Reklama

Dom na Madagaskarze

Sadomierz: klasztor na Świętym Krzyżu na liście Pomników Historii

2017-03-15 18:04

Apis / Warszawa / Święty Krzyż / KAI

Jakub Hałun/ pl.wikipedia.org

Klasztor na Świętym Krzyżu w diecezji sandomierskiej wraz ze znajdującymi się nieopodal przedchrześcijańskimi znalazł się wśród obiektów wpisanych na listę Pomników Historii. Uroczystość odbyła się 15 marca br. w Pałacu Prezydenckim w Warszawie.

Podczas uroczystego wpisywania na listę Pomników Historii zabytkowych obiektów obecna była liczna delegacja z regionu świętokrzyskiego. Przybyli przedstawiciele oblatów z prowincjałem Polskiej Prowincji Misjonarzy Oblatów Maryi Niepokalanej o. Pawłem Zającem OMI oraz superiorem o. Zygfrydem Wiechą OMI, władz wojewódzkich i kieleckich uczelni.

Akt wpisania Świętego Krzyża na listę Pomników Historii odebrał superior o.Zygrfryd Wiecha OMI.

W przekazanym dla KAI komentarzu przełożony świętokrzyskich oblatów podkreślił, że Święty Krzyż jest obiektem, zasługującym na wpisanie na listę pomników historii, gdyż on był największym sanktuarium Polski aż do połowy XVII w.

Reklama

– To właśnie od przechowywanych tutaj relikwii Drzewa Krzyża Świętego nazwę bierze województwo świętokrzyskie, ziemia świętokrzyska oraz różne instytucje działające na terenie województwa. Święty Krzyż jest duchową stolicą dla tej części naszej ojczyzny – dodaje rektor tamtejszej bazyliki. Święty Krzyż to najstarsze polskie sanktuarium. Sprowadzenie benedyktynów zainicjował Bolesław Chrobry w 1006 r. Obecnie opiekę nad Sanktuarium Relikwii Drzewa Krzyża Świętego sprawuje Zgromadzenie Misjonarzy Oblatów Maryi Niepokalanej.

Drugi obiekt regionu świętokrzyskiego wpisany na listę Pomników Historii, to cysterski klasztor w Wąchocku, który jest jednym z przykładów wspaniałej architektury romańskiej w Polsce. Został wybudowany na przełomie XII i XIII wieku. Opactwo ufundował w 1179 roku biskup krakowski Gedeon, zaś budowniczym był Simon, z pochodzenia Włoch.

Klasztor był dwukrotnie niszczony przez najazdy tatarskie. Mimo tego, że zakonnicy przywracali go do dawnej świetności, w 1656 roku najechały go wojska księcia Siedmiogrodu Jerzego Rakoczego, spustoszyły miasto i okolicę. Zrabowały też bogatego archiwum, skarbiec i cenne zabytki.

Kasacji zakonu cystersów dokonały w 1818 roku władze carskie. W 1951 roku klasztor odrodził się staraniem konwentu. Przy pomocy państwa podjęto restaurację tego cennego zespołu zabytkowego.

Pomniki Historii ustanawiane są od 1994 r. Wpisanie na ich listę jest jedną z form ochrony zabytków w Polsce, która znalazła się w ustawie o ochronie zabytków i opiece nad zabytkami. Status Pomnika Historii przyznawany jest rozporządzeniem Prezydenta RP.

Zgodnie z opracowanymi wytycznymi mogą go uzyskać obiekty lub zespoły obiektów zabytkowych, które posiadają szczególną wartość historyczną, naukową, artystyczną, utrwaloną w powszechnej świadomości i o dużym znaczeniu dla polskiego dziedzictwa kulturowego.

Tagi:
krzyż

Najwyższy krzyż w Azji zabłysnął kolorami Bożego Narodzenia

2018-12-23 17:10

vaticannews / Karaczi (KAI)

Czterdziestometrowy krzyż zabłysnął kolorami Bożego Narodzenia. Konstrukcja znajduje się przy wejściu do jedynego cmentarza chrześcijańskiego w Karaczi, w Pakistanie. Krzyż będzie świecił do Nowego Roku. Kolory, którymi jest rozświetlany to czerwony, niebieski, fioletowy i różowy. Zmieniają się one co dwa dni.

wikipedia.org

Prace nad budową krzyża trwały cztery lata i zakończono je w sierpniu tego roku. Umieszczono go na okazałym piedestale. Powstał jako znak solidarności z biedną oraz uciskaną wspólnotą chrześcijańską Pakistanu.

Inicjatorem budowy krzyża jest chrześcijanin ewangelik Henry Parvez, ojciec pięciorga dzieci, przedsiębiorca samochodowy. W rozmowie z katolicką agencją AsiaNews przyznał, że nie chce mówić o trudnościach przy powstawaniu krzyża. Dodał, że Bóg dał mu odwagę w realizowaniu tego dzieła. „Ten krzyż będzie przypominał całemu narodowi o naszym istnieniu oraz o wnoszonym wkładzie w budowanie pomyślności kraju” – stwierdził pakistański chrześcijanin.

Przed nadchodzącymi świętami władze kościelne w tym kraju organizują liczne spotkania ze służbami mundurowymi, aby zabezpieczyć kościoły przed atakami ekstremistów w okresie Bożego Narodzenia.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Przejmujące słowa matki Stefana W.: Bardzo przepraszam za moje dziecko

2019-01-21 12:26

wpolityce.pl/PAP

Tyle osób skrzywdził, prezydenta, jego rodzinę, nas, a ja nadal jestem matką; to najtrudniejsze uczucie, jakie można sobie wyobrazić - podkreśliła w wywiadzie dla „Dużego Formatu” Jolanta, matka Stefana W., który zabił prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza. Bardzo przepraszam za moje dziecko - powiedziała.

Prezydent.pl

Pytana, w jaki sposób dowiedziała się o tym, co zrobił syn, kobieta odparła: Jeden z moich synów do mnie zadzwonił: „Mamo, Stefan dźgnął nożem prezydenta Adamowicza i teraz go reanimują”. A syn dowiedział się od kolegi, który oglądał relację z Orkiestry i zatelefonował, by mu powiedzieć. Włączyłam telewizor, już wszyscy o tym mówili, prezydent był właśnie przewożony do szpitala. Zaczęłam płakać, mąż również, mówiliśmy do siebie: „To niemożliwe” — czytamy w wywiadzie.

Matka Stefana W. przyznała, że znała tragicznie zmarłego prezydenta Gdańska.

Pracuję w placówce oświatowej, pan prezydent był u nas kiedyś na rocznicy. Ciepły, dobry człowiek. Nieraz widywałam go na ulicy, w centrum miasta, pewnie szedł do pracy. Mówiliśmy sobie dzień dobry. Gdy pan prezydent był operowany, cały czas myślałam, że z tego wyjdzie. Następnego dnia, w poniedziałek, składałam na policji zeznania i byłam pewna, że okaże się, że już wszystko dobrze — dodała.

Na pytanie, czego oczekiwała od policji, gdy ostrzegała przed synem, pani Jolanta podkreśliła, że jej zdaniem „nie powinien wychodzić albo ktoś powinien go obserwować”.

Ale usłyszałam, że nie ma podstaw, że zgłoszą tylko swoje wątpliwości zakładowi karnemu. Nikt się ze mną później nie kontaktował — podkreśliła.

Skończyłam resocjalizację, rozumiałam, co się dzieje, ale skoro mój syn został wypuszczony, nie wińcie mnie, proszę, ani moich dzieci. Co mieliśmy zrobić? — dodała.

W wywiadzie padło też pytanie, jak myśli o synu.

To jest najtrudniejsze. Jako matka wciąż go kocham. Tylko rozpaczam, że zrobił coś strasznego. Tyle osób skrzywdził, prezydenta, jego rodzinę, nas… A ja nadal jestem matką — mówiła pani Jolanta.

To najtrudniejsze uczucie, jakie można sobie wyobrazić. Urodziłam syna, który zabił człowieka, i muszę z tym żyć. Ale nigdy się go nie wyrzeknę. Będę z tym cierpieniem już do końca życia, choć syna straciłam na zawsze. Na wolności najpewniej już go nie zobaczę — dodała.

Po zamachu na prezydenta w nocy wpadła policja, z bronią w ręku, zabrali synów na przesłuchanie — relacjonowała w wywiadzie matka Stefana W.

Niech nas ktoś zrozumie, on skrzywdził także nas. Tak bardzo bym chciała prosić żonę, dzieci, rodziców oraz brata pana prezydenta o wybaczenie, ale wiem, że proszę o dużo i być może będę musiała na to długo poczekać. Dlatego chciałam tego jedynego wywiadu – żeby dotarły do nich moje słowa: bardzo państwa przepraszam. Bardzo przepraszam za moje dziecko — zaznaczyła pani Jolanta.

Jak mówiła, impulsem do tego, by pójść na policję, było ostatnie widzenie z synem.

W trakcie ostatniego, listopadowego widzenia znów mówił, że wydarzyła mu się krzywda. Zdrowie mi zniszczyli, powtarzał, i że zrobi coś spektakularnego. Wystraszyłam się. Niektórzy z rodziny nie chcieli go już odwiedzać — powiedziała.

Przyznała jednocześnie, że „miała taką myśl”, żeby iść „w poniedziałek i wziąć udział w wiecu poświęconym jego pamięci albo w środę postawić znicz na placu Solidarności, ale nie miałam siły”.

Te tłumy ludzi… Nie byłam w stanie zrównać się z tą tragedią. O udziale w pogrzebie nie miałam odwagi nawet pomyśleć — czytamy.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

TVP1 wyemituje film „Helenka” o polskiej wolontariuszce, zamordowanej w Boliwii

2019-01-22 19:47

TVP, aw / Warszawa (KAI)

25 stycznia o godz. 22.35 telewizyjna Jedynka zaprasza na premierę filmu dokumentalnego pt. „Helenka”. Bohaterką obrazu jest zamordowana 24 stycznia 2017 r. Helena Kmieć, 26-letnia świecka misjonarka, która pojechała do Cochabamby w Boliwii opiekować się dziećmi w Ochronce prowadzonej przez siostry Służebniczki.

Fundacja Heleny Kmieć

Film “Helenka” opowiada historię dziewczyny, która inspirowała i zapalała każdego, kogo spotkała. Trudno było za nią nadążyć. Dopiero po śmierci okazało się, jak wielu osobom pomagała, a ogrom jej zaangażowania zaskoczył nawet rodzinę i najbliższych. Jej niezwykle intensywne życie, pełne planów, choć zostało brutalnie zakończone, nadal przynosi owoce dobra. Jest wzorem życia pełnego pasji i radości. Jej postać fascynuje coraz większą rzeszę młodych ludzi. Wspólnoty katolickie, a nawet drużyny harcerskie, biorą ją sobie za patronkę.

Prezydent Polski Andrzej Duda odznaczył Helenę Kmieć pośmiertnie Złotym Krzyżem Zasługi. Na pogrzebie misjonarki byli przedstawiciele rządu, a Mszy świętej pogrzebowej przewodniczył kard. Stanisław Dziwisz. Uroczystość pogrzebowa miała charakter państwowy.

Film dokumentalny realizowany był w Polsce i Boliwii. Ekipa Telewizji Polskiej spotkała się

z rodzicami, siostrą, chłopakiem, duszpasterzem, a także znajomymi Heleny.

Zdjęcia do filmu nagrywane były m.in. w Libiążu, rodzinnej miejscowości Heleny Kmieć, w Gliwicach, gdzie studiowała, mieszkała i pracowała oraz w Cochabambie w Boliwii, gdzie zginęła. Dzięki unikatowym materiałom wykorzystanym w filmie, widz może ‘towarzyszyć’ Helence od jej dzieciństwa aż po misje w Zambii i Boliwii.

Scenariusz i reżyseria: Julita Wołoszyńska-Matysek

Film dokumentalny „Helenka” 25 stycznia o godz. 22.35 w TVP1

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Koncert kolęd 2019 300x300 nowy termin

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem