Reklama

W czasie nabożeństwa pokutnego Franciszek wyspowiadał grupę wiernych

2017-03-18 08:21

kg (KAI/RV) / Watykan / KAI

KS. MARIUSZ ŚWIDER

Bazylika św. Piotra zamieniła się dziś w wielki konfesjonał. Po południu Franciszek przewodniczył nabożeństwu pokutnemu, w czasie którego można było skorzystać z sakramentu spowiedzi. Jednym z 92 spowiedników był Ojciec Święty, który wyspowiadał kilkanaście osób.

Nabożeństwo, które ma już kilkuletnią tradycję, rozpoczęło się - jak zwykle - procesjonalnym wejściem papieża i towarzyszących mu osób, ale w przeciwieństwie do lat poprzednich nie wygłosił on żadnego rozważania. Zastąpiono je długą chwilą ciszy, w czasie której zachęcono wiernych do przeprowadzenia rachunku sumienia. Pomagały im w tym pytania zawarte w książeczce, którą otrzymali uczestnicy liturgii (nawiasem mówiąc, zapowiedziano w niej kazanie papieskie, którego jednak nie było).

Franciszek w tym czasie długo się modlił, po czym odmówiono akt pokutny i modlitwę Ojcze nasz. Następnie - zgodnie ze zwyczajami panującymi w krajach hiszpańskojęzycznychn - uklęknął przy drzwiczkach konfesjonału i wyspowiadał się przed jednym z księży, po czym sam usiadł w konfesjonale i przez ponad pięćdziesiąt minut spowiadał wiernych.

Reklama

Dzisiejsze nabożeństwo wieczorne poprzedziło o tydzień ogólnoświatową akcję „24 godziny dla Pana”. Odbędzie się ona także w Rzymie, a na jej zakończenie przewodniczący Papieskiej Rady ds. Krzewienia Nowej Ewangelizacji abp Rino Fisichella odprawi liturgię w rzymskim sanktuarium Bożego Miłosierdzia.

Nabożeństwa pokutne w Wielkim Poście prowadził również Benedykt XVI, a Jan Paweł II zasiadał w konfesjonale w Wielki Piątek.

Tagi:
spowiedź Franciszek

Franciszek: Czy mój post potrafi pomagać innym? Jeśli nie, jest fałszywy

2018-02-16 13:06

st (KAI) / Watykan

Przed fałszywym postem, w którym nie ma szacunku dla innych, przestrzegł Ojciec Święty podczas porannej Eucharystii w Domu Świętej Marty. Nawiązując do pierwszego czytania dzisiejszej liturgii (Iz 58,1-9) Papież podkreślił, że post należy łączyć z uczynkami miłości wobec naszych bliźnich, jak zachęca nas autor natchniony: „Rozerwać kajdany zła, rozwiązać więzy niewoli, wypuścić wolno uciśnionych i wszelkie jarzmo połamać”.

Grzegorz Gałązka

Franciszek podkreślił, że post domaga się naszej prawdy i pokory. Już prorok Izajasz w pierwszym czytaniu zwraca uwagę na pokusę zajmowania się i troszczenia jedynie o własne sprawy, uciskania swoich pracowników, podsycania waśni i sporów, wśród bicia niegodziwą pięścią. Tymczasem post wymaga pewnego ogołocenia się. Nie można go pogodzić z dręczeniem swoich pracowników, bo nie da się pogodzić rozmowy z Bogiem i dialogowania z diabłem. Nie można też przeżywać postu w zgiełku, szukając własnej chwały, a nie chwały Boga. To jest oszustwem – zaznaczył papież.

Ojciec Święty wskazał dalej, że post domaga się od nas dyskrecji, byśmy nie pokazywali się ludziom, ale pomogli im w drodze przemiany duchowej naszym uśmiechem i pogodą ducha. Wskazał, że post polega również na pokorze, gdy pomyślimy o naszych grzechach i prosimy Boga o przebaczenie, ogarnięci wstydem z powodu naszych upadków.

Franciszek zaznaczył, że post jest także czasem na przywrócenie sprawiedliwości w relacjach pracowniczych, na przykład w odniesieniu do pomocy domowych – czy traktujemy te osoby z należnym im szacunkiem, czy są sprawiedliwie opłacane, czy mają prawo do wypoczynku i urlopu? Przypomniał, że wszyscy ludzie mają tę samą godność, jako dzieci Boże, stworzone na Boży obraz i podobieństwo. Nawiązując do pierwszego czytania dzisiejszej liturgii papież wskazał, że post to także: „Dzielić swój chleb z głodnym, wprowadzić w dom biednych tułaczy, nagiego, którego ujrzysz, przyodziać i nie zaniedbywanie naszych bliskich”. Zachęcił do czynienia pokuty, odczucia trochę głodu, poświęcenia więcej czasu na modlitwę i zastanowienia się nad naszą postawą wobec innych.

„Czy mój post potrafi pomagać innym? Jeśli nie potrafi, jest fałszywy, niespójny i prowadzi na drogę podwójnego życie. Udaję, że jestem chrześcijaninem, po prostu ... jak faryzeusze, jak saduceusze. Ale nie jestem nim wewnętrznie. Pokornie prośmy o łaskę konsekwencji. Spójności. Jeśli nie mogę zrobić jednej rzeczy, niech tego nie czynię. Ale nie róbmy tego niekonsekwentnie. Czyńmy tylko to, co możemy, ale z chrześcijańską konsekwencją. Niech Pan da nam tę łaskę” – powiedział papież na zakończenie swej homilii.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Zmarł ponad 100-letni żebrak - dobroczyńca kościołów

2018-02-15 18:32

kg (KAI/dveri) / Sofia

W wieku ponad 103 lat zmarł 13 lutego w Sofii Dobri Dobrew – żebrzący dobroczyńca szeregu świątyń w Bułgarii. Żył bardzo skromnie i dużą część swego długiego życia spędził przed wejściem do narodowego soboru bułgarskiego św. Aleksandra Newskiego w stolicy i tam zasłynął z tego, że wszystkie pieniądze, jakie w tym czasie zebrał, przekazywał na potrzeby zarówno tej świątyni, jak i innych cerkwi i klasztorów, a także innych ubogich.

wikipedia.eu
Dobri Dobrew

Dobrew, którego ze względu na podeszły wiek i długą siwą brodę, ludzie nazywali „Diado”, czyli „Dziadunio”, urodził się w niewielkiej podsofijskiej wiosce Bajłowo, z którą był związany do końca życia, nawet wtedy, gdy dojeżdżał do stolicy. Jego ojciec zginął na froncie w czasie I wojny światowej i wychowywała go matka. On sam założył później rodzinę i miał czworo dzieci, z których przeżyło dwoje. W czasie nalotów na Sofię w latach II wojny światowej jeden z pocisków wybuchł koło niego, powodując w nim niemal całkowitą utratę słuchu. Później częściowo go odzyskał, ale pozostał pod tym względem w dużym stopniu niepełnosprawny. Gdy owdowiał i został sam, zaczął żebrać u wejścia do największego soboru bułgarskiego, a czasami także przed innymi stołecznymi cerkwiami.

Wszystkie uzyskane w ten sposób pieniądze przeznaczał na potrzeby cerkwi, m.in. wspomnianej katedry św. Aleksandra Newskiego, ale również cerkwi św. Cyryla i Metodego w swej wiosce rodzinnej i szeregu innych świątyń. Dość szybko ten jego niecodzienny sposób bycia stał się znany nie tylko w stolicy, ale w całym kraju, a nawet poza jego granicami, co zyskało mu wielką popularność i sympatię. Ludzie nie tylko dawali mu pieniądze, ale często prosili o błogosławieństwo i modlitwę.

Łącznie zebrał i podarował ponad 80 tys. lewów (ok. 40 tys. euro): wspomnianej cerkwi w Bajłowie, klasztorowi w Elesznici koło Sofii, świątyni w Kałoferze i innym. W 2009 Dobrew ofiarował soborowi św. Aleksandra Newskiego 35 tys. lewów i jest to największa darowizna, jaką kiedykolwiek obiekt ten otrzymał od osoby prywatnej.

Mieszkał na terenie cerkwi św. Cyryla i Metodego w Bajłowie, skąd codziennie dojeżdżał 20 km do stolicy. Jego postać, popularna także w sieciach społecznościowych, została uwieczniona na graffiti na murze jednego z 10-piętrowych domów sofijskich.

Nieoczekiwana sława, jaką zyskał w całym kraju, bardzo mu ciążyła, prowadził bowiem surowy, wręcz ascetyczny tryb życia i unikał rozgłosu. W 2013 stołeczna agencja prasowa Sofia News Agency przyznała mu nagrodę Człowieka Roku, uzasadniając to następująco: „Jest jeszcze miejsce na miłosierdzie i dobre dzieła”. Bezinteresowna i altruistyczna postawa „Diado” Dobrego była szczególnie znamienna w kraju, w którym korupcja jest zjawiskiem powszechnym i ma głębokie korzenie.

Zmarł w klasztorze w podstołecznych Kremikowcach, skąd jego zwłoki przewieziono do Bajłowa i tam w miejscowej cerkwi zostały wystawione do oddania mu ostatniego hołdu; tam też odbędzie się dzisiaj jego pogrzeb. Wiele osób, które znały Dobrego „Diado”, uważają, że powinien on zostać kanonizowany.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Proszowice: miasto i fanklub Kamila Stocha świętują i gratulują

2018-02-17 21:02

dziar / Proszowice (KAI)

- Na ulicach pustki, wszyscy ludzie przed telewizorami, a jutro na Mszach świętych będzie okazja pogratulować, choć na odległość – Honorowemu Obywatelowi Proszowic, Kamilowi Stochowi, mistrzowi olimpijskiemu – mówi KAI ks. dr Jan Zwierzchowski, proboszcz parafii w Proszowicach.

Adam Psica/pl.wikipedia.org

Kapłan wyjaśnia, że w tutaj, w tym oddalonym o 24 km miasteczku od Krakowa, w diecezji kieleckiej – powstał pierwszy w Polsce oficjalny fanklub Kamila Stocha, któremu prezesuje Rafał Chmiela. Powołano go w sierpniu 2011 r., na co sportowiec wyraził zgodę.

Bliska rodzina ze strony żony Kamila Stocha mieszkała z Proszowicach, a gdy nasz mistrz studiował w Krakowie, to właśnie tutaj zamieszkał, wraz z żoną Ewą, w budynku starej poczty przy ul. Głowackiego – opowiada proboszcz.

Zapewne zawarte w tamtych latach przyjaźnie i znajomości zaowocowały stałymi kontaktami, powstaniem kilka lat temu fanklubu i nadaniem Kamilowi Stochowi – Honorowego Obywatelstwa Miasta Proszowic, niespełna rok temu.

- Wtedy właśnie poznałem go osobiście, w uroczystości wzięli udział jego rodzice, bp Piotr Skucha, który pochodzi z Proszowic, reprezentacja polskich skoczków narciarskich. Kamil Stoch angażuje się w życie Proszowic, np. w różne inicjatywy sportowe i społeczne np. szkoły podstawowej nr 1, spotyka się z uczniami – dodaje ks. Zwierzchowski.

Fanklub mieści się w kawiarni „Muzealnej”, gdzie zgromadzono eksponaty przekazane przez Kamila Stocha, m.in. jego kombinezon, narty, nakrycia głowy i inne sportowe rekwizyty.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 11/12 2017

Reklama

Najczęściej czytane

Wiele stron internetowych, wykorzystuje pliki cookies (ciasteczka). Służą one m.in. do tego, by zagłosować w sondzie. Nowe przepisy zobowiązują nas do poinformowania o tym. Dalsze korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki będzie oznaczało, że zgadzasz się na ich wykorzystywanie.
Aby dowiedzieć się więcej, przeczytaj o Polityce plików cookies.

Rozumiem