Reklama

Prezydium KEP: Europa chce zapomnieć o chrześcijańskich korzeniach

2017-07-17 17:02

BPKEP / Warszawa / KAI


Europa chce zapomnieć o chrześcijańskich korzeniach; głosi się prawo do eutanazji czy też prawo kobiet do zabijania własnych nienarodzonych dzieci, podważa się instytucję małżeństwa jako związku kobiety i mężczyzny, promuje się ideologię gender. Tragiczny staje się świat, który odrzuca Boga – piszą członkowie prezydium Konferencji Episkopatu Polski w liście z okazji 75. rocznicy śmierci Edyty Stein.

Św. Teresa Benedykta od Krzyża (Edyta Stein) zmarła 9 sierpnia 1942 r. w niemieckim obozie koncentracyjnym Auschwitz-Birkenau. „Przeszła do Boga w całkowitym ogołoceniu, zamordowana w komorze gazowej, wraz z innymi Żydami, którzy zostali przywiezieni do Auschwitz w specjalnym transporcie z obozu przejściowego w Drente-Westerbork w Holandii. W ten sposób dopełniły się słowa, które Edyta Stein skierowała do swojej siostry Róży w momencie aresztowania ich przez gestapo w klasztorze karmelitanek bosych w holenderskim Echt: +Chodź, idziemy za nasz naród!+” – czytamy w liście prezydium KEP.

Biskupi przytaczają słowa Jana Pawła II, który podkreślał, że Edyta Stein zrozumiała, iż dokonując systematycznej zagłady Żydów, „nałożono na barki jej narodu krzyż Chrystusa, przyjęła zatem jako swój osobisty udział w nim deportację i śmierć w otoczonym ponurą sławą obozie Oświęcimiu-Brzezince”. „Jej krzyk łączy się z krzykiem wszystkich ofiar tej straszliwej tragedii, ale zarazem jest zjednoczony z krzykiem Chrystusa, który nadał ludzkiemu cierpieniu tajemniczą i trwałą owocność” – pisał papież, którego zacytowano w liście.

Prezydium KEP przypomina historię życia Edyty Stein, drogę, którą przeszła od rezygnacji z judaistycznej wiary, przez ateizm, aż do chrześcijaństwa. Biskupi podkreślają, że święta była oryginalnym myślicielem i autorką wielu znakomitych dzieł filozoficznych.

Reklama

„Gdy obecnie przeżywamy 75. rocznicę śmierci św. s. Teresy Benedykty od Krzyża – Edyty Stein – jesteśmy świadkami pewnego bardzo znaczącego procesu kulturowego. Polega on na wyraźnym i w pełni świadomym odchodzeniu od Europy rozumianej jako Europa ducha. Wbrew temu, do czego wzywał św. Jan Paweł II Wielki, Europa chce zapomnieć o swoich chrześcijańskich korzeniach i za wszelką cenę żyć tak, +jakby Boga nie było+” – czytamy w liście.

„W konsekwencji po raz kolejny znajduje swe potwierdzenie słynne zdanie Fiodora Dostojewskiego: +Jeśli Boga nie ma, to wszystko wolno+. Głosi się bowiem prawo do eutanazji czy też prawo kobiet do zabijania własnych nienarodzonych jeszcze dzieci, podważa się instytucję małżeństwa jako związku kobiety i mężczyzny, promuje się ideologię gender” – dodają biskupi.

Prezydium KEP zaznacza, że w świetle tych tendencji Edyta Stein jawi się dzisiaj jako jednoznaczny znak sprzeciwu. „Jej życie pokazuje, jak wielki jest człowiek, który z wielką odwagą i uczciwością intelektualną szuka Boga, i jak tragiczny staje się świat, który Boga odrzuca. Módlmy się więc do Najlepszego Ojca - za przyczyną św. Teresy Benedykty od Krzyża (Edyty Stein) - o łaskę nawrócenia dla Europy i odwagę powrotu do jej chrześcijańskich korzeni” – podsumowują biskupi.


Poniżej pełny tekst listu:

List Prezydium Konferencji Episkopatu Polski z okazji 75. rocznicy śmierci św. s. Teresy Benedykty od Krzyża (Edyty Stein)

  Drodzy Bracia i Siostry!

75 lat temu, 9 sierpnia 1942 roku, w niemieckim obozie koncentracyjnym Auschwitz-Birkenau przeszła z tego świata do Ojca bogatego w miłosierdzie (por. Ef 2, 4) siostra Teresa Benedykta od Krzyża, karmelitanka, w świecie Edyta Stein. Przeszła do Boga w całkowitym ogołoceniu, zamordowana w komorze gazowej, wraz z innymi Żydami, którzy zostali przywiezieni do Auschwitz w specjalnym transporcie z obozu przejściowego w Drente-Westerbork w Holandii. W ten sposób dopełniły się słowa, które Edyta Stein skierowała do swojej siostry Róży w momencie aresztowania ich przez gestapo w klasztorze karmelitanek bosych w holenderskim Echt: „Chodź, idziemy za nasz naród!”. „Zrozumiała wówczas – pisał w 1999 roku Jan Paweł II – że dokonując systematycznej zagłady Żydów, nałożono na barki jej narodu krzyż Chrystusa, przyjęła zatem jako swój osobisty udział w nim deportację i śmierć w otoczonym ponurą sławą obozie Oświęcimiu-Brzezince. Jej krzyk łączy się z krzykiem wszystkich ofiar tej straszliwej tragedii, ale zarazem jest zjednoczony z krzykiem Chrystusa, który nadał ludzkiemu cierpieniu tajemniczą i trwałą  owocność”. Poprzez swe całkowite ogołocenie i śmierć w komorze gazowej Edyta Stein – s. Teresa Benedykta od Krzyża – złączyła się z kenozą, czyli wyniszczeniem się Jezusa Chrystusa Syna Bożego (por. Flp 2, 6-11). Równocześnie jej „Wiedza Krzyża” (taki tytuł nosiło jej ostatnie, pisane już w Echt, niedokończone dzieło) osiągnęła swój szczyt.

Na ten całkowicie osobisty szczyt Golgoty Edyta Stein wchodziła przez długie lata swego życia. Jej droga ku Chrystusowi zaczęła się w czasie dorastania, kiedy odstąpiła od judaistycznej wiary, w której się wychowywała i którą z największą pobożnością pielęgnowała jej matka, Augusta z domu Courant. Od tej chwili Edyta Stein zaczęła uważać się za ateistkę. Podczas swoich studiów – najpierw na uniwersytecie wrocławskim, a następnie, pod kierunkiem Edmunda Husserla, znakomitego filozofa na uniwersytetach w Getyndze i Fryburgu Bryzgowijskim – z ogromną konsekwencją i uporem szukała jednak prawdy o człowieku i sensie jego życia. Początkowo nie wiedziała, że za tymi poszukiwaniami kryje się jej poszukiwanie Boga. Po latach napisała, że „Bóg jest Prawdą. Kto szuka Prawdy, szuka Boga, choćby o tym nie wiedział”.

Dociekania filozoficzne doprowadziły ją do wniosku, iż nie można lekceważyć możliwości Jego istnienia. W przekonaniu tym Edytę Stein utwierdzały wydarzenia dotykające bliskich jej osób. Były to najpierw nieoczekiwane przejścia na chrześcijańską wiarę osób znanych jej z czasu wspólnych studiów, które wcześniej głosiły pogląd, jakoby brak wiary w Boga był szczególnie doniosłym przejawem ich intelektualnej dojrzałości i niezależności. W tym samym mniej więcej czasie ogromne zdumienie wzbudziła w niej postawa Pauliny Reinach, żony wybitnego myśliciela i nauczyciela akademickiego Adolfa Reinacha. Kiedy w 1917 roku zginął on w okopach pierwszej wojny światowej, Paulina bynajmniej nie pogrążyła się w rozpaczy po stracie ukochanego męża, ale zachowała wewnętrzny pokój, wynikający z chrześcijańskiej nadziei. „Było to moje pierwsze zetknięcie się z krzyżem i jego boską mocą, jakiej udziela on tym, którzy go niosą. Po raz pierwszy widziałam naocznie zrodzony ze zbawczego cierpienia Chrystusa Kościół i jego zwycięstwo nad ościeniem śmierci. Był to moment, w którym moja niewiara załamała się, judaizm zbladł, a Chrystus zajaśniał: Chrystus w tajemnicy krzyża” – wyznała po latach Edyta Stein. Ostateczny przełom w jej życiu nastąpił jesienią 1921 roku, kiedy przebywała w domu swojej przyjaciółki Jadwigi Conrad-Martius, również duchowo dojrzewającej do przyjęcia chrześcijaństwa. Pewnego wieczoru na chybił trafił sięgnęła po książkę znajdującą się w jej bibliotece. Była to autobiografia św. Teresy z Avila. Kiedy nad ranem Edyta Stein zakończyła jej lekturę, wypowiedziała tylko jedno zdanie: „Das ist die Wahrheit!” – „To jest prawda!”. Kilka miesięcy później, 1 stycznia 1922 roku, przyjęła chrzest w Kościele katolickim.

Dalsze jej życie – oryginalnego myśliciela, autorki wielu znakomitych dzieł filozoficznych, nauczycielki w liceum i seminarium nauczycielskim w Spirze oraz wykładowcy akademickiego w Instytucie Pedagogiki Naukowej w Monasterze – służyło „umacnianiu braci w wierze” (por. Łk 22, 32). Było to w czasie, kiedy - po pierwszej wojnie światowej - w Europie coraz bardziej zaznaczał się kryzys wartości i związany z nim duchowy chaos, prowadzący do skrajnych postaw ideologicznych, zwłaszcza komunistycznych i nazistowskich. W swych licznych artykułach i konferencjach Edyta Stein ukazywała transcendentny wymiar osoby ludzkiej. Z ogromnym zaangażowaniem głosiła prawdę o  wyrastającej ze stwórczej woli Boga roli i powołaniu kobiety do małżeństwa i macierzyństwa. Im bardziej ówczesny świat odchodził od Boga, tym bardziej zbliżała się ona do Niego. Momentem przełomowym w jej duchowym dojrzewaniu stał się rok 1933. W styczniu tego roku Adolf Hitler doszedł do władzy w Niemczech, a jesienią wstąpiła ona do klasztoru sióstr karmelitanek w Kolonii. Wobec nasilających się prześladowań Żydów i obaw przed aresztowaniem, w noc sylwestrową 1938 roku schroniła się w klasztorze w Echt, w Holandii. Odtąd - pogrążona w modlitwie za świat, który przeżywał tragedię drugiej wojny światowej, i za swój naród, który przez niemieckich nazistów został skazany na całkowitą eksterminację - coraz bardziej świadomie zawierzała się Bogu. Ostatnie tygodnie i dni jej życia stały się cichym, a równocześnie dostrzegalnym przez innych jej osobistym potwierdzeniem tego, co zawarła w dziele „Wiedza Krzyża”. Stawała się tym, kim chciała być, wstępując do zakonu: „błogosławioną przez Krzyż”.

Śmierć Edyty Stein w Auschwitz-Birkenau nastąpiła niemal dokładnie rok po śmierci o. Maksymiliana Marii Kolbego, który został tam zamordowany przez nazistów w dniu 14 sierpnia 1941 roku w bunkrze głodowym. Wynosząc Edytę Stein – s. Teresę Benedyktę od Krzyża – do chwały świętych Kościoła Jan Paweł II złączył  jej męczeństwo z męczeństwem o. Maksymiliana. Na zakończenie uroczystości kanonizacyjnych na Placu św. Piotra w Rzymie w dniu 11 października 1998 roku Ojciec Święty powiedział bowiem: „Przypominam sobie, że w roku 1982, również w październiku, dane mi było na tym samym miejscu kanonizować Maksymiliana Marię Kolbego. Zawsze byłem przekonany, że to jest dwoje męczenników Oświęcimia, którzy razem z sobą prowadzą nas ku przyszłości: Maksymilian Maria Kolbe i Edyta Stein – święta Teresa Benedykta od Krzyża. Dzisiaj jestem świadom, że zamyka się jakiś cykl. Dziękuję Bogu za to i cieszę się, że w naszej Ojczyźnie kult tej świętej rośnie i rozszerza się”.

W 1999 roku Ojciec Święty Jan Paweł II ogłosił św. Teresę Benedyktę od Krzyża - obok św. Katarzyny ze Sieny i św. Brygidy Szwedzkiej - Patronką Europy. Z  jednej strony pragnął on podkreślić prawdę, że bez historii świętych Kościoła nie można zrozumieć dziejów Europy. Z drugiej strony wskazywał na przykład świętych jako niezwykle ważną wskazówkę, jak należy żyć, aby nie zatracić nie tylko siebie, ale całego wielkiego dziedzictwa europejskiej tożsamości i duchowej kultury. „Edyta Stein – pisał Papież – przenosi nas (...) w samo centrum naszego burzliwego stulecia, przypominając nadzieje, jakie z nim wiązano, ale ukazując też jego sprzeczności i klęski. (...) Wizerunek jej świętości pozostanie na zawsze związany z dramatem jej męczeńskiej śmierci, którą poniosła wraz z wieloma innymi. Trwa też jako zwiastowanie Ewangelii krzyża, z którym Edyta Stein tak bardzo pragnęła się utożsamić, że wpisała go nawet w swoje imię zakonne. Patrząc dziś na Teresę Benedyktę od Krzyża dostrzegamy w tym świadectwie niewinnej ofiary z jednej strony naśladowanie Baranka-Żertwy oraz protest przeciw wszelkim przejawom łamania podstawowych praw człowieka, z drugiej zaś – zadatek nowego zbliżenia między żydami a chrześcijanami. (...) Ogłosić dzisiaj św. Edytę Stein Współpatronką Europy znaczy wznieść nad starym kontynentem sztandar szacunku, tolerancji i otwartości, wzywający wszystkich ludzi, aby się wzajemnie rozumieli i akceptowali, niezależnie od różnic etnicznych, kulturowych i religijnych, oraz by starali się budować społeczeństwo prawdziwie braterskie. Niechaj zatem wzrasta Europa, niech się rozwija jako Europa ducha, idąc śladem swoje najlepszej tradycji, której najwznioślejszym wyrazem jest właśnie świętość”.

Gdy obecnie przeżywamy 75. rocznicę śmierci św. s. Teresy Benedykty od Krzyża – Edyty Stein – jesteśmy świadkami pewnego bardzo znaczącego procesu kulturowego. Polega on na wyraźnym i w pełni świadomym odchodzeniu od Europy rozumianej jako Europa ducha. Wbrew temu, do czego wzywał św. Jan Paweł II Wielki, Europa chce zapomnieć o swoich chrześcijańskich korzeniach i za wszelką cenę żyć tak, „jakby Boga nie było”. W konsekwencji po raz kolejny znajduje swe potwierdzenie słynne zdanie Fiodora Dostojewskiego: „Jeśli Boga nie ma, to wszystko wolno”. Głosi się bowiem prawo do eutanazji czy też prawo kobiet do zabijania własnych nienarodzonych jeszcze dzieci, podważa się instytucję małżeństwa jako związku kobiety i mężczyzny, promuje się ideologię gender. W świetle tych tendencji św. Edyta Stein jawi się dzisiaj jako jednoznaczny znak sprzeciwu. Jej życie pokazuje, jak wielki jest człowiek, który z wielką odwagą i uczciwością intelektualną szuka Boga, i jak tragiczny staje się świat, który Boga odrzuca.

Módlmy się więc do Najlepszego Ojca - za przyczyną św. Teresy Benedykty od Krzyża (Edyty Stein) - o łaskę nawrócenia dla Europy i odwagę powrotu do jej chrześcijańskich korzeni. Prośmy o siłę dla nas wszystkich, którzy Europę stanowimy, abyśmy na wzór jej świętej Patronki mieli odwagę świadczyć o tym, że jedynym źródłem błogosławieństwa dla wszystkich narodów jest Chrystus, który oddał za nas swe życie na krzyżu i który zmartwychwstał, dając nam nadzieję życia wiecznego.

Tagi:
list KEP

Rzecznik Episkopatu: Wielki Piątek ukazuje skalę miłości Boga do nas

2018-03-30 10:57

BP KEP / Warszawa (KAI)

W centrum Wielkiego Piątku stoi krzyż. Był on narzędziem zbrodni i znakiem hańby, ale dzięki śmierci i zmartwychwstaniu Jezusa Chrystusa stał się symbolem zwycięstwa i nadziei oraz bezgranicznej miłości. Dlatego krzyż ma tak ważne miejsce w życiu każdego chrześcijanina, również w przestrzeni publicznej – podkreślił w Wielki Piątek rzecznik Konferencji Episkopatu Polski ks. Paweł Rytel-Andrianik.

BP KEP
Ks. Paweł Rytel-Andrianik

Wielki Piątek, to jedyny dzień w roku, podczas którego nie celebruje się Mszy świętej. Po południu sprawowana jest Liturgia Męki Pańskiej, która składa się z czterech części: liturgii słowa, adoracji krzyża, Komunii świętej i Przeniesienia Najświętszego Sakramentu do Grobu Pańskiego, gdzie następnie przychodzą ludzie na adorację do soboty wieczór lub do niedzielnej Rezurekcji.

„Księża biskupi serdecznie zapraszają na Liturgię Męki Pańskiej, aby doświadczyć miłosiernej miłości Boga, którą On ogarnia nas osobiście. Wielki Piątek bowiem ukazuje skalę miłości Boga do każdego z nas. Co więcej, tej miłości nic nie może zniszczyć, jak mawiał ks. Jan Twardowski +Miłość na śmierć nie umiera+” – zaznaczył rzecznik Episkopatu.

Ks. Rytel-Andrianik przytoczył także słowa papieża Franciszka wypowiedziane w Wielki Piątek 2013 r., mówiące, że krzyż jest słowem, którym Bóg odpowiedział na zło świata. „Ojciec Święty powiedział, że czasami wydaje się nam, że Bóg nie odpowiada na zło, że pozostaje milczący. To nie prawda, ponieważ – jak mówił papież – w rzeczywistości Bóg przemówił, odpowiedział, a jego odpowiedzią jest krzyż Chrystusa, czyli słowo, które jest miłością, miłosierdziem, przebaczeniem” – podkreślił.

„W Wielki Piątek stawiamy również pytanie o nasz życiowy krzyż, jaki jest mój krzyż dziś? Choroba, niedostatek, odrzucenie, samotność? Nie jesteśmy często w stanie nieść krzyża o własnych siłach, ale w tej sytuacji nigdy nie pozostajemy sami, zawsze naprzeciw wychodzi Chrystus. Święty Jan Paweł II, sam niosąc krzyż, doskonale to podsumował, mówiąc +Miłości bez krzyża nie znajdziecie, krzyża bez miłości nie uniesiecie+” – przypomniał rzecznik Episkopatu.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Bp Przybylski: św. Wojciech uczy nas tego, że Polska będzie taka, jaka będzie wiara Polaków

2018-04-24 07:17

Ks. Mariusz Frukacz

„Św. Wojciech uczy nas tego, że Polska będzie taka, jaka będzie wiara Polaków. Jeśli Polacy stracą wiarę, to bardzo szybko stracą wolność, niepodległość, tożsamość. To bardzo szybko może Polski nie być” – mówił bp Andrzej Przybylski, biskup pomocniczy archidiecezji częstochowskiej, który wieczorem 23 kwietnia przewodniczył Mszy św. odpustowej ku czci św. Wojciecha w parafii pod wezwaniem tego świętego w Częstochowie. Podczas Eucharystii modlono się za Ojczyznę oraz nowe powołania do kapłaństwa i życia zakonnego.

Paweł Kmiecik/Radio Fiat

Mszę św. z biskupem pomocniczym archidiecezji częstochowskiej koncelebrowali m. in. ks. kan. Jarosław Ginter, wicedziekan dekanatu św. Wojciecha, o. Jan Poteralski, podprzeor Jasnej Góry, ks. Włodzimierz Szuba z Kościoła Greckokatolickego Eparchii Wrocławsko-Gdańskiej w Częstochowie.

Paweł Kmiecik/Radio Fiat

Na Mszę św. przybyło wielu kapłanów. Obecne były siostry zakonne i rzesza wiernych. Obecni byli przedstawiciele rzemiosła częstochowskiego oraz Rycerze Kolumba. Uroczystościom towarzyszyła m. in. orkiestra jasnogórska.

„Modlimy się dzisiaj za Ojczyznę, o powołania kapłańskie i zakonne, aby z ziarna męczeństwa św. Wojciecha wyrosły nowe owoce duchowe dla nas” - mówił na początku Mszy św. ks. prał. Stanisław Iłczyk, proboszcz parafii św. Wojciecha w Częstochowie.

Paweł Kmiecik/Radio Fiat

W homilii bp Przybylski przypomniał, że św. Wojciech nie miał łatwego życia, mimo, że urodził się w książęcej rodzinie. - Po sześciu latach biskupiej posługi wierni wygonili go niemal z diecezji. I wreszcie, ci, którzy słuchali głoszonej przez niego Ewangelii zadali mu kilka śmiertelnych ciosów w serce – mówił bp Przybylski.

- Spełnia się w nim to, co Jezus mówi w Ewangelii, że ziarno rzucone w ziemie musi obumrzeć. I kiedy jest zdatne do umierania dopiero wyda owoce. Paradoksalnie największe sukcesy i największe owoce przyszły dopiero po śmierci św. Wojciecha. Walczono i kupowano jego ciało. To do jego relikwii przychodzili prości ludzie i władcy ówczesnej Europy. To przy jego martwym ciele w relikwiarzu klękali książęta i królowie ówczesnej Europy, z cesarzem Ottonem na czele – kontynuował bp Przybylski.

- To wreszcie jakby jego pośmiertna obecność dała początek strukturom Kościoła w Polsce. Tak mocno wpłynęła na naszą tożsamość chrześcijańską – dodał biskup.

Bp Przybylski podkreślił, że „za życia św. Wojciech obumierał najpierw dla samego Chrystusa”. - Oddawał Mu bez reszty całe swoje życie. Stał się kapłanem i biskupem bardzo ascetycznym i bardzo ubogim. Obumierał dla siebie, żeby żyć dla Boga – mówił bp Przybylski.

- Co się więc takiego stało, że nawet najbardziej pobożni ludzie w jego diecezji nie tolerowali św. Wojciecha i drażnił ich. Dlaczego go odrzucali i musiał uciekać ze swojej diecezji? – pytał biskup pomocniczy archidiecezji częstochowskiej.

- Św. Wojciech wiedział, że nie może milczeć, tam gdzie milczeć nie wolno. Nie może udawać, że nie ma grzechu, tam gdzie ludzie grzeszą. I to było przyczyną tego, że ten pobożny i świątobliwy biskup nie był tolerowany. Był nie lubiany przez swoich współbraci w kapłaństwie. A jeszcze bardziej drażnił tych wszystkich, którzy rozwalali swoje rodziny. Bronił świętości rodziny – odpowiedział biskup i dodał: „A jeszcze bardziej narażał się możnowładcom i politykom, bo też im potrafił powiedzieć prawdę. Potrafił ich pytać, czy chodzi im o pieniądze, zaszczyty i stołki, czy o dobro społeczne i dobro ludzi. Musiał uciekać właśnie za to, że był pasterzem, który nie bał się mówić prawdy”.

- Trzydzieści lat po chrzcie przybył św. Wojciech na ziemie polskie i przypominał, że nie wystarczy przyjąć chrzest i żyć Ewangelią. Nie wystarczy przyjąć chrzest osobiście i jako naród, że ten chrzest zobowiązuje. I za to stał się ziarnem, które wrzucone w ziemie obumierało i było zabijane. I w tym najbardziej naśladował Chrystusa, że głosił miłość, prawdę, był dobry dla ubogich - przypomniał duchowny.

Bp Przybylski pytał również, czego nas chce św. Wojciech ciągle uczyć? - Może właśnie tej prawdy w zasięgu osobistym, wspólnym i narodowym, że nie wystarczy przyjąć chrzest, ale trzeba tym chrztem żyć. Nie wystarczy mówić, że jestem chrześcijaninem, ale trzeba to pokazać w życiu, w codzienności – przypomniał wiernym biskup.

- Nawet naród nie może się szczycić tym, że jest narodem ochrzczonym jeśli nie żyje chrztem. Po chrzcie każdemu z nas potrzebna jest jeszcze ewangelizacja, życie Ewangelią – kontynuował biskup.

- Potrzebni byli i potrzebni są ludzie tacy jak św. Wojciech. Prawdziwi a nie fałszywi prorocy. Nie tacy prorocy, którzy głaskają grzech. Potrzebni są dzisiaj i tacy pasterze i tacy świadkowie Ewangelii pobożni, radykalni, ascetyczni, ale też i odważni, którzy nie boją się powiedzieć prawdy, kiedy ją powiedzieć trzeba – zaznaczył biskup pomocniczy archidiecezji częstochowskiej i dodał: „Św. Wojciech uczy nas tego, że wiara ma wpływ nie tylko na nasze osobiste życie, ale na życie naszych wspólnot i naszych narodów, że narody są takie, jaka jest wiara ich obywateli.”

- To jak wierzymy jest potrzebne nam Polakom i naszej umiłowanej Rzeczypospolitej. Im słabiej wierzymy, im bardziej ta nasza wiara jest pełna kompromisów, to więcej jest w Polsce kompromisów z grzechem, zdrad narodowych. I dlatego dbajmy o swoją wiarę, bo to jest pierwszy nasz patriotyczny obowiązek wobec Ojczyzny – zaapelował do wiernych bp Przybylski.

Na zakończenie bp Przybylski przypomniał zdarzenie z życia prymasa Tysiąclecia kard. Stefana Wyszyńskiego, który wspominał, jak już po upadku Powstania Warszawskiego do wojskowego szpitala frontowego koło Izabelina wróciła grupa oficerów niemieckich - lekarzy, którzy tam pracowali. Oto jeden z nich zatrzymał ks. Wyszyńskiego, który szedł z posługa do chorych. Oficer nakazał księdzu Wyszyńskiemu oglądać jakąś fotografię. A ten rzucił na nią okiem. Ale Niemiec nadal nalegał: Zobacz i zobacz.

- Pry¬mas Tysiąclecia wspominał: Przyglądam się i cóż widzę? To Chrystus z fronto¬nu kościoła św. Krzyża w Warszawie, leżący na bruku ulicznym. Chrystus, leżący na bruku warszawskim, dłonią - przedziwnym zbiegiem okoliczności za¬chowaną - pokazywał w kierunku kościoła. Dłoń ta kierowała się na napis, który pozostał nietknięty na cokole: Sursum Corda. – kontynuował biskup.

- I Ksiądz Prymas po latach dodał, że nie mógł zrozumieć, czego od niego chciał ów niemiecki lekarz-żołnierz. W pewnym momencie z ust Niemca wyrywają się słowa: „Polska jeszcze nie zginęła”. Po chwili po¬deszło bliżej jeszcze kilku oficerów. Jeden z nich zawołał sursum corda! sursum corda! Obalony Chrystus, leżał na swym krzyżu, ale dłonią pokazywał zburzonej Stolicy niebo, aby nie przestała wierzyć, iż może się odrodzić. I tak się też stało! – zakończył bp Przybylski.

Uroczystości zakończyły się procesją z Najświętszym Sakramentem i ucałowaniem relikwii św. Wojciecha.

Parafia pw. św. Wojciecha w częstochowskiej dzielnicy Tysiąclecie została erygowana 20 stycznia 1969 r. przez bp Stefana Barełę. Pierwszym administratorem parafii został mianowany ks. Józef Słomian, w latach następnych budowniczy kościoła i plebanii. Po wielu staraniach bp Bareły, Kurii diecezjalnej i ks. Józefa Słomiana, w które włączył się także na ostatnim etapie abp Luigi Poggi, nuncjusz apostolski do specjalnych poruczeń, 6 października 1976 r. władze komunistyczne wyraziły zgodę na budowę kościoła. Budowę kościoła rozpoczął ks. Józef Słomian w roku 1978. 20 października 1985 r. odbyła się uroczystość poświęcenia (konsekracji) kościoła przez bp Stanisława Nowaka, abp Luigiego Poggiego i bp Franciszka Musiela. W pomieszczeniach przykościelnych przez wiele lat miało swoją siedzibę duszpasterstwo akademickie oraz Katolickie Radio „FIAT".

23 kwietnia 1997 r. (rok tysiąclecia męczeńskiej śmierci św. Wojciecha) w czasie uroczystej procesji, której przewodniczyli abp Stanisław Nowak, metropolita częstochowski i abp Henryk Muszyński, metropolita gnieźnieński, przyniesiono do kościoła i umieszczono w bocznym ołtarzu relikwie św. Wojciecha.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Kielce: manifestacja w obronie prof. Bogdana Chazana i postaw pro-life

2018-04-24 19:30

dziar / Kielce (KAI)

Ci wszyscy, którzy chcą wyrazić swoje poparcie wobec prof. Bogdana Chazana – znanego obrońcy życia dzieci nienarodzonych i propagatora postaw pro-live, są zaproszeni do udziału w manifestacji w obronie każdego życia, która rozpocznie się jutro 25 kwietnia przed urzędem wojewódzkim w Kielcach o godz. 13.

Piotr Drzewiecki

Organizatorem manifestacji w obronie prof. Chazana jest Fundacja Pro – prawo do życia.

Jak zapowiada Adam Kulpiński, prezes fundacji, manifestacja ma być reakcją na protest aborcjonistów, którzy negując zasługi prof. Chazana dla medycyny, domagają się odwołania go z funkcji konsultanta wojewódzkiego ds. ginekologii i położnictwa w woj. świętokrzyskim. Stanowisko to profesor 10 kwietnia 2018 r. otrzymał z nominacji Agaty Wojtyszek – wojewody świętokrzyskiego.

Jutrzejsza organizacja manifestacji w obronie prof. Chazana to reakcja na planowane pikiety pod hasłem "Stop Chazanowi". Najbliższa odbędzie się jutro pod Świętokrzyskim Urzędem Wojewódzkim. Jej początek zaplanowano na godzinę 14. Dzień później od godziny 11 przeciwnicy prof. Bogdana Chazana będą protestować przed Wydziałem Nauk o Zdrowiu Uniwersytetu Jana Kochanowskiego przy alei IX wieków Kielc, gdzie lekarz ma zajęcia ze studentami.

Bogdan Chazan to lekarz, profesor ginekologii i położnictwa. W czasach PRL dokonywał zabiegów aborcji, której później został przeciwnikiem i propagatorem naprotechnologii.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

Wiele stron internetowych, wykorzystuje pliki cookies (ciasteczka). Służą one m.in. do tego, by zagłosować w sondzie. Nowe przepisy zobowiązują nas do poinformowania o tym. Dalsze korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki będzie oznaczało, że zgadzasz się na ich wykorzystywanie.
Aby dowiedzieć się więcej, przeczytaj o Polityce plików cookies.

Rozumiem