Reklama

Moje pismo Tęcza - 11/12 2017

Zapiski szczecińskiej mistyczki Alicji Lenczewskiej wkrótce na audiobooku

2017-05-18 10:38

pk / Szczecin / KAI

youtube.com

"Świadectwo. Dziennik duchowy" to książka szczecińskiej mistyczki. Teraz doczeka się wydania w formie audiobooka. Alicja Lenczewska zmarła w 2010 roku, ale od 1985 roku i rekolekcji, na których jak sama pisała "stanął przed nią Jezus", rozpoczęła rozmowy z Chrystusem.

Szczecińska mistyczka spisywała te rozmowy na polecenie swojego spowiednika. Na podstawie tych zapisków powstały dwa duchowe dzienniki "Świadectwo. Dziennik duchowy" i "Słowo pouczenia" wydane w 2016 roku. Notatki dotarły wcześniej do metropolity szczecińsko-kamieńskiego abp. Andrzeja Dzięgi.

Ocena treści zapisków była pozytywna. Biskup pomocniczy archidiecezji Henryk Wejman wydał w 2015 r. zgodę na druk. Biskup przyznaje, że objawienia miały charakter prywatny, a myśli zawarte w "Dzienniku" są zgodne z nauczaniem Kościoła.

"Świadectwo. Dziennik duchowy" liczy 650 stron. Audiobook na podstawie tekstu ma powstać w częstochowskim Radiu Jasna Góra.

Reklama

W rolę Alicji Lenczewskiej wcieli się Justyna Iwaszkiewicz z Poznania. Jak podkreśla, po przeczytaniu zapisków Alicji Lenczewskiej nikt, kto autentycznie wierzy w Boga, nie może pozostać obojętny. „Te słowa tak dotykają, że świadczą o autentyczności i pokazują, że to nie był jej pomysł na życie” - uważa Iwaszkiewicz.

Z kolei chrystusowiec ks. Mariusz Sokołowski posługuje w Stargardzie i odegra Chrystusa. - Nie ma wątpliwości, że słowa zapisane w książkach "Świadectwo. Dziennik duchowy" i "Słowo pouczenia" należą do pereł literatury religijnej - zaznacza kapłan.

- Niektórzy porównują nawet te dzienniki do „Dzienniczka św. Siostry Faustyny”. Słucha i czyta się to bardzo dobrze. Każde niemal zdanie porusza do głębi. Tego nie da się czytać jak powieści przygodowej - dodaje.

Jest to lektura na medytacje i kontemplacje, szczególnie kiedy czyta się słowa Chrystusa, które wypowiedział do Alicji Lenczewskiej – podkreśla ks. Sokołowski.

Zarówno Justyna Iwaszkiewicz, jak i ks. Mariusz Sokołowski modlili się przy grobie Alicji Lenczewskiej na Cmentarzu Centralnym w Szczecinie m.in. o powodzenie przy nagrywaniu tego dzieła.

Alicja Lenczewska urodziła się w Warszawie w 1934 r. Wkrótce po wojnie wraz z matką i bratem przeprowadziła się do Szczecina. Pracowała tam jako nauczycielka, potem wicedyrektorka liceum dla przedszkolanek.

W 1985 r. na rekolekcjach w Gostyniu Lenczewska otrzymała od Jezusa dar mistycznych spotkań z Nim. Dostała też niewidzialne stygmaty, czyli bóle w miejscach ran Chrystusa na krzyżu. Na wyraźne polecenie Jezusa zaczęła spisywać Jego rady, pouczenia i duchowe prowadzenie, w dwóch dziennikach: "Świadectwie" i "Słowie pouczenia". Trwało to aż do jej śmierci w 2010 r. Dopiero wtedy dzienniki jej duszy dotarły do rąk abp. Andrzeja Dzięgi, który powołał komisję teologiczną w celu zbadania, czy treść w nich zawarta jest zgodna z nauczaniem Kościoła.

Nagrania do audiobooka rozpoczną się w przyszłym tygodniu, a dzieło ma być gotowe prawdopodobnie już w wakacje. "Świadectwo. Dziennik duchowy" i "Słowo pouczenia" otrzymały nagrodę Stowarzyszenia Wydawców Katolickich FENIKS w kategorii „duchowość”.

Tagi:
mistycy mistyk

Fizyk i mistyczka

2017-10-31 11:27

Z prof. Valerio Marinellim rozmawia Włodzimierz Rędzioch
Niedziela Ogólnopolska 45/2017, str. 12-14

Valerio Marinelli urodził się w Kalabrii, na południu Włoch, w Rosarno. A Rosarno znajduje się 15 km od Paravati, rodzinnej wioski Natuzzy Evolo, największej włoskiej mistyczki naszych czasów, zmarłej w 2009 r. Natuzza, zwana „Ojcem Pio w spódnicy”, miała wizje Jezusa, Maryi i świętych, rozmawiała z aniołami, spotykała dusze zmarłych, miała stygmaty i dar bilokacji (zjawisko paranormalne polegające na możliwości znajdowania się w dwóch miejscach jednocześnie). W młodości prof. Marinelli nie interesował się tą niezwykłą kobietą, która przyciągnęła tłumy ludzi do tego odległego zakątka Kalabrii. Na pewnym etapie swojego życia udał się do Turynu. Ukończył studia i został fizykiem jądrowym. Przez wiele lat pracował w różnych ośrodkach badawczych w północnych Włoszech, ale gdy powstał Uniwersytet Kalabryjski, w 1975 r. powrócił w swe rodzinne strony i zaczął wykładać fizykę na tej uczelni. Tutaj usłyszał o Natuzzie. Prof. Marinelli wychował się wprawdzie w religijnej rodzinie, ale w czasie studiów i pracy naukowej oddalił się od Kościoła. Natuzza go zafascynowała, ponieważ wydawało się, że dostarcza dowodów na istnienie rzeczywistości niewidzialnej. Aby zrozumieć to zjawisko, a jednocześnie odpowiedzieć na swoje wątpliwości religijne, zdecydował się podjąć badania naukowe. Marinelli zaczął odwiedzać tę mistyczkę analfabetkę i dzięki temu stał się jej najbardziej kompetentnym biografem.
W. R.

Włodzimierz Rędzioch
Prof. Valerio Marinelli – biograf mistyczki Natuzzy Evolo

WŁODZIMIERZ RĘDZIOCH: – Jak wyglądało Pańskie pierwsze spotkanie z Natuzzą?

PROF. VALERIO MARINELLI: – Pojechałem do Natuzzy, przedstawiłem się i wyjaśniłem, że jako naukowiec chciałem zaprosić ją do uczestniczenia w eksperymencie – dzięki darowi bilokacji miała pojawić się na Uniwersytecie Kalabryjskim. Wcześniej przygotowałem swoich kolegów, którzy mieli sfilmować jej bilokację. Zjawisko to interesowało mnie szczególnie, bo nie zostało zbadane naukowo. Ale Natuzza odpowiedziała mi, że nie kontroluje tych zjawisk, które zdarzają się z woli Bożej. Wyjaśniła mi to z rozbrajającą prostotą.

– I co się działo dalej?

– Ponieważ nie mogłem wykonać eksperymentu z bilokacją, a chciałem zbadać to zjawisko, poprosiłem Natuzzę, aby skontaktowała mnie z ludźmi, którzy ją znali i mogli mi coś powiedzieć na ten temat. Zacząłem jeździć po całym regionie, aby spotkać się z tymi osobami i zebrać ich świadectwa – przeprowadziłem setki wywiadów. Bardzo mnie intrygowała bilokacja i zdałem sobie sprawę, że to zjawisko nie może wiązać się z przemieszczaniem się ciała, ale duchowego elementu – duszy, która jest odłączona od ciała i jest jakoś widziana. W czasie bilokacji Natuzzy ludzie często widzieli ją jako prawdziwą osobę, z którą mogli porozmawiać, która mogła przenosić przedmioty lub zabrać je do Paravati. A o tym darze Natuzzy opowiadali mi ludzie ze wszystkich klas społecznych, prości i wykształceni, i wszyscy podkreślali prawdziwość tego zjawiska.

Archiwum Fundacji „Cuore Immacolato di Maria Rifugio delle Anime”
Natuzza Evolo otrzymała stygmaty, które sprawiały jej wiele bólu w okresie Wielkiego Postu

– Czy badał Pan też inne zjawiska związane z Natuzzą?

– Innym zjawiskiem jest hemografia. Natuzza od dzieciństwa „pociła się” krwią, a zjawisko to szczególnie nasilało się podczas Mszy św., zwłaszcza w czasie poświęcenia. Chusteczki, którymi się wycierała, w nadzwyczajny sposób pokrywały się symbolami chrześcijańskimi i napisami po łacinie i w innych językach (zjawisko to naukowcy nazywają hemografią, czyli tworzeniem obrazów za pomocą krwi – przyp. W. R.). W Kalabrii setki ludzi ma chusteczki tego typu, chociaż po 20-30 latach krew ma tendencję do zanikania. To wymierny dowód czegoś nadzwyczajnego. Zjawisko to powtarzało się przez długie lata – od 1940 do 2008 r.

– Do Natuzzy przyjeżdżali ludzie z całego świata. Czego chcieli od tej prostej kalabryjskiej kobiety?

– Natuzza miała wielki charyzmat pocieszania i podnoszenia na duchu. Zapewniała ludzi, że jeśli Bóg tego chce, można rozwiązać każdy problem, i w ten sposób przekazywała ludziom wiarę i nadzieję. Miała dar wzmacniania i budzenia wiary ludzi. Wszyscy wychodzili od niej pocieszeni na duchu, z poczuciem wielkiego komfortu psychicznego, a stan ten trwał 3-4 dni.

– Natuzza mogła również porozumiewać się z duszami zmarłych. I to był jeden z głównych powodów wizyt wielu osób...

– To prawda, ale ona nie przywoływała dusz zmarłych, a te kontakty nie zależały od jej woli. Gdy Natuzza jako dziewczynka miała pierwsze widzenia dusz, była bardzo przestraszona. Dlatego poddano ją egzorcyzmom, ale bez skutku. Ta wizja dusz była wielkim darem, który otrzymała. Mogła pocieszyć rodziny zmarłych, zapewniając, że ich dusze nie są w piekle, lub prosić o modlitwy za dusze, bo często to same dusze mówiły jej, iż potrzebują modlitw.

– W ten sposób Natuzza uczyniła niemal widoczną rzeczywistość pozagrobową...

– To prawda, stworzyła coś w rodzaju pomostu ze światem pozagrobowym. Z pewnością pomogła wielu duszom w czyśćcu pójść do nieba. Ważne jest również to, że potwierdziła istnienie nieba, ale także piekła, co jest dla nas ostrzeżeniem.

– A co z wizjami Jezusa i Maryi?

- Miała wizje Jezusa i Matki Bożej od 14. roku życia. Często powtarzała, że darzyła wielką miłością Jezusa, że była w Nim zakochana, a miłość ta była czymś większym od miłości do męża i dzieci. Powiedziałbym, że duchowość Natuzzy była bardzo chrystocentryczna. Prosiła nawet Madonnę, aby jej przebaczyła, bo nie kochała Jej tak jak Jezusa.

Archiwum Fundacji „Cuore Immacolato di Maria Rifugio delle Anime”
Na chusteczkach, bandażach, ubraniach, które były w kontakcie z krwią Natuzzy, pojawiały się symbole chrześcijańskie (krzyże, serca, hostie, korony cierniowe) i napisy – fragmenty Biblii, hymnów religijnych, modlitw w różnych językach

– Ale przecież miała też objawienia Matki Bożej...

– To prawda, ale dopiero potem. Ważną wizję Madonny miała 17 stycznia 1944 r., kilka dni po swoim ślubie, kiedy mieszkała w bardzo skromnym domu. Przeprosiła Madonnę, mówiąc: „Najświętsza Panno, jak mogę Was przyjmować w tak brzydkim domu!”. Matka Boża uspokoiła ją: „Nie martw się, będzie tu nowy i piękny dom, aby zaspokoić potrzeby młodych i starych, i tych wszystkich, którzy znajdą się w potrzebie. Będzie też duży kościół pod wezwaniem Niepokalanego Serca Maryi, Schronienia Dusz”. W ten sposób Matka Boża zapowiedziała powstanie w Paravati ośrodka dla osób w podeszłym wieku oraz nowego kościoła. Należy również powiedzieć, że Matka Boża objawiała się Natuzzie każdego 15 sierpnia, w święto Wniebowzięcia, i przekazywała jej swoje przesłanie.

– Jaki był Jezus, którego widziała Natuzza?

– Jezus w wizjach Natuzzy był bardzo wysokim, pięknym mężczyzną o kasztanowych włosach.

– A Matka Boża?

– Była bardzo młoda, niska, o oliwkowej skórze.

– Jacy byli aniołowie, z którymi rozmawiała?

– Według Natuzzy, wyglądali jak piękni 8-letni chłopcy bez skrzydeł, poruszający się bez dotykania ziemi. Również dusze przebywające w raju były zawieszone nad ziemią, natomiast dusze z czyśćca stały na ziemi. Często ludziom, którzy przybywali do Natuzzy, towarzyszyły dusze ich zmarłych krewnych, które tylko ona widziała.

– Dzięki aniołom była w stanie udzielić porad dotyczących zdrowia...

– To prawda. Do Natuzzy często przybywali ludzie, by rozmawiać o swoich problemach zdrowotnych. Komuś np., kto przyszedł z silnym bólem w klatce piersiowej i mówił, że umiera, odpowiedziała: „To nic nie jest. Anioł mi mówi, że to tylko bóle reumatyczne”. Innej osobie, która skarżyła się na bóle w żołądku i obawiała się raka, powiedziała: „Anioł mi mówi, że to nie rak”. Wielu ludzi pytało ją, czy powinni się poddać operacji, czy nie. A ona odpowiadała: tak lub nie. Jej odpowiedzi i porady były prawie w 100 proc. trafne i ludzie łatwo mogli je sprawdzić. Ale zawsze były to, jak powtarzała Natuzza, słowa aniołów: albo jej anioła, albo anioła osoby, z którą rozmawiała.

– Dzięki aniołom Natuzza mogła rozumieć wiele rzeczy...

– To prawda. Dzięki aniołom Natuzza rozumiała także języki, ponieważ jej anioł tłumaczył słowa wypowiadane w innych językach. Dzięki pozycji anioła – w zależności od tego, czy stał po prawej, czy po lewej stronie osoby – wiedziała też, czy ktoś jest kapłanem.

– Co może Pan powiedzieć o stygmatach Natuzzy?

– Natuzza miała stygmaty, które sprawiały jej wiele bólu podczas Wielkiego Postu. Najwyraźniej Jezus wybiera specjalne dusze, szczególnie silne, aby dzielić się z nimi swoją Pasją. Były to ostre bóle, trudne do zniesienia, ale w takich momentach pocieszeniem Natuzzy były wizje Jezusa i Madonny. Gdy kończył się Wielki Post, opowiadała o rozmowach z Jezusem, które były publikowane i rozpowszechniane.

– Jak się Pan zmienił pod wpływem tak częstych spotkań z Natuzzą i uprzywilejowanych relacji?

– Natuzza z pewnością wzbudziła, a następnie umocniła moją wiarę, która wcześniej wygasła. Sprawiła, że zrozumiałem znaczenie modlitwy i zaangażowania na rzecz innych. Oczywiste jest, że wiara wymaga stałego wysiłku z naszej strony.

– Pan, naukowiec, deklaruje się jako wierzący. Dlaczego tak wielu Pańskich kolegów uważa, że wiara jest nie do pogodzenia z nauką, a naukowcy muszą być agnostykami czy materialistami?

– Aby mieć wiarę, zawsze potrzebny jest jakiś wewnętrzny bodziec lub spotkanie, które zmienia życie. Dla mnie, podobnie jak dla setek tysięcy, jeśli nie milionów ludzi, takim decydującym wydarzeniem było spotkanie z Natuzzą.

– Co Pan osiągnął, odzyskując wiarę?

– Przede wszystkim nadzieję na życie wieczne, co nie jest sprawą drugorzędną. Wiara pozwala nam wyzbyć się lęków, daje pocieszenie, pomaga stawić czoła naszemu losowi z większą pogodą ducha oraz otwiera horyzont naszego życia na wieczność.

Natuzza Evolo (1924 – 2009)

Współczesna mistyczka i stygmatyczka, która całe życie spędziła w niewielkim miasteczku na południu Włoch. Żona i matka pięciorga dzieci, prosta kobieta, która od dzieciństwa doświadczała niezwykłych spotkań ze zmarłymi. Przez swoje całkowite zawierzenie Bogu otrzymała także inne nadzwyczajne dary: stygmaty, możliwość jednoczesnego przebywania w dwóch różnych miejscach, dar hemografii, spotkania ze świętymi, aniołami i zmarłymi. Do jej ubogiego domu ściągały codziennie tłumy ludzi proszących o modlitwę, szukających pocieszenia i rady.

W 2014 r., w piątą rocznicę śmierci, rozpoczął się jej proces beatyfikacyjny.

Renzo Allegri, włoski dziennikarz i autor poczytnych książek poświęconych m.in. Ojcu Pio, wielokrotnie rozmawiał z Natuzzą, po raz pierwszy w 1977 r., kiedy nie była jeszcze znana. W książce „Natuzza Evolo. Rozmawiałam z aniołami i zmarłymi” zaprezentowane są niepublikowane dotąd świadectwa, uzyskane dzięki rozmowom przeprowadzonym z samą Natuzzą oraz osobami znającymi ją od dziecka. Ta opowieść porusza do głębi i sprawia, że chce się żyć lepiej.

Renzo Allegri, "Natuzza Evolo. Rozmawiałam z aniołami i zmarłymi". Kraków 2017, Wydawnictwo Franciszkanów "Bratni Zew", ul. Grodzka 54, 31-044 Kraków, tel. 12 428 32 40, www.bratnizew.pl

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Kraków: w sobotę beatyfikacja Hanny Chrzanowskiej

2018-04-24 20:11

md / Kraków (KAI)

Beatyfikacja Hanny Chrzanowskiej doskonale wpisuje się w rocznice 100-lecia odzyskania niepodległości i 40-lecia pontyfikatu Jana Pawła II – powiedział abp Marek Jędraszewski, który uczestniczył we wtorek w spotkaniu z dziennikarzami przed sobotnimi uroczystościami wyniesienia na ołtarze krakowskiej pielęgniarki. Udział w nich zapowiedziało m.in. kilkudziesięciu członków rodziny przyszłej błogosławionej, w tym jej chrześniak.

Joanna Adamik | Archidiecezja Krakowska

Hanna Chrzanowska, pionierka pielęgniarstwa społecznego i współpracownica Karola Wojtyły, zostanie beatyfikowana w Sanktuarium Bożego Miłosierdzia w Krakowie-Łagiewnikach 20 lat po wszczęciu procesu beatyfikacyjnego i 45 lat po swojej śmierci.

Uroczysta msza św. rozpocznie się w sobotę o godz. 10.00, ale już od 9.00 trwać będzie modlitewne przygotowanie do tego wydarzenia. Do tej godziny również będzie możliwe wejście do bazyliki.

Podczas konferencji poinformowano, że liturgia pod przewodnictwem legata papieskiego kard. Angelo Amato sprawowana będzie w języku łacińskim. Obrzęd beatyfikacyjny rozpocznie się tuż po akcie pokuty, kiedy to metropolita krakowski poprosi o beatyfikację służebnicy Bożej Hanny Chrzanowskiej. Następnie postulator procesu ks. Mieczysław Niepsuj odczyta jej krótką biografię, a legat papieski - list apostolski, którym Ojciec Święty wpisał Hannę Chrzanowską do grona błogosławionych. Potem, przy śpiewie Alleluja, nastąpi uroczyste odsłonięcie obrazu beatyfikacyjnego.

Jak powiedziała prezes Katolickiego Stowarzyszenia Pielęgniarek i Położnych Izabela Ćwiertnia, obraz beatyfikacyjny został namalowany na podstawie fotografii Hanny Chrzanowskiej przez Zbigniewa Juszczaka. Przedstawia on wizerunek 30-letniej Hanny. Po beatyfikacji trafi do kościoła św. Mikołaja i zostanie umieszczony w kaplicy dedykowanej przyszłej błogosławionej.

W czasie procesji z relikwiami śpiewana będzie inwokacja do bł. Hanny Chrzanowskiej, specjalnie przygotowana na tę uroczystość. Relikwiarz w procesji nieść będzie Helena Matoga, wicepostulatorka w procesie beatyfikacyjnym krakowskiej pielęgniarki. Ma on kształt serca, w które wkomponowane zostały relikwie. Nad nimi umieszczony jest symboliczny czepek pielęgniarski. Wykonawcą relikwiarza jest Marek Nowak.

Ks. Aleksander Wójtowicz, wicerektor Sanktuarium Bożego Miłosierdzia poinformował, że w bazylice Bożego Miłosierdzia przygotowano 2 tys. miejsc dla zaproszonych gości. W tej grupie znajduje się 300 osób na wózkach inwalidzkich i ich opiekunowie, przedstawiciele środowisk medycznych z Polski, reprezentanci międzynarodowych stowarzyszeń pielęgniarskich, m. in. z Watykanu, Stanów Zjednoczonych i Wielkiej Brytanii, władze państwowe i samorządowe oraz kilkudziesięciu członków rodziny Hanny Chrzanowskiej, w tym jej chrześniak. Zapowiadany jest udział ponad 30 polskich biskupów oraz kilkuset księży. Do bazyliki obowiązują karty wstępu koloru niebieskiego i tylko one uprawniają do wejścia do świątyni.

Pozostali uczestnicy uroczystości mają wstęp na błonia wokół bazyliki łagiewnickiej. Przygotowano dla nich dwa telebimy. Uprawniające do wejścia na błonia bezpłatne karty wstępu koloru zielonego można odbierać w trzech miejscach: w krakowskiej kurii, w Sanktuarium Bożego Miłosierdzia oraz w kościele św. Mikołaja. Bilety, których przygotowano w liczbie 20 tys., mogą otrzymać zarówno osoby indywidualne, jak i grupy pielgrzymów. Organizatorzy zapewniają jednak, że na miejsce celebracji dostaną się również osoby, które nie posiadają karty wstępu.

Identyfikatory dla koncelebransów są do odebrania w notariacie Kurii Metropolitalnej w godzinach urzędowania.

Podczas uroczystości posługę medyczną pełnić będzie służba maltańska, pogotowie ratunkowe oraz pielęgniarki.

Hanna Chrzanowska była pionierką pielęgniarstwa społecznego i parafialnego, bliską współpracownicą kard. Karola Wojtyły. Towarzyszenie chorym było istotą jej misji, której poświęciła osobiste życie, siły, czas i oszczędności. Wyznaczyła standardy nowoczesnej opieki nad chorymi, której fundamentem jest nie tylko niesienie ulgi w bólu fizycznym, ale także pomoc duchowa. Zmarła 29 kwietnia 1973 r.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Okaż swoją solidarność z Alfie Evansem

2018-04-25 09:40

lk / Warszawa (KAI)

Fundacja Mamy i Taty organizuje trzydniowy wieczorny protest w obronie 2-letniego Alfiego Evansa, chłopczyka z poważnym uszkodzeniem mózgu, którego odłączono od aparatury wspomagającej oddychanie. Protest odbędzie się pod ambasadą Zjednoczonego Królestwa Wielkiej Brytanii i Irlandii Północnej w Warszawie. "Okaż swoją solidarność z Alfie Evansem. Małym chłopcem, któremu brytyjski sąd odebrał nadzieję na życie" - apelują organizatorzy manifestacji.

Catholic News Agency
Alfi Evans

W nocy z poniedziałku na wtorek, na mocy wcześniejszej decyzji sądu, chłopcu przebywającemu w szpitalu dziecięcym w Liverpoolu odłączono maszynę umożliwiającą oddychanie. Przez dziewięć godzin Alfie Evans oddychał samodzielnie. Potem, jak ogłosili rodzice dziecka, zapewniono mu ponownie tlen. Chłopiec dostaje też wodę.

Dwulatek od urodzenia cierpi na niezdiagnozowaną chorobę układu nerwowego. Lekarze określają jego stan jako wegetatywny i od wielu miesięcy niezmiennie pogarszający się.

W walkę o życie chłopca zaangażowały się również włoskie władze, które przyznały Alfiemu włoskie obywatelstwo. Wydawało się, że w ten sposób sprawa zostanie rozwiązana. Rodzice Alfiego zabiegają bowiem o przewiezienie chłopca do należącego do Watykanu szpitala pediatrycznego Dzieciątka Jezus w Rzymie. Wbrew protestom włoskiego konsula w Wielkiej Brytanii sędzia podtrzymał jednak decyzję o odłączeniu Alfiego od aparatury.

We wtorek sędzia zgodził się na przeniesienie chłopca do domu w warunkach opieki paliatywnej, ale nie może opuszczać kraju.

Protest przeciwko działaniom brytyjskiego wymiaru sprawiedliwości oraz w obronie Alfiego Evansa organizuje w środę Fundacja Mamy i Taty. Odbędzie się on pod ambasadą Zjednoczonego Królestwa Wielkiej Brytanii i Irlandii Północnej przy ul. Kawalerii 12 w Warszawie.

Fundacja apeluje, by przybyć na protest prywatnie, bez barw partyjnych, a nawet przynależności do organizacji pozarządowych. Odbywać się on będzie codziennie od środy do piątku od godz. 22.00 do godz. 1.00 w nocy.

"Okaż swoją solidarność z Alfie Evansem. Małym chłopcem, któremu brytyjski sąd odebrał nadzieję na życie. W pogotowiu czekają włoskie medyczne służby ratunkowe gotowe przetransportować chłopca do szpitala Dzieciątka Jezus w Watykanie. Przyjdź i zapal świeczkę lub znicz. Bez barw partii i organizacji pozarządowych. Alfie Evans - jesteśmy z Tobą wbrew nieludzkiemu prawu! Alfie has a right to live" - apelują organizatorzy protestu.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 11/12 2017

Reklama

Najczęściej czytane

Wiele stron internetowych, wykorzystuje pliki cookies (ciasteczka). Służą one m.in. do tego, by zagłosować w sondzie. Nowe przepisy zobowiązują nas do poinformowania o tym. Dalsze korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki będzie oznaczało, że zgadzasz się na ich wykorzystywanie.
Aby dowiedzieć się więcej, przeczytaj o Polityce plików cookies.

Rozumiem