Reklama

Jasna Góra: przełożeni zakonów męskich o wyzwaniach i problemach

2017-05-16 17:27

it / Jasna Góra / KAI

Bożena Sztajner/Niedziela

O wyzwaniach związanych ze współczesną ewangelizacją a także o oczekiwaniach Stolicy Apostolskiej i wiernych świeckich wobec zakonników w Polsce rozmawiają na Jasnej Górze uczestnicy Zebrania Plenarnego Konferencji Wyższych Przełożonych Zakonów Męskich. Jednym z tematów są problemy nadużyć wobec nieletnich w świetle dokumentu papieża Franciszka o zwalczaniu nadużyć seksualnych w Kościele. W skład Konferencji wchodzi prawie osiemdziesięciu przełożonych reprezentujących ok. 12 tysięcy mnichów.

Tematem dwudniowego spotkania są słowa: „Idźcie i głoście. Posłannictwo instytutów życia konsekrowanego w kontekście współczesnych przemian kulturowych”. O. Janusz Sok, przewodniczący Konferencji Wyższych Przełożonych podkreśla, że zakony to nie zamknięte fortece, ale miejsca budzenia nadziei a jednym z głównych wyzwań jest dziś bycie blisko ludzi.

- Chcemy być zainteresowani dzisiejszym światem nie po to, by dostrzec biedy i go potępiać, ale po to by go błogosławić i dostrzec w nim dobro, dobro w dzisiejszym człowieku. Jestem przekonany, że ktoś kto nie widzi dobra nie wierzy w Boga, a przecież Bóg jest obecny w tym świecie, a więc jest dobro jest miłość – powiedział redemptorysta.

O. Sok zauważa, że dzisiejszy człowiek bardzo potrzebuje doświadczenia wspólnoty i duchowości, która jest relacją z Bogiem i tym zakonnicy pragną się dzielić. - Najważniejsze jest spotkanie z drugim człowiekiem, wtedy inaczej się go widzi, widzi się jego problemy – powiedział przewodniczący Konferencji Wyższych Przełożonych.

Reklama

Zakonnik przytoczył przykład jednego z kardynałów, który zmienił zdanie o uchodźcach po tym jak ich poznał. - Jak ujrzał ich twarze, jak z nimi pobył, wtedy dopiero zobaczył, że te problemy nie są polityczne, ale ludzkie, że to jest bieda człowieka - powiedział o. Sok. Dodał, że bycie z drugim człowiekiem dotyczy też obecności w zakonie, bo „czasem jest tak, że jesteśmy dla siebie przez szybę”.

Wśród omawianych tematów znalazły się też problemy nadużyć wobec nieletnich w świetle listu papieża Franciszka „Come una madre amorevole” o zwalczaniu nadużyć seksualnych w Kościele. - Chcemy po raz kolejny zatrzymać się nad tym bolesnym problemem, bo chcemy służyć prawdzie - podkreśla o. Janusz Sok. Przypomina, że w tym temacie wiele już zrobiono.

- Każda jurysdykcja wydała podręczniki, jak mają postępować w przypadkach problematycznych przełożeni i jak mają zachowywać się współbracia, podejmujemy szkolenia, formację, są wyznaczeni koordynatorzy w ramach każdej jurysdykcji, współpracujemy z centrum ochrony dzieci w Krakowie, mamy fachowców, którzy nam doradzają – wylicza zakonnik. Podkreśla jednak, że ze względu na prawdę, troskę o najmłodszych i troskę, o to by zakonnicy byli ludźmi godnymi zaufania „chcemy z pokorą ciągle nad tym się pochylać”.

Zakonnik ze smutkiem podkreśla, że mnisi doświadczają coraz mniejszych oczekiwań od ze strony świeckich, choć jest wiele przykładów okazywanego im zaufania. - Ludzie wciąż nas proszą o modlitwę. To jest piękne, bo my właśnie po to jesteśmy, by pomóc doświadczać, że ten świat nie jest tylko po to nam dany, by czegoś się dorobić i być zdrowym, ale by doświadczyć duchowości, nie pustej, ale w relacji z Bogiem – powiedział o. Janusz Sok.

Redemptorysta zwrócił uwagę, że „chrześcijaństwo w Europie słabnie w zastraszającym tempie i powołania wygasają, nadzieja jest teraz w Azji i Oceanii, gdzie seminaria są pełne i jest świeży duch, jest więc i wielka nadzieja”.

Z przełożonymi zakonów męskich spotkał się dziś Nuncjusz Apostolski abp Salvatore Pennacchio. Przedstawił aktualne oczekiwania Stolicy Apostolskiej wobec zakonników w naszym kraju. W południe wraz z przełożonymi koncelebrował Mszę św. w Kaplicy Matki Bożej.

W kazaniu przestrzegał, że kryzys duchowy Kościoła zwykle rozpoczyna się od kryzysu duchowego zakonów. - Jeśli zakonnicy przestaną być przeniknięci życiem głęboko duchowym, kryzys odczuje cały Kościół i odwrotnie, rozwój waszego życia duchowego przyniesie rozkwit w Kościele. Kładę wam to mocno na sercu, aby to życie duchowe postępowało, ceńcie sobie mądrość i rozwagę, a to oznacza, że trzeba zwracać uwagę na sensus fidei w waszych wspólnotach – mówił abp Pennacchio.

Zauważył, że „to nie jest tak, że podwładnymi trzeba tylko kierować, trzeba ich też posłuchać”. - Oni są na pierwszej linii, mają doskonałe wyczucie przez doświadczenie tej właśnie linii. Słuchajcie podwładnych zwłaszcza w sprawach powierzanych misji, aby nie było tak, że zakonnik rozeznaje, jego ojciec duchowny mu w tym pomaga, a przełożony i tak podejmuje decyzję nie biorąc tego wszystkiego pod rozwagę – powiedział Nuncjusz Apostolski.

Arcybiskup wzywał do budowania jedności w oparciu o najwyższy autorytet, którym jest Chrystusowy krzyż mający moc niszczenia wszelkich podziałów.

- Musicie czerpać moc z Krzyża Chrystusowego, aby nie odreagowywać na podwładnych zła wyrządzonego ich słowami. Dzięki takiej postawie, jako przełożeni, będziecie budować jedność, łagodząc konflikty, i unikniecie niebezpieczeństwa konsolidacji swoistej jedności budowanej wokół wspólnego wroga - powiedział ks. Nuncjusz.

Zauważył, że „jedność buduje się horyzontalnie i wertykalnie”. - Chodzi o rozsądne planowanie, a nie budowanie chwały osoby przełożonego, jedność myśli i pracy, to także o odwagę dokończenia dzieła rozpoczętego przez poprzednika. Rozsądne planowanie w ciągłości i myśli i pracy służy jedności, a chwałę należy oddawać w Bogu – podkreślił abp Pennacchio. - Musicie być odpowiedzialnymi w miłości, wtedy nawet na urzędzie przełożonego nie stracicie przyjaciół - przypomniał Nuncjusz Apostolski. - Trzymajcie z papieżem mocno, bo jak nie wy, to kto? – pytał arcybiskup i dodawał, że „papież Franciszek jest zakonnikiem i postępuje często jak zakonnik, możecie go zrozumieć. Zakonnicy muszą trzymać z papieżem całym sercem, zwłaszcza w misji. Bądźcie zwornikiem jedności w Kościele”.

Ważną częścią spotkania jest także wspólna modlitwa Liturgią Godzin oraz codzienna medytacja oparta na konferencjach poświęconych 300-leciu koronacji Obrazy Matki Bożej Częstochowskiej oraz 100-leciu śmierci bł. Honorata Koźmińskiego, wielkiego kapucyńskiego spowiednika oraz założyciela kilkunastu zgromadzeń zakonnych. Jutro w drugim dniu obrad przełożeni poświęcą sprawom bieżącym oraz wyborom sekretarza generalnego i ekonoma Konferencji Wyższych Przełożonych Zakonów Męskich. Wybiorą także przedstawiciela zakonów męskich w Komisji Mieszanej Biskupi-Wyżsi Przełożeni Życia Konsekrowanego.

Tego dnia będzie także okazja do spotkania i dialogu z nowym przewodniczącym Komisji Episkopatu Polski ds. instytutów życia konsekrowanego i stowarzyszeń życia apostolskiego bp Jackiem Kicińskim CMF, który zakończy dwudniowe spotkanie wspólną Eucharystią celebrowaną w jasnogórskiej kaplicy.

Konferencja Wyższych Przełożonych Zakonów Męskich swoimi początkami sięga 1947 r. Obchodzi więc w tym roku 70-lecie istnienia. W jej skład wchodzi 77 przełożonych, reprezentujących 64 instytuty życia konsekrowanego skupiające ok. 12 tys. zakonników, z których prawie 3,3 tys. pracuje w 91 krajach na całym świecie.

Tagi:
Jasna Góra zakony

Radość powołania

2018-01-24 12:44

Z siostrami boromeuszkami rozmawia Anna Buchar
Edycja wrocławska 4/2018, str. VI

Bożena Sztajner/Niedziela

Każde powołanie, czy to do małżeństwa, czy do życia konsekrowanego w różnych jego formach jest tajemnicą, w której odkrywa się dar Bożej Miłości. To taka bardzo intymna przestrzeń, w której widzą zaproszenie Pana Boga do przeżycia największej przygody w ich życiu – odkrywania, jak bardzo Bóg je ukochał.

Anna Buchar: – Jaka jest duchowość Zgromadzenia, charyzmat?

S. Maria Teresa od Miłości Bożej: – Charyzmatem Zgromadzenia Sióstr Boromeuszek jest kontemplacja i miłosierdzie. Poświęcamy sporo czasu w ciągu dnia na modlitwę, której centrum jest zawsze Eucharystia. I to właśnie tu, w kaplicy przed Jezusem uczymy się Go rozpoznawać i kochać w każdym człowieku, szczególnie w tym „najmniejszym”, a także polecać Mu wszystkich ludzi, wszystkie sprawy Kościoła, nasze radości i trudy. Dzięki żywej relacji z Panem, możemy Go dostrzegać wszędzie, w każdym wydarzeniu i sytuacji naszego życia (kontemplacja). Pełnimy także dzieła miłosierdzia, starając się dotrzeć z pomocą do każdego potrzebującego i ukazać im Miłosierne Oblicze Jezusa. Pan Jezus powiedział do św. s. Faustyny, że uczynki miłosierdzia można pełnić na trzy sposoby: przez czyn, słowo, modlitwę. Dlatego też pracujemy z potrzebującymi, mówimy im o niepojętym Miłosierdziu Bożym oraz ogarniamy ich swoją modlitwą. Na wzór Jezusa staramy się mieć otwarte serce dla każdego, bez względu na ich wygląd, pozycję społeczną, wyznanie, pochodzenie itd.

– Jak wygląda zwykły dzień sióstr?

S. Ewa (prezes Fundacji Evangelium Vitae): – Wszystko zależy od okresu życia, formacji, od rodzaju posługi… Zazwyczaj zaczyna się wcześnie. Pamiętam czasy, gdy zaczynałyśmy dzień jutrznią o 5 rano. Teraz mamy ją dopiero o 5.30, po niej rozmyślanie i Eucharystia. Wszystko po to, by przed rozejściem się do naszych posług napełnić się Bogiem, iść tam razem z Nim. Ale siostry starsze czy chore mają rytm dnia dostosowany do swoich możliwości. Po śniadaniu rozbiegamy się do swoich obowiązków: jedne do posługi wśród chorych i starszych w naszym Ośrodku św. Jerzego, inne do pracy w Fundacji Evangelium Vitae, ktoś do Kurii, ktoś do kuchni, ktoś do szkoły. Wieczorem, wtedy gdy większość z nas jest już w domu, spotykamy się znów przed Panem na półgodzinnej adoracji w ciszy, na nieszporach i na różańcu. Wtedy jest czas i możliwość, by wszystkich, którym służyłyśmy w ciągu dnia, z którymi się spotykałyśmy i wszystko, co nas w tym dniu spotkało, zanieść Miłosiernemu.

– Co sprawia siostrom najwięcej trudności w codziennym życiu zakonnym?

S. Hiacynta: – Pewnie każda siostra ma swoje, specyficzne trudności: dla jednej będzie to życie wspólne, dla innej wyrzeczenie się małżeństwa. Czasem jest to mega zmęczenie albo niemożliwość zrealizowania marzeń, choćby ze względu na brak funduszy… Każda siostra jest inna. Pochodzimy z różnych rodzin, środowisk, mamy różne charaktery i temperamenty, zainteresowania i pasje, pomysły i aspiracje. Jednak, co jest najważniejsze – mamy wspólny cel, którym jest Jezus! Tylko z Nim to wszystko ma sens.

– A co jest najpiękniejsze w tej posłudze, co daje najwięcej radości, satysfakcji?

S. Maria Teresa: – Mnie osobiście najwięcej radości przynosi świadomość, że pomagając innym przez modlitwę, słowo, czyn pomagam samemu Jezusowi. Dostrzeganie Jego obecności w każdym człowieku zmienia całkowicie moje spojrzenie na otaczającą mnie rzeczywistość. Także świadomość, że przez złożone śluby zakonne jestem oblubienicą samego Jezusa, pobudza mnie do nieustannej wdzięczności i radości za tak wielki i niezasłużony dar wybrania. Ogromną radością jest dla mnie także życie we wspólnocie. To taka moja pierwsza szkoła miłości bliźniego. Tutaj uczę się kochać moje siostry, przyjmować je takie, jakie są. To także przestrzeń, gdzie mogę odpocząć, nabrać sił, czy tak zwyczajnie wypić kawę i się pośmiać!

– Czym siostry różnią się od innych kobiet?

S. Hiacynta: – Uważam że niczym. Nawet pogląd, że nie mamy przecież życia rodzinnego jest obalony, ponieważ naszą rodziną jest wspólnota.

– Czy zakony są dzisiaj jeszcze potrzebne?

S. Ewa: – Kiedyś, w Europie mnisi byli prekursorami nowoczesnego rolnictwa. To ponoć oni pierwsi stosowali trójpolówkę. Potem domeną zakonów była opieka społeczna i troska o chorych, o sieroty. Nikt inny się tym praktycznie nie zajmował. Na tej bazie powstały całe systemy opieki społecznej. Dziś mamy świeckich agronomów, pielęgniarki, katechetów… Mnóstwo ludzi robi to, co kiedyś było domeną zakonów. Czasem robią to nawet lepiej. Czy więc dziś potrzebni są jeszcze zakonnicy? Bardzo lubię na to pytanie odpowiadać cytatem z „Vita consecrata” Jana Pawła II: „Cóż stałoby się ze światem, gdyby nie było w nim zakonników?” I wraz z Janem Pawłem II moglibyśmy odpowiedzieć dzisiejszemu światu, że życie konsekrowane – wbrew wszelkim powierzchownym opiniom o jego przydatności – ma wielkie znaczenie, właśnie dlatego że wyraża nieograniczoną bezinteresowność i miłość, co jest szczególnie doniosłe zwłaszcza w świecie zagrożonym przez zalew spraw nieważnych i przemijających. Gdyby zabrakło tego konkretnego znaku, należałoby się obawiać, że miłość ożywiająca cały Kościół ostygnie, że zbawczy paradoks Ewangelii straci swą ostrość, że „sól” wiary zwietrzeje w świecie ulegającym sekularyzacji. W życiu Kościoła i samego społeczeństwa potrzebni są ludzie zdolni do całkowitego poświęcenia się Bogu i bliźnim dla miłości Boga. Kościół pod żadnym pozorem nie może wyrzec się życia konsekrowanego, ponieważ ukazuje ono wyraziście jego szczególną naturę „oblubieńczą”. To z niego rodzi się nowy zapał i moc dla głoszenia Ewangelii całemu światu. Potrzebni są bowiem ludzie, którzy będą ukazywać ojcowskie oblicze Boga i macierzyńskie oblicze Kościoła, którzy będą umieli zaryzykować własnym życiem, aby inni mieli życie i nadzieję. Kościół potrzebuje osób konsekrowanych, które zanim jeszcze podejmą służbę w takiej czy innej szlachetnej sprawie, pozwalają się przemienić Bożej łasce i stosują się całkowicie do nakazów Ewangelii.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Młodzi z KSM zawierzą się Matce Bożej

2018-02-22 14:01

ag / Warszawa (KAI)

Młodzi ludzie należący do Katolickiego Stowarzyszenia Młodzieży 24 lutego przyjadą do Częstochowy, by zawierzyć siebie, swoją organizację oraz swoje działania i inicjatywy Matce Bożej. Ostatni taki zlot wszystkich KSM-owiczów miał miejsce 80 lat temu.

Archiwum KSM Diecezji Drohiczyńskiej
KSM to przyjaźnie i poczucie wspólnoty

Kiedyś członkowie istniejącego prawie 100 lat Katolickiego Stowarzyszenia Młodzieży budowali niepodległą Polskę, byli prześladowani w czasach komunizmu i trafiali do więzień. Od kilku lat reaktywowana organizacja na nowo tworzy swoje oddziały i koła. Działalność KSM jest konkretną odpowiedzią na potrzeby, które młodzież dostrzega w środowisku, którym żyje. Sztandarową metodą pracy młodzieży w KSM jest widzieć – ocenić – działać.

„KSM się sprawdza. KSM-owicze, którzy założyli własne rodziny, pięknie wychowują dzieci (…) dają wzór życia religijnego, patriotycznego i angażują się społecznie, w środowiska parafialne i środowiska rówieśnicze (…) KSM jest nadzieją katolickiej Polski” – mówi prałat Antoni Sołtysik, inicjator reaktywacji KSM w Polsce.

Obecnie KSM działa w ponad 38 diecezjach i zrzesza aktualnie około 15.000 młodych ludzi w wieku 15-30 lat. To wierzący i aktywni młodzi ludzie, zaangażowani w działalność organizacyjną, którzy podejmują trud pracy nad własną formacją duchową, by móc potem nieść Chrystusa szerszemu środowisku. KSM-owicze to ludzie, którzy przyznają się do wiary, a Bożą miłość zamieniają w służbę człowiekowi.

Ramowy program Zlotu Młodych z KSM w Częstochowie obejmuje spotkanie z KSM-owiczami o godzinie 14:00 w Kaplicy św. Józefa na Halach z udziałem zaproszonych gości. Podczas spotkania odbędzie się m.in. przedpremierowy pokaz filmu „Tożsamość 1918-2018”. Film przedstawia historię KSM-u w Polsce od czasu jego utworzenia w 1918-1919 roku, w czasie II wojny światowej i po wojnie w czasach komunistycznych. Zwiastun filmu: https://www.youtube.com/watch?v=EN3VowVV-NU&feature=youtu.be

Kulminacyjnym momentem Zlotu KSM-owiczów będzie uroczysta Msza Święta w kaplicy Cudownego Obrazu o godzinie 17:30 oraz trwające od 20:00 czuwanie połączone z aktem zawierzenia KSM Matce Bożej, a zakończone Apelem Jasnogórskim.

Osoba do kontaktu dla mediów: Ks. dr Andrzej Lubowicki – Generalny Asystent KSM – 507-062-069 Michał Hubala – reżyser filmu „Tożsamość 1918-2018”, członek KSM - 790-504-148

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Dzień Modlitwy i Postu o Pokój: wyznawcy różnych religii odpowiadają na apel Papieża

2018-02-22 19:00

Radio Watykańskie

Wojciech Woźny/PAH
W Sudanie każda kropla wody jest na wagę złota

„Świadomość tego, że nie jesteśmy sami w naszym cierpieniu i bólu, że wyznawcy różnych religii są z nami i wspierają nas w naszym dążeniu do pokoju i pojednania, znaczy dla nas bardzo wiele”. Tymi słowami przewodniczący Sudańskiej Rady Kościołów, ojciec James Oyet Latansio, odniósł się do informacji o szerokim odzewie na mający odbyć się jutro, w piątek, dzień modlitwy i postu w intencji pokoju, szczególnie w Demokratycznej Republice Konga i w Południowym Sudanie. Na apel Ojca Świętego odpowiedziały m.in. wspólnoty anglikańskie, prawosławne i muzułmańskie.

Do udziału w inicjatywie zaproszał wiernych także prefekt Papieskiej Rady ds. Popierania Jedności Chrześcijan. „Modlitwa wszystkich chrześcijan w tym dniu o dar pokoju byłaby autentycznym znakiem solidarności i bliskości z tymi, którzy cierpią, szczególnie z wieloma chrześcijanami z różnych Kościołów” - stwierdził kard. Kurt Koch.

O wielkim znaczeniu ogłoszonego przez Papieża dnia modlitwy i postu mówi hiszpańska zakonnica Yudith Pereira Rico, od lat posługująca w ogarniętym wojną Sudanie Południowym. „Post i modlitwa to klucz do rozwiązania wielu problemów” -podkreśla.

„Nie zapominajcie o nas: o to błagają ludzie. Nie proszą o pieniądze, ani nawet o jedzenie. Papież nie zapomina, a jego apele pomagają nie zapomnieć także innym - twierdzi siostra. Co możemy zrobić, a czego nie robimy? Post i modlitwa zaproponowane przez Papieża są odpowiedzią na to pytanie” - dodaje. Według niej post, uwalniając nas od rozkojarzeń i wszystkich innych rzeczy, które zajmują nasze serca, nasze życie i nie pozwalają być wolnymi, czyni nas świadomymi konieczności pomagania innym. Jałmużna, w ten sam sposób, uczy nas dzielenia się. Wszystko to pomaga w zmniejszeniu ogromnej różnicy między dwoma stanami: mieć wszystko a nie mieć nic. Modlitwa natomiast otwiera serca na Boga i na bliźnich” - podkreśla.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

Wiele stron internetowych, wykorzystuje pliki cookies (ciasteczka). Służą one m.in. do tego, by zagłosować w sondzie. Nowe przepisy zobowiązują nas do poinformowania o tym. Dalsze korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki będzie oznaczało, że zgadzasz się na ich wykorzystywanie.
Aby dowiedzieć się więcej, przeczytaj o Polityce plików cookies.

Rozumiem