Wiele stron internetowych, wykorzystuje pliki cookies (ciasteczka). Służą one m.in. do tego, by zagłosować w sondzie. Nowe przepisy zobowiązują nas do poinformowania o tym. Dalsze korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki będzie oznaczało, że zgadzasz się na ich wykorzystywanie.
Aby dowiedzieć się więcej, przeczytaj o Polityce plików cookies.
Zamknij

Reklama

Łaskawa ikona Matki Bożej Mstowskiej

2017-03-06 10:09

Barbara Kubicka

– Od naszego wczoraj zależy nasze dziś – powiedział ks. prof. zw. Kazimierz Łatak, kiedy otwierał 4 marca br. konferencję naukową zatytułowaną „Łaskawa ikona Matki Bożej Mstowskiej – historia, kult, interpretacje”. Zorganizowana ona była w 370. rocznicę instalacji cudownego wizerunku Matki Bożej w kościele pw. Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny w Mstowie, a odbywała się pod honorowym patronatem abp. Wacława Depo.

Polub nas na Facebooku!

Prelegenci: wspomniany już ks. prof. Kazimierz Łatak, ks. prof. Jan Pietrzykowski, ks. prof. Dominik Zamiatała, ks. dr Stanisław Więzik, ks. dr Michał Łobaza, dr Paweł Dettloff i ks. Wojciech Ćwiękała wysłuchani byli przez zebraną w Gminnym Ośrodku Kultury społeczność nie tylko lokalną, wśród której byli przedstawiciele władz samorządowych, edukacji, duchowieństwa i mediów. Do słuchaczy dołączył również arcybiskup senior Stanisław Nowak. W 2000 r. koronował on Matkę Bożą Mstowską Miłosierdzia.

Początki

W wykładzie pt. „Kult Matki Bożej w Zakonie Kanoników Regularnych Laterańskich w Polsce” ks. dr Stanisław Więzik wymienił szereg madonn czczonych w zakonie, odkąd jest on na ziemiach Polski. Jaka jest geneza kultu Mstowskiej Pani?

Reklama

Był rok 1640 lub 1641. Wracająca z odpustu na Jasnej Górze 14-, może 15-letnia Zofia Zamojska kupiła obraz – kopię cudownej ikony Matki Bożej Częstochowskiej. Zapłaciła za nią 13 gr. Wytyczne w kwestii malowania obrazów świętych były już wtedy określone w 1621 r. przez synod krakowski. – Kopie należało malować na wzór oryginału, i to na miejscu. Od XVII stulecia obrazy Matki Boskiej Częstochowskiej malowano na płótnie, blasze, na desce – zaznaczył w prelekcji pt. „Kopie Hodegetrii Jasnogórskiej” ks. prof. Jan Pietrzykowski. – Jej wizerunki pojawiały się w domach szlacheckich i mieszczańskich, w XVIII wieku kupowali je zbiorowo chłopi i przekazywali jako dary pątnicze do swoich parafialnych kościołów i przydrożnych kapliczek. Obraz, przy którym modliła się w swojej komnacie w dworze w Strzelcach Wielkich Godzinkami i Różańcem Zofia, był, jak to określał w wystąpieniu zatytułowanym „Wizerunek Ikony Matki Bożej Mstowskiej” ks. prof. Łatak, dziełem sztuki drukarskiej. – Został on wytłoczony w drugiej ćwierci XVII wieku we Wrocławiu na zamówienie klasztoru jasnogórskiego. Był odbitką drzeworytniczą powielaną masowo, jedną z seryjnych replik służących później w nabożeństwie domowym. Jest drukiem wypukłym, a ten sposób wykonania należy do najtrwalszych technik graficznych. Rysownik i rytownik nie był jednakże szczególnie uzdolnionym i biegłym artystą, choć odbicie było staranne i skromnie pokolorowane, co zwiększało jego wartość w oczach nabywców.

Przełom

Zofię dotknął paraliż. Prosiła, by zdjąć ze ściany przywieziony z Częstochowy obraz i jej go podać, a kiedy jej niemoc szybko zaczęła ustępować, uznano to za cud. Po wyjściu za mąż za Baltazara Wężyka-Widawskiego zabrała ze sobą wizerunek Maryi do dworu w Białej. Za jego przyczyną została również uzdrowiona chorująca przewlekle żona hr. Jakuba Branickiego i obraz zaczął się cieszyć jeszcze większą czcią. Pielgrzymki do dworu, które się rozpoczęły, dla jego właścicieli stały się nieco uciążliwe. Nadciągał bowiem nie tylko prosty lud, co dezorganizowało wszelkie prace, ale i panowie, a to wiązało się z koniecznością – nazwijmy to – stosownego, kosztownego ich podjęcia. Kult obrazu przybierał na sile, małżeństwo więc postanowiło ofiarować wizerunek Maryi Jasnej Górze. Paulini jednak obawiali się nabożeństwa do dwóch obrazów z Najświętszą Panienką i – co według słów ks. prof. Łataka prawdopodobne – wskazali na Mstów znajdujący się pod duchową opieką kanoników regularnych laterańskich. Obraz został umieszczony w ołtarzu bocznym kościoła pw. Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny pod większym wizerunkiem Matki Bożej Śnieżnej, o czym szczegółowo mówił dr Paweł Dettloff w wykładzie pt. „Ołtarz Matki Bożej Mstowskiej”. Od tamtego czasu pielgrzymki zdążające do Częstochowy czy do Gidel zatrzymywały się po drodze, by pokłonić się Pani we Mstowie. Wkrótce miejscowość ta przestała być li tylko przystankiem na drodze pątników, a stała się ich celem. – W księdze parafialnej parafii Mstów z lat 1615-76 znajdujemy najstarszy opis łaski, którą wyproszono przed obrazem mstowskim w 1651 r. „Dnia 5 lipca szlachetna pani Zalejska z Woli Mokrzejskiej przybyła do Mstowa, by wypełnić złożony ślub. W Święto Nawiedzenia Najświętszej Maryi Panny 2 lipca złożona była wielkim cierpieniem i trawiącymi bólami porodowymi. Nie mogąc urodzić dziecka, złożyła ślub Matce Bożej, że odbędzie pielgrzymkę do Jej obrazu we Mstowie i wysłucha tu Mszy św., jeśli poród dokona się bez dalszych komplikacji. Bóle natychmiast ustąpiły i już bez trudu wydała na świat syna. Prawdziwość tego wydarzenia potwierdził mąż Stanisław Zalejski oraz inni, którzy jej towarzyszyli w pielgrzymce” – przytoczył zapisane słowa ks. prof. Dominik Zamiatała w swoim wystąpieniu pt. „Obraz Matki Bożej Mstowskiej w dawnej literaturze dewocyjnej i w najnowszych badaniach historyczno-teologicznych”. Trzydniowe dzieciątko ochrzczono na miejscu, a że jego matka była dziedziczką, w pierwszej, dziękczynnej pielgrzymce towarzyszyła jej cała wieś.

Kolejne losy

Do naszych czasów nie zachowało się wiele manuskryptów, mimo że Zakon Kanoników Regularnych Laterańskich traktował pracę pisarską jak głoszenie Ewangelii. Przyklasztorna biblioteka czy archiwum zakrystii ponosiły niepowetowane straty przez pożary czy plądrowania podczas najazdów wroga, choćby podczas potopu szwedzkiego. – Za regularnymi oddziałami szwedzkimi szedł również specjalny oddział, który rabował dobra kultury, takie jak księgi, obrazy czy paramenty liturgiczne – mówił ks. dr Michał Łobaza w swoim wystąpieniu pt. „Ks. Szymon Paszyński i jego «Historia Obrazu Matki Bożej Mstowskiej»”.

Po rozkwicie kultu nastał dla niego czas trudniejszy, zresztą jak i dla całej Polski. W miejscowościach pod zaborem rosyjskim, do których należał Mstów, szczególnie restrykcyjnie traktowano ośrodki kultu maryjnego. W nich bowiem, jak zauważył ks. prof. Kazimierz Łatak, była promowana kultura narodowa. Organizowano nawet grupy, by profanować obrazy, a w 1819 r. doszło do kasaty zakonu. Badacze nie natrafili na żadne zachowane kazania z XIX wieku.

Wreszcie nadszedł czas odrodzenia kraju. Za rządów ks. Michała Maniewskiego oraz ks. Stanisława Boreckiego doszło do restauracji klasztoru, a konserwacja obrazu z 1939 r. ujawniła rysunek ochronny zrobiony ołówkiem. Ksiądz Maniewski na jego odwrocie zrobił notatkę, że m.in. uchodził on za właściwy obraz, a przekonano się o tym, gdy wyjęto go z ołtarza.

Współczesność

W 1990 r. abp Stanisław Nowak refundował klasztor, potem znaleziono ten dokument za ołtarzem. Proboszczem wtedy był ks. Zdzisław Palus. Obraz konserwowany był po raz ostatni w 1995 r., a dwa lata później metropolita częstochowski uroczyście reinstalował go w kościele. – Bardzo się cieszę, że to sympozjum jest, bo wy tak na serio, porządnie, dokładnie, naukowo przygotowujecie papieską koronację Matki Bożej. Trzeba, żeby Ona była jeszcze lepiej znana i żeby ludzie korzystali z jej łask – wyrażał swoją radość abp Nowak. Księdza prof. Łataka określił mianem speca i to zakochanego w Matce Bożej Mstowskiej. Podziękował także Zakonowi Kanoników Regularnych Laterańskich, że tej ziemi głosili Chrystusa i przypomniał, że określił datę koronacji Matki Bożej, o której szczegółowo mówił ks. Wojciech Ćwiękała, na 2000 r., by w ten sposób uhonorować również ich zakon. Jego przedstawiciel, ks. Paweł Greń, proboszcz parafii, przypomniał, że ze współbraćmi stara się propagować kult poprzez nagłaśnianie miejscowych uroczystości w mediach, (wyjątkowo ciepło wśród nich wymienił „Niedzielę”), co przekłada się na coraz większy napływ wiernych, tym bardziej że abp Wacław Depo zatwierdził nową Nowennę do Matki Bożej Miłosierdzia. – Od pięciu lat poznaję Mstów i jego historię. Naprawdę mamy się czym szczycić, mamy czym się pochwalić i powinniśmy być z tego dumni – mówił. Dziękował wszystkim tym, którzy przyczynili się do zorganizowania konferencji i wspierania kultu Pani Mstowskiej, do której napływało i wciąż napływa dużo intencji.

Aktualne pozostaje pytanie postawione na początku przez ks. prof. Kazimierza Łataka: – Tamten czas ze swoją specyfiką kulturową minął bezpowrotnie. Zmieniły się radykalnie uwarunkowania społeczne, przyspieszenie cywilizacyjne zmieniło miasto i okolicę: to już nie jest ten Mstów, ani ta parafia, choć są te same w trwaniu. Czy zatem te obchody staną się nośnikiem kulturotwórczym dzisiaj, czy też pozostaną przejawem wyłącznie emocjonalnej retrospekcji? – pytał. Wierzę, że Matka Boża Mstowska zatroszczy się o to pierwsze, nie zapominając też o drugim.

Działy: Niedziela Częstochowska

Tagi: abp Depo Wacław

Tagi
Nasze serwisy
Polecamy
Zaprzyjaźnione strony
Najpopularniejsze
24h7 dni

Reklama

Edycja częstochowska

E-mail:
Adres: ul. 3 Maja 12, 42-200 Częstochowa
Tel.: (34) 369-43-00

Lidia Dudkiewicz, Red. Naczelna

To początek, a nie koniec EDYTORIAL

Jedynym prawem, jakiego domaga się Jezus, jest prawda, wolność, sprawiedliwość i miłość. Jego królestwo rodzi się z wolnego wyboru w pojedynczym sercu i sumieniu człowieka, z... »
Abp Wacław Depo

Reklama

Moje pismo Tęcza - 11/12 2017


Adresy kontaktowe


www.facebook.com/tkniedziela
Tel.: +48 (34) 365 19 17, fax: +48 (34) 366 48 93
Adres redakcji: ul. 3 Maja 12, 42-200 Częstochowa


Wydawca: Kuria Metropolitalna w Częstochowie
Redaktor Naczelny: Lidia Dudkiewicz
Honorowy Red. Nacz.: ks. inf. Ireneusz Skubiś
Zastępca Red. Nacz.: ks. Jerzy Bielecki
Sekretarz redakcji: ks. Marek Łuczak
Zastępca Sekretarza redakcji: Margita Kotas