Reklama

Jestem od poczęcia

Prezydent podpisał ustawę obniżającą wiek emerytalny

2016-12-19 11:18

Artur Stelmasiak

To naprawdę piękny dzień. Dla nas, dla „Solidarności”, która przez ponad trzy lata od 2012 roku protestowała przeciwko podwyższeniu wieku emerytalnego — powiedział prezydent Andrzej Duda tuż po tym, jak podpisał ustawę obniżającą wiek emerytalny.

Prezydent przypominał, że cała sprawa rozpoczęła się w 2011 roku, gdy w kampanii wyborczej premier Donald Tusk zobowiązywał się, że do podwyższenia wieku emerytalnego nie dojdzie.

Niestety, w 2012 roku, gdy wybory się rozstrzygnęły, zrobił coś, czego polityk nie powinien nigdy robić. Złamał obietnicę, a przez Sejm i Senat została przeprowadzona ustawa podwyższająca wiek emerytalny do 67. roku życia. (…) Protestowały liczne środowiska, ale zmiana została przeforsowana. Liczono jeszcze na to, że być może TK uzna prawa obywatelskie, prawo interesów w toku, niestety, Trybunał nie stanął po stronie obywateli i zrobił to, co ucieszyło ówczesny rząd Platformy — przypominał.

Duda odnosił się do kampanii wyborczych w 2015 roku - parlamentarnej i prezydenckiej - gdzie wyborcy apelowali o obniżenie wieku emerytalnego.

Reklama

Chciałem ogromnie podziękować Solidarności za trwanie przy interesach Polaków, rządowi i większości parlamentarnej, premier Szydło i minister Rafalskiej, że mój projekt, złożony zgodnie z podjętym zobowiązaniem został przyjęty przez parlament. Dziś jest dla nas wielka chwila, że jako prezydent RP mogłem podpisać tę ustawę — tłumaczył prezydent.

I dodawał: z radością informuję moich rodaków, że zobowiązanie zostało spełnione. Ogromnie się z tego cieszę. Dla mnie z obecnością w polityce wiąże się wielka odpowiedzialność. Cieszę się, że te zobowiązania są konsekwentnie realizowane — podkreślił Andrzej Duda.

Jak przypominał prezydent, zmiana wychodzi na przeciw zgłaszanym postulatom społecznym, a ci, którzy będą chcieć pracować dłużej, będą mogli to robić.

Tagi:
polityka

Kłopoty Merkel

2018-06-13 09:54

Mirosław Piotrowski
Niedziela Ogólnopolska 24/2018, str. 43

W niemieckim Urzędzie ds. Migracji i Uchodźców doszło do nadużyć. Funkcjonariusze mieli sprzedawać imigrantom prawo do azylu.

Wikimedia commons

Po wyborze Angeli Merkel po raz czwarty na kanclerz Niemiec szef opozycyjnej Alternatywy dla Niemiec Alexander Gauland zapowiedział, że będzie na nią polował. I bynajmniej nie są to słowa rzucone na wiatr.

Gauland, który przez kilkadziesiąt lat był członkiem CDU, czyli obecnie rządzącej formacji, chce dowieść, że Merkel złamała niemiecką konstytucję, podejmując samodzielnie decyzję o wpuszczeniu imigrantów do Niemiec. Jeśli Trybunał Konstytucyjny w Karlsruhe rozpatrzyłby ten wniosek, Merkel mogłaby mieć poważne problemy. Okazało się też, że w niemieckim Urzędzie ds. Migracji i Uchodźców (BAMF) doszło do nadużyć. Mówiąc wprost, funkcjonariusze tego urzędu mieli sprzedawać imigrantom prawo do azylu. W Bundestagu liberalna partia FDP wystąpiła z wnioskiem o powołanie komisji śledczej. Natychmiast przyłączyła się też AfD, a Zieloni, lewica i SPD domagają się wyjaśnień, choć w nieco innym trybie. Jeśli formacje te zdołają się porozumieć, możemy być świadkami ogromnej afery. Niemcy już dziś nie mogą się doliczyć wielu tysięcy imigrantów, którzy zapadli się pod ziemię. A w ich gronie z pewnością znajdowały się nie tylko kobiety i dzieci, ale byli także zdrowi młodzi mężczyźni, zdolni do ataków terrorystycznych. Za lekkomyślną decyzję Merkel Niemcy muszą słono płacić, dlatego w przyszłym budżecie Unii chcą zagwarantować sobie sumę ok. 5 mld euro w ramach rekompensaty za przyjmowanie uchodźców. Dzieje się tak według od dawna stosowanej zasady, że gdy nasi zachodni sąsiedzi mają u siebie problem, to natychmiast starają się go „uwspólnotowić”, czyli podzielić się nim z innymi krajami członkowskimi Unii. Jeśli natomiast nad Sprewą zachodzi uzasadnione podejrzenie złamania prawa, a nawet konstytucji, to nie ma mowy, aby zajęły się tym agendy unijnych instytucji – od pouczania bowiem są Berlin i kontrolowani przez niego brukselscy urzędnicy. Swoje obawy, rzekomo w imieniu całej wspólnoty, formułują więc Juncker, Timmermans, Tusk, a w imieniu Niemiec – ostatnio tamtejsi Zieloni, którzy chcieliby zablokować reformę sądownictwa w Polsce. Wnioskują oni do Komisji Europejskiej o włączenie trybu przyspieszonego wobec naszego kraju. Kanclerz Merkel nie jest aż tak hałaśliwa, ale cały czas podkreśla, że popiera działania Komisji. Nic dziwnego, tak naprawdę to jej Komisja, jej przewodniczący Rady Europejskiej i Parlamentu Europejskiego. Rządzona przez nią CDU ma decydujący głos w Europejskiej Partii Ludowej, która wyznaczyła kandydatów na wszystkie najważniejsze stanowiska w Unii. Dzieje się tak, gdyż EPL jest największą unijną polityczną formacją, z Polski zasilaną przez europosłów PO i PSL. Jednak za rok odbędą się kolejne wybory do europarlamentu i formacja ta może się poważnie zmniejszyć – w skali całej Unii. Słowem, może już nie być pierwsza, czyli największa. A jeśli siłę pokażą, jak chociażby ostatnio we Włoszech, a wcześniej w Austrii, ugrupowania antyimigracyjne, narodowe, konserwatywne i zechcą sięgnąć po dotychczas niedostępne dla nich stanowiska, to dla Angeli Merkel będzie oznaczać początek nowych europejskich kłopotów.

Mirosław Piotrowski
Poseł do Parlamentu Europejskiego, www.piotrowski.org.pl

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 5/6 2018

Licheń: wspomnienie liturgiczne 108 błogosławionych męczenników

2018-06-18 11:04

ra / Licheń (KAI)

Ogólnopolskie uroczystości ku czci 108 Męczenników z czasów II wojny światowej odbyły się w niedzielę w Sanktuarium Matki Bożej Licheńskiej. Mszy św. przewodniczył o. Gabriel Bartoszewski OFMCap, wicepostulator w procesie beatyfikacyjnym 108 męczenników. Słowo do zgromadzonych wiernych wygłosił postulator generalny w tym procesie ks. Tomasz Kaczmarek.

Robert Adamczyk

"Właśnie oni za wierność Bożemu prawu, zostali pomordowani w różnych miejscach przez niemieckich nazistów, zwolenników ateistycznej wizji Hitlera” - mówił ks. Kaczmarek

Przypominając o beatyfikowaniu polskich męczenników przez Jana Pawła II w 1999 r. kaznodzieja wskazał: „Nasz rodak pokazał całemu światu, że są to autentyczne wzory i za nimi możemy iść w sposób bezpieczny. Oni oddali życie za Chrystusa, a teraz orędują za nami u Pana w niebie”.

Z kolei o. Bartoszewski podkreślił, że wspominani męczennicy, począwszy od chrztu, przez bierzmowanie, aż do kapłaństwa, odegrali wybitną rolę wpływając na poziom życia moralnego w ówczesnej Polsce. "Bardzo często to stanowiło powód ich aresztowania i skazania na śmierć. Pomimo tego prześladowania nie stracili ducha, pozostawiając nam przykład do naśladowania” - zauważył zakonnik.

Po Mszy św. wierni udali się do kaplicy poświęconej 108. Męczennikom, gdzie została odmówiona modlitwa.

Robert Adamczyk

Ogólnopolskie uroczystości ku czci 108 błogosławionych Męczenników przypadają w pierwszą sobotę po 13 czerwca. W gronie osób zamordowanych w trakcie II wojny światowej „z nienawiści do wiary” znaleźli się: trzej biskupi, dwudziestu sześciu kapłanów zakonnych, trzech kleryków, siedmiu braci zakonnych, osiem sióstr zakonnych i dziewięć osób świeckich. Pośród nich znajduje się dwójka kapłanów ze Zgromadzenia Księży Marianów: bł. Antoni Leszczewicz MIC oraz bł. Jerzy Kaszyra MIC.

Robert Adamczyk
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Korea Płd.: modlitewna nowenna o pokój i pojednanie

2018-06-18 20:36

vaticannews.va / Seul (KAI)

W Korei Południowej trwa specjalna nowenna modlitewna o pokój i pojednanie na Półwyspie Koreańskim. Zorganizował ją tamtejszy episkopat podkreślając, że trwający dialog polityczny potrzebuje modlitewnego wsparcia.

East News/AP Photo/Ahn Young-joon

Zachodzące zmiany Koreańczycy wciąż przyjmują z pewną nieśmiałością, jakby nie dowierzając, że pojednanie między obu Koreami może stać się faktem. „Ziarno porozumienia i pokoju zostało zasiane, pierwsze mury obalono trzeba mieć nadzieję na wspólną pokojową przyszłość” – podkreśla bp Lazzaro You Heung-sik.

Ordynariusz Daejeon zauważa, że pierwszą oznaką nowej wiosny w relacjach między Północą a Południem był start sportowców zwaśnionych krajów na Zimowych Igrzyskach Olimpijskich, a następnie szczyt w Singapurze i spotkanie prezydenta USA Donalda Trumpa z przywódcą Korei Północnej Kim Dzong-unem.

- 25 czerwca 1950 r. w Korei wybuchła wojna. Do ubiegłego roku Półwysep Koreański był najbardziej niebezpiecznym miejscem na świecie. Ostatnie inicjatywy były sianiem ziaren pokoju na tej ziemi i dały początek nowej erze – mówi Radiu Watykańskiemu bp You Heung-sik. – Ufam, że Korea Północna nie wycofa się z dialogu, byłoby to jak zbudowanie mostu, który następnie się rozpadł. Trzeba kontynuować dialog! Przez ponad 65 lat obie Korea żyły w klimacie nienawiści, podziałów, zazdrości. Teraz trzeba naprawdę otworzyć serca, umysły i nasze dusze na przebaczenie i pojednanie. Trzeba wspólnie zatroszczyć się o wzajemne braterstwo, szczerze i pełni ufności iść dalej tą drogą.

21 czerwca w Daegu odbędzie się konferencja poświęcona przyszłości Półwyspu Koreańskiego.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem