Reklama

Akademia Ignatianum w Krakowie

Papież: konieczne szacunek, odpowiedzialność i więź ze stworzeniem

2017-07-14 14:31

kg (KAI) / Watykan / KAI

smarko/pixabay.com

Państwa muszą zdecydowanie walczyć z zanieczyszczaniem środowiska naturalnego, do którego należy podchodzić z szacunkiem, w poczuciu odpowiedzialności i relacji z nim. Zaapelował o to Franciszek w orędziu do uczestników kongresu międzynarodowego „«Laudato si» i Wielkie Miasta”, które w dniach 13-15 lipca odbywa się w Rio de Janeiro. Jego organizatorem jest Fundacja „Antoni Gaudí dla Wielkich Miast” z Barcelony, której arcybiskup-senior kard. Lluís Martínez Sistach jest osobistym wysłannikiem Ojca Świętego na to wydarzenie.

Swe rozważania, przesłane właśnie na ręce kardynała, papież skupił wokół trzech tematów na R, które – jak zaznaczył – razem pomagają współdziałać w obliczu najbardziej zasadniczych imperatywów naszego istnienia. Chodzi o szacunek [w oryginale hiszpańskim: respeto], odpowiedzialność [responsabilidad] i więź [relación].

Odnosząc się do pierwszego członu Franciszek podkreślił, że stworzenie jest bezcennym darem Boga i musimy starać się usilnie, aby przyszłe pokolenia mogły nadal podziwiać je i korzystać z niego. Musimy też uczyć tej troski i przekazywać ją. Podobnie jak inne elementy stworzone woda pitna i czysta jest wyrazem uważnej i opatrznościowej miłości Boga do każdego stworzenia, stając się podstawowym prawem, które każde społeczeństwo winno zapewnić. Brak takiej uwagi należnej stworzeniu staje się źródłem chorób, co z kolei zagraża życiu milionów ludzi – przestrzegł autor przesłania. Dodał, że wszyscy mają obowiązek szanowania swego otoczenia, z korzyścią dla nas i przyszłych pokoleń.

Odpowiedzialność przed stworzeniem jest sposobem współdziałania z nim i stanowi jedno z naszych podstawowych zadań – zaznaczył papież. Dodał, że „nie możemy siedzieć z założonymi rękami w obliczu wielkiego obniżania się jakości powietrza i wzrostu produkcji odpadów, z którymi nieodpowiednio postępujemy”. Jest to „następstwem nieodpowiedzialnej formy manipulowania stworzeniem i wymaga od nas czynnej odpowiedzialności dla dobra wszystkich” - stwierdził Franciszek. Ubolewał nad „obojętnością względem naszego wspólnego domu oraz licznych tragedii i potrzeb dotykających naszych sióstr i braci”, świadczącą o utracie odpowiedzialności. Dlatego każdy rząd i terytorium winny zachęcać obywateli do szukania „sposobów odpowiedzialnego działania” w celu poszanowania środowiska, w którym żyjemy i aby nasz wspólny dom nadawał się coraz bardziej do zamieszkania i był coraz zdrowszy – podkreślił Franciszek. Dodał, że jeśli każdy uczyni nawet niewiele ze spoczywającej na nim odpowiedzialności, „osiągnie się dużo”.

Reklama

I wreszcie papież zwrócił uwagę, że w dużych miastach, ale też w rejonach wiejskich, daje się zauważyć coraz większy brak więzi między osobami. Stały napływ ludzi rodzi społeczeństwo bardziej pluralistyczne i wielokulturowe, które jest dobrem, wytwarza bogactwo oraz powoduje wzrost społeczny i osobisty, zarazem jednak sprawia, że społeczeństwo jest coraz bardziej zamknięte i nieufne – napisał papież. Przestrzegł, że brak korzeni i izolowanie się niektórych osób są formą ubóstwa, które mogą prowadzić do gett oraz rodzić przemoc i niesprawiedliwość. Zauważył ponadto, że człowiek jest powołany do kochania i bycia kochanym, ustanawiając więzy przynależności i łączności między wszystkimi swymi bliźnimi.

Ważne jest więc, aby społeczeństwo pracowało razem w dziedzinie politycznej, oświatowej i religijnej w celu tworzenia jak najcieplejszych stosunków międzyludzkich, które obalą mury izolacji i marginalizacji. Da się to osiągnąć przez różne ugrupowania, szkoły, parafie itp., które będą w stanie budować z udziałem ludzi sieć wspólnoty i przynależności w celu lepszego współżycia i pokonywania wielu trudności – jest przekonany Ojciec Święty.

Na zakończenie polecił uczestników spotkania wstawiennictwu Matki Bożej Królowej Nieba i Ziemi, „aby Jej rada i przewodnictwo nadały kierunek obradom i decyzjom na rzecz ekologii całościowej, która będzie chroniła nasz wspólny dom i budowała cywilizację coraz bardziej ludzką i solidarną”.

Tagi:
środowisko

Prawie 200 osób zginęło w obronie środowiska naturalnego

2018-02-09 10:03

kg (KAI/OR) / Watykan

W 2017 roku zginęło 197 osób, broniących w różnych częściach świata środowiska naturalnego, a więc działających w duchu encykliki Franciszka "Laudato si". Poinformował o tym w swym najnowszym numerze watykański dziennik "L'Osservatore Romano", powołując się na doroczny raport Global Witness - międzynarodowej organizacji pozarządowej, śledzącej od lat działalność w obronie środowiska i ogłaszającej co roku tego rodzaju tragiczne bilanse. Dokument ten został sporządzony we współpracy z londyńskim "The Guardian".

geralt/pixabay.com

Według dziennika ofiarami tej milczącej wojny, na ogół nieznanej szerzej, są niemal zawsze rolnicy, ludność tubylcza i zwykli działacze przeciwstawiający się niepohamowanemu wykorzystywaniu ziemi. O ofiarach świat dowiaduje się zwykle wtedy, gdy ginie jakaś bardziej znana osoba. Tak było w przypadku Esmonda Bradleya Martina - 76-letniego geografa amerykańskiego, byłego specjalnego wysłannika ONZ ds. ochrony nosorożców, który od 30 lat mieszkał w Kenii, gdzie wielokrotnie narażał życie, walcząc z kłusownikami. Zginął 4 lutego w swym domu w Nairobi.

Jego nazwisko nie znalazło się w najnowszym raporcie Global Witness, ale prawdopodobnie trafi tam w następnym tego rodzaju dokumencie.

Inną znaną postacią, która zginęła w obronie ziemi, była Berta Cáceres z Hondurasu. Za swą działalność na tym polu otrzymała w 2015 prestiżową nagrodę - Goldman Environmental Prize, uważaną za odpowiednik Nagrody Nobla w dziedzinie ekologii. Wcześniej, 28 października 2014 uczestniczyła w spotkaniu ruchów ludowych w Watykanie i mogła wówczas wysłuchać słów Franciszka o trzech T: tierra, techo, trabajo (ziemia, dach [dom] i praca), potwierdzających zaangażowanie ruchów. Słuchała też wypowiedzi innych działaczy, które w pewnym stopniu poprzedzały ogłoszenie papieskiej encykliki "ekologicznej". Działaczka zginęła 3 marca 2016.

Z raportu wynika, że jeśli w 2002 notowano średnio dwa zabójstwa w obronie środowiska tygodniowo, to w dwóch ostatnich latach liczba ta się podwoiła. Rok 2016 był pod tym względem rekordowy - zginęło wówczas 200 osób. Najwięcej "męczenników ziemi" było i jest w Ameryce Łacińskiej, przede wszystkim w regionie Amazonii, gdzie ze szczególną siłą zderzają się wpływy biznesu rolnego i wydobywczego z interesami ludności tubylczej. Na ten obszar przypada 60 proc. wszystkich zabójstw, głównie wśród miejscowych mieszkańców, do czego kilkakrotnie nawiązywał Franciszek w czasie swej niedawnej podróży do Chile i Peru. Podkreślał tam podstawowe znaczenie zachowania środowiska naturalnego.

Dokument organizacji ujawnia, że najwięcej ludzi w obronie ziemi zginęło w Brazylii - 46, następnie w Kolumbii - 32 i w Meksyku - 15, ponadto były ofiary w Gwatemali, Nikaragui, Hondurasie i Peru. Na innych kontynentach smutny prym wiodą: w Azji Filipiny - 41 ofiar i w Afryce Demokratyczna Republika Konga - 13, głównie wśród strażników chronionych obszarów przyrody.

Raporty i działalność Global Witness rzucają światło na zjawisko, które niepokojąco rośnie i jest trudne do pokonania. Wielkie interesy gospodarcze i finansowe, wzmagane często przez powszechną korupcję, mają wielu wspólników, a zabójcy niemal zawsze pozostają bezkarni. Walczący z tym złem ludzie są zwykle osamotnieni i bezbronni. "Dopóki spółki, inwestorzy i rządy nie włączą naprawdę miejscowych wspólnot w decyzje dotyczące korzystania z naszej ziemi i jej bogactw, ci, którzy ośmielą się mówić o tym jasno i wyraźnie, będą nadal doświadczać przemocy, więzień a nawet utraty życia" — powiedziała Rachel Cox z Global Witness.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 5/6 2018

Festiwalowe déjà vu

2018-05-21 20:48

Piotr Iwicki

Wielkimi krokami zbliża się tegoroczny Krajowy Festiwal Piosenki Polskiej w Opolu. To jego 55 edycja, niestety organizatorzy nie wyciągnęli wniosków z tego co wydarzyło się roku temu. A nieumiejętność pobierania nauki z historii, bywa w skutkach bolesna. Do tegorocznego festiwalu zakwalifikowano piosenkę, której towarzyszy jawnie antyklerykalny teledysk.

rsunshine/pixabay.com

Przed rokiem do konkursu premiera zakwalifikowano piosenkę zespołu Dr Misio „Pismo”, jawnie antyklerykalną. Kiedy organizatorzy wykluczyli ją z programu festiwalu, ruszyła lawina, którą określono jednym słowem: bojkot.

Festiwal ostatecznie nie odbył się w planowanym terminie, zaistniałą wręcz moda na negowanie jego linii programowej, artyści jeden po drugim, odmawiali stawienia się na opolskiej scenie. Ostateczni festiwal przeniesiono na wrzesień. Wydawał się, że w tym roku wszyscy będą podwójnie czujni, aby do podobnej wpadki nie doszło. I co? Nic z tego. Jest jeszcze gorzej. Zakwalifikowana do konkursu debiutów piosenka „Siła kobiet” zespołu Girls on Fire, to hymn czarnych protestów, piosenka wpisana w strajk kobiet i działania o charakterze proaborcyjnym (oczywiście pod hasłami równouprawnienia i prawa o decydowaniu o własnym życiu) . Kto oglądał teledysk do tej piosenki, musi pukać się w głowę, zadając pytanie, czy kwalifikujący ją do festiwalowego konkursu w ogóle zmierzyli się z tą materią? Czy zadali sobie trud obejrzenia kadrów pełnych wulgarnych gestów, a w warstwie antyklerykalnej tak ostrych, że wspomniany Dr Misio to przysłowiowe małe Miki na tle propozycji Girls on Fire. Obok prowokujących haseł, gestów środkowego palca w rozmaitych kadrach pojawia się na ekranie przebrana za biskupa kobieta z krzyżem na sutannie z prezentująca szkic żeńskiego układu rozrodczego, w którym jeden z elementów jajowodu ułożony jest w ludzką dłoń z charakterystycznym środkowym placem pokazującym. Ale nie to jest szczytem cynizmu, bezczelności, antyklerykalnej prowokacji. Trwający około pół sekundy kadr pokazuje tego samego „biskupa” z drucianym wieszakiem w dłoni. Tu kod myślowy jest prosty. Druciany wieszak to symbol podziemia aborcyjnego, do którego kobiety w opinii lewackich środowisk, wpychane są poprzez drakońską ustawę o ochronie życia poczętego. Przesłanie tego ujęcia jest jednoznaczne. Inna sprawa, że wspomniany wieszak w rozmaitych obok środkowego palca to ulubiony element tego teledysku.

I tak tylnymi drzwiami czarny protesty, manifestacje KOD-u wchodzą sobie na medialny rynek w dodatku dzięki festiwalowi organizowanemu przez nadawcę publicznego – Telewizję Polską. Co więcej, fragmenty tego videoclipu już pojawiły się na ekranach telewizorów w TVP. I wówczas świetnie zdawano sobie sprawę, z siły rażenie kadrów antyklerykalnych, bowiem – jak choćby w Teleexspressie, ucięto go dokładnie na kilka chwil przed pojawieniem wspomnianych kadrów z „biskupem”. Co zatem stało się teraz, że nagle piosenka trafia mimo to do festiwalowego programu w aurze nieformalnego hymnu marszów KOD-u, „parasolek” i polskiej edycji strajku kobiet?

Tu do głosu dochodzą medialne spekulacje. Jedne mówią, że ktoś gra przeciwko prezesowi TVP i chce powtórzyć ubiegłoroczny scenariusz: wycofanie piosenki, protesty artystów, skandal. Inni, że tym razem Jacek Kurski nie ugnie się i pozostawi piosenkę w festiwalowym programie, tłumacząc, że na tym polega pluralizm. To oczywiście musi w sposób naturalny wzbudzić gniew milionów katolików, dla których towarzyszące piosence antyklerykalne kadry godzą w ich uczucia. Na to nie może pozostać głucha „centrala”, bowiem środowiska konserwatywne to filar elektoratu PiS. I wreszcie sam prezes w zaciszu gabinetu na ul. Woronicza będzie musiał zmierzyć się z pytaniem: przypadek czy prowokacja? W pierwszy trudno uwierzyć, choćby z racji na ubiegłoroczne wydarzenia. To uprawdopodabnia scenariusz, że ktoś zagiął na Kurskiego parol. A ta teoria ma wielu admiratorów. Wszak kochamy spiskowe teorie dziejów. Selekcji artystów dokonywała Rada Artystyczna powołana przez Telewizję Polską i Miasto Opole. Jedno jest pewne, szefa publicznej telewizji ktoś wystawił na strzał ku zdumieniu nawet antyrządowych mediów. Przed nim trudna decyzja, być może więcej decyzji. A festiwal za 3 tygodnie.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Hiszpania: biskupi przestrzegają przed eutanazją

2018-05-23 21:45

mz (Lizbona; KAI/ReL) / Madryt/Lizbona

Hiszpańska Konferencja Biskupia ogłosiła swe stanowisko w sprawie eutanazji, przestrzegając przed próbą jej legalizacji. List biskupów jest ich odpowiedzią na zgłoszony w maju do parlamentu przez Hiszpańską Socjalistyczną Partię Robotniczą (PSOE) projekt ustawy legalizującej tzw. śmierć wspomaganą. Uchwalono go głosami PSOE i radykalnej partii Podemos.

Fotolia.com/ Steve

Episkopat stwierdził, że eutanazja jest złem moralnym i działaniem wrogim wobec godności ludzkiej i nie ma nic wspólnego z medycyną. Podkreślono, że najlepszą formą walki z cierpieniem osób w stanie terminalnym jest opieka paliatywna. Autorzy listu wskazali ponadto, że dla autorów projektu ważniejsze od życia ludzkiego jest prawo do "samodzielnej decyzji" osoby cierpiącej.

Ożywiona debata społeczna w sprawie legalizacji eutanazji toczy się od kilku miesięcy także w sąsiedniej Portugalii, gdzie socjaliści (PS) i radykalny Blok Lewicy (BE) złożyli do parlamentu projekty w sprawie tzw. śmierci wspomaganej. Zdaniem komentatorów jeszcze przed końcem maja br. portugalskie Zgromadzenie Republiki może zalegalizować eutanazję.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 5/6 2018

Reklama

Najczęściej czytane

Wiele stron internetowych, wykorzystuje pliki cookies (ciasteczka). Służą one m.in. do tego, by zagłosować w sondzie. Nowe przepisy zobowiązują nas do poinformowania o tym. Dalsze korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki będzie oznaczało, że zgadzasz się na ich wykorzystywanie.
Aby dowiedzieć się więcej, przeczytaj o Polityce plików cookies.

Rozumiem