Reklama

Moje pismo Tęcza - 11/12 2017

Dzieci z jedynej polskiej wioski na Syberii spędzają Boże Narodzenie w Polsce

2016-12-23 19:22

abd / Warszawa / KAI


Archiwum Caritas

- W Polsce bożonarodzeniowe tradycje są bardzo piękne, podczas gdy u nas w Wierszynie niemal zaginęły. Dlatego cieszę się, że pierwszy raz będę na święta właśnie tutaj - mówi w rozmowie z KAI 17-stoletnia Anastasia, która spędzi Boże Narodzenie w jednej z warszawskich rodzin. Z inicjatywy fundacji "Edukacja dla Pokoleń" do Polski przyjechało 20 uczniów z Wierszyny na Syberii, wraz z kilkorgiem rodziców i nauczycieli.

Najpierw zwiedzanie Krakowa, Warszawy, Gdańska i Sopotu, a następnie święta Bożego Narodzenia spędzone w warszawskich rodzinach - tak wygląda program pobytu w Polsce uczniów z Wierszyny - syberyjskiej wioski, zamieszkałej przez potomków polskich emigrantów osiedlonych tam na początku XX w.

Dziś rano młodzież, która od 18 grudnia zwiedza Polskę, spotkała się w pałacu arcybiskupów warszawskich z kard. Kazimierzem Nyczem. W wizycie wzięły też udział warszawskie rodziny, z którymi goście z Syberii spędzą święta Bożego Narodzenia.

Podczas spotkania metropolita warszawski przypomniał, że przyjęcie gości podczas Świąt Bożego Narodzenia jest praktyczną realizacją symbolu pustego nakrycia przy wigilijnym stole.

Reklama

- To jest piękne, że się spotykamy, poznajemy, nawzajem sobie służymy. Jestem głęboko przekonany, ze ta wymiana i to spotkanie będą miały swój ciąg dalszy dzięki wielu życzliwym ludziom - mówił do zebranych metropolita warszawski. Wspominał też swoje spotkania z mieszkańcami Wierszyny podczas ubiegłorocznej wizyty na Syberii, które stały się jedną z inspiracji do zorganizowania świątecznego przyjazdu do Polski.

Podczas spotkania młodzi goście z Syberii opowiadali kardynałowi o wrażeniach z kilkudniowego zwiedzania Polski. Wielu z nich mówiło, że jest w Polsce po raz pierwszy, bo, choć mają polskie korzenie, odwiedzenie rodzinnego kraju było dla nich nieosiągalne ze względów finansowych. Na zakończenie spotkania, hierarcha podzielił się z gośćmi opłatkiem i ofiarował im świąteczne podarunki, wśród których znalazły się m.in. młodzieżowe modlitewniki.

Organizatorzy wizyty podkreślają, że nie tylko goście ze Wschodu, ale też Polacy powinni patrzeć na to spotkanie, jak otrzymany dar.

"Zawsze, kiedy dzielimy się dobrem z drugim człowiekiem, to dobro wraca w postaci bożego błogosławieństwa i ludzkiej życzliwości. - mówi w rozmowie z KAI ks. Sylwester Jeż, dyrektor fundacji "Edukacja dla Pokoleń" oraz Zespołu Szkół Katolickich im. ks. Piotra Skargi w Warszawie. To właśnie rodziny z tej szkoły przyjmują u siebie młodzież z Syberii na czas Świąt. "Mieliśmy więcej chętnych rodzin, niż gości z Syberii. Niektórzy byli wręcz rozżaleni, że nie mogą nikogo przyjąć" - wspomina ks. Jeż zapowiadając, że planowane są kolejne, podobne inicjatywy.

Także Henryka Jachimowicz, nauczycielka jęz. polskiego, która przyjechała wraz z uczniami, z wierszyńskiej szkoły, podkreśla wizyta w Polsce to ważne wydarzenie zarówno dla gości, jak i dla gospodarzy.

"Żadne obrazki, filmy nie przekażą nastroju, klimatu i emocji związanych z prawdziwym polskim świętowaniem Bożego Narodzenia. Tam święta wyglądają zupełnie inaczej, a ci młodzi ludzie, którzy przeżyją święta tutaj, będą mieli punkt odniesienia, wspomnienia, które będą im towarzyszyć w przyszłych latach. Ponadto te dzieci mogą nam przekazać wiele bezcennych doświadczeń, ale, żeby szczerze rozmawiać muszą się tu poczuć bezpiecznie, jak u siebie. I tak jest. Widzę wśród nich osoby, którym oczy błyszczą ze szczęścia i które zapewne powiążą przyszłość z Polską" - zapewnia nauczycielka. Oprócz prowadzenia lekcji w Wierszynie zajmuje się organizacją wydarzeń kulturalnych i zajęć pozalekcyjnych, przybliżających polska kulturę potomkom Polaków, którzy od 6 pokoleń mieszkają na Syberii.

Ich potrzeby, a także możliwe drogi udzielania pomocy doskonale zna Michał Stępniewski, który od lat zajmuje się wspieraniem mieszkańców Syberii i tym razem był jednym z pomysłodawców i organizatorów przyjazdu do Polski.

"Przez ostatnie 25 lat dużo mówiło się o repatriacji, natomiast patrząc przez pryzmat dokonań innych krajów, takich, jak chociażby Niemcy, którzy w latach 90-tych sprowadzili do siebie i zasymilowali większość rodaków z terenów byłego Związku Radzieckiego, czy Kazachstan, w którym 1/10 mieszkańców stanowią repatrianci sprowadzeni z terenów Mongolii - ponad 900 tys. osób - nasze dokonania są znikome" - zauważa Michał Stępniewski w rozmowie z KAI. Przypomina o trwających w sejmie pracach nad ustawą repatriacyjną i zaznacza, że nawet tak drobne gesty. jak święta spędzone wspólnie przez młodzież ze Wschodu i polskich rówieśników są ważnym doświadczeniem dla obu stron.

Entuzjazm zarówno warszawskich rodzin, jak i syberyjskich gości pokazuje, że pomysł wspólnego świętowania, to prawdziwy strzał w dziesiątkę.

"Bardzo często gościmy u nas w domu różnych pielgrzymów, więc było dla nas naturalne, że przyjmiemy ich także tym razem. Sami mamy troje dzieci i dużo podróżujemy, chętnie dzieląc się tym co mamy. Chcemy pokazać dzieciom, że wigilijny pusty talerz nie jest pustym symbolem" - tłumaczy Iwona Olszewska, u której święta spędzi dwóch chłopców ze Wschodu.

"Ostatnio czytałem książkę ks. Kaczkowskiego, który mówił, że słowo gościnność składa się z dwóch części: gość i inność. Pisał, że jeśli przyjmujemy kogoś kto jest inny od nas, pod względem języka, obyczajów, koloru skóry - to jest prawdziwa gościnność" - mówi Maciej Jarszewski, który wraz z córką towarzyszył pielgrzymom podczas spotkania u kard. Nycza.

"Dobrze się komunikujemy, gramy w różne gry, bardzo miło spędzamy czas. Na początku trochę się obawiałam, ale bardzo się cieszę, że przyjechali do nas" - dopowiada czternastoletnia Ania Jarszewska.

"Jest inaczej niż zawsze, ale jest fajnie, bo poznaję nowe osoby i mogę podczas świat pomóc komuś, kto jest w potrzebie. Fajnie jest pomagać" - dodaje Mikołaj Molski, piętnastolatek.

Z kolei młodzi goście, oprócz serdecznego przyjęcia w rodzinach, z przejęciem wspominali także zwiedzanie polskich miast i wtorkowe spotkanie z parą prezydencką.

Świąteczna wizyta uczniów z Wierszyny, to nie jedyna inicjatywa łącząca mieszkańców Polski i Syberii. Do podejmowania kolejnych, podobnych form współpracy zachęca w rozmowie z KAI ks. Leszek Kryża, dyrektor Zespołu Pomocy Kościołowi na Wschodzie przy KEP.

"Cudowną formą pomocy jest m.in. zaproszenie do Polski rodziny lub dzieci z Syberii, np. w wakacje, na kilkutygodniowy pobyt. Myślę, że mamy takie możliwości, żeby ich tu przygarnąć i po raz kolejny pokazać im piękno naszej ojczyzny. Ważne też, by samemu odważyć się na podróż w rejony syberyjskie. To pozwala nam zauważyć wielkość tego terenu - nie tylko geograficzną, ale tę ukrytą w ludziach, których można tam spotkać, z ich codziennością, marzeniami i pragnieniami."

Jak przypomina ks. Kryża, Polacy niejednokrotnie wyciągali już pomocną dłoń do rodaków na Wschodzie, m.in. realizując projekt "Polska Gościnność", który pozwolił na przyjazd do Polski Polaków z ogarniętego wojną rejonu Donbasu.

Tagi:
dzieci wigilia Syberia

Pielęgnują pamięć Sybiru

2018-02-22 10:40

Adrian Ziątek
Edycja świdnicka 8/2018, str. I

Adrian Ziątek

Choć minęło już 78 lat od pierwszej, masowej wywózki ludności zamieszkującej Kresy Wschodnie na Sybir, to jednak pamięć tamtych okropnych dni trwa nadal. Niektórzy po dziś dzień chcieliby nie pamiętać o tamtych strasznych dniach. Sybir zabrał im rodziców, siostrę, brata czy innego bliskiego. Jednak takich chwil, jak tamte z 1940 r. trudno zapomnieć. Jak co roku 10 lutego uczestnicy wywózek wspominają pamiętną, pierwszą wywózkę Polaków na Syberię. W wielu miastach Polski tego dnia odbywają się spotkania ludzi, którzy są „żywym pomnikiem” tamtych strasznych dni. Niekiedy milczącym, bo tamte wspomnienia zamknęły im usta. Ci, którzy chcą się dzielić swoimi wspomnieniami, świadczą o zatrważających wydarzeniach, tamtych ciężkich dla wielu chwil.

W Wałbrzychu po raz kolejny nieprzerwanie od wielu lat spotkali się Sybiracy – czynni uczestnicy tych mrocznych wydarzeń. To ludzie, którzy dzielą się swoją historią z nowym, młodym pokoleniem po dziś dzień. Z roku na rok świadków tamtych wydarzeń ubywa. Takie spotkania są po to, aby właśnie tę pamięć pielęgnować i zachować ją dla przyszłych pokoleń, bo za kilka lat nie będzie już tych „żywych pomników”. Pozostaną jedynie wspomnienia. Tegoroczne spotkanie Sybiraków odbyło się w piątek 9 lutego 2018 r. Uczestnicy spotkania zgromadzili się przed godz. 12 przy pomniku pamięci ofiar Sybiru, który znajduje się przy kościele Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny na Piaskowej Górze w Wałbrzychu. Wśród licznie zgromadzonych świadków tamtych dni obecni byli również przedstawiciele władz miasta z zastępcą prezydenta Zygmuntem Nowaczykiem na czele, a także uczniowie pobliskiej szkoły z wychowawcami. Po uroczystym złożeniu kwiatów pod pomnikiem i oddaniu hołdu ofiarom uczestnicy udali się do kościoła, w którym odbyła się Msza św. w intencji ofiar Sybiru, jak i tych, którzy świadczą o tamtych, ciężkich wydarzeniach po dziś dzień. Mszy św. przewodniczył proboszcz parafii ks. dr Krzysztof Moszumański. Koncelebrował Mszę św. ks. prał. Stanisław Pająk, który również reprezentuje społeczność Sybiraków i swoją obecnością zaszczyca wiele spotkań tej wspólnoty. Kazanie wygłosił przewodniczący liturgii, który przytoczył zebranym historyczne fakty tamtych dni, a także wspominał o wielkim cierpieniu, jakiego doświadczali uczestnicy wywózek. Jak wspomniał kaznodzieja, najbardziej wstrząsające wspomnienia polskich losów na „nieludzkiej ziemi” zawierają świadectwa dzieci, które przeżyły zesłanie. „Nadchodzi luty 1940 r., jest noc, godzina pierwsza, słychać na ulicy krzyki, i cóż tam ujrzałem! Cały sznur sań, ciągnął się bez końca, a na nich siedziały matki z dziećmi, nawet takimi, które miały po kilka tygodni. Na jednych z sań ujrzałem znajomą kobietę z sześciorgiem dzieci. Dwoje bliźniąt miało po dwa tygodnie. Te biedne dzieci matka otuliła w koce i tak wiozła do stacji. Niestety, ku wielkiej jej rozpaczy te dzieci w drodze do Rosji zamarzły... NKWD-iści wyrzucili je przez okno bydlęcego wagonu i z pogardliwym uśmiechem mówili: «marzną polskie psy»” – fragment wspomnienia dziecka, które przytoczył kaznodzieja. Kończąc płomienne kazanie, ks. dr Krzysztof Moszumański zaapelował o pielęgnowanie pamięci tamtych ciężkich dla wielu dni, cytując wieszcza narodowego Adama Mickiewicza: „Jeśli ja zapomnę o nich, Ty, Boże, zapomnij o mnie”. Po Mszy św. uczestnicy spotkania udali się do pobliskiej szkoły, w której odbył się program artystyczny przygotowany przez młodzież.

Pamięć masowych zsyłek ludności polskiej na Syberię to jedyne, co nam dzisiaj pozostaje. Można powiedzieć, że aż tyle, bo przecież przed każdym z nas stoi wielkie zadanie pielęgnowania tej pamięci i przekazywania jej przyszłym pokoleniom. Jak wcześniej było wspomniane, dzisiaj są jeszcze te „żywe pomniki” historii tamtych trudnych wydarzeń. Za kilka lat tymi pomnikami będziemy tylko my, którym ta pamięć została przekazana.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 11/12 2017

Franciszek: kontemplacja i modlitwa radością zażyłości z Bogiem

2018-02-25 14:39

tłum. st (KAI) / Watykan

Do "wyjścia na górę" w okresie Wielkiego Postu by tam wraz z Jezusem stawać się bardziej uważnymi na głos Boga, pozwolić się ogarnąć i przemienić przez Ducha zachęcił Franciszek podczas niedzielnej modlitwy Anioł Pański.

Grzegorz Gałązka

Drodzy bracia i siostry, dzień dobry!

Dzisiejsza Ewangelia, drugiej niedzieli Wielkiego Postu, zachęca nas do kontemplacji przemienienia Jezusa (por. Mk 9,2-10). Wydarzenie to należy łączyć z tym, co wydarzyło się sześć dni wcześniej, kiedy Jezus objawił swoim uczniom, że w Jerozolimie będzie musiał „wiele cierpieć, że będzie odrzucony przez starszych, arcykapłanów i uczonych w Piśmie; że będzie zabity, ale po trzech dniach zmartwychwstanie” (Mk 8,31). Te słowa spowodowały kryzys wewnętrzy u Piotra i całej grupy uczniów, którzy odpierali myśl, że Jezus zostanie odrzucony przez przywódców ludu i zabity. Czekali oni w istocie na Mesjasza potężnego, silnego i panującego. Tymczasem Jezus przedstawia się jako cichy i pokorny sługa Boga i ludzi, który będzie musiał oddać swoje życie w ofierze, przechodząc drogą prześladowania, cierpienia i śmierci. Jak można podążać za Nauczycielem i Mesjaszem, którego ziemskie życie skończyłoby się w ten sposób? Cóż oni myśleli? Odpowiedź pochodzi właśnie z przemienienia stanowiącego zapowiedź wielkanocnego pojawienia się Jezusa.

Jezus wziął ze sobą trzech uczniów, Piotra, Jakuba i Jana, i „zaprowadził ich na górę wysoką” (Mk 9,2); i tam, przez chwilę, ukazał im swoją chwałę, chwałę Syna Bożego. To wydarzenie przemienienia umożliwia uczniom stanięcie w obliczu męki Jezusa w sposób pozytywny, nie dając się przytłoczyć. Zobaczyli Go takim, jakim będzie po męce, chwalebny. W ten sposób Jezus przygotowuje ich na próbę. Przemienienie pomaga uczniom, a także nam w zrozumieniu, że męka Chrystusa jest tajemnicą cierpienia, ale jest przede wszystkim ze strony Jezusa darem nieskończonej miłości. Wydarzenie Jezusa, który przemienia się na górze pozwala nam lepiej zrozumieć także Jego zmartwychwstanie. Gdyby przed męką nie było przemienienia ze stwierdzeniem Boga: „To jest mój Syn umiłowany” (w. 7), zmartwychwstanie i tajemnica paschalna Jezusa nie byłyby łatwe do zrozumienia w całej ich głębi. Aby je zrozumieć, trzeba wcześniej wiedzieć, że Ten, który cierpi i który jest uwielbiony, jest nie tylko człowiekiem, ale Synem Bożym, który zbawił nas swoją miłością wierną aż po śmierć. W ten sposób Ojciec ponawia swoją deklarację mesjańską dotyczącą Syna, już uczynioną na brzegu Jordanu w dniu chrztu i zachęca: „Jego słuchajcie!” (Wj 7). Uczniowie są powołani do podążania za Nauczycielem z ufnością i nadzieją, pomimo Jego śmierci. Bóstwo Jezusa ma się objawić właśnie na krzyżu, właśnie w Jego śmierci „w ten sposób”, tak że ewangelisty Marek wkłada w tym momencie w usta setnika wyznanie wiary: „Prawdziwie, ten człowiek był Synem Bożym” (15, 39).

Zwracamy się teraz do Maryi Dziewicy w modlitwie, do ludzkiego stworzenia przemienionego wewnętrznie przez łaskę Chrystusa. Powierzamy się, ufni w jej macierzyńską pomoc, aby z wiarą i wielkodusznością kontynuować drogę Wielkiego Postu.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Spotkanie autorskie

2018-02-25 19:20

Co znaczy żyć wiarą dla antyterrorysty, komandosa, żołnierza, ratownika TOPR czy WOPR, alpinisty, strażaka czy policjanta? Jeśli chcesz poznać odpowiedź, przyjdź na spotkanie autorskie z Mateuszem Pietrzakiem, autorem "Bożej kompani", "Blogobojnych, czyli o nowych mediach w Kościele" oraz najnowszej książki "Myśli Bożego komandosa", która ukazała się na początku tego roku. Spotkanie odbędzie się 1 marca o godzinie 16:30 w Księgarni Świętego Pawła w Lublinie przy ul. Królewskiej 6.


"Boża kompania" opisuje historie mężczyzn, którzy odnaleźli swoje miejsce w Kościele. Dla nich być żołnierzem Chrystusa oznacza z pasją wykonywać swoją pracę, nierzadko narażając własne życie. Codziennie walczyć ze swoim zmęczeniem, stresem, zniechęceniem. Walczyć o czas dla rodziny, o czas na modlitwę, czas dla innych.... Mateusz Pietrzak w swojej książce kładzie kres myśleniu, że Kościół to miejsce tylko dla kobiet. Przedstawia silnych mężczyzn, którzy wybrali Jezusa jako najlepszą drogę życia. To On każdego dnia uczy ich, co znaczy być prawdziwym mężczyzną.

Książka "Blogobojni, czyli o nowych mediach w Kościele" pokazuje, jak owocnie wykorzystywać nowe media w dziele ewangelizacji. Tłumaczy, jak wielkim darem Boga są internetowe środki przekazu. Uświadamia, że są one jedną z najlepszych współczesnych ambon, dzięki którym można głosić Słowo Boże całemu światu.

Najnowsza pozycja "Myśli Bożego komandosa" to obraz Jezusa we współczesnej kulturze, którego zwykło się przedstawiać albo jako urocze dzieciątko, albo jako spokojnego i wyrozumiałego nauczyciela. Pietrzak w swej książce prezentuje inny Jego obraz. Chrystusa przedstawia jako twardego, bezkompromisowego i silnego mężczyznę, który może stać się wzorem zarówno dla młodych chłopaków przygotowujących się do najważniejszych życiowych zadań, jak i ojców pragnących wychować swych synów na dzielnych i odważnych Bożych komandosów. Autor pokazuje wszystkim chcącym odnaleźć w sobie prawdziwą męskość, jak zainspirować się przykładami świętych mężczyzn, a także dzieli się świadectwem tego, jak wymagające hartu ducha wyprawy w góry pomagają mu nabierać sił – zarówno duchowych, jak i fizycznych – do walki o swoje życie.

***

Mateusz Pietrzak – katecheta świecki, doktorant teologii na UPJP2 w Krakowie. Interesuje się teologią mediów. Uczestnik konferencji naukowych związanych z teologią współczesną. Członek Ruchu Światło-Życie. Miłośnik wypraw górskich.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Reklama

Najczęściej czytane

Wiele stron internetowych, wykorzystuje pliki cookies (ciasteczka). Służą one m.in. do tego, by zagłosować w sondzie. Nowe przepisy zobowiązują nas do poinformowania o tym. Dalsze korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki będzie oznaczało, że zgadzasz się na ich wykorzystywanie.
Aby dowiedzieć się więcej, przeczytaj o Polityce plików cookies.

Rozumiem