Reklama

Abp Depo: Starajmy się wciąż na nowo odkrywać Maryję

2017-05-09 18:10

Rozmawiał ks. Mariusz Frukacz / Częstochowa / KAI

Bożena Sztajner

Starajmy się wciąż na nowo odkrywać Maryję, bo Ona odnawia nasze życie i prowadzi nas ku Chrystusowi - powiedział w rozmowie z KAI mówił abp Wacław Depo. Przewodniczący Komisji Maryjnej KEP mówił m.in. o znaczeniu „Roku Maryjnego” w Polsce, a także orędziu fatimskim jako przesłaniu nadziei i aktualności Fatimy dla Kościoła, świata oraz człowieka dzisiejszych czasów.

Ks. Mariusz Frukacz: – W Polsce i w Kościele przeżywamy szczególny czas, który możemy określić jako „Rok Maryjny”. Obchodzimy bowiem 300. rocznicę koronacji obrazu Matki Bożej Częstochowskiej, stulecie objawień fatimskich i 140. rocznicę objawień Matki Bożej w Gietrzwałdzie. Jakie przesłanie niosą te trzy rocznice dla Polski dzisiaj?

Abp Wacław Depo: – Na samym początku trzeba podkreślić tę prawdę, że Maryja jest cała dla Chrystusa. Jej obdarowanie podstawowym przywilejem jakim jest macierzyństwo, ale wcześniej niepokalanym poczęciem, a później zwieńczenie tajemnicą wniebowzięcia, to są tajemnice współuczestnictwa w życiu Chrystusa jako Jedynego Pośrednika. I to musimy przypominać, dlatego że „Rok Maryjny” wydawać by się mogło, podkreśla wyjątkową rolę Maryi, skupia nas wszystkich na Jej osobie.
Tymczasem Maryja, która jest obecna w tych trzech miejscach, na Jasnej Górze, w Fatimie i Gietrzwałdzie, ale także w każdym innym sanktuarium, które jest szczególnym miejscem Jej objawień, zawsze prowadzi ku Chrystusowi. Maryja podprowadza nas do bardzo podstawowego zadania jakim jest tajemnica przemiany ludzkich serc. To wszystko dokonuje się poprzez modlitwę i dlatego Maryja woła o modlitwę różańcową.
Maryja wzywa do pokuty, czyli do przemiany życia. A przemiana nie jest jedynie unikanie zła, ale jest również nawróceniem i odwróceniem się od zła, które się do tej pory czyniło, czy które się aktualnie dzieje. Dlatego maryjność tego roku musi zawsze być ukierunkowana ku Chrystusowi w tajemnicy Jego Kościoła. Chrystus dał nam Maryję jako Matkę, nie inaczej tylko z wysokości krzyża. Jej obecność zakłada macierzyństwo, ale przyporządkowane Chrystusowi.

- A zatem w „Roku Maryjnym” stajemy przy krzyżu Chrystusa wraz z Matką Odkupiciela?

- Tak, to jest stałe zadanie dla nas. Kościół odkrywając rolę Maryi odkrywa Ją jako pierwszego i uprzywilejowanego członka Kościoła. Maryja jest również pewną drogą do Chrystusa. Maryja przygotowuje nasz świat na przyjście Chrystusa. I nie widzimy tego w kategoriach jakiegoś lęku przed naszym Panem i Zbawicielem, ale dopóki mamy czas czyńmy dobro, czyńmy pokutę. Dopóki mamy czas okażmy się wierni łasce, którą Chrystus nam wysłużył poprzez swoją śmierć i zmartwychwstanie.
Naszym szczególnym zadaniem jest to, abyśmy razem z Maryją i dzięki Jej pośrednictwu odkrywali rolę Ducha Świętego w Kościele. To jest bardzo ważne, aby zrozumieć rolę Ducha Świętego w Kościele. To On nam przypomina całą prawdę o Jezusie. Duch Święty przekonuje świat o grzechu, co jest dzisiaj bardzo aktualne, kiedy świat odwraca się od Boga poprzez brak poczucia grzechu. Jeśli nie ma poczucia grzechu, nie ma potrzeby Zbawiciela i to jest bardzo groźna pokusa.
Duch Święty przekonuje nas o tym, że jesteśmy ludźmi, którzy przechodzą przez ciemność grzechu. Duch Święty mówi nam o Sądzie Bożym, o sprawiedliwości, czyli pewnej mierze, która będzie nam wyznaczona w ostatecznym rozrachunku. Na naszym pokoleniu spoczywa obowiązek, aby dać świadectwo wiary, a z kolei to świadectwo bardzo mocno łączy się z darem odwagi i męstwa. Dzisiaj dziękujemy Bogu za wspaniałe przykłady męstwa współczesnych męczenników na Bliskim Wschodzie, czy też wszędzie tam, gdzie prześladowani są chrześcijanie. Z tego wynika kolejne zobowiązanie dla nas, abyśmy dorastali do codziennego świadectwa wiary.
Benedykt XVI, kiedy w 2011 r. mówił o orędziu Matki Bożej z Fatimy podkreślił, że w pewien sposób to objawienie się nie skończyło. Bo chociaż przeminęły totalitaryzmy faszyzmu i komunizmu, to jednak cierpienie Kościoła trwa, zło uderza ze wszystkich stron w człowieka i dlatego również dzisiaj człowiek potrzebuje odpowiedzi Maryi z Fatimy. Jaka jest rola Fatimy i objawień fatimskich w naszych czasach?
Myślę, że trzeba powrócić do tego, co powiedział jeszcze kard. Józef Ratzinger w książce „Raport o stanie wiary”. Wówczas jeszcze jako prefekt Kongregacji Nauki Wiary wskazał na trzy kryzysy, a mianowicie na kryzys koncepcji Kościoła, kryzys moralności i kryzys kobiety. Proszę zauważyć jak się to spełnia. My już dzisiaj nie tylko mówimy o kryzysach, ale jesteśmy zanurzeni, w głębi tych kryzysów.
Jako papież Benedykt XVI zauważył i podkreślił zło, które się dzieje w Kościele, ale ono się bierze ze źle zrozumianej koncepcji Kościoła. Kto jest Kościołem, kto w Kościele odgrywa najważniejszą rolę? Nie może być inaczej, jak właśnie Chrystus. Także moralność to nie jest sprawa tylko pewnej etyki, czy tak zwanej etyki sytuacyjnej, która jest szukaniem jakiegoś dobra dla człowieka nawet za cenę kłamstwa, kiedy zło nazywa się dobrem.
Tak samo dotykamy kryzysu kobiety w godności, kiedy panuje ideologia genderyzmu, czy wielu innych zagrożeń, które idą chociażby od takiego panowania nad swoim ciałem poprzez zbrodnię aborcji czy eutanazji. Dlatego, jak wskazał to kard. Józef Ratzinger, trzeba uciec się do Maryi jako jedynego ratunku dla nas.
Niebo otworzyło się w Fatimie w 1917 r. i to orędzie jest stale aktualne. Niebo jest otwarte nie inaczej, ale właśnie poprzez Chrystusa Jedynego Pośrednika, który ponownie przyjdzie. Do orędzia fatimskiego trzeba dołączyć orędzie miłosierdzia. Przypomniał nam to św. Jan Paweł II, który za św. s. Faustyną podkreślił, że stąd, czyli z Polski wybuchnie iskra miłosierdzia, która przygotuje świat na drugie przyjście Chrystusa. Maryjność podprowadza nas do Chrystusa, a Chrystus prowadzi nas do ostatecznego spełnienia i zjednoczenia z Bogiem w wieczności.

- A zatem orędzie fatimskie możemy nazwać orędziem nadziei, a nie jedynie jakimś orędziem przestrogi dla współczesnego świata?

- Orędzie fatimskie jest przesłaniem nadziei. Maryja jest znakiem niezawodnej nadziei, ale zawsze pokładanej w Chrystusie. Maryja nie skupia na sobie tych naszych nadziei, tylko zawsze podprowadza nas do tej nadziei, która jest spełnieniem.
Jak odnajdujemy to w określeniu teologa i biblisty Xavier Léon-Dufoura: „nadzieja jest to żarliwe wołanie miłości o obecność”. A zatem nie bójmy się tego, że w nadziei wołamy o obecność Chrystusa w kategoriach ostatecznego spełnienia. Każda Eucharystia jest takim właśnie wyznaniem i przybliżeniem tego czasu, kiedy Chrystus przyjdzie. Maryja na tej drodze jest nam bardzo potrzebną Matką i Orędowniczką.

- Maryja w Fatimie wzywa do pokuty i modlitwy różańcowej, ale głównym przesłaniem tajemnicy Fatimy jest poświęcenie się Niepokalanemu Sercu Maryi...

- Niepokalane Serce Maryi jest mieszkaniem dla Chrystusa przygotowanym przez Ducha Świętego. Orędzie i wołanie Maryi i praktyka pierwszych sobót miesiąca to jest wskazanie, aby przywoływać Ducha Świętego w Jego darach, żeby żyć w Jego świetle. Bo wtedy dopiero zrozumiemy, że musimy dorastać do dobrej odpowiedzi Bogu na Jego miłość.

- Jak orędzie fatimskie przełożyć na dzisiejszą praktykę duszpasterską?

- Dzięki Bogu duszpasterstwo w Polsce jest maryjne. Ta droga katolicyzmu polskiego musi być nie tylko kontynuowana poprzez wierność chociażby miejscom, gdzie Maryja się objawia. Mamy własny sposób przeżywania wiary, w którym uciekamy się do wstawiennictwa Maryi. Ona jest dla nas, co podkreślamy na Jasnej Górze, przedziwną pomocą i obroną. Musimy dzisiaj Maryję na nowo odkryć, żeby okazać się Jej wiernymi dziećmi. Nie tylko poprzez praktykę codziennej modlitwy, ale poprzez nasze codzienne staranie się o to, by łaska uświęcająca była dla nas normą. Tak, żeby świętość w naszym życiu nie była tylko luksusem, który zdobywamy od czasu do czasu chociażby poprzez rekolekcje.
Trzeba zrozumieć, że życie w łasce uświęcającej to nasze codzienne i nieustanne zadanie, które wspomaga sam Duch Święty. I na tej drodze Maryja jest nam bardzo potrzebna. Wierni musimy pozostać temu dziedzictwu, którym jest modlitwa różańcowa, ale również tradycjom, które zrodziły się na polskiej ziemi, jak śpiew litanii loretańskiej nie tylko w Kościele, ale także w naszych domach, czy przy przydrożnych kapliczkach. Starajmy się wciąż na nowo odkrywać Maryję, bo Ona odnawia nasze życie i prowadzi nas ku Chrystusowi, także poprzez peregrynację obrazu Matki Bożej Jasnogórskiej, czy też peregrynację figury Marki Bożej Fatimskiej.

Tagi:
wywiad abp Depo Wacław

Motocykliści chcą być razem

2018-04-25 11:32

Kamil Krasowski
Edycja zielonogórsko-gorzowska 17/2018, str. VI

Z ks. Jarosławem Zagozdą, proboszczem z podgorzowskiej Baczyny, rozmawia Kamil Krasowski

Karolina Krasowska
W tym roku motocykliści po raz 7. przejadą ze Świebodzina do Ro kitna

KAMIL KRASOWSKI: – 29 kwietnia odbędzie się 7. Diecezjalna Pielgrzymka Motocyklowa spod figury Chrystusa Króla w Świebodzinie do sanktuarium w Rokitnie. Jak narodziło się to dzieło?

KS. JAROSŁAW ZAGOZDA: – Pierwsza oficjalna pielgrzymka do sanktuarium Matki Bożej Cierpliwie Słuchającej odbyła się w 2012 r. To było działanie oddolne. Ludzie sami chcieli taką pielgrzymkę zorganizować. Chcieli pojechać do świętego miejsca. Wybór padł na Rokitno, bo nie ma lepszego miejsca w diecezji. Pielgrzymka zawsze wygląda podobnie. Jest Koronka do Bożego Miłosierdzia, bardzo dobrze odbierana przez motocyklistów. Wielu z nich mówiło, że pierwszy raz w życiu modliło się Koronką właśnie na pielgrzymce. I to jest ważny element. Później jest sprawowana Msza św., poświęcenie motocykli i wspólne spotkanie przy stole. Od samego początku w pomoc przy organizacji pielgrzymki – w organizację przejazdu, ustawienie motocykli – zaangażowanych było wielu ludzi. I tak do tej pory współpracujemy. Taką grupą są motocykliści z Gorzowa skupieni w grupie MIŚ, którzy pomagają nam każdego roku.

– Jak wyglądały początki? Ile osób jeździło wówczas do Rokitna?

– W pierwszej pielgrzymce wzięło udział ok. 100 osób. Później ta liczba wzrastała. Najwięcej to było ok. 500 motocykli. Nie chodzi jednak o ilość, a przede wszystkim o duchowe przeżycie – modlitwę, spokojny czas wspólnie przeżywany w sanktuarium, co zawsze akcentujemy. Ilość nie ma znaczenia, chociaż wszystkie zloty i spotkania motocyklistów taki ranking prowadzą, my nie przywiązujemy do tego wagi.

– Skąd najczęściej przyjeżdżają uczestnicy pielgrzymki?

– Jak jest dobra pogoda, bo to jest bardzo ważne, to przyjeżdżają nawet spoza diecezji, z województw zachodniopomorskiego, wielkopolskiego, dolnośląskiego. Przyjeżdżają ludzie z Poznania, Piły, Połczyna Zdroju, Wrocławia, a także zaprzyjaźnieni motocykliści z Niemiec. Mówimy, że jest to pielgrzymka motocyklistów z naszej diecezji, ale każdy znajdzie tu swoje miejsce.

– Jakie intencje towarzyszą pielgrzymom?

– Uczestnicy przywożą swoje konkretne intencje modlitewne, które składają na ołtarzu w czasie Mszy św. sprawowanej za nich. Modlimy się, żeby Pan Bóg bezpiecznie nas prowadził, ale także polecamy zmarłych motocyklistów. Bardzo wielu ludzi prosi o Boże błogosławieństwo dla swoich rodzin. To też jest ciekawy rys – przyjeżdżają ludzie na motocyklach, ale wielu przybywa samochodami. Mąż przyjeżdża motocyklem, a żona z dziećmi samochodem. Albo dziadek z babcią przyjeżdżają za wnukiem właśnie samochodem, żeby z nim być. Dlatego wydaje mi się, że nasza pielgrzymka jest takim rodzinnym świętem.

– Czy w naszej diecezji istnieje duszpasterstwo motocyklistów?

– Kiedyś słyszałem takie powiedzenie, że każdy motocyklista ma duszpasterza w swoim proboszczu, ponieważ każdy należy do jakiejś parafii. Oficjalnie nie ma takiego duszpasterstwa, ale księża od zawsze są tam, gdzie się gromadzą ludzie. Biskup nie mianował takiego duszpasterza, ale są księża, którzy z tym środowiskiem się spotykają i duszpastersko troszczą się o nie.

– Wspominał Ksiądz, że w organizację pielgrzymki zaangażowani są członkowie Grupy Motocyklowej MIŚ. Z tego, co wiem, w pielgrzymkę zaangażowany jest także Klub Motocyklowy God’s Guards. Co to za klub?

– To klub, który zrzesza księży zajmujących się duszpasterstwem motocyklistów w całej Polsce, ale nie tylko, bo do wspólnoty należą też księża z Niemiec albo ci, którzy wyjechali na studia np. do Hiszpanii i tam też się spotykają. Mówi się, że jest to wspólnota kapłańska. W naszej diecezji jest kilku księży, którzy należą do tego klubu. Wspólnie przeżywamy rekolekcje, raz w roku bierzemy udział w pielgrzymce od Bałtyku do Tatr.

– W tym roku takie ogólnopolskie spotkanie Klubu God’s Guards odbędzie się w naszej diecezji w Kęszycy Leśnej.

– Rekolekcje odbywają się w różnych miejscach. Pierwsze były w archidiecezji szczecińsko-kamieńskiej, później była Częstochowa, Warszawa, Tarnów, zaś w tym roku będzie to nasza diecezja. Spodziewamy się, że przyjadą do nas księża, którzy zajmują się duszpasterstwem motocyklistów w całej Polsce.

– Jakie są główne cele Diecezjalnej Pielgrzymki Motocyklowej ze Świebodzina do Rokitna?

– Religijny cel to przede wszystkim modlitwa. Motocykliści to ludzie, którzy lubią wejść do kościoła. Jak zwiedzają jakieś miejsca, to bardzo często jest tak, że zatrzymują się właśnie pod kościołem, żeby zobaczyć, wejść, przeżegnać się. Bardzo ciekawy i ważny jest też cel wspólnototwórczy. Motocykliści chcą być razem. Jak jedziemy na motocyklach, to nie ma okazji, żeby porozmawiać, bo każdy jedzie sam. Jak się spotkamy w większej albo mniejszej grupie – to dobrze jest opowiedzieć swoje wrażenia. Dzielimy się doświadczeniem – kto gdzie był, gdzie warto pojechać. Kolejny cel to promocja bezpiecznej jazdy. Jedziemy w zwartym szyku, w takiej procesji, w pielgrzymce, żeby pokazać, że na drodze trzeba bardzo mocno uważać.

– Jak Ksiądz jako organizator przeżywa pielgrzymkę?

– Bardzo się z niej cieszę. Zawsze też z niepokojem obserwuję pogodę z myślą, czy uda się przejechać. Był taki jeden rok, gdy padał grad. Myśleliśmy, że nikt nie przyjedzie, ale wręcz przeciwnie – przyjechało bardzo dużo ludzi. W takiej grupie modlitwa w Rokitnie ma dla mnie bardzo duże znaczenie. To pokazuje, że motocykliści to nie ludzie, którzy myślą tylko o tym, żeby jechać i pokonywać kilometry, ale że lubią się zatrzymać. Doświadczam też jedności, tutaj nie ma znaczenia, kto skąd jest i jakim motocyklem przyjeżdża.

– Kiedy odkrył Ksiądz swoje zamiłowanie do motocykli?

– Jako nastoletni chłopak dojeżdżałem do szkoły motorowerem. Jednak przyszedł czas, że zacząłem dużo jeździć na rowerze. Gdy byłem na jednej z parafii w Lubsku, spotkałem fajną grupę motocyklistów i właśnie tam powróciły do mnie dawne zamiłowania, spotkałem się też z dużą życzliwością ówczesnego proboszcza. Także zaczęło się to dawno, a odrodziło kilkanaście lat temu. Z motocyklami łączy mnie nić sympatii. Nie jest to żadna wielka miłość, ponieważ zdaję sobie sprawę, że nie zawsze będę jeździł, że przyjdzie taki wiek, kiedy stanie się to niebezpieczne. Nie jeżdżę daleko, ale zawsze jest to okazja do spotkania się z kimś i zobaczenia pięknych miejsc. Z motocykla wygląda to zupełnie inaczej. Można wjechać tam, gdzie nie wjedzie się samochodem, a prawo pozwala. Na mecze żużlowe też jeżdżę z kolegami księżmi na motocyklach. Wtedy zawsze można szybciej dojechać pod stadion, szybciej wydostać się spod stadionu po meczu. Na zakupy do miasta też jeżdżę na motocyklu, bo jest łatwiej i szybciej.

– Jaką maszyną Ksiądz jeździ?

– Jeżdżę miejsko-turystycznym motocyklem BMW o niedużej pojemności. Takim, żeby czuć się bezpiecznie i żeby za dużo zapasu mocy nie było (śmiech).

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Brat ks. Popiełuszki i jego małżonka z medalem od Prezydenta RP

2018-04-24 19:04

Łukasz Krzysztofka

Prezydent Andrzej Duda wręczył w Pałacu Prezydenckim Medal za Długoletnie Pożycie Małżeńskie Józefowi i Alfredzie Popiełuszkom, starszemu bratu i bratowej bł. ks. Jerzego Popiełuszki.

Jakub Szymczuk/KPRP

Odznaczeni są małżeństwem od pięćdziesięciu lat. - Dostojni Jubilaci, cieszę się z Waszego święta. To ogromny zaszczyt, że mogę Państwu osobiście wręczyć odznaczenie. Z wielką radością przyjmujemy Państwa w Pałacu Prezydenckim. Życzę Państwu kolejnych pięćdziesięciu lat razem w zdrowiu i spokoju. Życzę, by w rodzinie Państwa układało się wszystko jak najlepiej – mówił po wręczeniu odznaczeń Prezydent Andrzej Duda.

Zobacz zdjęcia: Medal prezydencki dla państwa Popiełuszków

W uroczystości uczestniczyła rodzina i przyjaciele państwa Popiełuszków. Prezydent po wręczeniu odznaczeń żartował, że państwo Popiełuszkowie mają ponad dwa razy większy staż małżeński od niego i żony Agaty.

- Fundamentem naszego małżeństwa jest wiara w Boga oraz wzajemne zrozumienie, miłość, przebaczanie sobie wzajemnie – powiedzieli „Niedzieli” państwo Popiełuszkowie. W swoim życiu przeżyli wiele doświadczeń. - Kogo Bóg miłuje, temu daje krzyże. Pochowaliśmy syna, miał niecałe 18 lat. Ale czujemy, że Bóg się nami opiekuje i pomaga nam w życiu. Przez męki i cierpienia bł. ks. Jerzego otrzymujemy wiele łask od Boga – podkreślali Złoci Jubilaci.

Uroczystość zakończyło wspólne „Sto lat”, zaintonowane przez Pierwszą Damę Agatę Kornhauser-Dudę.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Londyn: Sąd Apelacyjny odrzucił apelację w sprawie Alfiego Evansa

2018-04-25 20:49

abd (KAI) / Londyn

Po trwającej blisko 5 godzin rozprawie, Sąd Apelacyjny w Londynie odrzucił apelację złożoną przez ojca Alfiego Evansa i tym samym odmówił zgody na transport chorego dwulatka do Włoch "gdyż nie jest to w jego najlepszym interesie".

Kaspars Grinvalds/fotolia.com

Po blisko pięciogodzinnej rozprawie Sądu Apelacyjnego w Londynie, zapadł wyrok w sprawie dwuletniego Alfiego Evansa, cierpiącego na niezdiagnozowaną i najprawdopodobniej nieuleczalną chorobę neurologiczną. Sąd odrzucił apelację złożoną przez ojca chłopca. Tym samym choremu dziecku po raz drugi odmówiono zgody na wyjazd do Włoch, w celu kontynuowania leczenia, argumentując to faktem, że "nie jest to w jego najlepszym interesie".

Alfie Evans przebywa obecnie w szpitalu Alder Hey w Liverpoolu. W poniedziałek został odłączony od aparatury podtrzymującej życie, na polecenie sądu i wbrew woli jego rodziców. Po 11 godzinach chłopcu ponownie podano tlen, a władze szpitala poinformowały, że kontynuowane będzie leczenie paliatywne. Rodzice chłopca walczyli o przetransportowanie go do należącego do Watykanu szpitala pediatrycznego Dzieciątka Jezus w Rzymie. Także dyrektor szpitala przybył do Liverpoolu, by osobiście porozmawiać z władzami placówki, w której przebywa chłopiec, jednak nie został wysłuchany.

Apele o ratowanie chłopca ponawia wiele środowisk Kościelnych i świeckich. Kilkukrotnie prosił o to papież Franciszek, wezwanie ponawiał także prezes papieskiej Akademii Życia abp Vicenzo Paglia. Wiele instytucji zbiera podpisy pod petycjami o pomoc dla Alfiego. CitizenGo zebrała ponad 200 tys. podpisów pod apelem skierowanym do władz szpitala Alder Hey. Z kolei ojciec Alfiego Thomas Evans, prowadzi w internecie zbiórkę podpisów pod prośbą do królowej Elżbiety II i brytyjskiego Parlamentu.

Niespełna 2-letnie Alfie Evans cierpi na niezdiagnozowaną i najprawdopodobnie nieuleczalną chorobę neurologiczną. Od grudnia 2016 r. przebywa w szpitalu Alder Hey w Liveropplu, gdzie, wg lekarzy, utrzymywany jest przy życiu jedynie dzięki aparaturze medycznej.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

Wiele stron internetowych, wykorzystuje pliki cookies (ciasteczka). Służą one m.in. do tego, by zagłosować w sondzie. Nowe przepisy zobowiązują nas do poinformowania o tym. Dalsze korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki będzie oznaczało, że zgadzasz się na ich wykorzystywanie.
Aby dowiedzieć się więcej, przeczytaj o Polityce plików cookies.

Rozumiem