Reklama

Moje pismo Tęcza - 11/12 2017

Mała Armia Jezusa i Przyjaciele

2017-01-10 18:06

Jowita Kostrzewska

Jowita Kostrzewska

W niedzielny mroźny wieczór 8 stycznia w kościele przy parafii pw. św. Michała Archanioła w Blachowni miało miejsce niezwykłe kolędowanie, podczas którego ze swoim koncertem wystąpiła Mała Armia Jezusa - dziecięca schola z parafii.

Przed publicznością zaśpiewali również zaproszeni goście z parafii Najświętszego Zbawiciela w Blachowni - Anioły Najświętszego Zbawiciela, natomiast rodzice dzieci z Małej Armii Jezusa wystawili Jasełka.

- Śpiewając kolędy i pastorałki, wyrażamy w tych naszych słowach, w melodii, w tym naszym śpiewie, wielką prawdę Ewangelii o tym, że Pan Jezus narodził się, że przyszedł na świat - mówił na rozpoczęcie koncertu ks. Tomasz Turczyn, który w Małej Armii Jezusa gra na klawiszach. Dodał też, że "aniołowie nieustannie w niebie śpiewają Panu Bogu". - Chcemy dzisiaj także dołączyć do tych anielskich śpiewów. Może nie do końca potrafimy śpiewać tak jak aniołowie, tak doskonale, ale niech to nasze śpiewanie i to nasze uwielbianie Pana Boga, będzie wyrazem naszej wdzięczności za dar wcielenia Syna Bożego, za dar Chrystusa Mesjasza, który przyszedł na świat. Niech będzie także wyrazem naszej wiary... - zachęcał ks. Tomasz Turczyn.

Zobacz zdjęcia: Koncert kolęd i pastorałek w Blachowni

"Gloria Hosanna" - to utwór, którym Mała Armia Jezusa rozpoczęła koncert. W świątecznym nastroju, wśród barwnych świateł, przy bożonarodzeniowym żłobku dzieci także radośnie wyśpiewały: "Tryumfy Króla Niebieskiego, "Świeć gwiazdeczko" i inne świąteczne kolędy i pastorałki.

Reklama

Rodzice dzieci z Małej Armii Jezusa przygotowali niespodziankę – Jasełka, w których sami wystąpili, a które na chwilę przeniosły wszystkich do czasów, kiedy narodził się Zbawiciel. Byli pastuszkowie, trzej królowie, aniołowie, a przede wszystkim Maryja, Józef, a rolę Małego Jezusa odegrało malutkie dziecko. Potem też wspólnie kolędowali z dziećmi, śpiewając m.in. "Lulajże Jezuniu", "Wśród nocnej ciszy", a także piękną świąteczną piosenkę pt: "Znak pokoju".

Następnie przed publicznością wystąpili Przyjaciele Małej Armii Jezusa - Anioły Najświętszego Zbawiciela z parafii Najświętszego Zbawiciela w Blachowni. Pod kierownictwem Eweliny Dawczyk, organistki, przy nastrojowym dźwięku skrzypiec zabrzmiały takie utwory jak: "Nad Betlejem w ciemną noc", "Oj, Maluśki Maluśki", "Jezusa narodzonego", a także wzruszająca piosenka pt. "Mario, czy Ty wiesz", która mówiła o tym, jak potoczą się losy Zbawiciela i Świętej Rodziny.

Podczas koncertu miało także miejsce rozwiązanie konkursu na najpiękniejszą bożonarodzeniową szopkę. Pierwszą nagrodę, zdobyła szopka zbudowana na wzór szopki krakowskiej, która otrzymała aż 162 głosy.

Na zakończenie koncertu usłyszeliśmy autorskie, premierowe piosenki świąteczne Małej Armii Jezusa, a wśród nich "W pieluszkach Mały", "Gwiazdeczka", "Emmanuel" czy "Hej ho", które znajdą się na specjalnej płycie, którą schola pragnie wydać na przyszłe święta Bożego Narodzenia.

- Bardzo cieszę się z tego koncertu, jestem zachwycony, pierwszy raz coś takiego widziałem - powiedział na zakończenie ks. Tomasz Wrona, proboszcz parafii św. Michała Archanioła. - Mimo mrozu na dworze było tu bardzo ciepło. Serdecznie gratuluje Małej Armii Jezusa, jestem oczarowany waszym występem... - zakończył ks. Proboszcz i udzielił wszystkim błogosławieństwa.

Po koncercie można było nabyć najnowszą płytę Małej Armii Jezusa pt: "Bogu love", z której całkowity dochód będzie przeznaczony na pomoc dla Julka, który pilnie czeka na operację oraz dla innych chorych dzieci.

Płytę Małej Armii Jezusa będzie można również nabyć podczas oficjalnej premiery, która będzie miała miejsce podczas urodzinowego koncertu Małej Armii Jezusa 19 lutego o godz. 18. w Muzeum Monet I Medali Jana Pawła II w Częstochowie, gdzie schola wystąpi z zaproszonymi gośćmi m.in. kwartetem smyczkowym.

- Mała Armia Jezusa, to schola, która ma za zadanie wielbić Pana Jezusa przez śpiew - dzieliła się z nami Monika Karbownik. - My jako rodzice dzieciaków Małej Armii Jezusa jesteśmy osobami wierzącymi, tym samym uczęszczamy na Msze święte i wydaje mi się, że dzięki Małej Armii Jezusa jesteśmy w kościele nie tylko na niedzielnych Mszach św., ale na pewno częściej. Poznajemy się nawzajem, pomagamy sobie. Uczymy się bardziej patrzeć na drugiego człowieka i na jego potrzeby. Cieszymy się, że nasze dzieci mogą uświetniać śpiewem niektóre uroczystości kościelne w naszej parafii, przez co i my, interesujemy się tym, co się w naszej parafii dzieje. Myślę, że tak naprawdę to, jako rodzice i nasze dzieci z Małej Armii Jezusa cały czas uczymy się bycia lepszymi, tak bynajmniej mi się wydaje - zauważyła rozmówczyni i dodała, że "miło jest patrzeć na roześmiane buziaki dzieci jak śpiewają na Chwałę Pana!" - podsumowała Monika Karbownik

- Bardzo chcemy nauczyć dzieci, że bycie we wspólnocie polega na zaangażowaniu. Zależy nam, aby zarówno w rodzinie jak i w Kościele potrafiły dać coś od siebie i nie były biernymi, nastawionymi na branie obserwatorami życia - dzielili się Agnieszka i Robert Kluźniak. Dodali też, że "wspólny występ to świetna okazja do spędzenia czasu razem". - Dzieci, obserwując rodziców, uczą się współpracy i nawiązywania relacji. Widząc nasze zaangażowanie, same również bardziej się angażują. Mamy też niepowtarzalną okazję pokazać, że mama czy tata, to nie tylko ciągłe pytania o naukę i narzekanie na bałagan w pokoju, że potrafimy założyć skrzydełka, koronę i gromkim głosem odśpiewać kolędę - kontynuowali rodzice i dodali, że "koncert i jasełka dały nam mnóstwo radości". - Pozwoliły choć na chwilę oderwać się od tych wszystkich pilnych, poważnych, trudnych spraw i wrócić myślami do betlejemskiej stajenki - podkreślili państwo Kluźniak.

Tagi:
koncert kolędowanie

Koncert charytatywny dla prof. Barbary Kubickiej-Czekaj

2018-04-24 13:34

Zapraszamy na koncert charytatywny dla prof. Barbary Kubickiej-Czekaj
na rehabilitację

Bożena Sztajner/Niedziela

Wykonawcy:
Teresa Czekaj – fortepian
Aleksandra Szwejkowska-Belica – skrzypce
Siergiej Rysanow – wiolonczela

Czwartek 26 kwietnia g. 18

Miejsce:
Muzeum Częstochowskie - Ratusz I p.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Z Czech przez Polskę do nieba

2018-04-18 11:44

Ks. Marek Łuczak
Niedziela Ogólnopolska 16/2018, str. 20-21

Urodził się zaledwie 10 lat przed chrztem Polski. Śmierć męczeńską poniósł już jednak w czasach, kiedy nad Wisłą władcy zdawali sobie sprawę ze znaczenia świętych relikwii. Czy Polska byłaby dziś tym samym krajem, gdyby nie św. Wojciech, jego związki z naszym państwem oraz przyjaźń z cesarzem?

Tadeusz Jastrzębski
Św. Wojciech nauczający z  łodzi, malowidło ścienne. Chojnice, kościół pw. św. Jana Chrzciciela

Św.Wojciech został biskupem Pragi jako 27-letni mężczyzna. Jak podają jego biografowie, do katedry miał wejść boso, co prawdopodobnie symbolizowało ewangeliczną prostotę przyszłego męczennika. Potwierdzeniem tej tezy są inne historyczne źródła, według których wiadomo dziś ponad wszelką wątpliwość, że Wojciech nie dysponował wielkim majątkiem. To, co posiadał, miało służyć sprawowaniu kultu, zaspokajaniu potrzeb miejscowego kleru oraz jego osobistemu utrzymaniu.

Hagiografowie św. Wojciecha są także zgodni co do jego wielkiej wrażliwości na potrzeby biednych. Miał ich osobiście odwiedzać, słuchać ich skarg, wspierać datkami. Ponieważ Praga leżała wówczas na skrzyżowaniu wielkich szlaków handlowych, w mieście tym kwitł gorszący, a nawet niechrześcijański zwyczaj sprzedawania niewolników. Działalnością tą mieli się parać miejscowi Żydzi, którzy sprzedawali nieszczęśników do krajów mahometańskich. Wojciech opowiadał później, że przyśnił mu się sam Chrystus. Od Boskiego Mistrza miał we śnie usłyszeć następujące słowa: „Oto Ja jestem znowu sprzedany, a ty śpisz?”. Scenę tę przedstawia jeden z obrazów Drzwi Gnieźnieńskich, które powstały ok. 1127 r. Nie trzeba w tym miejscu dodawać, że Wojciech bywał często na targach niewolników, by w miarę swoich możliwości wykupywać ich i uwalniać.

Z odciętą głową na żerdzi

Kościół w Czechach w czasach sprawowania biskupiego urzędu przez Wojciecha przeżywał nie lada kryzys. Wiele postulatów należałoby sformułować pod adresem zarówno świeckich, jak i miejscowego duchowieństwa. Ci pierwsi nie godzili się z moralnością chrześcijańską, a możnym najwięcej trudności sprawiały przykazania związane z dochowaniem wierności małżeńskiej. Jawnie wtedy żenili się także duchowni, którzy nie chcieli się podporządkować prawu wymagającemu od nich życia we wspólnocie. Po kilku latach nawoływania do zmiany ich życia Wojciech zdecydował się opuścić stolicę biskupią i wyruszył na długą pielgrzymkę. Odwiedził Rzym, Ziemię Świętą i katolicką Francję. Postanowił, że przez jakiś czas będzie zakonnikiem, ostatecznie jednak – gdy Czesi nie zgodzili się na jego powrót do Pragi – powziął decyzję, że będzie nawracał pogańskie Prusy.

Bolesław Chrobry na początku ucieszył się z przyjazdu duchownego, którego chciał zatrzymać na swoim dworze i polecić mu dyplomatyczne zadania. Zapał ewangelizacyjny kazał jednak Wojciechowi udać się Wisłą do Gdańska, gdzie głosił Chrystusa Pomorzanom, a później udał się do pogańskich Prus. Ponieważ nie chciał, by jego wizyta kojarzyła się z podbojem, najpierw odprawił wojów, których dał mu na służbę i do ochrony polski władca, i rozpoczął swą misję jedynie z krzyżem w ręku. Niestety, spotkał się z nieprzychylnym przyjęciem miejscowych, którzy prawdopodobnie w okolicach dzisiejszego Elbląga zadali mu śmiertelny cios. Zachował się następujący opis tamtych wydarzeń: „Ledwie skończyła się odprawiana przez biskupa Wojciecha Msza św., rzucono się na nich i związano ich. Zaczęto bić Wojciecha, ubranego jeszcze w szaty liturgiczne, i zawleczono go na pobliski pagórek. Tam pogański kapłan zadał mu pierwszy śmiertelny cios. Potem 6 włóczni przebiło mu ciało. Odcięto mu głowę i wbito ją na żerdź. Przy martwym ciele pozostawiono straż. W chwili zgonu Wojciech miał 41 lat”.

Potężny patron

Wielką intuicją charakteryzował się polski władca Bolesław Chrobry. Wykupując relikwie czeskiego męczennika, przyczynił się do zjazdu gnieźnieńskiego w 1000 r., kiedy to Polan odwiedził cesarz Otton III. Wtedy właśnie – podczas spotkania z Bolesławem Chrobrym – została uroczyście proklamowana metropolia gnieźnieńska z podległymi jej diecezjami w Krakowie, Kołobrzegu i we Wrocławiu.

Z dzisiejszej perspektywy warto zwrócić uwagę na rolę chrześcijaństwa w procesie konstytuowania się polskiej państwowości. Wraz z powołaniem do życia struktur diecezjalnych na naszych ziemiach pojawili się wykształceni duchowni i dyplomaci. Ta okoliczność niewątpliwie przyczyniła się do rozwoju cywilizacyjnego naszej ojczyzny. Św. Wojciech – poza tym, że patronuje Czechom, Węgrom czy Polakom – z powodzeniem może też patronować całej Europie. Jego życiowe drogi pokazują, że w średniowieczu Europa mogła być chrześcijańska albo nie byłoby jej wcale. Doskonale rozumieli to mądrzy władcy, dla których znak krzyża na żołnierskich sztandarach skutecznie przypominał o naszej tożsamości. Tak więc Kościół XXI wieku na ziemiach polskich ma wiele do zawdzięczenia czeskiemu męczennikowi. Bez jego ofiary nie byłby tym samym Kościołem. Krew męczenników po raz kolejny stała się posiewem chrześcijan.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Koncert charytatywny dla prof. Barbary Kubickiej-Czekaj

2018-04-24 13:34

Zapraszamy na koncert charytatywny dla prof. Barbary Kubickiej-Czekaj
na rehabilitację

Bożena Sztajner/Niedziela

Wykonawcy:
Teresa Czekaj – fortepian
Aleksandra Szwejkowska-Belica – skrzypce
Siergiej Rysanow – wiolonczela

Czwartek 26 kwietnia g. 18

Miejsce:
Muzeum Częstochowskie - Ratusz I p.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Reklama

Najczęściej czytane

Wiele stron internetowych, wykorzystuje pliki cookies (ciasteczka). Służą one m.in. do tego, by zagłosować w sondzie. Nowe przepisy zobowiązują nas do poinformowania o tym. Dalsze korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki będzie oznaczało, że zgadzasz się na ich wykorzystywanie.
Aby dowiedzieć się więcej, przeczytaj o Polityce plików cookies.

Rozumiem