Reklama

Biały Kruk 2

Jubileusz prymasostwa w Polsce – prymasostwo w liczbach

2017-04-19 15:07

bgk / Gniezno

Artur Stelmasiak

W ciągu sześciuset lat urząd i godność Prymasa Polski piastowało 59 hierarchów (łącznie z obecnym abp. Wojciechem Polakiem). Ośmiu nosiło kapelusz kardynalski. Dwudziestu dwóch pochowano w katedrze gnieźnieńskiej.

Pierwszym w szeregu Prymasów był abp Mikołaj herbu Trąby zwany także skrótowo Mikołajem Trąbą, który godność Prymasa Polski otrzymał na obradującym w latach 1414-1418 Soborze w Konstancji. Urząd ten sprawował przez 5 lat. Niestety nie zachowało się żadne pisemne potwierdzenie jego nadania co może świadczyć o tym, że jego pierwszeństwo w Kościele w Polsce nigdy nie było kwestionowane.

Stolica Apostolska potwierdziła tytuł Prymasa dla arcybiskupów gnieźnieńskich dopiero po blisko stu latach i to niejako przy okazji. Uczynił to w 1515 roku papież Leon X w bulli nadającej prymasowi Janowi Łaskiemu tytuł legata urodzonego Stolicy Apostolskiej. Abp Jan Łaski należał do długodystansowców. Urząd Prymasa sprawował przez 21 lat (1510-1531). Podobny staż osiągnęli: abp Stanisław Karnkowski (1581-1603), abp Leon Przyłuski (1845-1865), abp Mieczysław Ledóchowski (1866-1886) oraz kard. August Hlond (1926-1948). Jeszcze dłużej na urzędzie zasiadali bezpośredni następcy tego ostatniego: kard. Stefan Wyszyński – 33 lata (1948-1981) i kard. Józef Glemp – 28 lat (1981-2009).

Najkrócej Prymasem Polski był abp Henryk Muszyński, który po powrocie godności do arcybiskupa gnieźnieńskiego piastował ją niespełna 5 miesięcy. Rok lub nieco więcej tytuł nosiło jeszcze 4 hierarchów: abp Jan Tarnowski (1603-1604), abp Florian Czartoryski (1673-1674), abp Teofil Wolicki (1828-1829) oraz abp Edward Likowski (1914-1915).

Reklama

Większość hierarchów godność Prymasa Polski zyskiwała między 50 a 60 rokiem życia. Nie brakowało jednak wyjątków. Najmłodszym wśród Prymasów Polski był książę Fryderyk Jagiellończyk, rodzony brat Władysława, króla Czech i Węgier oraz królów Polski: Jana Olbrachta, Aleksandra, Zygmunta Starego, a także św. Kazimierza, patrona Litwy. Na urząd został mianowany mając zaledwie 25 lat. Kilkunastu hierarchów godność otrzymało po 40-stce. Byli to: abp Kot, abp Sprowski, abp Przerębski, abp Lipski, abp Leszczyński, abp Prażmowski, kard. Radziejowski, abp Podoski, abp Poniatowski – rodzony brat króla, abp Ledóchowski, kard. Dalbor, kard. Hlond oraz kard. Wyszyński. Do grona tego należy także obecny Prymas Polski abp Wojciech Polak, który w roku wyboru kończył 50 lat i był najmłodszym Prymasem w Europie.

Najstarsi w chwili wyboru byli: abp Jan Latalski (74 lata), abp Krzysztof Szembek (72 lata), abp Tymoteusz Gorzeński (78 lat) oraz abp Edward Likowski (78 lat).

Mieliśmy też Prymasa pochodzenia niemieckiego w czasie zaborów. Był nim abp Juliusz Dinder, następca kard. Ledóchowskiego. Udało mu się uzyskać zgodę rządu pruskiego na ponowne otwarcie seminariów duchownych w Poznaniu i w Gnieźnie. Choć działał zgodnie z linią pruskiego rządu nie był germanizatorem i z szacunkiem odnosił się do wiernych narodowości polskiej.

Warto również wspomnieć, że wśród 59 Prymasów Polski kapelusz kardynalski nosiło ośmiu z nich – wspomniany już Fryderyk Jagiellończyk (prymas w latach 1493-1503), Bernard Maciejowski (1606-1608), Michał Radziejowski (1688-1705), Mieczysław Lechóchowski (1866-1886), Edmund Dalbor (1915-1926), August Hlond (1926-1948), Stefan Wyszyński (1948-1981) oraz Józef Glemp (1981-2009).

W katedrze gnieźnieńskiej pochowanych zostało 22 Prymasów Polski. W bazylice złożono także serca 3 prymasów m.in. kard. Augusta Hlonda. Pozostali prymasi spoczywają w: kolegiacie łowickiej, Krakowie, Oporowie, Kaliszu, Brzozowie, Luwrze, Poznaniu i Warszawie.

Tagi:
jubileusz prymas Polski

Prymas Polski dla KAI: Kościół, oprócz tego, że głosi Ewangelię, musi pokazywać, że służy życiu

2018-04-14 10:15

Dorota Abdelmoula, Dawid Gospodarek / Warszawa (KAI)

Kościół, oprócz tego, że głosi Ewangelię, musi pokazywać, że służy życiu. Bo jeśli w trwających sporach społecznych cokolwiek może przemawiać do ludzi, to świadectwo konkretnej działalności, konkretnej troski nas, wierzących, o życie - mówi prymas Polski abp Wojciech Polak. W rozmowie z KAI metropolita gnieźnieński odnosi się do bieżących tematów, którymi żyje polskie społeczeństwo.

Piotr Drzewiecki

Abp Wojciech Polak: Te obchody wiążą się przede wszystkim z pewną refleksją historyczną. Dlatego cieszę się, że po raz pierwszy udało się nam zgromadzić dosyć duże grono profesorów z różnych ośrodków akademickich w Polsce, którzy pochylili się nad historią prymasostwa na przestrzeni wieków. Owocem ich rocznej pracy i organizowanych sympozjów jest pierwsza monografia dziejów prymasostwa polskiego, której promocja odbędzie się 28 kwietnia.
Jeżeli natomiast chodzi o współczesność, ten rok służył nie tyle przemyśleniu roli prymasa, ile jej zaznaczeniu. Dlatego rozpoczęliśmy ten jubileusz, goszcząc w Gnieźnie kilku prymasów Europy, m.in. z Hiszpanii i Francji. Przygotowaliśmy też wspólną deklarację, upominającą się o powrót do chrześcijańskich korzeni Europy. Ten głos miał podkreślać nie samą rolę prymasostwa, ale pewną wrażliwość prymasów w Europie na współczesną sytuację. Szkoda, że ten apel był zbyt mało promowany.
Nie traktuję tego roku prymasowskiego jako czasu, w którym w szczególny sposób osoba prymasa miałaby zaistnieć. Aczkolwiek z zakończeniem tego jubileuszu zbiega się wydanie mojej pierwszej książkowej wypowiedzi biograficzno-dyskusyjnej, dotyczącej Kościoła. Ukaże się ona w formie wywiadu przeprowadzonego przez red. Marka Zająca. Odnosi się ona do wielu współczesnych sytuacji, w których zabierałem głos, być może będzie więc podkreśleniem roli prymasa w debacie publicznej. Tę rolę określiłbym nie jako proponowanie konkretnych rozwiązań, ale raczej przypominanie o fundamencie, na którym buduje Kościół i społeczeństwo.

- Ksiądz Prymas wspomniał, że apel prymasów Europy o powrót do chrześcijańskich korzeni kontynentu nie został w dostatecznym stopniu usłyszany. O czym to świadczy?

- Istotnie, z jakichś powodów ten apel nie był słyszany ani dyskutowany. Nie wydaje mi się, by powodem był jego zbyt ogólny charakter. Przeciwnie: wrażliwość kard. Duki, kard. Barbarin, abp. Plazy czy moja jest wrażliwością Kościoła w danej części Europy, a nasze wspólne przesłanie było jasne, zwłaszcza w kontekście ubiegłorocznego jubileuszu Traktatów Rzymskich i pewnej refleksji nad fundamentami Europy.
Z pewnością trzeba ten apel ponawiać w różnych formach, także wówczas, gdy mamy okazję do wspólnego spotkania prymasów. Najbliższa taka okazja będzie mieć miejsce jeszcze przed zakończeniem roku prymasowskiego, w Czechach. W dniach od 20 do 21 kwietnia kard. Duka sprowadzi do Pragi ciało kard. Josefa Berana, którego proces beatyfikacyjny jest w toku. Na tę uroczystość prymas Czech zaprasza prymasów Polski, Węgier i Chorwacji. Będzie taka okazja do wspólnej modlitwy, spotkania i pokazania, że jesteśmy zatroskani o wspólne, chrześcijańskie korzenie Europy.

- Czy jednak dotychczasowe przemilczenie apelu prymasów Europy, odwołującego się do tych samych wartości, o których mówili choćby założyciele Wspólnoty Europejskiej, można interpretować, jako ignorowanie głosu Kościoła we współczesnej Europie?

- Nie sądzę, że jest to wyraz świadomego marginalizowania głosu Kościoła, być może bardziej tego, że nie potrafimy wciąż dostatecznie promować tego głosu, ukazywać jego wagi w świecie i powracać do niego, nie tylko podczas uroczystych nabożeństw. Z drugiej strony także przygotowania do tegorocznego Zjazdu Gnieźnieńskiego, który się wpisuje w tę refleksję na temat Europy, są okazją do przypomnienia tego głosu.
Debata prowadzona podczas Zjazdu Gnieźnieńskiego inspiruje mieszkańców krajów europejskich dzięki uczestnikom tych zjazdów. Reprezentują oni kilkadziesiąt organizacji i instytucji Wschodu i Zachodu Europy. Dzięki nim głos Kościoła rozprzestrzenia się w Europie, nie tylko jako uroczysty apel, ale jako fundamentalna inspiracja do mierzenia się z konkretną rzeczywistością poszczególnych krajów.

- Spójrzmy zatem na polską rzeczywistość. Niedawna rocznica katastrofy smoleńskiej po raz kolejny pokazała głębokie podziały w polskim społeczeństwie. Czy w opinii Księdza Prymasa, w ciągu minionych 8 lat Kościół zrobił wszystko, co było możliwe, by te podziały niwelować i budować jedność?

- Sądzę, że pytanie o to, czy Kościół może zapobiegać takim czy innym podziałom i odnosić się do trwających sporów w społeczeństwie, nie może być rozumiane jako działalność „punktowa”, wyizolowana i mająca na celu zażegnanie pojedynczych konfliktów. Zadaniem Kościoła nie jest bowiem chaotyczne „gaszenie pożarów”, które co jakiś czas wybuchają w społeczeństwie.
Uważam, że rolą Kościoła wynikającą z jego istoty i powołania jest konsekwentne budowanie jedności z Bogiem i drugim człowiekiem. Sobór Watykański II tak określał istotę Kościoła w konstytucji Lumen Gentium: „Kościół jest w Chrystusie niejako sakramentem, czyli znakiem i narzędziem wewnętrznego zjednoczenia z Bogiem i jedności całego rodzaju ludzkiego”. To zadanie jest więc wpisane w codzienne życie Kościoła. Nie tylko Kościoła hierarchicznego, ale też każdego człowieka wierzącego.
Kościół może się przyczynić do tego, że także te napięcia społeczne będą się zmniejszać, że obywatele zjednoczą się bardziej w tym podzielonym świecie. To zjednoczenie dokonuje się jednak poprzez przemianę konkretnego człowieka, czyli poprzez docieranie do konkretnego człowieka z Ewangelią.
Bardzo bliska jest mi myśl kard. Wyszyńskiego, wygłoszonego w Gnieźnie 2 lutego 1981 r., w czasach, kiedy Polska budziła się z komunistycznego letargu ku wolności. Prymas Tysiąclecia mówił wówczas: „nie idzie o to, by wymieniać ludzi, tylko o to, aby ludzie się odmienili, aby byli inni”. Przypominał, że zadaniem Kościoła i jego odpowiedzialnością jest praca nad sumieniem, nad sercem człowieka i nad tym, by człowiek potrafił bolesne i trudne sytuacje przeżywać w zjednoczeniu z Chrystusem i w miłości do drugiego człowieka.
W takim kluczu musimy odpowiedzieć na pytanie o to, w jaki sposób współcześnie powinien być rozumiany głos Kościoła. Podczas poświecenia pomnika Ofiar Tragedii Smoleńskiej kard. Nycz upomniał się, by było to miejsce, które ludzi jednoczy. Czyli wezwał do tego, co jest istotą: do jedności. To wezwanie powraca w naszych homiliach, także w moich. Przypominam o konieczności pojednania, konieczności przebaczenia, o jedności. O tym, co się wiąże z budowaniem życia na prawdzie i na miłości. Myślę, że taka jest rola Kościoła. Nie w jakimś wyselekcjonowanym momencie, czy kontekście, ale w dłuższej perspektywie.

- Co zatem powinniśmy zrobić, jako chrześcijanie, jeśli wezwania do budowania na chrześcijańskich wartościach nie są właściwie rozumiane w społeczeństwie? Tak, jak w przypadku inicjatywy ustawodawczej #ZatrzymajAborcję, która pokazała jak głębokie są podziały w polskim społeczeństwie.

- Sądzę, że podziały w społeczeństwie są nieuniknione. Wobec nich kluczowe jest właściwe rozumienie i promowanie życia i troski o nie. Tworzone rozwiązania prawne muszą w pewnym sensie odpowiadać ludzkiemu sumieniu i temu, co człowiek potrafi zrozumieć. Toteż rolą Kościoła nie jest upominanie się o prawo, które ma zabezpieczać taką czy inną rzeczywistości, co właśnie o ludzkie sumienie i jego przemianę.
Być może nazbyt uspokoiliśmy się tym, że większość opinii publicznej w Polsce jest za życiem. Do tej pory trwaliśmy w takim optymistycznym przekonaniu. Okazuje się, że dzisiaj rzeczywistość jest inna. Mamy dziś nowe pokolenie ludzi, którzy mają potężne wyczucie wolności i którzy redukują ją do wolności wyboru. Czyli do tego, że jestem wolny, ponieważ mam wybór między dobrem i złem i to jest moja gwarancja, której nikt nie powinien mi zabierać.
Tymczasem wychowywać, czyli starać się przekonywać do tego, że wolność, to opowiadanie się za dobrem, za wartościami, za życiem, za zobaczeniem tego co jest większe niż tylko zdolność mojego wyboru – to jest wielkie zadanie i wielka praca edukacyjna i formacyjna! Oczekiwanie tego, że może się dokonywać tylko przy pomocy zewnętrznych zmian, uważam za pewne złudzenie. Dziś objawiają się podziały, różne stanowiska, odkrywa się przed nami pewna prawda. Nie po to, żebyśmy się jej wystraszyli, czy byśmy wycofali się z głoszenia Ewangelii życia, ale byśmy jeszcze bardziej służyli życiu.

- To bardzo ważne: Kościół, oprócz tego, że głosi Ewangelię, musi pokazywać, że służy. To jest świadectwo nie do przecenienia. Tak, jak np. świadectwo Centrum Opieki Perinatalnej św. Łazarza w Bydgoszczy, w którym grupa ludzi: lekarzy, pielęgniarek, duchownych, wolontariuszy, angażuje się właśnie w towarzyszenie w trudnych sytuacjach rodzicielskich. Pokazują oni, że rodzice znajdujący się często w dramatycznym dla nich położeniu nie zostają sami.

- Oczywiście, to propozycja, która nie zabiera wolności człowieka. Są osoby, które za takie towarzyszenie „dziękują”, nie chcąc z niego skorzystać. Są tacy, którzy rezygnują z niego po kilku krokach. Ale są też takie osoby, i to jest dla mnie jakieś wielkie świadectwo, które proszą wolontariuszy, żeby byli przy narodzinach chorego dziecka. Proszę sobie wyobrazić: jeżeli małżonkowie dopuszczają trzecią osobę do tak intymnej sytuacji, w której przeżywają niezwykle trudne doświadczenie, to znaczy, że to towarzyszenie ma sens! Że między nimi zbudowano pewną ważną więź.
Kolejnym przypadkiem jest Dom Chłopaków w Broniszewicach, który miał się rozlecieć jak domek z kart, ponieważ trzeba było znaleźć konkretne miejsce dla blisko 60 niepełnosprawnych chłopców, znajdujących się pod opieką sióstr dominikanek. Te siostry nie występują w roli oskarżycielek, mówiących, że „źli rodzice podrzucają im chore dzieci do wychowania”. One mówią o dramatach ludzkich, którym próbują pomóc. Dzięki ich postawie i wielkiej solidarność ludzi, udało się wybudować nowy dom, który właśnie jest wyposażany.
Warty przemyślenia jest głos przełożonej tego domu, która mówi, że niektórzy z tych, którzy dziś tak łatwo mówią o potrzebie ochrony życia, nie otwierali drzwi, gdy prosiła o konkretną pomoc. Nasza wrażliwość musi być bardzo konkretna. Nie tylko głośmy, nie tylko głosujmy, ale także służmy życiu. Bo myślę, że jeśli w trwających sporach społecznych cokolwiek może przemawiać do ludzi, to świadectwo konkretnej działalności, konkretnej troski nas, wierzących, o życie. Podobnych przykładów do tych, które wymieniłem, jest wiele. Warto o nich mówić.

- Ksiądz Prymas wspomniał o tym, że ważniejsze od wpływania na prawo cywilne jest formowanie sumień. Czy Kościół nie powinien jednak lobbować na rzecz dopasowania prawa cywilnego do wartości, którymi kieruje się sumienie chrześcijańskie?

- Kościół nie jest po to, żeby lobbował w takiej kwestii. Kościół może apelować i ma prawo zwracać uwagę tym, którzy prawa ustanawiają, żeby kierowali się sumieniem, i wartościami, których prawo powinno bronić. Natomiast innego lobbingu nie widziałbym tutaj ani za możliwy, ani za konieczny, ani wręcz za pożądany. Kościół powinien się troszczyć przede wszystkim o to, by w pluralizmie naszego życia społecznego osoby, które uważają się za wierzące i które są związane ze wspólnotą Kościoła, miały wrażliwe i uformowane sumienie.
Od pewnego czasu odczuwam, że promocja społecznej nauki Kościoła jest w odwrocie. Nie w wyniku jakiegoś zamierzonego działania, ale dlatego, że w porównaniu z czasem pontyfikatu Jana Pawła II, który niezwykle promował to nauczanie, m.in. poprzez swoje encykliki, nieco o nim zapomnieliśmy.
Oczywiście, papież Franciszek przy całej swojej wrażliwości społecznej wraca do tych tematów bardzo stanowczo, encyklika Laudato Si’ jest tego sztandarowym przykładem. Nie znajdziemy w niej jednak jakiś konkretnych recept, jak budować raj na ziemi, ale przypomnienie fundamentów, na których budowana jest nasza troska o integralny rozwój człowieka.
Są różne drogi dochodzenia do troski o dobro wspólne. Kościół ma ukazywać fundamenty i filary tego dobra wspólnego, ale nie określać dróg dochodzenia do niego. Myślę, że Kościół nie tylko powinien ale i musi szanować wolność człowieka w dochodzeniu do prawdy. Niemniej jednak ważne jest, by pokazywał, na czym polega społeczna nauka Kościoła, co jest jej istotą, co jest prawdą, którą trzeba żyć.

- Wśród tematów społecznych, powracających w polskiej debacie, aktualny jest też temat pedofilii. Wydano ostatnio kilka książek, trwają prace nad dwoma filmami, w Sejmie odbyła się konferencja tematyczna. Kościołowi wciąż zarzuca się, że robi za mało. Czy Ksiądz Prymas zgadza się z tymi zarzutami?

- Zawsze podkreślam, że jesteśmy dopiero na początku drogi, jaką musimy podjąć wobec tego tematu. Nie można powiedzieć, że w temacie ochrony dziecka zrobiliśmy wszystko i że jesteśmy bezpieczną wyspą na nieznanym morzu. Oczywiście, Kościół podjął kroki, o których możemy mówić, że są ważne, jak np. cała struktura prawna, czyli wytyczne watykańskie, które zostały w Kościele przyjęte i które są dostosowywane do zmieniającego się prawodawstwa polskiego, jak np. ostatnia nowelizacja, wprowadzająca konieczność zgłaszania tych spraw do prokuratury.
Drugą rzeczą jest świadomość, że nasze działania mają dotyczyć nie tylko karania za czyny pedofilskie, ale również prewencji. W tym obszarze jest jeszcze bardzo wiele do zrobienia, ale mamy działające Centrum Ochrony Dziecka, które prowadzi cykl szkoleń, różnych spotkań, kształtuje świadomość, która powinna coraz bardziej docierać do zgromadzeń zakonnych i do diecezji.
W polskich diecezjach są jeszcze nieśmiało wprowadzane projekty pilotażowe, tzw. Wewnętrzne wytyczne dla pracowników kościelnych, dla szkół itd., które mają przekładać ten system prewencyjny na kształtowanie ludzkiej świadomości. To jest ten etap, na którym jesteśmy. Nie możemy powiedzieć, że wszystko już uczyniliśmy. Dlatego ciągle mówimy, że jesteśmy na początku.
Ponadto, o czym coraz częściej mówimy, w temacie pedofilii brak odpowiedniej komunikacji ze społeczeństwem. Liczymy na wsparcie środków społecznego przekazu, nie tylko katolickich, abyśmy mogli budować odpowiednią komunikację. Nie przerzucając winy na innych, nie ukrywając jakieś winy, tylko mówiąc jasno, że działamy i, że chcemy i musimy być w tej kwestii wiarygodni.
Kościół ma jasną, zdecydowaną wolę oczyszczenia, nie tylko własnych szeregów. Kościół musi pamiętać o swojej roli społecznej. Nie żeby przerzucać swój problem na społeczeństwo i mówić, że „to nie my tylko oni”. Przekonuje mnie stwierdzenie o. Żaka, że różne sytuacje w Kościele są odbiciem lustrzanym tego, co dzieje się w społeczeństwie.
W wywiadzie z Dominique Woltonem, papież Franciszek mówi, że w skali całego duchowieństwa tylko 2 proc. duchownych ma na sumieniu czyny pedofilskie. Ale już w następnym zdaniu dodaje, że w przypadku Kościoła, każde z tych przestępstw jest przypadkiem jeszcze bardziej znaczącym i gorszącym. I takie jest też nasze przekonanie. Nie chodzi o to, żebyśmy się przerzucali liczbami i statystykami. Papież nie usprawiedliwia tych czynów niskimi statystykami, ale wzywa do pracy i bardzo ważne jest, żebyśmy my w Polsce chcieli w tym temacie pracować jako Kościół. Bardzo mocno i bardzo rzetelnie pracować. I to jest ten kierunek, który jest pożądany.

- Dziękujemy za rozmowę.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Tarnów: Papież pobłogosławił uczestników diecezjalnego synodu

2018-04-21 17:48

eb / Tarnów (KAI)

Papież Franciszek udzielił apostolskiego błogosławieństwa biskupowi tarnowskiemu Andrzejowi Jeżowi, jego współpracownikom, członkom synodu i uczestnikom inauguracji. Dziś w Tarnowie, z udziałem tysięcy wiernych, rozpoczął się V Synod Diecezji Tarnowskiej. Mszy na inaugurującej wydarzenie przewodniczył abp Marek Jędraszewski, metropolita krakowski.

Ks. Ryszard St. Nowak

List Papieża Franciszka czyta Ks. Robert Kantor - kanclerz tarnowskiej kurii

Synod realizowany pod hasłem „Kościół na wzór Chrystusa” potrwa trzy lata. Pierwszy rok będzie poświęcony rodzinie, później będą to tematy związane z życiem i funkcjonowaniem wspólnoty parafialnej, a następnie szeroko rozumiana ewangelizacja.

„Trzydzieści lat, jakie minęły od poprzedniego Synodu diecezjalnego rodzą zapewne potrzebę oceny, refleksji, retrospektywnego spojrzenia na dotychczasowe kierunki pracy duszpasterskiej, na prowadzone dzieła i efektywność podejmowanych działań. Rodzą również potrzebę spojrzenia w przyszłość, by wskazać nowe drogi apostolskiej misji Kościoła lokalnego, w kontekście dynamicznie zmieniającej się współczesnej sytuacji społecznej, kulturowej i religijnej” – czytamy w liście z Watykanu.

Biskup tarnowski Andrzej Jeż powiedział, że poprzez Synod Kościół tarnowski chce otworzyć "diecezjalny dom na powiew Ducha Świętego”. Dodał, że chociaż diecezja tarnowska ma bogate oblicze duchowe ukształtowane wiarą i świadectwem życia pokoleń to jednak tutejszy Kościół ma także "świadomość konieczności ustawicznej odnowy”.

Inauguracja synodu zgromadziła w Tarnowie tysiące osób. Duchowni i świeccy przeszli w uroczystej procesji z sanktuarium Matki Bożej Fatimskiej do bazyliki katedralnej. Podczas pierwszej sesji plenarnej członkowie synodu złożyli uroczystą przysięgę.

Mszy św. przewodniczył abp Marek Jędraszewski, metropolita krakowski. W homilii nawiązując do hasła synodu „Kościół na wzór Chrystusa” podkreślił, że Chrystus wzywa Kościół do otwarcia się na cały świat. „Głosić światu Chrystusa to znaczy pogłębiać wśród ludu Bożego znajomość Jezusa co można by nazwać ciągle aktualnym i koniecznym dziełem ewangelizacji i nowej ewangelizacji, bo trzeba nieustannie przybliżać Ewangelię, która tak głęboko przemawia jeśli jest głoszona do serc i umysłów ludzi" – wskazał hierarcha.

Podkreślając, że zanika dziś pojęcie obiektywnej prawdy, arcybiskup podkreślił, że „przedrzeć się z prawdą Ewangelii, ukazać tę prawdę, którą jest Chrystus w epoce post- prawdy – to niełatwe, wielkie, wręcz konieczne zadanie jakie staje przez Kościołem tarnowskim w ramach V Synodu”. Abp Jędraszewski wskazywał, że nie ma innej drogi jak życie wiarą, czerpanie z Eucharystii, która jest źródłem i szczytem Kościoła.

Mszę św. w katedrze koncelebrowało kilkunastu biskupów. W uroczystości uczestniczył także przedstawiciel Prawosławnego Arcybiskupa Paisjusza – Ordynariusza Przemysko-Gorlickiego.

Synod realizowany pod hasłem „Kościół na wzór Chrystusa” ma trwać trzy lata. Będzie on okresem dyskusji i podejmowania nowych decyzji. Pierwszy rok będzie poświęcony rodzinie w całościowym jej ujęciu, później będą to tematy związane z życiem i funkcjonowaniem wspólnoty parafialnej, a następnie szeroko rozumiana ewangelizacja.

Przygotowania do synodu trwały ponad rok. Zagadnienia do dyskusji i postulaty przesyłali m.in. diecezjanie. Dotyczyły one m.in. sytuacji i duszpasterstwa rodzin, młodzieży, a także funkcjonowania parafii i sprawowania liturgii oraz katechizacji w szkołach. Diecezjanie cały czas mogą przesyłać swoje postulaty, kontaktując się z sekretariatem synodu, który znajduje się w Kurii Diecezjalnej w Tarnowie.

Harmonogram prac poszczególnych dwunastu Komisji Synodalnych będzie ustalony w przyszłym miesiącu. Cyklicznie będą się też spotykać Parafialne Zespoły Synodalne, aby wspólnie szukać najlepszych rozwiązań dla Kościoła, wspólnot parafialnych i rodzin. Będą także wspólnie modlić się i zgłaszać swoje propozycje biskupowi diecezjalnemu. Jutro w parafiach diecezji tarnowskiej obchodzona będzie Niedziela Synodalna. Będzie to uroczysta inauguracja w każdej parafii.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Uroczyste obchody imienin bł. ks. Jerzego Popiełuszki

2018-04-21 20:36

Paweł Kęska

W poniedziałek 23 kwietnia obchodzone będą imieniny ks. Jerzego Popiełuszki.


Dzień imienin kapelana Solidarności jeszcze za jego życia obchodzony był szczególnie. Plebania parafii Świętego Stanisława Kostki przyjmowała wielu gości, którzy chcieli wyrazić więź ze swoim duszpasterzem ofiarowując mu kwiaty, podarunki oraz słowa wdzięczności.

Po śmierci księdza Jerzego jego imieniny w parafii św. Stanisława Kostki w której posługiwał wciąż obchodzone były w sposób szczególny. Uroczystą Mszę św. koncelebrowało wielu kapłanów grób męczennika znajdujący się przy kościele otaczały znicze i wieńce. Na cześć kapelana Solidarności organizowano koncerty i wieczory wspomnień.

Obchody imienin księdza Jerzego w parafii Świętego Stanisława Kostki będą obchodzone następująco:

W przeddzień imienin, 22 kwietnia o godz. 19 odbędzie się uroczysty koncert Orkiestry Kameralnej Filharmonii Narodowej pod przewodnictwem Jana Lewtaka. W repertuarze znajdą się utwory Wojciecha Kilara i Amadeusza Wolfganga Mozarta.

23 kwietnia w sam dzień imienin ks. Jerzego Popiełuszki o godz. 18 celebrowana będzie uroczysta Msza Święta z modlitwą o jego kanonizację zakończona wniesieniem relikwii błogosławionego i litanią ku jego czci. Po mszy świętej, księdza Jerzego wspomną członkowie jego rodziny i przyjaciele z Huty Warszawa, którzy przybędą na eucharystię z pocztem sztandarowym hutniczej Solidarności. Uroczystość zakończy się złożeniem wieńców przy grobie kapłana – męczennika.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Reklama

Najczęściej czytane

Wiele stron internetowych, wykorzystuje pliki cookies (ciasteczka). Służą one m.in. do tego, by zagłosować w sondzie. Nowe przepisy zobowiązują nas do poinformowania o tym. Dalsze korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki będzie oznaczało, że zgadzasz się na ich wykorzystywanie.
Aby dowiedzieć się więcej, przeczytaj o Polityce plików cookies.

Rozumiem