Reklama

BETEL - Zakupy z sercem - Binyam

Ile kosztowały Światowe Dni Młodzieży?

2016-12-22 15:03

pra / Kraków / KAI

Mazur/episkopat.pl

200 mln 612 tys. 193 zł - to całkowity koszt organizacji i przebiegu Światowych Dni Młodzieży w Krakowie ze strony Archidiecezji Krakowskiej. Bilans finansowy ŚDM zaprezentowano we czwartek w krakowskiej kurii.

„Zgodnie z przepisami polskiego prawa Archidiecezja krakowska działając w ramach statutowej działalności niegospodarczej nie ma obowiązku informowania o wydatkach związanych z organizacją ŚDM, które były wydarzeniem religijnym. Jednak w trosce o transparentność działań związanych z organizacją tego wydarzenia społecznie użytecznego zdecydowaliśmy się poinformować opinię publiczną po pierwsze o korzyściach wypływających z tego międzynarodowego spotkania młodych w Krakowie, po drugie o poniesionych przez stronę kościelną kosztach przy organizacji tego wydarzenia, a także o źródłach finansowania” – mówił ks. Piotr Studnicki w czasie czwartkowego podsumowania ŚDM w krakowskiej kurii.

Rzecznik archidiecezji krakowskiej dodał, że główną zasadą sekcji finansowej Komitetu Organizacyjnego ŚDM Kraków 2016 było „nie wydawać więcej niż będziemy posiadać”.

Firma GAD3 dla Komitetu Organizacyjnego przeprowadziła badania wśród uczestników ŚDM. Światowe Dni Młodzieży w Krakowie zgromadziły ponad 2 mln osób z całego świata. Prawie 97% uczestników oceniło pobyt na ŚDM bardzo pozytywnie lub pozytywnie i jednocześnie poleciłoby udział w ŚDM swoim znajomym. Duży odsetek uczestników za wpływ Światowych Dni Młodzieży uznał wzmocnienie relacji z Bogiem, chęć do poprawy społeczeństwa, poszerzenie wiedzy o Miłosierdziu Bożym oraz wzmocnienie relacji z Kościołem.

Reklama

Prezentująca podsumowanie Paulina Guzik z sekcji komunikacji KO ŚDM Kraków 2016 podkreśliła, że uczestnicząca w ŚDM młodzież wyniosła praktyczną lekcję z wydarzenia, bo do dziś czynnie angażuje się w dzieła miłosierdzia.

W czasie prezentacji przypomniano także korzyści promocyjne dla miasta i regionu – ekwiwalent reklamowy w polskich mediach wyniósł 67 mln zł, w mediach zagranicznych 550 mln zł. W okresie 18 lipca – 1 sierpnia w mediach całego świata na temat ŚDM pojawiło się łącznie prawie 8 300 publikacji zagranicznych a w samym tygodniu Wydarzeń Centralnych, 5 500 materiałów prasowych o Krakowie.

Za obliczeniami Uniwersytetu Ekonomicznego w Krakowie podano, że kwota wydatków pozostawionych w Krakowie przez uczestników to łącznie 500 mln zł.

Ks. Piotr Studnicki przypomniał słowa prezydenta Krakowa Jacka Majchrowskiego, który niedawno na antenie TVP Kraków powiedział, że „Kraków nie wydał złotówki na ŚDM – tylko zyskał”.

W czasie konferencji zaprezentowano bilans finansowy organizacji ŚDM.

Koszty organizacji i przebiegu Światowych Dni Młodzieży w Krakowie to całokształt działań organizacyjnych na przestrzeni trzech lat i wyniósł on 200 612 193 zł. Najwięcej kosztów wygenerowała obsługa pielgrzyma, tj. przygotowanie niezbędnika pielgrzyma, organizacja zakwaterowania, wyżywienia, transportu oraz ubezpieczenie i aplikacje mobilne, dając łączny koszt 109 907 253 zł.

Ekonom archidiecezji krakowskiej ks. Wojciech Olszowski wyjaśnił, że mimo że pielgrzymi nocowali głównie w rodzinach i szkołach, to Komitet Organizacyjny musiał wiele placówek oświatowych wyposażyć w niezbędne sanitariaty i toalety. KO pokrywał koszty noclegów także zaproszonych na ŚDM gości – m.in. katechistów. „To nie była opłata za zakwaterowanie, ale koszty, które ponieśliśmy przygotowując miejsca do zakwaterowania” – tłumaczył ks. Olszowski. Lidia Chmura dodała, że KO musiał przygotować także infrastrukturę na polach namiotowych, a dla niektórych pielgrzymów wykupić miejsca na komercyjnych polach namiotowych oraz opłacić koszty noclegów w bursach i akademikach, gdzie byli zakwaterowani wolontariusze i obsługa Wydarzeń Centralnych.

Przygotowanie miejsc Wydarzeń Centralnych oraz miejsc spotkań towarzyszących (m.in. Sanktuarium Bożego Miłosierdzia w Krakowie-Łagiewnikach, Sanktuarium św. Jana Pawła II), dało łącznie sumę 67 074 514 zł. Na tę kwotę złożyło się: przygotowanie wydarzeń na Błoniach (Ceremonia Otwarcia, Powitanie Ojca Świętego, Droga Krzyżowa) oraz wydarzenia w Parku Jordana (Targi Powołaniowe, Strefa Pojednania) - łącznie koszt 24 817 572 zł, wydarzenia na Campus Misericordiae (Msza Posłania oraz Czuwanie z Ojcem Świętym) – 37 561 727 zł oraz koszt organizacji Pielgrzymki Miłosierdzia, przygotowania konfesjonałów i Mszy św. dla osób konsekrowanych w Sanktuarium Bożego Miłosierdzia i Sanktuarium św. Jana Pawła II - 4 695 215 zł.

Koszty związane z organizacją głównych miejsc spotkań młodzieży z papieżem Franciszkiem obejmowały prace związane z inwestycjami i przygotowaniem terenu, wygrodzeniem, budową dróg tymczasowych, tymczasowej infrastruktury elektrycznej i światłowodowej, utwardzenie i zabezpieczenie przejść i miejsc parkingowych dla niepełnosprawnych i gości, projektem i budową ołtarzy, organizacją liturgii, nagłośnieniem, przygotowaniem telebimów oraz usług sanitarnych.

W koszty organizacji ŚDM w Krakowie należy wliczyć też koszt poszczególnych etapów przygotowań, czyli wydarzeń tj. Zjazd Delegatów jak również koszty wynagrodzenia pracowników KO oraz wolontariuszy długoterminowych, Call Center czy pre-wydarzeń, które łącznie kosztowały 9 869 207 zł. Mniej kosztów pochłonęła organizacja Festiwalu Młodych, zorganizowanego na kilkudziesięciu scenach festiwalowych, i Katechez w ponad 300 miejscach na terenie całej Archidiecezji Krakowskiej: łącznie 7 103 074 zł. Organizacja i obsługa centrum informacyjnego i rejestracyjnego podczas Światowych Dni Młodzieży to koszt 1 961 365 zł.

W koszty organizacji Światowych Dni Młodzieży wpisują się również tzw. koszty inne (obsługi medialnej, strony internetowej, promocji i zorganizowania tłumaczeń, również podczas Wydarzeń Centralnych), które łącznie wyniosły 4 696 780 zł.

Mecenas Krzysztof Mazur przypomniał, że za organizację ŚDM odpowiadała archidiecezja krakowska, ale pamiętać należy, że w ich ramach miała miejsce wizyta Ojca Świętego, którą organizowała Konferencja Episkopatu Polski, zgodnie ze specustawą, a przed ŚDM odbywały się też Dni w Diecezjach, które organizowały poszczególne diecezje. Bilans finansowy zaprezentowany w krakowskiej kurii dotyczy tylko organizacji ŚDM, nie ujęto w nim m.in. wizyty papieża Franciszka w Częstochowie.

Organizując Światowe Dni Młodzieży bazowano głównie na pięciu źródłach finansowania: składkach partycypacyjnych uczestników 142 737 835 zł), darowiznach prywatnych i firm wspierających 17 903 659 zł), składkach od wiernych ze wszystkich parafii i kościołów (19 583 707 zł), dochodów spółki ŚDM (1 600 000 zł) oraz wsparciu z budżetu państwa dla działań z zakresu porządku i bezpieczeństwa publicznego (19 443 912 zł).

„Przeszło 70% źródeł finansowania ŚDM to są składki partycypacyjne uczestników – to dokładnie odwzorowuje to, o czym mówiliśmy od początku: to młodzi organizują ŚDM, to oni partycypują we wszystkich kosztach. To nie jest tylko plecak, który dostają, ale to oni spowodowali, że wybudowaliśmy ołtarze; to oni spowodowali, że mogliśmy wybudować chociażby drogi dojazdowe do Campus Misericordiae” – wyjaśniała Paulina Guzik. Dodała także, że wsparcie budżetu państwa w wysokości ponad 19 mln zł zwróciło się państwu z nawiązką, ponieważ wysokość podatku VAT zapłaconego przy zakupach poczynionych tylko przez archidiecezję krakowską to 32 mln zł. Guzik zwróciła uwagę także na zwiększenie wpływów budżetowych z tytułu podatku PIT od osób zatrudnionych przez archidiecezję.

Źródła finansowania przyniosły łącznie kwotę 201 269 113 zł, tj. więcej niż całkowity koszt organizacji Światowych Dni Młodzieży, który wyniósł 200 612 193 zł, dając rezerwę na nieprzewidziane wydatki. Główna księgowa Lidia Chmura zwróciła uwagę że do organizatorów ŚDM ciągle napływają faktury, więc prawdopodobnie cała rezerwa finansowa zostanie wykorzystana.

Na pytanie dziennikarzy o rozliczenia z restauratorami, ks. Studnicki przypomniał, że Komitet Organizacyjny zawarł ok. 400 umów i prawie wszystkie są już rozliczone. Trwają rozmowy z dwoma podmiotami, które zdaniem organizatorów nie wywiązały się z umów.

W porównaniu do organizacji Światowych Dni Młodzieży na przestrzeni ostatnich 8 lat, ŚDM w Krakowie wygenerowały najmniej kosztów, w tym o ponad połowę mniej niż podczas organizacji ostatnich ŚDM w Rio de Janeiro w 2013 r.

Wszystkie materialne rzeczy pozostałe po Światowych Dniach Młodzieży trafiły i wciąż są przekazywane na rzecz wielu instytucji: stowarzyszeń, fundacji, ośrodków pomocy, szkół, parafii, duszpasterstw i zakonów. Łącznie przekazano 14 657 plecaków pielgrzyma oraz ponad 60 komputerów. Pozostały po ŚDM suchy prowiant przekazano na rzecz fundacji Caritas oraz wykorzystano podczas Wigilii z bezdomnymi, organizowanej na krakowskim Rynku. Wodę butelkowaną wykorzystano podczas organizacji Pieszej Pielgrzymki Krakowskiej na Jasną Górę, a także przeznaczono do dyspozycji osób uczestniczących w uroczystościach pogrzebowych ś.p. ks. kard. Franciszka Macharskiego jak i zgromadzonych podczas obchodów konsekracji Sanktuarium św. Jana Pawła II w Krakowie.

Tuż przed konferencją do dziennikarzy zebranych w Sali Okna Papieskiego w krakowskiej kurii wyszedł kard. Stanisław Dziwisz, który poinformował, że jako biskup jest od spraw duchowych, a nie finansowych, dlatego głos oddał przedstawicielom sekcji komunikacji i finansowej w Komitecie Organizacyjnym ŚDM Kraków 2016. Hierarcha złożył dziennikarzom świąteczne życzenia i przyniósł słodycze.

Tagi:
ŚDM w Krakowie ŚDM

Ks. Parafiniuk dla KAI: duszpasterzem młodzieży powinien być każdy ksiądz

2018-01-23 19:24

Dorota Abdelmoula / Warszawa (KAI)

Duszpasterzem młodzieży powinien być każdy ksiądz, nie tylko ten, który ma wyznaczoną taką funkcję. Rolą tego ostatniego jest koordynacja, animowanie, ale nie zastępowanie innych - mówi w rozmowie z KAI ks. Emil Parafiniuk, dyrektor Krajowego Biura Organizacyjnego ŚDM. Na rok przed spotkaniem młodych w Panamie, zachęca do licznego udziału Polaków, na których obecność liczą panamscy gospodarze.

Ks. Waldemar Wesołowski

Ks. Emil Parafiniuk: Że czasu na wahanie jest coraz mniej, dlatego, że już wkrótce rozpocznie się rejestracja na ŚDM. Nie powinniśmy też odkładać na ostatnią chwilę zakupu biletów lotniczych, tym bardziej, że połączeń lotniczych z Europy nie ma zbyt wiele.

KAI: Czyli: warto jechać?

- Tak, i jest ku temu kilka powodów. Po pierwsze: jesteśmy tam bardzo mocno oczekiwani. Panamczycy przeżyli piękne doświadczenie ŚDM w Polsce i teraz chcieliby gościć u siebie Polaków. Poza tym będzie to piękne doświadczenie Kościoła powszechnego, a wcześniej, podczas Dni w Diecezjach, także doświadczenie Kościoła Ameryki Łacińskiej, który jest bardzo piękny, zróżnicowany i bogaty w tradycję. Tamtejsze zwyczaje i kultura są bardzo różne od tych, które znamy w Polsce. To także Kościół, w którym ogromna rolę odgrywają świeccy, zwłaszcza młodzi, bo ŚDM są przygotowywane przez rzeszę młodych wolontariuszy.

- Nie zapominajmy też, że ŚDM, to spotkanie z papieżem. On sam mówi o sobie, że jest jednym z pielgrzymów, który wspólnie z młodymi ludźmi chce spotkać się z Chrystusem.

- Jest też powód bardzo prozaiczny (śmiech): lato, które trwa w Panamie w styczniu, kiedy będą się odbywać Światowe Dni Młodzieży w Panamie. Temperatura wówczas, to ok. 30 stopni. A Polsce, jak jest za oknem – każdy widzi.

- Wspominał Ksiądz o tym, że Panamczycy do dziś wspominają ŚDM w Krakowie. A czy z Księdza perspektywy, to spotkanie wydało owoce także wśród nas, Polaków?

- Tak, czego dowodem jest m.in. zainteresowanie młodych spotkaniem w Panamie. Wielu koordynatorów diecezjalnych podkreśla, że młodzi chcą jechać na to spotkanie, że już teraz rezerwują sobie urlop, przekładają egzaminy na uczelniach, aby móc wziąć udział w tych wydarzeniach. Także ci, którzy wiedzą, że nie pojadą do Panamy, włączają się w te przygotowania. Ważne, że przygotowania do Panamy nie są dodatkiem do duszpasterstwa młodzieży, ale jego integralną częścią.

- A jaka jest dziś kondycja duszpasterstwa młodzieży w Polsce? Po ŚDM w Krakowie coś się zmieniło, czy wróciliśmy do tego, co było wcześniej?

- Nie możemy powiedzieć, że w Polsce jest idealnie, ale unikałbym też skrajnej opinii, że jest bardzo źle. Wszystko zależy od poszczególnych parafii, diecezji, ekip, które działają w duszpasterstwie młodzieży, w różnych jego formach: wspólnotach, ruchach, stowarzyszeniach, cy grupach parafialnych.

- Wszystko zależy od tego, jak układa się współpraca młodych z kapłanami, jak wykorzystywana jest kreatywność młodych ludzi, czy księża chcą z nimi współpracować.
Dla mnie bardzo ważne jest duszpasterstwo w parafii. To wielka różnica między Polską, a np. Francją, gdzie duszpasterstwo jest organizowane raczej przez ruchy i wspólnoty i na większą skalę. Dzięki Bogu w Polsce w dalszym ciągu bardzo ważnym miejscem duszpasterskim jest parafia.
Często wpadamy w taką pułapkę, że w diecezji, dekanacie, czy parafii, za duszpasterstwo młodych odpowiada wydelegowany do tego zadania ksiądz. Tymczasem duszpasterzem młodzieży powinien być każdy ksiądz, nie tylko ten, który ma wyznaczoną taką funkcję. Rolą tego ostatniego jest koordynacja, animowanie, ale nie zastępowanie innych.

- Załóżmy, że w takiej parafii – mniej, lub bardziej zaangażowanej w duszpasterstwo młodzieży, jest młody człowiek, który chciałby pojechać do Panamy. Co powinien zrobić?

- Przede wszystkim, powinien pójść do księdza w swojej parafii i o tym powiedzieć. Ksiądz wskaże mu najbliższą grupę, przygotowującą się do wyjazdu, a jeśli nie będzie wiedział, gdzie jej szukać, warto skontaktować się z diecezjalnym duszpasterzem młodzieży lub koordynatorem ŚDM, którego kontakt można znaleźć np. na stronie panama2019.pl. A jeśli ktoś zupełnie nie będzie wiedział, jak skontaktować się z odpowiednią osobą, może napisać do KBO ŚDM na adres podany na stronie kierunekpanama.pl Na tej stronie znajduje się mapa grup, które przygotowują się do wyjazdu na ŚDM.

- A nie można po prostu: kupić biletu i pojechać w pojedynkę?

- Zachęcamy i prosimy, żeby nie przygotowywać się indywidualnie, bo uczestnicy, to nie „zbiory punktów”, które tam jadą, ale grupy i wspólnoty, pod opieką księży. Samodzielna wyprawa trochę mija się z ideą ŚDM. Ponadto, młodzi przygotowują się do tego spotkania m.in. korzystając z programu „Oto ja”, po to, aby ten wyjazd był doświadczeniem duchowym, a nie tylko turystycznym.

- A co już wiemy o pobycie Polaków w Panamie?

- Wiemy, że większość Polaków chce wziąć udział nie tylko w spotkaniach w stolicy Panamy, ale też w Dniach w Diecezjach w dn. 17-21 stycznia 2019 r. Jeśli ktoś wybiera się do Panamy, udział w Dniach w Diecezjach nie podnosi znacząco kosztów, a jest wspaniałym przeżyciem duchowym. Miejsca dla Polaków przewidziane są w czterech diecezjach: Bocas del Toro, Chitré, Penonomé i Colon. Te diecezje bardzo liczą na jak obecność Polaków.

- Znamy oczywiście datę Wydarzeń Centralnych: 22-27 stycznia 2019 r. i hasło spotkania: "Oto Ja służebnica Pańska, niech Mi się stanie według twego słowa!” (Łk 1,38). Spodziewamy się, że młodzieży będzie też towarzyszyć co najmniej 15 biskupów. Część z nich będzie głosić dla Polaków katechezy, choć miejsca katechez nie są jeszcze znane. W dobrze skomunikowanym miejscu przygotowujemy też polską kwaterę. Na przyjazd Polaków przygotowuje się również Ambasada RP w Panama City. Pracujemy też nad konkretnymi rozwiązaniami dotyczącymi transportu i obsługi medialnej.

- A jak wygląda kwestia udziału w ŚDM polskich wolontariuszy?

- W tej chwili mamy wybranych dwóch wolontariuszy długoterminowych, być może dołączy do nich trzecia osoba. Zachęcamy Polaków do udziału w wolontariacie krótkoterminowym, którego posługa rozpocznie się mniej więcej w tym samym czasie, co Dni w Diecezjach. Kandydaci do wolontariatu powinni zarejestrować się najpierw w naszym biurze. Kierujemy ten apel także do wszystkich Polaków, także tych, jadących z grupami zakonnymi, czy wspólnotowymi, bo naszą rolą jest koordynacja udziału w ŚDM wszystkich osób z Polski. Tę opiekę przygotowujemy wspólnie z Ambasadą RP w Panamie i polskimi ministerstwami.

- Mam nadzieję, że wspólny wyjazd będzie też okazją do promowania i świętowania stulecia odzyskania przez Polskę niepodległości.

- A co z tymi, którzy nie pojadą? Czy planowana jest jakaś „Panama w Polsce”?

- ŚDM odbywają się w konkretnym miejscu, do którego zaprasza papież. Kiedy jest ono bardzo odległe – tak było np. w przypadku Rio de Janeiro – owszem, organizuje się równoległe spotkania w Polsce. Także tym razem niektóre diecezje mają takie plany, ale musimy pamiętać, że w styczniu trudno będzie zorganizować spotkanie plenerowe, tym bardziej, że od Panamy dzieli nas różnica czasu. Dlatego chcielibyśmy, żeby jak najwięcej Polaków pojechało do Panamy.

- Dziękuję za rozmowę.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 11/12 2017

Krzyże Miasta

2018-02-20 11:49

Maria Sołowiej, Ruda Śląska

Wskakuję do autobusu, który jedzie przez miasto. Opadam na siedzenie. Znużenie przydaje szarości twarzom wokół mnie, a pewnie mojej także. Pomodlę się. To jedyna szansa na przemienienie w coś dobrego tych chwil jednostajnych, wyrwanych z życiorysu. Słyszę przekleństwa, na które już nikt nie reaguje, choć pewnie trzeba by…

Karolina Pękala

Widzę głodne oczy młodych dziewcząt, ich palce stukające niecierpliwie po klawiaturach komórek. Za przybrudzoną szybą opuszczone, zniszczone domy. Rwą się myśli, rwie się modlitwa. Panie, wybacz, chciałam, ale nie mogę. Nie tutaj i nie teraz. Nie wśród „brzydoty spustoszenia”. A może jednak spróbuję… Najpierw to zuchwałe: Nie. Niezuchwałe przecież, skoro wszyscy jesteśmy ludem kapłańskim: „Ojcze Przedwieczny, ofiaruję Ci Ciało i Krew, Duszę i Bóstwo…”. A potem: „Dla Jego bolesnej Męki…”.

Agresywna twarz matki, krzykiem próbującej wymusić spokój na dziecku, które wlecze gdzieś o tej porze. Obrzmiałe twarze mężczyzn stojących na chodniku pod sklepem. Opadający tynk – wszystko zlewa się w jedno z obliczem Chrystusa, Tego „najpiękniejszego spośród synów ludzkich”, który w rękach katów „stał się niepodobny do ludzi”. Wyzierający z każdego kąta grzech oddawany jest wprost w ręce Tego, który umarł za grzeszników. Powoli z ciemności wyłaniają się także krzyże tego miasta. Dawne i współczesne świadectwa wiary. Tej, która życie przenika i Bogu powierza.

Najpierw krzyż przydrożny, niepozorny, prawie ukryty. Potem ten na kościelnej wieży, pięknie podświetlony, widoczny z daleka. A potem krzyż niespodziewany. Autobus przystaje na chwilę. Ktoś z pasażerów najwyraźniej jest zbulwersowany: „Też sobie wymyślili! Dlaczego na ulicy? Od czego właściwie mają kościoły?”. To Droga Krzyżowa – śpiew, głośniki, świece. Dwie zbite belki kołyszą się na ramionach tłumu. Wierni wyszli od wilgotnego barokowego kościoła, od domów w ruinie, od pustych wieczorem szkół. Minęli odrestaurowane kamieniczki przy rynku, tam, gdzie przy fontannie przystają młodzi, gdzie już za parę tygodni wyrosną parasole ogródków piwnych. Potem przeszli obok opustoszałego o tej porze targowiska. A teraz przed nimi jeszcze krótki odcinek na wprost i w górę. Cel ich Drogi Krzyżowej. Druga świątynia. Piękna. Podobno zbudowana przez architekta, który zapatrzył się na kościoły w Ziemi Świętej. Dzisiaj miejsce Ukrzyżowania. „Dla Jego bolesnej Męki…”.

Jadę dalej autobusem w rytmie modlitwy. Zakołysało lekko. To szyny, po których w ciągu dnia jeździ archaiczny tramwaj. Wozi dzieciaki do szkoły. No i babcie, wybierające się, by podlać kwiaty na grobach, bo tam, na prawo, rozciąga się dzielnica cmentarzy. Nocą przy końcu torów z daleka widać świetlisty krzyż na domu żałoby. Byłam tu już na kilku pogrzebach, ale teraz pamiętam tylko jeden – ostry wiatr zacina w twarz, nad grobem stoją dzieci – zwolnione na ten czas z domu dziecka. Ojciec, chwiejąc się na nogach, powtarza, że chciałby umrzeć. Wzbudza zniecierpliwione politowanie, a przecież umrze niebawem… Księdzu płyną łzy z oczu – może to przez stłoczone nad grobem dzieci, a może przez wiatr? „Miej miłosierdzie nad nami”.

Na lewo kościół – jego gotycka wieża uparcie pnie się w niebo. Obok powstaje betonowy olbrzym – stropy, okna, filary, dźwigi. Do końca roku dźwigi znikną, a wnętrze betonowego kolosa zaleje światło. Centrum, nowoczesna „świątynia”, będzie miała atrakcje, kina, galerie z galeriankami, swoich użytkowników i zapewne także wyznawców. Rozrastający się betonowy blok coraz bardziej przysłania kościół, ale jeszcze można dostrzec wieżę pnącą się do nieba. Trzeba tylko spojrzeć z odpowiedniej perspektywy.

Kolejny krzyż przyklejony do ściany domu. Spokojnie odsunął się od drogi, by nie przeszkadzać potokom samochodów, które jednokierunkowymi ulicami objeżdżają centrum miasta. Daleko stąd, gdzieś na peryferiach, stoi stary krzyż pokutny, zgodnie z dawnym obyczajemu wyrzeźbiony przez zbrodniarza narzędziem zbrodni. Niema prośba o miłosierdzie.

Dworzec autobusowy. Wysiadam. Między przystankami, supermarketem, budką z hamburgerami i świetlistą reklamą mojej wyobraźni nagle narzuca się niepokojący obraz. Krzyże powoli znikają z przestrzeni miasta. Najpierw znika ten niesiony w Drodze Krzyżowej z jednego kościoła do drugiego – któż to zauważy, skoro zakłócał ruch uliczny tylko raz w roku? Potem krzyż pokutny odnajduje swoje miejsce gdzieś w bezpiecznym wnętrzu muzeum, tam, gdzie zaglądają tylko wycieczki szkolne. Ten zwykły, przydrożny, nie zdołał się oprzeć kolejnemu poszerzeniu drogi. Nie pomogło nawet rozpaczliwe przylgnięcie do ściany domu.

Krzyż na domu żałoby pozostaje – w końcu śmierć ma swoje nadzwyczajne prawa. Tylko nie świeci już nocą. Cóż za oszczędność energii! Betonowy kolos, podniesiony o kolejne dwa piętra, zasłania wieżę kościoła jeszcze szczelniej. Krzyż ustąpił już miejsca iglicy, a może blaszanej chorągiewce obracającej się z wiatrem albo blaszanemu kogutowi, który nie zapieje ani razu. Najdłużej trwa ciche odejście krzyży cmentarnych, powoli ustępujących miejsca gustownym tablicom z lekko zaznaczonymi symbolami nadziei. Takiej mizernej nadziei na śmierć nie do końca.

Co zrobić, żeby krzyże przetrwały w pejzażu miasta? Modlić się. Cicho rzucać w tę ziemię błaganie o Boże miłosierdzie – w domu, tramwaju, autobusie, na ulicy, na dworcu autobusowym. I powtarzając „Dla Jego bolesnej Męki”, nie zapomnieć, że On kona naprawdę na ołtarzach w naszych kościołach. W tym barokowym, w którym zakonnicy zawsze śpieszą się nieco, zapewne próbując uchronić parafian przed przenikającą do szpiku kości wilgocią. I w tym, którego architekt zapatrzył się na kościoły w Ziemi Świętej. W neogotyckim, uderzającym iglicą w niebo zza betonu nowoczesnego centrum. W tym najsędziwszym, z obrazem Maryi. W najnowszym. I w szpitalnych kaplicach. Pamiętać. Nie czekać, aż gazety doniosą o kolejnym cudzie, w którym materia Hostii splotła się z tkanką konającego Serca. Wierzyć.

Maria Sołowiej, Ruda Śląska

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Bp Bronakowski: polskość nie może kojarzyć się z pijaństwem

2018-02-20 20:04

jk / Toruń (KAI)

- Kościół nie walczy z alkoholem, ale o godność człowieka. Polskość nie może kojarzyć się z pijaństwem - mówił bp Tadeusz Bronakowski na rozpoczęcie ogólnopolskiej konferencji pt. „Wolni w Chrystusie” zorganizowanej w Toruniu w dniach 20 i 21 lutego przez Zespół Komisji Episkopatu Polski ds. Apostolstwa Trzeźwości, Wyższą Szkołę Kultury Społecznej i Medialnej oraz Fundację Rozwoju Polski. Konferencja przybliża i promuje ogłoszony 13 lutego w Warszawie „Narodowy Program Trzeźwości”.

Katarzyna Cegielska
Bp Tadeusz Bronakowski

Konferencję „Wolni w Chrystusie” rozpoczęto Mszą św. pod przewodnictwem bp. Tadeusza Bronakowskiego sprawowaną w sanktuarium Najświętszej Maryi Panny Gwiazdy Nowej Ewangelizacji i św. Jana Pawła II w Toruniu.

Część wykładową, która odbyła się w Auli WSKSiM w Toruniu rozpoczął bp Tadeusz Bronakowski, przewodniczący Zespołu Komisji Episkopatu Polski ds. Apostolstwa Trzeźwości, która „w roku jubileuszu stulecia odzyskania niepodległości przez Polskę, w trosce o trzeźwość, która jest fundamentem wolności osobistej i narodowej, jako dar i zadanie Narodowego Kongresu Trzeźwości, wszystkim rodakom w kraju i za granicą” ogłosiła Narodowy Program Trzeźwości (NPT). - Kościół nie walczy z alkoholem, ale o godność człowieka. Polskość nie może kojarzyć się z pijaństwem - podkreślił na wstępie bp Bronakowski i zauważył, że NPT jest swoistą syreną alarmową mającą wybudzić społeczeństwo ze szkodliwego snu. Ma być przyczynkiem do dyskusji oraz wołaniem o mobilizację społeczną.

O realizacji NPT w polskich parafiach i wśród Polaków za granicą opowiadał ks. prof. KUL dr hab. Piotr Kulbacki. Prelegent zwrócił uwagę na to, że proponowany program jest długofalowy, obliczony na okres jednego pokolenia, gdyż ma na celu „trwałe przekształcenie kultury i zmianę postaw”. Przybliżył także kilka aspektów akcji „Nie piję, bo kocham”, która propaguje m.in. dobrowolną abstynencję i przypomina o okresach szczególnej intensyfikacji działań pro abstynenckich w Kościele, jakimi są np. Tydzień Modlitw o Trzeźwość Narodu, Wielki Post, czy miesiąc sierpień. Podkreślił również, że rolą NPT jest ożywienie prac trzeźwościowych na poziomie diecezji i parafii, a co za tym idzie - zwrócenie się w kierunku rodziny, która jest podstawowym miejscem do wychowania w trzeźwości.

Kolejny temat w telekonferencji przybliżył ks. dr Marek Dziewiecki, który skupił się na zdefiniowaniu pojęć wolność i trzeźwość oraz przedstawił alkoholizm jako zjawisko występujące w sferze psychologicznej, społecznej i duchowej funkcjonowania człowieka.

Ks. dr Marek Dziewiecki podkreślał, że wolność została dana człowiekowi po to, by mógł kochać. W tym kontekście należy patrzeć w sposób szeroki na trzeźwość, która jest wolnością w myśleniu, przeżywaniu emocjonalnym, podejmowaniu decyzji i budowaniu więzi z Bogiem, samym sobą i drugim człowiekiem. Alkoholizm niszczy te wszystkie wymiary wolności.

Agonią człowieka uzależnionego jest zranienie w wolności przyjmowania miłości – alkoholik nie chce przyjmować miłości, bo ten, kto kocha, stawia wymagania. W efekcie uzależniony zatraca zdolność wrażliwości na cierpienie kochających i używa wolności, by od tej miłości uciekać. – Tu nie wystarczą tłumaczenia, że umiera na raty – podkreślał ks. dr Dziewiecki. Jedynym ratunkiem jest cierpienie własne, czyli pozostawienie uzależnionego z wszelkimi konsekwencjami jego postępowania tak, by miał szansę powiedzieć sobie „zmieniam się albo umieram”.

Jako dar i zadanie NPT przedstawił prof. nzw. dr hab. Krzysztof Wojcieszek, który podkreślał, że obecne pijaństwo w Polsce jest spuścizną historii naszego kraju. Badania pokazują, że wyraźnie rosło od lat 50-tych XX wieku, czyli w czasie ustroju totalitarnego. Nie ma też większego znaczenia fakt, że aktualnie w Polsce funkcjonują jedne z najbardziej restrykcyjnych przepisów dotyczących trzeźwości, bowiem 200 lat zaborów wykształciło w Polakach wewnętrzny sprzeciw wobec prawa i mimo, że surowe, nie jest przestrzegane np. 75% osób łamie zakaz sprzedaży alkoholu osobom poniżej 18 roku życia.

– Potrzeba środowiskowego wzmocnienia działania prawa – mówił prof. Wojcieszek. NPT w takim ujęciu jawi się jako dar i szansa na wyjście z tzw. „grzechu cudzego”, który dominuje w alkoholizmie jako cudze niedopatrzenie, brak reakcji, czy złe wzorce i w efekcie wepchnięcie kogoś w dramat uzależnienia. Prelegent podkreślił, że przyjęcie takiego daru stawia określone wymagania przed społeczeństwem, gdyż skłania po pierwsze do promocji NPT, a następnie wprowadzania go w życie najlepiej poprzez jeden dobrze wybrany projekt praktyczny do realizacji rocznej.

Prelegenci podkreślali, że Kościół – kapłani i świeccy, głównie ci zaangażowani w życie ruchów i wspólnot, są szczególnie powołane do realizacji tego programu, gdyż spojrzenie na alkoholizm tylko w kategoriach choroby jest spłaszczeniem problemu i pominięciem sfery duchowej i sumienia. Jak zaznaczyli prelegenci, jednym z wymiarów alkoholizmu jest zaprzeczanie jego istnienia oraz bycie współuzależnionym, co z kolei, mimo cierpienia, blokuje chęć zmian.

Druga część ogólnopolskiej konferencji „Wolni w Chrystusie” odbędzie się 21 lutego w Auli WSKSiM w Toruniu. Poruszone zostaną m.in. kwestie uzależnienia behawioralnego, czy kosztów uzależnień.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 11/12 2017

Reklama

Najczęściej czytane

Wiele stron internetowych, wykorzystuje pliki cookies (ciasteczka). Służą one m.in. do tego, by zagłosować w sondzie. Nowe przepisy zobowiązują nas do poinformowania o tym. Dalsze korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki będzie oznaczało, że zgadzasz się na ich wykorzystywanie.
Aby dowiedzieć się więcej, przeczytaj o Polityce plików cookies.

Rozumiem