Reklama

Taizé: uchodźcy z Afryki posługują jako wolontariusze

2017-04-21 18:41

abd / Taizé

screenshot

Ci młodzi ludzie różnią się od Europejczyków jedynie jedną rzeczą: mają tyle doświadczenia życiowego, że często mam wrażenie, że tak po ludzku są dojrzalsi od tutejszych rówieśników - tak o grupie afrykańskich uchodźców, którzy mieszkają i posługują w Taizé, mówi w rozmowie z KAI br. Marek, pierwszy Polak we wspólnocie braci.

- Mieszkają na terenie naszej wioski, w samym środku, w najładniejszym domu - mówi w w rozmowie z KAI br. Marek, pierwszy Polak we wspólnocie w Taizé, opowiadając o losach uchodźców z Afryki, którzy w ubiegłym roku przybyli do ekumenicznej wioski.

Jak wyjaśnia, bracia nie pozostali obojętni wobec kryzysu, wywołanego migracjami, który wybuchł w ostatnich latach. Najpierw we wspólnocie znalazły schronienie dwie chrześcijańskie rodziny z Iraku, a także muzułmańska rodzina Syryjczyków z czwórką dzieci. W ubiegłym roku bracia przyjęli u siebie dwie grupy potrzebujących. Pierwszą z nich było 13 uchodźców z Sudanu i Afganistanu, którzy wcześniej przebywali na terenie obozu w Calais na północy Francji.

- 11 z nich osiedliło się w Taizé. Dziś wszyscy mają pracę, mieszkania, znają język francuski i doskonale sobie radzą. Cały czas pozostajemy w kontakcie - relacjonuje Polak.

Reklama

W czasie likwidacji obozu w Calais w listopadzie 2016 r., bracia zgodzili się pomóc także grupie 18 młodych uchodźców pochodzących z Sudanu i Erytrei, w większości muzułmanów.

Ich pobyt miał charakter czasowy, bowiem wszyscy oczekiwali na pozwolenie wyjazdu do Anglii, jednak siedmiu z nich zdecydowało się pozostać we Francji i tam prosić o azyl. Dwóch z nich już otrzymało pozytywną odpowiedź. Jak podkreśla br. Marek, dla wielu uchodźców azyl jest szansą na rozpoczęcie nowego życia w pokoju i bezpieczeństwie. Podkreśla, że wielu z nich po raz pierwszy otrzymuje dokument tożsamości.

"To dla nich wielkie przeżycie: otrzymać dokument ze zdjęciem i nazwiskiem, który potwierdza, że istnieją. To wszystko jest dla nich zupełnie nowe, bo w swoich krajach, jeśli nie podporządkują się dyktatorskim wymaganiom, niczego nie mają" - mówi zakonnik i wyjaśnia, że podporządkowanie oznacza alternatywę: albo obowiązkową służbę w oddziałach rządowych i zabijanie innych, albo dołączenie do grup rebeliantów. Ci, którzy nie chcą zabijać, zmuszeni są do wyjazdu. Wielu z nich straciło na wojnie swoich dziadków, ojców i braci.

"Jeden z uchodźców wprost mi powiedział nam: tu są ci, którzy nie chcą zabijać, którzy mieli odwagę tu przyjechać. Jeden z nich uciekł tak, jak stał, bo uprzedzono go, że w domu już na niego czekali żołnierze" - relacjonuje br. Marek.

Najmłodszemu z nich, nastolatkowi, bracia pomogli także w znalezieniu szkoły, zgodnie z francuskim prawem, które zapewnia niepełnoletnim uchodźcom dostęp do edukacji. "Dla tego chłopca z Erytrei jesteśmy rodziną, bo on nie ma żadnej rodziny, jest zupełnie sam" - mówi Polak.

Wspomina też o drodze, jaką musieli pokonać uciekinierzy, by dostać się do Francji. Jeden z nich, piechotą przemierzył całą Europę, począwszy od Afganistanu. Pozostali Afrykańczycy musieli najpierw przemierzyć teren pogrążonej w bezprawiu Libii, by przedostać się przez Morze Śródziemne do Włoch.

Pytany o to, jak wygląda codzienność mieszkających w Taizé uchodźców, br. Marek podkreśla, że są oni bardzo pracowici i zdolni.

"Nie mając jeszcze oficjalnych dokumentów, nie mogą podejmować pracy zarobkowej, ale od kilku miesięcy mają u nas pracę jako wolontariusze. Razem z młodzieżą posługują np. w kuchni wydającej posiłki dla 4 tys. osób, zajmują się też zaopatrzeniem, wykonują też zadania praktyczne, jak stawianie namiotów, czy dbanie o ogrody. - każdy ma swoje miejsce" - wylicza.

Mówi też o rosnącej solidarności okolicznych mieszkańców, która przejawia się m.in. w pracy ekipy nauczycieli jęz. francuskiego, którzy każdego dnia popołudniu organizują dla przybyszów kursy językowe.

W odpowiedzi na pytanie o to, czy bracia nie boją się, że pod pozorną serdecznością przybyszów może kryć się zagrożenie, br. Marek odwołuje się do codziennych spotkań i dyskusji.

"To są młodzi ludzie, którzy, jak każdy człowiek pragnie spokoju w życiu, przestrzeni, gdzie mógłby rozwinąć swoje umiejętności. Ci młodzi ludzie różnią się od Europejczyków jedynie jedną rzeczą: mają tyle doświadczenia życiowego, że często mam wrażenie, że tak po ludzku są dojrzalsi od rówieśników w Europie, a ich człowieczeństwo jest dojrzałe i piękne" - zapewnia. Podkreśla, że ich sposób myślenia nie jest stereotypowy, a ich największą tęsknotą jest spokojne życie i tęsknota za rodziną.

"Myślę, że wszyscy, którzy są u nas, gdyby tylko mieli możliwość powrotu, bardzo szybko wróciliby do swoich krajów. Większość współczesnych uchodźców, to osoby, które nie miały warunków do normalnego życia. Oni ryzykowali swoje życie przynajmniej dwa razy. Nikt nie liczy, ilu ludzi gnie w drodze, na pustyni. Wiemy nieco o tych, którzy giną na morzu i to jest przerażające. Ale oni nie mają wyjścia. Uciekają pod groźbą śmierci" - zwraca uwagę br. Marek.

Zachęca do rozmów z uchodźcami i osobistego kontaktu, który pomaga zrozumieć ich sytuację. Zapowiada, że być może w okresie letnim w Taizé zostaną zorganizowane spotkania warsztatowe z ich udziałem.

Jak zauważa zakonnik, pomoc ofiarom obecnych konfliktów zbrojnych to kolejny krok w dziele pomocy uchodźcom, które br. Roger prowadził od początku swojego pobytu we francuskiej wiosce w 1940 r.

"Już w czasie wojny pomagał ludziom, którzy nie mieli spokojnego miejsca na ziemi; wielu Żydów ukrywał tutaj w Taizé i pomagał im przedostać się do Szwajcarii. Po wojnie bracia przygarnęli 20 osieroconych chłopców, którymi opiekowali się z pomocą siostry br. Roger Geneviève aż do ich usamodzielnienia się" - wylicza zakonnik.

Przypomina, że w kolejnych latach schronienie we francuskiej wspólnocie znajdowali uciekający przed kolejnymi konfliktami na świecie. W latach 60. i 70. były to m.in. rodziny hiszpańskie i portugalskie chroniące się przed dyktaturą, a także rodziny z Indochin: Kambodźy, Laosu i Wietnamu, w tym także rodziny wielodzietne. Następnie m.in. poszkodowani w wyniku konfliktu na Bałkanach i rodziny z Rwandy.

"Ci ludzie mieszkają tu do dzisiaj. Osiedlili się, zintegrowali i tworzą naszą społeczność miejscową" - mówi polski zakonnik.

Tagi:
uchodźcy Taize Afryka

Taizé na Ukrainie

2018-05-16 11:24

Agata Zawadzka
Edycja zielonogórsko-gorzowska 20/2018, str. VI

Od 27 kwietnia do 1 maja stolicę Ukrainy odwiedzili młodzi z całej Europy. Spotkanie zorganizowała Wspólnota Taizé na zaproszenie trzech lwowskich Kościołów: grecko- i rzymskokatolickiego oraz prawosławnego

archiwum ks. Łukasza Parniewskiego
Podczas zwiedzania Lwowa

Jesteśmy przyzwyczajeni do tego, że wspólnota z Taizé każdego roku pod koniec grudnia i na początku stycznia organizuje spotkanie młodzieży z Europy. Jednak sama wspólnota organizuje mniejsze spotkania także w innych terminach. Jedno z nich odbyło się właśnie we Lwowie.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Ks. prof. Chrostowski: poprzez kanały rządowe i kościelne uniemożliwia się beatyfikację kard. Wyszyńskiego

2018-05-25 17:43

dg / Warszawa (KAI)

Sprzeciw wobec kard. Wyszyńskiego, bardzo często niewidoczny na zewnątrz, ukryty w postaci intryg, oszczerstw, donosów, trwa do dziś – powiedział dziś w Warszawie ks. prof. Waldemar Chrostowski. Teolog dodał, że jest to "jeden z powodów, dla których proces beatyfikacyjny prymasa Polski się wlecze" oraz, że "poprzez rozmaite kanały – rządowe, kościelne – robi się wszystko, by do beatyfikacji Wyszyńskiego nie doszło". na Uniwersytecie kard. Stefana Wyszyńskiego odbyła się ogólnopolska konferencja naukowej "Prymas Wyszyński a Niepodległa. Naród - patriotyzm - prawda" zorganizowana przez uczelnię i Instytut Pamięci Narodowej.

Archiwum Instytutu Prymasa Wyszyńskiego
Prymas Polski kard. Stefan Wyszyński w Komańczy w 1956 r.

Ks. prof. Waldemar Chrostowski zabrał głos w dyskusji po wygłoszeniu przez Romana Graczyka z IPN referatu "Spór kard. Wyszyńskiego ze środowiskiem Tygodnika Powszechnego o polską tradycję narodową".

Przytaczamy wypowiedź ks. Chrostowskiego:

"40 lat temu rozpocząłem studia w Rzymie. Wtedy sprawa tzw. Memoriału była w Rzymie wciąż jeszcze bardzo bolesna i głośna. W 1963 r. kilka miesięcy po rozpoczęciu II Soboru Watykańskiego, Zenon Kliszko utworzył w Ministerstwie Spraw Wewnętrznych specjalny zespół do zajęcia się sprawami Vaticanum II. Do niego włączył duchownych współpracujących z bezpieką i innych chętnych. Razem ‘wysmarowali’ tekst zaadresowany do ojców soboru – memoriał o niektórych aspektach kultu maryjnego w Polsce. Przetłumaczyli na 3 języki, rozdali ojcom soborowym. Wydrukowali również ulotki rozdawane w najważniejszych stolicach Europy. To wszystko było wymierzone w kardynała Wyszyńskiego.

Udział środowiska Tygodnika Powszechnego w tym procederze był, mówiąc delikatnie, niemały. Myślę, że tego rodzaju wystąpień da się naliczyć dużo więcej. Nie tylko wtedy, kiedy Ksiądz Prymas żył i bardzo dotkliwie to przeżywał, ale także po jego śmierci. Wtedy odbyła się dyskusja zapisana na łamach Tygodnika Powszechnego – Bortnowska, Grabska, Wilkanowicz i inni – która, mówiąc łagodnie, była mało wybredna pod adresem nieżyjącego prymasa. Wilkanowicz tam między innymi pisał, że teraz czeka nas etap trudnego oczyszczania chrześcijaństwa z pogańskich naleciałości. Te „pogańskie naleciałości” były przypisywane kard. Wyszyńskiemu.

Ten sprzeciw wobec kard. Wyszyńskiego, bardzo często niewidoczny na zewnątrz, ukryty w postaci intryg, oszczerstw, donosów, trwa do dziś. To jeden z powodów, dla których proces beatyfikacyjny prymasa Polski się wlecze. Bo gdy dochodzi już do jakiegoś 'światła w tunelu', to poprzez rozmaite kanały – rządowe, kościelne – robi się wszystko, by do beatyfikacji Wyszyńskiego nie doszło.

Apeluję, by pracownicy IPN i UKSW w tych sprawach nie mówili półsłówkami, tylko ukazywali prawdę taką, jaka ona jest. By Prymas Tysiąclecia nie był ofiarą uwikłań, uwarunkowań, które po prostu są niemoralne".

Poproszony przez KAI o rozwinięcie wypowiedzi, ks. Chrostowski powiedział:

"Ksiądz prymas nie miał samych zwolenników za swojego życia, nie miał ich bezpośrednio po swojej śmierci, zawsze byli ci, którzy mu się przeciwstawiali. Właściwie przeciwstawiali się nie tylko jego wizji Kościoła, teraźniejszości i przyszłości, ale mieli swoją własną politykę, wizję miejsca Kościoła we współczesnym świecie i stawiali bardziej na tzw. demokrację, cokolwiek miałoby to dla nich oznaczać, niż na twórczą rolę Kościoła. To się nie skończyło, to trwało bardzo długo i trwa nadal. Rozmaite odpryski tej postawy czasami bardzo dotkliwie docierają do różnych środowisk, docierają również do Rzymu, nie ułatwiając starań drogi do beatyfikacji kard. Wyszyńskiego. Jeżeli chodzi o wskazanie tych ludzi, myślę że byłoby dobrze, gdyby się sami ujawniali, to będzie i dla nich zdrowsze, bo będzie okazją do rachunku sumienia".

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 5/6 2018

Jasna Góra: 38. ogólnopolska pielgrzymka katolickiego stowarzyszenia „Civitas Christiana”

2018-05-26 17:31

mir/r / Jasna Góra (KAI)

Przez wstawiennictwo sługi Bożego kard. Stefana Wyszyńskiego uczestnicy 38. ogólnopolskiej pielgrzymki katolickiego stowarzyszenia „Civitas Christiana” dziękowali za 100–lecie odzyskania przez Polskę niepodległości. Pielgrzymka była okazją do wkroczenia wraz z patronem stowarzyszenia Prymasem Tysiąclecia na Maryjne drogi wolności, podjęcia na nowo próby odczytania Maryjnego programu dla Kościoła w Polsce oraz sposobnością do modlitwy w intencjach Ojczyzny.

Piotr Drzewiecki

Zwieńczeniem dwudniowej pielgrzymki była Msza św. pod przewodnictwem bp. Wiesława Alojzego Meringa. Na początku homilii ordynariusz włocławski podziękował członkom katolickiego stowarzyszenia „Civitas Christiana” za ich aktywną obecność w Kościele.

Bp Mering zachęcał, by od Maryi uczyć się „gotowości dzielenia się Jezusem”. Wskazał na Matkę Bożą, „w której ledwo zamieszkał Jezus w ludzkim ciele, już go zaniosła Elżbiecie i Zachariaszowi, Janowi – a więc rodzinie – podkreślił kaznodzieja – bo rodzina, w której nie będzie Jezusa, nie będzie udaną rodziną, rodziną trwałą, świętą. Podkreślił, też że Ojczyzna jest taka, jacy są jej obywatele. – Im więcej Jezusa w naszych sercach, tym więcej Jezusa w życiu naszej Ojczyzny, naszego kontynentu, naszego świata. - Tak trzeba rozumieć wołanie św. Jana Pawła II z 24 października 1978 r., by otworzyć Chrystusowi drzwi kultur, systemów, serc wyjaśniał bp Mering. Zachęcał członków Stowarzyszenia do troski na wzór świętego papieża z Polski o świat, ludzi i Kościół.

Apelował o przenikanie ewangelią świata, bo tylko Jezus zmienia serce człowieka i dzięki temu zmienia świat, i tylko wtedy sens ma wszelka działalność wspólnoty i jej członków. Miłość nigdy nie jest egoistyczna – przekonywał duchowny i wskazywał na Maryję nauczycielkę miłości, która obdarza, chroni i pokonuje siebie.

W oczekiwaniu na dar beatyfikacji sługi Bożego Stefana Kardynała Wyszyńskiego, pielgrzymka „Civitas Christiana” była czasem szczególnego błagania o rychłe wyniesienie na ołtarze tego wielkiego Polaka. Od maja 2013 r. stowarzyszenie oficjalnie przyjęło za patrona kard. Stefana Wyszyńskiego, podejmując zadanie upowszechniania jego dziedzictwa i popularyzowanie jego nauczania w aktualnym kontekście religijnym i społecznym.

Jak podkreślił Piotr Hoffman, przewodniczący okręgu w Toruniu, kard. Wyszyński wiele uwagi poświęcał rodzinie i także ta troska jest niezwykle ważna w działalności „Civitas Christiana” – Dziś toczy się wielka batalia o kształt rodziny i widzimy, ze wielkie uderzenie zła idzie właśnie w tę stronę. Trzeba poświęcić wszelkie możliwe nasze działania, aby ratować rodzinę, bo jeżeli rodziny będą zdrowe, będą wychowywać w duchu miłości Bożej i patriotyzmu, to nie musimy obawiać się o losy naszej Ojczyzny”.

Pielgrzymi rozpoczęli doroczne spotkanie w piątek po południu, 25 maja, od modlitwy pod pomnikiem Prymasa Tysiąclecia, w której uczestniczył także o. Jan Poteralski, podprzeor Jasnej Góry. W Sali Papieskiej odbył się koncert pieśni polskich z okazji 100. rocznicy odzyskania niepodległości w wykonaniu Dziewczęcego Chóru Katedralnego Puellae Orantes z Tarnowa, pod dyr. ks. Władysława Pachoty. Konferencję nt.: „Jasna Góra wpisana w dzieje Narodu” wygłosił o. Melchior Królik, kustosz Cudownego Obrazu Matki Bożej, świadek życia kard. Stefana Wyszyńskiego. Po Apelu Jasnogórskim odbyła się procesja światła połączona z modlitwą różańcową o beatyfikację kard. Stefana Wyszyńskiego i za Ojczyznę.

Dziś przed południem została odprawiona na jasnogórskich Wałach Droga Krzyżowa. Pielgrzymkę zwieńczyła Msza św. w jasnogórskiej bazylice.

Obecnie ok. 5 tys. świeckich katolików zrzeszonych w katolickim stowarzyszeniu „Civitas Christiana” buduje „wspólnotę w działaniu” w obszarze kultury, edukacji, rodziny i polityki samorządowej.

Stowarzyszenie realizuje swój program służby człowiekowi w jego naturalnych warunkach społecznych, przede wszystkim: w społeczności rodzinnej, narodowej i obywatelskiej. Kreuje także różne formy aktywności obywatelskiej urzeczywistniając zasady: dobra wspólnego, pomocniczości, solidarności i sprawiedliwości, dbając jednocześnie o umacnianie patriotyzmu i kultury ojczystej. Stowarzyszenie posiada swoje oddziały na terenie całego kraju.

Słowa "Civitas Christiana" oznaczają "społeczność chrześcijańską", czyli społeczność zorganizowaną w imię Boże. Dotyczy ona trzech podmiotów życia publicznego: człowieka jako obywatela, wspólnoty ludzkiej czyli społeczeństwa i narodu oraz państwa.

Jest organizatorem i współorganizatorem wielu projektów lokalnych i ogólnopolskich, podejmowanych samodzielnie lub przy współudziale parafii, samorządu i organizacji obywatelskich. Ich efektem są m.in.: sesje tematyczne, prelekcje, sympozja, konferencje, szkolenia, spotkania dyskusyjne, warsztaty, konkursy i rekolekcje. Ogólnopolskie i regionalne nagrody ustanowione przez Stowarzyszenie należą do najstarszych i najbardziej cenionych niepaństwowych wyróżnień. Od 22 lat jednym z najważniejszych działań podejmowanych przez „Civitas Christiana” jest Ogólnopolski Konkurs Wiedzy Biblijnej. Co roku uczestniczy w nim prawie 30 tys. uczniów z 1,5 tys. placówek ponadgimnazjalnych w całej Polsce.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem