Reklama

Co mówi cenzurka?

2017-06-26 12:49

Antoni Szymański

pl.fotolia.com

Emocje wokół reformy edukacji nieco ucichły. Może przyzwyczajamy się powoli do tego, iż nasza oświata jest w stanie reformy permanentnej? Tymczasem dzieci i młodzież zakończyły kolejny rok nauki. Z czym opuszczają mury szkolne?

Z punktu widzenia zarówno dziecka jak i rodzica, odzwierciedleniem sukcesu szkolnego jest treść świadectwa – przysłowiowej „cenzurki”. To na jej podstawie dzieci otrzymują „nagrodę” od rodziców, a wnuki od dziadków (zwykle bardziej hojnych). Przyjrzyjmy się temu dokumentowi i zastanówmy się co mówi on o jego posiadaczu, o szkole do której uczęszcza a może nawet systemie w którym uczestniczy. Oczywiście poszczególne świadectwa różnią się od siebie w zależności od etapu edukacji, jednak żadne z nich nie jest sporządzane w sposób dowolny. Wzory tych dokumentów reguluje w Polsce Rozporządzenie Ministra Edukacji Narodowej z dnia 18 stycznia 2017 r. w sprawie świadectw, dyplomów państwowych i innych druków szkolnych.

Opisane w nim są wszystkie najdrobniejsze szczegóły z informacjami na temat kolorów i zezwoleniami na wypełnianie komputerowe włącznie. Sam fakt tak szczegółowej normalizacji podkreśla rangę dokumentu. Świadczy o tym, że państwo traktuje obywatela poważnie.

Typowe świadectwa szkolne są drukowane dwustronnie. Pierwsza strona jest bardzo oficjalna. Zawiera dane posiadacza i informację, że w roku szkolnym uczęszczał do danej placówki szkolnej oraz – najważniejsze – otrzymał (lub nie) promocję do kolejnej klasy. Zawartość ta ma znaczenie symboliczne. Upamiętnia historię tożsamości człowieka. Do końca życia będzie on pamiętał, że chodził do tej a nie innej szkoły, że uczyli go ci nauczyciele, że mile lub niemile ten czas wspomina. Jest to pamiątka nie tylko dla posiadacza dokumentu, ale i dla samej placówki, która być może z dumą będzie się kiedyś chwalić, że ukończył ją znany „Kowalski”. I tu pytanie: ciekaw jestem Szanowni Czytelnicy czy patrząc na swoją dorosłą karierę i drogę życiową, uważacie, że szkoła, którą ukończyliście ma powody do dumy, że do niej uczęszczaliście?

Reklama

Na drugiej stronie świadectwa, główne miejsce zajmuje wykaz przedmiotów szkolnych. W zależności od zawartości rubryk z ocenami, dokument ma typowy kolor lub dodatkowo odznaczony jest biało-czerwonym paskiem. O ten drugi rodzaj świadectwa zabiegają ambitni uczniowie. Kolor tego paska też ma swoje znaczenie: pokazuje, że wiedza i wykształcenie są wartością narodową.

I tu kolejna refleksja: nie da się ukryć, ze różnimy się od siebie zdolnościami i nie każdy startuje do nauki szkolnej z jednakowymi predyspozycjami. Znajduje to nieraz odzwierciedlenie w ocenach. Jednak warto zwrócić uwagę, że niskie oceny na świadectwie nie zawsze oznaczają, że mamy do czynienia z dzieckiem niezdolnym lub pozbawionym ambicji. Bywa tak, że to SYSTEM z powodu przeładowania klas, monotonii metod nauczania czy słabości programowych, nie jest w stanie wydobyć z naszych dzieci tego co najwartościowsze. Złe oceny mogą być w równej mierze świadectwem niedociągnięć ucznia, co potwierdzeniem bezradności szkolnictwa, któremu nie udało się wydobyć z naszych pociech tego co w nich najbardziej wartościowe. Warto o tym pamiętać.

No i ostatnia uwaga płynąca z oglądu drugiej strony cenzurki. Znajduje się na niej miejsce o dodatkowych zajęciach edukacyjnych, ewentualnym indywidualnym toku nauki i szczególnych osiągnięciach ucznia.

To miejsce nazywam „kącikiem indywidualności” – przestrzenią w której można pokazać i docenić zainteresowania, pasje i szczególne talenty. Dawniej rubryki te pozostawały puste. Dziś coraz więcej rodziców i dzieci a także nauczycieli dostrzega, że młodość jest czasem nie tylko zdobywania wiedzy ogólnej, ale również rozwijania własnego niepowtarzalnego potencjału – tego, co spowoduje, że nasze dzieci w przyszłości nie dadzą się łatwo „zaszufladkować”. Osobiście gdybym był przyszłym pracodawcą, to na tego typu rubryki w CV zwracałbym szczególną uwagę.

Drodzy rodzice. Bez względu na to jakie świadectwa przyniosły Wasze dzieci – czy widnieją na nich biało-czerwone paski czy nie, czy spełniają Wasze oczekiwania i w jakim stopniu – jedno jest pewne: Waszym Pociechom należy się uwaga i uznanie dla ich pracy, a także wypoczynek. Życzę, aby we wrześniu wróciły do szkoły zdrowsze, z nową energią i inspiracjami i oby szkoła, którą nadal reformujemy, była dla nich miejscem coraz bardziej sprzyjającym rozwojowi.

Tagi:
szkoła

Szkoła z wartościami

2018-02-14 11:09

Karolina Mysłek
Edycja częstochowska 7/2018, str. VI

Dziś są dziennikarzami, naukowcami, nauczycielami. Pokazują, jak wysiłkiem i solidną pracą pomóc szczęściu. Przed kilkunastu laty rozpoczęli naukę w częstochowskiej szkole Braci Szkolnych, która świętuje swoje 20-lecie

Zdjęcia: archiwum szkoły
Szkoła dba o wszechstronny rozwój dzieci, organizując wspólne wyjścia na lodowisko, wycieczki do muzeów czy warsztaty

Czy wie pani, że w miejscu, gdzie dziś jest skwer Sokołów i supermarkety, na początku ubiegłego wieku był staw? Dziadkowie naszych uczniów wspominają, że przychodzili tam pływać łódką. A sąsiadujące z nim tereny – obecna dzielnica Trzech Wieszczów – należały do braci szkolnych. No i nasz dom zakonny – to też historia. Najpierw szkoła podstawowa, zlikwidowana w czasie wojny przez hitlerowców i zajęta na wojskowe kasyno. Udało nam się tylko prowadzić dom dziecka dla sierot wojennych i tajne nauczanie, potem budynek przeznaczano na hotel robotniczy, szkołę życia dla dzieci upośledzonych umysłowo. Bracia musieli zmieścić się w czterech pokojach na poddaszu... – opowiada br. Piotr Zielonka, dyrektor Szkoły Podstawowej i Gimnazjum im. św. Jana de La Salle w Częstochowie.

Wrzesień 1998

Kiedy w końcu w latach 80. ubiegłego wieku budynek przy Pułaskiego 71 wrócił w ręce braci, był tu przez kilka lat nowicjat, aż 1 września 1998 r., po niemal 60 latach, znów na stałe zabrzmiał lasaliański dzwonek szkolny. Budynek wypełniony nowymi uczniami i nauczycielami poświęcił abp Stanisław Nowak. Tego dnia rozpoczęła się przygoda, która trwa od 20 lat i każdego roku zaprasza kolejnych uczniów, którzy w duchu św. Jana de la Salle, XVII-wiecznego wychowawcy, będą zdobywać wiedzę i wrażliwość na drugiego człowieka.

Wszechstronnie

Dzisiaj mury szkolne wypełnia gwar 230 uczniów. Cichnie o 8, gdy zajęcia rozpoczynają się wspólnym pacierzem i modlitwą do Ducha Świętego o błogosławieństwo w nauce. Dzieci obok normalnego trybu uczestniczą w zajęciach warsztatowych. – Naszym dużym atutem jest nauka języków obcych – mówi Agnieszka Gołąbek, nauczyciel języka angielskiego. – Od pierwszych klas uczniowie mają 5 godzin angielskiego tygodniowo, a później dochodzą 4 kolejnego – niemieckiego, francuskiego lub hiszpańskiego i zajęcia z native speakerem. Dzięki temu są laureatami konkursów językowych, a szkoła zajmuje wysokie miejsca w rankingach.

Zgodnie z zamierzeniami założycieli szkołę mają kończyć młodzi ludzie o wszechstronnym wychowaniu, dlatego bracia dbają o ich rozwój również w ramach kół zainteresowań – od informatycznego czy szachowego, przez sportowe i kulinarne, na tanecznym czy chórze kończąc.

A to ważne jest również dla rodziców – odkrywanie talentów i mocnych stron ich dzieci. Cenią też bezpieczną i pełną akceptacji atmosferę. To zresztą potwierdzają dzieci, które dobrze się w niej czują, które po prostu lubią swoją szkołę i swoich nauczycieli.

Signum Fidei

– W naszych szkołach najistotniejsze jest wychowanie dziecka na dobrego człowieka, dobrego chrześcijanina, który kocha Pana Boga i ludzi – tłumaczy br. Piotr. Bracia dbają więc o chrześcijańskie wychowanie uczniów.

Każdego miesiąca mieszkańcy dzielnicy Trzech Wieszczów mijają sznur uczniów charakterystycznie ubranych w granatowe kamizelki lub marynarki z emblematem szkół lasaliańskich „Signum Fidei”. Zmierzają do znajdującego się w sąsiedztwie kościoła Matki Bożej Zwycięskiej na szkolną Mszę św. Z kolei w pierwsze piątki miesiąca na czwartoklasistów czekają tam księża w konfesjonałach – by odpowiedzieć na wezwanie Matki Bożej do odbycia dziewięciu pierwszych piątków miesiąca.

Rozwijają talenty

Bracia de la Salle dewizą swojego założyciela: „Pamiętaj, że Bóg jest z Tobą, aby ci pomagać i inspirować we wszystkim, co robisz”, chcą zarazić swoich wychowanków. Chcą ich przekonać, że dzięki temu, co otrzymują – zdolności, wychowanie, otwarcie na świat – oraz pracy i zaangażowaniu mogą realizować pasje, spełniać marzenia, pomagać innym.

Justyna jest dziennikarką, Kasia ma doktorat z prawa. Wojtek studiuje w Bolonii nauki polityczne, a Joanna psychologię w Berlinie. Szymon jest studentem prawa na UJ, komponuje, uczy grać na pianinie. Michał razem z grupą studentów wydziału lekarskiego na UJ jest laureatem konkursu MNiSW „Najlepsi z najlepszych! 2.0”.

To tylko kilku absolwentów, którymi szczyci się szkoła przy Pułaskiego. Inni w mniej lub bardziej spektakularny sposób wykorzystują to, co otrzymali m.in. na początku swojej przygody z nauką. Niezależnie jednak od tego, jakie zawody wykonują, gdzie żyją, są po prostu szczęśliwymi i spełnionymi ludźmi. Dziś kolejni dopisują swoje karty do 20-letniej historii szkoły braci szkolnych przy Pułaskiego.


Więcej o szkole św. Jana de la Salle na stronie www.delasalle.edu.pl i podczas dnia otwartego – 21 lutego w godz. 16-18.
Szkoła Podstawowa i Gimnazjum im. św. Jana de La Salle, ul. Pułaskiego 71, Częstochowa, tel. 34-324-72-48

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Świadectwo: Lekarz rozpłakał się ze wzruszenia

2018-02-16 11:47

Fragment książki „Cuda dzieją się po cichu. O jasnogórskich cudach i łaskach”

„Amputacja” – krótko powiedział doktor. Kazimiera Wiącek z Lublina podniosła wzrok. „Nie rozumiem. Jak to…”

Piotr Drzewiecki

„Jest porażenie nerwu w lewej nodze, a teraz jeszcze ten zator tętniczy. Tu już nie ma czego leczyć. Amputacja jest konieczna” – powtórzył medyk. Kobieta wróciła do domu, bijąc się z myślami. Jak to, odetną jej nogę?! Co prawda chodzi o kulach, ale wciąż chodzi i ma dwie nogi! Kiedy zadzwonił dzwonek i otworzyła drzwi, odetchnęła z ulgą.

W odwiedziny wpadł zaprzyjaźniony lekarz. On na pewno coś wymyśli. Chciał jej dodać odwagi, ulżyć w cierpieniu. Ale niczego nie wymyślił. „Chyba bez amputacji się nie obejdzie” – powiedział smutno. „Jeśli tak, to ja chcę jechać na Jasną Górę!” – oznajmiła twardo.

Cała rodzina zaoponowała przeciwko takiemu pomysłowi. Śmierć jej grozi w każdej chwili, a ona chce sobie podróże urządzać? Kazimiera postawiła na swoim. W przekonaniu rodziny dopomógł lekarz, który miał nadzieję, że pielgrzymka do Częstochowy przynajmniej doda otuchy jego cierpiącej pacjentce. Nie puścili jej samej. Razem z Kazimierą pojechała jej siostra, siostrzenica i bliska sąsiadka. Od rannego odsłonięcia – w niedzielę 22 czerwca 1980 roku – do zasłonięcia Cudownego Obrazu o godzinie 13 Kazimiera Wiącek bez chwili przerwy modliła się w Kaplicy Matki Bożej razem z towarzyszącymi jej kobietami. Kiedy rozległy się bębny zwiastujące zasłonięcie Obrazu, z twarzą zalaną łzami zwróciła się do siostry: „Popatrz, zasłonili Matkę

Bożą i Ona pozostawiła mnie z kulami!”. Chwilę później poczuła niezwyczajny przypływ siły. Podkurczona, zagrożona amputacją noga rozluźniła się, wyprostowała, a Kazimiera Wiącek odstawiła kule, oparła je o filar i wyprostowana przyłączyła się do kolejki „Na ofiarę”. Tam zdjęła swoje korale i położyła je na ołtarzu.

Przeżycie było tak silne, a wydarzenie tak nieprawdopodobne, że nie przyszło jej do głowy, aby komukolwiek zgłosić swoje uzdrowienia. Na Jasnej Górze pojawiła się dopiero dwa tygodnie później. A wraz z nią znów siostra, siostrzenica i sąsiadka. Złożyły zeznania przed kronikarzem jasnogórskim; Kazimiera do akt dołączyła zaświadczenie od lekarza, który – gdy ją zobaczył bez kul, ze zdrową nogą – zwyczajnie rozpłakał się ze wzruszenia.

Zaświadczenie lekarskie brzmiało: „Od dnia 23 maja 1979 roku wystąpiło porażenie zupełne kończyny dolnej lewej. 9 maja 1979 roku wystąpił zator tętnicy podudzia lewego, co groziło amputacją kończyny. 22 czerwca 1980 roku ustąpiło porażenie”. Kazimiera Wiącek nie miała wątpliwości, za czyją sprawą to porażenie ustąpiło. Zdrowa i ogromnie szczęśliwa przez szereg lat w rocznicę swojego uzdrowienia pielgrzymowała na Jasną Górę do Matki Bożej, by Jej ze wszystkich sił dziękować za tę niezwykłą łaskę, jakiej doznała. A jej kule? Wiszą obok kul Janiny Lach, wskazując przybywającym pielgrzymom, czym jest nagrodzona ufność.

„CUDA DZIEJĄ SIĘ PO CICHU.


O JASNOGÓRSKICH CUDACH I ŁASKACH.”
Autor: Anita Czupryn
Premiera: 26 lutego 2018 r.
Wydawnictwo: Fronda PL. Sp. z o.o.

Przeczytaj także: Cuda dzieją się po cichu. O Jasnogórskich cudach i łaskach

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Wielkopostne dni skupienia z cyklu "Poznaj Serce Boga"

2018-02-20 13:03

Siostry Służebnice Wynagrodzicielki Najświętszego Serca Jezusa zapraszają młodzież ze szkół średnich oraz studentów na wielkopostne dni skupienia z cyklu "Poznaj Serce Boga" pod hasłem "Wybieraj dobro, byś żył". Spotkanie odbędzie się 3 marca 2018 r. w godzinach od 9:00 do 18:00 w domu przy ul. Judyma 47 w Lublinie.


W programie przewidziane są:
- warsztaty psychologiczne, które poprowadzi p. Katarzyna Krasnodębska (psychoterapeuta, arteterapeuta, pedagog)
- konferencja - ks. dr Mariusz Salach (teolog duchowości)
- adoracja Najświętszego Sakramentu
- wspólny obiad

Zapisy pod numerem tel.: 606 397 960 oraz przez e-mail: sr.a.kaczmarczyk@gmail.com. Szczegółowe informacje na plakacie.


CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

Wiele stron internetowych, wykorzystuje pliki cookies (ciasteczka). Służą one m.in. do tego, by zagłosować w sondzie. Nowe przepisy zobowiązują nas do poinformowania o tym. Dalsze korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki będzie oznaczało, że zgadzasz się na ich wykorzystywanie.
Aby dowiedzieć się więcej, przeczytaj o Polityce plików cookies.

Rozumiem