Reklama

Kard. Dominik J. Duka odwiedzi Szczawno-Zdrój

2017-03-20 10:31

Krystyna Smerd

Ryszard Wyszyński
Kard. Dominik Jaroslav Duka, prymas Czech

Kardynał Dominik Jaroslav Duka, metropolita Pragi i Prymas Czech, w dniach 21-22 marca będzie przebywał na Dolnym Śląsku. Pierwszego dnia swojego pobytu, we wtorek 21 bm, w drodze do Wrocławia, biskup prymas zatrzyma się w słynącym z cennych leczniczo wód mineralnych uzdrowisku w Szczawno-Zdroju, gdzie spędzi kilka godzin.

Najpierw kardynał zwiedzi szczawieński kościół pw. Wniebowstąpienia NMP - w progach którego przywitają go miejscowi kapłani oraz sufragan Diecezji Świdnickiej bp Adam Bałabuch. Następnie odbędzie spacer po Parku Zdrojowym i deptaku, a z niego przejdzie już do Teatru Zdrojowego im. H. Wieniawskiego, gdzie o godz. 15.30, w Sali Kameralnej zaplanowano spotkania historyczno-literackie, którego myślą przewodnią będzie przybliżenie sytuacji kościoła katolickiego w Czechach. Pretekstem do tego spotkania jest niedawno przetłumaczona na język polski książka, opublikowana przez Wydawnictwo Polskiej Prowincji Dominikanów „W drodze”, będąca obszernym wywiadem, jakiego udzielił obecny Prymas Czech o. Tomaszowi Dostatniemu, który będzie moderatorem dyskusji w sali kameralnej.

Wizyta księdza kard. Dominika Duki w Szczawie-Zdroju odbywa się na zaproszenie Pawła Skrzywanka, prezesa zarządu spółki S.A. Uzdrowisko „Szczawno – Jedlina”, który tym zaproszeniem postanowił nawiązać do tradycji kurortu i dogłębnie to wyjaśnił. W wypowiedzi dla TK „Niedziela” zauważył, że mało który kurort poza Szczawnem, gościł tak wielu kardynałów, jak to właśnie uzdrowisko. A warto przypomnieć, że przyjeżdżali tu: kard. Adam Sapieha, kard. Bolesław Kominek, którego sekretarzem był ks. infułat Józef Strugarek były proboszcz, kard. Agostino Casaroli, nieżyjący już sekretarz stanu stolicy apostolskiej oraz wrocławski kard. senior Henryk Gulbinowicz – i to wielokrotnie. Z tego powodu nasze uzdrowisko, jak żadne inne w kraju zasługuje na miano uzdrowiska kardynalskiego – dodaje prezes.

Po spotkaniu z czytelnikami prymas Czech kard. Dominik Jarosław Duka spotka się z burmistrzem Szczawna Zdroju a następnie uda się już do Wrocławia, gdzie kolejnego dnia, 22 marca o godz. 11.00, wraz z arcybiskupem Józefem Kupnym, stojącym na czele Archidiecezji Wrocławskiej, będą przewodniczyć uroczystej Eucharystii - sprawowanej z okazji wprowadzenia relikwii świętego Wacława – patrona Czech do wrocławskiego kościoła pw. św. Stanisława, św. Doroty i św. Wacława.

Reklama

Relikwie świętego Wacława zostaną tu uroczyście wprowadzone, dzięki ogromnej życzliwości prymasa Duki, który odniósł się przychylnie do naszej prośby i wraził zgodę na ich przekazanie Wrocławiowi – mówi prezes uzdrowiska Paweł Skrzywanek, który mieszka na stałe we Wrocławiu i jest przewodniczącym rady parafialnej kościoła pw. św. Stanisława, św. Doroty i św. Wacława. Kościół jest świątynią wotywną. Upamiętnia porozumienie zawarte pomiędzy królem Polski Kazimierzem Wielkim i królem Czech Karolem IV z dynastii luksemburskiej, którzy modlili się w tym miejscu – uwypukla Paweł Skrzywanek.

Warto przypomnieć, że dwa lata temu, 8 maja, relikwie św. Wacława otrzymała katedra świdnicka, której patronami są biskupi męczennicy św. Stanisław i św. Wacław.

Tagi:
wizyta

Watykan: wizyta ad limina biskupów Federacji Rosyjskiej

2018-01-30 17:33

RV / Watykan (KAI)

Katoliccy biskupi z Federacji Rosyjskiej rozpoczęli wizytę ad limina. Wczoraj zostali przyjęci przez papieża Franciszka.

Tama66/pixabay.com

„Uderzyła nas serdeczność, wrażliwość i otwartość, którą papież nam okazał. Spotkanie było bardzo długie. Przez dwie godziny prowadziliśmy dialog z Ojcem Świętym. Papież bardzo się interesował, przede wszystkim naszym życiem osobistym, życiem pasterzy, chciał wiedzieć, jak wygląda nasza działalność duszpasterska. Podjęty został również temat naszej bliskości względem ludzi, w jaki sposób wypełniać naszą misję dla Ludu Bożego i wraz z nim” – powiedział Radiu Watykańskiemu abp Paolo Pezzi z Moskwy, przewodniczący Episkopatu Rosji.

Mówiąc o sytuacji Kościoła katolickiego w Rosji, abp Pezzi zwrócił uwagę na znaczące ożywienie relacji ekumenicznych z Patriarchatem Rosyjskim. Jest to konsekwencją spotkania Franciszka i patriarchy Cyryla, które miało miejsce przed dwoma laty na Kubie. Pogłębiła się współpraca zwłaszcza na polu działalności społecznej i prorodzinnej – powiedział moskiewski arcybiskup.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Kard. Marx: Nigdy nie wypowiadałem się na temat "błogosławienia" związków homoseksualnych

2018-02-20 12:36

ts (KAI) / Ingolstadt

Kard. Reinhard Marx, zaprzeczył, jakoby opowiedział się za "błogosławieństwem" dla par homoseksualnych. „Nigdy publicznie nie mówiłem na ten temat” - oświadczył przewodniczący episkopatu Niemiec przed rozpoczęciem wczoraj w Ingolstadt wiosennego zebrania plenarnego Konferencji Biskupów tego kraju.

Grzegorz Gałązka

Metropolita Monachium i Fryzyngi tłumaczył, że „chodziło o towarzyszenie homoseksualistom, którzy chcą pozostać chrześcijanami i którzy poszukują pociechy i wsparcia w życiu”. Do zajęcia się tym tematem została upoważniona komisja biskupów do zadań duszpasterskich.

Informując o tym, niemiecka agencja katolicka KNA przypomniała, że w wywiadzie dla niemieckiej rozgłośni Bayerische Rundfunk w lutym br. kard. Marx mówił o tym, że nowe warunki życia i nowe przekonania stanowią nowe wyzwania również dla Kościoła. Księża muszą z całą powagą podchodzić do każdego człowieka z osobna i roztoczyć nad nim opiekę duchową. „Należy więc zachęcać również do tego, aby księża i duszpasterze dawali pociechę ludziom w konkretnych sytuacjach życiowych” - powiedział wówczas kard. Marx.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Bł. biskup Michał Kozal – patron trudnych czasów

2018-02-21 10:36

Bernadeta Kruszyk / Gniezno (KAI)

W tym roku mija 100. rocznica święceń kapłańskich bł. biskupa Michała Kozala, byłego rektora gnieźnieńskiego seminarium duchownego, biskupa pomocniczego diecezji włocławskiej, męczennika Dachau. Święcenia przyjął 23 lutego 1918 roku w katedrze gnieźnieńskiej z rąk biskupa Wilhelma Kloske.


Bł. bp Michał Kozal

To jedna z najświatlejszych postaci ubiegłego wieku. Znakomity proboszcz wiejskiej parafii cieszący się niekłamanym szacunkiem i uznaniem wiernych. Następnie wieloletni duszpasterz młodzieży w Bydgoszczy, cieszący się powszechnym uznaniem swojego środowiska nie tyko nauczycielskiego, ale także społeczeństwa przedwojennej Bydgoszczy. Wreszcie wzorowy ojciec duchowny, a potem wieloletni rektor seminarium w Gnieźnie odpowiedzialny za kształcenie młodzieży z archidiecezji gnieźnieńskiej i poznańskiej. Jako kapłan bł. Michał Kozal jest związany z archidiecezją gnieźnieńską, jako biskup z diecezją włocławską, a jako duszpasterz z najmłodszą w metropolii diecezją bydgoską, której jest też głównym patronem.

Urodził się 25 września 1893 r. w rodzinie rolników, w niewielkiej wielkopolskiej wsi Nowy Folwark pod Krotoszynem. Wychował się w duchu głębokiej wiary. Już jako uczeń krotoszyńskiego gimnazjum odznaczał się głęboką pobożnością i patriotyzmem. Działał w zakazanym przez zaborców stowarzyszeniu filomatów i filaretów. Gdy po ukończonej z wyróżnieniem nauce władze pruskie zaproponowały mu stypendium rządowe na wybranym kierunku studiów, odmówił. Miał jasno sprecyzowany cel – kapłaństwo. Święcenia przyjął 23 lutego 1918 r. w Gnieźnie z rąk biskupa Wilhelma Kloske. Posługę duszpasterską rozpoczął jako wikariusz i katecheta w Bydgoszczy. Był też wikariuszem w Kościelcu, Pobiedziskach i administratorem w Krostkowie. Jako 36-latek został rektorem gnieźnieńskiego seminarium duchownego.

Przełożeni szybko doceniali jego intelekt i duchowe przymioty. W piśmie przekazującym Stolicy Apostolskiej prośbę o biskupa pomocniczego dla diecezji włocławskiej ówczesny nuncjusz apostolski w Polsce abp. Filippo Cortesi pisał: „(…) ks. Kozal jest doskonałym kandydatem na objęcie rządów diecezji (…) Dziesięć lat pełnienia delikatnej posługi rektora pozwoliły lepiej poznać jego zalety jako kapłana pobożnego, o dużej wiedzy, gorliwego, który nie zaniedbuje żadnego ze swoich obowiązków (…)”. A prymas Polski kard. August Hlond opiniował: „Okazuje zamiłowanie do życia duszpasterskiego. Wiele razy prosił mnie, by mu powierzyć parafię. Głosi bardzo głębokie homilie, z elegancją, zawsze dobrze przygotowany. Gdy chodzi o doktrynę, jest jak nikt inny głęboki. Okazuje żywy i głęboki szacunek dla Kościoła i Stolicy Apostolskiej (…) Ogólnie można powiedzieć, że ks. Kozal (…) jest jednym z najbardziej godnych kapłanów archidiecezji gnieźnieńskiej, wyróżniając się duchem kościelnym, systematyczną i solidną pracą, budującą głęboką pobożnością, zdrową i stroniącą od pozorowania”.

Nominację na biskupa pomocniczego we Włocławku ogłoszono12 czerwca 1939 r. Sakrę biskupią ks. Michał Kozal przyjął 13 sierpnia – 18 dni przed wybuchem II wojny światowej. Nie zdążył nawet przygotować swojego herbu biskupiego. A pierwsza z czynności biskupich – bierzmowanie we włocławskiej parafii pw. św. Jana, okazała się ostatnią sprawowaną na wolności. Mimo rad stacjonujących w jego domu oficerów Wojska Polskiego nie wyjechał. W pierwszych tygodniach wojny widywano go na ulicach miasta, jak udzielał pomocy sanitarnej i duchowej. Długie godziny spędzał w konfesjonale w klasztorze franciszkanów. Załatwiał pracę ratując ludzi przed wywózką. W zastępstwie przebywającego na emigracji bp. Karola Radońskiego – biskupa włocławskiego, odrzucił żądania Niemców odnośnie sprawowania Mszy św. w języku niemieckim. Był nieugięty. 7 listopada 1939 r. przyszło po niego Gestapo. Spakował najpotrzebniejsze rzeczy. Później, już z obozu w Dachau, pisał: „Z ubioru mam oczywiście to, co miałem na sobie, resztę rozdałem w Inowrocławiu”.

Inowrocław był trzecią stacją więziennej drogi krzyżowej bp. Michała Kozala. Pierwszą był areszt we Włocławku, gdzie został odizolowany od innych księży i tylko dlatego, że był biskupem, spał na betonie. Później, wraz z innymi, został wywieziony do Lądu, gdzie miejscowy klasztor hitlerowcy zamienili na obóz przejściowy dla duchowieństwa. Przebywał tam od stycznia 1940 do lipca 1941 r. Nie chciał, aby wnoszono jakieś prośby czy błagania o uwolnienie. Jak pisał w nocie wysłanej do Watykanu nuncjusz Cesare Orsenigo, biskup Kozal był pogodzony z internowaniem i pragnął tylko, aby stało się zadość sprawiedliwości.

Z Lądu przewieziono go do wspomnianego Inowrocławia. Skutki pobicia przez strażników odczuwał jeszcze długo, cierpiąc m.in. na ustawiczne zapalenie ucha środkowego. Później był Berlin, gdzie do miejscowego więzienia prowadzono go jak zbrodniarza, w kajdanach, i dalej Halle, Weimar, Norymberga i w końcu Dachau. W obozie spotkał wielu wychowanków. Jeden z nich, ks. Jan Wolniak, przypomniał mu pytanie, jakie jeszcze jako rektor zadał podczas rozmowy przed przyjęciem do seminarium: „Proszę pana, jeśli kard. Hlond przyjmie pana do seminarium, a potem przy pomocy łaski Bożej zostanie pan kapłanem, czy mógłby już dziś powiedzieć, że będzie gotowy dać dla Chrystusa wszystko, a nawet umrzeć jako męczennik?” – To wszystko się teraz wypełni” – odparł ze spokojem bp Kozal. Często też mówił do kapłanów: „Pamiętacie nasze piątkowe drogi krzyżowe. Tam wam przewodziłem w sutannie, w komży i stule. Dziś tu przewodniczę wam w pasiaku. To cała różnica. Trzeba byśmy to specjalnie przeżyli. Bóg ma specjalne zamiary”. I jeszcze: „Od przegranej orężnej bardziej przeraża upadek ducha. Wątpiący staje się mimo woli sojusznikiem wroga. Tchórzostwo, jako szczególny rodzaj zwątpienia jest matką wszelkich zaniechań, ucieczek i zdrad”.

Nigdy nie pozwalał się wyręczać w pracy, podsuwane mu jedzenie kazał oddawać innym, bardziej chorym. Przed Wielkanocą 1942 r. pisał w liście: „Przed rokiem przeżyłem Wielki Piątek i Święta Wielkanocne w Berlinie w więzieniu policyjnym na Pl. Aleksandra. Właśnie tam odczułem szczególnie, jak cierpienie zbliża nas do Zbawiciela i odczuć pozwala, co znaczy być kapłanem. Tym razem ten pełen tajemnic dzień spędzę w obozie koncentracyjnym. Mam nadzieję, że Zbawiciel nie odmówi mi swej łaski i będzie ze mną”. I jeszcze w maju tego samego roku stwierdził: „Życie byłoby niełatwe do zniesienia, gdybyśmy nie czerpali pociechy i sił z naszej całej postawy duchowej. Teraz rozumie się doskonale, co to znaczy zakotwiczyć swoją osobowość w Chrystusie i Jego kapłaństwo przeżywać w cierpieniu. Jest się Panu Bogu głęboko wdzięcznym właśnie za to”.

W listach z Dachau zawsze pytał o innych – o siostrę, krewnych, kapłanów, znajomych, diecezję. O sobie pisał niewiele, a jeśli już, to tyle, żeby się o niego nie martwić. „O mnie się nie troskajcie. Czuję się zdrowy i mogę jeszcze podołać pracy. Zresztą od samego początku tak się nastawiłem tutaj, żeby się na mnie spełniła wola Boża i czuję się przy tym całkowicie szczęśliwy. Byłbym Wam wdzięczny, jeśli byście modlitwą wspierali moje nastawienie” – pisał w czerwcu 1942 r. I dwa miesiące później: „Uspokój, proszę, moich krewnych, zwłaszcza siostrę, że nie potrzebuje martwić się o mnie. Na razie jestem zdrowy, reszta i przyszłość jest w ręku Boga. Pracy mogę jeszcze bez trudności podołać. Warunki atmosferyczne są w tym roku nieszczególne. Często mamy deszcz, a rano jest zimno jak w październiku. Do wszystkiego się można przyzwyczaić i wszystkiego można się nauczyć znosić”. Gdy to pisał, miał przed sobą niespełna pięć miesięcy życia.

Biskup Michał Kozal zmarł 26 stycznia 1943 r. w obozowym bloku chorych zwanym rewirem. Wraz z nim leżał tam jego stryjeczny brat o. Czesław Kozal. Był świadkiem, jak obozowy lekarz i jeden z sanitariuszy robią wycieńczonemu więźniowi zastrzyk. „Teraz będzie mu łatwiej na drodze do wieczności” – miał powiedzieć jeden z nich. W oficjalnym zawiadomieniu do rodziny napisano, że zmarł na tyfus, a jego ciało spalono w krematorium 30 stycznia. Powszechną praktyką było jednak dobijanie chorych zastrzykami z fenolu lub benzyny. Ojciec Czesław wspominał jeszcze: „Jego przyjaciel i powiernik, ks. Franciszek Korszyński, odprawił potajemnie na bloku Mszę św. i ujawnił tajemnicę, jaką mu powierzył jeszcze w Lądzie biskup Michał Kozal: złożyłem Bogu w ofierze swoje życie, ażeby przez to odwrócić klęski od Kościoła i Polski”.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

Wiele stron internetowych, wykorzystuje pliki cookies (ciasteczka). Służą one m.in. do tego, by zagłosować w sondzie. Nowe przepisy zobowiązują nas do poinformowania o tym. Dalsze korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki będzie oznaczało, że zgadzasz się na ich wykorzystywanie.
Aby dowiedzieć się więcej, przeczytaj o Polityce plików cookies.

Rozumiem