Reklama

Moje pismo Tęcza - 11/12 2017

Błękitny Generał na znaczku pocztowym

2017-06-16 15:10

(akw)


W tym roku przypada 100. rocznica utworzenia „Błękitnej Armii”, której nazwa powstała od koloru niebieskoszarych francuskich mundurów. Oddziały dowodzone przez gen. Józefa Hallera, który przeszedł do historii jako Błękitny Generał, liczyły 70 tys. żołnierzy. Senat RP ustanowił rok 2017 Rokiem Generała Józefa Hallera

Z okazji stulecia Błękitnej Armii Poczta Polska wprowadziła do obiegu znaczek wraz z kopertą FDC (Pierwszego Dnia Obiegu) i datownikiem. Autorka projektu Ewa Szydłowska na znaczku przedstawiła portret dowódcy „Błękitnej Armii”, gen. Józefa Hallera, namalowany przez Kazimierza Jodzewicza. W tle widoczny jest Orzeł Biały z 1916 r.

4 czerwca 1917 r. we Francji, dekretem prezydenta Raymonda Poincaré, została powołana ochotnicza formacja wojskowa – Armia Polska. Dowodził nią generał Józef Haller, słynny dowódca II Brygady Legionów Polskich. Żołnierze „Błękitnej Armii” zdążyli zapisać chlubną kartę pod koniec I wojny światowej na froncie zachodnim, a wiosną 1919 r. ruszyli do Polski, aby wziąć udział w obronie granic odrodzonego państwa. Do kraju przybyła 70-tysięczna formacja, zasilona polskimi ochotnikami z Włoch – byłymi jeńcami z armii austro-węgierskiej. Była doskonale wyposażona i nowocześnie uzbrojona. To właśnie żołnierze Hallera przechylili szalę zwycięstwa w wojnie z Ukraińcami, a po utworzeniu we wrześniu 1919 r. jednolitego Wojska Polskiego, oddziały wywodzące się z „Błękitnej Armii” odegrały znaczącą rolę w walkach z Rosją Radziecką. W dwudziestoleciu międzywojennym wiele pułków nawiązywało do tradycji Armii Polskiej we Francji.

Reklama


Znaczek o nominale 2,60 zł został wydany w nakładzie 100 tys. szt. Format znaczka: 31,25 x 43 mm

Jubileuszowy znaczek i inne wydawnictwa Poczty Polskiej można nabyć w wyznaczonych placówkach Poczty Polskiej i sklepie internetowym: http://www.filatelistyka.poczta-polska.pl

Tagi:
znaczek

Nowy znaczek Poczty Polskiej

2018-02-27 17:16

Poczta Polska

Zimowe Igrzyska Paraolimpijskie w Korei Południowej są tematem najnowszej emisji filatelistycznej Poczty Polskiej. Znaczek oraz koperta FDC i datownik zostaną wydane 1 marca br. Poczta Polska wydaje już po raz drugi znaczek pocztowy dedykowany paraolimpijczykom. Tym razem o nominale 5,20 zł.

www.poczta-polska.pl

Autorem znaczka jest Karol Tabaka, który zaproponował ilustrację nawiązującą do sztuki Azji Wschodniej. Na kopercie FDC znalazł się rysunek pałacu Gyeongbokgung – symbolu Korei Południowej, zaś na datowniku typografia została wpisana w strukturę płatka śniegu. W znaczek wpisany jest także logotyp Polskiego Komitetu Paraolimpijskiego składający się z orła z wkomponowanym symbolem Agito.

Walor dostępny będzie w 9 znaczkowym arkuszu, a przedstawia niepełnosprawnego narciarza, zjeżdżającego ze stoku. Pod wizerunkiem zawodnika znajduje się napis „XII Zimowe Igrzyska Paraolimpijskie PyeongChang 2018”.

Igrzyska Paraolimpijskie w Korei Płd. odbędą się od 9 do 18 marca. Zgromadzą najlepszych niepełnosprawnych fizycznie i intelektualnie sportowców z całego świata. "Biało-czerwoni" wystartują w czterech dyscyplinach: biegach narciarskich, narciarstwie alpejskim, biathlonie oraz snowboardzie.

Igrzyska organizowane są przez Międzynarodowy Komitet Paraolimpijski i odbywają się co cztery lata, zwykle po igrzyskach olimpijskich i są największym świętem sportu osób z niepełnosprawnością. Polscy zawodnicy od 1976 roku zdobyli na Zimowych Igrzyskach Paraolimpijskich 44 medale, w tym 11 złotych.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 11/12 2017

Senator Jackowski: Jestem wstrząśnięty słowami posłanki PiS o aborcji

2018-04-25 07:00

ARTUR STELMASIAK: - Koleżanka z Pana klubu parlamentarnego Joanna Lichocka zaatakowała obywatelski projekt ustawy Zatrzymaj Aborcję i jego przedstawicielkę Kaję Godek z Fundacji Życie i Rodzina.

Artur Stelmasiak

Dr Jan Maria Jackowski, senator klubu PiS: - Ta wypowiedź poseł Joanny Lichockiej mną wstrząsnęła, bo ona nawet nie odnosiła się do materii proponowanej ustawy i zostały użyte w niej sformułowania, które są niedopuszczalne. Wnioski płynące ze słów pani poseł są jasne: eugeniczne ludobójstwo jest lepszym sposobem na rozwiązywanie problemów, niż dbałość o prawa człowieka, każdego człowieka.

- Przypomnę kilka użytych sformułowań, których użyła poseł Joanna Lichocka podczas swojego weekendowego wystąpienia, bo w mediach społecznościowych pochwaliła się zapisem całej swojej wypowiedzi na portalu www.bochnianin.pl. Stwierdziła, że "obecna ustawa bardzo dobrze chroni życie" i mówiła, że Zatrzymaj Aborcję jest skazywaniem kobiet na "donoszenie ciąży potworkowatej". Zadeklarowała, że obywatelski projekt jest nieludzki i nie będzie za nim głosować. Czy nie jest to język skrajnej lewicy i czarnych protestów?

- Dlatego kierownictwo PiS powinno stanowczo zareagować, bo takie wypowiedzi posła tej partii powodują, że wśród ludzi wierzących i innych wrażliwych na sprawy ochrony życia, rządzące ugrupowanie staje się niewiarygodne. Przecież mamy większość w obu izbach parlamentu i możemy projekt Zatrzymaj Aborcję przegłosować, a prezydent Andrzej Duda deklarował dla niego poparcie i obiecał, że tę ustawę podpisze.

- Od pewnego czasu obserwuję jednak dystansowanie się niektórych polityków PiS wobec tej ustawy, ale teraz posłanka tego ugrupowania przeprowadziła totalny atak. Czy to nowa strategia PiS?

- Mam nadzieję, że nie. Przypomnę że czołowi politycy PiS oraz sam prezes Jarosław Kaczyński mówili, że przesłanka eugeniczna jest absolutnie do wyeliminowania z polskiego prawa.

- Teraz działacze pro-life przynieśli do sejmu prawie milion podpisów popierających deklarację szefa rządzącej partii, ale nie widzę zachwytu wśród polityków PiS.

- Tak. Ta ustawa jest dokładnie taka, o jakiej mówił prezes Jarosław Kaczyński. I dlatego nie dziwię się, że wyborcy oraz osoby, które popierają życie czują się zniecierpliwione, a nawet oszukane przez Prawo i Sprawiedliwość. Nie dziwię się też, że w obecnej sytuacji poparcie dla partii rządzącej spada. Jestem wręcz zaskoczony, że nie ma reakcji kierownictwa PiS na wypowiedzi posła tej partii. Te słowa powodują słuszne oburzenie katolików, którzy są elektoratem PiS i wynieśli tę partię do władzy.

- A czy słowa posłanki Lichockiej nie są znakiem tego, że PiS skręca na lewo?

- Nie chcę się wypowiadać w tej kwestii. Powiem tylko tyle, że część zawiedzionych wyborców utwierdza się w przekonaniu, że PiS nie doprowadzi do poprawy ochrony życia w Polsce, a jeżeli ono nastąpi to tylko w wyniku Trybunału Konstytucyjnego, a nie głosowań w Sejmie.

- Ale przecież Kaja Godek w 2013 roku reprezentowała w Sejmie taki sam projekt zakazu aborcji eugenicznej. Wówczas posłowie PiS jej słowa skwitowali owacją na stojąco. Co się od tego czasu zmieniło w polityce Prawa i Sprawiedliwości?

- Niestety to zestawienie pokazuje, że jest tendencja w partii rządzącej, by instrumentalnie posługiwać się elektoratem konserwatywnym. I dlatego kierownictwo PiS powinno się zastanowić dlaczego spada poparcie dla obozu dobrej zmiany.

- Wcześniej pani marszałek Renata Mazurek z PiS arogancko wypowiadała się o Kai Godek. Teraz inna ważna posłanka partii rządzącej przeprowadza frontalny atak na ustawę popartą przez wszystkich polskich biskupów. Czy mówienie, że ta ustawa jest "nieludzka" nie jest pośrednim atakiem na nauczanie Kościoła?

- Te coraz częstsze ataki są dla mnie bardzo bolesne, bo przecież pani Kaja Godek była niegdyś bardzo szanowana w szeregach PiS.

- Tuż przed wyborami w 2015 roku PiS jednogłośnie poparł dużo lepszą ustawę o całkowitym zakazie aborcji. Kilka tygodni później wygrał wybory, a Polacy dali im samodzielną większość.

- Z tego przykładu władze PiS powinny wyciągnąć odpowiednią lekcję.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Abp Henryk Hoser o sprawie Alfiego Evansa: Sądy stają się panami życia

2018-04-25 14:16

Rozmawiał Adam Kacprzak/wpolityce.pl

Jest to społeczeństwo rozdwojone, a w pewnym sensie schizofreniczne, skoro dostrzega się to dziecko królewskie, która pojawia się na świecie w pięknym otoczeniu, a jednocześnie nie dostrzega się tego, które jest chore, wymaga pilnej pomocy i potrzebuje miłości rodziców, a którą mu się odbiera - powiedział w rozmowie z portalem wPolityce.pl arcybiskup Henryk Hoser SAC, biskup senior diecezji warszawsko-praskiej.

Artur Stelmasiak
Abp Henryk Hoser

wPolityce.pl: Księże Arcybiskupie, historia dwuletniego Alfiego Evansa bez wątpienia porusza, ale także i bulwersuje. Lekarze przekonywali, że jego terapia jest „daremna”, a wręcz „nieludzka”. Czy ktokolwiek ma moralne prawo wygłaszać takie słowa?

Ks. Arcybiskup Henryk Hoser: Każda terapia jest ludzka. Nieludzkie może być traktowanie człowieka. Trzeba powiedzieć, że ten przypadek nie podpada pod pojęcie terapii uporczywej, czyli daremnej, ponieważ nie zachodzą dwie ważne proporcje. Po pierwsze, to jest dwuletnie dziecko, czyli organizm rosnący, a nie będący u kresu swego życia człowiek podeszły, którego perspektywa życia biologicznego nie jest długa. Tutaj przede wszystkim są pewne szanse podtrzymania tego dziecka przy życiu. A nawet gdy dzisiaj nie mamy efektywnej terapii leczenia, to jednak postęp w leczeniu chorób genetycznych jest tak duży, że za jakiś czas można by pomoc przyczynowo. I po drugie, fakt, że to dziecko, odłączone od aparatury, oddychało samodzielnie ponad 10 godzin, pokazuje, że miało ono autonomię życia.

Przy tej sprawie trzeba zwrócić jeszcze uwagę, że mimo postawy rodziców i nadaniu dziecku włoskiego obywatelstwa - co stało się dzięki zaangażowaniu Ojca Świętego - by mogło zostać transferowane do rzymskiego szpitala Bambino Gesu, nie chciano dać mu tej możliwości. Trzeba też wreszcie powiedzieć, że jest bardzo złą praktyką, że to sądy stają się panami życia i śmierci.

Czy można powiedzieć w takim razie, że system – sąd brytyjski, ale także trybunał w Strasburgu, który podtrzymał decyzję o odłączeniu od aparatury – stał się w jakimś sensie przejawem cywilizacji śmierci?

To jest przejaw cywilizacji śmierci. Widzimy tę perspektywę i autonomię życia, która już tutaj zaistniała. Natomiast przypadki takich chorób regresyjnych - gdy dziecko urodziło się bez objawów, a które postępują teraz – powinny być uprzywilejowane przez badania medyczne, by można było takie choroby obserwować i potem leczyć. A tego się nie robi. Każdy taki przypadek jest wielkim wyzwaniem dla nauki o człowieku i medycyny.

Pojawia się również pytanie o prawa rodziców, którzy walczyli o życie swojego dziecka przed sądami. Czy w świecie Zachodu rodzice tych praw już nie mają?

Coraz bardziej te prawa są im odbierane. A w tym wypadku, nawet jeśli państwo brytyjskie nie chciało tego dziecka utrzymywać – co na pewno nie stanowi wielkiego obciążenia – to powinno zgodzić się na przewiezienie go tam, gdzie chciano go leczyć, czyli wyspecjalizowanego szpitala rzymskiego Bambino Gesu.

Interwencja Ojca Świętego Franciszka i Watykanu daje chyba poczucie nadziei, że Kościół wypełnia tak mocno swoją misję obrony życia.

Został już prawie sam na tej arenie walki o życie. Coraz mniej jest instytucji, które broniłyby ludzkiego życia tak konsekwentnie jak właśnie Kościół.

W Wielkiej Brytanii widzimy wyraźnie dwa obrazki: ciężko chory dwulatek, skazany na śmierć i radość z powodu narodzin „royal baby”. Ten rozdźwięk chyba nie najlepiej świadczy o społeczeństwie Zachodu?

Jest to społeczeństwo rozdwojone, a w pewnym sensie schizofreniczne, skoro dostrzega się to dziecko królewskie, która pojawia się na świecie w pięknym otoczeniu, a jednocześnie nie dostrzega się tego, które jest chore, wymaga pilnej pomocy i potrzebuje miłości rodziców, a które się odbiera.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 11/12 2017

Reklama

Najczęściej czytane

Wiele stron internetowych, wykorzystuje pliki cookies (ciasteczka). Służą one m.in. do tego, by zagłosować w sondzie. Nowe przepisy zobowiązują nas do poinformowania o tym. Dalsze korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki będzie oznaczało, że zgadzasz się na ich wykorzystywanie.
Aby dowiedzieć się więcej, przeczytaj o Polityce plików cookies.

Rozumiem