Reklama

Pielgrzymka do Ojca Pio

Św. Jan Kanty - człowiek ośmiu błogosławieństw

2017-07-15 11:38

Rozmawiała Karolina Krawczyk / Kraków / KAI

23.pielgrzymka.diecezja.tarnow.pl/

Święty Jan Kanty był tym, który w każdym człowieku potrafił zobaczyć coś dobrego. Gdy pukali do niego ludzie ubodzy, zawsze mówił: „pauper venit – Christus venit”, co znaczy ubogi przyszedł, Chrystus przyszedł. Trzeba mieć ogromną wrażliwość i siłę ducha, żeby w każdym widzieć Pana Jezusa” - mówi w rozmowie z KAI ks. prof. Tadeusz Panuś, proboszcz akademickiej kolegiaty św. Anny w Krakowie.

Ks. prof. Tadeusz Panuś: - Gdy Jan Paweł II 17 sierpnia 2002 roku był na krakowskich Błoniach, mówił o ludziach z wyobraźnią miłosierdzia. Wśród świętych wymienił także Jana Kantego. Bez wątpienia jest on jednym z reprezentantów „wyobraźni miłosierdzia”.

KAI:- Na czym polega jego aktualność?

- Święci są naszymi drogowskazami na czas zamętu. Trzeba zauważyć, że dzisiaj tego zamętu także doświadczamy. Jan Kanty doświadczał wielu zawirowań, a jednak świetnie się w tym odnalazł. Ponadto był cenionym wykładowcą i autorytetem. Papież Jan Paweł II podkreślał wiele razy, że środowiska akademickie są odpowiedzialne za „posługę myślenia”.

- Trudno o lepszy wzór do naśladowania - Jan Kanty był tym, który kształcił innych, ale także nie zapominał o własnym rozwoju intelektualnym – studiował filozofię, potem 14 lat teologię. Dziś, w świecie ogromnego rozwoju techniki, medycyny i wielu innych nauk, trudno przejść przez życie, nie ucząc się ciągle, nie rozwijać się. Nie da się też być naukowcem, jeśli osiądzie się na laurach. W tym sensie postać św. Jana Kantego jest bardzo inspirująca i ponadczasowa.

- W świecie, w którym maturzyści razem z podaniem o przyjęcie na uczelnię wysyłają swoje karykaturalne zdjęcia, trudno nie tracić nadziei na to, że studia to coś wyjątkowego.

- Nie znam sprawy, więc nie będę się do niej odnosił. Postawę, jaką przyjmował św. Jan Kanty wobec studentów, można określić postawą ogromnej miłości i troski. Nie bez powodu w ikonografii przedstawia się go jako tego, który swoją togą okrywa żaków. To właśnie dla nich przepisywał ręcznie różnego rodzaju traktaty i dzieła. Chciał, żeby mieli kolejne materiały do nauki. To bardzo czytelny przykład jego zaangażowania w wychowanie kolejnych pokoleń studentów. Czy wtedy czy dzisiaj - każdy chce być kochany. Młody człowiek potrzebuje nie tyle wiedzy, bo tę może zdobyć na wiele różnych sposobów, ale przede wszystkim autorytetów. Jednym z nich może być także Jan Kanty, ale także profesorowie czy nauczyciele, którzy podążają jego śladami.

- Ksiądz Profesor ma bogate doświadczenie pracy uniwersyteckiej. Czy dzisiaj możemy spotkać tam ludzi pokroju św. Jana Kantego?

- Z pewnością. W ciągu 25 lat mojej pracy akademickiej nigdy nie miałem wątpliwości, że tacy ludzie są. Ale podkreślić trzeba, że nie tylko wykładowca, ale także nauczyciel w szkole i każda osoba odpowiedzialna za wychowanie i kształcenie młodego pokolenia powinna nie tylko być autorytetem, ale też mieć swoich mistrzów. Na pewno są tacy ludzie, którzy potrafią wzbudzić entuzjazm dla świata wartości. Dobry nauczyciel to ktoś taki, kto ma charyzmę, wiedzę, kto imponuje umiejętnościami, ale przede wszystkim towarzyszy młodemu człowiekowi w jego dojrzewaniu – zarówno intelektualnym, emocjonalnym jak i duchowym. Fundamentem takiego człowieka musi być miłość do drugiego człowieka i do Boga.

- Czy Księdza zdaniem zmieniają się potrzeby studentów? Ich sposób postrzegania świata? Wartości?

- Dzisiejszy świat to świat ogromnych ruchów i migracji w wielu wymiarach. To prawda, że zmienia się sposób i jakość studiowania. Dziś student na zajęcia nie zabiera zeszytu, ale laptop. Częściej przez to jest nieobecny, rozproszony, nie potrafi się skupić - to wszystko prawda. Kolejną ważną rzeczą jest to, że studiowanie stało się powszechne, co sprawiło, że poziom zaangażowania spada. Ale czy kiedyś czy dzisiaj, nadal mamy do czynienia z człowiekiem! A człowiek, zwłaszcza młody, nadal potrzebuje swoich „przewodników w czas zamętu”. Dlaczego to nie mieliby być profesorowie, wykładowcy akademiccy, nauczyciele?

- Którzy za św. Janem Kantym powinni powtarzać: „Pauper venit, Christus venit?”

- Dokładnie tak. A to wynika bezpośrednio z Ewangelii: „Cokolwiek uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych, mnieście uczynili”. Święty Jan Kanty był tym, który w każdym człowieku potrafił zobaczyć coś dobrego. Gdy pukali do niego ludzie ubodzy, zawsze mówił: „ubogi przyszedł, Chrystus przyszedł”. Trzeba mieć ogromną wrażliwość i siłę ducha, żeby w każdym widzieć Pana Jezusa. Dzisiaj ubóstwo ma wymiar nie tylko materialny, ale także duchowy. Często studenci pochodzą z rodzin dysfunkcyjnych, ubogich aksjologicznie. Czasem dom jest miejscem, z którego młody człowiek chce uciekać. Ja zawsze staram patrzeć się na studenta holistycznie. Życzyłbym sobie, aby wykładowcy, nauczyciele patrzyli na swoich podopiecznych nie tylko pod kątem tego czy i jak zdał egzamin. Ważna jest relacja mistrz-uczeń, poznanie drugiego człowieka, jego kłopotów, trosk, wątpliwości. Istotne jest ciągłe towarzyszenie temu, który nam zaufał. Dokładnie tak, jak robił Jan z Kęt.

- Święty jest pochowany w kolegiacie św. Anny w Krakowie, gdzie Ksiądz jest proboszczem. Jak wygląda kult Jana Kantego w tak szczególnym miejscu?

- Od czasów Benedykta XIV (9 IX 1742 r.) mamy przywilej odprawiania Mszy Świętej wotywnej ku czci św. Jana Kantego. Taka Msza św. celebrowana jest co tydzień. Jako proboszcz zauważam, że coraz więcej ludzi przychodzi i prosi Świętego o wstawiennictwo. Wierni zostawiają też swoje intencje. Tych w każdym tygodniu jest ponad trzydzieści i nie dotyczą tylko spraw akademickich.
Teraz, po latach komunizmu, kult świętego powoli się odradza. W czasach PRL-u wiele szkół zostało pozbawionych patronatu św. Jana Kantego. Jedna z takich placówek znajduje się na terenie naszej parafii.
Zauważam też, że coraz częściej zgłaszają się parafie, które proszą o relikwie. Były prośby m.in. z Włoch, z Filipin, ze Stanów Zjednoczonych. Właśnie tam, w 1998 roku powstał Zakon Kanoników Regularnych św. Jana Kantego, w którym Mszę Świętą sprawuje się w Rycie Trydenckim. Ponadto dzisiaj ponad 600 szkół w Polsce nosi imię św. Jana z Kęt.

- Jeden z relikwiarzy, w którym pochowane są doczesne szczątki świętego, nawiązuje do ośmiu błogosławieństw. Dlaczego?

- To relikwiarz, w którym przechowywana jest czaszka świętego. Sam relikwiarz swoim ośmiobocznym kształtem przypomina te, w których przechowywane są szczątki świętych Floriana, Wojciecha, Stanisława, Jacka czy Szymona z Lipnicy. Relikwiarz przedstawia osiem scen z życia św. Jana Kantego, które są wypełnieniem biblijnych błogosławieństw. Patrząc na relikwiarz, zobaczymy następujące obrazy: święty oddaje płaszcz ubogiemu - „błogosławieni ubodzy w duchu”, pracuje na uniwersytecie - „błogosławieni cisi”, rozważa Mękę Chrystusa - „błogosławieni, którzy się smucą”, oddaje zbójcom ostatnią monetę - „błogosławieni, którzy łakną i pragną sprawiedliwości”, lituje się nad służącą - „błogosławieni miłosierni”, wypędza diabła - „błogosławieni czystego serca”, przestrzega towarzyszy przed zawstydzaniem innych - „błogosławieni, którzy wprowadzają pokój”, nawraca zbójców - „błogosławieni, którzy cierpią prześladowania”.
Ten relikwiarz można będzie zobaczyć w dniu 250. rocznicy kanonizacji św. Jana Kantego, która przypadnie 16 lipca. Już teraz zapraszam wszystkich do tego, aby przybyli do akademickiej kolegiaty św. Anny w Krakowie i poznali bliżej postać tego wielkiego profesora, nauczyciela i świętego.

Tagi:
wywiad

Lenka potrzebuje naszej pomocy

2018-06-13 10:08

Alicja Magura
Edycja zamojsko-lubaczowska 24/2018, str. IV

Alicja Magura
Lenka z rodzicami Joanną i Bartłomiejem Medyńskimi

Siedmiomiesięczna Lenka Medyńska z Lubaczowa choruje na Zespół Pradera-Williego. Ta rzadka choroba dotyka 1 na 20 tys. noworodków. Lenka przez całe życie będzie musiała być pod kontrolą wielu specjalistów, m.in.: pediatry, genetyka, fizjoterapeutów, neurologopedy, neurologa, endokrynologa, dietetyka, psychologa, ortopedy, okulisty i wielu innych. Dziewczynka wymaga codziennej rehabilitacji, stałej specjalistycznej opieki oraz dożywotniej terapii hormonalnej. O symptomach tej choroby, skutkach i leczeniu Lenki z rodzicami dziewczynki – Joanną i Bartłomiejem Medyńskimi – rozmawia Alicja Magura.

Alicja Magura: – Lenka choruje na Zespół Pradera-Williego. Myślę, że większość ludzi w ogóle nie ma pojęcia, co to za choroba...

Joanna i Bartłomiej Medyńscy: – To bardzo rzadko spotykana choroba genetyczna. Wynika ona z poważnych zmian w układzie genów znajdujących się na 15 chromosomie. A czym się objawia? Niskorosłością, chorzy nie mają uczucia sytości i mogą jeść bez końca. Występuje spowolniony metabolizm, chorzy mają wysoki próg odczuwania bólu, opóźniony rozwój psycho-ruchowy i mowy. Mają wybuchy złości i agresji, zaburzenia obsesyjne i kompulsywne, są też możliwe depresje, zaburzenia autystyczne, skubanie skóry. W młodszym wieku objawia się to zmniejszonym napięciem mięśniowym, co teraz wiąże się głównie z tym, że musimy Lenkę rehabilitować. Jeździmy trzy razy w tygodniu do Jarosławia – jest to ok. 40 km od Lubaczowa. Kolejne dwa dni przeznaczone są na prywatną rehabilitację prowadzoną w Lubaczowie, czyli razem pięć razy w tygodniu. Zaburza to cały dzień i pracę w domu. Ciężko zorganizować się z tym wszystkim. Obiady w większości jemy na mieście albo kupione gdzieś w restauracji, ponieważ nie mamy czasu ich przygotować.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Korea Płd.: modlitewna nowenna o pokój i pojednanie

2018-06-18 20:36

vaticannews.va / Seul (KAI)

W Korei Południowej trwa specjalna nowenna modlitewna o pokój i pojednanie na Półwyspie Koreańskim. Zorganizował ją tamtejszy episkopat podkreślając, że trwający dialog polityczny potrzebuje modlitewnego wsparcia.

East News/AP Photo/Ahn Young-joon

Zachodzące zmiany Koreańczycy wciąż przyjmują z pewną nieśmiałością, jakby nie dowierzając, że pojednanie między obu Koreami może stać się faktem. „Ziarno porozumienia i pokoju zostało zasiane, pierwsze mury obalono trzeba mieć nadzieję na wspólną pokojową przyszłość” – podkreśla bp Lazzaro You Heung-sik.

Ordynariusz Daejeon zauważa, że pierwszą oznaką nowej wiosny w relacjach między Północą a Południem był start sportowców zwaśnionych krajów na Zimowych Igrzyskach Olimpijskich, a następnie szczyt w Singapurze i spotkanie prezydenta USA Donalda Trumpa z przywódcą Korei Północnej Kim Dzong-unem.

- 25 czerwca 1950 r. w Korei wybuchła wojna. Do ubiegłego roku Półwysep Koreański był najbardziej niebezpiecznym miejscem na świecie. Ostatnie inicjatywy były sianiem ziaren pokoju na tej ziemi i dały początek nowej erze – mówi Radiu Watykańskiemu bp You Heung-sik. – Ufam, że Korea Północna nie wycofa się z dialogu, byłoby to jak zbudowanie mostu, który następnie się rozpadł. Trzeba kontynuować dialog! Przez ponad 65 lat obie Korea żyły w klimacie nienawiści, podziałów, zazdrości. Teraz trzeba naprawdę otworzyć serca, umysły i nasze dusze na przebaczenie i pojednanie. Trzeba wspólnie zatroszczyć się o wzajemne braterstwo, szczerze i pełni ufności iść dalej tą drogą.

21 czerwca w Daegu odbędzie się konferencja poświęcona przyszłości Półwyspu Koreańskiego.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Bp Hinder: apel papieża o pokój w Jemenie to ostatni liczący się głos

2018-06-18 20:51

vaticannews.va / Aden (KAI)

Apel papieża o pokój w Jemenie to jedyny głos, który może mieć jeszcze wpływ na tę sytuację – powiedział bp Paul Hinder, zwierzchnik Kościoła katolickiego w Arabii Południowej, odnosząc się do słów Franciszka po wczorajszej modlitwie Anioł Pański.

pl.wikipedia.org

Papież przyznał, że z wielkim niepokojem śledzi los mieszkańców Jemenu, którzy cierpią na skutek wojny. Zaapelował też do wspólnoty międzynarodowej, by skłoniła strony konfliktu do podjęcia negocjacji.

Jemen jest kolejną areną konfliktu dwóch islamskich mocarstw: Arabii Saudyjskiej i Iranu. W tych dniach trwa ofensywa saudyjskiej koalicji na port w Al-Hudaidzie. Bp Hinder przypomina, że port ten ma wielkie znaczenie strategiczne. W związku z nałożoną przez Arabię Saudyjską blokadą Jemenu jest też jednym miejscem, przez które może napływać pomoc humanitarna. Zależy od niej życie 7 mln osób, które na skutek trwającej od trzech lat wojny, nie mogą się obejść bez pomocy z zewnątrz.

Wikariusz apostolski Arabii Południowej zaznaczył, że trwające obecnie walki zagrażają życiu 250 tys. mieszkańców Jemenu. Mając to na względzie ogłosił on specjalny dzień postu i modlitwy o pokój w Jemenie. Będzie on przeżywany w całym wikariacie 23 czerwca.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem