Wiele stron internetowych, wykorzystuje pliki cookies (ciasteczka). Służą one m.in. do tego, by zagłosować w sondzie. Nowe przepisy zobowiązują nas do poinformowania o tym. Dalsze korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki będzie oznaczało, że zgadzasz się na ich wykorzystywanie.
Aby dowiedzieć się więcej, przeczytaj o Polityce plików cookies.
Zamknij

Reklama

Osiem osób w jednej trumnie

2017-05-29 19:30

Artur Stelmasiak

Polub nas na Facebooku!

Ten tytuł jest mocny, ale niestety bardzo prawdziwy. Okazuje się, że pogrzeby ofiar katastrofy smoleńskiej były niczym więcej, jak tylko usankcjonowaniem barbarzyństwa w pięknej państwowej oprawie.

Ofiary katastrofy Tu-154 zostały pochowane w podobny sposób, jak Żołnierze Wyklęci, których doły śmierci znajdują się nieopodal kwatery smoleńskiej. Znam doskonale temat poszukiwań i ekshumacji ofiar komunizmu. Widziałem jak po 70 latach odkopują narodowych bohaterów, którzy zostali wrzuceni do dołów śmierci dosłownie, jak śmieci. Były jamy grobowe, w których ciała kilku osób zostały zrzucone jedno na drugie. Teraz okazuje się, że w podobny sposób Rosjanie potraktowali członków prezydenckiej delegacji, a władze polskie na to pozwoliły. Co więcej, przez długie lata celowo skrywano prawdę, kogo tak naprawdę rodziny pochowały. Poprzednia ekipa rządząca najwyraźniej czegoś się bała... i dziś już przynajmniej częściowo wiemy czego rządzący się bali.

Tego jak powinna wyglądać procedura przeszukiwania ziemi na kilka "metrów w głąb" i jak "przesiewa się ziemię" w celu odnalezienia najmniejszego fragmentu szczątków należałoby się uczyć od IPN. Oni doskonale wiedzą jak przeprowadza się badania porównawcze DNA, aby mieć 100 proc. pewność co do tożsamości ofiary. Takie procedury są standardem przy wszystkich dużych katastrofach komunikacyjnych. Dlaczego w przypadku smoleńska było zupełnie inaczej?

Reklama

Każdym Polakiem targały emocje, gdy dowiedział się, że zginęło 96. osób, które piastowały najważniejsze stanowiska w jego Ojczyźnie. Niektóre ofiary miałem okazję poznać osobiście przed 10 kwietnia 2010, a wielu z nich poznałem dopiero, gdy odeszli. Gdy kilka dni później uczestniczyłem w państwowych pogrzebach ofiar nie zdawałem sobie sprawy, co kryje się w tych pięknych trumnach. Gdy relacjonowałem pogrzeb ostatniego Prezydenta RP na Uchodźctwie, nie wiedziałem, że w trumnie znajduje się ciało mojego profesora i rektora ks. prof. Ryszarda Rumianka.

Ta wiedza docierała stopniowo, gdy zacząłem pisać o śledztwie smoleńskim, rozmawiać z prawanikami, ekspertami i przede wszystkim rodzinami ofiar. O tym, że "w niektórych trumnach znajduje się wiele fragmentów ciał różnych osób" napisałem na łamach Niedzieli już na początku 2011 roku (http://www.niedziela.pl/artykul/94536/nd/Rosyjska-ruletka). Znam wiele rodzin ofiar, które od 6 lat domagają się ekshumacji. Ale znam też silne środowiska przeciwników ekshumacji, którzy z niespotykaną zaciekłością śmieli się i wyszydzali tych, dla których katastrofa i pamięć o ofiarach była i jest czyś ważnym.

Teraz dowiedzieliśmy się, że w trumnie jednego z najważniejszych polskich dowódców oprócz szczątków gen. Bronisława Kwiatkowskiego odnaleziono fragmenty ciał siedmiu innych osób. Także tych, które już były ekshumowane i powtórnie pochowane. W innych otwieranych trumnach były np. dwie miednice, dwie lewe dłonie, a nawet dwie głowy. Trudno więc mówić, że "dokonano należytej staranności", albo że "państwo polskie zdało egzamin". Pogrzeby w kwietniu 2010 roku były niczym więcej, jak tylko usankcjonowaniem barbarzyństwa w pięknej państwowej oprawie.

Okazuje się, że ciała najważniejszych osób w Polsce są wymieszane, ale również były profanowane z podobną "starannością" jak ci, których odnajdujemy na powązkowskiej Łączce. Wystarczy przypomnieć, że serce Zbigniewa Wassermanna został zaszyte w nodze, a na ciele Anny Walentynowicz (również jej ciało zostało zamienione) gaszono niedopałki papierosów.

Zbrodniarzy komunistycznych nie pociągniemy do odpowiedzialności. Z ich ust nie usłyszymy słowa: przepraszam. Tego słowa nie usłyszeliśmy także od władz Rosji i pewnie długo jeszcze nie usłyszymy. Ale również słowa przepraszam nie padły z ust tych "dziennikarzy" i "polityków , którzy wyszydzali i pogardzali rodzinami, kiedy domagały się ekshumacji swoich najbliższych. Uruchomiono prawdziwy przemysł pogardy wobec tych rodzin, które chciałyby wiedzieć obok kogo po śmierci zostaną pochowani. Gdyby nie zmiana władzy w Polsce, to nawet na to najbliżsi ofiar nie mogliby liczyć.

Działy: Komentarze

Tagi: komentarz

Tagi
Nasze serwisy
Polecamy
Zaprzyjaźnione strony
Najpopularniejsze
24h7 dni

Reklama

Lidia Dudkiewicz, Red. Naczelna

To początek, a nie koniec EDYTORIAL

Jezus Chrystus jest jedynym, który powołuje ludzi do godności swego boskiego królestwa, każdemu człowiekowi, który prosi o łaskę chrztu św. i nią potem owocnie żyje, daje udział w... »
Bp Marian Rojek

Reklama

Moje pismo Tęcza - 11/12 2017


Adresy kontaktowe


www.facebook.com/tkniedziela
Tel.: +48 (34) 365 19 17, fax: +48 (34) 366 48 93
Adres redakcji: ul. 3 Maja 12, 42-200 Częstochowa


Wydawca: Kuria Metropolitalna w Częstochowie
Redaktor Naczelny: Lidia Dudkiewicz
Honorowy Red. Nacz.: ks. inf. Ireneusz Skubiś
Zastępca Red. Nacz.: ks. Jerzy Bielecki
Sekretarz redakcji: ks. Marek Łuczak
Zastępca Sekretarza redakcji: Margita Kotas