Reklama

Wygraliśmy z Rosją, Niemcami i Brukselą

2016-12-27 16:57

Artur Stelmasiak


Trybunał Sprawiedliwości UE przychylił się do polskiego wniosku ws. gazociągu OPAL. Zawiesił wykonanie politycznej decyzji Komisji Europejskiej, która była korzystna dla Gazpromu i Niemiec, a stanowi zagrożenie dla bezpieczeństwa energetycznego Polski i Ukrainy.

Trybunał Sprawiedliwości UE zawiesił wykonanie decyzji Komisji Europejskiej, która pozwalała Gazpromowi na zwiększenie wykorzystania przepustowości gazociągu OPAL z 50 do 80 proc. Decyzja nie została jeszcze oficjalnie opublikowana, ale zdaniem prezesa PGNiG nastąpi to do końca tego roku.

Decyzja Trybunału to wielki sukces PGNiG, ale jednocześnie cios dla Moskwy, Berlina i policzek dla Brukseli. Okazuje się bowiem, że Komisja Europejska podejmuje decyzje w ten sposób, aby wspierać silniejsze państwa UE kosztem słabszych. A przecież taka polityka stoi w skrajnej sprzeczności z zasadą solidarności państw członkowski.

Reklama

PGNiG zaskarżyła decyzję KE ws. OPAL w Trybunale Sprawiedliwości UE i domagała się zawieszenia jej wykonywania do momentu rozstrzygnięcia tego sporu. Może to potrwać kilka miesięcy, a nawet kilka lat. Jednak bardzo ważne jest dla polskiej racji stanu, że do tego czasu Gazprom nie może korzystać z kontrowersyjnej decyzji KE.

Według doniesień rosyjskich agencji w świąteczny poniedziałek 26 grudnia pojawiły się informacje, że Gazprom już fizycznie zwiększył przesył gazu do 81 proc. Dziś podczas konferencji prasowej Piotr Woźniak, prezes PGNiG zaprzeczył tym informacjom.

Do tej pory Polacy słyszeli z Brukseli i Berlina, że jest to projekt biznesowy, a nie polityczny. Dlatego najważniejsi politycy UE umywali ręce, gdy protestowali nasi ministrowie, a Komisja Europejska zwolniła gazociąg z restrykcyjnego unijnego prawa. Dzięki temu Rosjanie mogliby pompować gaz do Europy nie tylko z pominięciem Polski i Ukrainy, ale też ponad prawem UE.

Kontrowersyjna decyzja KE została zaskarżona przez podmiot do tego uprawniony. Skoro jest to projekt biznesowy, to poszkodowaną stroną jest tu należący do skarbu państwa PGNiG. Spółka na początku grudnia zaskarżyła do Trybunału Sprawiedliwości UE decyzję Komisji Europejskiej zwalniającą Gazprom z unijnych przepisów w rurze OPAL. To pierwsze z szeregu kroków prawnych, które PGNiG zamierza podjąć w tej sprawie przeciwko Komisji Europejskiej oraz niemieckiemu regulatorowi rynku energii – Bundesnetzagentur. PGNiG będzie prowadzić batalie prawną zarówno w sądach europejskich, jak i niemieckich. W ocenie reprezentujących PGNiG SA i PGNiG Supply&Trading renomowanych kancelarii niemieckich tryb i sposób procedowania w tej sprawie przez Bundesnetzagentur są bezprecedensowe i sprzeczne z przepisami niemieckiego prawa.

Teraz, gdy Trybunał w Luksemburgu zawiesił wykonanie decyzji KE do czasu rozpatrzenia polskiej skargi, można mówić o pierwszej wygranej bitwie, ale nieuczciwa wojna o bezpieczeństwo energetyczne nadal trwa. Jednak cała sprawa jest bulwersująca, bo pokazuje, że w UE są równi i równiejsi, a rosyjski gaz mógł być pompowany do UE na specjalnych prawach. Tak jakby Rosja i Niemcy nie musiały przestrzegać regulacji, które powinny w równym stopniu obowiązywać wszystkie państwa członkowskie.

Zawieszenie decyzji KE można uznać za wygraną bitwę. Warszawa pokonała Moskwę, Berlin i sprzyjającą im Brukselę. Nie oznacza to jeszcze wygranej wojny o energetyczne bezpieczeństwo Polaków, ale wygląda na to, że rząd PiS i podległa mu spółka opracowały wreszcie jakąś spójną taktykę. Czas pokaże na ile skuteczną, ale już teraz Berlin, Moskwa i Bruksela muszą liczyć się z Warszawą, która – jak widać - nie poddaje się bez walki.

Tagi:
komentarz

Powinniśmy wyciągnąć wnioski z przegranego referendum

2018-07-20 14:15

Antoni Szymański / Gdańsk (KAI)

Czy w Polsce możliwy jest podobny scenariusz działań środowisk proaborcyjnych, które już zapowiadają, iż są gotowe skorzystać z doświadczeń Irlandii? Wyniki majowego referendum, uchylającego konstytucyjny zakaz aborcji w Irlandii, nie były przecież zaskakujące dla obserwatorów życia społecznego i religijnego w tym kraju.


W 1983 roku obywatele Irlandii zdecydowali o wprowadzeniu ósmej poprawki do konstytucji, w wyniku której życie poczętych dzieci stało się wartością chronioną przez ustawę zasadniczą. Irlandia należała do państw (obok Polski, Malty czy Irlandii Północnej) najsilniej broniących życie przy pomocy instrumentów prawnych. Od tego czasu upłynęło zaledwie 35 lat. W tym czasie środowiska mniejszości proaborcyjnej pracowały intensywnie nad reorientacją mentalności obywateli, wykorzystując do tego celu nagłaśniane medialnie przypadki młodych, często nieletnich matek, które musiały zmagać się z meandrami „okrutnego” krajowego prawa. W konsekwencji decydowały się usunąć ciążę za granicą. Następowała też erozja autorytetu kościoła katolickiego przy jednostronnej kampanii proaborcyjnej „celebrytów” w mediach, a także blokada mediów społecznościowych (uzasadniana tym, aby „nie wpływać na wyniki referendum”), które przyczyniły się do porażki środowisk broniących życia od chwili poczęcia.

W rezultacie tych procesów, w 2013 roku częściowo uchylono zakaz aborcji w przypadku, kiedy zagrożone było życie matki. Dalszy bieg wydarzeń był w zasadzie przesądzony. Premier Varadkar wyniki referendum nazwał „kulminacją cichej rewolucji, która odbywała się w Irlandii przez ostatnie 10-20 lat". W wyniku owej „cichej rewolucji” w referendum z 25 maja 2018 r. za cofnięciem 8 poprawki wypowiedziało się aż 66,4 % uczestników. Za proponowanymi przez rząd zmianami głosowano prawie we wszystkich 40 okręgach wyborczych (poza jednym). Była to niemal odwrotna proporcja w stosunku do referendum z 1983 roku.

Analizując wyniki referendum chciałbym zwrócić uwagę na kilka faktów. Pierwszym jest wysoka frekwencja - w głosowaniu wzięło udział ponad 64% uprawnionych. Drugim był rozkład głosów w poszczególnych grupach wiekowych - młodzi ludzie gremialnie głosowali za liberalizacją prawa. Publicysta Grzegorz Górny nader trafnie komentuje ten fakt: Nie ma wątpliwości: Kościół w Irlandii przegrał wojnę o duszę, zwłaszcza młodzieży, której nie widać w świątyniach. W ciągu jednego – dwóch pokoleń stracił zaufanie i autorytet, które budował całymi wiekami. Przykład Zielonej Wyspy to przestroga dla katolików w innych krajach, gdzie Kościół wydaje się mocny, że nic nie jest dane raz na zawsze i że w każdej generacji trzeba toczyć duchową walkę. “Skarb nosimy bowiem w naczyniach glinianych”. (portal: Wpolityce.pl 26-05-2018).

Prawdopodobnie nowe prawo w Irlandii będzie dopuszczać pozbawienie życia dziecka do 12 tygodnia od poczęcia bez podania powodu, po konsultacji z lekarzem. Natomiast w przypadku zagrożenia życia lub zdrowia kobiety, będzie przysługiwać do 24 tygodnia. Z kolei nieograniczone czasowo prawo do przerwania ciąży będzie miało miejsce w przypadku bezpośredniego zagrożenia życia kobiety lub poważnego uszkodzenia płodu. Widać gołym okiem, że zmiany są ekstremalne i prowadzą do tego, że Irlandia dołączy do krajów zezwalających na aborcję „na życzenie”. To dramat i przestroga dla Polski. Jakie wnioski należy wysnuć z tej sytuacji?

Powtórzę za Grzegorzem Górnym: nic nie jest dane raz na zawsze! Ci, którzy uważają, że obecny klimat społeczny w Polsce jest dość życzliwy dla ochrony życia, będzie trwał wiecznie, mogą się gorzko mylić. Polskie środowiska „obrońców wolności kobiet” są gotowe na konfrontację, a ich lekceważenie byłoby co najmniej nierozwagą. Chroniąc dzieci poczęte poprzez rozwiązania prawne, powinniśmy myśleć więcej o dobrej kampanii edukacyjnej i wyraźnym opowiedzeniu się za katalogiem pomocowym dla dzieci niepełnosprawnych. Rzeczą mądrego rządzenia jest wyciąganie wniosków z dyskutowanej tak silnie w ostatnim czasie sytuacji osób niepełnosprawnych. Niedobre byłoby ignorowanie sytuacji lękowej u matek, a także innych grożących rodzinie przyczyn stawienia czoła niepełnosprawności dzieci.

Jesteśmy przed nową falą ofensywy mentalności proaborcyjnej. Trzeba być gotowym na odparcie coraz bardziej radykalizujących się grup opozycji liberalno-kulturowej. Jak mawiał wybitny obrońca życia prof. Włodzimierz Fijałkowski przede wszystkim życzliwie i cierpliwie pozyskujmy dla ochrony życia, przybliżajmy wiedzę o etosie człowieczym, bądźmy empatyczni, unikajmy zaś ekstremalnych rozwiązań i działań, które większość odrzuca lub też prowadzi ją do zobojętnienia.

Oddziałujmy na wielu frontach: poprzez rodzinę, szkołę, parafię, organizacje pozarządowe, inicjatywy socjalne itd. To wielkie wyzwanie jak uniezależnić kwestię ochrony życia ludzkiego od bieżących trendów politycznych, kulturowych czy cywilizacyjnych? Umieśćmy ją w najgłębszych pokładach humanitaryzmu i tożsamości etycznej cywilizowanego człowieka, uczyńmy sprawą moralnie jednoznaczną bez względu na wyznawany światopogląd. Wreszcie konieczne jest zbudowanie wiarygodnego instrumentarium prawnego i ekonomicznego dla rodzin, którym los stwarza wyzwania egzystencjalne i moralne. Mam nadzieję, że tak czyniąc unikniemy radykalnej zmiany, która dotknęła kraju mającego tak wiele kulturowych podobieństw (katolicyzm, opresja zaborców, silna rodzina) jak Polska.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Ukraina: nowy bokserski mistrz świata O. Usyk podziękował Bogu za zwycięstwo

2018-07-22 14:00

kg (KAI/RISU) / Moskwa

Pochodzący z Symferopola na Krymie Ukrainiec Ołeksandr Usyk, który 21 lipca zdobył w Moskwie tytuł mistrza świata w boksie czterech federacji, podziękował Jezusowi za swe zwycięstwo. "Boże, Jezus Chryste, dziękuję za tę siłę, którą mnie obdarzyłeś, za to, że doprowadziłeś mnie tutaj" - powiedział w krótkim wywiadzie zaraz po walce 31-letni nowy mistrz w kategorii junior ciężkiej (do 90,7 kg) po pokonaniu Rosjanina Murata Gassijewa.

wikipedia.org

Finał tzw. Światowej Superserii Вokserskiej (WBSS) na moskiewskim krytym stadionie "Olimpijskij" wywołał wielkie zainteresowanie, gromadząc blisko 20-tysięczną widownię. Stawką tego pojedynku było zdobycia przez zwycięzcę tytułu mistrz świata czterech federacji boksu zawodowego - WBC, WBO, IBF і WBА a także pasa czasopisma "The Ring". Obaj zawodnicy mieli dotychczas po dwa tytuły dwóch federacji: Usyk - dwóch pierwszych a jego niespełna 25-letni przeciwnik - dwóch pozostałych.

Symferopolanin wygrał jednogłośnie: 120:108, 119:109, 119:109, stając się pierwszym Ukraińcem, który wywalczył wszystkie cztery tytuły. Jest jednocześnie czwartym w historii pięściarzem, któremu udała się ta sztuka; przed nim dokonali tego Amerykanie Bеrnard Hopkins, Terence Crawford i Jermain Taylor.

Dla podkreślenia swej ukraińskości Usyk wszedł na ring w stolicy Rosji przy dźwiękach ukraińskiej pieśni "Bracia", w której śpiewa się m.in.: "Nie damy swego kraju nikomu, raczej zginiemy w boju".

Na filmie wideo, nakręconym w celach reklamowych, Ukrainiec zapewnił, że przed walką zawsze modli się na ringu. W czasie pojedynku każdą z 12 rund rozpoczynał od uczynienia znaku krzyża, a po walce - jak wspomniano - publicznie podziękował Jezusowi za "obdarzenia go siłą i za doprowadzenie go tutaj".

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 7/8 2018

Szczecin: Jubileuszowy Jarmark Jakubowy z duchowym akcentem

2018-07-23 07:01

pk / Szczecin (KAI)

250 wystawców z Polski, ale też Bułgarii, Turcji, Hiszpanii, Litwy przedstawia swoje regionalne produkty na Jarmarku Jakubowym w Szczecinie. To już 10. edycja imprezy, która wpisała się na stałe w krajobraz miasta, ale też jest już obowiązkowym punktem dla wielu producentów regionalnych z całego kraju i nie tylko.


Organizatorzy zawsze podkreślają łączność szczecińskiego Jarmarku Jakubowego z odpustem św. Jakuba w parafii katedralnej, wokół której trwa 4-dniowy Jarmark.

- Zmierzamy do tego, żeby uroczystość św. Jakuba była w niedzielę - powiedział ks. Maciej Pliszka, organizator Jarmarku Jakubowego. - Być może też będzie sytuacja, w której Jarmark będzie zaczynał się uroczystością św. Jakuba, bo akurat tak wypadnie w kalendarzu.

W tym roku uroczystości odpustowe przypadają w środę, a od niedzieli do odpustu przygotowują Rekolekcje Jakubowe.

- Jest weekend, bawimy się, świętujemy, rozważamy też, bo od niedzieli trwają Rekolekcje Jakubowe. Finałem tego i duchowym dojściem będzie 25 lipca i wspomnienie św. Jakuba. W tym miejscu uroczystość, w tym miejscu sanktuarium, bo taka idea nam przyświecała, żeby to miejsce w czasie dni Jakubowych stało się sanktuarium Szczecina i myślę, że w dużej mierze tak jest - uważa ks. Pliszka.

W tym roku na Jarmarku tradycyjnie obok stoisk z miodami, serami, wędlinami, inną naturalną żywnością, było też rękodzieło, ale także część kulturalna z koncertami czy inscenizacjami oraz spektaklami.

Uroczysta Msza św. odpustowa odbędzie się w środę o 18 w Bazylice Archikatedralnej.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem