Reklama

Międzynarodowy Dzień Telefonów Zaufania dla Dzieci

2017-05-17 13:14

ar, FDDS / Warszawa / KAI

peddhapati / Foter.com / CC BY

Na całym świecie 17 maja obchodzony jest Dzień Telefonów Zaufania dla Dzieci. – Wiemy, że jesteśmy potrzebni – przez ponad 8 lat naszego działania odebraliśmy ponad milion połączeń i blisko 40 tys. wiadomości online od młodych osób - podkreśliła Lucyna Kicińska, koordynator polskiego Telefonu Zaufania dla Dzieci 116 111.

Na świecie działają setki telefonów zaufania dla dzieci. 181 z nich zrzesza międzynarodowa organizacja Child Helpline International (CHI) – inicjator Dnia Telefonów dla Dzieci. Polskie obchody święta od lat organizuje Fundacja "Dajemy Dzieciom Siłę" (FDDS), która prowadzi jedyny w naszym kraju telefon zaufania stowarzyszony w CHI.

- Co roku w maju przypominamy dzieciom o możliwości korzystania z pomocy życzliwych dorosłych w telefonach zaufania – mówi Lucyna Kicińska, koordynatorka Telefonu Zaufania dla Dzieci i Młodzieży 116 111. – Wiemy, że jesteśmy potrzebni – przez ponad 8 lat naszego działania odebraliśmy ponad milion połączeń i blisko 40 tys. wiadomości online od młodych osób - dodaje.

Każdego dnia dzieci w kryzysie dostają wsparcie od konsultantów Telefonu Zaufania dla Dzieci i Młodzieży 116 111. Dzwonią na chwilę przed podjęciem próby samobójczej, gdy nie widzą sensu życia, nie mogą znieść samotności lub są bite czy wykorzystywane seksualnie. Często tylko konsultantom Telefonu 116 111 mają odwagę powiedzieć lub napisać o najtrudniejszych przeżyciach. To z nimi szukają rozwiązań swoich problemów.

Reklama

Choć Telefon 116 111 jest dla wielu dzieci nieocenionym źródłem wsparcia, już niedługo mogą je stracić. Od tego roku linia telefoniczna nie ma finansowania ze środków publicznych. Ciężar utrzymania ogólnopolskiej i całkowicie bezpłatnej pomocy telefonicznej w całości spoczywa na barkach Fundacji "Dajemy Dzieciom Siłę".

- Prowadzenie bezpłatnego i anonimowego poradnictwa dla dzieci to ogromna odpowiedzialność – mówi dr Monika Sajkowska, prezes FDDS. – W tym roku do znanej nam troski o bezpieczeństwo setek tysięcy dzwoniących do nas dzieci dołączył niepokój o los Telefonu.

Fundacja Dajemy Dzieciom Siłę rozpoczęła specjalną akcję wspierania Telefonu 116 111. Na stronie www.fdds.pl/telefon można przeczytać historie dzieci, które skorzystały z pomocy konsultantów FDDS, a także wesprzeć jego działanie.

- Wiemy, że dzieci na nas liczą i dlatego prosimy o wsparcie – mówi Lucyna Kicińska. - Liczy się każda, nawet najmniejsza kwota.

Numer 116 111 należy do ogólnoeuropejskiej grupy bezpłatnych linii telefonicznych o charakterze społecznym, stworzonych z inicjatywy Komisji Europejskiej. W Polsce Telefon 116 111 prowadzi Fundacja "Dajemy Dzieciom Siłę".

Telefon Zaufania dla Dzieci i Młodzieży 116 111 jest dostępny codziennie od 12.00 do 22.00, pomoc online dostępna jest całą dobę na stronie www.116111.pl/napisz

Tagi:
dziecko telefon

Blisko 120 tys. dzieci szuka pomocy korzystając z Telefonów Zaufania dla Dzieci

2017-05-17 17:24

rozmawiała Anna Rasińska / Warszawa

Problemy dotyczące niskiego poczucia własnej wartości, poszukiwania sensu życia, stany lękowe, brak wsparcia ze strony rodziców, przemoc w rodzinie - to najczęstsze problemy z jakimi borykają się małoletni. Z okazji Dnia Telefonów Zaufania dla Dzieci, Lucyna Kicińska koordynator Telefonu Zaufania dla Dzieci i Młodzieży 116 111 opowiada w rozmowie z KAI m.in. o tym, dlaczego najmłodsi wybierają właśnie taką formę pomocy oraz czemu nie szukają wsparcia u rodziców i wychowawców.

peddhapati / Foter.com / CC BY

Anna Rasińska (KAI): Ile dzieci, w skali roku, decyduje się na skorzystanie z pomocy Telefonu Zaufania dla Dzieci?

Lucyna Kicińska, koordynator ogólnopolskiego Telefonu Zaufania dla Dzieci i Młodzieży 116 111: - W 2016 roku odnotowaliśmy 117 572 połączeń telefonicznych. Można również skontaktować się z nami za pośrednictwem strony internetowej www.116111.pl. Wiadomości on-line w ubiegłym roku było ponad 6 tys.

Natomiast od chwili uruchomienia Telefonu 116 111 dn. 6 listopada 2008 roku, było ponad milion odebranych połączeń i 40 tys. wiadomości on-line. Od samego początku liczby telefonów od dzieci przerastają nasze możliwości pomocy, dlatego czasem należy zadzwonić kilka lub kilkanaście razy, by trafić na wolną linię.

KAI: Jaki jest wiek dzieci, które szukają pomocy przez kontakt z Państwem?

- Najczęściej są to dzieci w wieku od 12 do 15 lat. Następnie dzieci starsze, czyli 16 - 18 lat. Najrzadziej dzwonią dzieci w wieku 6-8 lat i młodsze.

KAI: Jakie są najczęstsze powody kontaktu z Telefonem Zaufania dla Dzieci?

- W 2016 r. najczęstszym powodem była rozmowa o zdrowiu psychicznym. Problem dotyczyły niskiego poczucia własnej wartości, poszukiwania sensu życia, ze stanów lękowych, obciążeń wynikających z życia w stresie. Były to także rozmowy nt. zachowań autodestrukcyjnych, myśli samobójczych. W dalszej kolejności są to rozmowy nt. relacji rówieśniczych, odrzucenia przez grupę, niezrozumienia. Ważnym tematem jest również miłość i rozstania. Następnie rodzina. Dzieci często narzekają na brak wsparcia ze strony rodziców. Czują niepokój związany z tym, że rodzice się kłócą. Problemy dzieci dotyczą także braku kontaktu lub opieki w sytuacji rozpadu rodziny lub zagranicznych wyjazdów zarobkowych rodziców.

Mamy też sporo telefonów związanych z przemocą w rodzinie. Kontaktują się z nami zarówno ofiary przemocy, świadkowie, jak i sprawcy. Dotyczy to przemocy psychicznej, fizycznej i seksualnej ze strony rówieśników, ale i osób dorosłych. Pojawia się również problem cyberprzemocy.

Ostatnim ważnym tematem jest dojrzewanie. Wielu młodych szuka odpowiedzi na pytania związane z własną seksualnością, zmianami zachodzącymi we własnym ciele w okresie dojrzewania. Pojawiają się również kwestie inicjacji seksualnej.

KAI: Problemy z którymi zgłaszają się dzieci są wyjątkowo zróżnicowane. Jak wygląda pomoc tym młodym osobom?

- Przede wszystkim wysłuchujemy dzieci i wspieramy je dając przestrzeń do zastanowienia się, co właściwie chciałyby osiągnąć. Nie dajemy gotowych rad, wspólnie szukamy najlepszego rozwiązania danego problemu.

KAI: Z jednej strony mamy telefony, w których chodzi o uzyskanie odpowiedzi na nurtujące pytania, a z drugiej bardzo poważne problemy dotyczące np. przemocy w rodzinie lub myśli samobójczych. Czy dzieci są w jakiś sposób klasyfikowane, np. na te które potrzebują większej uwagi?

- Każdy telefon jest tak samo ważny, ponieważ jest to problem konkretnego dziecka. Istotne dla nas jest poczucie dziecka, że każdy problem tak samo nas zajmuje. Staramy się jak najlepiej zrozumieć dziecko i udzielić mu odpowiedniego wsparcia i informacji. Zaoferować konkretną pomoc.

Oczywiście w sytuacjach bezpośredniego zagrożenia zdrowia i życia podejmujemy interwencję. Np. jeżeli ktoś deklaruje chęć popełnienia samobójstwa i nie ma już siły na prowadzenie rozmowy, możemy we współpracy z policją i pogotowiem podjąć działania pomocowe.

Współpracujemy też z różnymi placówkami pomocy w całej Polsce, które mogą pomóc, jeżeli dziecko poda nam swoje dane kontaktowe. Jeżeli ich nie poda, a wymaga tego sytuacja, współpracujemy z policją.

KAI: Jak Pani myśli, dlaczego dzieci wybierają właśnie taką formę poszukiwania pomocy? Czy wynika to z poczucia braku zrozumienia przez rodziców i wychowawców?

- Dzieci wybierają pomoc, która wydaje im się najbezpieczniejsza, najbardziej uchwytna. Bardzo często mówią nam, że nie rozmawiają z dorosłymi – np. rodzicami czy nauczycielami o swoich problemach, ponieważ czują, że nie uzyskają tam pomocy. Boją się również kary i tego, że przez swoje problemy zawiodą rodziców. Często mówią, że boją się zbagatelizowania.

Czasem dzieci wybierają nasz numer, ponieważ nie są pewne, czy ich problem jest na tyle poważny, by niepokoić rodziców. W takich sytuacjach rozmowy są jednak ukierunkowane na to, by dziecko postarało się odnaleźć kontakt z rodzicami i odważyć wyznać im co przeżywają.

Bywa, że dzwonią do nas dzieci, którym nauczyciele nie udzielili odpowiedniego wsparcia.

Warto zapamiętać, że każde dziecko ma prawo do bycia wysłuchanym, wyrażenia swoich poglądów, poszukiwania i uzyskiwania informacji. Gwarantuje to art. 13 Konwencji o Prawach Dziecka. Anonimowe i bezpłatne poradnictwo telefoniczne i online jest wyrażeniem wprost tego prawa.

KAI: Wiele dzieci zgłasza się z problemem braku akceptacji i niskiego poczucia własnej wartości, jak Pani myśli, z czego to wynika?

- Wynika to przede wszystkim z poczucia samotności dzieci i młodzieży. Tzw. samotności w tłumie. Problem stanowią powierzchowne relacje, brak czasu na rozmowę, wspólne spędzenie czasu, poznanie się. Skutkuje to brakiem poczucia bezpieczeństwa i niepokojem. Czas spędzany on-line nie zastąpi rozmów twarzą w twarz, a poza tym naraża dzieci na kontakt z przesyconymi agresją materiałami.

Od kilku lat obserwujemy rosnącą falę zachowań autodestrukcyjnych u małoletnich. Bywa, że dziecko okalecza się przez dłużysz czas, np. rok i nikt tego „nie zauważa”. Same dzieci mówią nam, że jest to aż nie do uwierzenia, że rodzice, rówieśnicy czy nauczyciele nie zauważyli żadnych śladów przez tyle czasu!

KAI: Telefon Zaufania dla Dzieci funkcjonuje od 2018 r., czy w tym czasie problemy dzieci uległy zmianie?

- Z roku na rok problemy dotyczące zdrowia psychicznego są coraz częstszym tematem rozmów czy wiadomości. W 2016 r. pierwszy raz znalazły się one na pierwszym miejscu w naszym zestawieniu. W 2008 r. ten problem zajmował dopiero 6. miejsce.

Natomiast jeśli chodzi o pozostałe problemy, to pozostają one właściwie w niezmiennym układzie. Patrząc od drugiego najczęstszego problemu: relacje rówieśnicze, rodzina, przemoc i krzywdzenie (także on-line), seksualność i dojrzewanie.

KAI: A co z problemem agresji rówieśniczej? Niedawno media nagłośniły sprawę brutalnego ataku gimnazjalistek na swoją koleżankę, czy jest to ewenement, czy raczej norma?

- Przemoc rówieśnicza to problem stale obecny w naszych rozmowach. Plasuje się on na tym samym, bardzo wysokim poziomie, nie obserwujemy znaczących zmian dot. nasilenia zjawiska w telefonach czy wiadomościach. Na tym przykładzie widać, że media podchwytują i nagłaśniają konkretne sytuacje. Podobnie jest jeśli chodzi np. o samobójstwa nastolatków. Jak pokazują statystyki policyjne - ich liczba jest względnie stała i wynosi ok. 600 przypadków w skali roku, a my słyszymy np. o trzech, za to w bardzo medialny, na ogół bardzo niewłaściwy, sposób.

KAI: Wspomniała Pani o pytaniach młodzieży nt. inicjacji seksualnej. Czy na przestrzeni lat widać tu jakieś zmiany, np. w przesunięciu się wieku młodzieży, która decyduje się rozpocząć współżycie?

- Na podstawie naszych danych, pod tym względem niewiele się zmieniło. Średni poziom wieku inicjacji seksualnej w Polsce wynosi ok. 19,5 lat w skali całego społeczeństwa. Biorąc pod uwagę wyłącznie nastolatków, ten wiek wynosi ok 18.

KAI: Wydaje mi się, że ważny problem młodzieży stanowi również stosunkowo nowe zjawisko jakim jest cyberprzemoc.

- Jak najbardziej, przy czym nie jest to zjawisko nowe – zwłaszcza jeśli mówimy o osobach, które urodziły się w dobie internetu i nie znają życia bez niego. Cyberprzemoc, szantaż internetowy, publikowanie zdjęć bez czyjejś zgody, czy niewybredne komentowanie treści na profilach społecznościowych – to element codzienności dzieci. Warto podkreślić, że przemoc w internecie nie bierze się z „internetu”. Nie zdarzają się nam rozmowy, w których dzieci uwikłane w przemocy on-line, nie są uwikłane w nią off-line.

Co ciekawe, z naszych obserwacji wynika, że dorośli mają tendencję do myślenia o cybeprzemocy jak o osobnym bycie, a o internecie, jak o innym świecie. To błędne myślenie. To jeden świat, jedno życie, czy to on-line czy off-line.

Dziękuję za rozmowę.

***

Na całym świecie 17 maja obchodzony jest Dzień Telefonów Zaufania dla Dzieci. W Polsce za tę inicjatywę odpowiada Fundacja Dajemy Dzieciom Siłę (dawna Fundacja Dzieci Niczyje), która od 1991 roku dąży do tego, by wszystkie dzieci miały bezpieczne dzieciństwo i były traktowane z poszanowaniem godności i podmiotowości.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

USA: subkultura homoseksualna źródłem spustoszenia w Kościele

2018-08-19 18:36

st (KAI/CNA) / Madison

Zdaniem biskupa Roberta Morlino Kościół katolicki musi się odnowić, aby nazwać grzech po imieniu i go odrzucić, oraz przyznać, że kultura homoseksualna wśród niektórych duchownych wyrządziła jemu wielką szkodę. Ordynariusz diecezji Madison, w stanie Wisconsin reagując na doniesienia medialne, które pojawiły się w minionych dniach, wezwał katolików, aby podjęli akty zadośćuczynienia za grzechy diakonów, kapłanów i biskupów.

geralt/pixabay.com

W liście pasterskim wydanym 18 sierpnia bp Morlino zwrócił uwagę, że zbyt długo pomniejszano rzeczywistość grzechu - „nie uznaliśmy grzechu za grzech - i usprawiedliwialiśmy grzech w imię błędnego pojęcia miłosierdzia. Pragnąc być otwartymi na świat, zbyt chętnie porzucaliśmy Drogę, Prawdę i Życie” – napisał amerykański hierarcha. Zauważył, że często oferowano ludziom pozory miłosierdzia i ludzkiego pocieszenia. Wskazał, że w Kościele jedynym miejscem na grzech jest konfesjonał.

Odnosząc się do raportu z Pensylwanii oraz doniesień o zarzutach podnoszonych przeciw emerytowanemu arcybiskupowi Waszyngtonu, Theodor’owi McCarrickowi, ordynariusz diecezji Madison prosi ofiary, które przez wiele lat znosiły i nadal znoszą cierpienia z powodu tych przestępstw o przebaczenie. Zwraca uwagę, że zdecydowana większość tych dewiacji miała charakter homoseksualny, dotyczyła także propozycji składanych przez księży, biskupów i kardynałów. „Mówimy o aktach i działaniach, które nie tylko są pogwałceniem świętych przyrzeczeń złożonych przez te osoby, krótko mówiąc, świętokradztwem, ale które naruszają także naturalne prawo moralne obowiązujące wszystkich. Nazywanie tego czymkolwiek innym byłoby oszustwem i ignorowaniem dalej tego problemu” – pisze amerykański hierarcha.

Bp Morlino zauważa, że podjęto wiele starań, aby oddzielić akty, które należą do kategorii akceptowanych obecnie kulturowo aktów homoseksualnych, od publicznie godnych ubolewania aktów pedofilii. Mówiono wyłącznie o problemie pedofilii - pomimo oczywistych dowodów, że chodzi o aktywność homoseksualną. Dodał, że Kościół nie akceptuje ani aktów pedofilii, ani aktów homoseksualnych, ani też aktów seksualnych poza małżeństwem. Przypomniał, że homoseksualistów nie można święcić na kapłanów. Zachęcił księży, by przeżywali swoje kapłaństwo jako świętą posługę, jako ludzie czyści i szczęśliwi. Wezwał seminarzystów, by natychmiast powiadamiali go o ewentualnych przypadkach molestowania seksualnego. „Zajmę się tym szybko i energicznie. Nie będę tego tolerował w mojej diecezji ani w żadnym innym miejscu, gdzie posyłam ludzi do formacji” – napisał. Zwrócił się również do księży, aby powiadomili go o molestowaniu lub niemoralności seksualnej, gdyby się o nich dowiedzieli.

Ordynariusz diecezji Madison poprosił katolików świeckich, by informowali go o wszelkich przypadkach molestowania przez osoby duchowne i pomogli w zwalczaniu postaw niemoralnych. Biskup zakończył swój list wezwaniem do świętości i modlitwy. „Proszę was wszystkich, abyście przyłączyli się do mnie i całego duchowieństwa diecezji Madison w podejmowaniu publicznych i prywatnych aktów zadośćuczynienia Najświętszemu Sercu Jezusa i Niepokalanemu Sercu Maryi za wszystkie grzechy deprawacji seksualnej, popełniane przez członków kleru i episkopatu”- napisał. Dodał, że będzie sprawował Mszę św. w intencji zadośćuczynienia za te grzechy, a w dniach 19, 21 i 22 września będzie pościł w tych intencjach. Przypomniał, że „Ten rodzaj złych duchów wyrzuca się tylko modlitwą i postem”.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Papież wzywa do modlitwy i pokuty za grzechy ludzi Kościoła

2018-08-20 12:44

tłum. st (KAI) / Watykan

„Konieczne jest, abyśmy jako Kościół mogli rozpoznać i z bólem oraz wstydem wziąć odpowiedzialność za te potworności popełnione przez osoby konsekrowane, duchownych, a także przez tych wszystkich, którzy mieli misję czuwania, oraz grzechy innych osób – napisał Ojciec Święty w liście do ludu Bożego. W ten sposób Franciszek zareagował na opublikowany przed tygodniem raport na temat przypadków wykorzystywania seksualnego nieletnich przez duchownych i tuszowania tego faktu w diecezjach amerykańskiego stanu Pensylwania. Podkreślił, że walka z tym złem wymaga także wyeliminowania różnych postaci klerykalizmu.

Grzegorz Gałązka

Oto tekst papieskiego listu w tłumaczeniu na język polski:

List Papieża Franciszka do Ludu Bożego

„Gdy cierpi jeden członek, współcierpią wszystkie inne członki” (1 Kor 12, 26). Te słowa św. Pawła rozbrzmiewają mocno w moim sercu, gdy po raz kolejny stwierdzam cierpienie wielu nieletnich z powodu wykorzystywania seksualnego, władzy i sumienia popełnianych przez znaczną liczbę księży i osób konsekrowanych. Przestępstwo to wywołuje głębokie rany cierpienia i niemocy, przede wszystkim u ofiar, ale także w ich rodzinach i całej wspólnocie, niezależnie od tego, czy są to osoby wierzące, czy też niewierzące. Patrząc w przeszłość, nigdy nie będzie dość proszenia o przebaczenie i prób naprawienia wyrządzonych szkód. Patrząc w przyszłość, nigdy nie będzie dość tego, co się czyni, aby stworzyć kulturę zdolną do zapobiegania takim sytuacjom, nie tylko, aby się nie powtarzały, lecz także nie znajdowały miejsca na ukrywanie i utrwalanie. Cierpienie ofiar i ich rodzin jest także naszym bólem, dlatego musimy ponownie podkreślić nasze wysiłki, aby zapewnić ochronę nieletnim i dorosłym w sytuacjach zagrożenia.

1. Jeśli jeden członek cierpi

W minionych dniach opublikowano raport opisujący doświadczenia przynajmniej tysiąca osób, które padły ofiarą wykorzystywania seksualnego, władzy i sumienia z ręki kapłanów w ciągu około siedemdziesięciu lat. Chociaż można powiedzieć, że większość przypadków dotyczy przeszłości, to jednak w miarę upływu czasu poznaliśmy cierpienie wielu ofiar i zobaczyliśmy, że rany nigdy nie znikają i zmuszają nas do zdecydowanego potępienia tych potworności, jak również do skoncentrowania wysiłków, aby wykorzenić tę kulturę śmierci; rany nie „przedawniają się”. Cierpienie tych ofiar to skarga, która wznosi się do nieba, dotykająca duszy, a która przez długi czas była ignorowana, ukrywana lub wyciszana. Ale ich wołanie było silniejsze niż wszystkie środki, które próbowały je uciszyć, a jednocześnie udawały, że je rozwiązują decyzjami, które jeszcze powiększyły ich powagę, popadając we współudział. Wołanie, które Pan wysłuchał, ukazując nam, po której stronie chce być. Kantyk Maryi się nie myli i stale na przestrzeni dziejów szepcze, że Pan pamięta o obietnicy, jaką złożył naszym ojcom: „ Rozproszył pyszniących się zamysłami serc swoich. Strącił władców z tronu, a wywyższył pokornych. Głodnych nasycił dobrami, a bogatych z niczym odprawił” (Łk 1,51-53), i jesteśmy zawstydzeni, gdy uświadamiamy sobie, że nasz styl życia zaprzeczał i zarzecza temu, co odmawiamy naszym głosem.

Ze wstydem i skruchą, jako wspólnota kościelna, przyznajemy, że nie potrafiliśmy być tam, gdzie powinniśmy być, że nie działaliśmy w porę, rozpoznając rozmiary i powagę szkody spowodowanej w tak wielu ludzkich istnieniach. Zlekceważyliśmy i opuściliśmy maluczkich. Zacytuję słowa ówczesnego kardynała Ratzingera, kiedy podczas Drogi Krzyżowej w 2005 roku dołączył do krzyku bólu tak wielu ofiar i głośno powiedział: „Ile brudu jest w Kościele, i to właśnie wśród tych, którzy poprzez kapłaństwo powinni należeć całkowicie do Niego! Ileż pychy i samouwielbienia! Jak mało cenimy sobie sakrament pojednania, w którym On czeka, by nas podźwignąć z upadków! To wszystko jest obecne w Jego męce. Zdrada uczniów, niegodne przyjmowanie Jego Ciała i Krwi jest z pewnością największym bólem, który przeszywa serce Zbawiciela. Nie pozostaje nam nic innego, jak z głębi duszy wołać do Niego Kyrie, eleison — Panie, ratuj! (por. Mt 8, 25)”[1].

2. Wszystkie członki współcierpią Wymiar i wielkość wydarzeń wymaga przyjęcia odpowiedzialności w sposób globalny i wspólnotowy. Chociaż ważne i konieczne jest, aby w każdym procesie nawrócenia uświadomić sobie to, co się zdarzyło, to jednak samo w sobie to nie wystarcza. Dziś jako lud Boży jesteśmy wezwani, by wziąć na siebie ból naszych braci zranionych na ciele i na duszy. Jeśli w przeszłości naszym sposobem reakcji mogło być zaniedbanie, to dzisiaj chcemy, aby solidarność, rozumiana w swoim najgłębszym i wymagającym znaczeniu stała się naszym sposobem tworzenia historii aktualnej i przyszłej, w środowisku gdzie konflikty, napięcia a zwłaszcza ofiary nadużyć wszelkiego rodzaju mogłyby znaleźć pomocną dłoń, która chroniłaby ich i uwolniła od bólu [2].. Taka solidarność każe nam z kolei ujawniać wszystko, co może zagrozić integralności każdej osoby. Jest to solidarność domagająca się zwalczania wszelkich form zepsucia, zwłaszcza duchowego „ponieważ polega ono na ślepocie wygodnej i samowystarczalnej, przy której w końcu wszystko zdaje się być dopuszczalne: oszustwa, oszczerstwa, egoizm i wiele subtelnych form skoncentrowania na sobie samym, «sam bowiem szatan podaje się za anioła światłości» (2Kor 11, 14)” [3]. Wezwanie św. Pawła, by cierpieć z cierpiącymi, jest najlepszym antidotum przeciwko jakiejkolwiek chęci wypowiadania nadal naszymi ustami słów Kaina: „Czyż jestem stróżem brata mego?” (Rdz 4,9).

Jestem świadomy wysiłku i pracy dokonywanej w różnych częściach świata w celu zabezpieczenia i realizacji niezbędnych działań, które zapewniłyby bezpieczeństwo i chroniłyby integralność dzieci oraz bezbronnych dorosłych, a także upowszechniania „zerowej tolerancji” i pełnej odpowiedzialności wszystkich, którzy popełniają lub ukrywają te przestępstwa. Z opóźnieniem stosujemy te, jakże niezbędne działania i sankcje, ale jestem przekonany, że pomogą one zapewnić lepszą kulturę zatroszczenia się w chwili obecnej i w przyszłości.

Wraz z tymi wysiłkami trzeba, by każdy ochrzczony czuł się zaangażowany w jakże potrzebną przemianę kościelną i społeczną. Taka przemiana wymaga nawrócenia osobistego i wspólnotowego i prowadzi nas do spojrzenia w tym samym kierunku, w którym patrzy Pan. Św. Jan Paweł II lubił mawiać: „Jeśli nasze działania rzeczywiście mają początek w kontemplacji Chrystusa, to powinniśmy umieć Go dostrzegać przede wszystkim w twarzach tych, z którymi On sam zechciał się utożsamić” [4]. Uczenie się patrzenia tam, gdzie patrzy Pan, przebywanie tam, gdzie Pan chce, byśmy byli, to nawrócenie serc na Jego obecność. Pomoże nam w tym modlitwa i pokuta. Zachęcam cały święty wierny lud Boży do modlitwy pokutnej i postu zgodnie z poleceniem Pana [5], który rozbudza nasze sumienia, naszą solidarność i nasze zaangażowanie na rzecz kultury zatroszczenia się, aby nigdy więcej nie dochodziło do wszelkiego rodzaju i postaci nadużyć.

Nie sposób wyobrazić sobie nawrócenia działania kościelnego bez aktywnego udziału wszystkich członków ludu Bożego. Ponadto, za każdym razem, gdy staraliśmy się zastępować, wyciszyć, pomijać, ograniczać lud Boży do małych elit, tworzyliśmy wspólnoty, plany, akcenty teologiczne, duchowości i struktury bez korzeni, bez pamięci, bez twarzy, bez ciała, w ostatecznym rachunku - bez życia. Ukazuje się to wyraźnie w niewłaściwym sposobie rozumienia władzy w Kościele – bardzo częstym w wielu wspólnotach, w których doszło do nadużyć seksualnych, nadużyć władzy i sumienia – jakim jest klerykalizm, ta postawa, która „nie tylko anuluje osobowość chrześcijańską, ale także dąży do pomniejszania i nie doceniania łaski chrzcielnej, jaką Duch Święty zaszczepił w sercach naszych ludzi” [6]. Klerykalizm, któremu sprzyjają zarówno sami kapłani, jak i świeccy, tworzy rozłam w ciele eklezjalnym, który sprzyja i pomaga w popełnianiu wielu złych rzeczy, które teraz potępiamy. Powiedzenie „nie” wobec nadużycia oznacza stanowcze odrzucenie wszelkich form klerykalizmu.

Zawsze dobrze jest pamiętać, że Pan „w historii zbawienia zbawił lud. Nie istnieje pełna tożsamość bez przynależności do ludu. Z tego względu nikt nie zbawia się sam, jako wyizolowana jednostka, ale Bóg przyciąga nas, biorąc pod uwagę złożoną sieć relacji międzyludzkich, które się nawiązują we wspólnocie ludzkiej: Bóg zechciał wejść w dynamikę ludową, w dynamikę ludu” [7]. Dlatego jedynym sposobem, w jaki możemy odpowiedzieć na to zło, które zniszczyło tak wiele ludzkich istnień, jest przeżywanie go jako zadania, które angażuje i dotyczy nas wszystkich, jako ludu Bożego. Ta świadomość poczucia się częścią ludu i wspólnej historii pozwoli nam uznać nasze grzechy i błędy przeszłości dzięki otwarciu pokutnemu, które pozwoli nam odnowić się wewnętrznie. Wszystko, czego się dokonuje, aby wykorzenić kulturę nadużyć z naszych wspólnot, bez czynnego udziału wszystkich członków Kościoła, nie zdoła wygenerować dynamiki potrzebnej dla zdrowej i skutecznej transformacji. Pokutny wymiar postu i modlitwy pomogą nam jako ludowi Bożemu, by stanąć przed Panem i naszymi zranionymi braćmi, jako grzesznicy proszący o przebaczenie oraz łaskę wstydu i nawrócenia, abyśmy w ten sposób wypracowali działania, które wytworzą dynamizmy zgodne z Ewangelią. Ponieważ „za każdym razem, gdy staramy się powrócić do źródeł i odzyskać pierwotną świeżość Ewangelii, pojawiają się nowe drogi, twórcze metody, inne formy wyrazu, bardziej wymowne znaki, słowa zawierające nowy sens dla dzisiejszego świata” [8].

Konieczne jest, abyśmy jako Kościół mogli rozpoznać i z bólem oraz wstydem potępić te potworności popełnione przez osoby konsekrowane, duchownych, a także przez tych wszystkich, którzy mieli misję czuwania, oraz grzechy innych osób. Świadomość grzechu pomaga nam uznać błędy, przestępstwa i rany zadane w przeszłości i pozwala nam otworzyć się i zaangażować obecnie bardziej w proces ponownego nawrócenia.

Jednocześnie pokuta i modlitwa pomogą nam uwrażliwić nasze oczy i serce na cierpienia innych oraz na pokonanie żądzy panowania i posiadania, które tak często stają się źródłem tego zła. Niech post i modlitwa otwierają nasze uszy na milczące cierpienie dzieci, młodzieży i osób niepełnosprawnych. Niech post, obdarzy nas głodem i pragnieniem sprawiedliwości i skłoni nas do podążania w prawdzie, wspierając wszystkie postępowania sądowe, które byłyby niezbędne. Chodzi o post, który nami wstrząśnie i poprowadzi nas do zaangażowania się w prawdę i miłość ze wszystkimi ludźmi dobrej woli i z całym społeczeństwem, aby walczyć z wszelkiego rodzaju nadużyciami władzy, seksualnymi i sumienia.

W ten sposób będziemy mogli ukazać powołanie, do którego zostaliśmy wezwani, aby być „znakiem i narzędziem wewnętrznego zjednoczenia z Bogiem i jedności całego rodzaju ludzkiego” [9].

„Gdy cierpi jeden członek, współcierpią wszystkie inne członki” - powiedział nam św. Paweł. Poprzez postawę modlitewną i pokutną będziemy mogli wejść w osobistą i wspólnotową harmonię z tą zachętą, aby wzrosły między nami dary współczucia, sprawiedliwości, zapobiegania i zadośćuczynienia. Maryja potrafiła stać u stóp krzyża swego Syna. Nie uczyniła tego w byle jaki sposób, ale stała mocno na nogach i obok krzyża. Tą postawą wyraża swój sposób bycia w życiu. Kiedy doświadczamy pustki wywołanej przez te rany Kościoła, dobrze będzie nam wraz z Marią „przykładać się bardziej do modlitwy” [10], starając się wzrastać bardziej w miłości i wierności wobec Kościoła. Ona, pierwsza uczennica, uczy nas wszystkich, jak powinniśmy postępować w obliczu cierpienia niewinnych, bez uników i małoduszności. Patrzenie na Maryję oznacza uczenie się odkrywania gdzie, i jak musi stać uczeń Chrystusa.

Niech Duch Święty da nam łaskę nawrócenia i namaszczenia wewnętrznego, abyśmy w obliczu tego przestępstwa nadużyć mogli wyrazić naszą skruchę i naszą stanowczość, by odważnie z nimi walczyć. Watykan, 18 sierpnia 2018 r. Franciszek

PRZYPISY:

1. KARD. JOSEPH RATZINGER, Stacja Dziewiąta Drogi Krzyżowej 2005, Rzym-Koloseum. 2.Por. FRANCISZEK, adhort. ap. Evangelii gaudium, 228. 3.FRANCISZEK, adhort. ap. Gaudete et exultate, 165. 4. JAN PAWEŁ II, List ap. Novo millennio ineunte, 49 5 „Ten zaś rodzaj złych duchów wyrzuca się tylko modlitwą i postem”, Mt 17,21. 6. Por. Carta del santo Padre Francisco al Pueblo de Dios que peregrina en Chile, 31 de mayo de 2018. 7. Adhort. ap. Gaudete et exsultate, 6. 8. Adhort. ap. Evangelii gaudium,11. 9. II SOBÓR WATYKAŃSKI, Lumen gentium, 1. 10. Por. ŚW. IGNACY LOYOLA, Ćwiczenia duchowne, 319

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem