Reklama

TVP: będzie pięć nowych programów o tematyce religijnej

2017-06-22 10:43

tvp.pl, lk / Warszawa / KAI

Artur Stelmasiak

W ramach ogłoszonego przez siebie naboru Telewizja Polska wyłoniła pięć zwycięskich projektów audycji telewizyjnych o tematyce religijnej. Ich dalszym rozwijaniem zajmie się teraz Redakcja Audycji Katolickich TVP.

TVP ogłosiła przyjmowanie scenariuszy na programy o tematyce religijnej w ramach programu „Nabór, Ocena, Selekcja” (NOS) w połowie marca. Projekty napływały do 15 maja.

Nadawca poszukiwał projektów audycji telewizyjnych w kategoriach: magazyn rodzinny (odcinek o długości 25 min.), magazyn młodzieżowy (odcinek o długości 25 min.) i felieton będący komentarzem do niedzielnej Ewangelii (odcinek o długości 5 min.).

W ramach procedury naboru do dalszych prac i rozwoju przez Redakcję Audycji Katolickich zakwalifikowano projekty: „Słowo NieDzieli” autorstwa Mateusza Pleskacza i „Słowo na niedzielę - cykl misyjny” Julity Wołoszyńskiej-Matysek (w kategorii Felieton - komentarz do niedzielnej Ewangelii) oraz „Razem” Michaliny Szymborskiej i „Wszystkie dzieci nasze są” Michała Kubika (magazyn rodzinny).

Reklama

Ponadto w kategorii magazyn młodzieżowy wygrał projekt „Wow. Program młodych”, którego autorem jest Michał Kłosowski.

Autorom projektów dodatkowo może zostać zaproponowana możliwość współpracy przy ich realizacji. Redakcja Audycji Katolickich zastrzega sobie jednak możliwość zmian w proponowanej przez autorów formule, w jakiej realizowane będą wyłonione w konkursie projekty.

Tagi:
TVP

Telewizja publiczna – czas na zmianę

2018-01-10 10:56

Witold Gadowski
Niedziela Ogólnopolska 2/2018, str. 34

Ludziom prostolinijnym wydawało się, że skoro PiS objął rządy, to teraz wpływ dobra na tzw. media publiczne będzie nieograniczony i rychło, bez stresu, będziemy mogli włączać nasze odbiorniki i smakować ofertę tych środków przekazu, a telewizji publicznej w szczególności.

tvp.info

Właściwie należało zrobić tak niewiele – po prostu stworzyć uczciwym dziennikarzom możliwość działania i wsparcie, a oni odwdzięczyliby się TVP materiałami, które na pewno uczyniłyby publiczną telewizję bardziej wiarygodną i pożądaną w przeciętnym polskim domu.

Gdy na czele TVP stanął pan Jacek Kurski to panowało w nas przekonanie, że „telewizję odwojujemy dla Polski”. Wreszcie wielu dziennikarzy z nadzieją ruszyło na ulicę Woronicza, aby zaangażować się w projekt odbudowy w pełni publicznej, wartościowej telewizji narodowej. Ostatnie dwa lata to jednak okres ogromnych rozczarowań dla wszystkich, którzy wierzyli w to, że wraz ze zmianą rządów w Polsce nastał także czas dla uczciwego i porządnego dziennikarstwa. Coraz częściej także kibice „dobrej zmiany”, oglądając programy TVP, przecierają ze zdumienia oczy.

Gdyby wieczorem 31 grudnia 2017 r. naraz pojawił się w Polsce przybysz z krainy uczciwości i bezstronności i na podstawie słynnego już „Sylwestra marzeń”, nadawanego w Programie 2 TVP, chciał sobie wyrobić jakiś poważny sąd o naszym kraju, to – jak Państwo myślicie – do jakich doszedłby wniosków?

Po pierwsze, co oczywiste, uznałby, że władze TVP mają o sobie wielkie mniemanie i tej – zaiste trudnej do wyjaśnienia – „mania grandiosa” nie psuje im nic, nawet występy najpodrzędniejszego gatunku szansonistów. Płacą bowiem za to z gestem książątek saudyjskich. Szkopuł tkwi jedynie w tym, że ten „gest” kosztuje również zwykłego Kowalskiego.

Wniosek następny: Polska to obrzydliwie bogaty kraj, skoro za publiczne pieniądze (w kwocie przekraczającej 100 tys. dolarów) sprowadza się tu niepozornego, podrygującego wokalistę z Puerto Rico, który – za książęce wynagrodzenie – wykonuje, z playbacku, dwa numery i znika. To nie taniej było puścić jego występ z portalu „YouTube”? – tam przynajmniej śpiewa prawdziwie.

Dalej naszego obserwatora dopadnie jeszcze bardziej ciekawa konstatacja. Polska (w „Sylwestrze marzeń” TVP) jest po prostu krajem hołdującym szatanowi, a przynajmniej mającym do złego ducha wielką atencję!!! Fakty: oto na scenie występuje wykonawca Limahl (dawno już zapomniany), śpiewa cienkim, zachrypniętym dyszkancikiem, jednak z szyi zwisa mu różaniec zakończony... odwróconym krzyżem, a na jego palcu lśni biskupi pierścień. Limahl, oczywiście, jest mocno zaangażowany w europejski ruch gejowski.

Koncert się wyraźnie rozkręca, w pewnym momencie polski wykonawca pan Michał Szpak pokazuje dłonią całej publiczności – zgromadzonej przed sceną i przed ekranami telewizorów – znak zwyczajowo nawołujący do nadejścia szatana i oddający mu hołd. Wzywany nadchodzi... a przynajmniej na zakopiańskiej scenie – opłaconej z naszych kieszeni – pojawia się wykonawczyni o wdzięcznie brzmiącym pseudonimie scenicznym „Sarsa”. Jej włosy uczesane są tak specyficznie, że wyraźnie widać, jak na głowie wyrastają jej... dwa diabelskie rogi. Do tego ogólnie już odmalowanego obrazu dodać można również upozowanie „na dziewicę” czołowej divy PRL-u – pani Maryli Rodowicz, która za kosmiczne honorarium wykonała wiązankę okolicznościowych piosenek.

Nasz obserwator odniósłby zatem wrażenie, że znajduje się w kraju wysoce ceniącym sobie złego ducha i zły gust muzyczny. Występy niejakiego „Sławomira”, Zenona Martyniuka czy grupy Bayer Full dowodnie by go o tym przekonały. Pozostawmy już naszego wyimaginowanego widza w spokoju. Jak Państwo widzą, „inwazja dobra” w telewizji publicznej objawia się w sposób... bezobjawowy.

Mogę, oczywiście, nadal wyzłośliwiać się, opowiadając o stanie polskiej telewizji publicznej. Rzecz jest jednak na wskroś poważna. Być może po raz pierwszy od 1989 r. pojawiła się realna szansa na zbudowanie modelowego medium – telewizji publicznej, która swoim poziomem, interesującymi treściami i propozycjami ustanowi wysoki pułap dla innych – obecnych na polskim rynku – mediów. Niestety, jak dotychczas, PiS potraktował TVP tak jak inni politycy – na prezesa tej instytucji wyznaczony został człowiek dający absolutną gwarancję spełniania wszelkich życzeń partyjnego kierownictwa. W tej sytuacji cała walka o ulepszenie rynku mediów w Polsce stała się jeszcze bardziej mozolna niż przed wyborczym sukcesem partii Jarosława Kaczyńskiego. Wszelkie nadzieje dziennikarzy, którzy cenią sobie dobry poziom warsztatu, prawdę i niezbędny w tym zawodzie poziom bezkompromisowości, spełzły jak dotąd na niczym.

Ogromny impuls dla stworzenia prawdziwych mediów narodowych, który mogła dać TVP, nie wypalił. Rządzący – jak dotąd – satysfakcjonują się płynącą z publicznej telewizji propagandą i właściwie nie interesuje ich żadna dyskusja o możliwości odrodzenia się niezależnego, polskiego dziennikarstwa.

Można, oczywiście, stwierdzić, że przecież nikt nie każe nam oglądać telewizji w ogóle. To fakt, ale skoro pojawiła się możliwość wprowadzenia dobrych standardów do tak dużej instytucji, jaką ciągle pozostaje telewizja publiczna, to grzechem byłoby z niej nie skorzystać.

Jak na razie, autor tego felietonu i jemu podobni żyją w tym grzechu – swoistym grzechu zaniechania. Tyle gardłowaliśmy na temat dziennikarskich obowiązków, wśród których niezależność znajduje się na poczesnym miejscu, a gdy pojawiła się możliwość wprowadzenia naszych planów w życie, życie właśnie zniechęciło nas do angażowania się w możliwości, jakie się otworzyły.

Ciągle jednak towarzyszy mi nadzieja na wskrzeszenie w Polsce prawdziwej telewizji publicznej. To byłaby rzecz niesamowicie budująca nie tylko dla dojrzałego obiegu informacji, ale także dla państwa jako takiego. Pozostało jeszcze sporo czasu, aby proces sanacji mediów publicznych przeprowadzić. Problem jednak w tym, że w środowisku PiS niezmiennie powtarza się opinię o „krótkiej ławce” i braku odpowiednich kandydatów, którzy taki proces mogliby zainicjować i nadzorować.

Nic bardziej błędnego, wystarczy stworzyć nieco wolności dla dziennikarzy i dobry kandydat znajdzie się bardzo szybko. Co więcej, będzie to kandydat wraz z gronem fachowców, którzy od startu mogą codziennie TVP tak zmieniać, że niedługo będzie to już zupełnie inna instytucja niż dziś. Wystarczy uwierzyć ludziom i szeroko otworzyć oczy, a to, co dotychczas jawiło się jako porażka i potężny kłopot, stanie się powodem do dumy. To wciąż jeszcze jest możliwe.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Ks. Dolindo w Częstochowie

2018-02-21 22:11

Marian Florek

W dniu 21 lutego 2018 r. w częstochowskim Duszpasterstwie „Emaus” odbyło się spotkanie z Joanną Bątkiewicz-Brożek, autorką książki o niezwykłym włoskim księdzu Dolindo Ruotolo.

Marian Florek

Świadkowie życia kapłana – jak mówiła autorka – byli pod wielkim wrażeniem jego świętości i pokory. A i sama pani Joanna, mówiąc o swoich osobistych przeżyciach związanych z dziennikarską pracą nad książką poświęconą ks. Dolindo, nie potrafiła ukryć ogromnych emocji. Udzielały się one i słuchaczom. Wszyscy mieli wrażenie jakby ks. Dolindo był wśród zgromadzonych.

Ks. Dolindo Ruotolo urodził się 6 października 1882 w Neapolu, a zmarł 19 listopada 1970. Doświadczany: z powodu oskarżeń nieprzychylnych mu osób, oskarżany o herezję, z wieloletnim zakazem odprawiania Mszy Świętej i głoszenia homilii. Błogosławiący spadający z nieba deszcz, aby nawrócił neapolitańczyków. Mówił: „Życie wieczne to nie żart”, mówił : „Jezu ty się tym zajmij!”.

Duszpasterstwu Akademickiemu „Emaus” gratulujemy spotkania z autorką ksiązki o Bożym Kapłanie.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 11/12 2017

Bp Florczyk: Igrzyska mają coś z religii, coś z Boga

2018-02-22 16:51

dziar / Kielce (KAI)

Igrzyska są świętem, bo mają coś z religii, coś z Boga – mówi KAI bp Marian Florczyk, delegat Konferencji Episkopatu Polski ds. Duszpasterstwa Sportowców. Wspiera on duchowo sportowców, towarzysząc im podczas XXIII Zimowych Igrzysk Olimpijskich w Pjongczangu, które trwają od 9 do 25 lutego.

Bartkiewicz / Episkopat.pl
bp Marian Florczyk

Na to „wyjątkowe święto, jakimi są Igrzyska”, jak podkreśla kielecki biskup pomocniczy, składają się współzawodnictwo, szlachetność, wzajemny szacunek, pokój, radość i inne wartości. Wśród całego systemu wartości trzeba zauważyć ważną rolę religii i wiary.

- Igrzyska są świętem, bo mają coś z religii, coś z Boga - zauważa bp Florczyk i wyjaśnia, że „już sam początek Igrzysk – zapalenie ognia olimpijskiego – odwołuje się do pierwiastka boskiego. Jest to święty ogień, którego się strzeże jak największej świętości. Igrzyska odbywają się na ziemi, ale przed obliczem Boga. Taka była koncepcja pierwszych igrzysk. Wymiar religijny i duchowy jest obecny w toku całych Igrzysk. To jest ten duch sportu, o którym często mówimy, i który czyni sport wielką wartością dla poszczególnego człowieka i społeczności”.

Podkreśla także dobre przygotowanie logistyczne w Pjongczangu dla kultu religijnego, odbywania modlitwy, wspólnotowych spotkań. - W każdej wiosce olimpijskiej są miejsca przygotowane na modlitwę przez Międzynarodowy Komitet Olimpijski, a są to specjalnie wyposażone pomieszczenia dostosowane do wspólnej modlitwy lub rozważania Pisma Świętego, co najczęściej praktykują protestanci. W Pjongczangu jest kilka takich pomieszczeń. MKOl dba o to, aby podczas Igrzysk uwzględnić potrzeby duchowe sportowców. Poszczególne ekipy przyjeżdżają ze swoimi duszpasterzami, kapelanami reprezentacji narodowych. U nas taka praktyka rozpoczęła się po 2004 r. Zadaniem duszpasterza jest troska o godność sportowca i sportu - zaznacza hierarcha.

Podkreśla także, że celem nie jest sam sukces, sukces za wszelką cenę. - Sport to cały wymiar etyczny, to budowanie siły ducha i ciała. To jest ta nierozłączna jedność. To jest złe, że koncentrujemy się na sprawności i sile fizycznej, zapominając o sprawności duszy – zauważa bp Florczyk, podając przykład wykluczenia rosyjskich zawodników z Igrzysk, czy załamania wewnętrzne wśród niektórych sportowców.

- W tym święcie sportu, jakimi są igrzyska, chodzi o harmonię, o sprawność duszy i ciała, to jest jedność. Taką jednością, całością, jest przecież człowiek. Jeśli zaniedba się jeden z elementów, rodzi się poważny problem. Chrześcijaństwo strzeże ducha sportu, strzegąc wartości duchowych – stwierdza delegat KEP.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

Wiele stron internetowych, wykorzystuje pliki cookies (ciasteczka). Służą one m.in. do tego, by zagłosować w sondzie. Nowe przepisy zobowiązują nas do poinformowania o tym. Dalsze korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki będzie oznaczało, że zgadzasz się na ich wykorzystywanie.
Aby dowiedzieć się więcej, przeczytaj o Polityce plików cookies.

Rozumiem