Reklama

Najmłodsi święci Kościoła

2017-05-31 14:40

abd / Warszawa / KAI

kalafoto/Fotolia.com

Kościół, odwołując się do słów Jezusa zapisanych w Ewangelii, przypomina, że „kto nie przyjmie królestwa Bożego jak dziecko, ten nie wejdzie do niego” (Mk 10,15), a słowa te są najczęściej rozumiane, jako zachęta do przyjęcia postawy inspirowanej dziecięcą prostotą i ufnością. Tymczasem życiorysy najmłodszych świętych i błogosławionych są także przykładem postawy, która wydaje się zupełnie nie przystawać do beztroskiego dzieciństwa: mężnego znoszenia cierpienia i niesprawiedliwości, często ofiarowywanych w intencjach Kościoła. Z okazji przypadającego 1 czerwca Międzynarodowego Dnia Dziecka, przypominamy postaci dzieci wyniesionych na ołtarze.

W gronie dzieci wyniesionych do świętości w Kościele Katolickim najwięcej jest młodych męczenników prześladowanych i ponoszących śmierć ze względu na wiarę. Wynika to m.in. z faktu, że dopiero w drugiej połowie XX w. Kościół zaczął wynosić do chwały ołtarzy dzieci i nastolatków nie będących męczennikami. Precedensem w tym postępowaniu było wydanie dekretu o heroiczności cnót Franciszka i Hiacynty Marto z dn. 2 kwietnia 1981 r., którzy są dziś są czczeni w Kościele wraz z wieloma rówieśnikami, którzy, od czasów starożytnych poświęcali swoje życie Bogu i ze względu na niego umierali w młodym wieku.

Jednym z najbardziej znanych świętych dzieci od wieków czczonych w Kościele jest św. Agnieszka, dwunastolatka, która oddała życie za Chrystusa w czasie prześladowania chrześcijan w Rzymie ok. 305 roku. Dziewczynka złożyła Bogu ślub czystości i odrzucała propozycje mężczyzn starających się o jej rękę, co pośrednio stało się przyczyną jej męczeństwa i tortur, mających doprowadzić do tego, by uległa i wyrzekła się wiary w Chrystusa. Nieugięta rzymianka została ostatecznie ścięta mieczem, a św. Ambroży wspomina, że szła na miejsce kaźni "szczęśliwsza niż inne, które szły na swój ślub". Kościół wspomina bohaterską dziewczynkę 21 stycznia.

W obronie czystości oddała też życie jedenastoletnia Maria Goretti, pobożna dziewczynka z wiejskiej rodziny z okolic Ankony, nękana przez syna sąsiadów Aleksandra Serenelliego. Pewnego dnia, gdy przebywała sama w domu, młody mężczyzna zaatakował ją, a gdy stawiała opór, zadał 14 ciosów nożem. Następnego dnia, tj. 6 lipca 1902 r. nastolatka zmarła wskutek obrażeń, wcześniej jednak zdążyła przyjąć sakramenty święte i przebaczyć oprawcy. On sam, spędziwszy 27 lat w więzieniu przeżył głębokie nawrócenie, które - jak później mówił - zawdzięczał wstawiennictwu Marii, a po przemianie życia został tercjarzem franciszkańskim. Maria Goretti została kanonizowana 24 czerwca 1950 r., a w uroczystościach kanonizacyjnych brała udział m.in. jej matka. Dziś nastoletnia święta jest patronką m.in. dziewcząt.

Reklama

Postawa wielu młodych świętych, to także inspiracja dla chłopców, tak, jak np. losy Koreańczyka Piotra Yu Tae-ch’ol, najmłodszego z grona 103 koreańskich męczenników, kanonizowanych przez Jana Pawła II w 1987 r. Chłopiec urodził się w 1826 r. w Ipjeong w pobliżu Seulu. Jego ojciec był katolikiem, jednak matka starała się odwieść Piotra od wyznawanej wiary. Chłopiec nie tylko nie uległ matce, ale wręcz przeciwnie, wraz z rosnącymi prześladowaniami chrześcijan zaczął marzyć o tym, by zostać męczennikiem. W lipcu 1839 r. sam oddał się w ręce władz i - jako katolik - trafił do więzienia. Tam był torturowany i namawiany do wyrzeczenia się wiary. Po mimo cierpienia, zachował wiarę i pogodę ducha. Pozostał w więzieniu aż do śmierci, która nastąpiła 31 października 1839 r. gdy trzynastolatek został uduszony przez oprawców.

Tortury i męczeńska śmierć stały się też udziałem piętnastoletniego Józefa Sánchez del Río, Meksykanina, należącego do katolickiego ruchu oporu Cristeros. Torturowany i katowany ze względu na wiarę chłopak odmówił wyrzeczenia się Chrystusa, a z więzienia pisał do matki: "Umieram szczęśliwy u boku Naszego Pana. Nie chcę, żebyś się martwiła moją śmiercią. Powiedz raczej moim braciom, bo poszli w ślady najmłodszego spośród nas, tak wypełnisz wolę Bożą. Odwagi! Udziel mi swego błogosławieństwa razem z błogosławieństwem ojca". Został rozstrzelany 10 lutego 1928 r., a jego losy przybliżył głośny film "Cristiada".

W gronie wyniesionych na ołtarze dzieci i nastolatków znajdują się też m.in. św. Dominik Savio, pochodzący z Chin siedmioletni Paweł Lang-Fu i jego rodaczka, jedenastoletnia Maria Zheng Xu. Nie brak też błogosławionych, wśród których znajdują się m.in. bł. Imelda Lambertini (jedenastoletnia patronka dzieci pierwszokomunijnych), bł. Karolina Kózkówna, dwunastolenia bł. Albertyna Berkenbrock z Brazylii i jej argentyńska rówieśniczka bł. Laura Vicuña, czy młodzi męczennicy z Japonii i Tajlandii z czasów prześladowania Kościoła.

Wielu z nich jest także patronami swoich rówieśników, jak np. czternastoletni męczennik z pierwszych wieków chrześcijaństwa, św. Pankracy, czy błogosławieni Krzysztof, Antoni i Jan z Tlaxcali, okrutnie zamordowani w latach 1525-27 z rąk swoich rodziców (bł. Krzysztof) i miejscowej ludności. Od ubiegłego roku tych troje nastolatków, z których najstarszy miał niespełna 13 lat, jest patronami meksykańskich dzieci.

Równie budujące jak przykłady najmłodszych świętych, są też losy wielu dzieci i nastolatków, będących kandydatami na ołtarze.

To m.in. Antonietta Meo, urodziła się 30 grudnia 1930 r. w zamożnej i pobożnej rzymskiej rodzinie. Dziewczynka, nazywana przez najbliższych Nennoliną, była pogodna i energiczna, a zarazem pobożna i dojrzała jak na swój wiek. W 1936 r. podczas zabawy w ogrodzie stłukła kolano, co dało początek medycznym powikłaniom. U niespełna sześcioletniej dziewczynki lekarze zdiagnozowali złośliwy nowotwór, tzw. kostniakomięsak i zadecydowali o amputacji lewej nogi. Ogromne cierpienie, które towarzyszyło jej odtąd do końca życia, znosiła z wielką wytrwałością, ofiarowując je m.in. w intencji dusz czyśćcowych i chorych grzeszników. Marzyła o wyjeździe na misje. Świadectwem głębokiej wiary i dojrzałości, z jaką przeżywała chorobę, jest 160 listów, które napisała do Pana Jezusa, Ducha Świętego i Maryi. W ostatnim z nich, miesiąc przed śmiercią, prosiła: "Najukochańszy, ukrzyżowany Jezu, ja Ciebie bardzo kocham! Chciałabym być przy Tobie na górze Kalwarii. (...) daj mi koniecznie siłę znosić te cierpienia, które za grzesznika ofiarowałam". Przeczytawszy jeden z listów dziewczynki, delegację z błogosławieństwem posłał do domu dziewczynki papież Pius XI. W noc Bożego Narodzenia 1936 r. Nennolina przystąpiła do I Komunii Świętej, a kilka miesięcy później do sakramentu bierzmowania. Zmarła 3 lipca 1937 r. Już pięć lat później rozpoczął się jej proces beatyfikacyjny. 18 grudnia 2007 r. Benedykt XVI podpisał dekret uznający heroiczność cnót dziewczynki, która ma szansę stać się jedną z najmłodszych błogosławionych Kościoła katolickiego.

Z chorobą nowotworową zmagał się także Silvio Dissegna, utalentowany i pobożny chłopiec urodzony w 1 lipca 1967 r. niedaleko Turynu, marzący o zawodzie nauczyciela. Jako dziesięciolatek otrzymał od mamy maszynę do pisania, a pierwsze słowa, jakie na niej napisał, brzmiały: "dziękuję ci, mamo, gdyż wydałaś mnie na świat, dałaś mi życie, które jest takie piękne! Ja mam tak wielką chęć do życia!" Jednak już kilka miesięcy później zdiagnozowano u niego raka kości, który przykuł go do wózka inwalidzkiego i skazał na nieustanne cierpienia, które chłopiec ofiarowywał w konkretnych intencjach, wraz z codzienną Komunią Świętą. Zmarł 24 września 1979 r. W 2014 r. papież Franciszek podpisał dekret o heroiczności jego cnót.

Również opinii świętości zmarła jedenastoletnia Francuzka Anna de Guigné, której duchowa przemiana rozpoczęła się w 1914 r., jako trzyletnia dziewczynka była świadkiem wyjazdu ojca z domu rodzinnego na front. Śmierć ojca na polu walki ugruntowała jej pragnienie przemienienia życia i ofiarowania go Bogu i najbliższym Odtąd kilkuletnia Anna skupiała się na modlitwie i czynieniu dobra wobec najbliższych. Marzyła o wstąpieniu do Karmelu. W swoich notatkach zapisała m.in. "łączy mnie z Jezusem taka sama zażyłość, jak z mamą. Potrafi On przemienić w dobro wszystko, nawet to, co sprawia mi największą przykrość". Na początku 1919 r. Anna zapadła na śmiertelną chorobę - najprawdopodobniej zapalenie płynu mózgowego.

Wielomiesięczne cierpienia jeszcze bardziej przybliżają ją do Boga, a na 5 dni przed śmiercią, dziewczynka doznaje nadprzyrodzonej wizji, którą opisuje jako wizję Nieba: "To nie był sen. Oczarowanie rozszerza moje źrenice, objawia mi się ogrom i piękno. To, co się zdarzyło, jest nie do opisania. Ogarnia mnie nieodparte pragnienie podzielenia się tym przeżyciem z moim rodzeństwem. Wołam ich ze wszystkich sił: "Zobaczcie, jakie to piękne!" Gdy w końcu przyszli, przecierają oczy, lecz nic nie widzą. Powinnam była o tym wiedzieć. Tego typu doznań nie da się z innymi podzielić. Są one darem Boga dla tych, którzy są w drodze na sąd" - zapisała Anna w notatkach. Zmarła 14 stycznia 1922 r. 3 marca 1990 r. Jan Paweł II zaliczył ją do grona Czcigodnych Sług Bożych, podpisując dekret o heroiczności jej cnót.

Kolejnym poruszającym świadectwem jest życie Marii Carmen Gonzalez-Valerio, urodzonej 14 marca 1930 r. w Madrycie. Dziewczynka, która już w wieku 2 lat przyjęła sakrament bierzmowania, od wczesnego dzieciństwa starała się przybliżać innych do Jezusa. Czyniła to poprzez modlitwę i proste gesty, m.in. rozdawanie przechodniom na ulicach Madrytu świętych obrazków, na które przeznaczała całe oszczędności. Modliła się w intencji zabójców swojego ojca, który zginął w trwającej wówczas hiszpańskiej wojnie domowej, a także o nawrócenie ówczesnego prezydenta Hiszpanii Mauela Azana. Swoje życie ofiarowała w zupełności Bogu, co zapisała w pilnie strzeżonym notatniku. W wieku 9 lat zachorowała na szkarlatynę. Zmarła 17 lipca 1939 r. po kilku miesiącach wielkiego cierpienia. Heroiczność jej cnót została zaaprobowana przez papieża Jana Pawła II 12 stycznia 1996 r.

Także z Madrytu pochodziła Aleksja González-Barros y González ur. 7 marca 1971 r., jako siódme dziecko w katolickiej rodzinie związanej z Opus Dei. Jak wspominała jej mama "Aleksja z wielką łatwością przyswajała to wszystko, co było związane z życiem religijnym i pobożnością i w sposób natychmiastowy wcielała to w życie. Czyniła to swoim do tego stopnia, że bez niczyjej sugestii podejmowała nowe akty pobożności, które świadczyły o jej miłości do Maryi i Jezusa. Gdy klękała przed Tabernakulum powtarzała: Jezu, spraw bym, zawsze czyniła to, czego Ty chcesz. Nadała też imię swemu Aniołowi Stróżowi, by móc łatwiej zwracać się do niego". Gdy Aleksja miała niespełna 14 lat wykryto u niej nowotwór, tzw. mięsak Ewinga. Niespełna rok później, 5 grudnia 1985 r. czternastolatka zmarła w opinii świętości. Obecnie toczy się jej proces beatyfikacyjny.

Obecnie trwa także m.in. proces beatyfikacyjny siedmiorga polskich dzieci i ich rodziców: rodziny Józefa i Wiktorii Ulmów Markowej, zamordowanych przez żandarmerię niemiecką 24 marca 1944 r. za ukrywanie ośmiorga osób z żydowskich rodzin.

Tagi:
Kościół błogosławiony

Nowy błogosławiony - żołnierz na froncie wschodnim, więzień obozów

2018-02-03 18:07

RV / Vigevano (KAI)

W Vigevano na północy Włoch odbyła się beatyfikacja Teresia Olivelliego, świeckiego Włocha zamordowanego w wieku 29 lat podczas II wojny światowej w obozie koncentracyjnym w Hersbruck, niedaleko Norymbergii. W imieniu papieża beatyfikacji przewodniczył kard. Angelo Amato, prefekt Kongregacji Spraw Kanonizacyjnych.

Twitter.com

Teresio Olivelli urodził się w 1916 roku w głęboko religijnej rodzinie. Po ukończeniu studiów prawniczych został asystentem na uniwersytecie turyńskim. Był zaangażowany m.in. w działalność Akcji Katolickiej i innych ruchów kościelnych, poświęcał się biednym, chorym i starszym. W 1941 r. na ochotnika zgłosił się do wojska i jako strzelec alpejski walczył na terenie Związku Radzieckiego.

Po powrocie do ojczyzny działał w katolickim ruchu oporu, narażając się nazistom i faszystom, którzy ostatecznie aresztowali go w 1944 r. W Hersbruck, gdzie znalazł się po wcześniejszym pobycie w kilku innych obozach, poświęcił się pomocy współwięźniom, opiekował się chorymi, organizował m.in. spotkania modlitewne i lekcje katechizmu. Zmarł po brutalnym pobiciu przez strażnika 17 stycznia 1945 r.

„W czasie wojny na froncie w Związku Radzieckim czy pobytu w obozach koncentracyjnych, uderzała autentyczność jego wiary, prostej, pewnej, okazywanej nie tylko słowami, ale przede wszystkim czynami: dodawał odwagi, podtrzymywał, pocieszał. Modlił się i zachęcał do modlitwy. W trudnym odwrocie z Rosji żołnierze znajdowali w nim wsparcie religijne. Trudności nie zdołały go pokonać, ale wzmacniały w nim ducha wiary. Kochał Boga, Kościół, papieża. Kochał innych ewangeliczną miłością, której nauczył go Chrystus: kochać bliźniego jak siebie samego. Miłosierdzie leżało u podstaw jego życia. Miał wielkie serce, przepełnione dobrocią i niezrównaną hojnością. Ocaleni z zagłady mówią, że w obozie trzeba było myśleć tylko o sobie, to było podstawowe prawo. Tylko Teresio - jak mówi jeden ze świadków - był w 100 proc. altruistą” – powiedział Radiu Watykańskiemu kard. Amato.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Kard. Piacenza: w życiu kapłana mogą być trudne chwile

2018-07-22 14:36

vaticannews / Watykan (KAI)

Na trudny kontekst kulturowy, który może prowadzić do problemów w życiu kapłana oraz na potrzebę modlitwy osobistej każdego księdza, a także ludu w intencji swoich pasterzy zwrócił uwagę kard. Mauro Piacenza, komentując papieską intencję modlitewną na ten miesiąc.

Bożena Sztajner

Franciszek prosi – przypomnijmy – „aby kapłani, którzy w trudzie i samotności żyją swoją pracą duszpasterską, czuli się wspomagani i pokrzepiani przez przyjaźń z Panem i braćmi”. Emerytowany prefekt Kongregacji ds. Duchowieństwa podkreślił, że Jezus chce być blisko swojego ludu, szczególnie poprzez kapłanów. Aby to było możliwe, kapłani muszą się czuć wspomagani i pokrzepiani przez przyjaźń z Jezusem i braćmi, o co apeluje Papież w intencji na lipiec. Życie kapłana bywają też bowiem chwile bardzo trudne.

"Kapłan przeżywa też momenty bardzo trudne, ale nie dlatego, że kapłaństwo już się przeżyło. Wynika to bowiem także z kontekstu kulturowego, gdzie wszystko jest relatywne i nic nie jest absolutne, gdzie nie patrzy się w górę. W takiej sytuacji wszystko może wydawać się wielkim chaosem, a kapłan osobą niepotrzebną – stwierdzi kard. Piacenza w rozmowie z Radiem Watykańskim.

Zdaniem purpurata konieczna więc jest przede wszystkim modlitwa, która podtrzymuje i umacnia, a potem także uwrażliwia, na co zwraca uwagę obecna intencja modlitewna, aby pomyśleć o kapłanie, który w tym kontekście może się poczuć samotny. "W takiej atmosferze kapłan może być uważany za osobę niemal zbędną, a on sam może czuć się niepotrzebny. Byłoby to dla niego wielką tragedią” - powiedział kardynał.

Kard. Piacenza przestrzegł także kapłanów przed utratą relacji z Bogiem. Kiedy jej zaczyna brakować łatwo o upadek. W tym kontekście podkreślił więc ogromną rolę osobistej modlitwy każdego kapłana, której szczyt stanowi Eucharystia.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 7/8 2018

W Kielcach odbyła się ogólnopolska inauguracja Tygodnia św. Krzysztofa

2018-07-23 09:39

dziar / Kielce (KAI)

Wizyta biskupa z Wybrzeża kości Słoniowej, Msza św. w intencji kierowców i MIVA Polska, koncert zespołu z Peru, świadectwa i posłanie misjonarzy świeckich, misyjne potrawy i stoiska, występ Italian Music Show i mnóstwo atrakcji dla grup w każdym wieku – tak w Kielcach wyglądał ogólnopolski festyn inaugurujący 19. Tydzień św. Krzysztofa.


W tym roku wybór MIVA Polska padł na Kielce celem organizacji ogólnopolskich obchodów, promujących bezpieczeństwo na drogach i wspierających misjonarzy.

Msze św. z modlitwą za kierowców i misjonarzy oraz poświęceniem pojazdów i błogosławieństwem kierowców, były łączone z rozdawaniem breloczków, „Dekalogu kierowcy”. Promowana była „Akcja św. Krzysztof – 1 grosz za 1 km na pojazdy misyjne”.

Mszy św. w intencji kierowców i dobroczyńców MIVA Polska przewodniczył biskup kielecki Jan Piotrowski, a gościem szczególnym i współcelebransem był biskup Jean-Jacques KoffiOiKoffi - ordynariusz diecezji San Pedro-en-Côted'Ivoire na Wybrzeżu Kości Słoniowej. Oprawę muzyczną przygotowali młodzi ludzie z fundacji Dzieło Nowego Tysiąclecia.

Biskup z Afryki wygłosił także homlię. Niech Pan Bóg wspomaga i błogosławi wasze dzieła dla świata i Afryki. Wszyscy mamy święty obowiązek wspomagać MIVA, dziękuję za pomoc dla tego dzieła, ono istnieje dzięki wam. Wszyscy jesteśmy świadkami tej działalności dla krajów misyjnych oraz Europy – mówił bp KoffiOiKoffi. – Dzisiaj kierujemy wzrok na Jezusa Dobrego Pasterza, który wzywa do pójścia za sobą – podkreślał.

Rozważał w homilii cechy pasterza, jego powołanie, także w odniesieniu do idei misyjnej. – Tylko z Jezusem mamy pewność, że to dobra droga, że niczego na niej nie braknie, bo on jest dobrym Pasterzem, a my – biskupi, księża, misjonarze mamy odpowiedzialność duchową i moralną za tych, do których nas posyła – mówił.

Bp Jan Piotrowski dokonał posłania misyjnego misjonarzy świeckich: Anny Pałys, wyjeżdżającej na misje do Boliwii, Kacpra Dziedzica, który wyrusza do Madagaskaru oraz kleryków Filipa Korbana i Przemysława Majewskiego wyjeżdżających już jutro na praktykę misyjną do Peru.

Ks. Jerzy Kraśnicki, dyrektor MIVA Polska dziękował organizatorom, patronom, sponsorom za to przedsięwzięcie; aplował, aby szanować swoje życie i życie innych na drogach.

Księża biskupi oraz ks. Łukasz Zygmunt – dyrektor Misyjnego Dzieła Diecezji Kieleckiej otrzymali „złote stuły św. Krzysztofa”.

Bp Jan Piotrowski zauważył, że wśród naszych ważnych codziennych spraw niezmiennie najważniejsze jest głoszenie Ewangelii. – O misjach nigdy dość – podkreślał biskup kielecki.

Po Mszy św. księża biskupi przejechali specjalnym samochodem z platformą, z której święcili pojazdy na parkingach wokół bazyliki. Gość z Afryki błogosławił dzieci i chętnie wdawał się w rozmowy z kielczanami. Można było także porozmawiać z osobami pracującymi m. in. na Jamajce, Peru, w Kazachstanie, czy Czadzie. Można było zobaczyć misyjne wystawy, a także spróbować egzotycznych potraw.

- Jest fajnie. Dostałem obrazek od biskupa i breloczek, bo dałem pieniążki na misje. Jest bardzo dużo zabytkowych samochodów i starych wojskowych, są super motory i wozy strażackie – opowiada 8-letni Piotruś z parafii katedralnej. Przyszedł na festyn z rodzicami, siostrą Marysią i dziadkiem.

Na placach wokół bazyliki trwał całodzienny festyn, z licznymi stoiskami. - Szczególnie zachęcam do ofiarności dla naszego misjonarza z Wybrzeża Kości Słoniowej, ks. Andrzeja Zawadzkiego, którego samochód jest w stanie nieużywalnym i pilnie gromadzimy środki na zakup nowego – mówi ks. Łukasz Zygmunt.

Podczas festynu występował zespół z Peru „Los Companieros”, był teatrzyk dla dzieci „Podróże Profesora Kalafiora – Afryka”, spotkania z misjonarzami, Koronka do Miłosierdzia Bożego w językach świata. Festyn zakończył pokaz Italian Music Show - Roberto Zucaro.

W ciągu całego dnia można było także podjąć próby na symulatorach dachowania i zderzeń, odwiedzić stoiska i wystawy misyjne, spróbować potraw misyjnych. Trwały prezentacje sprzętu policyjnego, straży pożarnej, ratownictwa medycznego, wojska, było miasteczko ruchu drogowego, pokaz pierwszej pomocy, czy prezentacje pojazdów zabytkowych oraz sportowych.

Jednym z głównych celów festynu, obok promocji akcji „Św. Krzysztof - 1 gr za 1 km” na rzecz pomocy polskim misjonarzom w zakupie środków transportu - jest troska o poprawę bezpieczeństwa na polskich drogach. Wśród wielu swoich działań MIVA propaguje „Dekalog Kierowcy” z rachunkiem sumienia kierowcy oraz „Odblaski Życia” dla pieszych, organizuje Pielgrzymkę Kierowców na Jasną Górę, Niedzielę modlitw za kierowców czy Światowy Dzień Pamięci Ofiar Wypadków Drogowych. Ambasadorami MIVA Polska i Akcji „Św. Krzysztof” są m.in. rajdowi kierowcy z Team Orlenu: Jacek Czachor i Marek Dąbrowski.

Obecnie z diecezji kieleckiej siedmiu księży pracuje na misjach Ad gentes. Są to: ks. Marek Bzinkowski – od 1998 r. (Jamajka), ks. Tomasz Cieniuch - od 2014 r. (Peru), ks. Grzegorz Pańczyk – od 2009 r. (Peru), ks. Piotr Pochopień – od 2011 r. (Brazylia), ks. Wojciech Skorupa - od 2011 r. (Kazachstan), ks. Antoni Sokołowski - od 2016 r. (Wybrzeże Kości Słoniowej), ks. Andrzej Zawadzki – od 2007 r. (Wybrzeże Kości Słoniowej).

Ponadto dziewięciu księży z diecezji to kapłani ewangelizujący w innych krajach, np. w USA (w Teksasie), w Kustodii Ziemi Świętej, w Irlandii, a także jako wędrowni katechiści. Na misjach pracuje także ok. 30 osób spoza duchowieństwa kieleckiego, pochodzących z diecezji kieleckiej.

Diecezja kielecka jest zaangażowana w pomoc misjonarzom. Dzięki prowadzonej od kilku lat zbiórce makulatury, a od tego roku także elektrośmieci - udało się zrealizować kilka dużych misyjnych projektów, m. in. budowę czterech studni w Afryce, wyposażenie kilku szkół, sierocińców, domów dla niepełnosprawnych, gdzie posługują misjonarze i misjonarki z diecezji.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem