Reklama

Cuda dzieją się po cichu

„Rodzina w Bożym planie zbawienia” - list pasterski abp. Depo na Święto Chrztu Pańskiego

2017-01-07 13:46

ks.mf / Częstochowa / KAI

Bożena Sztajner/Niedziela

Troska o rodziny i odpowiednie przygotowanie do sakramentu małżeństwa, to główne tematy listu pasterskiego metropolity częstochowskiego abp. Wacława Depo, który zostanie odczytane w Święto Chrztu Pańskiego, 8 stycznia, we wszystkich kościołach i kaplicach na terenie archidiecezji częstochowskiej.

Abp Depo przypominając hasło roku duszpasterskiego: „Idźcie i głoście” wskazuje wiernym, że „czeka nas zatem wiele zadań na polu głoszenia Dobrej Nowiny o Jezusie Chrystusie, Panu i Zbawicielu”. - Szczególnym adresatem Ewangelii a zarazem miejscem jej głoszenia jest chrześcijańska rodzina – przypomina abp Depo.

Odnosząc się do chrztu, który przyjął Jezus, abp Depo podkreśla, że „postawa Jezusa jest wyrazem uniżenia i pokory Syna Bożego, a także odkupieńczej miłości i solidarności z pogrążonym w grzechu rodzajem ludzkim”. „Jezus objawia się nam jako umiłowany Syn Boży, posłany przez Ojca w mocy Ducha Świętego dla zbawienia człowieka. Przychodzi otworzyć oczy niewidomym, z zamknięcia wypuścić jeńców, z więzienia tych, co mieszkają w ciemności. Nie tylko przeszedł dobrze czyniąc i uzdrawiając wszystkich, którzy byli pod władzą diabła, ale nadal jako zmartwychwstały Pan działa w Kościele w mocy Ducha Świętego” – kontynuuje hierarcha.

Metropolita częstochowski wskazuje na szczególną obecność w zamyśle Bożym małżeństwa i rodziny. „Objawienie Boga w komunii Trzech Osób przypomina nam prawdę o stworzeniu człowieka na obraz i podobieństwo Boga. Bóg jest Miłością i w samym sobie przeżywa tajemnicę osobowej komunii miłości. Stwarzając człowieka na swój obraz Bóg wpisuje w człowieczeństwo mężczyzny i kobiety powołanie do miłości oraz wspólnoty. Małżeństwo jest realizacją tego powołania” – pisze metropolita częstochowski. „Jezus Chrystus odnosząc się do pierwotnego planu Boga dotyczącego małżeństwa, nie tylko podkreśla nierozerwalną jedność między mężczyzną a kobietą, ale podnosi związek małżeński do godności sakramentu świętego” - dodaje.

Reklama

Arcybiskup przypomina, że „poprzez sakrament małżeństwa, który jest darem dla uświęcenia i zbawienia, Chrystus jest z małżonkami. Daje im moc pójścia za sobą, wzięcia na siebie swojego krzyża, podnoszenia się po upadkach, przebaczania sobie wzajemnie oraz wzajemnego noszenia swoich ciężarów”.

Zwraca także uwagę, że zgodnie z planem Bożym istnieje nierozerwalny związek między miłością małżeńską a przekazywaniem życia. „Pan Bóg uczynił mężczyznę i kobietę współpracownikami swego dzieła stworzenia, a także narzędziami swojej miłości. Powierza im odpowiedzialność za przyszłość rodziny ludzkiej poprzez przekazywanie życia. Zgodnie z zamysłem Bożym rodzina jest miejscem, gdzie życie się rodzi i otaczane jest troską, a jednym z podstawowych zadań rodziny jest radość i trud wychowania dzieci. W ten sposób zjednoczeni w miłości małżonkowie doświadczają piękna ojcostwa i macierzyństwa” – wskazuje metropolita częstochowski.

Arcybiskup z nadzieją zauważa, że „pomimo licznych i widocznych oznak kryzysu małżeńskiego i rodzinnego, pragnienie założenia i posiadania szczęśliwej rodziny jest nadal żywe wśród ludzi młodych”. „Realizacja tego pragnienia wymaga właściwego przygotowania, w którym ukazanie właściwej wizji życia małżeńskiego i rodzinnego odgrywa kluczową rolę” - czytamy w liście.

„Warunkiem szczęśliwego życia małżeńskiego i rodzinnego jest życie zgodne ze zbawczym planem Boga dotyczącym małżeństwa oraz rodziny” – kontynuuje arcybiskup. Przypomina wiernym jak ważne jest przygotowanie do życia małżeńskiego i rodzinnego, podkreśla, że „uczenie się prawdziwej miłości, nie jest czymś, co można osiągnąć poprzez krótki kurs poprzedzający małżeństwo”. "Dokonuje się poprzez całe życie dziecięce i młodzieńcze, z okresem narzeczeństwa włącznie" - przypomina arcybiskup.

Na zakończenie listu abp Depo informuje wiernych, że w archidiecezji częstochowskiej wraz z nowym rokiem, oprócz spotkań z duszpasterzem w kancelarii parafialnej, bezpośrednie przygotowanie do sakramentu małżeństwa będzie się dokonywać w ramach programu prowadzonego przez cztery Oddziały Regionalne Archidiecezjalnego Ośrodka Duszpasterstwa Rodzin „Nazaret”. Księża – Kierownicy Oddziałów w Częstochowie, Radomsku, Zawierciu i Wieluniu we współpracy z osobami duchownymi, życia konsekrowanego i świeckimi będą się starli w sposób jak najlepszy przygotować narzeczonych do sakramentu małżeństwa.

„Niech nasz „Nazaret”, idąc za myślą bł. Pawła VI, przypomina czym jest rodzina, czym jest komunia miłości i jak niezastąpione jest wychowanie w rodzinie” – pisze abp Depo. Zachęca wiernych do modlitwy za narzeczonych i wszystkie rodziny, szczególnie w związku z obchodzonym w 2017 r. Jubileusz 100. lecia parafii Świętej Rodziny w Częstochowie.

Tagi:
list abp Depo Wacław

Abp Depo: katoliccy wydawcy w różny sposób pokazują świadectwa o Jezusie

2018-04-15 12:29

mje, lk / Warszawa (KAI)

Katoliccy wydawcy w całej panoramie proponują nam świadectwa o Jezusie, na różny sposób słowa drukowanego i ukazywanego przez przekaz różnych sieci - powiedział abp Wacław Depo podczas Mszy św. radiowej odprawionej w niedzielę w stołecznej bazylice świętego Krzyża w intencji wydawców, autorów i mediów w Polsce. Eucharystia była sprawowana w trzecim dniu XXIV Targów Wydawców Katolickich.

Marian Florek

Przewodniczący KEP ds. Środków Społecznego Przekazu przypomniał w homilii, że „zmartwychwstanie Chrystusa nie może być i pozostać jedynie wspomnieniem, czy faktem z przeszłości”.

- Zmartwychwstanie Chrystusa musi być fundamentem i sercem naszego życia. I temu służą już dwudzieste czwarte Targi Wydawców Katolickich, którzy w całej panoramie proponują nam świadectwa o Jezusie, na różny sposób drukowanego słowa i ukazywanego przez obraz czy przekaz różnych sieci - mówił metropolita częstochowski.

Hierarcha wskazał, że największym zagrożeniem nowoczesnej Europy jest budowanie Bożych przykazań poza Dekalogiem. - Nowoczesna Europa ukazuje nam Ewangelię Jezusa jako czcigodną księgę, a nie jako rzeczywistość życia, spotkania z Jezusem. Nie wolno pozwolić się zakłamywać w historii i różnego rodzaju grach ideologicznych i politycznych - stwierdził abp Depo.

"Ogłasza się przecież przedawnianie zbrodni, pomieszanie katów z ofiarami. Poddaje się pod dyskusję światową czy Auschwitz, Majdanek i inne miejsca były polskimi obozami śmierci, chcąc umniejszyć wielkość zbrodni niemieckich czy sowieckich - tym samym chcąc zaskarżyć chrześcijański system wartości jako niedemokratyczny dla Europy i świata" - mówił hierarcha.

Abp Depo wezwał, aby odważnie sprzeciwiać się źle pojmowanej wolności, wobec poszerzania tzw. prawa do zabijania, czy propozycji nowej etyki związków partnerskich, która w wierności małżeństwa widzi zagrożenie dla tejże wolności. Dodał, że w Zmartwychwstałym jest nasza nadzieja.

Na zakończenie zachęcił do budowania na Chrystusie, który jest jedyną i ostateczną Prawdą człowieka.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Stowarzyszenie Przyjaciół Ludzkiego Życia - 1%

Trwa dramat Alfiego Evansa

2018-04-24 17:11

vaticannews.va / Watykan, Liverpool (KAI)

Trwa dramat Alfiego Evansa i jego rodziców. O godz. 22.30 2-letniego chłopca z poważnym uszkodzeniem mózgu odłączono od aparatury wspomagającej oddychanie. Uczyniono to na polecenie sądu i wbrew woli rodziców. Chłopiec jednak nie umarł. Po jedenastu godzinach dramatycznej walki dziś rano ponownie podano mu tlen, wodę i pożywienie.

Alfie Evans/Facebook

W walkę o życie chłopca zaangażowały się również włoskie władze. Wczoraj po południu podano do wiadomości, że Alfiemu przyznano włoskie obywatelstwo. Wydawało się, że w ten sposób sprawa zostanie rozwiązana. Rodzice Alfiego zabiegają bowiem o przewiezienie chłopca do należącego do Watykanu szpitala pediatrycznego Dzieciątka Jezus w Rzymie. Wbrew protestom włoskiego konsula w Wielkiej Brytanii sędzia podtrzymał jednak decyzję o odłączeniu Alfiego od aparatury wspomagającej oddychanie.

W obronie angielskiego chłopca ponownie zaapelował wczoraj wieczorem papież. O godz. 21.15 Franciszek napisał na Tweeterze: „Poruszony modlitwami i wielką solidarnością okazywaną Alfiemu Evansowi, ponawiam mój apel, aby ból ich rodziców został wysłuchany i by spełniono ich pragnienie podjęcia nowych form terapii”.

Aby uratować angielskiego chłopca do Liverpoolu udała się wczoraj osobiście dyrektor rzymskiego szpitala, w którym miałoby być kontynuowane jego leczenie i który już teraz zajmuje się dziećmi, którzy cierpią na to samo schorzenie. Szpital, w którym przetrzymywany jest Alfie, nie chciał z nią jednak rozmawiać.

- Spotkałam się z bardzo chłodnym przyjęciem. Atmosfera chłodna, niegościnna – powiedziała Radiu Watykańskiemu Maria Enoc. - Wpuszczono mnie jedynie do poczekalni, gdzie rozmawiałam przede wszystkim z rodzicami. Tata Alfiego Thomas był oczywiście bardzo rozdrażniony. Trudno nam było w ogóle zrozumieć, co się dzieje. Kiedy powiadomiono nas, że rozpocznie się cała procedura musiałam odejść. Również dlatego, że Thomas był zdruzgotany, był w złym stanie. Bardzo dobrze go rozumiem. Było z nami wielu krewnych, rodzina bardzo prosta, liczne rodzeństwo. Mnie towarzyszył lekarz z naszego szpitala. Był też kapłan, który, jak mi się wydaje, udzielił dziecku sakramentów.

Maria Enoc zapewnia, że w rzymskim szpitalu wszystko jest gotowe na przyjęcie angielskiego chłopca. Włoskie władze zapewniły, że zajmą się jego transportem samolotem rządowym. Dyplomacja musi się jednak uporać z oporem brytyjskich urzędów.

Apel o uwolnienie Alfiego ponowił też dziś rano prezes papieskiej Akademii Życia abp Vincenzo Paglia. - Myślę, że papież w swym ostatnim apelu dał wyraz odczuciom zdecydowanej większości ludzi, którzy rozumieją ból rodziców, tych, którzy dali mu życie i teraz nie mogą przyglądać się dziełu śmierci – stwierdził abp Paglia. - Potrzebujemy nowej kultury, nowego przymierza między lekarzami i tymi, którzy są przywiązani do życia najsilniejszymi więzami rodzicielstwa. Nie można podejmować takich decyzji bez uwzględniania tych więzi. Jak to możliwe, że decyzję o kontynuowaniu leczenia powierza się sądowi. Trzeba uszanować te podstawowe więzi, aby uniknąć jeszcze większego dramatu. Musimy się wyzwolić z atmosfery sporów ideologicznych i potwierdzić, że najważniejsze jest człowieczeństwo. Tylko w ten sposób możemy uniknąć tych nieludzkich i bolesnych wypaczeń.

Prezes Papieskiej Akademii Nauk wyraził nadzieję, że całe to bolesne wydarzenie obudzi sumienia Brytyjczyków i doprowadzi do stworzenia nowego systemu, w którym prawa rodziców zostaną uszanowane.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Przemysł pogardy

2018-04-25 20:33

Ks. Paweł Rozpiątkowski

Kiedy rzuciłem okiem na ten tytuł, choć przecież to nie pierwszy spotkany przeze mnie przypadek takiej metody manipulacji, zrobiło mi się niedobrze. Do szpiku zmroził mnie stopień pogardy zawarty w tych kilku słowach: „Znany działacz antyaborcyjny ma nową pracę, został konsultantem wojewódzkim.” Cóż w istocie znaczą te słowa? Ano tyle, że „Pan nikt” dostał pracę. Przecież a przecież „Pan nikt”, nie powinien dostawać pracy, bo „Pan nikt” jest zerem. Ten „Pan nikt”, to lekarz, który leczył i ratował życie wielu ludziom. Profesor, który wykształcił tysiące innych lekarzy. Tylko dlatego, że twardo opowiada się za życiem został nazwany pogardliwie „znanym działaczem antyaborcyjnym”. Czyli właśnie nikim. Chodzi o prof. Chazana.

BOŻENA SZTAJNER

Wiele już napisano o przemyśle pogardy, który był wymierzony w śp. Prezydenta Lecha Kaczyńskiego. Powstały cale analizy działań jego przeciwników politycznych zmierzających do obalenia godnościowych podstaw jego prezydentury. A to pisano o kartoflu. A to zadawano pytania czy prezydent jest alkoholikiem. W ten sposób również starano się wmówić społeczeństwu, że Lech Kaczyński jest nikim. Wielu w to uwierzyło i wierzy nadal.

Przemysł pogardy nadal dobrze funkcjonuje. Jego tryby mielą dziś co znaczniejszych, co odważniejszych obrońców życia. Używane są najbardziej nieczyste chwyty. Prawdziwa wolna amerykanka.

Wściekłą histerię wywołuje np. pokazanie w przestrzeni publicznej niewinnego i prawdziwego zdjęcia kilkutygodniowego dziecka zrobionego za pomocą ultrasonografu. Niedawno w Rzymie urzędnicy wystraszeni przez agresywnych lewaków nakazali je usunąć natychmiast. Nad Wisłą też to przerabialiśmy. Ileż razy urzędnicy nakazywali usunąć, albo bezprawnie niszczono, czy organizowano „społeczne” pikiety przeciw wystawom podobnych zdjęć. To ze strachu, bo odkłamują one aborcjonistyczną narrację pokazując czarno na białym, że pod sercem matki żyje nie płód, ale człowiek. Każdy z nas w piątym czy dziesiątym tygodniu życia tak wyglądał, a że nie jest podobny do siebie dzisiaj? Przecież wielu ma kłopoty z rozpoznaniem siebie na zdjęciach z dzieciństwa. Człowiek się przecież zmienia.

Kilka tygodni temu oglądałem w telewizji dyskusję Kaji Godek z dwoma feministkami. Jedną z nich była prowadząca program w TVN 24 znana dziennikarka. Kaja Godek dala sobie radę doskonale, mimo, że naprzeciw siebie miała nie skrywające niechęci, wściekłości i pogardy dwie lwice, które najchętniej by ją zakneblowały.

I wreszcie fizyczny atak. Ten na Kurię Biskupią w Warszawie z niewybrednymi hasłami, ba groźbami wobec biskupów i księży po tym jak Episkopat Polski wyraził wsparcie dla społecznej inicjatywy „Zatrzymaj aborcję”. Napastnicy gotowi byli na pewno poszturchać. Nie zawahaliby się przed poturbowaniem, a może i znaleźliby się tacy nakręceni, którzy odważyliby się zabić. Nie przesądzam. Boję się tylko, bo widząc nienawiść w czystej postaci, a także przyzwolenie i brak potępienia takich haseł i działań ze strony wspierających mediów, nie mając zbyt bujnej wyobraźni potrafię to sobie jednak wyobrazić.

I co wobec tego? Schować głowę w piasek? Jak struś. To najgorsze, co można zrobić. Gdy chodzi o życie nie można odpuścić „dla świętego spokoju”.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 11/12 2017

Reklama

Najczęściej czytane

Wiele stron internetowych, wykorzystuje pliki cookies (ciasteczka). Służą one m.in. do tego, by zagłosować w sondzie. Nowe przepisy zobowiązują nas do poinformowania o tym. Dalsze korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki będzie oznaczało, że zgadzasz się na ich wykorzystywanie.
Aby dowiedzieć się więcej, przeczytaj o Polityce plików cookies.

Rozumiem