Reklama

Medjugorie – 35 lat niezwykłego zjawiska duchowego

2017-02-13 13:07

Krzysztof Gołębiowski, tom (KAI) / Warszawa / KAI

Moto Itinerari / Foter.com / CC BY-SA

Ponad 35 lat temu – 24 czerwca 1981 objawiła się Matka Boża. Nastąpiło to w prowadzonej przez franciszkanów parafii św. Jakuba w miejscu zwanym Podbrdo, leżącym u podnóża wzniesienia Crnica w małej wiosce Medjugorie w Hercegowinie. Pierwszego dnia widziało Ją troje miejscowych dzieci, nazajutrz – troje następnych. Od tamtego czasu widzenia trwają do dnia dzisiejszego, choć nie codziennie i nie wszyscy z „widzących” doświadczają ich jednakowo często.

W ciągu tych trzech z górą dziesięcioleci Medjugorie stało się jednym z największych ośrodków pielgrzymkowych na świecie, odwiedzanym – według najnowszych danych – przez ok. półtora miliona osób rocznie. Jednocześnie jest to miejsce wywołujące w Kościele powszechnym wiele nieporozumień, a nawet napięć, a same objawienia nie zyskały dotychczas oficjalnego zatwierdzenia i aprobaty ze strony władzy duchownej. Przyjrzyjmy się zatem bliżej całemu zjawisku.

W objawieniach tych Maryja wzywa cały świat do modlitwy i nawrócenia, przekazuje liczne orędzia, w których zachęca do pogłębienia życia wiary i życia sakramentalnego, do lektury Pisma Świętego i wszelkich praktyk pobożnościowych, do pokuty oraz oddania swojego życia Jezusowi. Przekazuje też widzącym tajemnice dotyczące przyszłych losów Kościoła i świata.

Początki

Reklama

Jak wspomnieliśmy, w czerwcu 1981 Maryja ukazała się szóstce młodych miejscowych dzieci.

Vicka Ivanković-Mijatović, urodzona 3 września 1964 w wiosce Bijakovići, należącej do parafii medjugorskiej – do dzisiaj ma widzenia, w praktyce codziennie, gdyż nawet jeśli któregoś dnia ich nie było, to kiedy indziej miewała ich więcej, niekiedy nawet do 10 w ciągu dnia. W 2002 wyszła za Marijo Mijatovicia, z którym ma jedno dziecko, obecnie mieszka w sąsiedniej parafii Gradina. Ocenia się, że do chwili obecnej miała ponad 10 tys. widzeń, i to niezależnie od tego, gdzie w danej chwili się znajdowała (tzn. nie tylko w Medjugorie). Matka Boża powierzyła jej 9 tajemnic, zaznaczając przy tym, że ma się modlić zwłaszcza za chorych.

Marija Pavlović-Lunetti, ur. 1 kwietnia 1965 w Bijakovići – po raz pierwszy ujrzała Maryję 25 czerwca 1981 i też wizje te trwają do dzisiaj (ok. 12 tys.). w okresie od 1 marca 1984 do 8 stycznia 1987 miała objawienia w czwartki, a od tamtego czasu – 25. każdego miesiąca. Maryja przekazała jej 9 tajemnic i za jej pośrednictwem głosi Ona swe przesłania całemu światu. W 1993 poślubiła Włocha Paolo Lunettiego, z którym ma czworo dzieci; mieszka w miejscowości Monza koło Mediolanu i w Medjugorie. „Gospa”, czyli Pani, ukazuje się jej w różnych miejscach na świecie, gdzie w danej chwili przebywa. Jej intencją jest modlitwa za dusze czyśćcowe.

Ivan Dragićević, ur. 25 maja 1965 w Bijakovići – także doświadcza widzeń od pierwszego dnia do chwili obecnej (też ok. 10 tys.). Maryja powierzyła mu również 9 tajemnic. W 1994 ożenił się z byłą miss stanu Massachusetts Loreen Murphey i ma z nią troje dzieci. Mieszkają pół na pół w Bostonie i Medjugoriu. Ma się modlić za młodzież i kapłanów.

Mirjana Dragićević-Soldo, ur. 18 marca 1965 w Sarajewie – „Gospa” ukazywała się jej od początku do Bożego Narodzenia 1982; Maryja powierzyła jej wówczas dziesiątą tajemnicę i zapowiedziała, że odtąd do końca swoich dnia będzie miała objawienie raz w roku – w dniu swoich kolejnych urodzin. Od 2 sierpnia 1987 drugiego dnia każdego miesiąca słyszy głos Pani, a niekiedy także Ją widzi. W 1989 wyszła za Marka Soldo i ma z nim dwoje dzieci. Mieszka w Medjugoriu. Dotychczas miała ok. 900 widzeń. Ma modlić się za niewierzących i tych, którzy nie zaznali miłości.

Ivanka Ivanković-Elez, ur. 21 czerwca 1966 w Bijakovići – jako pierwsza doświadczyła widzeń 25 czerwca 1981 i miała je codziennie do 7 maja 1985; „Gospa” przekazała jej wtedy 10. tajemnicę, zapowiadając jednocześnie, że odtąd będzie się jej ukazywała przez całe jej życie raz w roku – w rocznicę pierwszych objawień – 25 czerwca. Z mężem Rajko Elezem ma troje dzieci. Mieszka w Medjugorie. Łącznie miała dotychczas ponad półtora tysiąca wizji. Jej intencją jest modlitwa za rodziny.

Jakov Čolo, ur. 6 marca 1971 w Sarajewie – miał codziennie widzenia od 25 czerwca 1981 do 12 września 1998, po czym „Gospa” zapowiedziała mu, że odtąd do końca jego życia będzie mu się objawiała raz w roku – na Boże Narodzenie. W 1993 poślubił Włoszkę Annę-Lisę Barozzi, z którą ma troje dzieci, a cała rodzina mieszka w Medjugorie. Miał dotychczas ponad 6,3 tys. objawień. Ma się modlić za chorych.

Jak widzimy, czworo wizjonerów pochodzi z najbliższych okolic wioski, dwoje – ze stolicy Bośni i Hercegowiny Sarajewa, wszyscy założyli już rodziny, a łączna liczba objawień, których dotychczas doświadczyli, przekracza 40 tysięcy. Te i szereg innych czynników, związanych z ukazywaniem się „Gospy”, będą miały – jak to zobaczymy później – istotne znaczenie przy ocenie ich prawowierności przez Kościół.

Tło historyczno-polityczne objawień

W roku 1981 istniała jeszcze Jugosławia, rządzona przez komunistów, którzy – o ile na płaszczyźnie gospodarczej, częściowo też społecznej, wykazywali duży liberalizm i otwarcie na świat – o tyle w wymiarze duchowym i ideowym odznaczali się, podobnie zresztą jak w innych ówczesnych „demoludach”, dogmatyzmem i „twardogłowiem”.

Na łamach chorwackiego tygodnika katolickiego „Glas Koncila” miejscowy proboszcz o. Petar Vlašić wspominał niedawno, że w wyniku II wojny światowej i rządów komunistycznych hercegowińska prowincja franciszkańska (do której należeli zakonnicy, prowadzący parafię w Medjugorie) straciła 70 członków, zginęło też 344 miejscowych parafian. Jeszcze więcej księży i braci było na różne sposoby prześladowanych (wieloletnie więzienia, pobicia itp.), szkoła zaś starała się wychowywać młode pokolenia w duchu bezbożnictwa oraz wrogości do Kościoła i wiary. Ten najtrudniejszy okres przypadał wprawdzie na pierwsze dziesięciolecia powojenne, ale późniejszy czas też nie należał do łatwych dla Kościoła.

Na to wszystko nakładała się jeszcze polityka narodowościowa władz centralnych w Belgradzie, które wyraźnie dążyły do zacierania różnic etnicznych między obywatelami jednej republiki, co w praktyce oznaczało m.in. walkę z narodowymi dążeniami Chorwatów, stanowiących większość w Heregowinie.

Gdy więc na początku lat osiemdziesiątych Matka Boża zaczęła się ukazywać sześciorgu dzieci w zagubionej wiosce na zachodzie ówczesnej Jugosławii, miejscowa ludność i duszpasterze odebrali to jako Boże wynagrodzenie za lata prześladowań z jednej strony i za wytrwanie w wierze z drugiej. Wieloletni proboszcz i prowincjał franciszkanów w Hercegowinie o. Tomislav Pervan w rozmowie ze wspomnianym „Glasem Koncila” powiedział, iż „niebo się otworzyło i wylało łaskę na tę krainę i na ten naród”. „Mówiąc obrazowo, to tak jakby otworzyło się silne źródło rzeki, do którego dążą ludzie” – dodał zakonnik.

I rzeczywiście, gdy z perspektywy minionych lat patrzy się na wysiłki ówczesnych komunistów, którzy wszelkimi sposobami usiłowali powstrzymać rozwój wiary a później szerzenie się wiadomości o objawieniach maryjnych w Medjugoriu („byli gorsi od janczarów [znanych z fanatyzmu żołnierzy muzułmańskich z okresu panowania tureckiego na Bałkanach – KAI]” – powiedział o. Pervan), widać, jak daremne były to działania i że w istocie odniosły one odwrotny skutek, gdyż raczej umocniły wiarę i przywiązanie miejscowej ludności do Kościoła.

„Gospa – Kraljica mira” a życie duchowe

Maryja mówiła o sobie od początku, że jest Królową Pokoju, a wezwania do nawrócenia i pokoju stanowią do dzisiaj trzon tych objawień. Do tego ich aspektu nawiązują często zwolennicy i obrońcy przesłania z Medjugoria, a jeden z najgorliwszych jego propagatorów o. Slavko Barbarić OFM (1946-2000) wręcz twierdził przy różnych okazjach (m.in. podczas odwiedzin naszego kraju), że Matka Boża przepowiedziała krwawą wojnę w byłej Jugosławii w latach dziewięćdziesiątych (a najokrutniejsza była właśnie w Bośni i Hercegowinie), przed którą wcześniej ostrzegała. Dlatego powszechnie jest znana jako Pani – Królowa Pokoju, po chorwacku: Gospa – Kraljica mira.

Objawienia w Medjugoriu bardzo szybko stały się sławne w całej ówczesnej Jugosławii, a niebawem także poza jej granicami. Do małej wioski zaczęli przybywać zarówno pielgrzymi, jak i zwykli turyści z całego świata – jedni z pobożności, z chęci zmiany dotychczasowego życia, „doładowania duchowych akumulatorów”, inni ze zwykłej ciekawości, nierzadko nawet chcąc wykpić „ciemne masy”. Na miejscu jednak często okazywało się, że Gospa rzeczywiście działa i że Medjugorie jest naprawdę czymś szczególnym. Dokonywały się tu i nadal dokonują liczne nawrócenia, ludzie nieraz po latach życia bez wiary i Boga, z dala od Kościoła, nawracają się, odbywają spowiedzi życia i na nowo odkrywają swe duchowe korzenie.

Warto w tym miejscu przytoczyć kilka liczb. W 2011, z okazji 25. rocznicy rozpoczęcia prowadzenia oficjalnych statystyk (1986), dotyczących życia religijnego w tym miejscu, które stało się wielkim sanktuarium maryjnym, podano, że do tego czasu przez Medjugorie przewinęło się 591177 księży z różnych krajów, przy czym liczba ta stale wzrastała, np. w 2010 było ich 38227, rok wcześniej – 33302, a w 2008 – 31724. Od 1985 do 2011 w tym miejscu udzielono ponad 26,5 mln komunii św. (dokładnie 26537340). W ostatnich latach do komunii przystępuje tu średnio prawie półtora miliona ludzi rocznie.

Narodziny i nieustanny rozwój miejscowego sanktuarium sprawiły, że Medjugorie, które w chwili rozpoczęcia objawień liczyło ok. 2,5 tys. mieszkańców, ma ich obecnie dwa razy więcej – ponad 5 tysięcy (w 2011 - 4983) lub ok. 1,3 tys. (1265 rodzin). Pod tym względem ta ciągle jeszcze niewielka wioska w południowo-zachodniej Hercegowinie jest czymś wyjątkowym na tle innych małych miejscowości w tym regionie, które raczej wyludniają się, a nie rozwijają. Do wsi powróciło wielu jej dawnych mieszkańców, którzy wcześniej wyjechali „za chlebem” w inne strony dawnej Jugosławii lub jeszcze dalej.

Dziś 5-tysięczne Medjugorie rozporządza blisko 30 tys. miejsc noclegowych, pobudowano tu wiele hoteli, domów pielgrzyma, powstały wytwórnie pamiątek i inne obiekty, nastawione na obsługę pątników i turystów. Nadal jednak brak jest kanalizacji, a miejscowi mieszkańcy zarzucają władzom centralnym zarówno Bośni i Hercegowiny, jak i Chorwacji, że do tej pory nie powstało tu duże lotnisko międzynarodowe, co jeszcze bardziej ułatwiłoby kontakt tego miasta ze światem.

Z czysto kościelnego punktu widzenia dużym utrudnieniem w pracy z pielgrzymami jest niedostatek kapłanów, zwłaszcza znających języki obce, gdyż bardzo istotnym elementem przyjazdów do Medjugoria są nawrócenia lub dogłębne przemiany ludzkich serc, co niemal zawsze wiąże się z sakramentem pokuty. Sanktuarium jest miejscem nie tylko osobistego spotkania z Bogiem i „Gospą”, ale także spowiedzi, często z całego życia. Miejscowi księża spędzają w konfesjonałach zwykle po kilkanaście godzin dziennie, a jest to zajęcie bardzo męczące, wręcz wyczerpujące.

Medjugorie w Kościele: nadzieje i napięcia

Ale Medjugorie to nie tylko modlitwa, nawrócenia i przemiany wewnętrzne. Od samego początku jest to również – paradoksalnie – miejsce wielkich napięć i konfliktów w łonie miejscowego Kościoła katolickiego. Aby lepiej poznać całą złożoność tej sytuacji, trzeba cofnąć się nieco w przeszłość, do czasów tureckiego panowania nad tymi ziemiami.

Przez prawie 4 wieki (od 1482 do 1878) ziemie dzisiejszej Hercegowiny (zresztą jak i całe niemal Bałkany) pozostawały pod panowaniem tureckim, a więc islamskim. Najeźdźcy na różne sposoby prześladowali miejscowych chrześcijan, traktując ich jako obywateli drugiej kategorii, dopuszczali jednak istnienie życia religijnego swych poddanych w parafiach. Na terenie Hercegowiny prowadzili je franciszkanie i to głównie ich zasługą jest, że na tym obszarze przetrwała nie tylko wiara Chrystusowa, ale i więź z papieżem i Rzymem. O szacunku, jakim cieszyli się tam duchowi synowie św. Franciszka, świadczy fakt, że miejscowa ludność nazywała ich „ujakami”, czyli „wujkami”.

Sytuacja zmieniła się radykalnie pod koniec XIX w., gdy ziemie te przeszły pod zarząd Austro-Węgier. Można już było przywrócić normalne struktury kościelne i przynajmniej część parafii powierzyć księżom diecezjalnym, jak to się dzieje w krajach o długiej tradycji chrześcijańskiej. Tymczasem miejscowi franciszkanie nie bardzo chcieli oddawać swe parafie, w których na ogół sprawowali posługę od wieków i – mimo wyraźnych nakazów papieskich – stawiali opór hierarchii. Doprowadziło to do trwającego do dzisiaj napięcia między kolejnymi biskupami a zakonnikami, nierzadko z udziałem także wiernych w poszczególnych parafiach.

Napięcia te zaostrzyły się jeszcze bardziej z chwilą objawień maryjnych. Na wieść o nich rządzący wówczas diecezją mostarską (dokładniej Mostar-Duvno oraz Trebinje i Mrkan), do której należy wioska – Pavao Žanić (1918-2000) miał zawołać wówczas ze zdumieniem, ale i rozczarowaniem: „Co, Gospa pojawiła się akurat u franciszkanów?!”. Początkowo jednak biskup ten uznał prawdziwość ukazywania się Maryi, ale po kilku miesiącach „z jemu tylko znanych przyczyn” zmienił swe stanowisko i stał się ich gorącym przeciwnikiem – przypominają obrońcy objawień. Tę twardą linię kontynuuje jeszcze bardziej jego następca (od lipca 1993) bp Ratko Perić.

Również episkopaty, najpierw Jugosławii, obecnie Bośni i Hercegowiny oraz Chorwacji, nie uznały dotychczas prawdziwości objawień w Medjugoriu, choć ich stanowiska nie są aż tak nieprzychylne im.

Badanie sprawy

Pierwszą, 4-osobową komisję do zbadania wydarzeń w Medjugoriu powołał bp Žanić 11 stycznia 1982; działała ona dwa lata, trzykrotnie spotykała się z widzącymi i stwierdziła, że w ich zeznaniach występują pewne nieścisłości, a nawet nieprawdy. Biskup ze swej strony oświadczył, że czeka na ostateczne orzeczenie komisji i na ustanie „widzeń”. Tymczasem w 1984 postanowił rozszerzyć ją i ostatecznie komisja liczyła 15 członków: 12 teologów i 3 specjalistów z zakresu medycyny. Odbyła ona 7 posiedzeń (ostatnie w maju 1986) i niejednogłośnie stwierdziła, że nie ma podstaw do mówienia o nadprzyrodzonym charakterze objawień. Uznała przy tym, że nie ma potrzeby dalszych badań zjawiska i wyrażania opinii kościelnej w tej sprawie. Sam biskup Žanić przedstawił w 1990 swe negatywne stanowisko w 28 punktach.

Równolegle do tych działań Konferencja Biskupia Jugosławii wypowiadała się na ten temat w latach 1984 i 1985, wzywając duchowieństwo i świeckich, aby z oceną objawień w Medjugoriu wstrzymali się do ostatecznego ich zbadania przez właściwe władze i do nieorganizowania pielgrzymek do tego miejsca.

W latach 1987-90 pracowała trzecia komisja, tym razem powołana na wniosek watykańskiej Kongregacji Nauki Wiary przez biskupa Mostaru i arcybiskupa Zagrzebia kard. Franjo Kuharicia (1919-2002). Odbyła ona 23 posiedzenia od kwietnia 1987 do września 1990 i ostatecznie potwierdziła wcześniejsze ustalenia, iż na obecnym etapie nie można mówić o nadprzyrodzonym wymiarze „widzeń”.

Również sama Stolica Apostolska wypowiadała się w tym czasie kilkakrotnie na ten temat, ale raczej podtrzymując stanowisko biskupów jugosłowiańskich, a później bośniackich i chorwackich. W 1985 ówczesny sekretarz Kongregacji Nauki Wiary abp (później kardynał) Alberto Bovone przypomniał biskupom włoskim, aby nie organizowali oficjalnych pielgrzymek do Medjugoria. W 10 i 11 lat później jego następca w Kongregacji abp Tarcisio Bertone (późniejszy watykański sekretarz stanu) podkreślił, że wszelkie pielgrzymki do tego miejsca są niedopuszczalne, gdyż sugerowałoby to uznanie prawdziwości objawień, to zaś pozostawałoby w sprzeczności ze stanowiskiem biskupów z tamtych ziem. Ale zwolennicy takich pielgrzymek znaleźli tam zastrzeżenie, że organizacja pielgrzymek jest możliwa: „o ile nie zakładają one autentyczności objawień”.

Niebawem (1992-95) ziemie Bośni i Hercegowiny zostały ogarnięte płomieniem krwawej wojny domowej, co nie sprzyjało kolejnym badaniom ani tym bardziej wyważonym ocenom. Niemniej jednak sprawa ciągnęła się nadal. Gdy w 1998 pewien Niemiec zgromadził pozytywne wypowiedzi nt. Medjugoria, przypisywane Janowi Pawłowi II i kard. Josephowi Ratzingerowi jako prefektowi Kongregacji Nauki Wiary, ten ostatni odpisał mu, że są to „czcze wymysły”. A już po wyborze na papieża Benedykt XVI w 2006 powiedział bp. Periciowi, który składał wówczas wizytę „ad limina” w Watykanie, iż „jeszcze w Kongregacji ciągle się pytaliśmy, jak dla pojedynczego wiernego mogą być wiarygodne wskazania, pojawiające się codziennie i przez tyle lat”.

Właśnie owa długość w czasie i ciągle jeszcze niezakończone objawienia są główną przyczyną braku ostatecznego uznania ich przez Kościół. W każdym bowiem przypadku tego rodzaju zjawisk w przeszłości mieliśmy do czynienia ze ściśle ograniczonym w czasie pojawianiem się takich widzeń i dopiero po ich zakończeniu komisje kościelne mogły dokładnie zbadać sprawę i wydać ostateczną decyzję. Chodzi bowiem o to, że jednym z podstawowych warunków uznania prawdziwości danego objawienia jest jego zgodność z oficjalnym nauczaniem Kościoła, tzn. nie mogą ona zawierać treści sprzecznych z tym nauczaniem (np. przekazania przez Maryję czy świętego w czasie widzeń nowych prawd wiary czy zmiany dotychczasowych). Tymczasem dopóki trwają objawienia, nie można wydawać ostatecznych opinii.

Kolejni biskupi Mostaru i ich przedstawiciele uważają trwające nadal widzenia (dotychczas było ich ponad 40 tysięcy, jeśli liczyć wszystkich wizjonerów) za swego rodzaju działania rutynowe i seryjne, a nawet „dziedziczne”, biorąc pod uwagę, że wiążą się one z osobami, a nie tylko z miejscem. Wizjonerzy mają objawienia nie tylko w samym Medjugoriu, ale także np. w samolocie czy w innych miejscowościach, w których w danej chwili przebywają.

Inną ważną przeszkodą są wątpliwości dotyczące liczby tajemnic, które Maryja miała przekazać swym „widzącym” – jest ich ponoć 9, 10 a może nawet 57, rozdzielonych między poszczególne osoby, przy czym dotychczas nie został ujawniony żaden z tych sekretów. Przeciwnicy objawień zwracają też uwagę na „mnożące” się przesłania, płynące jakoby od „Gospy”: najpierw było ich pięć – pokój, nawrócenie, modlitwa, post i czuwanie, potem doszły do tego dalsze, np. pokora, adoracja, świadectwo, wiara, wezwania do świętości, eucharystia, Słowo Boże, comiesięczna spowiedź, odmawianie różańca itp.

Zdaniem biskupa Mostaru co najmniej podejrzane są także przesłania Maryi, przekazywane widzącym 25. każdego miesiąca z podziękowaniami i nowymi zadaniami. Inne jego zastrzeżenia budzi fakt, iż żadne z widzących nie wybrało drogi powołania kapłańskiego czy zakonnego, jak to było w przypadkach objawień np. w Lourdes czy w Fatimie, ale wszystkie dziewczęta i chłopcy, wybrani przez „Gospę”, założyły własne rodziny.

A jeśli dodamy do tych wątpliwości wieloletnie wspomniane napięcia między biskupami a franciszkanami i ich zwolennikami w Medjugoriu, to trudno się dziwić, że bardzo trudno jest wypracować spokojne i wyważone stanowisko.

O refleksję nad owocami Medjugorie

Wielkim orędownikiem Medjugorie jest m. in. kard. Christoph Schönborn. Arcybiskup Wiednia odwiedził prywatnie to miejsce na przełomie 2009/2010 r. i był pierwszym od 29 lat tak wysokiej rangi przedstawicielem Kościoła. Po wizycie na miejscu 28 grudnia 2009 r. zaapelował o refleksję nad owocami Medjugorie. Fenomen tego miejsca powinien jego zdaniem być włączony do normalnego duszpasterstwa Kościoła.

Austriacki purpurat jest członkiem Kongregacji Nauki Wiary, w której kompetencjach leży m.in. ocena objawień. „Sercem byłem często w Medjugoriu, bowiem jestem całkowicie przekonany, ze to dzięki działaniu Matki Bożej dokonuje się odnowa chrześcijaństwa w Europie, czego tak bardzo dziś potrzebujemy“ - powiedział kard. Schönborn i dodał: "Sam chciałbym się nauczyć od Matki Bożej jej sposobu pracy duszpasterskiej".

Metropolita wiedeński wyraził przekonanie, że należy „oddramatyzować“ fenomen Medjugoria i przyznał, że jest zafascynowany faktem, że Medjogorje stało się swoistą „szkołą normalnego życia chrześcijańskiego“. "Tam chodzi o żywą wiarę w Chrystusa, o modlitwę, Eucharystie, o przeżywaną na co dzień miłość bliźniego, więc o to, co najważniejsze w chrześcijaństwie, o umocnienie wiary" - podkreślił austriacki purpurat. Zdaniem kard. Schönborna „fenomen Medjugorie“ należałoby przestudiować w świetle II Soboru Watykańskiego, bowiem „sensus fidelium“ - sens wiary ochrzczonych, odgrywa ważną rolę w wydarzeniach w Medjugorie.

Przewodniczący episkopatu Austrii zapewnił po wizycie, że w sprawie Medjugorie nie zamierza kwestionować decyzji Kościoła powszechnego, kierując się przy tym „wytycznymi“ ogłoszonymi w 1991 roku przez ówczesną Konferencję Biskupów Jugosławii. Podkreślił, że te „wytyczne" - dwukrotnie potwierdzone przez Kongregację Nauki Wiary są „mądre i wskazujące kierunek“. Mowa w nich, że nie można stwierdzić, iż wydarzenia w Medjugorie są zjawiskiem „nadprzyrodzonym“. A skoro sprawa jest ciągle otwarta, Kościół nie zaleca oficjalnych pielgrzymek do tego miejsca. Jednocześnie jednak „wytyczne“ podkreślają konieczność zapewnienia pielgrzymom opieki duszpasterskiej.

W "fenomenie Medjugorie kard. Schönborn podkreśla rolę modlitwy: każdego dnia tysiące pielgrzymów odmawia cały psałterz, nieustannie odbywają się adoracje Najświętszego Sakramentu, ludzie odprawiają Drogę Krzyżową, odmawiają modlitwę różańcową.

Medjugorie stało się już miejscem znanym w Kościele powszechnym, gdzie przybywają pielgrzymi z całego świata. Tam zrodziły się liczne dzieła społeczne m. in. wspólnota “Cenacolo” założona przez s. Eivire Petrozzi w celu pomocy narkomanom. Istniejąca od czasów wojny na Bałkanach „Majcino selo” wioska-matka zapewnia schronienie sierotom oraz kobietom zgwałconym. Inna inicjatywa – „Mary`s Meals” – jest owocem spotkania przybyłej z pielgrzymką do Medjugorie mieszkanki Malawi z grupa pielgrzymów ze Szkocji, kierowaną przez Magnusa MacFarlane-Barrow. Ludzie związani z tą inicjatywą pomagają dzieciom głodującym z całego świata, przygotowując dla nich codzienne posiłki.

Komisja watykańska

Benedykt XVI powołał 17 marca 2010 specjalną komisję ds. zbadania objawień w tym miejscu, złożoną z kardynałów, biskupów i teologów, której przewodniczył kard. Camillo Ruini. Obok niego w jej skład weszli m.in. kard. Jozef Tomko, emerytowany prefekt Kongregacji ds. Ewangelizacji Narodów, kard. Vinko Puljić z Sarajewa, kard. Josip Bοzanić z Zagrzebia, kard. Julián Herranz, emerytowany przewodniczący Papieskiej Rady ds. Tekstów Prawnych oraz kard Angelo Amato, prefekt Kongregacji Spraw Kanonizacyjnych. W pracach tego gremium uczestniczyło też dwóch Polaków: o. prof. Zdzisław Józef Kijas, relator w Kongregacji Spraw Kanonizacyjnych oraz - jako sekretarz - ks. prał. Krzysztof Nykiel, regens Penitencjarii Apostolskiej. Byli też lekarze, psychologowie i teologowie chorwaccy, w tym: psycholog ks. dr Mijo Nikić, historyk i teolog ks. dr Franjo Topić i s. Veronika Nela - doktor medycyny i wykładowca teologii na Papieskim Uniwersytecie w Rijece.

Prace komisji obejmowały spotkania z poszczególnymi wizjonerami z Medjugoria, którzy od 1981 r. odbierają przesłania Matki Bożej. Poddano ich także badaniom lekarskim. Rozmawiano również z osobami związanymi z wydarzeniami w Medjugoriu, w tym z o. Jozo Zovko, franciszkaninem, który był proboszczem w tej wiosce na początku domniemanych objawień.

18 stycznia 2014 roku komisja zakończyła swoje prace. O rezultacie jej badań poinformowano papieża Franciszka a ten przekazał dokumentację Kongregacji Nauki Wiary, która ma wydać ostateczne orzeczenie.

Wracając do Rzymu z pielgrzymki do Sarajewa w czerwcu 2015 r. papież Franciszek w rozmowie z dziennikarzami pytany o Medjugorie przypomniał o pracach komisji pod przewodnictwem kard. Ruiniego. "Zbadali problem, a kard. Ruini przyszedł do mnie i przekazał mi opracowanie podsumowujące refleksję. Wykonali dobrą robotę, dobrą pracę" - powiedział Franciszek informując, że dokumentacja została przekazana kard. Gerhardowi Ludwigowi Müllerowi, prefektowi Kongregacji Nauki Wiary. Wyjaśnił, że kardynał ma zwołać sesję tzw. „feria quarta” (specjalne posiedzenie kardynałów i biskupów, członków sesji zwyczajnej Kongregacji Nauki Wiary) poświęconą Medjugorie. "Jesteśmy na etapie podejmowania decyzji. Wtedy zostanie przedstawiona ocena. Obecnie dawane są jedynie pewne wskazówki biskupom, ale zgodne z tym kierunkiem, w jakim pójdą rozwiązania" - powiedział papież.

11 lutego 2017 r. abp Henryk Hoser, został mianowany specjalnym wysłannikiem papieża Franciszka do Medjugorie. Misja ma na celu dokładniejsze poznanie tamtejszej sytuacji duszpasterskiej, a zwłaszcza potrzeb wiernych, którzy tam pielgrzymują, i w oparciu o to zasugerowanie - w specjalnym raporcie - ewentualnych inicjatyw duszpasterskich na przyszłość. Będzie mieć więc ona charakter wyłącznie duszpasterski.

Podsumowując należy przypomnieć, że Stolica Apostolska - dopóki nie zostaną ogłoszone wyniki pracy specjalnej watykańskiej komisji ds. objawień w Medjugoriu - za miarodajne uznaje stanowisko episkopatu byłej Jugosławii z 1991 r., w myśl którego nie można potwierdzić nadprzyrodzonego charakteru zjawisk zachodzących w tym miejscu. Dopóki tak się nie stanie, nie należy organizować tam oficjalnych, np. diecezjalnych pielgrzymek. Mimo to Kościół uznaje, że przybywający do tego miejsca wierni powinni być otoczeni należytą opieką duszpasterską.

Co roku przyjeżdża do Medjugoria ok. 2 mln ludzi, co ukazuje wyjątkowy i bezdyskusyjny fenomen tego miejsca. Bezsporne pozostaje też najważniejsze przesłanie z Medjugoria: maryjne wezwanie do pokoju, nawrócenia i przemiany duchowej.

Tagi:
objawienia maryjne

W Rzymie trwa kongres mariologiczny o objawieniach

2018-09-19 17:54

vaticannews / Rzym (KAI)

W Rzymie odbywa się międzynarodowy kongres o objawieniach. Prezes Papieskiej Akademii Mariologicznej zwraca uwagę, że w ostatnim czasie Kościół na nowo docenia objawienia. Choć nie są one konieczne do zbawienia, to jednak są to dary Boga, którymi nie powinno się gardzić.

Grażyna Kołek/Niedziela

Objawienia potwierdzają, że Bóg nas nie opuścił, jest obecny pośród swego ludu i tę bliskość okazuje również w sposób nadprzyrodzony, najczęściej za pośrednictwem Matki, którą jest Maryja – uważa o. Stefano Cecchin OFM, prezes Papieskiej Akademii Mariologicznej. W Rzymie odbywa się międzynarodowy kongres na temat objawień maryjnych. Jak zauważa o. Cecchin Kościół odkrywa dziś na nowo wartość objawień. W okresie posoborowym w niektórych środowiskach katolickich zostały one zepchnięte na dalszy plan, pod pretekstem, że należy powrócić do prawdziwego, biblijnego wizerunku Matki Bożej. Dziś, jak podkreśla włoski franciszkanin, Kościół pełniej docenia doświadczenia mistyczne, widzi w nich specyficzny wkład Ludu Bożego. Stąd inicjatywa, by w Rzymie powstał ośrodek, który będzie się zajmował badaniem objawień.

O. Cecchin apeluje też o większy szacunek względem objawień, zwłaszcza w wypadku, gdy Kościół nie uznał ich jednoznacznie za fałszywe. W przypadku Medjugorie, na przykład stała periodyczność domniemanych przesłań nie jest niczym podejrzanym – podkreśla włoski mariolog. W innych, zatwierdzonych przez Kościół objawieniach, jak na przykład w Fatimie, Maryja też wyznaczała widzącym datę kolejnego spotkania – mówi o. Cecchin. O. Cecchin: objawienia darem Boga, nie wolno nimi gardzić.

"Myślę, że nasze serca powinny być trochę bardziej otwarte na te objawienia Boga – powiedział Radiu Watykańskiemu o. Cecchin. – Objawienia, które dokonują się w bardzo różny sposób, z uwzględnieniem też różnych kultur. Proszę zauważyć, i jest to bardzo piękne, że Maryja objawia się w różnych miejscach, w różny sposób. Ma inną karnację skóry, inną postawę, używa innego języka, dialektu. Zawsze dostosowuje się do danego ludu. Dlatego również i my, jako Kościół katolicki powinniśmy uszanować tę rzeczywistość Boga, który udziela nam tych darów. Oczywiście jeśli nie chcesz tego daru, możesz go nie przyjąć. Te dary nie są konieczne dla zbawienia. Ale zawsze są to dary, które Bóg nam daje. Nie powinno się nimi gardzić".

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Kaja Godek: Wolę iść do więzienia niż przepraszać za prawdę

2018-10-13 18:09

Artur Stelmasiak

Środowiska LGBT zaatakowały Kaję Godek. Straszą żądaniem kosztownych przeprosin, które mogłyby uniemożliwić jej dalszą działalność pro-life. - Nie zamierzam ulegać temu terrorowi. Wolę iść do więzienia niż przepraszać za mówienie prawdy - mówi "Niedzieli" Kaja Godek.

Artur Stelmasiak

Od kilku dni lewicowe media rozpisują się na temat pozwu sądowego mniejszości seksualnych przeciwko Kai Godek, przedstawicielce obywatelskiego komitetu zmiany ustawy #ZatrzymajAborcję. Według doniesień prasowych, środowiska LGBT żądają przeprosin za słowa, które wypowiedziała w maju, komentując aborcyjne referendum w Irlandii oraz otwartą homoseksualną postawę premiera tego kraju. - Jeżeli tam premierem jest zadeklarowany „gej”, który obnosi się ze swoją dziwną orientacją, jeżeli premier Irlandii deklaruje w mediach, że ma partnera seksualnego, to jest dla mnie straszne, że taki kraj określa się mianem katolickiego - mówiła Kaja Godek na antenie Polsat News.

Po kilku miesiącach o tej wypowiedzi przypomnieli sobie działacze LGBT w Polsce i straszą sądem działaczkę pro-life. - Sprawę znam tylko z mediów, bo żadnego pozwu nie otrzymałam. Trudno więc mi się odnieść do tego, co szeroko komentowane jest przez dziennikarzy - mówi Kaja Godek.

Sprawa wygląda jednak na poważną, bo środowiska homoseksualne otwarcie mówią, że kilka dni temu złożyły pozew w warszawskim sądzie okręgowym. Zdaniem Godek, aktywistom LGBT chodzi przede wszystkim o jej aktywność na rzecz obrony życia. Nie od dziś wiadomo, że homoseksualiści oraz środowiska proaborcyjne na całym świecie stanowią jednolity front, który ma zmienić mentalność, obyczaje i stanowione prawo. Tak było w Irlandii i np. w Argentynie, gdzie aborcjoniści kolejny raz przegrali. - Osoby, które będą wskazywać na mechanizmy w Irlandii i przestrzegać przed powtórzeniem tamtych schematów w naszym kraju, będą brutalnie atakowane i niszczone. Powinniśmy patrzeć na to, co stało się na Zielonej Wyspie i działać dokładnie przeciwnie do tego, co dyktują nam środowiska lewicowe wspierane przez międzynarodowe organizacje. Dlatego całą akcję traktuję jako zemstę środowiska LGBT za mówienie prawdy i moje skuteczne działanie - podkreśla Kaja Godek.

Podobno pozew zawiera żądanie emisji przeprosin na antenie Polsatu News w formie 30-sekundowego spotu emitowanego 50 razy. Koszt takich emisji może wynosić nawet kilkaset tysięcy złotych. - To sposób na wykończenie finansowo mnie osobiście i całej Fundacji Życie i Rodzina - mówi Godek. - Już dziś oświadczam, że nie będę przepraszać za mówienie prawdy i dalej będą stawać w obronie ludzkiego życia i rodziny. Wolę iść do więzienia, niż zrobić to, czego chcą ode mnie homoaktywisci.

Jeżeli dojdzie do rozprawy w sądzie, to już dziś można powiedzieć, że proces ma charakter propagandowo-ideologiczny. Przecież pozew najpierw trafił do proaborcyjnych mediów, a dopiero później do sądu. Inicjatorom chodzi więc o sterroryzowanie środowisk pro-life.

Prawnicy na razie uspakajają. W świetle polskiego prawa nie może się ktoś poczuć obrażony słowami opisującym sytuację w Irlandii. - To tylko trroling prawniczy środowisk LGBT. Kaja Godek może spać spokojnie. Akcja skazana na porażkę, bo dobra osobiste narusza się tylko indywidualnie - napisał na twitterze mec. Jerzy Kwaśniewski, prezes Instytutu na Rzecz Kultury Prawnej Ordo Iuris. Gdyby tego typu działania mogły przynieść jakiś efekt w polskim orzecznictwie, to również katolicy mogliby się zbiorowo bronić przed szykanami. - Ordo Iuris już dawno pozwałoby w imieniu 38 mln katolików za film "Kler" - dodaje Kwaśniewski.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Płyta - Wojna totalna 300x400

Kraków: jutro otwarcie wystawy „Nasz Papież”

2018-10-15 16:38

md / Kraków (KAI)

Rekonstrukcja papieskiego pokoju z ul. Franciszkańskiej 3, rzeczy osobiste i dary, które otrzymywał Jan Paweł II podczas licznych podróży po świecie można zobaczyć na wystawie „Nasz Papież”, która jutro zostanie otwarta w Muzeum Archidiecezjalnym przy Sanktuarium św. Jana Pawła II w Krakowie. Ekspozycja została przygotowana z okazji 40-lecia pontyfikatu.

Magdalena Kowalewska
Prezentacja szaty Jana Pawła II

Muzeum Archidiecezjalne w Krakowie ma największą na świecie kolekcję związaną ze św. Janem Pawłem II. Zbiory te liczą kilka tysięcy obiektów. Na wystawie „Nasz Papież” można obejrzeć ponad 350 eksponatów. Jej centralnym punktem jest biała sutanna umieszczona na papieskim tronie w taki sposób, że „wydaje się jakby Jan Paweł II był tam obecny”. Można też zobaczyć rekonstrukcję pokoju kard. Karola Wojtyły z krakowskiej kurii, w którym zatrzymywał się także jako papież, gdy odwiedzał Kraków. „Ta ekspozycja prowadzi nas do bardzo osobistego i intymnego spotkania z Janem Pawłem” – mówi kurator wystawy i dyrektor Muzeum Archidiecezjalnego ks. prof. Andrzej Witko.

Kapłan podkreśla, że tytuł wystawy jest nieco przewrotny. „Wielu ludzi z Europy mówiło: to jest wasz papież. My też tak zwykliśmy o nim mówić, aby podkreślić naszą więź z nim. Chętnie przybywaliśmy na spotkania z papieżem, chętnie go słuchaliśmy, ale pozostaje pytanie, co nam zostało z tego wielkiego przekazu i dziedzictwa, co dzisiaj zwłaszcza młode pokolenie wie i kim dla nich jest Jan Paweł II” – zastanawiał się ks. prof. Witko.

Ekspozycja nie jest typową, biograficzną opowieścią o Karolu Wojtyle i Janie Pawle II, ale według organizatorów jest „zaproszeniem na katechezę”, na spotkanie z nim poprzez jego dzieła. „Dla nas kluczem są encykliki papieskie zilustrowane przez konkretne obiekty i dzieła sztuki” – wyjaśnia kurator wystawy. Jego zdaniem, ma ona inspirować do dalszych poszukiwań i poznawania nauczania Jana Pawła II.

Pierwsza część ukazuje młodość Karola Wojtyły, jego życiowe pasje: turystykę i literaturę oraz drogę w Kościele od momentu święceń kapłańskich po otrzymanie kapelusza kardynalskiego. Jest tu m. in. album z rodzinnymi zdjęciami, świadectwo dojrzałości młodego Karola Wojtyły, drewniaki, w których podczas II wojny światowej chodził do pracy w "Solvayu", sprzęt turystyczny, m.in. narty oraz kajak oraz sutanny i przedmioty liturgiczne. Uzupełnieniem są cytaty z utworów Karola Wojtyły i archiwalne zdjęcia.

Przechodząc przez symboliczną bramę zwiedzający usłyszą słowa „Habemus Papam”, ujrzą biały dym i fragment film dokumentalnego pokazujący Jana Pawła II tuż po wyborze, witającego się z wiernymi. Scenariusz drugiej części wystawy powstał w oparciu o tekst kard. Josepha Ratzingera z 2003 r. pt. „Czternaście encyklik Jana Pawła II”. Eksponaty w gablotach odnoszą się do papieskiego nauczania i podróży po świecie. Wiele z nich to dary od wiernych i przywódców państw.

Ostatni akcent wystawy to wydzielone miejsce do modlitwy lub medytacji, gdzie umieszczono wizerunek świętego papieża oraz jego sutannę, przekazaną Muzeum Archidiecezjalnemu przez Benedykta XVI.

Wystawie towarzyszy katalog. Dla dzieci i młodzieży planowane są lekcje muzealne. Ekspozycja "Nasz Papież" ma poprzedzać planowane wiosną 2020 r. otwarcie w Sanktuarium św. Jana Pawła II - Muzeum Jana Pawła II.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem