Reklama

Szkoła Wyższa Zarządzania i Ekonomii

Włochy: Kościół w sprawie migracji domaga się działań, a nie słów

2017-07-15 17:45

RV / Agrigento / KAI

Julia A. Lewandowska

Migranci cały czas przybywają do Włoch. Dziś do portu w Krotonie wpłynęła łódź z 1200 osobami na pokładzie. Równocześnie w tym kraju toczy się dyskusja polityków na temat pomocy potencjalnym przybyszom w ich miejscach pochodzenia czy poprawienia sytuacji w leżącej na szlaku Libii, aby zakończyć proceder nielegalnego przewozu ludzi. Ponadto trwa debata nad przyznaniem praw obywatelskich wszystkim narodzonym na ziemi włoskiej, ponieważ na razie w państwie tym obowiązuje z nielicznymi wyjątkami tzw. prawo krwi.

W obliczu tej sytuacji wypowiedział się arcybiskup Agrygentu na Sycylii i zarazem przewodniczący Komisji Charytatywnej Konferencji Episkopatu Włoch, kard. Francesco Montenegro.

„Muszę powiedzieć, że według tego, co widzimy obecnie, współpraca między różnymi siłami politycznymi nie wydaje mi się łatwa do osiągnięcia. Każdy głosi własne zdanie myśląc, że to ono jest właściwe, a w rzeczywistości rozwiązań problemów nie ma. Libia stanowi równocześnie pewną granicę, linię frontu. Jeśli tam uda się poprawić sytuację, także w sensie politycznym, pomoże to w uregulowaniu przepływu osób. Kiedy jednak widzę, że nasze państwa podjęły się już niesienia pomocy krajom pozostającym w biedzie, jak to obiecały, ale wciąż ujmują fundusze, mam wątpliwości co do tego, iż teraz nagle wszyscy się zgadzają, jak, kiedy i czy w ogóle coś robić. Już od lat żyjemy w sytuacji napływu migrantów, ale nie zaistniały jeszcze żadne konkretne rozwiązania, tylko krzyki z lewej i z prawej strony sceny politycznej oraz z centrum. Ale przecież nie rozwiązuje się problemów, krzycząc. Solidarność okazana w słowach to jeszcze nie solidarność, a takiej dotychczas mieliśmy aż nadto” – wskazał kard. Montenegro.

Tagi:
migranci

Byśmy się miłowali

2018-01-17 10:05

Maria Fortuna-Sudor
Edycja małopolska 3/2018, str. I

Maria Fortuna- Sudor
W katedrze wawelskiej Mszę św. za migrantów i wygnańców wspólnie z bp. Tadeuszem Pieronkiem sprawowali: ks. Tomasz Szopa, ks. Janusz Bielański i ks. Zdzisław Sochacki

Za zgodą Metropolity Krakowskiego w Światowy Dzień Migranta i Uchodźcy kapłani mogli odprawić Mszę św. za migrantów i wygnańców. Eucharystię wg specjalnego formularza sprawowano w tym dniu w wielu kościołach i kaplicach Małopolski.

Abp Marek Jędraszewski mówił o uchodźcach podczas Mszy św. dla Wydziału Duszpasterstwa Rodzin Archidiecezji Krakowskiej. Powołując się na wypowiedź papieża Franciszka, Metropolita zauważył: – Z jednej strony musi być gotowość przyjęcia, a z drugiej to, co papież podkreśla z wielką mocą – odpowiedzialność rządzących za własne państwa i narody. I nie można tutaj postępować jak nierozsądny budowniczy z Chrystusowej Ewangelii, który źle obliczył wydatki, a wieży w konsekwencji zbudować nie zdołał. Abp Jędraszewski przypomniał też, że obecnie przebywa w Polsce ponad milion migrantów i uchodźców, głównie ze wschodu.

Również w katedrze wawelskiej została odprawiona Msza św. w intencji migrantów. Zamiast homilii ks. prał. Zdzisław Sochacki odczytał orędzie papieża Franciszka na Światowy Dzień Migranta i Uchodźcy 2018 r. W rozmowie z „Niedzielą” Proboszcz katedry wawelskiej zauważa, że w tym dniu warto przypomnieć bogatą treść listu, gdzie ojciec święty Franciszek odwołuje się do Ewangelii. – To orędzie wynika z przykazania, które daje nam Jezus Chrystus, byśmy się wzajemnie miłowali, tak jak On nas uczy tej miłości, a szczególną troską otaczali tych ludzi, którzy są bezdomni, pozbawieni swojego środowiska, którzy w różny sposób i z różnych przyczyn znaleźli się nie tylko w Polsce, ale w całej Europie – wyjaśnia ks. Sochacki. Zwraca też uwagę na słowo delegata Konferencji Episkopatu Polski ds. Duszpasterstwa Emigracji Polskiej bp. Wiesława Lechowicza z okazji 104. Światowego Dnia Migranta i Uchodźcy. I przekonuje, że należy myśleć o tych wszystkich Polakach, którzy są migrantami w różnych częściach świata.

Ksiądz Kustosz podkreśla, że do katedry wawelskiej przybywają ludzie z różnych stron świata, także uchodźcy, w tym nasi bracia ze wschodu, którzy uciekają przed wojną. I dodaje: – W ostatnim czasie daliśmy takiej osobie pracę w katedrze. Ten człowiek znalazł u nas nie tylko zatrudnienie, ale też zrozumienie, spotkał życzliwych ludzi, przyjaciół, z którymi teraz pracuje.

Przypomnienie i rozpropagowanie formularza Mszy św. „Za migrantów i uchodźców” nastąpiło m.in. dzięki akcji, którą zainicjowała Janina Ochojska, szefowa Polskiej Akcji Humanitarnej. Inicjatywę oficjalnie wsparł prymas Polski abp Wojciech Polak i bp Krzysztof Zadarko (delegat Konferencji Episkopatu Polski ds. Imigracji).

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 11/12 2017

Rocznica objawienia obrazu „Jezu, ufam Tobie”

2018-02-22 12:14

Agnieszka Bugała

S. Faustyna przyjeżdża do domu w Płocku w maju, lub w czerwcu 1930 r. Rok później 22 lutego 1931r. widzi Pana Jezusa i notuje w „Dzienniczku”:

pl.wikipedia.org
Eugeniusz Kazimirowski, Jezu ufam Tobie, 1934


„Wieczorem, kiedy byłam w celi, ujrzałam Pana Jezusa ubranego w szacie białej. Jedna ręka wzniesiona do błogosławieństwa, a druga dotykała szaty na piersiach. Z uchylenia szaty na piersiach wychodziły dwa wielkie promienie, jeden czerwony, a drugi blady. (…) Po chwili powiedział mi Jezus: Wymaluj obraz według rysunku, który widzisz, z podpisem: Jezu, ufam Tobie” (Dz. 47).

Ale dopiero 2 stycznia 1934r. w Wilnie rozpoczyna się malowanie obrazu wg instrukcji przekazanej Świętej przez samego Jezusa. W tym dniu s. Faustyna pierwszy raz udaje się do malarza Eugeniusza Kazimirowskiego, który ma malować obraz Miłosierdzia Bożego. W czerwcu, gdy obraz jest ukończony, Siostra Faustyna płacze, że Pan Jezus nie jest tak piękny, jak Go widziała…

Dziś, 22 lutego 2018 r. mija 87 lat od chwili, gdy Pan Jezus poprosił s. Faustynę o namalowanie obrazu. Wiele kościołów szczególnie dziś zaprasza na Koronkę do Bożego Miłosierdzia o godz. 15.00.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Bp Florczyk: Igrzyska mają coś z religii, coś z Boga

2018-02-22 16:51

dziar / Kielce (KAI)

Igrzyska są świętem, bo mają coś z religii, coś z Boga – mówi KAI bp Marian Florczyk, delegat Konferencji Episkopatu Polski ds. Duszpasterstwa Sportowców. Wspiera on duchowo sportowców, towarzysząc im podczas XXIII Zimowych Igrzysk Olimpijskich w Pjongczangu, które trwają od 9 do 25 lutego.

Bartkiewicz / Episkopat.pl
bp Marian Florczyk

Na to „wyjątkowe święto, jakimi są Igrzyska”, jak podkreśla kielecki biskup pomocniczy, składają się współzawodnictwo, szlachetność, wzajemny szacunek, pokój, radość i inne wartości. Wśród całego systemu wartości trzeba zauważyć ważną rolę religii i wiary.

- Igrzyska są świętem, bo mają coś z religii, coś z Boga - zauważa bp Florczyk i wyjaśnia, że „już sam początek Igrzysk – zapalenie ognia olimpijskiego – odwołuje się do pierwiastka boskiego. Jest to święty ogień, którego się strzeże jak największej świętości. Igrzyska odbywają się na ziemi, ale przed obliczem Boga. Taka była koncepcja pierwszych igrzysk. Wymiar religijny i duchowy jest obecny w toku całych Igrzysk. To jest ten duch sportu, o którym często mówimy, i który czyni sport wielką wartością dla poszczególnego człowieka i społeczności”.

Podkreśla także dobre przygotowanie logistyczne w Pjongczangu dla kultu religijnego, odbywania modlitwy, wspólnotowych spotkań. - W każdej wiosce olimpijskiej są miejsca przygotowane na modlitwę przez Międzynarodowy Komitet Olimpijski, a są to specjalnie wyposażone pomieszczenia dostosowane do wspólnej modlitwy lub rozważania Pisma Świętego, co najczęściej praktykują protestanci. W Pjongczangu jest kilka takich pomieszczeń. MKOl dba o to, aby podczas Igrzysk uwzględnić potrzeby duchowe sportowców. Poszczególne ekipy przyjeżdżają ze swoimi duszpasterzami, kapelanami reprezentacji narodowych. U nas taka praktyka rozpoczęła się po 2004 r. Zadaniem duszpasterza jest troska o godność sportowca i sportu - zaznacza hierarcha.

Podkreśla także, że celem nie jest sam sukces, sukces za wszelką cenę. - Sport to cały wymiar etyczny, to budowanie siły ducha i ciała. To jest ta nierozłączna jedność. To jest złe, że koncentrujemy się na sprawności i sile fizycznej, zapominając o sprawności duszy – zauważa bp Florczyk, podając przykład wykluczenia rosyjskich zawodników z Igrzysk, czy załamania wewnętrzne wśród niektórych sportowców.

- W tym święcie sportu, jakimi są igrzyska, chodzi o harmonię, o sprawność duszy i ciała, to jest jedność. Taką jednością, całością, jest przecież człowiek. Jeśli zaniedba się jeden z elementów, rodzi się poważny problem. Chrześcijaństwo strzeże ducha sportu, strzegąc wartości duchowych – stwierdza delegat KEP.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Reklama

Najczęściej czytane

Wiele stron internetowych, wykorzystuje pliki cookies (ciasteczka). Służą one m.in. do tego, by zagłosować w sondzie. Nowe przepisy zobowiązują nas do poinformowania o tym. Dalsze korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki będzie oznaczało, że zgadzasz się na ich wykorzystywanie.
Aby dowiedzieć się więcej, przeczytaj o Polityce plików cookies.

Rozumiem