Wiele stron internetowych, wykorzystuje pliki cookies (ciasteczka). Służą one m.in. do tego, by zagłosować w sondzie. Nowe przepisy zobowiązują nas do poinformowania o tym. Dalsze korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki będzie oznaczało, że zgadzasz się na ich wykorzystywanie.
Aby dowiedzieć się więcej, przeczytaj o Polityce plików cookies.
Zamknij
Moje pismo Tęcza - 3/4 2017

"Chata" na nowo mnie pochłonęła

2017-03-07 19:21

Maria Fortuna- Sudor

Polub nas na Facebooku!

Przy okazji ekranizacji dobrej książki czytelnik ma prawo mieć obawy, czy jego wyobrażenia pokryją się z tymi zrealizowanymi przez twórców filmu, czy bohaterowie będą przynajmniej trochę podobni do tych, których sobie stworzył. Toteż do obejrzenia filmu pt. „Chata” przymierzałam się z pewnym ociąganiem. A wszystko dlatego, że kilka lat temu przeczytałam książkę Williama Paula Younga pod tym tytułem. I pozostałam pod jej wrażeniem. Co warte podkreślenia, nie byłam w tym zachwycie odosobniona. Wszak „Chata” stała się bestsellerem - została sprzedana w ponad 20 milionach egzemplarzy w kilkudziesięciu krajach świata, w tym również w Polsce.

Zanim więc usiadłam przed ekranem, zastanawiałam się, jaki będzie Mack, jak będzie wyglądać jego najmłodsza córka, a jak twórcy pokażą niebo? A potem, gdy już zaczęłam oglądać „Chatę”, zapomniałam o moich obawach. Fabuła filmu, choć dla mnie znana, na nowo mnie pochłonęła. Z zainteresowaniem patrzyłam na rodzinę Macka, który pomimo niezwykle trudnego, wręcz traumatycznego dzieciństwa, potrafił odnaleźć się w roli męża i ojca. Zwłaszcza ojca. Uśmiechałam się, obserwując jego piękną, nie tylko zewnętrznie, żonę. Nawet w pewnej chwili powiedziałam do męża; - Wiesz, wydaje mi się, że w Ameryce już nie ma dziś takich rodzin i takich podmiejskich osiedli, gdzie sąsiedzi tak chętnie przychodzą sobie z pomocą…

Ale pięknie jest tylko do czasu. Zaczynają sie problemy, z którymi nawet taki człowiek jak Mack, mający cudowną, mądrą żonę, nie potrafi sobie poradzić. I wówczas do akcji wkracza „Tata”. Kto czytał książkę, wie o kim piszę, kto nie – będzie miał okazję się przekonać, wybierając się do kina.

Reklama

Dlaczego warto obejrzeć dobry, familijny film poruszający uniwersalne tematy? I to nie tylko wtedy, gdy jest nam ciężko i źle? Po pierwsze dlatego, że to dla widza okazja, aby się zmierzył z problemem, ze swoim problemem i spróbował go rozwiązać (myślę tu o trudności, jaką mamy z przebaczaniem). Ponadto przy okazji oglądania „Chaty” uświadamiamy sobie, jak ważną rolę w naszym życiu spełnia wiara. Zwłaszcza wtedy, gdy cierpimy. Nawet jeśli nasze wyobrażenie Trójcy Przenajświętszej daleko odbiega od tego ukazanego i w książce, i w filmie. I jeszcze krajobrazy, ujęcia, wnętrza i w ogóle klimat – piękna, zadumy i refleksji - skłaniający do wyciągania wniosków i podejmowania decyzji o przyjęciu zaproszenia, o wyjściu na spotkanie… Jakże istotnych nie tylko w Wielkim Poście!

„Chata” nie tylko zaprasza. „Chata” wciąga i nie pozostawia widza obojętnym. To dobry film, na który warto wybrać się do kina bez względu na to, czy wcześniej czytało się książkę, czy też nie. Polecam!

Działy: Książki

Tagi: książka

Reklama

Zobacz także
Tagi
Nasze serwisy
Polecamy
Zaprzyjaźnione strony
Najpopularniejsze
24h7 dni

Reklama

Lidia Dudkiewicz, Red. Naczelna

Duże rodziny górą! EDYTORIAL

„Jeśli chcemy rozpoznawać siebie jako Naród, musimy te słowa wyśpiewywać często, świadomie: «My chcemy Boga»”. »
Abp Andrzej Dzięga

Reklama

Moje pismo Tęcza - 3/4 2017


Adresy kontaktowe


www.facebook.com/tkniedziela
Tel.: +48 (34) 365 19 17, fax: +48 (34) 366 48 93
Adres redakcji: ul. 3 Maja 12, 42-200 Częstochowa


Wydawca: Kuria Metropolitalna w Częstochowie
Redaktor Naczelny: Lidia Dudkiewicz
Honorowy Red. Nacz.: ks. inf. Ireneusz Skubiś
Zastępca Red. Nacz.: ks. Jerzy Bielecki
Sekretarz redakcji: ks. Marek Łuczak
Zastępca Sekretarza redakcji: Margita Kotas