Reklama

Biały Kruk 2

Korona Gór Polski na znaczku

2017-07-03 11:42

AKW

Poczta Polska

Na początku lata Poczta Polska wydała znaczek pt. "Korona Gór Polski". Znaczek upamiętnia ustanowienie Korony Gór Polski w 1997 r., czyli listy 28 najwyższych szczytów wszystkich pasm górskich naszego kraju. Na czele listy są: Rysy, Babia Góra, Śnieżka, Śnieżnik, Tarnica, Turbacz, Radziejowa, Skrzyczne, Mogielnica, Wysoka Kopa. Aby zostać zdobywcą Korony trzeba wejść na wszystkie szczyty siłą własnych mięśni, pokonując łącznie ponad 30 tysięcy metrów n.p.m. W sierpniu 2016 r. na liście członków Klubu Zdobywców znalazły się nazwiska ponad siedemnastu tysięcy osób, spośród których ponad tysiąc ma już tytuł Zdobywcy KGP, który jest nadawany po udokumentowaniu wszystkich wejść.

Premiera znaczka wydanego z okazji jubileuszu 20-lecia „Korony Gór Polski” i popularyzującego tę ciekawą inicjatywę odbyła się 30 czerwca br. Znaczek o wartości 6 zł. przedstawia górskie pasmo na tle nieba, z widocznym na pierwszym planie najwyższym szczytem Korony – Rysami. Na oprawie bloku umieszczono nazwy 28 najwyższych szczytów wszystkich pasm górskich Polski, z podaniem ich wysokości. Wydano również piękną kopertę pierwszego dnia obiegu.

Autorką projektu znaczka jest Agnieszka Sancewicz. Nakład: blok numerowany perforowany: 110 tys. sztuk, blok numerowany nieperforowany: 55 tys. sztuk.

Tagi:
znaczek

Robert Lewandowski na 5 milionach znaczków

2018-06-14 14:21

Poczta Polska

14 czerwca br. Poczta Polska wprowadza znaczek obiegowy o nominale 6 zł. Znaczki przedstawiające naszego najlepszego obecnie piłkarza będzie można kupić w każdej placówce pocztowej.

Inauguracja mistrzostw świta w Rosji zbiegła się z piłkarską emisją Poczty Polskiej. Najnowszy znaczek został poświęcony Robertowi Lewandowskiemu, największej gwieździe i zarazem kapitanowi polskiej reprezentacji – tej, która walczy w mundialu o tytuł najlepszej drużyny globu.

Projektantem emisji jest Bożydar Grozdew, który umieścił na znaczku wizerunek piłkarza opatrzony jego inicjałami z numerem boiskowym: RL9. Lewy od kilku lat zaliczany jest do grona najlepszych napastników na świecie. Jest idolem młodych piłkarzy i kibiców. Oni wierzą, że Robert Lewandowski może zdobyć koronę króla strzelców turnieju, a nasza reprezentacja ma największą od wielu lat szansę na sukces. Polska reprezentacja rozegra w Rosji co najmniej trzy mecze: z Senegalem, Kolumbią i Japonią. Pierwszy mecz biało-czerwoni rozegrają 19 czerwca br.

– Poczta już w okresie międzywojennym upamiętniała na znaczkach polskich sportowców takich jak Halina Konopacka, czy Janusz Kusociński. Kontynuujemy tę tradycję i wydajemy znaczki nie tylko z okazji ważnych imprez sportowych i sukcesów polskich zawodników, ale także pokazujemy wybitne osobowości polskiego sportu. Robert Lewandowski to nie tylko doskonały napastnik, to także wzór aktywności sportowej dla dzieci i młodzieży. Dlatego dzisiaj wprowadzamy do obiegu znaczek z jego podobizną – mówi Tomasz Dąbrowski, członek Zarządu Poczty Polskiej. – Blisko 80 tysięcy pocztowców trzyma kciuki za Roberta Lewandowskiego i całą naszą reprezentację. Wierzymy, że rozpoczynający się dziś w Rosji mundial, przyniesie nam wszystkim wiele emocji, a naszym piłkarzom umożliwi spełnienie sportowych marzeń – dodaje Tomasz Dąbrowski.

Mundial w Rosji zakończy się 15 lipca br. Łącznie w ramach MŚ 2018 odbędą się sześćdziesiąt cztery spotkania, rozegrane na 12 stadionach jedenastu miast.

Robert Lewandowski największe sukcesy piłkarskie osiągnął w niemieckich klubach: w Borussii Dortmund i Bayernie Monachium. Na ostatnich mistrzostwach Europy z reprezentacją Polski grał w ćwierćfinale przeciwko późniejszemu tryumfatorowi imprezy – Portugalii. Piłkarz swoją karierę rozpoczął w 1997 r. w warszawskim klubie sportowym Varsovia.

To i inne wydawnictwa Poczty Polskiej można nabyć w placówkach Poczty Polskiej i sklepie internetowym: www.filatelistyka.poczta-polska.pl

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 5/6 2018

Brat Alois z Taizé: aby nastała jedność, każdy Kościół musi coś stracić

2018-06-21 16:40

vaticannews.va / Genewa (KAI)

Komentując papieskie rozważanie podczas ekumenicznej modlitwy w siedzibie Światowej Rady Kościołów, przeor Wspólnoty z Taizé podkreślił potrzebę otwarcia na inne sposoby wyrażania tej samej prawdy wiary.

wikipedia.org

W ekumenicznej modlitwie w Genewie uczestniczył brat Alois, przeor Wspólnoty z Taizé, która swą modlitwą i zaangażowaniem pośród młodych towarzyszy ruchowi ekumenicznemu. W rozmowie z Radiem Watykańskim skomentował papieską koncepcję ekumenizmu jako przedsięwzięcia, w którym trzeba być gotowym na straty. - To wyrażenie zaskakuje, a zarazem dodaje odwagi, abyśmy w tym dążeniu do widzialnej jedności się nie zniechęcali, nawet jeśli nie widzimy jeszcze oczekiwanych przez nas rezultatów – mówił brat Alois. – Te papieskie słowa rozumiem też w innym sensie, który prawdopodobnie nie jest w pełni zgodny z zamysłem Ojca Świętego. A mianowicie, kiedy pracujemy na rzecz ekumenizmu, musimy być gotowi coś stracić. Nie będzie jedności, jeśli czegoś nie stracimy, każdy Kościół. Nie oznacza to, że mamy porzucić nasze tradycje czy wiarę naszych Kościołów. Ale musimy stracić pewne zwyczaje i zgodzić się na to, że te same prawdy wiary mogą być wyrażane na różne sposoby i że nasz sposób wyrażania danej prawdy nie jest jedyny. Bez tej gotowości stracenia czegoś, nie odzyskamy jedności. Zresztą Papież kontynuując swą myśl, odwołał się do Ewangelii, w której Jezus mówi, że ten, kto chce zyskać swe życie, musi je stracić.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Prof. Alojzy Gryt - autor ołtarza na przyjazd Jana Pawła II w 1983 r.

2018-06-21 22:42

Agnieszka Bugała

Wysokie stopnie ołtarza, forma prostokąta z wyciętym krzyżem. Chcieliśmy włączyć teren całego hipodromu w przeżywanie tego spotkania z Papieżem. Mieliśmy zamiar w różnych miejscach postawić drewniane krzyże, aby nie mocować ich w ziemi, obsypywaliśmy belki kamieniami. Chcieliśmy, aby ludzie mieli krzyże w rękach, podnosili je do góry. Znajomi artyści, rzemieślnicy, przyjaciele zrobili krzyże i rozdawali na miejscu. Ja również mam w domu krzyż – pamiątkę wizyty Jana Pawła II – mówi prof. Alojzy Gryt, wybitny rzeźbiarz, autor szklanego „Zdroju” na wrocławskim rynku. W 1983 r. współautor papieskiego ołtarza na Partynicach.

DK Rybnik
Prof. Alojzy Gryt

Dwa lata przed wizytą Papieża kard. Gulbinowicz zwrócił się do nas – Józefa Sztajera, Leona Podsiadłego i do mnie, Alojzego Gryta – byśmy podjęli się zadania zbudowania ołtarza na przyjazd Jana Pawła II. Przedstawiliśmy kilka projektów decydując, że niezależnie od tego, który z nich wybierze Kardynał, będziemy pracować w takim składzie. Były rysunki, modele, wszystko zgodnie z procedurą. To był stan wojenny, odmienne warunki działania, ale dobry kontakt z kurią. Przygotowaliśmy dokumentację projektową – ważny był czas, nie można było zwlekać, 26 metrów wysokości, wiązanie betonu. Konstrukcja nie była zabetonowana w ziemi – na to nie było czasu. Pracownik z kurii, który nam pomagał i odpowiadał za konstrukcję, wpadł na pomysł, aby obciążyć wszystko gotowymi elementami z zewnątrz, to skróciło czas. I było rozwiązaniem genialnym. Pomysły władzy Pojawiła się myśl, że konieczne będą napisy o ziemiach odzyskanych. Władze nalegały, aby treści „zawsze z macierzą” znalazły się na placu. Zdawaliśmy sobie sprawę, że w czasie rodzącej się wyrazistości politycznej to pomysł niedobry, próbowaliśmy go obejść. Mieliśmy informacje, że telewizja musi mieć swój przejazd, aby transmitować Papieża. Sprzęt telewizyjny nie był tak sprawny, aby z odległości dwustu, trzystu metrów obraz pozostawał nadal w wysokiej ostrości. Wiedząc o tym w taki sposób ustawiliśmy plansze, odpowiednio daleko od ołtarza, aby nie było możliwości skojarzenia ich treści z ołtarzem. Operator nie mógł tego pokazać razem. Idea i Chrystus Idea to negatyw krzyża i Chrystus zmartwychwstały. Krzyż – prostopadłościan, drewniana konstrukcja obłożona płytami i pomalowana farbą. Na gruncie wrocławskim w tamtym czasie Zmartwychwstałego przedstawiało się w bieli, nie było koloru. Doszliśmy do wniosku, że ten Chrystus też będzie biały, ale, jak w gotyku, w szacie czerwonej. Zrobiliśmy model – nie można było wykonać figury w kamieniu, czasowych elementów tak się nie projektuje. Powstał metalowy szkielet z prętów. Później obłożono go jutą moczoną w kleju wikolu, dodatkowo wzmocniono gipsem połączonym z klejem. W klejeniu figury pomagali nam inni koledzy ze szkoły na Traugutta, ponieważ jej rozmiar był rzeczywiście duży, nie dalibyśmy w trójkę rady. Biały nie chce być czerwonym Kupiliśmy drogie farby i... zaczęły się problemy. Każdy kontakt koloru z tą białą, gipsowo-klejową figurą przynosił nie taki efekt, jaki początkowo zaplanowaliśmy. Nie wiedzieliśmy, na czym to niedopasowanie polega. Chlapaliśmy farbą, aby się przyzwyczaić. Grupa młodszych kolegów przyglądająca się naszej pracy mówiła: świetnie, tak po meksykańsku. Ale ten „meksyk” nas nie uspokajał. Poszliśmy z Podsiadłym do Kardynała i powiedzieliśmy mu, że spróbujemy jednak tak współcześnie, w bieli. Kardynał na to: A co mówiliście przedtem? No, że czerwony. To nie wymyślajcie, tylko zróbcie tak, jak było na początku. Decyzja zapadła. Wróciliśmy do pracowni, czasu było niewiele i metodą prób i błędów, trochę bez przekonania, pokryliśmy płaszcz czerwoną farbą. Wieczorem przed dniem, w którym dźwig miał zawieźć figurę na Partynice, odczuwałem wielki niepokój i niepewność. To zbyt ważna praca, aby nie być pewnym, że jest dobrze. Rano poprosiłem żonę, aby pojechała ze mną na Traugutta i jeszcze przed zdjęciem ze ściany zobaczyła całość. Wtedy po raz pierwszy pomyślałem, że chyba jest dobrze. Dźwig miał trudną pracę do wykonania i ekipa ludzi, którzy musieli linami zabezpieczać figurę przed odchyleniem podczas zdejmowania jej ze ściany również. Jednak kiedy nastąpiło tąpnięcie, wszyscy gwałtownie odskoczyli i puścili liny. Zostaliśmy tylko my trzej, trzymając je kurczowo i ratując tym samym owoc naszej pracy. Chrystusowi obił się palec, ale to była drobna sprawa.

Chrystus jechał na Partynice przez całe miasto. Tam dźwig podniósł figurę, aby ją zainstalować na krzyżu. Kiedy wspinała się coraz wyżej, stojąc na ziemi poczułem ogromną satysfakcję i pewność: tak, to jest świetne. Skala miejsca, właściwa perspektywa – tego brakowało w pracowni. W przygotowaniu ołtarza decydowały detale: kwiaty, kolory. Pamiętam, że pomalowaliśmy na biało czarne kable mikrofonów, aby zespalały się z resztą tła.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 5/6 2018

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem