliczna, w formie i charakterze zbliżona do domu rodzinnego. Dotychczas siostry udzieliły schronienia 90 dzieciom.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 11/12 2017

Reklama

Najczęściej czytane

Wiele stron internetowych, wykorzystuje pliki cookies (ciasteczka). Służą one m.in. do tego, by zagłosować w sondzie. Nowe przepisy zobowiązują nas do poinformowania o tym. Dalsze korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki będzie oznaczało, że zgadzasz się na ich wykorzystywanie.
Aby dowiedzieć się więcej, przeczytaj o Polityce plików cookies.

Rozumiem