Reklama

Moje pismo Tęcza - 11/12 2017

Brazylia: zmarł ks. Józef Maślanka - legendarny misjonarz pallotyński

2017-01-07 17:58

xak (KAI Rzym) / Manaus / KAI

foulline

W wieku 83 lat w uroczystość Objawienia Pańskiego zmarł w szpitalu w Manaus ks. Józef Maślanka, pallotyn, misjonarz, gorliwy głosiciel Miłosierdzia Bożego, założyciel misji nad Rio Negro w brazylijskiej Amazonii. Był jedną z tych osób, które już za życia stały się legendą - misyjnym wzorem do naśladowania dla wielu.

Józef Maślanka urodził się w 1933 r. Święcenia kapłańskie przyjął 11 czerwca 1959 r. w kościele pod wezwaniem Matki Bożej Królowej Apostołów w Ołtarzewie, razem z 33 innymi pallotynami. Przez 12 lat pracował w Polsce. Następnie udał się do Francji, gdzie przez cztery lata opiekował się duszpastersko polskimi emigrantami, zwłaszcza młodzieżą. Czuł jednak, że to nie jest realizacja jego powołania i zdecydował się wyjechać do Brazylii.

W 1971 r. dotarł do Mato Grosso, gdzie pracował razem z pallotynami z prowincji Santa Maria. Wówczas był to jeden gigantycznych rozmiarów stan, pełen lasów, pól, pastwisk i bagien. Po jakimś czasie, kiedy już poduczył się języka i stał się językowo samodzielniejszy, ks. Maślanka odbył prawdziwie pionierską podróż do Amazonii. Przemierzył 10 tys. kilometrów. Z harcerskim plecakiem, uzbrojony w aparat fotograficzny, autostopem dotarł do Porto Velho i dalej barkami spływał najróżniejszymi rzekami (co trwało bardzo wiele dni) do Manaus. Wówczas w diecezji Manaus było tak mało księży, iż można by powiedzieć, że w ogóle ich nie było: czterech Brazylijczyków, a reszta sami obcokrajowcy, głównie Amerykanie i Kanadyjczycy.

Ks. Maślanka zdecydował się zostać i pracować w Manaus, ale po jakimś czasie przeniósł się do interioru. Miejscowości w interiorze były wówczas odwiedzane nie częściej niż jeden raz w roku przez księży rezydujących w Manaus, bo były to tereny należące terytorialnie do parafii znajdujących się w amazońskiej stolicy, co aż trudno sobie wyobrazić ze względu na odległości. Do dzisiaj jakakolwiek komunikacja z większością miejscowości w interiorze jest możliwa tylko i wyłącznie rzekami.

Reklama

Ks. Józef zaczął swoją misję w Novo Airão w 1973 r. Wówczas była to maleńka wioseczka, nikomu nieznana, niemająca najmniejszego znaczenia. Dotrzeć do niej można było tylko po ośmiu godzinach podróży statkiem. Nie istniało żadne regularne połączenie między Manaus a Novo Airão. Ale dla ks. Józefa miejscowość ta stała się centrum jego misyjnego świata, jego wielką miłością. Objeżdżał, a właściwie opływał wszelkie nadbrzeżne wioseczki z duszpasterską posługą. W wielu miejscach był pierwszym kapłanem, jaki tam docierał.

Na początku nie miał nawet domu, przez trzy lata tułał się po domach caboclos, gdzie spał na hamaku, jadł i pił, co mu podano, nigdy nie szukając niczego lepszego. Często jego mieszkaniem były kaplice. Ks. Józef kupił najpierw łódkę z silnikiem, potem, w 1974 r. wybudował barkę i podjął pracę duszpasterską wśród tamtejszej ludności. Barka była jego domem. Nie ma co się dziwić, bo do odwiedzania miał 85 wspólnot. Życie ludzi do dzisiaj jest tam bardzo trudne, bo jedynym źródłem ich utrzymania jest rybołówstwo. Nie jest możliwa uprawa roli na większą skalę, bo gleba do tego się absolutnie nie nadaje.

W 1976 r., na ziemi podarowanej w uznaniu za pracę dla ludności na tych terenach, zbudował dom na brzegu Rio Negro w Novo Airão. Ks. Józef jest znany nie tylko z dokonań duszpasterskich. Słynna jest jego działalność na polu edukacji – stworzył w tamtym rejonie pierwsze szkoły, jako pierwszy uczył tamtejszych ludzi czytać i pisać, przygotował też wielu nauczycieli, którzy kontynuowali to edukacyjne dzieło. Nieustanie głosił Miłosierdzie Boże. Z gorliwością troszczył się o najbiedniejszych, a dla proszących o jedzenie dzieci zawsze miał coś przygotowane, schowane na „wszelki wypadek”. Mając w parafii ponad 70 wspólnot, czyli filii albo kaplic, rozsianych na przeogromnym terenie - bo dzisiaj jeszcze parafia Novo Airão, po kilku podziałach terytorialnych, ma 30 tys. kilometrów kwadratowych (około 17 tys. osób w 55 wspólnotach) - zawsze odwiedzał je z wielką gorliwością głosząc Ewangelię.

Wspominał, że kiedy jako młody kapłan, został posłany na uniwersytet, aby specjalizować się w teologii, po kilku miesiącach porzucił studia. Wyjaśniał pytającym o powód tej decyzji, że żadni profesorowie nie są w stanie nauczyć go niczego więcej niż Biblia, niż Ewangelia. Jej trzeba się oddać, jej służyć, ją całemu światu obwieszczać. Studia były dla niego jedynie stratą czasu.

Do samego końca był pełen pogody ducha, na świat patrzył z odwagą i ufnością. Zawsze powtarzał, że świat i ludzie są dobrzy, takimi bowiem stworzył ich dobry Bóg.

Tagi:
odszedł do Pana

Zmarł o. bp Eugeniusz Juretzko OMI – Apostoł Pigmejów

2018-01-16 17:04

OMI / Poznań (KAI)

16 stycznia 2018 r. zmarł o. Eugeniusz Juretzko OMI, pierwszy biskup diecezji diecezji Yokadouma w Kamerunie. Wybudował około 60 szkół podstawowych i jedną średnią, 16 przychodni i szpital. Od dłuższego czasu zmagał się z problemami zdrowotnymi.

kyasarin/pixabay.com

O. bp Eugeniusz Juretzko urodził się w Radzionkowie 25 grudnia 1939 r. jako drugie z czworga dzieci Teodora i Marii z d. Skop. Stanowili typowo śląską, katolicką rodzinę: Teodor był górnikiem pracującym w kopalni Radzionków, natomiast Maria dbała o dom. Ojciec Eugeniusza był miłośnikiem muzyki i należał do górniczej i parafialnej orkiestry dętej. Talent i miłość do muzyki młody Eugeniusz odziedziczył po ojcu. Uczęszczał do Szkoły Muzycznej w Tarnowskich Górach, w Niższym i Wyższym Seminarium Duchownym doskonalił swoje umiejętności muzyczne.

Po ukończeniu szkoły podstawowej wstąpił do Niższego Seminarium Duchownego Diecezji Katowickiej w Tarnowskich Górach. Po dwóch latach odkrył powołanie do życia zakonnego. 7 września 1955 r. rozpoczął nowicjat u Misjonarzy Oblatów Maryi Niepokalanej na Świętym Krzyżu. Po roku złożył śluby zakonne i udał się do Markowic, gdzie w Niższym Seminarium Duchownym Misjonarzy Oblatów MN, w 1958 r., zdał maturę. Kolejnych sześć lat to studia filozoficzno-teologiczne w Wyższym Seminarium Duchownym w Obrze. Tam też 8 września 1961 r., złożył śluby wieczyste. Święcenia kapłańskie otrzymał z rąk ks. abp. Antoniego Baraniaka w Poznaniu 17 maja 1964 r. Po święceniach został skierowany do Lublińca, gdzie odbył roczne studium pastoralne. Następne lata to praca duszpasterska w prowadzonych przez oblatów parafiach: najpierw był to Kędzierzyn, a od 1966 r. Obra.

W Obrze o. Eugeniusz odkrył powołanie misyjne. W tym samym czasie biskup-oblat Yves Plumey OMI, pasterz diecezji Garoua z północnego Kamerunu, zwrócił się z naglącą prośbą do polskich oblatów o pomoc w posłudze duszpasterskiej. Ojciec Eugeniusz Juretzko z grupą czterech oblatów wyjechał z Polski 1 maja 1969 r. Była to pierwsza powojenna grupa oblackich misjonarzy. Po ukończeniu kursu języka francuskiego w Paryżu i załatwieniu spraw wizowych, 2 stycznia 1970 r., misjonarze wypłynęli z Marsylii i 23 stycznia dopłynęli do portu Douala w Kamerunie. O. Eugeniusz rozpoczął afrykański okres życia.

Bp Y. Plumey wydzielił specjalny sektor swojej diecezji i powierzył go polskim oblatom. Na tym terenie o. Eugeniusz pracował przez 21 lat. Po krótkim pobycie w zorganizowanej już misji Guider został oddelegowany do utworzenia nowej misji w miejscowości Figuil. Z czasem misja Figuil stała się centralną misją polskich oblatów i największym sanktuarium maryjnym w diecezji. Lata pobytu w tym miejscu nauczyły o. Eugeniusza zakładania nowych punktów misyjnych, kształcenia katechistów, budowania kościołów i kaplic, organizowania szkolnictwa i opieki sanitarnej, solidarności z biednymi i dialogu z wrogo nastawionymi muzułmańskimi szefami. Gdy w 1976 r. przenosił się do misji Lam, był już wszechstronnie uformowanym misjonarzem.

W Lam o. Eugeniusz pozostał tylko trzy lata, gdyż w 1979 r. powierzono mu urząd przełożonego polskiej delegatury w Kamerunie. W 1982 r. arcybiskup Y. Plumey mianował go wikariuszem biskupim, a nowy arcybiskup Garoua, kard. Christian Tumi uczynił go wikariuszem generalnym archidiecezji. Pełniąc ten urząd, nie zaprze-stał pracy misyjnej: od 1982 r. był odpowiedzialny za misyjny sektor Boula-Ibib.

12 czerwca 1991 r. Stolica Apostolska podała do publicznej wiadomości informację, że na prośbę biskupów Kamerunu Ojciec Święty Jan Paweł II podzielił diecezję Bertoua i erygował nową diecezję Yokadouma, mianując pierwszym biskupem nowej diecezji o. Eugeniusza Juretzko OMI. Po otrzymaniu święceń biskupich, 8 września 1991 r. w stolicy nowej diecezji Yokadouma, ojciec Juretzko znalazł się w sytuacji podobnej do tej sprzed 21 lat, kiedy stawiał pierwsze misyjne kroki w Figuil. Wszystko było nowe. Nowa diecezja była usytuowana na przeciwnym krańcu Kamerunu. Na tym terenie żyło wtedy 90 tys. ludzi, w tym 25 tys. pogardzanych przez wszystkich Pigmejów. Były zaledwie 3 parafie, 5 kapłanów, 8 braci i sióstr zakonnych, nie było kleryków, a miejscowych katolików około 9 tys.

Przed biskupem stanęły nowe zadania. Przede wszystkim trzeba było otoczyć dusz-pasterską troską ludzi już ochrzczonych i równocześnie iść z Ewangelią do pogan. Pilną sprawą okazała się formacja katechistów i animatorów nowych powstających wspólnot. Równolegle z rozwojem misji rosły też wydatki pieniężne. Do prawidłowe-go funkcjonowania diecezji potrzebna jest też stosowna administracja. Biskup Eu-geniusz tworzył od zera całe zaplecze administracyjne. Praca wśród Pigmejów jest właściwie pracą od podstaw: głoszenie Ewangelii i katechizacja, zabieganie o ich równouprawnienie, wykształcenie, zdrowie. Stąd wzięło się zakładanie przychodni, organizowanie tzw. leśnych szkół, w których Pigmeje mają pierwszy kontakt z nauczaniem i obrona przed wszelką niesprawiedliwością. Diecezja Yokadouma liczy sobie już 26 lat. Aby ocenić ogrom pracy o. Juretzko, warto przedstawić aktualne liczby: 14 parafii, 21 księży, 38 braci i sióstr, 8 kleryków, około 30 tys. katolików. Bi-skup wybudował około 60 szkół podstawowych (w większości są to jedyne szkoły dla Pigmejów) i jedną średnią, 16 przychodni i szpital, pomimo tego, że od dłuższego czasu zmagał się z problemami zdrowotnymi.

25 kwietnia 2017 r. Ojciec Święty Franciszek przyjął rezygnację 77- letniego o. Eu-geniusza Juretzko.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 11/12 2017

Audiencje środowe w liczbach

2018-02-21 16:51

kg (KAI/truenumbers.it) / Watykan

Najwięcej środowych audiencji ogólnych w ciągu roku odbyło się pod koniec pontyfikatu św. Jana Pawła II: w 2003 było ich 48, czyli w praktyce papież ten, już wówczas bardzo ograniczony ruchowo, spotykał się z wiernymi w Watykanie co tydzień, z wyjątkiem lipca, gdy wypoczywał w górach. Ale najwyższa średnia liczba uczestników audiencji przypada na rok 2013: koniec pontyfikatu Benedykta XVI i pierwszy rok kierowania Kościołem przez Franciszka: w 38 spotkaniach środowych uczestniczyło wówczas ponad półtora miliona pielgrzymów, czyli średnio prawie 39,4 tys. osób.

Mazur/episkopat.pl

Z danych Prefektury Domu Papieskiego wynika, że od pierwszej audiencji ogólnej Benedykta XVI – 27 kwietnia 2005 do ostatniej 27 lutego 2013 na 348 audiencjach spotkał się on z 5 116 600 uczestnikami. Najwięcej wiernych przybyło na spotkania z papieżem w r. 2006 – na 45 audiencjach ogólnych było ich 1031500. Natomiast w 2011 na takiej samej liczbie audiencji było jedynie 400 tys. wiernych.

W ostatnich latach, za obecnego pontyfikatu, liczba uczestników spotkań środowych wyraźnie zmalała: w 2014 wynosiła 28125, a w 2016 - 16875.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Bp Florczyk: Igrzyska mają coś z religii, coś z Boga

2018-02-22 16:51

dziar / Kielce (KAI)

Igrzyska są świętem, bo mają coś z religii, coś z Boga – mówi KAI bp Marian Florczyk, delegat Konferencji Episkopatu Polski ds. Duszpasterstwa Sportowców. Wspiera on duchowo sportowców, towarzysząc im podczas XXIII Zimowych Igrzysk Olimpijskich w Pjongczangu, które trwają od 9 do 25 lutego.

Bartkiewicz / Episkopat.pl
bp Marian Florczyk

Na to „wyjątkowe święto, jakimi są Igrzyska”, jak podkreśla kielecki biskup pomocniczy, składają się współzawodnictwo, szlachetność, wzajemny szacunek, pokój, radość i inne wartości. Wśród całego systemu wartości trzeba zauważyć ważną rolę religii i wiary.

- Igrzyska są świętem, bo mają coś z religii, coś z Boga - zauważa bp Florczyk i wyjaśnia, że „już sam początek Igrzysk – zapalenie ognia olimpijskiego – odwołuje się do pierwiastka boskiego. Jest to święty ogień, którego się strzeże jak największej świętości. Igrzyska odbywają się na ziemi, ale przed obliczem Boga. Taka była koncepcja pierwszych igrzysk. Wymiar religijny i duchowy jest obecny w toku całych Igrzysk. To jest ten duch sportu, o którym często mówimy, i który czyni sport wielką wartością dla poszczególnego człowieka i społeczności”.

Podkreśla także dobre przygotowanie logistyczne w Pjongczangu dla kultu religijnego, odbywania modlitwy, wspólnotowych spotkań. - W każdej wiosce olimpijskiej są miejsca przygotowane na modlitwę przez Międzynarodowy Komitet Olimpijski, a są to specjalnie wyposażone pomieszczenia dostosowane do wspólnej modlitwy lub rozważania Pisma Świętego, co najczęściej praktykują protestanci. W Pjongczangu jest kilka takich pomieszczeń. MKOl dba o to, aby podczas Igrzysk uwzględnić potrzeby duchowe sportowców. Poszczególne ekipy przyjeżdżają ze swoimi duszpasterzami, kapelanami reprezentacji narodowych. U nas taka praktyka rozpoczęła się po 2004 r. Zadaniem duszpasterza jest troska o godność sportowca i sportu - zaznacza hierarcha.

Podkreśla także, że celem nie jest sam sukces, sukces za wszelką cenę. - Sport to cały wymiar etyczny, to budowanie siły ducha i ciała. To jest ta nierozłączna jedność. To jest złe, że koncentrujemy się na sprawności i sile fizycznej, zapominając o sprawności duszy – zauważa bp Florczyk, podając przykład wykluczenia rosyjskich zawodników z Igrzysk, czy załamania wewnętrzne wśród niektórych sportowców.

- W tym święcie sportu, jakimi są igrzyska, chodzi o harmonię, o sprawność duszy i ciała, to jest jedność. Taką jednością, całością, jest przecież człowiek. Jeśli zaniedba się jeden z elementów, rodzi się poważny problem. Chrześcijaństwo strzeże ducha sportu, strzegąc wartości duchowych – stwierdza delegat KEP.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 11/12 2017

Reklama

Najczęściej czytane

Wiele stron internetowych, wykorzystuje pliki cookies (ciasteczka). Służą one m.in. do tego, by zagłosować w sondzie. Nowe przepisy zobowiązują nas do poinformowania o tym. Dalsze korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki będzie oznaczało, że zgadzasz się na ich wykorzystywanie.
Aby dowiedzieć się więcej, przeczytaj o Polityce plików cookies.

Rozumiem