Reklama

Warszawiacy modlili się za zmarłych bezdomnych

2017-02-05 07:11

lk / Warszawa / KAI

L.C.Nottaasen / Foter.com / CC BY

Mieszkańcy stolicy modlili się w sobotę wieczorem za zmarłe tej zimy w całym kraju osoby bezdomne. Msza św. w tej intencji została odprawiona w pw. św. Alberta Chmielowskiego i św. Andrzeja Apostoła na Placu Teatralnym. Inicjatorem spotkania modlitewnego była Wspólnota Sant`Egidio w Warszawie.

W trakcie Eucharystii modlono się za zmarłe osoby bezdomne, zarówno znane, także z imienia, osobiście, jak i dla uczestników liturgii anonimowe.

„Usłyszymy w tej liturgii imiona wielu ludzi. Być może mijaliśmy ich w pośpiechu na ulicach naszego miasta. Być może nie jesteśmy nawet tego świadomi, że któremuś z nich kiedyś okazaliśmy zainteresowanie i życzliwość. Mieszkańcy Warszawy nie są tak obojętni, jak nam się często wydaje, na osoby, które żyją na ulicy” – mówiła we wstępie do Eucharystii Magda Wolnik ze Wspólnoty Sant`Egidio.

Poinformowała, że wyrazem solidarności warszawiaków z bezdomnymi był m.in. ich liczny odzew na „Akcję Zimno” zorganizowaną na rzecz osób bez dachu nad głową, jak również udział w świątecznej wigilii dla ubogich i bezdomnych.

Reklama

Wiele osób ofiarowało wtedy zarówno pomoc materialną, jak i swój czas. – Dzięki temu być może mniej osób zamarzło tej zimy. Jednak wielu naszych bezdomnych przyjaciół umiera zimą. W tym roku jest to już około 100 osób. Często umierają w zapomnieniu i samotności – dodała Magda Wolnik.

„Chcemy pamiętać o każdym z nich, wymieniając każdego z nich po imieniu, tak jak Jarka, Asię, Ewę, Jacka, którzy byli nam drodzy” – powiedziała członkini Wspólnoty Sant`Egidio.

Zdjęcia zmarłych bezdomnych stanęły przed ołtarzem. Na liturgię przybyło wiele osób ubogich i pozbawionych domu. Wspólnota przygotowała dla nich posiłek oraz swój informator o tym, gdzie w Warszawie bezdomni mogą zjeść, umyć się i skorzystać z noclegu, ogrzewalni lub schroniska specjalistycznego, a także otrzymać pomoc lekarską, w tym poddać się badaniom na obecność wirusa HIV lub leczeniu od uzależnień.

W homilii ks. Grzegorz Michalczyk, rektor kościoła pw. św. Alberta Chmielowskiego i św. Andrzeja Apostoła mówił, że chrześcijanin jest tym, który daje światło. Jest to światło odbite, pochodzące od Jezusa Chrystusa, które odbija się w ludzkim życiu, czynach ludzi. Ma ono dawać ciepło, w tym ciepło uśmiechu, życzliwego słowa czy drobnej pomocy, a także po prostu zainteresowania drugą osobą.

Wyjaśnił też, że Chrystus jest zawsze tam, gdzie spotykają się obdarowujący i obdarowywany. – Aby doświadczyć obecności Pana potrzeba, aby był ktoś, kto potrzebuje chleba i ktoś, kto da chleb; kto potrzebuje odzienia i kto da odzienie; ktoś, kto jest w potrzebie i ktoś, kto się nie odwróci – powiedział kaznodzieja.

W modlitwie wiernych mieszkańcy stolicy modlili się m.in. „za tych, którzy są głodni, spragnieni, nadzy, chorzy; którzy są w więzieniu; za tych, którzy są przybyszami i uchodźcami” oraz za otwartość serc tych, którzy mogą im przyjść z pomocą.

Modlitwą otoczono też wszystkie kraje ogarnięte wojną oraz porwanych na Bliskim Wschodzie duchownych, w tym dwóch biskupów Aleppo. Modlono się o pokój, uwolnienie uwięzionych oraz umocnienie w wierze prześladowanych.

Wspólnota Sant'Egidio, która zajmuje się niesieniem pomocy bezdomnym, a także osobom chorym, starszym i uchodźcom, powstała w Rzymie w 1968 r. Dziś jest obecna w ponad 70 krajach na świecie. W Polsce prowadzi działalność w Warszawie, Poznaniu, Krakowie i w Chojnie.

Tagi:
modlitwa

Rozbicie Kościoła jest niesprawiedliwością

2019-01-18 17:30

vaticannews / Watykan (KAI)

Dziś rozpoczyna się Tydzień Modlitw o Jedność Chrześcijan. Wieczorem w Bazylice św. Pawła za Murami Papież będzie przewodniczył nieszporom z udziałem przedstawicieli innych wyznań chrześcijańskich. To ekumeniczne spotkanie odbywało się zazwyczaj na zakończenie tego tygodnia modlitw. W tym roku jest to jednak niemożliwe, ponieważ za tydzień Franciszek będzie w Panamie. Dlatego nieszpory przełożono na dzisiaj.

Halfpoint/fotolia.com

W tym roku Tydzień Modlitw o Jedność Chrześcijan odbywa się pod hasłem: „Dąż do sprawiedliwości”. Zaproponowali je wyznawcy Chrystusa z Indonezji. Jest to kraj o większości muzułmańskiej. Chrześcijanie różnych wyznań stanowią 10 proc. 265-milionowego społeczeństwa.

Komentując to hasło kard. Kurt Koch przypomina, że rozbicie Kościoła jest aktem niesprawiedliwości. Jest sprzeczny z wolą Boga, szkodzi uczniom Chrystusa i wiarygodności ich ewangelizacyjnej misji. Widać to między innymi podczas Eucharystii, kiedy uświadamiamy sobie, że choć jesteśmy braćmi i siostrami, nie możemy spożywać z tego samego stołu. Stąd odbudowa widzialnej jedności Kościoła jawi się jako podstawowy wymóg sprawiedliwości – zauważa przewodniczący Papieskiej Rady dla Popierania Jedności Chrześcijan.

Jego zdaniem bardzo trudno jest dziś o jednoznaczny bilans ruchu ekumenicznego. Trudno orzec, czy dziś jesteśmy bliżej jedności niż przed rokiem. Pozytywnym i po części niezależnym od nas bodźcem do jedności jest ekumenizm krwi.

"80 proc. ludzi prześladowanych na świecie ze względu na swą wiarę to chrześcijanie. Dziś więcej jest prześladowanych niż w pierwszych wiekach chrześcijaństwa. I cierpimy prześladowania bez względu na to, czy jesteśmy katolikami, prawosławnymi, anglikanami czy metodystami. Jesteśmy prześladowani, bo jesteśmy chrześcijanami – powiedział Radiu Watykańskiemu kard. Koch. – Krew tak wielu współczesnych męczenników nie dzieli, lecz jednoczy chrześcijan. W starożytnym Kościele mawiano, że krew męczenników jest zasiewem nowych chrześcijan. Dziś, jestem o tym przekonany, możemy powiedzieć, że krew wszystkich męczenników, tak licznych, będzie zasiewem jedności Ciała Chrystusa".

CZYTAJ DALEJ

Reklama

"Szczęść Boże" czy... "Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus"?

Ks. Paweł Staniszewski
Edycja łowicka 6/2003

Piotr Drzewiecki

Ostatnio jedna z kobiet zapytała mnie jakby z pewnym wyrzutem: "Proszę księdza, zauważam z niepokojem, że ostatnimi laty coraz modniejsze w ustach duchownych, kleryków, sióstr duchownych jest pozdrowienie: «Szczęść Boże» zamiast «Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus». Nawet ksiądz, który przyszedł do mnie po kolędzie, pozdrowił nas słowami «Szczęść Boże». To nie jest przywitanie chwalące Boga. Kiedyś w taki sposób pozdrawiano osoby pracujące: «Szczęść Boże w pracy» i wówczas padała odpowiedź: «Bóg zapłać». Dzisiaj kiedy słyszę «Szczęść Boże», od razu ciśnie mi się na usta pytanie: do czego, skoro nikt nie pracuje w tej chwili? Nie wiem, co o tym myśleć. Według mnie to nie jest w pełni chrześcijańskie pozdrowienie".
No cóż, wydaje się, że powyższa interpretacja pozdrowień chrześcijańskich jest uzasadniona. Ale chyba może za bardzo widać tutaj przyzwyczajenie do tego, co jest tradycją wyniesioną z dziecinnych lat z domu rodzinnego. Pamiętajmy jednak o jednym: to, co jest krótsze, a mam tu na myśli zwrot "Szczęść Boże", niekoniecznie musi być gorsze.
Owszem, pozdrowienie "Szczęść Boże" jest krótsze i z tego powodu częściej stosowane. Ale ono ma swoją głęboką treść, która nie tylko odnosi się do ciężkiej, fizycznej pracy. To w naszej tradycji związano to pozdrowienie z pracą. A przecież życzenie szczęścia jest związane z tak wieloma okolicznościami. Bo jest to ludzkie życzenie skierowane do Boga, stanowiące odpowiedź na całe bogactwo życia człowieka. I jest tu wyznanie wiary w Boga i Jego Opatrzność; wyznanie wiary, że to, co jest ludzkim życzeniem, spełnić może tylko Bóg. To szczęście ma pochodzić od Niego. Mamy tu więc skierowanie uwagi na Boga i naszą od Niego zależność. Zależność, w którą wpisana jest Boża życzliwość dla człowieka. Tak oto odsłania się nam głębia tego skromnego pozdrowienia "Szczęść Boże". Czyż to mało?
Poza tym życzyć szczęścia od Boga, to znaczy życzyć Bożego błogosławieństwa. A jak jest ono cenne, świadczy opisana w Księdze Rodzaju nocna walka patriarchy Jakuba z aniołem, której celem jest m.in. uzyskanie błogosławieństwa w imię Boga: "Nie puszczę cię, dopóki mi nie pobłogosławisz" (por. Rdz 32, 25-32). I tu znów odsłania się znaczenie naszego pozdrowienia "Szczęść Boże". Jest to prośba o udzielenie przez Boga błogosławieństwa, czyli prośba o uszczęśliwienie człowieka, a więc ogarnięcie go Bożą łaską. Z tym łączy się życzenie osiągnięcia szczęścia wiecznego, którego wszelkie szczęście doczesne jest zapowiedzią i obrazem.
Nie chciałbym jednak być źle zrozumiany. To, że piszę tak wiele o pozdrowieniu "Szczęść Boże", nie znaczy automatycznie, iż chcę przez to podważać pierwszeństwo pozdrowienia "Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus". Moją intencją jest jedynie odkrycie głębokiej wartości wypowiedzenia słów "Szczęść Boże" przy spotkaniu dwóch osób.
A na koniec pragnę przytoczyć - niejako w formie argumentu na poparcie moich rozważań - słowa Ojca Świętego Jana Pawła II, które wypowiedział 10 czerwca 1997 r. w czasie wizyty w Krośnie: "Niech z ust polskiego rolnika nie znika to piękne pozdrowienie «Szczęść Boże» i «Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus». Pozdrawiajcie się tymi słowami, przekazując w ten sposób najlepsze życzenia (bliźnim). W nich zawarta jest wasza chrześcijańska godność. Nie dopuście, aby ją wam odebrano".

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

TVP1 wyemituje film „Helenka” o polskiej wolontariuszce, zamordowanej w Boliwii

2019-01-22 19:47

TVP, aw / Warszawa (KAI)

25 stycznia o godz. 22.35 telewizyjna Jedynka zaprasza na premierę filmu dokumentalnego pt. „Helenka”. Bohaterką obrazu jest zamordowana 24 stycznia 2017 r. Helena Kmieć, 26-letnia świecka misjonarka, która pojechała do Cochabamby w Boliwii opiekować się dziećmi w Ochronce prowadzonej przez siostry Służebniczki.

Fundacja Heleny Kmieć

Film “Helenka” opowiada historię dziewczyny, która inspirowała i zapalała każdego, kogo spotkała. Trudno było za nią nadążyć. Dopiero po śmierci okazało się, jak wielu osobom pomagała, a ogrom jej zaangażowania zaskoczył nawet rodzinę i najbliższych. Jej niezwykle intensywne życie, pełne planów, choć zostało brutalnie zakończone, nadal przynosi owoce dobra. Jest wzorem życia pełnego pasji i radości. Jej postać fascynuje coraz większą rzeszę młodych ludzi. Wspólnoty katolickie, a nawet drużyny harcerskie, biorą ją sobie za patronkę.

Prezydent Polski Andrzej Duda odznaczył Helenę Kmieć pośmiertnie Złotym Krzyżem Zasługi. Na pogrzebie misjonarki byli przedstawiciele rządu, a Mszy świętej pogrzebowej przewodniczył kard. Stanisław Dziwisz. Uroczystość pogrzebowa miała charakter państwowy.

Film dokumentalny realizowany był w Polsce i Boliwii. Ekipa Telewizji Polskiej spotkała się

z rodzicami, siostrą, chłopakiem, duszpasterzem, a także znajomymi Heleny.

Zdjęcia do filmu nagrywane były m.in. w Libiążu, rodzinnej miejscowości Heleny Kmieć, w Gliwicach, gdzie studiowała, mieszkała i pracowała oraz w Cochabambie w Boliwii, gdzie zginęła. Dzięki unikatowym materiałom wykorzystanym w filmie, widz może ‘towarzyszyć’ Helence od jej dzieciństwa aż po misje w Zambii i Boliwii.

Scenariusz i reżyseria: Julita Wołoszyńska-Matysek

Film dokumentalny „Helenka” 25 stycznia o godz. 22.35 w TVP1

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem