Reklama

Nieznane, odnalezione nagranie z 10 kwietnia 2010 roku

2017-04-10 07:45

wpolityce.pl


Służba Kontrwywiadu Wojskowego publikuje nieznane, odnalezione nagranie z 10 kwietnia 2010 roku.

W komunikacie SKW czytamy:

W ostatnich tygodniach oficerom SKW udało się uzyskać nagranie, na którym zarejestrowane zostały godziny poprzedzające odlot rządowego samolotu Tu-154 M w dniu 10 kwietnia 2010 r. z Wojskowego Portu Lotniczego Warszawa-Okęcie do Smoleńska.

Reklama

SKW przygotowała specjalny materiał filmowy z pozyskanego nagrania ukazujący chwile, kiedy Prezydent RP Lech Kaczyński z małżonką Marią i częścią delegacji przyjeżdżają na lotnisko i wsiadają do samolotu.

Tagi:
Smoleńsk katastrofa smoleńska

Obywatele RP idą dalej od komunistów

2017-06-22 09:44

Rozmawia Artur Stelmasiak
Edycja warszawska 26/2017, str. 4-5

Z Cezarym Jurkiewiczem, szefem służby porządkowej comiesięcznych uroczystości upamiętniających ofiary katastrofy smoleńskiej, rozmawia Artur Stelmasiak

Artur Stelmasiak
Cezary Jurkiewicz

ARTUR STELMASIAK: – Jakim wydarzeniem w Pana życiu była katastrofa smoleńska?

CEZARY JURKIEWICZ: – Przełomowym! Pewnie byliśmy jedną z pierwszych rodzin, które przyjechały rankiem 10 kwietnia 2010 r. na Krakowskie Przedmieście, aby w tym miejscu modlić się i zapalić znicze. Moje życie zmieniło się po tej tragedii, bo wówczas zdecydowaliśmy wspólnie z Żoną o moim włączeniu się w politykę. To zaangażowanie jest również świadectwem dla moich dzieci, że są w życiu i historii narodu sprawy ważne. Takie, obok których nie można przejść obojętnie.

– Czy czuje się Pan faszystą?

– (Śmiech) Nie! Czuje się człowiekiem, który 7 lat temu stwierdził, że katastrofa z 10 kwietnia 2010 r. jest ważnym wydarzeniem dla Polski. Jeżeli ktoś atakuje wartości, które są dla mnie bardzo ważne, to moje miejsce jest i będzie na Krakowskim Przedmieściu. Poza tym ci, którzy mówią o faszystach na Krakowskim Przedmieściu zupełnie nie wiedzą, czym był faszyzm.

– Jaką rolę Pan pełni podczas tzw. Marszy Smoleńskich?

– Nasze doświadczenia w organizacji są różne. W maju 2010 r. odbył pierwszy Marsz Pamięci, organizowała go pani poseł Anita Czerwińska. Od zabójstwa w biurze PiS w Łodzi śp. Marka Rosiaka w 2010 r. jestem odpowiedzialny za służbę porządkową, a od lat także przewodniczącym zgromadzenia.

– Jaką formę prawną ma przemarsz Krakowskim Przedmieściem?

– W tej chwili jest to wydarzenie cykliczne, które zostało zarejestrowane od maja 2017 r. na trzy lata, czyli do 10 kwietnia 2020 r.

– Doskonale pamiętam tzw. miesięcznice z 2010 r. i 2011 r., ale także w późniejszych latach często obserwowałem wydarzenia na Krakowskim Przedmieściu. Poza kampanią wyborczą Ruchu Palikota w 2011 r., to mieliście względny spokój. Nikt wam nie przeszkadzał w Apelach Pamięci i modlitwie. Dlaczego kontrmanifestacje pojawiły się dopiero na wiosnę 2016 r.?

– Palikot robił kampanię wyborczą przed Pałacem Prezydenckim, ale chyba nie przeszkadzał podczas miesięcznic i rocznic. Obecne protesty rozpoczęły się dopiero w marcu 2016 r. Kontrmanifestacje pojawiały się najpierw obok Pałacu Prezydenckiego, później naprzeciwko, pod Kordegardą, a w grudniu 2016 r. stanęli już na naszym miejscu przy tablicach smoleńskich przy Pałacu Prezydenckim. Natomiast od dwóch miesięcy organizują blokady na trasie przemarszu. Robią wszystko, aby na Krakowskim Przedmieściu znów było gorąco.

– Ale przecież od maja 2017 r. takie blokady są już nielegalne?

– Tak. W miejscu zarejestrowanym jako zgromadzenie cykliczne nie ma prawa odbywać się żadne inne zgromadzenie.

– Skąd się biorą kontrmanifestanci?

– Pamiętam, jak po wygranych wyborach w 2015 r. rozmawialiśmy o tym, czy nie zaprzestać organizacji marszów każdego 10. dnia miesiąca. Wówczas prezes Jarosław Kaczyński przewidział, że trzeba trwać nadal, bo właśnie teraz będą najsilniej nas atakować. Obecnie doskonale widać, że szef PiS nie pierwszy raz miał rację. Moim zdaniem jest to próba odświeżenia tego, co robił kiedyś Palikot, ale w bardziej radykalnej i brutalnej formie. 10 czerwca, bez pozwolenia księdza rektora, ktoś wszedł na wieżę kościoła św. Anny i rozwiesił transparenty „Obywatele RP”, „Łapy precz od grobów” oraz zrzucił ulotki. W maju mieliśmy próbę zakłócenia Mszy św. w katedrze, a więc to są ludzie, którzy nie mają już żadnego poszanowania dla sfery sakralnej. Z miesiąca na miesiąc próbują przekraczać kolejne bariery.

– Wydawało się, że po tym, gdy ekshumacje ofiar pokazały gigantyczną skalę barbarzyństwa, to zapał kontrmanifestantów wyhamuje. Naiwnie myślałem, że prawda będzie oczyszczająca dla naszego społeczeństwa.

– Było na odwrót, bo jeszcze bardziej się zradykalizowali. Ostatnio 10 czerwca siedzieli w poprzek Krakowskiego Przedmieścia skuci łańcuchem, aby policja miała dodatkowe utrudnienie.

– Czyli oni sprzeciwiają się nawet temu, że państwo polskie chce w godny sposób pochować swoich obywateli. Czy obserwujemy zjawisko, które jest w Polsce obce kulturowo?

– Podczas jednej z rozmów w biurze bezpieczeństwa m. st. Warszawy, jeden z naszych przeciwników mówił, że jest nawet przeciwko procesjom Bożego Ciała. Mało tego, są też okrzyki i gwizdy podczas wykonywania Hymnu Polski, a ich krakowski odłam protestuje nawet przeciwko temu, że prezes Jarosław Kaczyński chce odwiedzić grób swojego brata. Oni idą dalej niż komuniści, którzy mimo wszystko tolerowali uroczystości religijne. Przeszkadzają nam, gdy odmawiamy Różaniec, podczas Apelu Jasnogórskiego, a miesiąc temu zakłócali nawet Mszę św. w katedrze.

– Ale przecież Marsze Pamięci nie są w sensie ścisłym wydarzeniem religijnym, jak np. procesja, która jest zgłoszona przez konkretną parafię.

– Ale świeccy katolicy są częścią legalnie działającego i zarejestrowanego Kościoła. A naszą modlitwę prowadzą kapłani tego Kościoła. Przecież pielgrzymki, czy nabożeństwa majowe pod kapliczkami także nie są rejestrowane, a są aktami religijnymi w przestrzeni publicznej. Nasi przeciwnicy mogą sobie protestować, jak chcą i kiedy chcą. My, wspólnie z rodzinami ofiar, chcemy mieć prawo do tego, aby raz na miesiąc spokojnie przejść kilkaset metrów. Komu to przeszkadza?

– Kontrmanifestanci pojawiają tylko dlatego, że przechodzi Marsz Smoleński. Czyli wy jesteście sensem ich protestu?

– To jest pewne w 100 proc. Choć oficjalnie mówią, że my zawłaszczamy przestrzeń publiczną.

– Inne przyczółki do manifestowania już się wyczerpały. Nie udało się nic ugrać w manifestacjach i prowokacjach pod Sejmem. Komitet Obrony Demokracji skompromitował się za sprawą nadużyć swojego byłego lidera. Jedynym atrakcyjnym celem są teraz Marsze Smoleńskie. Czy nie jest tak, że skrajna opozycja po prostu szuka nowego miejsca do protestowania?

– Ma pan rację. Ludzie, którzy nie lubią Prawa i Sprawiedliwości nie mają co ze sobą zrobić. Słyszałem jak nowy lider KOD ubolewał nad tym, że się spóźnił... i policja go nie wyniosła z Krakowskiego Przedmieścia. Pojawienie się kolejnej znanej postaci, Władysława Frasyniuka, również nie jest przypadkiem.

– A co będzie podczas kolejnego Marszu 10 lipca?

– Tego nie wiem, ale pewnie coś nasi przeciwnicy wymyślą. Każdy może przyjść, aby modlić sie razem z nami i zobaczyć wszystko na własne oczy. Proszę o wspólną obecność, bądźmy razem!

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Kard. Marx: Nigdy nie wypowiadałem się na temat "błogosławienia" związków homoseksualnych

2018-02-20 12:36

ts (KAI) / Ingolstadt

Kard. Reinhard Marx, zaprzeczył, jakoby opowiedział się za "błogosławieństwem" dla par homoseksualnych. „Nigdy publicznie nie mówiłem na ten temat” - oświadczył przewodniczący episkopatu Niemiec przed rozpoczęciem wczoraj w Ingolstadt wiosennego zebrania plenarnego Konferencji Biskupów tego kraju.

Grzegorz Gałązka

Metropolita Monachium i Fryzyngi tłumaczył, że „chodziło o towarzyszenie homoseksualistom, którzy chcą pozostać chrześcijanami i którzy poszukują pociechy i wsparcia w życiu”. Do zajęcia się tym tematem została upoważniona komisja biskupów do zadań duszpasterskich.

Informując o tym, niemiecka agencja katolicka KNA przypomniała, że w wywiadzie dla niemieckiej rozgłośni Bayerische Rundfunk w lutym br. kard. Marx mówił o tym, że nowe warunki życia i nowe przekonania stanowią nowe wyzwania również dla Kościoła. Księża muszą z całą powagą podchodzić do każdego człowieka z osobna i roztoczyć nad nim opiekę duchową. „Należy więc zachęcać również do tego, aby księża i duszpasterze dawali pociechę ludziom w konkretnych sytuacjach życiowych” - powiedział wówczas kard. Marx.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Wrocław: Abp Kupny chce słuchać młodych

2018-02-21 09:27

Tradycyjnie metropolita wrocławskie skierował do młodzieży z całej archidiecezji zaproszenie do udziału w uroczystościach związanych z obchodami Światowego Dnia Młodzieży.

BP KEP

Abp Kupny nawiązuje do słów, które papież Franciszek uczynił hasłem XXXIII Światowego Dnia Młodzieży: “Nie bój się Maryjo, znalazłaś bowiem łaskę u Boga”, podkreślając, że kiedy Maryja podejmowała najważniejszą decyzję w swoim życiu, była bardzo młodą dziewczyną. - Być może była młodsza od niejednego i niejednej z Was – zauważa pasterz Kościoła wrocławskiego, dopowiadając: - Bóg zaufał Jej młodości, Jej sercu i rozsądkowi. Nie bał się powierzyć losów świata w ręce bardzo młodej kobiety. I to jedna z najradośniejszych wiadomości, jakie niesie Ewangelia. Bóg ufa Waszej młodości. Wie, że jesteście zdolni do dobrych i mądrych decyzji.

W dalszej części swojego listu ksiądz arcybiskup tłumaczy, iż pomimo lęku, który towarzyszył Matce Bożej kierowała się ona zapewnieniem anioła Gabriela „Nie bój się, znalazłaś bowiem łaskę u Boga”. - To są także słowa skierowane do każdego i każdej z Was – podkreśla abp Kupny i dodaje: - Dla każdego i każdej z Was Bóg ma wyjątkowy i niepowtarzalny plan. Nie bójcie się przyszłości. Ona jest w Waszych rękach.

Na zakończenie ksiądz arcybiskup prosi młodzież, by podzieliła się z nim swoimi refleksjami na temat hasła XXXIII Światowego Dnia Młodzieży. Zachęca przy tym także do pisania na adres mailowy pytań, nurtujących młodych, na które obiecuje odpowiedzieć w czasie spotkania w Niedzielę Palmową.

To nie pierwsza inicjatywa, potwierdzająca, że metropolita wrocławski wsłuchuje się w głos młodzieży. Trzy lata temu powołał do istnienia tzw. Parlament Młodych, w skład którego wchodzą przedstawiciele parafii, wspólnot, grup i organizacji skupiających młodych ludzi. Są oni głosem doradczym abp. Kupnego, wskazując na inicjatywy, których realizacji oczekują w Kościele a także współtworzą wydarzenia skierowane na Dolnym Śląsku do swoich rówieśników.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

Wiele stron internetowych, wykorzystuje pliki cookies (ciasteczka). Służą one m.in. do tego, by zagłosować w sondzie. Nowe przepisy zobowiązują nas do poinformowania o tym. Dalsze korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki będzie oznaczało, że zgadzasz się na ich wykorzystywanie.
Aby dowiedzieć się więcej, przeczytaj o Polityce plików cookies.

Rozumiem