Reklama

Zanim Twoje dziecko przystąpi do I Komunii św. (2)

Modlitewnik

Ks. Marek A. Dąbrowski
Edycja podlaska 13/2004

Obrzęd wręczenia i poświęcenia modlitewników (książeczek do nabożeństwa) w trakcie przygotowań do I Komunii św. może mieć miejsce podczas Mszy św. lub stanowić oddzielne nabożeństwo. Za tą drugą formą przemawia przede wszystkim to, że dzieci nie byłyby w stanie przeżyć całej Mszy św. (z dodatkowymi elementami) w odpowiednim skupieniu i z należytą uwagą; Msza św. trwałaby wtedy zbyt długo (ze względu na sam obrzęd wręczenia modlitewników, próbę praktycznego ich zastosowania, homilię czy katechezę do dzieci i oddzielne słowo do rodziców). Organizując nabożeństwo należy zadbać o to, aby wszystkie dzieci miały miejsca siedzące i aby dobrze widziały i słyszały kapłana prowadzącego nabożeństwo. Ważnym elementem nabożeństwa są śpiewy. Należy dobrać tak pieśni, aby wszystkie dzieci mogły włączyć się poprzez śpiew do wspólnej modlitwy.

Nabożeństwo winno rozpocząć się wspólnym śpiewem, znakiem Krzyża Świętego i pozdrowieniem (jak we Mszy św.). Prowadzący wita przybyłe dzieci, ich rodziców i wszystkich zgromadzonych. Następnie przypomina cel nabożeństwa: wręczenie i poświęcenie książeczek oraz ukazanie znaczenia modlitwy w życiu chrześcijanina. Po tym wstępie następuje czytanie fragmentu Ewangelii (np. Łk 11, 1-5 lub Łk 11, 9-13 lub Łk 18, 1-8). W krótkiej homilii należy zwrócić uwagę na to, że to sam Zbawiciel wzywa nas do modlitwy i uczy nas słowem i czynem, jak mamy się modlić. W przypadku dzieci - wielką pomocą w codziennej modlitwie stać się może książeczka do nabożeństwa. Umiejętne korzystanie z książeczki do nabożeństwa ułatwi też właściwe przeżywanie spotkania z Chrystusem poprzez Eucharystię i sakrament pokuty. W zakończeniu homilii powinna znaleźć się zachęta do tego, by dzieci szanowały swoje modlitewniki i jak najczęściej z nich korzystały.
Po homilii dzieci podchodzą do kapłana prowadzącego nabożeństwo i otrzymują od niego modlitewniki. Jeśli jest większa grupa dzieci warto w tym momencie zaśpiewać jakąś pieśń (dobrze znaną dzieciom i rodzicom) - pozwoli to uniknąć hałasu. Dzieci na pewno będą od razu przeglądać otrzymane książeczki i rozmawiać ze sobą na ich temat. Należy im na to pozwolić, jednak musi to trwać bardzo krótko, aby nie zatracić modlitewnej atmosfery spotkania.
Gdy dzieci wyciszą się kapłan święci modlitewniki (Służba Boża w Diecezji Drohiczyńskiej, Drohiczyn 1996, s. 353). W czasie modlitwy i pokropienia wodą święconą dzieci podnoszą modlitewniki do góry. Kolejnym elementem nabożeństwa jest wspólna modlitwa z wykorzystaniem modlitewnika. Kapłan podaje dzieciom, gdzie mają otworzyć książeczki, i po chwili następuje wspólna modlitwa (np. akt wiary, nadziei, miłości i żalu).
Przed zakończeniem nabożeństwa można udzielić Komunię św. rodzicom i innym osobom obecnym w kościele. W słowie końcowym skierowanym do rodziców należy zwrócić uwagę na to, że przede wszystkim od rodziców będzie zależało to, jak dzieci będą korzystały z modlitewników, i na jakim poziomie będzie ich życie modlitewne. Koniecznie trzeba przypomnieć, że najistotniejszym elementem przygotowania do I Komunii św. jest systematyczny, pełen zaangażowania ze strony dziecka i poparty przykładem rodziców, udział w niedzielnej Mszy św.
Nabożeństwo kończy się błogosławieństwem. Może przybrać ono formę modlitwy nad wiernymi (Mszał Rzymski Dla Diecezji Polskich, Poznań 1986, s. 396* nr 16). Po błogosławieństwie następuje pieśń na zakończenie nabożeństwa. cdn.

Zmarł 21 lat po swojej aborcji

2019-01-12 18:58

Artur Stelmasiak

Twitter.com

Kilka dni temu, po krótkiej i niespodziewanej chorobie płuc, zmarł Tim Guido. Znany był jako „Baby z Oldenburga”. O dziecku z Zespołem Downa zrobiło się głośno w 1997 roku, gdy przeżył swoją aborcję.

Chłopiec "urodził się" 6 lipca 1997 roku w wyniku wywołania poronienia. Była to późna aborcja po 6 miesiącu życia, czyli taka, którą stosuje się obecnie także w Polsce. Powodem zabicia dziecka było wykrycie choroby Zespołu Downa, którą zdiagnozowano w 25 tygodniu prenatalnego życia. Okazało się jednak, że wbrew woli rodziców i lekarzy dziecko po poronieniu nie chciało umrzeć. - Takie same historie znamy z polskich szpitali. Do naszej fundacji docierają pojedyncze przypadki, ale nie wiemy jaka skala żywych urodzeń po aborcji jest w naszym kraju - mówi "Niedzieli" Kaja Godek z fundacji Życie i Rodzina. - Statystyki z innych krajów pokazują, że żywych urodzeń w wyniku aborcji eugenicznych jest od kilkunastu do kilkudziesięciu procent. Przecież polskie dzieci nie różnią się od zagranicznych, czyli mamy prawo twierdzić, że u nas skala żywych urodzeń jest podobna.

Tim Ważył 690 gramów i miał 32 cm długości. Przez pierwsze dziewięć godzin leżał zawinięty w ręcznik bez żadnej opieki medycznej. Temperatura jego ciała spadła do 28 stopni Celsjusza. Pozostawiony sam sobie, walczył o życie. Dopiero po dziewięciu godzinach personel medyczny szpitala zaczął udzielać mu pomocy.

Lekarze nie dawali mu szans. Mówili, że jego śmierć jest kwestią miesięcy. Jego organizm był wycieńczony przez proces aborcyjny, nie wykształciły się w pełni jego płuca, miał zniekształcone stopy. Lekarze z kliniki, do której został przetransportowany po nieudanej aborcji, wymienili kilkanaście poważnych uszkodzeń ciała niemowlęcia.

Tim bardzo szybko został adoptowany przez małżeństwo Bernarda i Simone Guido, które miało dwóch biologicznych synów, a potem - prócz Tima - przygarnęło jeszcze dwie dziewczynki z zespołem Downa. Troskliwie opiekowali się chłopcem i bardzo dbali o jego terapię, bo dzięki "nie udanej" aborcji Tim oprócz Zespołu Downa miał autyzm, uszkodzony wzrok i bardzo słabe płuca. I właśnie ta ostatnia dolegliwość okazała się dla niego śmiertelna 4 stycznia 2019 r. - Można powiedzieć, że była to aborcja z opóźnionym zapłonem. Gdyby Tim urodził się naturalnie w 9 miesiącu to dziś pewnie by żył i cieszył się o wiele lepszym zdrowiem - podkreśla Kaja Godek, która również wychowuje synka z Zespołem Downa.

Po latach terapii, licznych operacji i zabiegów Tim zaczął chodzić, grać w piłkę i wygłupiać się ze swoim rodzeństwem. Jego sprawność była już na tyle duża, że coraz częściej rodzina myślała o znalezieniu dla Tima pracy. - Gdy podejmowano decyzję o zabiciu dziecka nikt nie przepuszczał, że tak szybko znajdzie sie rodzina, która otoczy go miłością. Jego przykład dobitnie pokazuje, że nie ma sytuacji, które są beznadziejne. Tim był szczęśliwym i uśmiechniętym człowiekiem, którego miłością otoczyła rodzina. A nam wmawia się, że takie dzieci trzeba zabić - mówi Kaja Godek.

Tim świętował z rodziną Boże Narodzenie i Sylwestra bez znaku na zbliżającą się śmierć. - Mieliśmy bardzo miłe święta - mówi Simone Guido w rozmowie z portalem www.ndr.de. Przybrana matka tłumaczy, że płuca chłopca zostały uszkodzone z powodu wczesnego porodu. Dlatego w miesiącach zimowych często miał infekcje. Tegoroczna infekcja okazała się śmiertelna.  - Jesteśmy bardzo smutni i jeszcze nie wiemy, jak poradzić sobie z utratą naszego wyjątkowego radosnego syna - dodaje Bernard Guido. 

O sprawie Tima w niemieckich i światowych mediach zrobiło się głośno nie dlatego, że przeżył aborcję i lekarze nie pomagali mu w pierwszych godzinach życia, ale z zupełnie innego powodu. Kilka miesięcy później biologiczni rodzice Tima postanowili oskarżyć szpital o to, że ich syn przeżył aborcje. Domagali się wysokiego odszkodowania.

Według prezesa niemieckiego Towarzystwa Ginekologicznego i Położniczego, profesora Dietricha Berga, każdego roku ponad 100 dzieci w Niemczech przeżywa aborcję. W 2003 roku lekarz, który nie pomógł Timowi, został ukarany grzywną w wysokości 13 000 euro, ale nie za dokonanie późnej aborcji, a za brak opieki nad żywym noworodkiem. Tragedia syndromu postaborcyjnego dotknęła również biologiczną matkę Tima. Kobieta po nieudanej psychoterapii popełniła samobójstwo.

Przybrani rodzice Tima na jego 18. urodziny napisali książkę „Tim żyje!”, zabierając głos w kampanii przeciwko aborcji. Książka ta jest dostępna także w języku polskim, bo została wydana nakładem Edycji Świętego Pawła. - Ta Historia pokazuje, jaka jest okrutna prawda o aborcji. Aborcja nie jest żadnym dobrodziejstwem dla dzieci i kobiet. Nigdy nie znamy przyszłości i nie możemy wyrokować, czy dziecko będzie szczęśliwe, czy nie - podkreśla Kaja Godek, pełnomocnik inicjatywy ustawodawczej Zatrzymaj Aborcję.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Prezydent Duda weźmie udział w uroczystościach pogrzebowych Prezydenta Pawła Adamowicza

2019-01-16 19:41

maj, aw / Gdańsk (KAI)

Prezydent RP Andrzej Duda weźmie udział w uroczystościach pogrzebowych tragicznie zmarłego Prezydenta Miasta Gdańska Pawła Adamowicza. Pozostaje w związku z tym w stałym kontakcie z Premierem oraz Urzędem Miasta Gdańska - informuje Kancelaria Prezydenta RP.

KPRM

Pogrzeb zamordowanego prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza odbędzie się w sobotę 19 stycznia. Eucharystia, której będzie przewodniczył metropolita gdański abp Sławoj Leszek Głódź rozpocznie się o godz. 12.00. Szczątki Zmarłego zostaną złożone w Bazylice Mariackiej.

Prezydent Gdańska Paweł Adamowicz zmarł w poniedziałek 14 stycznia wskutek ciężkich ran odniesionych poprzedniego wieczora po ataku nożownika podczas gdańskiego finału Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. Miał 53 lata.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem