Reklama

Jasna Góra: duszpasterze ludzi pracy modlą się za Polskę

2017-02-07 16:44

it / Częstochowa / KAI

Mazur/episkopat.pl
Jasna Góra

Praca służy zdobywaniu nieba - przypominają zgromadzeni na Jasnej Górze duszpasterze. Kapłani posługujący wśród ludzi pracy uczestniczą w dorocznych rekolekcjach, polecając Maryi nade wszystko sprawy naszej Ojczyzny.

Kapelani podkreślają aktualność średniowiecznej dewizy „ora et labora” („módl się i pracuj”). Ks. Tadeusz Chajewski, duszpasterz ludzi pracy w archidiecezji gdańskiej zauważa, że dziś bardzo potrzeba nam przypomnienia, że praca nie służy tylko zarabianiu pieniędzy. - Bóg nas stworzył po to, byśmy Go czcili przez modlitwę i pracę. Praca moja jest dla Boga, to gdzieś zanikło dzisiaj. Podobnie jak to, że praca musi być wykonywana z miłością do ludzi, żeby nie chodziło tylko o pieniądze, narzekanie, że pracodawca jest zły. Nasza wiara powinna być wyrażana w codziennych czynach, a jednym z tych czynów jest właśnie praca - powiedział ks. Chajewski.

Duszpasterze podkreślają, że wielkie znaczenie ma także dzielenie się owocami pracy i samą pracą, dlatego konieczna jest solidarność ludzi pracy, zwłaszcza starszych, którzy czasem mogą ustąpić miejsca młodszym.

Podczas rekolekcji księża modlą się szczególnie za Ojczyznę, bo jak mówią, „jest dobra zmiana, ale zło czeka i jeśli nie będzie modlitwy Polaków, to nic się uda”.

Reklama

Rekolekcje prowadzi bp Jacek Kiciński, członek Komisji Episkopatu Polski ds. Duszpasterstwa. Ich tematyka nawiązuje do hasła roku "Idźcie i głoście". - Najlepiej wypełniał to błogosławiony duszpasterz ludzi pracy ks. Jerzy Popiełuszko, którego osoba towarzyszy nam podczas spotkania - powiedział rekolekcjonista.

Zwracając się do kapłanów zgromadzonych na Mszy św. w Kaplicy Matki Bożej, bp Kiciński podkreślił, że „rekolekcje są czymś ważnym w życiu każdego człowieka, tym bardziej w życiu kapłana, duszpasterza”. - Jesteśmy bowiem powołani do tego, aby towarzyszyć innym na drodze do zbawienia, ale by towarzyszyć innym, sami również musimy czerpać ze zdroju Bożej miłości - mówił kaznodzieja.

Biskup pomocniczy z Wrocławia podkreślił, że „kapłani są powołani do tego, aby w dzisiejszym świecie pośród tych, do których są posłani, przywracać prawdziwy obraz Boga, który jest miłością, przyprowadzać innych do drzewa życia, którym jest Kościół, aby oni sięgali po owoce dające życie wieczne”.

Duszpasterstwo ludzi pracy zrodziło się w trudnym czasie zmagań o wolność Polski. Księża wspierali strajkujących robotników, na terenie zakładów odprawiali Msze św. i spowiadali. Razem z przedstawicielami „Solidarności” przypominali, że najważniejszy jest człowiek, upominali się o godność pracowników i ich prawa. Za swą postawę wielu było represjonowanych. To dlatego ważnym zadaniem dzisiejszego Duszpasterstwa Ludzi Pracy jest także podtrzymywanie tradycji historyczno-patriotycznych.

- Musimy pamiętać o tym, że to na ruchu solidarnościowym wyrosłym z etyki chrześcijańskiej, oparty jest Niezależny Samorządny Związek Zawodowy Solidarność. Związek zrobił bardzo wiele dla ludzi pracy i nadal, jako jeden z nielicznych, troszczy się o potrzeby pracowników, np. o wolne niedziele - powiedział duszpasterz z Gdańska.

Celem duszpasterstwa ludzi pracy jest wzmocnienie moralne i rozwój duchowy ludzi pracujących, pobudzenie ich do aktywności w życiu zawodowym i społecznym, a także wspieranie ludzi bezrobotnych. Pierwsze duszpasterstwa powstały w 1973 r. szczególny rozkwit tych struktur, często przy współudziale laikatu, nastąpił w okresie stanu wojennego i delegalizacji „Solidarności”. Zazwyczaj opiekunami duszpasterstw byli księża diecezjalni: proboszczowie albo delegowani do tej pracy wikariusze, np. Jerzy Popiełuszko, który od 1979 r. pełnił posługę jako duszpasterz średniego personelu medycznego w archidiecezji warszawskiej. Jednym z prężniej działających duszpasterstw kierował w parafii św. Maksymiliana w nowohuckich Mistrzejowicach ks. Kazimierz Jancarz, który organizował tam m.in. czwartkowe Msze za Ojczyznę. Przeciwko duszpasterstwom protestowały niejednokrotnie władze państwowe, traktując ich działalność jako zagrożenie w sferze wpływu na środowiska robotnicze.

W rekolekcjach duszpasterzy ludzi pracy, uczestniczy na Jasnej Górze kilkudziesięciu kapłanów. Doroczne spotkanie potrwa do czwartku 9 lutego.

Tagi:
Jasna Góra

Jasna Góra: paulini o swej posłudze w Kościele i nowych wyzwaniach

2018-02-20 17:08

it / Częstochowa (KAI)

O paulińskiej posłudze w Polsce i w Europie oraz o aktualnych wyzwaniach duszpasterskich rozmawiają na Jasnej Górze przełożeni kilkudziesięciu wspólnot zakonnych. Spotkanie jest próbą odczytania roli Sanktuarium i istoty paulińskiej posługi w służbie Kościołowi i Polsce. Dlatego odbywa się ono z udziałem zaproszonych gości z Konferencji Episkopatu Polski.

Zdzisław Sowiński

Wśród tematów podejmowanych przez paulińskich przełożonych o. Arnold Chrapkowski, generał zakonu wymienił zagadnienia związane z duszpasterstwem ogólnym w nawiązaniu do tematu roku w Kościele w Polsce „Jesteśmy napełnieni Duchem Świętym” oraz kwestie dotyczące nowej ewangelizacji. Na spotkanie zaproszeni zostali ks. Paweł Rytel-Andrianik, rzecznik Konferencji Episkopatu Polski oraz ks. Artur Godnarski, sekretarz Zespołu Episkopatu ds. Nowej Ewangelizacji.

Rzecznik Episkopatu podkreślał, że „połączenie Jasnej Góry - serca Polski z głównym nurtem duszpasterskim Kościoła w Polsce jest niezwykle ważne a paulini ze swym maryjnym charyzmatem odgrywają wielką rolę”. Dodał, że „ubogacanie programu duszpasterskiego o aspekt maryjny jest bardzo potrzebny, bo Maryja to Oblubienica Ducha Świętego”. - To wpisuje się doskonale w charyzmat Jasnej Góry i paulinów – podkreśla rzecznik.

Ks. Paweł Rytel-Andrianik przypomniał, że jasnogórski charyzmat Paulini realizują w różnych miejscach na świecie. Podkreślił, że wielkim wyzwaniem dla zakonników w stulecie odzyskania przez Polskę niepodległości jest także ukazywanie ducha prawdziwej wolności. – Uczymy się od Maryi wolności, ale nie tylko wolności zewnętrznej, lecz jak mówił Jan Paweł II, wolności wewnętrznej, wolności od grzechu, od zniewolenia – powiedział rzecznik.

Przełożony generalny paulinóaw przypomniał, że „Pawłowy” styl życia a także duchowość krzyża i pobożność maryjna to podstawowy charyzmat Paulinów. Jasna Góra nazywana „konfesjonałem i ołtarzem” wyznacza kierunek zakonnej służby w Kościele.

Na doroczne spotkanie, obok przeorów z różnych klasztorów w Polsce, przybyli zakonnicy m.in. z Ukrainy, Białorusi, Słowacji, Łotwy, Włoch, Czech, Hiszpanii i Anglii.

- Jesteśmy wspólnotą międzynarodową, dlatego też rozbieżność tematów jest dosyć duża, ale zawsze łączy nas to, co określają nasze konstytucje, nasze powołanie, które w każdym miejscu, niezależnie od kraju, od uwarunkowań duszpasterskich, jest zawsze pełnieniem powołania paulińskiego – zauważył generał paulinów.

Najwięcej placówek paulini mają w Polsce, kilkadziesiąt w innych krajach Europy m.in. na Węgrzech, Chorwacji, Słowacji, w Niemczech i we Włoszech. Są obecni w Australii i Stanach Zjednoczonych, na misjach w RPA i Kamerunie.

Spotkanie, w którym wezmą udział paulińscy przełożeni z całego świata zaplanowane jest na Jasnej Górze w kwietniu.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Muzeum w Markowej apeluje o rzetelny przekaz o rodzinie Ulmów

2018-02-20 12:25

pab / Markowa (KAI)

W dyskusji nad tekstem nowelizacji ustawy o IPN powielane są błędne informacje o rodzinie Ulmów i ekspozycji muzealnej – podało w specjalnym oświadczeniu Muzeum Polaków Ratujących Żydów podczas II wojny światowej im. Rodziny Ulmów w Markowej.

Muzeum w Markowej
Wiktoria i Józef Ulmowie oraz ich dzieci zostali zamordowani 24 marca 1944 r. za pomoc Żydom

Przykład muzeum w Markowej w ostatnich tygodniach bardzo często przywoływany jest w dyskusji nad tekstem nowelizacji ustawy o IPN. Dyrekcja placówki zauważa, że w publikacjach często dochodzi do podawania nieprawdziwych informacji.

Jedną z nich jest ta, że rodzina Ulmów została sprzedana przez polskich sąsiadów. „Dziwi i smuci nierzetelność przekazu, bo przecież wystarczy zapoznać się z monografiami lub zwiedzić muzealną ekspozycję, by wiedzieć, że Ulmów zdradził najprawdopodobniej Włodzimierz Leś – granatowy policjant z Łańcuta. Cytowane błędy, pojawiające się wyjątkowo często w ostatnim czasie, zdarzały się i wcześniej” – czytamy w oświadczeniu.

Inną zdarzającą się pomyłką jest ta, że muzeum znajduje się na miejscu domu Ulmów, podczas gdy lokalizacja ta jest zupełnie inna.

„Jako Muzeum mieliśmy okazję przekonać się, zwłaszcza w ostatnich dniach, jak krzywdzące bywają nie tylko tego rodzaju błędy merytoryczne, ale też uogólnienia i uproszczenia formułowane – paradoksalnie – często przez tych, którzy przed nimi przestrzegają” – zauważa dyrekcja placówki.

Jak czytamy w oświadczeniu, w jednym z tekstów zarzuca się muzeum w Markowej, że dąży do prezentowania całej nacji jako „narodu ratujących”. „Statut Muzeum wyraźnie precyzuje zadanie Muzeum, którym jest „ukazanie historii ratowania Żydów przez Polaków podczas II wojny światowej, polsko-żydowskich relacji w czasach Holokaustu, oraz upowszechnianie wiedzy o losach Rodziny Ulmów z Markowej”. Realizujemy je nie pomijając bynajmniej wątków negatywnych, co widoczne jest i na ekspozycji, i w ofercie warsztatowej, i w organizowanych wydarzeniach” – podkreśla muzeum.

„Zarzut jednostronności równie dobrze można formułować wobec tych, którzy w dyskursie o pełnym spektrum postaw Polaków wobec Zagłady Żydów odmawiają zasadności akcentowaniu pozytywnych przykładów, a jednocześnie w pełni akceptują epatowanie przykładami negatywnymi. Sam pomysł upamiętnienia polskiej pomocy prześladowanej w czasie niemieckiej okupacji ludności żydowskiej ratujących Żydów w formie dedykowanego im muzeum też nie powinien nikogo bulwersować. Wszak analogiczne muzea poświęcone bohaterom łotewskim, francuskim, włoskim czy niemieckim powstają w całej Europie (Rydze, Le Chambon-sur-Lignon, Nonantola, czy Berlinie) i nie wywołują takiej lawiny krytyki. Tam również ekspozycje poświęcone są bohaterom, bo z zasady to im, a nie złoczyńcom, stawia się pomniki” – czytamy w oświadczeniu.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 11/12 2017

Ks. Dolindo w Częstochowie

2018-02-21 22:11

Marian Florek

W dniu 21 lutego 2018 r. w częstochowskim Duszpasterstwie „Emaus” odbyło się spotkanie z Joanną Batkiewicz-Brożek, autorką niezwykłej książki o niezwykłym włoskim księdzu Dolindo Ruotolo.

Marian Florek

Świadkowie życia kapłana – jak mówiła autorka – byli pod wielkim wrażeniem jego świętości i pokory. A i sama pani Joanna, mówiąc o swoich osobistych przeżyciach związanych z dziennikarską pracą nad książką poświęconą ks. Dolindo, nie potrafiła ukryć ogromnych emocji. Udzielały się one i słuchaczom. Wszyscy mieli wrażenie jakby ks. Dolindo był wśród zgromadzonych.

Ks. Dolindo Ruotolo urodził się 6 października 1882 w Neapolu, a zmarł 19 listopada 1970. Doświadczany: z powodu oskarżeń nieprzychylnych mu osób, oskarżany o herezję, z wieloletnim zakazem odprawiania Mszy Świętej i głoszenia homilii. Błogosławiący spadający z nieba deszcz, aby nawrócił Neapolitańczyków. Mówił: „Życie wieczne to nie żart”, mówił : „Jezu ty się tym zajmij!”. Duszpasterstwu Akademickiemu „Emaus” gratulujemy spotkania z autorką ksiązki o Bożym Kapłanie.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

Wiele stron internetowych, wykorzystuje pliki cookies (ciasteczka). Służą one m.in. do tego, by zagłosować w sondzie. Nowe przepisy zobowiązują nas do poinformowania o tym. Dalsze korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki będzie oznaczało, że zgadzasz się na ich wykorzystywanie.
Aby dowiedzieć się więcej, przeczytaj o Polityce plików cookies.

Rozumiem