Reklama

Abp Depo wprowadził relikwie św. Jana Pawła II

2016-12-16 07:52

Ks. Mariusz Frukacz

Bożena Sztajner/Niedziela

„Przez Maryję ku Chrystusowi, to dzisiaj jest program dla nas” – mówił abp Wacław Depo metropolita częstochowski, który wieczorem 15 grudnia dokonał uroczystego wprowadzenia relikwii św. Jana Pawła II do kościoła pw. Narodzenia Pańskiego w Częstochowie.

W uroczystościach wzięli udział kapłani z dziekanem regionu ks. prał. Stanisławem Iłczykiem, dziekanem dekanatu św. Zygmunta ks. prał. Marianem Wojcieszakiem, osoby życia konsekrowanego oraz licznie zgromadzeni wierni.

Zobacz zdjęcia: Wprowadzenie relikwii św. Jana Pawła II

Uroczystości rozpoczęły się przy krzyżu misyjnym modlitwą różańcową. Następnie po wprowadzeniu relikwii do świątyni abp Wacław Depo dokonał poświęcenia nowego witraża z wizerunkiem św. Jana Pawła II.

Na początku Mszy św. ks. Tadeusz Zawierucha, proboszcz parafii pw. Narodzenia Pańskiego w Częstochowie podkreślił, że „tytuł naszej parafii nakreśla naszą troskę o życie człowieka i jego obronę” - Chcemy umacniać wiarę, bronić chrześcijańskich wartości i zgłębiać nauczanie św. Jana Pawła II – mówił ks. Zawierucha.

Reklama

W homilii abp Depo przypomniał, że „pozdrowienie chrześcijańskie „Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus” wypowiedziane przez Jana Pawła II 16 października 1978 r. to było wyznanie wiary, które zostało przedłużone przez encyklikę o Odkupicielu człowieka”.

„Kościół nie może odstąpić człowieka, którego „los” — to znaczy wybranie i powołanie, narodziny i śmierć, zbawienie lub odrzucenie — w tak ścisły i nierozerwalny sposób zespolone są z Chrystusem” – mówił abp Depo za św. Janem Pawłem II.

Odnosząc się do 1050. rocznicy Chrztu Polski arcybiskup przypomniał słowa św. Jana Pawła II wypowiedziane na Placu Zwycięstwa w Warszawie, w czerwcu 1979 r. „Kościół przyniósł Polsce Chrystusa - to znaczy klucz do rozumienia tej wielkiej i podstawowej rzeczywistości, jaką jest człowiek. Człowieka bowiem nie można do końca zrozumieć bez Chrystusa” – mówił wówczas Jan Paweł II.

Metropolita częstochowski podkreślił, że „zadaniem Kościoła jest chodzenie po drogach człowieka” i dodał, że „wprowadzając relikwie do świątyni musimy zrozumieć głębię obecności Jana Pawła II od wewnątrz, na płaszczyźnie wiary”.

Abp Depo odniósł się krytycznie do tzw. „mistrzostw Polski w szkalowaniu św. Jana Pawła II” w Internecie. – To jest nie tylko zdrada i wystąpienie przeciwko wierze. To jest zdrada Polski i hańba, że coś takiego się stało. Zagubiliśmy wolność bez prawdy. Nie ma wolności poza prawdą – mówił abp Depo.

Metropolita częstochowski podkreślił, że „musimy znać prawdę o Janie Pawle II i nią się dzielić”.

Arcybiskup przypomniał, że św. Jan Paweł II uczył nas nabożeństwa i czci do Bogurodzicy – Czy można pomyśleć historię naszego miasta, Częstochowy bez odniesienia do Maryi? Tego uczymy się spod Serca Matki – mówił arcybiskup.

„ Jan Paweł II uczył nas tajemnicy Kościoła jako wspólnoty. A dzisiaj w imię wolności spycha się ludzi religijnych na bok i mówi się im: „Gromadźcie się w kościołach, kaplicach, ale nie wychodźcie na zewnątrz” – kontynuował abp Depo.

Arcybiskup przypomniał również, że „św. Jan Paweł II uczył nas tajemnicy cierpienia” – Sam przechodził przez tę tajemnicę. Był zjednoczony z Chrystusem poprzez cierpienie i poprzez krzyż – podkreślił abp Depo i dodał: „Kto idzie za Chrystusem to musi przyjąć swój krzyż i iść za Nim”.

Arcybiskup wezwał wstawiennictwa Maryi spełnionego Adwentu, by „była obecna na dogach naszego życia”.

Na zakończenie Mszy św. metropolita częstochowski udzielił błogosławieństwa relikwiami św. Jana Pawła II. Następnie wierni ucałowali relikwie.

Relikwie krwi św. Jana Pawła II przekazał parafii pw. Narodzenia Pańskiego w Częstochowie 25 kwietnia 2016 r. kard. Stanisław Dziwisz, metropolita krakowski i osobisty sekretarz św. Jana Pawła II,

Parafia pw. Narodzenia Pańskiego została powołana do istnienia dla upamiętnienia Wielkiego Jubileuszu Roku 2000 od Narodzenia Jezusa Chrystusa. Parafię erygował abp Stanisław Nowak 25 grudnia 2000 r. wydzielając jej terytorium z parafii archikatedralnej, św. Stanisława Kostki i św. Andrzeja i Benedykta Pustelników. Pierwsze inicjatywy zmierzające do utworzenia tu samodzielnego duszpasterstwa podjął w 1998 r. ks. Jacek Fuljanty. Funkcjonowanie tej wspólnoty dokonywało się przy znacznym udziale i zaangażowaniu ks. Mariana Dudy, pomysłodawcy i pierwszego jej proboszcza oraz przy wsparciu materialnym tygodnika katolickiego „Niedziela”.

Ks. M. Duda zorganizował dla parafii kaplicę mszalną przy ul. Orzechowskiego nr 1. Jego następca ks. Andrzej Karczewski zaadaptował budynki parafialne dla potrzeb duszpastersko-mieszkalnych oraz przeprowadził remont elewacji wszystkich obiektów. Od 2010 r. proboszczem parafii jest ks. Tadeusz Zawierucha. W 2010 r. przebudowano pomieszczenie przeznaczone na zakrystię. Natomiast 11 grudnia 2013 r. abp Wacław Depo, metropolita częstochowski poświęcił nową świątynię.

Na terenie parafii na dworcu PKP istnieje kaplica dworcowa poświęcona 8 listopada 1998 r. przez abp. Nowaka.

Tagi:
Jan Paweł II

Pielgrzymka Archidiecezji Częstochowskiej do grobów św. Jana Pawła II i św. Ojca Pio (28.09 – 07.10.2018)

2018-06-20 18:45

Archidiecezja Częstochowska

WENECJA – PADWA - MANOPPELLO – LANCIANO – SAN GIOVANI ROTONDO – MONTE SANT'T ANGELO – RZYM – WATYKAN – ORVIETTO – ASYŻ

o. Waldemar Gonczaruk CSsR

1 DZIEŃ: PT 28.09.2018

CZĘSTOCHOWA , godz. 15.00 podstawienie autokaru na parking przed Kościołem - godz. 15.30 – odjazd. Przejazd non stop przez Czechy , Austrię . Po drodze przyjazd do WIEDNIA – Wjazd na KAHLENBERG skąd ujrzymy nocną panoramę tego wspaniałego miasta – objazd Ringu – dalsza podróż do Włoch. W trakcie podróży jeden dłuższy postój na posiłek / prowiant własny uczestników /

2 DZIEŃ: SO 29.09.2018

Przyjazd do WENECJI na parking Tronchetto - rejs wynajętą łodzią po Lagunie Weneckiej. Po rejsie piesze zwiedzanie. Spacer rozpoczynamy od Placu Św. Marka – zdaniem Napoleona Bonaparte „najpiękniejszego salonu świata”. Następnie Bazylika Św. Marka - sanktuarium skrywające relikwie Św. Marka i najcenniejsze dzieło jubilerskie zwane Pala d’Oro - Złotym Ołtarzem, sprowadzone z podbitego w 1204 roku Konstantynopola. Będziemy również podziwiać Pałac Dożów oraz Most Westchnień. Spacer malowniczymi uliczkami do Mostu Rialto, czas wolny na posiłek. Przejazd do PADWY - nawiedzenie sanktuarium Św. Antoniego. Msza Św. w Bazylice. Przejazd do hotelu w okolicy Rimini. – Zakwaterowanie w hotelu Obiadokolacja, nocleg.

3 DZIEŃ: N 30.09.2018

Śniadanie. Przejazd do MANOPPELLO. Nawiedzenie kościoła Kapucynów gdzie od XVI wieku przechowywany jest Volto Santo - Cudowne Oblicze Jezusa Chrystusa, który, jak głosi miejscowa legenda, trafił do tego zapomnianego zakątka Włoch za sprawą "cudownej interwencji Niebios". około południa Msza Św. Przejazd do LANCIANO gdzie nawiedzimy miejsce pierwszego w historii chrześcijaństwa Cudu Eucharystycznego. W trakcie zwiedzania czas wolny na posiłek Przejazd do hotelu w SAN GIOVANI ROTONDO – Zakwaterowanie w hotelu Obiadokolacja, nocleg.

4 DZIEŃ: PN 01.10.2018

Śniadanie. Pobyt SAN GIOVANI ROTONDO . Nawiedzenie Sanktuarium Św. Ojca Pio z Pietrelciny – wizyta w muzeum mu poświęconym. Czas na modlitwę . W trakcie tego dnia przejedziemy do MONTE SANT'T ANGELO . Nawiedzenie Sanktuarium Świętego Michała Archanioła – jednego z najstarszych sanktuariów chrześcijańskich na świecie gdzie początki kultowi Świętego Michała Archanioła na górze Gargano dały cudowne wydarzenia, związane z objawieniami Świętego Michała jakie dokonały się w tym miejscu. Powrót do hotelu - Obiadokolacja, nocleg.

5 DZIEŃ: WT 02.10.2018

Śniadanie. W godzinach porannych msza św. w sanktuarium Św.Ojca Pio po której udamy się w dalszą drogę do MONTE CASSINO - chwila zadumy na Cmentarzu Żołnierzy Polskich. Następnie zwiedzimy Opactwo Benedyktynów, które założył Benedykt z Nursji w roku 529. Strategiczne położenie budowli, niedaleko ważnej drogi łączącej Rzym z Neapolem, sprawiało, że wielokrotnie klasztor stawał się celem prób zdobycia. Przejazd do hotelu we FIUGGI. – Zakwaterowanie w hotelu Obiadokolacja, nocleg.

6 DZIEŃ: SR 03.10.2018

Śniadanie. Przejazd do Stolicy Apostolskiej na Audiencję Generalną będącą spotkaniem głowy kościoła rzymsko-katolickiego z wiernymi w formie katechezy. Po zakończeniu audiencji udamy się na zwiedzanie Na spacer aby zobaczyć Fontannę di Trevi oraz Plac i Schody Hiszpańskie. Przejazd metrem do Bazyliki Matki Boskiej Większej zwanej również Bazyliką Matki Boskiej Śnieżnej. Następnie przejście do Bazyliki Św. Jana na Lateranie przy której znajdują się Święte Schody które według tradycji zostały sprowadzone z Ziemi Świętej do Rzymu przez św. Helenę – matkę cesarza Konstantyna. Msza. Św w Bazylice Św .Jana na Lateranie. Powrót do hotelu we FIUGGI. – Obiadokolacja, nocleg.

7 DZIEŃ: CZW 04.10.2018

Śniadanie. Przejazd do RZYMU - zwiedzanie rozpoczniemy mszą św. w Kościele Św. Ducha położonego w pobliżu WATYKANU. Następnie udamy się do Bazyliki św. Piotra w celu nawiedzenia grobu Św. Jana Pawła II i podziękowania Bogu za Jego kanonizację - wspólną modlitwą. Następnie rozpoczniemy zwiedzanie Bazyliki Św. Piotra - największego kościoła rzymskokatolickiego na świecie wybudowanego w miejscu w którym od 2 tyś lat chrześcijaństwa spoczywają doczesne szczątki namiestnika Chrystusa na Ziemi, pierwszego papieża - Św. Piotra. W bazylice będziemy również podziwiać najcenniejsze dzieła sztuki okresu odrodzenia i baroku. Wśród nich baldachim z brązu wykonany przez G.L. Berniniego i słynna Pieta M. Anioła - "najpiękniejsza rzeźba przeszłości, teraźniejszości i przyszłości." Po wyjściu z bazyliki udamy się pod Zamek Św. Anioła i rozpoczniemy spacer po „Wieczym Mieście” Na trasie naszego spaceru: Piazza Navona z fontanną „Czterech Rzek” Berniniego. Panteon – perełka architektoniczna wybudowana w I połowie II wieku n.e., jedyna antyczna pozostałość stojącą po dziś dzień w całości. Następnie przejdziemy na Plac Wenecki przy którym stoi pomnik przypominającym o wielkim dziele zjednoczenia państwa włoskiego w latach 1860-1870 i przedstawiający pierwszego jego króla Wiktora Emanuela II. Dalsze zwiedzanie miasta: przejście na Kapitol - miejsce od czasów antycznych uważane za serce duchowe , polityczne i kulturalne Rzymu. Z trasu widokowego na Kapitolu ujrzymy antyczne Forum Romanum a następnie dotrzemy pod najsłynniejszy amfiteatr świata - Koloseum.. Powrót do hotelu we FIUGGI. – Obiadokolacja, nocleg

8 DZIEŃ: PT 05.10.2018

Śniadanie. Przejazd do RZYMU. Przejazd na Via Appia – antyczną drogę przy której znajdują Katakumby. Zwiedzanie podziemnych cmentarzysk oraz msza Św w Katakumbach. Po mszy nawiedzenie kościółka Quo Vadis. Następnie nawiedzimy Bazylikę Św. Pawła za Murami. Wyjazd do ORVIETO. Nawiedzenie gotyckiej katedry w której przechowywane są relikwie Cudu Eucharystycznego z roku 1263 po którym rok później papież Urban IV ogłosił Święto Bożego Ciała. Przejazd od hotelu w okolicy CHIUSII – Zakwaterowanie w hotelu - Obiadokolacja, nocleg.

9 DZIEŃ: SO 06.10.2018

Śniadanie. Przejazd do ASYŻU . Nawiedzimy Kościół i grób Św. Klary .Następnie spacer przez centrum miasta W trakcie zwiedzania przerwa na obiad .Następnie złożymy wizytę w Bazylice Św. Franciszka. W bazylice nawiedzimy grób Św. Franciszka oraz będziemy podziwiać min. cykl 24 fresków mistrza Giotto. Msza Św. w Bazylice Św. Franciszka po której udamy się do Bazyliki S.Maria degli Angeli z Kaplicą Porcjunkuli – miejsca będącego kolebką zakonu franciszkańskiego a także miejsce śmierci świętego. W godz. popołudniowych wyjazd w drogę powrotną do Polski .

10 DZIEŃ: N 07.10.2018

Przejazd przez Czechy, Austrię, Niemcy. Po drodze jeden dłuższy postój na kolację / prowiant własny uczestników /. Powrót do CZĘSTOCHOWY w godz. popołudniowych. Zakończenie pielgrzymki

ŚWIADCZENIA :

ZAKWATEROWANIE:

7 noclegów w hotelach ** i *** pokoje 2,3 os. z łazienkami: 1 nocleg w okolicy Rimini, 2 noclegi w San Giovanni Rotundo , 3 noclegi w okolicy Rzymu, 1 nocleg w okolicy Chiusi ,

WYŻYWIENIE:

7 śniadań wzmocnionych, 7 kolacji składających się z 2 dań na ciepło, deseru i wody mineralnej + dodatkowy obiad w Asyżu

TRANSPORT:

Autokar z klimatyzacją, toaletą, video i barkiem

UBEZPIECZENIE:

Signal Iduna S. A.

CENA : 960,00 zł + 320Euro

Cena obejmuje : Zakwaterowanie , wyżywienie , transport , ubezpieczenie , pilota

Cena obejmuje poniższy program :

rejs w Wenecji

bilety na metro w Rzymie

Przewodnicy + słuchawki w Rzymie , Asyżu

bilety na autobus w SGR , kolejkę w Orvietto

bilety do Katakumb

dodatkowa obiadokolacja w Asyżu w dniu wyjazdu do Polski

słuchawki - system Alma Tour Guide *

* system Alma Tour Guide ( bezprzewodowy elektroniczny system komunikowania się pomiędzy pilotem / przewodnikiem a uczestnikami wycieczki powodujący , że podczas zwiedzania cały czas uczestnicy słyszą zarówno przewodnika jak i pilota grupy )

Informacje praktyczne

W zwiedzanych obiektach sakralnych obowiązuje odpowiedni ubiór (długie spodnie i spódnice oraz zakryte ramiona). Cena ewentualnych dodatkowych posiłków w trakcie zwiedzania we Włoszech ok. 12 EUR ( płatne przez uczestników indywidualnie ). Napoje do kolacji płatne dodatkowo: ok. 2-3 EUR na os.

UWAGA :

Organizatorzy zastrzegają sobie prawo możliwości zmiany kolejności zwiedzanych obiektów.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Urodził się jako święty

2018-06-06 10:32

Rozmawia Lidia Dudkiewicz
Niedziela Ogólnopolska 23/2018, str. 12-14

Archiwum
Ks. Dolindo Ruotolo zostawił nam orędzie o bliskości Chrystusa i sile zaufania: „Jezu, Ty się tym zajmij!”

LIDIA DUDKIEWICZ: – Wydaje się, że zaczyna do nas docierać głos św. Jana Pawła II, który uważał, iż święci uratują świat. Dziś coraz bardziej zaludnia się kontynent cyfrowy – ludzie przenoszą się do przestrzeni wirtualnej – świat się laicyzuje, a jednocześnie biografia nieznanego wcześniej kapłana z Neapolu błyskawicznie staje się bestsellerem. Jak to wytłumaczyć? Skąd, zdaniem Księdza Profesora, bierze się dziś nadzwyczajna popularność ks. Dolindo Ruotolo?

KS. PROF. ROBERT SKRZYPCZAK: – Zaraz po Soborze Watykańskim II powstało poczucie ogromnego kryzysu chrześcijaństwa na Zachodzie. Było to związane z podziałami, które nastąpiły w Kościele. Z jednej strony stanęli wówczas zwolennicy szybkich zmian, podążania za postępem, dostosowania Kościoła do zmieniającego się świata, z drugiej – zwolennicy włączenia biegu wstecznego, powrotu do tradycji. A przy tym wszystkim mieliśmy pustoszejące kościoły, seminaria, zakony, kryzys zainteresowania modlitwą, kryzys spowiedzi – w związku z tym również odczuwania grzechu – kontestację nauczania Kościoła, wszystko, co przyniosła rewolucja seksualna w 1968 r. To naprawdę przerażało wielu obserwatorów, pasterzy i teologów zamiast dostarczać radość nowej wiosny Kościoła. Kard. Joseph Ratzinger w swojej głośnej książce „Raport o stanie wiary” napisał, że jeśli w Kościele nie pojawią się owoce świętości, to odbije on w sobie cały kryzys pokolenia. Tylko święci mogą ratować Kościół. I gdy przypatrujemy się historii chrześcijaństwa, widzimy, że kiedy dochodziło do zamętu, braku jedności, pesymizmu, Bóg budził wybitne jednostki – świętych, którzy ratowali Kościół. W wiekach średnich, gdy rozkwitały herezje, był to m.in. św. Dominik. Spójrzmy na ogromny wysyp świętych po Soborze Trydenckim – od mistyków hiszpańskich przez Ignacego Loyolę, Karola Boromeusza po Andrzeja Bobolę. Tak samo jest po Soborze Watykańskim II. Bóg wychodzi naprzeciw – a czasami uprzedza znaki kryzysu, wzbudzając świętych. W Polsce jesteśmy szczęściarzami – w zlaicyzowanym świecie wciąż stanowimy wyspę żywej wiary. Wciąż są u nas ludzie, którzy chętnie przychodzą do kościoła, biorą udział w pielgrzymkach, w rekolekcjach i w nabożeństwach, przystępują do sakramentów i chcą się nawracać.

– Z czego to wynika?

– Przez długi czas przeżywaliśmy ucisk wiary, prześladowanie, a poza tym jesteśmy pokoleniem dotkniętym zasiewem świętości, o którym wspomniałem. Jesteśmy pokoleniem, które miało wielkiego świętego – Jana Pawła II. I myślę, że duchowo to odczuwamy – nawet jeśli ktoś się zagubi, odłączy od praktykowanej wiary, gdzieś w głębi duszy ten posiew zostaje. Polacy są także bardzo wrażliwi na św. Faustynę, na św. Szarbela i podobnie teraz bardzo dobrze zareagowali na postać świętego kapłana z Neapolu.

– Czy mógłby Ksiądz Profesor przybliżyć duchową sylwetkę ks. Dolindo? Jego najbliższa żyjąca krewna twierdzi, że urodził się już jako święty.

– Myślę, że ks. Dolindo przemawia do nas bardzo mocno swoją postawą wewnętrznej radości w przeciwnościach. Oznacza to, że znalazł on prawdziwe oparcie w życiu. To bardzo ważne – dziś wielu ludzi nie ma na co ani na kogo liczyć. W związku z tym liczą na samych siebie i wpadają w przewlekły stres czy przerażenie, mówiąc: wszystko jest na mojej głowie, nikt mi nie pomaga. Tymczasem ks. Dolindo jest świadkiem szukania oparcia w miłości Boga, w Chrystusie. Nawet jeśli ktoś jeszcze nie poznał samej postaci kapłana z Neapolu, to zapewne słyszał wcześniej o modlitwie „Jezu, Ty się tym zajmij!”. To jest kwintesencja takiej postawy zaufania. Oczywiście, wymaga ona wyjaśnienia, nie wszyscy właściwie ją rozumieją. Łatwo można pomyśleć, że jest to pewien rodzaj spychologii, że przez ten akt zawierzenia wyznacza się Chrystusowi powinności, którymi sam nie mam ochoty się zająć. Nie o to chodzi. „Jezu, Ty się tym zajmij!” to akt radykalnego zaufania. Ks. Dolindo często mówił, że ludzie nie widzą Boga właśnie dlatego, że Mu nie ufają. Tymczasem Boga możesz zobaczyć, kiedy obdarzysz Go zaufaniem. Wywodzi się to wprost z Ewangelii – gdy ludzie przychodzili do Chrystusa ze swoimi sprawami, prosili Go o zdrowie dla siebie lub dla kogoś bliskiego, o uwolnienie od demona, Jezus często zaczynał od pytania o wiarę. Uzależniał spotkanie z Jego mocą od wiary człowieka, który do Niego przychodził. I nie chodziło o wiarę jako światopogląd religijny, ale o osobiste otwarcie, często wbrew oczywistym, namacalnym faktom.

– Jak realizowało się to w życiu ks. Dolindo?

– Została po nim potężna autobiografia pt. „Dolindo znaczy ból”. Opisuje on tam swoje życie – i rzeczywiście, jest to prawdziwe pasmo bólu i nieszczęść, które rozpoczęły się już w dzieciństwie. Jego rodzice się rozwiedli. Wcześniej jego ojciec, Rafaele, sadystycznie wychowywał swoje dzieci. Mały Dolindo nieraz był bity, za drobne przewinienia trafiał na długie godziny do komórki ze szczurami. Wtedy klękał i modlił się za tatę. W tak strasznych warunkach budziły się w nim miłość i zaufanie do Chrystusa! Później, jako chłopak, przeżywał niepowodzenia w szkole – co z pewnością było efektem wieloletniego udręczenia i zamknięcia. Został wysłany do prestiżowego liceum w Neapolu – był z niego dwukrotnie wyrzucony, następnie wstąpił do mniejszego seminarium duchownego – dostawał same dwóje, jedna po drugiej... Aż do momentu, kiedy pewnego dnia zwrócił się ze łzami do Matki Bożej: Maryjo, jeśli chcesz, żebym został księdzem, pomóż mi, żebym nie był takim kretynem – on tak często o sobie mówił... Sam nie mógł nic zrobić, oddał się w ręce Maryi i prosił o wstawiennictwo – i to był moment zaufania. Zerwał się nagły podmuch wiatru, aż obrazek, który stał na półce, niespodziewanie znalazł się na jego czole. I ten symboliczny moment go odblokował. Okazało się, że w chłopcu drzemie ogromny intelekt. Już jako młody kapłan rozpoczął coś, co dzisiaj moglibyśmy nazwać duszpasterstwem akademickim, ówcześnie zupełnie nieznanym. Ponieważ cechowała go ogromna miłość do Pisma Świętego, zaczął studiować język hebrajski, dużo czytał i modlił się. Szybko stał się słynny z powodu swoich biblijnych katechez, które głosił w kościołach i w domach – a to gromadziło wokół niego wielu studentów, młodych ludzi. Znajdowali oni w ks. Dolindo niezwykłego ewangelizatora, spowiednika i ojca duchowego. To, oczywiście, budziło w wielu ludziach coś odwrotnego: zazdrość, zawiść, pomówienia, próby wplątania go w lokalne afery... Jak wiemy, te doprowadziły ks. Dolindo do postawienia go przed Świętym Oficjum, oskarżenia o herezję i, ostatecznie, do lat suspensy. Ks. Dolindo cierpiał, ale nigdy nie odpłacił złem za zło. Nie słyszano, żeby kiedykolwiek narzekał, pomstował czy kogoś krytykował. Nie pozwalał także innym ludziom na szemranie przeciwko Kościołowi czy pasterzom. Zawsze powtarzał, że Kościół to Jezus. To była jego ulubiona definicja. Jednocześnie jest to serce Dobrej Nowiny: w Kościele pośród ludzkich grzechów i mimo ludzkiej słabości działa Chrystus – nieskończenie potężniejszy od nas. Ks. Dolindo doskonale to rozumiał i wiedział, że trzeba przede wszystkim ufać Jezusowi.

– Biografia ks. Dolindo cieszy się wielkim zainteresowaniem zwłaszcza wśród księży. Świadectwo jego życia dla wielu z nich stanowi umocnienie w powołaniu... Dlaczego? Co kapłani odkrywają w życiu księdza z Neapolu?

– Często spotykam się z kapłanami, którzy chętnie rozmawiają na temat ks. Dolindo, pytają o niego, czasem piszą do mnie z prośbą o więcej jego pism w języku polskim. Wiem, że także niektórzy księża biskupi są poruszeni postacią kapłana z Neapolu. Ostatnio zostałem nawet poproszony, by w jednej z diecezji poprowadzić dzień formacyjny dla kapłanów właśnie na temat ks. Dolindo. Słyszę świadectwa, że ks. Dolindo uratował już niektórych kapłanów z sytuacji kryzysowych, wątpliwości, cierpień, które zamieniały się w zniechęcenie. Są także kapłani, którzy w tej intencji pojechali do Neapolu – modlić się przy grobie ks. Dolindo, by powierzać tam swoje kapłaństwo... Ks. Dolindo rzeczywiście jest dużym wsparciem w tym powołaniu. Dlaczego? Myślę, że wszyscy jesteśmy w kruchym momencie zaburzenia tożsamości i jest to generalny powód duchowego cierpienia wielu ludzi. Coraz mniej oczywista staje się odpowiedź na pytanie, co to znaczy być kobietą, mężczyzną, matką, ojcem, małżonkiem... To dotyka również kapłanów, którzy często tracą z oczu jednolity model bycia pasterzem, wpadają w myślenie, że bycie dobrym księdzem oznacza bycie menadżerem, organizatorem pielgrzymek, turniejów sportowych, bycie dobrym psychologiem czy budowniczym... Wtedy pomija się to, co dla każdego księdza powinno być najbardziej smakowite – głoszenie ludziom Ewangelii i dawanie Chrystusa w sakramentach. Z tego płyną miłość, pokora, prostota – to jest jako pierwsze kojarzone z byciem człowiekiem Boga i tego przede wszystkim oczekują od nas wierni. Właśnie taki model kapłaństwa pokazuje ks. Dolindo. Wystarczy dzisiaj pojechać do Neapolu i spytać tamtejszych mieszkańców o „padre Dolindo” – natychmiast się ożywiają i zaczynają opowiadać o jego dobroci. Tymczasem dzisiaj księża starają się być profesjonalistami w konkretnych świeckich dziedzinach, a to często jest przyczyną wewnętrznego znerwicowania i w konsekwencji prowadzi do kryzysów. Ks. Dolindo wiedział, że chodzi o to, by mieć w sobie dobroć samego Chrystusa.

– „Nic, co wyszło spod pióra ks. Dolindo, ani jedno słowo, nie może być zaprzepaszczone. Święty to kapłan” – powiedział św. Ojciec Pio. Ksiądz Profesor sprawił, że Polacy otrzymali porcję dzieł ks. Dolindo pt. „W twej duszy jest niebo. Konferencje i świadectwa”. Co znajdziemy w tej książce?

– Bardzo się cieszę, że ta książka mogła się ukazać w Polsce. To zaledwie pierwsza próbka dzieł ks. Dolindo. Jego dziedzictwo jest naprawdę imponujące, bo zostawił on m.in. 33 tomy komentarzy do Pisma Świętego, autobiografię, która liczy ponad 2 tys. stron, ogromną liczbę listów do kapłanów... Moim marzeniem jest, by móc je udostępnić polskim księżom. Osobiście jestem już 20 lat po święceniach i dość trudno mnie zaskoczyć, ale kiedy czytałem listy ks. Dolindo do kapłanów, nieraz miałem gęsią skórkę. Poza tym jest wiele jego prac teologicznych o życiu Jezusa, o Duchu Świętym, są teksty na temat Matki Bożej. Swoją ostatnią książkę poświęcił właśnie Jej – żył z Nią w dużej bliskości, przez większość życia odczuwał Jej obecność, towarzyszyła mu we wszystkich trudnych momentach aż do ostatnich lat – ciężkiej choroby, udaru i jego skutków. Właśnie w takiej sytuacji podjął się napisania wielkiego dzieła o Maryi, w którym, jak mówi, Ona sama przekazywała mu rzeczy, które powinien był napisać. Doznawał przy tym ogromnych ataków ze strony złego ducha, demon bardzo nie chciał, by ta książka powstała. Chciałbym, by te wszystkie prace dotarły do jak najszerszego grona. Było to zresztą także życzenie ks. Dolindo, które wyraził w swoim testamencie. Proszę czytelników o modlitwę, by to było możliwe. Sama książka „W twej duszy jest niebo” zawiera natomiast bezcenne świadectwo Enziny Cervo, jednej z duchowych córek ks. Dolindo, kobiety, która opiekowała się nim w ostatnim okresie życia. Druga część to próbka zakosztowania konferencji na temat Bożej miłości, które ks. Dolindo wygłaszał w różnych częściach Neapolu – czasem nawet po osiem razy dziennie – w kościołach i w domach... Czytelnik wreszcie może posmakować słów ks. Dolindo i odkryć, co było pociągające w jego sposobie głoszenia.

– A skąd tytuł książki?

– Tytuł jest diagnozą, którą św. Ojciec Pio postawił ks. Dolindo. Ojciec Pio znał ks. Dolindo, odsyłał nawet do niego swoich penitentów. Gdy nieraz do San Giovanni Rotondo przyjeżdżali neapolitańczycy, pytał ich: – Dlaczego przyjeżdżacie do mnie? Macie świętego u siebie! Do spotkania tych dwóch mistyków doszło w 1958 r. – 10 lat przed śmiercią Ojca Pio. Ks. Dolindo pojechał do niego razem z biskupem pomocniczym Neapolu. Gdy przyjechali do San Giovanni Rotondo i udało im się spotkać z Ojcem Pio, a ks. Dolindo poprosił go o spowiedź, ten spojrzał na niego i powiedział: – Chcesz się wyspowiadać? Przecież ty cały jesteś błogosławiony! Kiedy potem się żegnali, Ojciec Pio powiedział do ks. Dolindo właśnie te słowa: – W twej duszy jest niebo. Wszystkich to bardzo poruszyło, pytali potem ks. Dolindo, co to znaczy. Pomyślałem, że to diagnoza, którą stawiają sobie nawzajem święci, by dodać odwagi, umocnić się, dać świadectwo, które płynie od samego Ducha Świętego. Myślę, że to był właśnie taki moment, dotyczący identyfikacji tego świętego kapłana. Jaka nauka płynie z tego dla nas? Ludzie nieraz szukają nieba w zaświatach, w wyobraźni, myślą o tym, że niebo będzie po śmierci... A można je nosić w sobie.

– Ks. Dolindo jeszcze nie został oficjalnie wyniesiony na ołtarze. Jak wygląda jego proces beatyfikacyjny? Czy prawdziwa jest opinia, że ostatnio Polacy wpłynęli na przyspieszenie procesu?

– Ks. Dolindo zmarł 19 listopada 1970 r. i został pochowany na cmentarzu parafialnym. Po dwóch latach na prośbę wielu wiernych, którzy nieustannie gromadzili się tam na modlitwie, dokonano ekshumacji jego ciała. Został przeniesiony do kościoła pw. Matki Bożej z Lourdes i św. Józefa przy Via Salvatore Tommasi w Neapolu, gdzie służył za życia. Proces beatyfikacyjny – zbieranie materiałów, świadectw, dokumentacji – rozpoczął się bardzo szybko, zaraz po śmierci ks. Dolindo. Niestety, pierwszy postulator zmarł, a drugi, który zajmował się tą sprawą, w pewnym momencie ze względu na trudną sytuację zgromadzenia zakonnego, do którego należy, został zablokowany. Siłą rzeczy sam proces również zablokowano. Jest on na poziomie uznania heroiczności cnót ks. Dolindo – co oznacza, że ks. Dolindo ma tytuł sługi Bożego. Rzeczywiście – pod wpływem licznie przyjeżdżających pielgrzymów z Polski proboszcz parafii, w której spoczywa ks. Dolindo, postanowił napisać świadectwo do kardynała Neapolu. W odpowiedzi neapolitańska Kuria podjęła decyzję o reaktywacji procesu beatyfikacyjnego. Na nowo jesteśmy proszeni o zbieranie świadectw dotyczących pomocy ks. Dolindo, czekamy na świadectwa cudów fizycznych, uzdrowień, które dokonały się za jego wstawiennictwem. Kiedy usłyszeliśmy tę odpowiedź kardynała Neapolu zawartą w liście przeczytanym podczas Mszy św. odprawionej w rocznicę śmierci ks. Dolindo w ubiegłym roku, bardzo wzruszona Grazia, jego bratanica, powiedziała: „Wy, Polacy, doprowadzicie ten proces do końca”. Dzięki temu, że ks. Dolindo został zaprezentowany, doświadczamy w Polsce przebudzenia, otwarcia się na jego przesłanie. Mam nadzieję, że jeśli uda się przetłumaczyć publikacje na inne języki, duchowość tego kapłana zacznie dotykać serca ludzi na całym świecie. Osobiście jestem przekonany, że Bóg w tym pokoleniu postanowił zapalić dwa wielkie reflektory. Jednym jest to, co zostało przekazane światu dzięki ubogiej i pokornej zakonnicy z Polski – s. Faustynie Kowalskiej. To pokolenie bardzo potrzebowało przesłania o Bożym Miłosierdziu, odkrycia na nowo tego, zapomnianego nieco, aspektu Dobrej Nowiny. Przyjęli je ludzie, którzy zostali zmasakrowani przemocą, bestialstwem, okropnością grzechu i podłości, które pojawiły się w postaci wojen, totalitaryzmów, nazizmu i komunizmu, tego ogromnego zła i cierpienia. Natomiast drugi reflektor, moim zdaniem, Bóg zapalił w Neapolu. To jest inny aspekt Ewangelii – przesłanie o obdarzeniu Chrystusa całkowitym zaufaniem i objawienie się Boga poprzez zewnętrzne doświadczenie Jego czułości. Ks. Dolindo szczególnie przemawia do ludzi w dzisiejszych czasach: zmęczonych, zagubionych, będących w nieustannej gonitwie... Trafia do ludzi, którzy nie dają rady pogodzić wszystkich obowiązków, do tych, którzy są nieustannie przytłoczeni życiowymi okolicznościami, świadomością wziętych kredytów i koniecznością ich spłaty, do ludzi, którzy są zmuszani do całkowitej dyspozycyjności w wielkich korporacjach... Niestety, nieraz za cenę oddalenia się od modlitwy, sakramentów, Kościoła – to jest haracz, który postnowocześni ludzie składają bożkowi cywilizacji. W związku z tym odczuwają wewnętrzne wyjałowienie, duchowy głód. Ks. Dolindo udziela odpowiedzi, na którą od dawna czekali – możliwości zaznania dotyku Boga, Jego miłości i czułości, a także ogromnej siły, która płynie z wiary. Jezu, Ty się tym zajmij!

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 5/6 2018

Prof. Alojzy Gryt - autor ołtarza na przyjazd Jana Pawła II w 1983 r.

2018-06-21 22:42

Agnieszka Bugała

Wysokie stopnie ołtarza, forma prostokąta z wyciętym krzyżem. Chcieliśmy włączyć teren całego hipodromu w przeżywanie tego spotkania z Papieżem. Mieliśmy zamiar w różnych miejscach postawić drewniane krzyże, aby nie mocować ich w ziemi, obsypywaliśmy belki kamieniami. Chcieliśmy, aby ludzie mieli krzyże w rękach, podnosili je do góry. Znajomi artyści, rzemieślnicy, przyjaciele zrobili krzyże i rozdawali na miejscu. Ja również mam w domu krzyż – pamiątkę wizyty Jana Pawła II – mówi prof. Alojzy Gryt, wybitny rzeźbiarz, autor szklanego „Zdroju” na wrocławskim rynku. W 1983 r. współautor papieskiego ołtarza na Partynicach.

DK Rybnik
Prof. Alojzy Gryt

Dwa lata przed wizytą Papieża kard. Gulbinowicz zwrócił się do nas – Józefa Sztajera, Leona Podsiadłego i do mnie, Alojzego Gryta – byśmy podjęli się zadania zbudowania ołtarza na przyjazd Jana Pawła II. Przedstawiliśmy kilka projektów decydując, że niezależnie od tego, który z nich wybierze Kardynał, będziemy pracować w takim składzie. Były rysunki, modele, wszystko zgodnie z procedurą. To był stan wojenny, odmienne warunki działania, ale dobry kontakt z kurią. Przygotowaliśmy dokumentację projektową – ważny był czas, nie można było zwlekać, 26 metrów wysokości, wiązanie betonu. Konstrukcja nie była zabetonowana w ziemi – na to nie było czasu. Pracownik z kurii, który nam pomagał i odpowiadał za konstrukcję, wpadł na pomysł, aby obciążyć wszystko gotowymi elementami z zewnątrz, to skróciło czas. I było rozwiązaniem genialnym. Pomysły władzy Pojawiła się myśl, że konieczne będą napisy o ziemiach odzyskanych. Władze nalegały, aby treści „zawsze z macierzą” znalazły się na placu. Zdawaliśmy sobie sprawę, że w czasie rodzącej się wyrazistości politycznej to pomysł niedobry, próbowaliśmy go obejść. Mieliśmy informacje, że telewizja musi mieć swój przejazd, aby transmitować Papieża. Sprzęt telewizyjny nie był tak sprawny, aby z odległości dwustu, trzystu metrów obraz pozostawał nadal w wysokiej ostrości. Wiedząc o tym w taki sposób ustawiliśmy plansze, odpowiednio daleko od ołtarza, aby nie było możliwości skojarzenia ich treści z ołtarzem. Operator nie mógł tego pokazać razem. Idea i Chrystus Idea to negatyw krzyża i Chrystus zmartwychwstały. Krzyż – prostopadłościan, drewniana konstrukcja obłożona płytami i pomalowana farbą. Na gruncie wrocławskim w tamtym czasie Zmartwychwstałego przedstawiało się w bieli, nie było koloru. Doszliśmy do wniosku, że ten Chrystus też będzie biały, ale, jak w gotyku, w szacie czerwonej. Zrobiliśmy model – nie można było wykonać figury w kamieniu, czasowych elementów tak się nie projektuje. Powstał metalowy szkielet z prętów. Później obłożono go jutą moczoną w kleju wikolu, dodatkowo wzmocniono gipsem połączonym z klejem. W klejeniu figury pomagali nam inni koledzy ze szkoły na Traugutta, ponieważ jej rozmiar był rzeczywiście duży, nie dalibyśmy w trójkę rady. Biały nie chce być czerwonym Kupiliśmy drogie farby i... zaczęły się problemy. Każdy kontakt koloru z tą białą, gipsowo-klejową figurą przynosił nie taki efekt, jaki początkowo zaplanowaliśmy. Nie wiedzieliśmy, na czym to niedopasowanie polega. Chlapaliśmy farbą, aby się przyzwyczaić. Grupa młodszych kolegów przyglądająca się naszej pracy mówiła: świetnie, tak po meksykańsku. Ale ten „meksyk” nas nie uspokajał. Poszliśmy z Podsiadłym do Kardynała i powiedzieliśmy mu, że spróbujemy jednak tak współcześnie, w bieli. Kardynał na to: A co mówiliście przedtem? No, że czerwony. To nie wymyślajcie, tylko zróbcie tak, jak było na początku. Decyzja zapadła. Wróciliśmy do pracowni, czasu było niewiele i metodą prób i błędów, trochę bez przekonania, pokryliśmy płaszcz czerwoną farbą. Wieczorem przed dniem, w którym dźwig miał zawieźć figurę na Partynice, odczuwałem wielki niepokój i niepewność. To zbyt ważna praca, aby nie być pewnym, że jest dobrze. Rano poprosiłem żonę, aby pojechała ze mną na Traugutta i jeszcze przed zdjęciem ze ściany zobaczyła całość. Wtedy po raz pierwszy pomyślałem, że chyba jest dobrze. Dźwig miał trudną pracę do wykonania i ekipa ludzi, którzy musieli linami zabezpieczać figurę przed odchyleniem podczas zdejmowania jej ze ściany również. Jednak kiedy nastąpiło tąpnięcie, wszyscy gwałtownie odskoczyli i puścili liny. Zostaliśmy tylko my trzej, trzymając je kurczowo i ratując tym samym owoc naszej pracy. Chrystusowi obił się palec, ale to była drobna sprawa.

Chrystus jechał na Partynice przez całe miasto. Tam dźwig podniósł figurę, aby ją zainstalować na krzyżu. Kiedy wspinała się coraz wyżej, stojąc na ziemi poczułem ogromną satysfakcję i pewność: tak, to jest świetne. Skala miejsca, właściwa perspektywa – tego brakowało w pracowni. W przygotowaniu ołtarza decydowały detale: kwiaty, kolory. Pamiętam, że pomalowaliśmy na biało czarne kable mikrofonów, aby zespalały się z resztą tła.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem