Reklama

Moje pismo Tęcza - 11/12 2017

Łaskawa ikona Matki Bożej Mstowskiej

2017-03-06 10:09

Barbara Kubicka

Barbara Kubicka

– Od naszego wczoraj zależy nasze dziś – powiedział ks. prof. zw. Kazimierz Łatak, kiedy otwierał 4 marca br. konferencję naukową zatytułowaną „Łaskawa ikona Matki Bożej Mstowskiej – historia, kult, interpretacje”. Zorganizowana ona była w 370. rocznicę instalacji cudownego wizerunku Matki Bożej w kościele pw. Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny w Mstowie, a odbywała się pod honorowym patronatem abp. Wacława Depo.

Prelegenci: wspomniany już ks. prof. Kazimierz Łatak, ks. prof. Jan Pietrzykowski, ks. prof. Dominik Zamiatała, ks. dr Stanisław Więzik, ks. dr Michał Łobaza, dr Paweł Dettloff i ks. Wojciech Ćwiękała wysłuchani byli przez zebraną w Gminnym Ośrodku Kultury społeczność nie tylko lokalną, wśród której byli przedstawiciele władz samorządowych, edukacji, duchowieństwa i mediów. Do słuchaczy dołączył również arcybiskup senior Stanisław Nowak. W 2000 r. koronował on Matkę Bożą Mstowską Miłosierdzia.

Początki

W wykładzie pt. „Kult Matki Bożej w Zakonie Kanoników Regularnych Laterańskich w Polsce” ks. dr Stanisław Więzik wymienił szereg madonn czczonych w zakonie, odkąd jest on na ziemiach Polski. Jaka jest geneza kultu Mstowskiej Pani?

Reklama

Był rok 1640 lub 1641. Wracająca z odpustu na Jasnej Górze 14-, może 15-letnia Zofia Zamojska kupiła obraz – kopię cudownej ikony Matki Bożej Częstochowskiej. Zapłaciła za nią 13 gr. Wytyczne w kwestii malowania obrazów świętych były już wtedy określone w 1621 r. przez synod krakowski. – Kopie należało malować na wzór oryginału, i to na miejscu. Od XVII stulecia obrazy Matki Boskiej Częstochowskiej malowano na płótnie, blasze, na desce – zaznaczył w prelekcji pt. „Kopie Hodegetrii Jasnogórskiej” ks. prof. Jan Pietrzykowski. – Jej wizerunki pojawiały się w domach szlacheckich i mieszczańskich, w XVIII wieku kupowali je zbiorowo chłopi i przekazywali jako dary pątnicze do swoich parafialnych kościołów i przydrożnych kapliczek. Obraz, przy którym modliła się w swojej komnacie w dworze w Strzelcach Wielkich Godzinkami i Różańcem Zofia, był, jak to określał w wystąpieniu zatytułowanym „Wizerunek Ikony Matki Bożej Mstowskiej” ks. prof. Łatak, dziełem sztuki drukarskiej. – Został on wytłoczony w drugiej ćwierci XVII wieku we Wrocławiu na zamówienie klasztoru jasnogórskiego. Był odbitką drzeworytniczą powielaną masowo, jedną z seryjnych replik służących później w nabożeństwie domowym. Jest drukiem wypukłym, a ten sposób wykonania należy do najtrwalszych technik graficznych. Rysownik i rytownik nie był jednakże szczególnie uzdolnionym i biegłym artystą, choć odbicie było staranne i skromnie pokolorowane, co zwiększało jego wartość w oczach nabywców.

Barbara Kubicka

Przełom

Zofię dotknął paraliż. Prosiła, by zdjąć ze ściany przywieziony z Częstochowy obraz i jej go podać, a kiedy jej niemoc szybko zaczęła ustępować, uznano to za cud. Po wyjściu za mąż za Baltazara Wężyka-Widawskiego zabrała ze sobą wizerunek Maryi do dworu w Białej. Za jego przyczyną została również uzdrowiona chorująca przewlekle żona hr. Jakuba Branickiego i obraz zaczął się cieszyć jeszcze większą czcią. Pielgrzymki do dworu, które się rozpoczęły, dla jego właścicieli stały się nieco uciążliwe. Nadciągał bowiem nie tylko prosty lud, co dezorganizowało wszelkie prace, ale i panowie, a to wiązało się z koniecznością – nazwijmy to – stosownego, kosztownego ich podjęcia. Kult obrazu przybierał na sile, małżeństwo więc postanowiło ofiarować wizerunek Maryi Jasnej Górze. Paulini jednak obawiali się nabożeństwa do dwóch obrazów z Najświętszą Panienką i – co według słów ks. prof. Łataka prawdopodobne – wskazali na Mstów znajdujący się pod duchową opieką kanoników regularnych laterańskich. Obraz został umieszczony w ołtarzu bocznym kościoła pw. Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny pod większym wizerunkiem Matki Bożej Śnieżnej, o czym szczegółowo mówił dr Paweł Dettloff w wykładzie pt. „Ołtarz Matki Bożej Mstowskiej”. Od tamtego czasu pielgrzymki zdążające do Częstochowy czy do Gidel zatrzymywały się po drodze, by pokłonić się Pani we Mstowie. Wkrótce miejscowość ta przestała być li tylko przystankiem na drodze pątników, a stała się ich celem. – W księdze parafialnej parafii Mstów z lat 1615-76 znajdujemy najstarszy opis łaski, którą wyproszono przed obrazem mstowskim w 1651 r. „Dnia 5 lipca szlachetna pani Zalejska z Woli Mokrzejskiej przybyła do Mstowa, by wypełnić złożony ślub. W Święto Nawiedzenia Najświętszej Maryi Panny 2 lipca złożona była wielkim cierpieniem i trawiącymi bólami porodowymi. Nie mogąc urodzić dziecka, złożyła ślub Matce Bożej, że odbędzie pielgrzymkę do Jej obrazu we Mstowie i wysłucha tu Mszy św., jeśli poród dokona się bez dalszych komplikacji. Bóle natychmiast ustąpiły i już bez trudu wydała na świat syna. Prawdziwość tego wydarzenia potwierdził mąż Stanisław Zalejski oraz inni, którzy jej towarzyszyli w pielgrzymce” – przytoczył zapisane słowa ks. prof. Dominik Zamiatała w swoim wystąpieniu pt. „Obraz Matki Bożej Mstowskiej w dawnej literaturze dewocyjnej i w najnowszych badaniach historyczno-teologicznych”. Trzydniowe dzieciątko ochrzczono na miejscu, a że jego matka była dziedziczką, w pierwszej, dziękczynnej pielgrzymce towarzyszyła jej cała wieś.

Kolejne losy

Do naszych czasów nie zachowało się wiele manuskryptów, mimo że Zakon Kanoników Regularnych Laterańskich traktował pracę pisarską jak głoszenie Ewangelii. Przyklasztorna biblioteka czy archiwum zakrystii ponosiły niepowetowane straty przez pożary czy plądrowania podczas najazdów wroga, choćby podczas potopu szwedzkiego. – Za regularnymi oddziałami szwedzkimi szedł również specjalny oddział, który rabował dobra kultury, takie jak księgi, obrazy czy paramenty liturgiczne – mówił ks. dr Michał Łobaza w swoim wystąpieniu pt. „Ks. Szymon Paszyński i jego «Historia Obrazu Matki Bożej Mstowskiej»”.

Po rozkwicie kultu nastał dla niego czas trudniejszy, zresztą jak i dla całej Polski. W miejscowościach pod zaborem rosyjskim, do których należał Mstów, szczególnie restrykcyjnie traktowano ośrodki kultu maryjnego. W nich bowiem, jak zauważył ks. prof. Kazimierz Łatak, była promowana kultura narodowa. Organizowano nawet grupy, by profanować obrazy, a w 1819 r. doszło do kasaty zakonu. Badacze nie natrafili na żadne zachowane kazania z XIX wieku.

Wreszcie nadszedł czas odrodzenia kraju. Za rządów ks. Michała Maniewskiego oraz ks. Stanisława Boreckiego doszło do restauracji klasztoru, a konserwacja obrazu z 1939 r. ujawniła rysunek ochronny zrobiony ołówkiem. Ksiądz Maniewski na jego odwrocie zrobił notatkę, że m.in. uchodził on za właściwy obraz, a przekonano się o tym, gdy wyjęto go z ołtarza.

Współczesność

W 1990 r. abp Stanisław Nowak refundował klasztor, potem znaleziono ten dokument za ołtarzem. Proboszczem wtedy był ks. Zdzisław Palus. Obraz konserwowany był po raz ostatni w 1995 r., a dwa lata później metropolita częstochowski uroczyście reinstalował go w kościele. – Bardzo się cieszę, że to sympozjum jest, bo wy tak na serio, porządnie, dokładnie, naukowo przygotowujecie papieską koronację Matki Bożej. Trzeba, żeby Ona była jeszcze lepiej znana i żeby ludzie korzystali z jej łask – wyrażał swoją radość abp Nowak. Księdza prof. Łataka określił mianem speca i to zakochanego w Matce Bożej Mstowskiej. Podziękował także Zakonowi Kanoników Regularnych Laterańskich, że tej ziemi głosili Chrystusa i przypomniał, że określił datę koronacji Matki Bożej, o której szczegółowo mówił ks. Wojciech Ćwiękała, na 2000 r., by w ten sposób uhonorować również ich zakon. Jego przedstawiciel, ks. Paweł Greń, proboszcz parafii, przypomniał, że ze współbraćmi stara się propagować kult poprzez nagłaśnianie miejscowych uroczystości w mediach, (wyjątkowo ciepło wśród nich wymienił „Niedzielę”), co przekłada się na coraz większy napływ wiernych, tym bardziej że abp Wacław Depo zatwierdził nową Nowennę do Matki Bożej Miłosierdzia. – Od pięciu lat poznaję Mstów i jego historię. Naprawdę mamy się czym szczycić, mamy czym się pochwalić i powinniśmy być z tego dumni – mówił. Dziękował wszystkim tym, którzy przyczynili się do zorganizowania konferencji i wspierania kultu Pani Mstowskiej, do której napływało i wciąż napływa dużo intencji.

Aktualne pozostaje pytanie postawione na początku przez ks. prof. Kazimierza Łataka: – Tamten czas ze swoją specyfiką kulturową minął bezpowrotnie. Zmieniły się radykalnie uwarunkowania społeczne, przyspieszenie cywilizacyjne zmieniło miasto i okolicę: to już nie jest ten Mstów, ani ta parafia, choć są te same w trwaniu. Czy zatem te obchody staną się nośnikiem kulturotwórczym dzisiaj, czy też pozostaną przejawem wyłącznie emocjonalnej retrospekcji? – pytał. Wierzę, że Matka Boża Mstowska zatroszczy się o to pierwsze, nie zapominając też o drugim.

Przeczytaj także: Mstów: 370 rocznica instalacji obrazu Matki Bożej Miłosierdzia Pani Mstowskiej
Tagi:
abp Depo Wacław

Abp Depo: katoliccy wydawcy w różny sposób pokazują świadectwa o Jezusie

2018-04-15 12:29

mje, lk / Warszawa (KAI)

Katoliccy wydawcy w całej panoramie proponują nam świadectwa o Jezusie, na różny sposób słowa drukowanego i ukazywanego przez przekaz różnych sieci - powiedział abp Wacław Depo podczas Mszy św. radiowej odprawionej w niedzielę w stołecznej bazylice świętego Krzyża w intencji wydawców, autorów i mediów w Polsce. Eucharystia była sprawowana w trzecim dniu XXIV Targów Wydawców Katolickich.

Marian Florek

Przewodniczący KEP ds. Środków Społecznego Przekazu przypomniał w homilii, że „zmartwychwstanie Chrystusa nie może być i pozostać jedynie wspomnieniem, czy faktem z przeszłości”.

- Zmartwychwstanie Chrystusa musi być fundamentem i sercem naszego życia. I temu służą już dwudzieste czwarte Targi Wydawców Katolickich, którzy w całej panoramie proponują nam świadectwa o Jezusie, na różny sposób drukowanego słowa i ukazywanego przez obraz czy przekaz różnych sieci - mówił metropolita częstochowski.

Hierarcha wskazał, że największym zagrożeniem nowoczesnej Europy jest budowanie Bożych przykazań poza Dekalogiem. - Nowoczesna Europa ukazuje nam Ewangelię Jezusa jako czcigodną księgę, a nie jako rzeczywistość życia, spotkania z Jezusem. Nie wolno pozwolić się zakłamywać w historii i różnego rodzaju grach ideologicznych i politycznych - stwierdził abp Depo.

"Ogłasza się przecież przedawnianie zbrodni, pomieszanie katów z ofiarami. Poddaje się pod dyskusję światową czy Auschwitz, Majdanek i inne miejsca były polskimi obozami śmierci, chcąc umniejszyć wielkość zbrodni niemieckich czy sowieckich - tym samym chcąc zaskarżyć chrześcijański system wartości jako niedemokratyczny dla Europy i świata" - mówił hierarcha.

Abp Depo wezwał, aby odważnie sprzeciwiać się źle pojmowanej wolności, wobec poszerzania tzw. prawa do zabijania, czy propozycji nowej etyki związków partnerskich, która w wierności małżeństwa widzi zagrożenie dla tejże wolności. Dodał, że w Zmartwychwstałym jest nasza nadzieja.

Na zakończenie zachęcił do budowania na Chrystusie, który jest jedyną i ostateczną Prawdą człowieka.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Stowarzyszenie Przyjaciół Ludzkiego Życia - 1%

Radom: coraz bliżej beatyfikacji ks. Romana Kotlarza

2018-04-20 09:36

rm / Radom (KAI)

Rada Kapłańska Diecezji Radomskiej jednogłośnie poparła wniosek, aby wystąpić do Stolicy Apostolskiej z prośbą o pozwolenie na prowadzenie procesu beatyfikacyjnego ks. Romana Kotlarza - niezłomnego kapłana i męczennika czasów komunizmu. Wcześniej dokument musi jeszcze zatwierdzić Konferencja Episkopatu Polski.

Jarosław Kruk / wikipedia.pl
Tablica pamiątkowa poświęcona ks. R. Kotlarzowi umieszczona w centrum Koniemłot

Ks. Roman Kotlarz jest jednym z bohaterów protestu robotniczego w czerwcu 1976 roku. Do dziś pozostaje w pamięci wielu osób symbolem walki robotników o wolność i godność ludzkiego życia. Od wielu lat wierni modlą się o jego rychłą beatyfikację.

Dzisiejsza decyzja Rady Kapłańskiej do kolejny ważny krok na drodze do procesu beatyfikacyjnego ks. Kotlarza. - Zanim wystąpimy do Stolicy Apostolskiej, musimy mieć aprobatę Konferencji Episkopatu Polski, która następnie będzie oczekiwała opracowania Komisji Historycznej. Następnie ordynariusz i KEP występują wspólnie do Stolicy Apostolskiej o tzw. nulla osta. Dopiero wówczas można mówić o rozpoczęciu procesu beatyfikacyjnego - wyjaśniał w Radiu Plus Radom ks. bp Henryk Tomasik.

Ks. Roman Kotlarz (1928-1976) 25 czerwca 1976 r. znalazł się - jak sam pisał - "świadomie i dobrowolnie" w ogromnej rzeszy strajkujących z Zakładów Metalowych Waltera w Radomiu. Następnie ze schodów kościoła Świętej Trójcy błogosławił protestujących robotników w czasie manifestacji.

Po wydarzeniach Czerwca '76 ks. Kotlarz modlił się w parafii w Pelagowie wraz z wiernymi w intencji pobitych, aresztowanych i usuwanych z pracy robotników. W kazaniach domagał się szacunku dla człowieka i jego pracy, piętnował kłamstwo i brak sprawiedliwości w PRL. Wzywany na przesłuchania, przechodził "ścieżki zdrowia", kilkakrotnie w okrutny sposób został pobity do nieprzytomności przez "nieznanych sprawców".

15 sierpnia 1976 r. ks. Kotlarz odprawiał w parafii w Pelagowie Mszę św. za zamordowanych i pobitych robotników. W jej trakcie zasłabł. Po trzydniowym pobycie w szpitalu zmarł 18 sierpnia. Sekcja zwłok wykazała, że przyczyną zgonu była niewydolność mięśnia sercowego. Mimo wielu świadectw o znęcaniu się nad księdzem, lekarze nie stwierdzili obrażeń mogących powstać po pobiciu.

W 1981 r. po licznych protestach wiernych, władze wszczęły śledztwo w sprawie śmierci kapłana, które po kilku miesiącach dochodzenia zakończyło się umorzeniem. W 1990 r. prokuratura wojewódzka w Radomiu wznowiła śledztwo, ale i ono zostało umorzone, chociaż prokuratorzy przesłuchali prawie wszystkich funkcjonariuszy SB zajmujących się w Radomiu zwalczaniem Kościoła katolickiego.

Ks. Roman Kotlarz został pośmiertnie odznaczony przez Prezydenta RP jednym z najwyższych polskich odznaczeń, Krzyżem Komandorskim z Gwiazdą Orderu Odrodzenia Polski, za wybitne zasługi w działalności na rzecz przemian demokratycznych w Polsce.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Kielce: rusza diecezjalna zbiórka elektrośmieci na misje

2018-04-21 08:19

dziar / Kielce (KAI)

Zbiórka elektrośmieci na pomoc misjom, zaplanowana we wszystkich parafiach diecezji to kolejna - po zbiórce makulatury - akcja diecezjalna wspierająca misje, do czego zachęca w specjalnym komunikacie bp Jan Piotrowski. Biskup przypomina w nim m.in. liczne projekty zrealizowane w krajach misyjnych dzięki wiernym diecezji kieleckiej.

MikroLogika / pl.wikipedia.org

„Dzięki pomocy duszpasterzy i diecezjan, udało nam się zrealizować wiele misyjnych projektów, m. in. wybudowaliśmy cztery studnie w Afryce, wyposażyliśmy kilka szkół, sierocińców, domów dla niepełnosprawnych, gdzie posługują nasi misjonarze i misjonarki. To wszystko dzięki zbiórce makulatury i elektrośmieci w naszych parafiach” – przypomina bp Piotrowski.

Zbiórkę elektrośmieci we wszystkich parafiach diecezji kieleckiej przeprowadzi Misyjne Dzieło Diecezji Kieleckiej wraz z koordynatorem diecezjalnym akcji - Władysławem Burzawą.

W komunikacie biskup kielecki tłumaczy, jak łatwo dołączyć się do tej „zaszczytnej akcji”. „Wystarczy przywieźć sprzęt w wyznaczone miejsce zbiórki i zachęcić innych. Pieniądze, które otrzymamy ze sprzedaży elektrośmieci, przeznaczymy na realizację kolejnych projektów misyjnych. Robiąc porządki w swoich domach nie tylko przyczyniamy się do ochrony środowiska, ale również pomagamy tym, którym żyje się gorzej od nas” – pisze bp Piotrowski. Podkreśla, że w ten sposób pomaga się „biednym i głodującym dzieciom w krajach misyjnych”.

W najbliższych dniach do każdej wspólnoty parafialnej dostarczone zostaną materiały promujące nową akcję Misyjnego Dzieła Diecezji Kieleckiej.

Komunikat biskupa będzie odczytany w najbliższą niedzielę 22 kwietnia we wszystkich kościołach diecezji kieleckiej.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Stowarzyszenie Przyjaciół Ludzkiego Życia - 1%

Reklama

Najczęściej czytane

Wiele stron internetowych, wykorzystuje pliki cookies (ciasteczka). Służą one m.in. do tego, by zagłosować w sondzie. Nowe przepisy zobowiązują nas do poinformowania o tym. Dalsze korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki będzie oznaczało, że zgadzasz się na ich wykorzystywanie.
Aby dowiedzieć się więcej, przeczytaj o Polityce plików cookies.

Rozumiem