Reklama

O. Wojciech Kluj przewodniczącym Międzynarodowego Stowarzyszenia Misjologów

2017-07-16 09:06

MW OMI / Poznań / KAI

www.facebook.com/wojciech.kluj

Ojciec Wojciech Kluj, misjonarz oblat, wykładowca UKSW został wybrany przewodniczącym Międzynarodowego Stowarzyszenia Misjologów Katolickich (IACM, International Association of Catholic Missiologists). Jego pierwsza kadencja potrwa trzy lata.

W mieście Pattaya w Tajlandii od 10 do 15 lipca odbywa się szóste światowe zebranie katolickich misjologów. W tym roku poruszany jest temat świadectwa w wieloreligijnym świecie. W wydarzeniu bierze udział 68 uczestników, w tym trzech pochodzących z Polski – ks. dr Julian Wawrzyniak, ks. dr hab. Franciszek Jabłoński i prof. UKSW o. Wojciech Kluj OMI.

Nowy przewodniczący IACM urodził się w 1966 r. Pierwsze śluby zakonne, w zgromadzeniu misjonarzy oblatów, złożył w 1985 r., a święcenia kapłańskie otrzymał w Obrze sześć lat później. Pracował jako wikariusz parafii w Katowicach. Został skierowany na studia specjalistyczne z misjologii na Uniwersytecie Św. Pawła w Ottawie (1992-1996). Doktoryzował się w 1999 r. na Wydziale Teologicznym UKSW w Warszawie, na podstawie pracy. Stopień doktora habilitowanego uzyskał w 2013 r. Od 1996 prowadzi zajęcia z misjologii i religioznawstwa na WT UAM (sekcja WSD Obra), od 2005 r. jest adiunktem katedry misjologii na UKSW, od 2015 profesorem UKSW, a od 2017 r. Instytutu Dialogu Kultur i Religii WT UKSW.

Reklama

Od roku 1996 jest członkiem redakcji „Misyjnych Dróg” i portalu wmisyjne.pl. Od 2001 r. jest współpracownikiem i redaktorem prowadzącym periodyku "Annales Missiologici Posnanienses". W latach 2003-2005 był opiekunem Akademickiego Koła Misjologicznego ( UAM-Poznań). Ponadto od 2001 r. jest członkiem Komitetu ds. Dialogu z Religiami Niechrześcijańskimi przy Radzie Episkopatu Polski ds. Dialogu Religijnego. Od 2007 r. należy do Międzynarodowego Stowarzyszenia Misjologów, a od 2008 r. do Międzynarodowego Stowarzyszenia Studiów Misyjnych. Dłuższe staże misyjne odbył na północy Kanady, na Madagaskarze oraz w Turkmenistanie. Włada biegle angielskim, francuskim oraz malgaskim i rosyjskim.

Tagi:
stowarzyszenie stowarzyszenie

Stowarzyszenie Kapłanów Diecezji Toruńskiej

2018-04-18 12:13

Dk. Waldemar Rozynkowski
Edycja toruńska 16/2018, str. VI-VII

Archiwum Toruńskiego Wydawnictwa Diecezjalnego
Portret beatyfikacyjny ks. Stefana Wincentego Frelichowskiego

W ubiegłym roku obchodziliśmy jubileusz 25. rocznicy istnienia diecezji toruńskiej. Jednym z owoców tamtego czasu było pojawienie się pomysłu powołania do życia Stowarzyszenia Kapłanów Diecezji Toruńskiej. Na patrona stowarzyszenia został wybrany bł. ks. Stefan Wincenty Frelichowski. Nie mamy wątpliwości, że błogosławiony męczennik nie tylko może, ale wręcz powinien być przywoływany jako patron kapłanów naszej diecezji.

Cel i duchowość wspólnoty

Stowarzyszenie Kapłanów Diecezji Toruńskiej jest wspólnotą kapłanów diecezjalnych, powołanych darem Ducha Świętego do szukania i pogłębiania własnej duchowości w życiu i posłudze. Wspólnota zamierza formować swoich członków na gorliwych duszpasterzy, wiernych duchowości prezbiterium diecezjalnego.

Głównym patronem wspólnoty jest bł. ks. Stefan Wincenty Frelichowski. Kapłani w stowarzyszeniu szczególną czcią otaczają Matkę Bożą Nieustającej Pomocy, Patronkę diecezji toruńskiej, a także św. Józefa, opiekuna Kościoła.

Cel istnienia stowarzyszenia

Głównym celem stowarzyszenia jest pomoc kapłanom w osobistej drodze do świętości. Poza tym członkowie wspólnoty za cel stawiają sobie szerzenie czci i kultu bł. ks. Stefana Frelichowskiego, zwłaszcza wśród kapłanów oraz osób i grup, które obrały błogosławionego za swojego patrona, np. harcerzy, osób posługujących pośród chorych, jak i samych chorych. Kapłani członkowie stowarzyszenia, odpowiadając na wezwanie pogłębienia swojego kapłańskiego powołania we wspólnocie, decydują się odpowiedzieć stałą gotowością do ofiarnego życia dla wszystkich sióstr i braci, poświęcając jako słudzy nieużyteczni (Łk 17, 10) całe swoje życie przybliżaniu im królestwa Bożego.

Przyjęcie do stowarzyszenia

Kandydat przygotowuje się do wstąpienia do wspólnoty poprzez poznawanie pism bł. ks. Frelichowskiego oraz podstawowych dokumentów Kościoła, poświęconych duchowości kapłańskiej. Wolę trwania w stowarzyszeniu kandydat wyraża publicznie podczas dorocznych rekolekcji organizowanych przez wspólnotę.

Odnowienie pragnienia trwania we wspólnocie ma się dokonywać zazwyczaj podczas Eucharystii w sanktuarium bł. Stefana W. Frelichowskiego w Toruniu 23 lutego, w dniu uroczystego wspomnienia jego męczeńskiej śmierci. Nawiązano w ten sposób również do spotkań byłych więźniów kapłanów z Dachau, którzy przeżywszy wojnę, przekonani o świętości ks. Stefana, właśnie w tym dniu modlili się o jego wyniesienie na ołtarze.

Życie charyzmatem wspólnoty

Inspiracja życiem kapłańskim bł. ks. Stefana ma na celu ożywienie pracy apostolskiej, do której kapłan zobowiązuje się wprowadzać bogactwo własnego życia duchowego. Dlatego, mając na celu jedynie dobro Kościoła, gotowy jest wypełniać każdą misję otrzymaną od biskupa, nawet ubogą i upokarzającą, zawsze troszczyć się o umocnienie wspólnoty kapłańskiej, być otwartym na różne grupy, ruchy i stowarzyszenia, niosąc ducha Kościoła, zwłaszcza być gotowym w ukazywaniu piękna postaci błogosławionego patrona tym wspólnotom, które już go w swojej formacji odkrywają.

W duchu błogosławionego patrona, kapłan ze wspólnoty będzie wychodził ze zrozumieniem, przyjaźnią i pomocą wobec każdego człowieka, zwłaszcza ubogiego, cierpiącego, opuszczonego, pogardzonego, znajdującego się w trudnej lub kryzysowej sytuacji życiowej, małżeńskiej, rodzinnej czy powołaniowej. Będzie również zabiegał o współdziałanie z wiernymi świeckimi, stając się tym samym czytelnym znakiem obecności Kościoła w świecie.

Realizacja charyzmatu wspólnoty

Kapłani, którzy żyją charyzmatem ducha wspólnoty, podejmują się być wierni: codziennej medytacji Słowa Bożego, które gdy jest kontemplowane, daje możliwość właściwego oceniania wydarzeń w świetle Objawienia Bożego; uświęcaniu czasu przez Liturgię Godzin; praktyce kształtowania sumienia w codziennym rachunku sumienia i częstej spowiedzi; codziennej, pobożnie sprawowanej Eucharystii rozumianej jako centrum życia, której zwieńczeniem będzie praktyka stałej adoracji Najświętszego Sakramentu w ciągu dnia, w godzinach wieczornych, a nawet w nocy; w oddawaniu czci Najświętszej Maryi Pannie, Matce Kapłanów, zwłaszcza przez codzienny Różaniec; praktyce odprawiania Drogi Krzyżowej w każdy piątek.

Życie w kapłańskiej wspólnocie

Kapłani przeżywają swój charyzmat przede wszystkim w jedności we wspólnocie braterskiej. Każde spotkanie we wspólnocie kapłańskiej ma pierwszorzędne znaczenie dla rozwoju duchowości. Przynależność do stowarzyszenia zobowiązuje do większego zaangażowania w życie wszystkich prezbiterów niezależnie od wieku i pełnionych posług. Kształtowanie jedności kapłańskiej na poziomie parafii, dekanatu, rejonu i diecezji wyraża się wezwaniem do podjęcia bardziej świadomej odpowiedzialności za czytelne świadectwo kapłańskiego życia i pracy każdego ze współbraci.

Prośba o modlitwę

Każdy, kto świadomie przeżywa swoją obecność w Kościele, wie, jak fundamentalną rolę odgrywają w nim kapłani. Jednocześnie, doświadczając różnych sytuacji, nabiera przekonania, że prezbiterzy potrzebują ogromnego wsparcia, bez którego nie tylko trudno im podołać różnym wyzwaniom oraz przeżywać dotykające ich kryzysy, ale przede wszystkim dawać życie innym poprzez swoją posługę.

Bł. ks. Stefanie, proszę cię, dotykaj serc kapłańskich i oręduj u Boga za dziełem powstawania Stowarzyszenia Kapłanów Diecezji Toruńskiej. Niech stanie się ono skutecznym narzędziem w życiu i posłudze konkretnych kapłanów. Matko Boża Nieustającej Pomocy, Patronko naszej diecezji, wspieraj to małe i pokorne dzieło, które zrodziło się z troski o kapłanów oraz o przyszłość naszej diecezji.

Zapraszam osoby modlące się za kapłanów naszej diecezji, szczególnie zgromadzone w apostolacie Grup Modlitwy za Kapłanów (tzw. Margaretek), aby wsparły swoją modlitwą rodzącą się wspólnotę kapłańską.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Częstochowa: pożegnanie absolwentów Niższego Seminarium Duchownego

2018-05-23 07:50

Jolanta Kobojek

Ostatnie lekcje mieli z końcem kwietnia, na początku maja przystąpili do zdawania egzaminów maturalnych, a w niedzielę, 20 maja oficjalnie zakończyli szkołę. Mowa o 11 absolwentach, którzy przez ostatnie 3 lata uczyli się w Niższym Seminarium Duchownym Archidiecezji Częstochowskiej.

Weronika Kamińska, Dawid Borciuch

Uroczystości związane z otrzymaniem świadectw rozpoczęły się Mszą św. sprawowaną w Bazylice Archikatedralnej pw. Św. Rodziny. Eucharystii przewodniczył rektor NSD, ks. Jerzy Bielecki.

„Tak się złożyło, że akurat w uroczystość Zesłania Ducha Świętego, kiedy rodzi się nowy Kościół, możemy ucieszyć się tymi 11 absolwentami. Wiemy, że przeżywamy obecnie pewien kryzys, gdy chodzi o powołania kapłańskie, że w seminariach jest mniej niż zwykle, tym bardziej potrzeba tej modlitwy i troski o to, ażeby Kościół mógł dalej rosnąć, bo przecież to dzieje się przez Eucharystię , która sprawują właśnie kapłani” – mówił na zakończenie Mszy św. ks. Bielecki.

Zobacz zdjęcia: Pożegnanie absolwentów Niższego Seminarium Duchownego

Druga część spotkania miała miejsce w budynku seminarium, znajdującym się w bliskim sąsiedztwie katedry. Uczniowie, nauczyciele i rodzice uczestniczyli w uroczystej akademii, gdzie padło wiele podziękowań i słów wywołujących wzruszenia.

„Przyszliśmy tu trzy lata temu. Świat wtedy wydawał nam się całkiem inny. Wszystko wokół było piękne i pełne kolorów. Wychodzimy stąd dojrzalsi, pełni doświadczeń, posiadając większy bagaż wiedzy. Teraz już dostrzegamy cienie tych pięknych, wyrazistych kolorów. Przez ten czas odbyliśmy podróż, podczas której to właśnie Wy nauczyliście nas, jak żyć i jak wykorzystywać własne zdolności. Za to Wam z całego serca dziękujemy” - mówił w imieniu tegorocznych maturzystów Bartłomiej Kaprzyk. Dziekan szkoły zwrócił uwagę na fakt, że chociaż szkoła kończy pewien dotychczasowy etap, to jednocześnie otwiera drzwi do dorosłości: „Choć chwila ta zamyka pewien rozdział naszego życia, nie możemy mówić tu o końcu. Teraz możemy powtórzyć słowa Winstona Churchilla: „To nie jest koniec, to nawet nie jest początek końca, to dopiero koniec początku”. Wchodzimy w nowy etap naszego życia, lecz na zawsze zapadnie nam w pamięć ta szkoła. Każdy teraz uda się do swoich domów i zacznie nowe życie, zacznie pisać nowy rozdział książki, która nosi tytuł: moje życie”.

Zakończenie klas trzecich to także okazja do podziękowań wyrażonych przez rodziców. Ojciec absolwenta, Kamila Szczerbaka zdradził: „Pamiętam wielkie wrażenie, jakie podczas przyjazdu na pierwsze zebranie zrobił na mnie widok uczniów elegancko ubranych w garnitury, a później w komże i wspólny udział we Mszy św. Pamiętam również atmosferę ciepła, zrozumienia i dobra. tego nie czuje się w innych szkołach. Jeśli dodamy do tego życie we wspólnocie, wspólne spędzanie wolnego czasu, wspólne wykonywanie codziennych prac, z których uczniowie często byli zwalniani w domach, to przekonujemy się, że jest to rzeczywiście Niezwykła Szkoła”.

Swoją wypowiedz Pan Szczerbak zakończył słowami: „Księże Rektorze, to dzięki Wam to miejsce jest niezwykłe, ale jednocześnie wszyscy tu pracujący jesteście za tę niezwykłość odpowiedzialni. Musicie się o nią troszczyć, pielęgnować ją, by kolejne roczniki absolwentów mogły ją poczuć. Dlatego proszę Was, nie szukajcie dróg na skróty, uproszczeń i ułatwień, które zmieniłyby charakter tego miejsca. Trwajcie w tym, co robicie, bo wykonujecie tu kawał dobrej roboty”.

Niższe Seminarium Duchowne to szkoła z internatem. Wszyscy uczniowie mieszkają przez 3 lata wspólnie i tylko co dwa tygodnie wyjeżdżają na weekend do domu. To powoduje, że rodzi się między nimi wiele przyjaźni. Już podczas tegorocznego zakończenia klas trzecich czuło się, że trudno było im kończyć ten etap młodzieńczego życia. Maturzyści, którzy tworzyli klasę niesamowicie utalentowaną artystycznie skomponowali specjalnie na ten dzień piosenkę o NSD. Ich koledzy z klasy drugiej przygotowali natomiast prezentację multimedialną charakteryzującą poszczególnych maturzystów.

Podziękowaniom i wspomnieniom wydawało się, że nie ma końca. Po zakończeniu części oficjalnej, przeniosły się one do seminaryjnego refektarza. Tam jeszcze przez długi czas padło wiele miłych słów kierowanych pod adresem księży, nauczycieli, rodziców i kolegów.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 5/6 2018

Jubileusz w Sanktuarium Królowej Śląska

2018-05-23 19:31

Krystyna Wrodarczyk

„Maryo Piekarska góręś obrała, byś nam tu w Piekarach łask udzielała...” (ze zbioru pieśni maryjnych z 1896 roku)


Rok 2018 to szczególny moment w kalendarium Sanktuarium Królowej Śląska. To kolejny piękny jubileusz, a więc okazja do radości i wdzięczności Bogu za dar siedmiu wieków trwania kultu Bożego na tym terenie. Aby dobrze przeżyć ten czas, przez najbliższy rok przybliżać będziemy piękne historyczne karty z dziejów Piekarskiej Parafii, ukazując działanie Opatrzności, która prowadzi od tylu lat losy poszczególnych ludzi, rodzin i wspólnot związanych z tym duchowym centrum Górnego Śląska.

Kiedy ze łzą w oku patrzę na jaśniejącą nowym blaskiem po długotrwałej renowacji Piekarską Świątynię uświadamiam sobie, że z podobnym zachwytem od wieków w to miejsce patrzyli nasi pradziadowie. Z pewnością działo się tak od początku XIV wieku, bo według żywej, trwającej od wieków tradycji i historycznych opracowań 24 sierpnia 1303 roku poświęcono kamień węgielny i rozpoczęto budowę drewnianej świątyni na Górze św. Bartłomieja. Konsekracji tej świątyni dokonano w 1318 roku. Jakby nie liczyć, to już 700 lat! Ileż to pokoleń, ilu wiernych, ile modlitw i ile faktów historycznych! I chociaż trudno sobie to wyobrazić, to przecież także i tutaj przetaczała się bogata, nieraz bolesna historia.

Kiedy używamy wyrazu historia, często mamy wrażenie, że odnosi się on do zjawiska na pozór obcego, toczącego się gdzieś obok, nie dotykającego nas bezpośrednio. Często zapominamy, że miejsce, w którym mieszkamy, całe nasze otoczenie było świadkiem ważnych wydarzeń historycznych, a przed cudownym Wizerunkiem Piekarskiej Pani „monarchowie kornie schylali zbrojną skroń... rycerstwo, szlachta i wodzowie w hołdzie składali lśniącą broń”. Tak trudno w środku współczesnego miasta przywołać obrazy tamtych dawno minionych czasów, wyobrazić sobie to miejsce i tych, którzy przed nami przychodzili, aby w tym miejscu Bogu i Matce Bożej zawierzać swoje troski, prosić o błogosławieństwo i dziękować za łaski. To trudne w naszych zabieganych czasach, ale na szczęście są takie miejsca, gdzie zamykane przed gwarem świata drzwi, otwierają przed nami dawny świat, nieznane czasy.

W Piekarach tym miejscem jest Muzeum Sanktuaryjne – pamiątka innego ważnego jubileuszu, a mianowicie 350-lecia kultu Matki Bożej w Piekarach, jaki obchodzono w 2009 roku. Kiedy stajemy w głównej sali ekspozycyjnej, stąpając po czerwonym dywanie, spoglądamy w Oblicze Piekarskiej Pani, uświadamiając sobie, że właśnie tutaj przechowywana jest pamięć o przeszłości. To właśnie tutaj znajdujemy znaki widzialnej wiary i miłości człowieka do Boga, znaki mówiące o Jego obecności wśród swojego ludu przez wieki i pokolenia. A kiedy spojrzenie pada na replikę drewnianego kościółka nasza wyobraźnia przenosi nas w te dawne czasy. Opowieść o nich możnaby zacząć tak, jak głosi legenda: „Cicha była jeszcze wtedy wielka puszcza piekarsko – szarlejska, nieprzebyta, ciemna i głęboka. Tylko się zwierz dziki – drapieżny ryś czy ciężki, zwalisty niedźwiedź przez jej mroczne gąszcze przedzierał… Człowiek z rzadka tylko puszczę groźną nawiedzał...”

Zostawmy jednak legendy – i tę o Ziemomysławie, który w piekarskiej puszczy, w pobliżu Góry Bartłomieja osadę założył, i tę o Bartłomieju, który wypiekał niezwykle smaczne ciasta i pierniki aż osadę Piekarami zwać zaczęto, i spojrzyjmy na historię wydobytą z wykopalisk, z pożółkłych dokumentów, ze starych zapisków, kronik i roczników. Zainteresowanie historyków dotyczyło przede wszystkim przynależności tej ziemi i owianych tajemnicą dziejów kościoła i parafii.

A dzieje tej przynależności były bardzo złożone i burzliwe, na ten temat powstało już wiele opracowań historycznych, które nie sposób przytoczyć w tym krótkim artykule. Jednak warto w tym miejscu wspomnieć o kilku faktach dotyczących opisywanego okresu. I tak historia mówi o tym, że w latach 990 – 1039 Śląsk był w Państwie Polskim, a w 1039 roku książę czeski Brzetysław I uderzył na Śląsk, zniszczył okolice dzisiejszego Bytomia i przyłączył je do Czech.

Sytuacja ta trwała do 1050 roku kiedy to król polski Kazimierz I Odnowiciel, wspierany przez okoliczną ludność, w bitwie koło Bytomia zwyciężył wojska czeskie i odzyskał część ziem. Tak więc w latach 1054 – 1138 Śląsk znowu znalazł się w Państwie Polskim. Z tego okresu warto przypomnieć datę 7 lipca 1136, ponieważ wystawiona wtedy w Pizie dla arcybiskupstwa gnieźnieńskiego bulla protekcyjna papieża Innocentego II, podkreślająca niezależność (od Niemiec) i odrębność Kościoła polskiego, wymieniła m.in. osadę Zwerzow (lub Zwierszowiec). Niektórzy historycy uważają, że może chodzić o Piekary.

W późniejszych źródłach pisanych osadę nazywano Peccari. Potwierdza to dokument z dnia 4 października 1277 roku, w którym biskup krakowski Paweł z Przemankowa zapisał, że mieszkańcy osady Peccari zostali wydzieleni z kościoła p.w. św. Małgorzaty w Bytomiu i przydzieleni do kościoła w Kamieniu. Raz jeszcze w tych zamierzchłych czasach Piekary znalazły się pod panowaniem Czech, a stało się to wówczas, kiedy w roku 1289 książę Kazimierz II władający księstwem bytomskim złożył hołd władcy czeskiemu Wacławowi II z rodu Przemyślidów. Pomimo tych wszystkich zawirowań historycznych piekarska osada ciągle się rozwijała, a dzięki górnictwu i hutnictwu była coraz bardziej zasobna w dobra materialne, co wpłynęło na decyzję wybudowania kościoła.

Legenda głosi, że według pierwotnych planów kościół miał stanąć na wzgórzu Cerekwica. Tam zwieziono potrzebne do budowy drewno. Jednak jakaś tajemnicza siła w ciągu jednej nocy przeniosła zgromadzony budulec w miejsce, gdzie dzisiaj znajduje się piekarska świątynia. Uznano to za znak, że Bóg to właśnie miejsce wybrał na swój dom i tu właśnie nasi pradziadowie 24 sierpnia 1303 roku poświęcili kamień węgielny i rozpoczęli budowę drewnianego kościółka p.w. św. Bartłomieja Apostoła. Budowano go w stylu romańskim. Kościół mógł pomieścić około 200 osób. Nawa kościoła zbudowana została na planie prostokąta, którego ściany poskładanao na polską wieńcówkę z modrzewiowych bierwion poziomo leżących, łączonych „jaskółczym ogonem”, a nie na czopy lub fugi (jak to było niemieckim sposobem). Prezbiterium było węższe o połowę od nawy. Przed nawą usytuowana została czworokątna dzwonnica, której wnętrze było kruchtą. Ściany zewnętrzne obite były prostopadle dranicami, nieco dłuższymi niż szyndzioły, wyciętymi u dołu w zębatą koronkę. Dach został pokryty gontami. Wokół kościoła biegły soboty – krużganki nakryte daszkiem, które służyły wiernym za ochronę przed deszczem czy skwarem. Drzwi miały dębowe wągary, bogato okute, a na belce progu wyrzezano rok budowy i znamię cieśli.

W kościele znajdowały się trzy ołtarze. W ołtarzu głównym usytuowano figury św. Bartłomieja Apostoła i św. Mikołaja (zachowane do dziś). Po lewej stronie, w bocznym ołtarzu znajdował się wizerunek Matki Bożej – Bogurodzicy z Dzieciątkiem w typie Hodigitrii (Przewodniczki). Obraz o wymiarach 129 cm wysokości i 92 cm szerokości namalowany został na desce lipowej z kredowym podkładem, wg tradycji „spoczywał na czerwonych słupach”.

„Zaraz od samego początku lud pobożny w utrapieniu i troskach uciekał się do tego cudownego obrazu i wielką jest liczba tych, którzy przy tym obrazie cudownie wysłuchani zostali, tutaj znaleźli pociechę” – głosił przekaz ludowy. I taki właśnie – mały, skromny, drewniany kościółek stał w miejscu naszej dzisiejszej piekarskiej świątyni. I to właśnie w tym roku obchodzimy jubileusz świadczący o ciągłości naszych dziejów, jubileusz, który jak Arka Przymierza łączy dawne i obecne czasy. Konsekracja tego kościółka naszych przodków, kościółka p.w. św. Bartłomieja Apostoła i ołtarza ku czci Poczęcia Najświętszej Panny Maryi w Piekarach odbyła się w 1318 roku. W uroczystości udział wzięli arcybiskup gnieźnieński Janisław, generalny kolektor świętopietrza w Polsce oraz uznany jurysta i proboszcz kościoła Mariackiego w Krakowie – Jan z rycerskiego rodu Kołda, tj. późniejszy biskup Nanker z Kamienia.

Cytaty za: Ks. Janusz Wycisło „Kronika dziejów Sanktuarium Maryjnego i Piekar Śląskich do 1945r.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

Wiele stron internetowych, wykorzystuje pliki cookies (ciasteczka). Służą one m.in. do tego, by zagłosować w sondzie. Nowe przepisy zobowiązują nas do poinformowania o tym. Dalsze korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki będzie oznaczało, że zgadzasz się na ich wykorzystywanie.
Aby dowiedzieć się więcej, przeczytaj o Polityce plików cookies.

Rozumiem