Reklama

Moje pismo Tęcza - 1/2 2019

Zmarł Joaquin Navarro Valls

2017-07-05 21:46

Włodzimierz Rędzioch/KAI

Michał Janik

Zmarł Joaquin Navarro Valls, jeden z najbliższych współpracowników Jana Pawla II.

Od dawna walczył z rakiem. W zeszłym roku skończyl 80 lat.

Hiszpański lekarz i dziennikarz, członek Opus Dei, został powołany na dyrektora watykańskiego Biura Prasowego w 1984 roku przez papieża Jana Pawła II. W tej służbie pozostał aż do śmierci papieża Polaka, a następnie jeszcze przez rok, do przejścia na emeryturę w 2006 roku był rzecznikiem papieża Benedykta XVI. Później jest niezależnym dziennikarzem.

Joaquin Navarro-Valls urodził się 16 listopada 1936 roku w Cartagenie na południu Hiszpanii. W 1954 roku wstąpił do Opus Dei i studiował medycynę. Specjalizował się w psychiatrii, a następnie – w 1968 roku – ukończył studia dziennikarskie.

Reklama

W latach 1962-1964 był asystentem w Barcelonie i tam założył naukowe czasopismo "Diagonal". Później pracował w Rzymie jako korespondent dla "Diagonal" oraz "Nuestro Tiempo". W tym czasie poznał ówczesnego metropolitę krakowskiego, kard. Karola Wojtyłę. W 1977 roku Navarro był korespondentem włoskim i bliskowschodnim madryckiego dziennika ABC. W 1983 roku został przewodniczącym Stowarzyszenia Prasy Zagranicznej we Włoszech.

Od 1984 roku do lata 2006 roku Navarro-Valls był rzecznikiem prasowym Watykanu. Za medialną obsługę pontyfikatu Jana Pawła II, który obdarzał go wielkim zaufaniem, otrzymał liczne nagrody medialne we Włoszech. „Jan Paweł II jest nieustannie obecny w moim życiu” - wyznał w jednym z wywiadów. Powtórzył to publicznie w 2011 roku przy okazji beatyfikacji polskiego papieża.

Rozpoczynając pracę w Watykanie Navarro otrzymał misję zreformowania biura prasowego i faktycznie, zmodernizował pracę Sala Stampa. Na czas jego urzędowania przypadły wielkie przemiany w świecie mediów, w tym szybki rozwój Internetu. Navarro troszczył się nie tylko o przekazywanie akredytowanym dziennikarzom wiadomości z Watykanu za pośrednictwem publikowanego codziennie w południe biuletynu prasowego, „Bollettino”. Wprowadził też nowe formy, jak „Vatican information service” VIS, rodzaj agencji informacyjnej, poprzez którą komunikował się zwłaszcza z nuncjuszami, ambasadorami i biskupami mogąc w ten sposób szybko przekazywać wiadomości z Watykanu. Niestety, VIS przestał się ukazywać przed dwoma laty.

Wspominając jak doszło do tego, że to właśnie on został wybrany przez Jana Pawła II na stanowisko dyrektora biura prasowego, Navarro-Valls powiedział, że prawdopodobnie papież zwrócił uwagę na niego, gdy przebywał w gronie dziennikarzy towarzyszących Ojcu Świętemu w czasie jednej z podróży zagranicznych. „Pod koniec 1984 r. papież zaprosił mnie na obiad, a wkrótce przyszło kolejne zaproszenie. Podczas tego drugiego spotkania zapytał, czy nie zechciałbym być rzecznikiem prasowym Watykanu. Czyż mogłem powiedzieć papieżowi- nie?" - wspominał Navarro-Valls. Jako ważne momenty historyczne, przeżywane u boku Jana Pawła II wspominał np. pierwsze spotkanie papieża z Michaiłem Gorbaczowem, podróż na Kubę, a także modlitwę przy ścianie Płaczu w Jerozolimie.

Od czasu przejścia na emeryturę Navarro-Valls pracuje m.in. jako komentator w pierwszym programie włoskiej telewizji państwowej RAI. W październiku 2005 roku był sprawozdawcą z wizyty u Benedykta XVI premiera Włoch Romano Prodiego. Od 2007 roku jest prezesem Rady Nadzorczej prywatnego Uniwersytetu Biomedycznego prałatury Opus Dei, a od 2009 – prezydentem fundacji „Telecom Italia”. Czasem można usłyszeć jego komentarze na falach Radia Watykańskiego.

Joaquín Navarro-Valls był pierwszym nie-Włochem stojącym na czele biura prasowego Stolicy Apostolskiej, po Luciano Casimirrim, ks. Angelo Fausto Vallaincem, prof. Federico Alessandrinim i ks. Romeo Pancirolim. Dla "watykanistów" i korespondentów prasy włoskiej jego nominacja była zaskakującą i w dużym stopniu irytującą wiadomością. Pisali, że jest za młody (miał wówczas 48 lat), że w młodości był torreadorem (wielokrotnie musiał zapewniać, że nigdy nie zabił byka), że jest zbyt elegancki, towarzyski i że lubi jedwabne krawaty. Padał też oczywiście zarzut, że jest członkiem Opus Dei, jak i to, że nie był teologiem.

Dziennikarze, którzy często mieli z nim kontakt podkreślali, że Navarro-Valls był prawie zawsze osiągalny dla swoich dawnych kolegów po piórze. Chętnie udzielał wyjaśnień i prezentował stanowisko Kościoła w różnych trudnych sprawach: w kwestii AIDS, miejsca kobiet w Kościele, czy teologii wyzwolenia. Był członkiem delegacji Stolicy Apostolskiej na szereg międzynarodowych konferencji organizowanych przez ONZ w Kairze (1994), Kopenhadze (1995), Pekinie (1995) i Stambule (1996).

Jako dyrektor biura prasowego Stolicy Apostolskiej Navarro-Valls kilkakrotnie przebywał z wizytą w Polsce, m.in. towarzysząc Janowi Pawłowi II w jego pielgrzymkach do ojczyzny. Do Polski przybywał również później. W 2006 roku był uczestnikiem VII Zjazdu Gnieźnieńskiego, był też gościem na uroczystościach objęcia archidiecezji krakowskiej przez kard. Stanisława Dziwisza. We wrześniu 2011 r. uczestniczył w XI międzynarodowej konferencji na temat „Rola Kościoła katolickiego w procesie integracji europejskiej”, która obradowała w Tomaszowicach koło Krakowa, a w 2014 roku – w lubelskim Kongresie Kultury poświęconym „Dehumanizacja i depersonalizacja w medycynie i świecie współczesnym a życie św. Jana z Dukli”,

Wraz z przejściem Navarro-Vallsa na emeryturę Opus Dei utraciła swojego przedstawiciela na ważnym stanowisku w Watykanie. Jego następcą został jezuita ks. Federico Lombardi, który przez 10 lat kierował Sala Stampa. Obecnie dyrektorem biura prasowego Stolicy Apostolskiej jest znowu członek Opus Dei, Amerykanin Greg Burke.

Tagi:
Watykan

Watykan: spotkanie w sprawie nadużyć seskualnych ma mieć charakter modlitewny, katechetyczny i operacyjny

2019-01-16 16:07

kg (KAI) / Watykan

Lutowe spotkanie biskupów z całego świata w Watykanie w sprawie ochrony nieletnich przed nadużyciami seksualnymi ze strony duchownych będzie miało charakter modlitewny, rozeznaniowy, katechetyczny i operacyjny. Jego cel „jest całkowicie jasny”: chodzi o to, aby wszyscy biskupi jednoznacznie wiedzieli, co mają robić, aby zapobiegać i zwalczać światowy dramat takich nadużyć. Mówi o tym komunikat Biura Prasowego Stolicy Apostolskiej, ogłoszony 16 stycznia.

Tama66/pixabay.com

Zwraca on uwagę, że Franciszek wie, iż na ten problem globalny można udzielić jedynie odpowiedzi globalnej, dlatego pragnie, aby zapowiadane spotkanie było zgromadzeniem duszpasterzy a nie sympozjum naukowym. Ma to być spotkanie na modlitwie i w duchu rozeznania, a zarazem katechetyczne i operacyjne.

Dla Ojca Świętego sprawą podstawową jest to, aby biskupi, którzy przybędą do Rzymu, po powrocie do swych krajów i diecezji, mieli świadomość zasad, jakie należy stosować i podejmowali w ten sposób kroki niezbędne do zapobiegania nadużyciom, na rzecz ochrony ofiar oraz aby żaden przypadek nie był ukryty ani nierozpoznany – stwierdza dokument Biura Prasowego.

Przypomina ponadto – w obliczu wielkich oczekiwań, towarzyszących przyszłemu spotkaniu – że Kościół nie rozpoczyna dopiero walki z nadużyciami. Ogólnoświatowe zgromadzenie biskupów w Watykanie jest jedynie etapem „na bolesnej drodze, którą nieprzerwanie i zdecydowanie przemierza Kościół od ponad piętnastu lat” – podkreślono w oświadczeniu watykańskim.

W spotkaniu z udziałem i pod przewodnictwem papieża, które odbędzie się w Watykanie w dniach 21-24 lutego, spodziewany jest udział ponad 120 przewodniczących krajowych konferencji biskupich z całego świata.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Kolęda

Alumn Grzegorz Gęsikowski
Edycja szczecińsko-kamieńska 51/2002

Termin calendae w starożytnym Rzymie oznaczał pierwszy dzień miesiąca. Najbardziej zaś uroczyście obchodzono calendae styczniowe (festum Calendarium), które rozpoczynały nowy rok. Wtedy to odwiedzano się po domach, obdarowywano podarkami i składano sobie życzenia. Podobnie czyniono w całej Europie w wiekach późniejszych, łącząc już ów zwyczaj ściśle ze świętami Bożego Narodzenia.
Tymczasem w Polsce dawnej 1 stycznia kapłani rozpoczynali odwiedziny duszpasterskie, które określano właśnie mianem kolędy. Trwała ona do 2 lutego - Święta Ofiarowania Pańskiego (Matki Bożej Gromnicznej). Najdawniejsza wzmianka o tej praktyce pochodzi z 1607 r. Wtedy to na synodzie prowincjonalnym w Piotrkowie polecono, aby plebani według starożytnego zwyczaju nawiedzali swoich wiernych po domach, uczyli ich pacierza, prawd wiary i by wchodzili w szczegóły życia, czy jest ono prawdziwie chrześcijańskie. Polecano także, by strapionych pocieszali, a ubogich wspomagali. Z kolei synod chełmski (1624 r.) zachęcał, aby proboszczowie spisywali swoich parafian i zachęcali do częstego korzystania z sakramentów. Owa wizyta miała wpłynąć na ożywienie życia religijnego i moralnego parafii.
Dla wielu rodzin kolęda jest bardzo ważnym wydarzeniem. Już od samego rana trwają w mieszkaniach przygotowania do przyjęcia kapłana. Wizyta duszpasterza jest doskonałą okazją do wspólnej modlitwy, do wyproszenia Bożego błogosławieństwa dla domowników, ale także okazją do szczerej rozmowy.
Jak należy przeżyć wizytę duszpasterską kapłana? Przede wszystkim należy się przygotować duchowo. Najlepiej uczynimy to, przystępując w czasie świąt do Komunii św., a także biorąc czynny udział w modlitwie. Nie wolno też zapomnieć o zewnętrznym przygotowaniu samego miejsca spotkania. Stół należy nakryć białym obrusem, postawić na nim krzyż, zapalone świeczki, Pismo Święte i wodę święconą. Przy tak przygotowanym stole winna zgromadzić się cała rodzina. Obrzęd kolędy nie jest wcale skomplikowany i na pewno sprzyja serdecznemu spotkaniu duszpasterza ze swoimi parafianami. Z jednej strony kapłan ma doskonałą okazję nie tylko poznać swoich wiernych, ale i wgłębić się w ich konkretną sytuację życiową, poznać jej radości, smutki i wyjść naprzeciw z konkretnym działaniem. Z drugiej strony i parafianie mają możliwość bliżej zainteresować się życiem parafii - życiem wspólnoty lokalnego Kościoła.
Jak wygląda kolęda? Zgodnie z wielowiekową tradycją kolęda w Polsce ma następujący przebieg: przed wejściem (bądź w trakcie wchodzenia) do mieszkania (domu) ministranci wraz z domownikami śpiewają kolędę, a w tym czasie jeden z chłopców kreśli na drzwiach napis: C + M + B + bieżący rok, co oznacza: Christus manisionem benedicat ("Niech Chrystus mieszkanie błogosławi"). Następnie kapłan wchodzi do mieszkania i pozdrawia obecnych słowami: "Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!" (odpowiadamy: "Na wieki wieków. Amen"). Kapłan może również zacząć od słów: "Pokój temu domowi" (tym razem odpowiemy: "I wszystkim jego mieszkańcom"). Następnie wszyscy - jak jedna rodzina, zgromadzona przy jednym stole odmawiają modlitwę, którą nauczył nas Jezus Chrystus (tzn. Ojcze nasz). Po niej kapłan, wypraszając Boże błogosławieństwo dla domowników, modli się następującymi lub podobnymi słowami: "Pobłogosław + Panie, Boże Wszechmogący, to mieszkanie (ten dom), aby w nim trwały: zdrowie i czystość, dobroć i łagodność oraz wierność w wypełnianiu Twoich przykazań; aby zawsze składano Ci dzięki. A błogosławieństwo Twoje niech pozostanie na tym miejscu i nad jego mieszkańcami teraz i na zawsze. Amen". Po czym następuje końcowe błogosławieństwo: "Niech to mieszkanie i wszystkich w nim mieszkających błogosławi Bóg Ojciec i Syn + i Duch Święty. Amen". Pięknym zwyczajem jest, gdy duszpasterz teraz weźmie ze stołu krzyż stanowiący własność rodziny i poda każdemu do ucałowania. Po tym dopiero kropi mieszkanie i domowników wodą święconą i stosownie do potrzeby duszpasterskiej nawiązuje rozmowę, której zawsze powinna towarzyszyć roztropność, delikatność i chrześcijańska zasada miłości.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Cierpienie można przyjąć tylko wiarą

2019-01-16 21:37

Justyna Walicka/Archidiecezja Krakowska

- To jest niepojęta tajemnica, której rozumowo zgłębić do końca nie jesteśmy w stanie. Ale jesteśmy w stanie przyjąć to naszą wiarą. Właśnie dlatego, że Pan Jezus przyjął cierpienie i z cierpieniem się utożsamił i dał się przez nie przeniknąć aż do końca i tym samym przychodzi nam z pomocą - o cierpieniu mówił abp Marek Jędraszewski podczas kolędowej wizyty duszpasterskiej w Uniwersyteckim Szpitalu Dziecięcym w Krakowie-Prokocimiu.

Jaonna Adamik/Archidiecezja Krakowska

Wicedyrektor szpitala lek. med. Andrzej Bałaga przywitał metropolitę i podziękował za kolejną wizytę, która, jak zaznaczył, jest wsparciem zarówno dla personelu w podejmowaniu nierzadko trudnych decyzji, jak i dla małych pacjentów w ich powrocie do zdrowia.

Prof. Szymon Skoczeń w imieniu zespołu lekarskiego i pielęgniarskiego szpitala poprosił arcybiskupa o błogosławieństwo.

Delegacja dzieci również przywitała metropolitę krakowskiego i złożyła wierszowane życzenia. Młodzi pacjenci zapewnili arcybiskupa o swej pamięci modlitewnej w ich szpitalnej kaplicy.

Metropolita wyjaśnił, że dzisiejsze czytania mówiące o tym jak Chrystus wyrzuca złe duchy i uzdrawia, dopełniają tego, co zaczęło się w Betlejem.

– Bo chodziło o to, żeby Chrystus się światu objawił jako Boży Syn. Jako Ten, który zrodzony przed wiekami z Ojca stał się z Jego woli człowiekiem po to, aby nam przynieść zbawienie.

Arcybiskup podkreślił, że w dzisiejszej Ewangelii jest także mowa o tym, że Chrystus udał się w odosobnione miejsce, by się modlić. I na słowa Apostoła, że wszyscy Go szukają, odpowiedział, że trzeba iść dalej, do kolejnej miejscowości nauczać o Bogu.

W Liście do Hebrajczyków natomiast słyszymy dziś przypomnienie tego, że Chrystus stał się do nas podobny we wszystkim – oprócz grzechu. Metropolita szczególnie podkreślił, że Pan Jezus stał się do nas podobny we wszystkim i stał się jednym z nas. Metropolita zacytował zdanie: „W czym bowiem sam cierpiał, będąc doświadczany, w tym może przyjść z pomocą tym, którzy są poddani próbom.” – Ludzie są poddawani próbom. Ludzie są doświadczani cierpieniem i to miejsce jest szczególnym nagromadzeniem ludzkiego cierpienia. Nie w postaci abstrakcyjnej, nie w postaci ksiąg o cierpieniu czy o tym jak z cierpienia ludzi wydobywać. To jest miejsce, w którym cierpienie przybiera kształt konkretnego człowieka, konkretnego dziecka. I jest to dla nas wszystkich jakaś ogromna tajemnica.

Metropolita zaznaczył, że Chrystus stał się jednym z nas także w cierpieniu, bo On naprawdę cierpiał. I pokazał jak trzeba to cierpienie przyjąć – z całkowitym zaufaniem wobec Boga, nawet, jeśli jest to niezwykle trudne.

– Bo na krzyżu Golgoty (…) było poczucie osamotnienia, była ogromna boleść, ale było też oddanie wszystkiego swemu Ojcu. I była tam także, co trzeba bardzo mocno podkreślić, błogosławiona obecność tych, którzy Pana Jezusa kochali i pozostali Mu wierni aż do końca. Zwłaszcza Jego Przenajświętsza Matka, zwłaszcza Jego najbardziej spośród wszystkich ukochany uczeń Jan. Byli przy Nim i swoją obecnością pokazywali – nie jesteś sam, kochamy Ciebie. Arcybiskup powiedział także, że zdaje sobie sprawę, że łatwo jest powiedzieć, że mamy przyjmować cierpienie. Szczególnie jeśli chodzi o cierpienia dziecka, wobec którego jesteśmy kompletnie bezradni.

– To jest niepojęta tajemnica, której rozumowo zgłębić do końca nie jesteśmy w stanie. Ale jesteśmy w stanie przyjąć to naszą wiarą. Właśnie dlatego, że Pan Jezus przyjął cierpienie i z cierpieniem się utożsamił i dał się przez nie przeniknąć aż do końca i tym samym przychodzi nam z pomocą. Bo jeśli On przeszedł przez bramę cierpienia do pełni życia, to i my ufamy, zmierzając także do Dzieciątka narodzonego w Betlejem, że nas rozumie, że nas swoją miłością ubogaci, że swoim ubóstwem podniesie i że przy wszystkich nierozumieniach tego czym jest cierpienie, a zwłaszcza czym jest cierpienie dziecka, będziemy, będąc blisko Niego, mogli z całą głębią wiary powtarzać słowa wyśpiewywane w Betlejem przez aniołów: „Chwała na wysokości Bogu, a na ziemi pokój ludziom Bożego upodobania, pokój ludziom dobrej woli”.

Po Mszy św. arcybiskup niosąc słowa otuchy odwiedził małych pacjentów w szpitalnych oddziałach.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem