Reklama

Juan Grabois: papież nie jest ani z lewa ani z prawa - pozostaje wierny Ewangelii

2016-12-15 11:08

kg (KAI) / Warszawa / KAI

twitter.com/Juan Grabois
Juan Grabois

Tylko ci, którzy nie znają nauki Kościoła ani papieża albo są do niego uprzedzeni, mogą twierdzić, że jest on lewicowy i głosi poglądy niezgodne z nauczaniem Kościoła. Taki pogląd wyraził w rozmowie z KAI Argentyńczyk Juan Grabois, bliski przyjaciel Franciszka i członek Papieskiej Rady „Iustitia et Pax”, współorganizator światowych spotkań ruchów ludowych w latach 2014-16, który niedawno gościł w Polsce na zaproszenie pallotyńskiej fundacji Salvatti.

KAI: Jaki był główny powód i cel Pana przyjazdu do Polski?

Juan Grabois: Zaprosili mnie tutaj pallotyni podczas mego pobytu w Rzymie w ramach III spotkania ruchów ludowych. Chciałem się też odwdzięczyć im za to, co robią w Argentynie. Pamiętamy o ich tragedii, jaką była tzw. Masakra u św. Patryka w Buenos Aires z 4 lipca 1976 [w tym dniu grupa oficerów związanych z rządzącą wówczas Argentyną prawicową juntą wojskową zamordowała we wspomnianym kościele trzech księży i dwóch kleryków pallotyńskich, których dyktatura uważała za lewicowych; mieli oni należeć do tzw. Ruchu Kapłanów na rzecz Trzeciego Świata – MSTM]. Junta zarzucała im, że popierają lewicową partyzantkę, podczas gdy w rzeczywistości walczyli oni o podstawowe prawa człowieka, które w owym czasie były w Argentynie łamane. Za to, co się wtedy wydarzyło i za wszystko, co robią, pallotyni cieszą się wielką miłością i poważaniem wśród zwykłych ludzi, w tym także moich przyjaciół. I gdy zaproszono mnie do Polski, chętnie się zgodziłem, tym bardziej że w tym roku minęło 40 lat od tamtej tragedii.

- Jak ocenia Pan rolę Papieskiej Rady „Iustitia et Pax”, której od niedawna jest Pan członkiem, a także podobnych rad lub komisji, działających przy lokalnych konferencjach biskupich w różnych krajach?

- – Nie mogę się na ten temat wypowiadać w pełni autorytatywnie, gdyż moja działalność nigdy nie była włączona w struktury kościelne, a w Papieskiej Radzie jestem jedynie konsultantem. Takich ludzi jak ja jest tam kilkanaście i reprezentujemy różne środowiska i orientacje. Ogólnie uważam, że rola Rady jest duża i ważna, choć w najbliższym czasie, w ramach zapowiedzianej przez papieża reformy Kurii Rzymskiej przestanie ona istnieć, a jej zadania przejmie nowy duży urząd, który będzie się zajmował całościowym rozwojem ludzkim.
Ta nowa dykasteria, która ma powstać w ciągu najbliższych miesięcy, będzie łączyła w sobie funkcje nie tylko naszej Rady, ale też Rady ds. migrantów i podróżujących, Caritas Internationalis i kilku innych organizacji. Reforma ta jest odzwierciedleniem postawy i dążeń Franciszka, który chce bardziej zintegrować działalność różnych urzędów kurialnych i zwiększyć skuteczność ich działań. Łączy się to z jego myślami zawartymi bardzo wyraźnie w encyklice „Laudato si”, w której kryzys środowiska naturalnego jest zrównany z kryzysem moralnym. I następstwem takiego myślenia jest jego dążenie do większego zintegrowania różnych instytucji kurialnych, zmniejszenie biurokracji, utrudniającej koordynowanie, a nawet uniemożliwiających nieraz duszpasterskie działania Kościoła.
Papież mówi czasami, że Kuria, a nawet niektórzy biskupi to tylko wierzchołek góry lodowej problemu, jakim jest dążenie do tego, aby święty lud Boży przejmował funkcje ewangelizacyjne lub – mówiąc językiem ruchów społecznych – walki o prawa człowieka, o godność i rozwój człowieka. I kard. Peter Turkson, który rekomendował mnie do Papieskiej Rady, chce, aby zajmować się tam sprawami sprawiedliwości społecznej, bardziej otwartego i bardziej owocnego dialogu między Radą i różnymi strukturami kościelnymi z jednej strony a podobnymi komisjami na szczeblu krajowym oraz ze świeckimi ruchami i organizacjami społecznymi z drugiej.
Oczywiście łatwo się rozmawia z kimś, kto myśli podobnie, znacznie trudniej – z myślącymi inaczej. Pod tym względem bardzo bogate doświadczenia mają Ameryka Łacińska, Indie i podobne im kraje i łatwiej się z nimi rozmawia, podczas gdy doświadczenia z Europy czy Ameryki Północnej są znacznie trudniejsze. Dotyczy to zresztą nie tylko Kościoła, ale także różnych organizacji i ruchów społecznych. Istnieją tam np. obawy przed kontaktami z księżmi czy instytucjami kościelnymi, aby nie „zarazić się” klerykalizmem.

- Jak Kościół troszczy się o uchodźców? Czy – Pana zdaniem – jest to wystarczające czy należy zrobić coś więcej?

- – Jak na razie chrześcijanie, osoby ochrzczone robią bardzo niewiele, a Kościół jako struktura jeszcze mniej. Trzeba robić dużo więcej, gdyż stoimy w obliczu sytuacji medialnego i otwartego łamania najbardziej podstawowych praw setek tysięcy ludzi. Niezdolność organizacji międzynarodowych, całego panującego na świecie systemu społeczno-gospodarczego udzielenia odpowiedzi na ten kryzys wyraża to, co patriarcha konstantynopolski Bartłomiej nazwał bankructwem człowieczeństwa. Papież zwrócił niedawno uwagę, że gdy bankrutuje bank czy jakaś inna instytucja finansowa, to znajdują się pieniądze, aby ją ratować, ale gdy bankrutuje człowiek, to takiej pomocy nie ma, brak jest środków np. na zakup pieluszek dla dzieci czy aby zaradzić innym problemom. I jest to problem, który mają wszyscy: państwo, Kościół, organizacje międzynarodowe, społeczeństwo itp.
I tu pokazują się ruchy ludowe. Nasza praca polega na protestowaniu, przypominaniu o istnieniu tych problemów, żądaniu, aby się nimi zająć, co nie jest łatwe. Nasze możliwości działania są bardzo ograniczone, ponieważ zasadniczo jest to zadanie państw.

- Jest to bardzo trudny problem, gdyż imigranci w większości nie chcą się integrować z miejscowymi społeczeństwami... I jest to wielkie ryzyko, bo grozi to różnymi niepokojami społecznymi, wzrostem przestępczości.

- – Uważam, że nie należy ulegać jakimś uproszczonym formułom, że np. z muzułmanami nie da się nic zrobić, ich przybycie jest wielkim nieszczęściem, katastrofą, problemów nie da się rozwiązać ani przez zamykanie się przed nimi, ani przez masowe ich przyjmowanie...

- Ale problem istnieje...

- – Tak, istnieje, ale jest pewna sprawa podstawowa. Kryzys migracyjny jest skutkiem, a nie przyczyną. Podstawowe pytanie, które trzeba postawić, to dlaczego to się dzieje, dlaczego tysiące i miliony rodzin migrują, trzeba się zastanowić, co jest przyczyną obecnej sytuacji np. w Syrii. Jest oczywiste, o czym zresztą wielokrotnie mówił papież, że wiele tych strasznych wojen, jakie toczą się dziś na świecie, jest spowodowanych przez te same siły, które następnie wykorzystują obawy ludności cywilnej, np. w Polsce, ale też w USA, w Argentynie, w różnych krajach, obawy zresztą bardzo naturalne, bo rzeczywiście bardzo trudno jest przyjmować obce kultury, ludzi, którzy nie chcą się przystosowywać itd.
Ale przyczyną tych migracji są w niemałym stopniu wielkie interesy gospodarcze, które wywołują wojny, prowadzące do przemieszczeń ludności, a skutki tych działań odczuwają wszyscy. Budowanie murów nic tu nie da, bo – jak sami dobrze wiecie – one wcześniej czy później muszą runąć. Aby całościowo rozwiązać ten problem, trzeba najpierw uczynić wszystko, aby ludzie nie musieli uciekać ze swych domów.

- Czy podziela Pan zdanie niektórych komentatorów, przynajmniej tu, w Europie, że obecny papież jest bardzo lewicowy, a przynajmniej że bliżej mu do lewicy niż prawicy?

- – Sam podział na lewicę i prawicę, konserwatystów i modernistów jest, moim zdaniem, dziedzictwem XIX i częściowo XX wieku i jest to myślenie dziś przestarzałe i nie służy opisywaniu rzeczywistości.

- Czy rzeczywiście podziały te zupełnie nie pasują do obecnej sytuacji? W Polsce, ale także w wielu innych krajach, zwłaszcza postkomunistycznych, lewica kojarzy się z marksizmem, komunizmem, ale też z walką z religią, z bardzo radykalnym liberalizmem, np. moralnym, prawica zaś z konserwatyzmem i tradycjonalizmem, a więc z przywiązaniem do pewnych stałych i trwałych wartości. Zróżnicowanie to jest bardzo jasne i wyraźne.

- – W Ameryce Łacińskiej pojęcia „liberalizm” i liberał stosuje się do opisu kogoś o poglądach prawicowych, ponieważ liberał to ten, kto ma liberalną wizję polityki i gospodarki, przede wszystkim wolnorynkowej. I ten, kto próbuje kojarzyć papieża z liberalizmem, albo źle go rozumie, albo próbuje ujmować jego posługę wyłącznie w kategoriach kulturowych, politycznych czy ekonomicznych, albo nie rozumie go zupełnie, albo jest do niego uprzedzony. Walka o sprawiedliwość społeczną i krytyka kapitalizmu leży w samym sercu społecznej nauki Kościoła od ponad stu lat, pojawiła się tam na długo przed zimną wojną.

- Owszem, już Leon XIII w swej pierwszej encyklice społecznej „Rerum novarum” [z 1891] ostro krytykował i potępiał dziki kapitalizm...

- – Krytyka bałwochwalczego stosunku do pieniądza jest wyraźnie zawarta już w Ewangelii: służyć albo Bogu, albo mamonie... Pewne postawy, także w samym Kościele, są odczuwane jako obraźliwe dla ludzi. Mam na myśli styl życia niektórych duchownych, lubiących wystawne przyjęcia, mieszkanie we wspaniałych pałacach, korzystanie z luksusowych samochodów itp. I papież bardzo mocno to krytykuje, ale nie robi to z pozycji marksistowskich i krytyka ta nie ma nic wspólnego ani z lewicą, ani z prawicą, ale wypływa z samego serca Kościoła. Pokora nie jest wartością marksistowską.
Ci, którzy sprzeciwiają się utracie swoich przywilejów, przede wszystkim powinni odejść od prostego klasyfikowania innych na lewicę czy prawicę, a zamiast tego wejść głębiej w myślenie tego papieża, które jest całkowicie zgodne z linią jego poprzedników, a przy tym jest głęboko zakorzenione w doktrynie Kościoła i w Ewangelii. Również jego dogłębna krytyka panującego systemu społeczno-politycznego wypływa z głębokiej perspektywy chrześcijańskiej.
Na podstawie swojego osobistego doświadczenia, które oczywiście nie jest papieskie, uważam, że trzeba współpracować z innymi wszędzie tam, gdzie chodzi o danie innym pracy czy zbudowanie im domu. Nie obchodzi mnie, czy osoba, która to czyni razem ze mną, jest komunistą, anarchistą, muzułmaninem, chrześcijańskim demokratą czy kimkolwiek innym. Jeśli mamy współpracować przy budowie domów dla ludzi, możemy pracować razem, nie ma sprawy.
Drugą sprawą jest kultura spotkania. Jesteśmy razem. Mamy ze sobą rozmawiać, z konkretnymi ludźmi, bo brak dialogu oznacza przemoc. Rozmawianie ze wszystkimi naraz nic nie daje, do niczego nie prowadzi, podobnie jak dialog z kimś, kto myśli tak samo jak ja.

- Skąd bierze się, Pańskim zdaniem, zróżnicowanie między bogatą Północą a biednym Południem?

- – W książce pewnego współczesnego polityka greckiego znalazło się zdanie z „Wojny peloponeskiej” Tukididesa: „My, silni, robimy, co chcemy, a słabi cierpią, jak na to zasłużyli [jak powinni]”. I to stwierdzenie wyjaśnia nieco, jak działa obecny świat: eurostrefa, niemożność załatwienia spraw ludzi ubogich przez możnych. Narzuca się całym narodom, a wewnątrz nich najbiedniejszym grupom, określone reguły, odzwierciedlające wyłącznie to bałwochwalstwo pieniądza, o którym mówiłem. Trzeba też pamiętać, że obok globalizacji kapitału istnieje globalizacja ubóstwa. Różnice w poziomie życia między krajami najbogatszymi a biednymi są ogromne, ale w najbogatszych państwach UE sytuacja migrantów jest równie tragiczna jak w krajach biednych i coraz bardziej się pogarsza, ponieważ dochodzi tam do zderzenia cywilizacyjnego ludzi z różnych światów.
Moim zdaniem ta różnicą między Północą a Południem wynika z braku solidarności globalnej i narodowej. W wymiarach światowych nie szanuje się różnic kulturowych i narodowych. Zacieranie różnic między narodami prowadzi do globalizacji totalitaryzmu.

- Co powinny zrobić kraje bogate, aby przezwyciężyć to zróżnicowanie, problemy ubóstwa, niesprawiedliwości społecznej itp.?

- – Trzeba przemyśleć na nowo pojęcie zadłużenia. Nie chodzi o to, aby państwa bogate działały filantropijnie, ale one mają długi wobec krajów ubogich: historyczne, geograficzne, ekologiczne. Na przykład zmiany klimatyczne, które są całkowicie wymierne i sprawdzalne, są wynikiem np. wycinania lasów w niektórych rejonach Afryki, podobnie powodzie w niektórych obszarach przybrzeżnych. Bogata Północ w ciągu wieków rozwoju przemysłowego i wzrostu produkcji wytworzyła wielkie ilości dwutlenku węgla, który niszczy przyrodę, ale skutki tych działań dotykają przede wszystkim ubogie Południe – Północ powinna więc za to zapłacić.
Inne zadłużenie to działalność bogatych polityków, biurokracji z Północy, którzy, aby uniknąć płacenia wysokich podatków, uciekają do rajów podatkowych na Południu, gdzie bogacą się na tym nieliczni. Należy więc też zapłacić za to i wyrównać koszty. I to da się dokładnie wyliczyć – te długi, jakie kraje bogate mają wobec biednych, np. za zmiany klimatyczne. Powinien powstać fundusz w tym celu, finansowany przez kompleks zbrojeniowy, przez wielkie spółki przemysłowe i raje finansowe. Chodzi tu przede wszystkim o wyrównanie rachunków i spłatę zadłużenia zaciągniętego przez kraje bogate wobec krajów biednych.
Rozmawiał Krzysztof Gołębiowski (KAI)


Juan Grabois jest Argentyńczykiem, działaczem społecznym, profesorem teorii państwa na Uniwersytecie w Buenos Aires i praktyki zawodowej na Argentyńskim Uniwersytecie Katolickim w stolicy kraju. 11 czerwca br. Franciszek mianował go konsultantem Papieskiej Rady „Iustitia et Pax”. Wcześniej, również na prośbę i z nominacji Ojca Świętego, współorganizował światowe spotkania ruchów ludowych w Rzymie (2014 i 2016) i w Santa Cruz de la Sierra w Boliwii.
Pallotyńska Fundacja Misyjna Salvatti.pl, która zaprosiła J. Graboisa, jest jedną z najbardziej znanych organizacji pozarządowych działających w ramach Kościoła katolickiego. Obejmuje swoim zasięgiem coraz więcej regionów świata, nękanych przez ubóstwo, wojny i klęski żywiołowe. Angażuje się ponadto w budowę nowych obiektów duszpasterskich, oświatowych i lekarskich..

Tagi:
wywiad papież Franciszek

Jutro papież leci do Genewy

2018-06-20 11:15

pb, kg, tom; opr. mip (KAI) / Genewa

Jutro papież Franciszek odbędzie jednodniową pielgrzymkę do Genewy, gdzie odwiedzi siedzibę Światowej Rady Kościołów i odprawi Mszę świętą dla szwajcarskich katolików. Będzie to piąta w historii papieska wizyta w Szwajcarii.

Grzegorz Gałązka

Dziesięciogodzinna „pielgrzymka ekumeniczna” Franciszka do Genewy rozpocznie się o godz. 10.00 powitaniem na lotnisku przez władze Konferederacji Szwajcarskiej. Obecny będzie prezydent Alain Berset, a także dwoje radców federalnych: Doris Leuthard i Ignazio Cassis, przewodniczący Rady Narodowej Dominique de Buman oraz delegacja władz Genewy. Po uroczystym powitaniu przewidziano spotkanie prywatne z prezydentem Konfederacji Szwajcarskiej w sali lotniska.

Po ceremonii powitania papież uda się do siedziby Światowej Rady Kościołów, gdzie na godz. 11.15 zaplanowano modlitwę ekumeniczną z homilią Ojca Świętego.

Kolejnym punktem programu będzie obiad z kierownictwem Światowej Rady Kościołów w Instytucie Ekumenicznym w Bossey koło Genewy. Powstał on w 1946 r. z inicjatywy ówczesnego sekretarza generalnego Światowej Rady Kościołów Willema Visser’t Hoofta, jako zaplecze intelektualne dla jej działalności.

O 15.45 ponownie w Ośrodku Światowej Rady Kościołów odbędzie się spotkanie ekumeniczne. W jego trakcie Franciszek wygłosi przemówienie. Podczas wizyty w siedzibie ŚRK Ojciec Święty spotka się z delegacją chrześcijan Korei Północnej. Chrześcijanie obydwu części Korei obecni będę w Genewie podczas wizyty Papieża Franciszka. Od 1984 roku zarówno Korea Północna jak i Korea Południowa należą do Światowej Rady Kościołów.

Znak dla ekumenizmu

Były prefekt Kongregacji Nauki Wiary kard. Gerhard Ludwig Müller ma nadzieję, że wizyta papieża Franciszka w siedzibie Światowej Rady Kościołów w Genewie będzie dobrym znakiem dla ekumenizmu. Podkreśla, że spotkanie papieża w ŚRK musi służyć jedności, nie ograniczając się do zwykłej wymiany uprzejmości. Powinny zostać na nim poruszone różnice, jakie jeszcze należy przezwyciężyć. - Przyjacielskie spotkanie jest dobre, ale nie wystarczające! - stwierdza niemiecki purpurat.

Przypomina, że z Kościołami i wspólnotami kościelnymi, należącymi do ŚRK „możemy wspólnie się modlić i mamy wiele wspólnego: Biblię, wzajemnie uznawany chrzest, «Ojcze nasz»...”. „Ale o ile w przypadku prawosławia mówimy o Kościołach, to nie jest tak w przypadku protestantyzmu, gdyż te wspólnoty kościelne nie mają sukcesji apostolskiej, a anglikanie ją utracili. Istnieją też bardzo głębokie różnice, szczególnie z protestantami, dotyczące sakramentów, sakramentalnego charakteru Kościoła i wspomnianej sukcesji apostolskiej” – mówi kardynał.

Szwajcarzy czekają na papieża

Następnie papież będzie przewodniczył Mszy św. w Pałacu Wystaw i Kongresów Palexpo. W jej trakcie Ojciec Święty wygłosi homilię. Udział w papieskiej Mszy potwierdzili wszyscy członkowie Konferencji Biskupów Szwajcarii. Obok biskupów szwajcarskich w papieskiej Mszy św. będą też uczestniczyć trzej biskupi z Francji. Ponadto zapowiedziało swój udział ponad 500 księży i diakonów, głównie ze Szwajcarii.

Ogółem na Mszę z Franciszkiem wydano 41 tys. kart wstępu. Darmowe bilety na liturgię, rozprowadzane przez internet, rozeszły się w ciągu jednego dnia. W rozmowie z włoską agencją SIR ordynariusz Lozanny, Genewy i Fryburga bp Charles Morerod OP mówi, że jest to „znak iż wielu Szwajcarów lubi Franciszka”. Przyznał, że Szwajcaria oczekuje od papieża przesłania nadziei i radości. Franciszek przyjeżdża bowiem do kraju z najwyższym procentem samobójstw na świecie. "Kiedy od strony materialnej ma się wszystko, czego się chce, kiedy nie ma się kłopotów finansowych, gdzie i czego się jeszcze szuka" - zapytał retorycznie bp Morerod. Dodał jednocześnie, że „wielu ludzi nawet nie szuka możliwości innego życia, bo nigdy o nim nie słyszeli”.

Aby zorganizować uroczystość w hali Palexpo, potrzebne są niemal dwa miliony franków szwajcarskich, a więc około 7,5 mln złotych. Biskup pomocniczy Alain de Raemy polecił proboszczom, by umieszczali numer konta bankowego na rozdawanych wiernym kartkach z tekstem niedzielnej liturgii mszalnej. - Diecezja nie ma wystarczająco dużo pieniędzy - wyjaśnił jej ekonom Jean-Baptiste Henry de Diesbach. Msza św. odprawiana przez papieża wymaga nie tylko wielkich wysiłków organizacyjnych, ale także np. odpowiednich środków bezpieczeństwa.

O godz. 20.00, po pożegnaniu oficjalnym, samolot z Ojcem Świętym na pokładzie wyruszy w drogę powrotną do Rzymu.

Ekumenia i pokój

Papież przyjeżdża do Genewy na zaproszenie obchodzącej swe 70-lecie Światowej Rady Kościołów. Celem wizyty są także rozmowy na temat inicjatywy pokojowej dla Syrii.

Mottem podróży jest greckie słowo «oikoumene», od którego wywodzi się słowo «ekumeniczny», a które dosłownie oznacza ziemię zaludnioną. Słowo to pojawia się na początku drugiego rozdziału Ewangelii Łukasza, kiedy Cezar August rozkazał «przeprowadzić spis ludności w całym państwie» (Łk 2,1), tzn. w całym ówcześnie znanym, zamieszkałym świecie.

Papieskiej wizycie w Genewie towarzyszy również logo. Kościół jest na nim przedstawiony jako łódź z masztem w formie krzyża. Łódź unosi się na falach morza, które symbolizuje świat. Te wczesnochrześcijańskie symbole oznaczać mają wiarę i jedność. Swoje źródło czerpią z biblijnego powołania uczniów oraz uciszenia Jeziora Galilejskiego.

Będzie to 23 pielgrzymka zagraniczna papieża Franciszka, a zarazem piąta w historii papieska wizyta w Szwajcarii, którą w 1982, 1984 i 2004 r. odwiedził św. Jan Paweł II, a wcześniej w 1969 r. bł. Paweł VI.

Światowa Rada Kościołów powstała na I zgromadzeniu ogólnym w Amsterdamie w sierpniu 1948 i obecnie skupia 348 wspólnot wyznaniowych – protestanckich, anglikańskich, prawosławnych, starokatolickich i niechalcedońskich – z ponad 120 krajów, liczących przeszło 550 mln chrześcijan. Kościół katolicki nie należy do Rady, ale od czasów Soboru Watykańskiego II utrzymuje z nią bliskie kontakty, a od 1965 istnieje Wspólna Grupa Robocza, złożona z przedstawicieli Stolicy Apostolskiej i ŚRK.

Na czele Rady - największej międzynarodowej organizacji ekumenicznej - stoi 150-osobowy Komitet Naczelny, a na co dzień jej pracami kieruje sekretarz generalny Rady, którym od 1 stycznia 2010 jest 56-letni obecnie norweski pastor luterański Olav Fykse Tveit (wybrany ponownie na drugą 5-letnią kadencją w lipcu 2014).

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Kraków: „Wędrowanie nie dla mięczaków” – bogata oferta wakacyjna zakonów

2018-06-19 10:12

led / Kraków (KAI)

„Wędrowanie nie dla mięczaków”, międzynarodowy obóz wolontariacki w opactwie w Tyńcu, rekolekcje franciszkańskie „Come & See”, górskie wędrówki, mazurskie rejsy, rekolekcje pod żaglami i na rowerze, indywidualne i w grupie – to tylko niektóre z propozycji jakie na wakacje przygotowały dla dzieci i młodzieży krakowskie zgromadzenia zakonne.

congerdesign/pixabay.com

Propozycje wypoczynku z Bogiem skierowane są dla tych, którzy chcą w czasie wakacji nie tylko odpocząć, ale również pogłębić swoją wiarę. Podczas wyjazdów dzieci i młodzież nie tylko zwiększają swoją aktywność fizyczną, ale przede wszystkim doświadczają spotkania z Bogiem. Zdaniem organizatorów, wakacje to dobry czas, aby więcej czasu poświęcić na modlitwę, dlatego oprócz tradycyjnego plecaka i śpiwora obowiązkowo należy wziąć ze sobą różaniec i Pismo Święte.

Benedyktyni z Tyńca zapraszają młodych na międzynarodowy obóz wolontariacki zorganizowany w ramach sieci European Heritage Volunteers. To wyjątkowa okazja, by doświadczyć bliskiego kontaktu z dziedzictwem kulturowym i tematyką jego ochrony. Przez dwa tygodnie wolontariusze będą pracować na terenie opactwa tynieckiego, najstarszego istniejącego klasztoru w Polsce. Obóz będzie prowadzony w całości w języku angielskim. Wolontariusze będą zaangażowani w prace wspierające właściwą konserwację barokowego wyposażenia z marmuru dębnickiego w kościele opactwa.

Wszystkie działania będą odbywać się pod opieką dyplomowanych konserwatorów. Wolontariusze będą pracować 6 godzin dziennie, a pozostały czas będzie podzielony między czas wolny a wycieczki poświęcone dziedzictwu kulturowemu regionu. Osoby pełnoletnie zainteresowane programem proszone są o przesłanie CV i listu motywacyjnego na adres kultura@benedyktyni.com do 25 czerwca.

Na „Wakacje z Bogiem” zapraszają także bracia kapucyni. Jedną z ich interesujących propozycji wakacyjnych jest „Wędrowanie nie dla mięczaków”. - Bez pieniędzy... bez prądu... bez zasięgu... bez bieżącej wody... bez pewnego noclegu... Ale na pewno wraz z Opatrznością Bożą, która zadba o wszystkie braki – zachęcają organizatorzy. - Jeżeli jesteś gotowy iść w Boże Imię, przerzucać 19 ton miału do piwnicy, (nie)przypadkowo napotkanym ludziom, prosić o chleb, kiełbachę i kawałek podłogi pod dachem. To na pewno nie jesteś mięczakiem i to na pewno będą rekolekcje dla Ciebie! - zachęcają kapucyni. Podkreślają, aby na czas wędrówki wziąć tylko to, co niezbędne do przeżycia i zapomnieć o telefonie komórkowym, pieniądzach, zegarku i tonach książek.

Kapucyni zapraszają także na warsztaty modlitwy, dni rozeznania powołania, wakacje z Bogiem w Pyzówce k. Nowego Targu, męskie wyzwania, warsztaty modlitwy oraz spotkanie „Jaki ojciec taki syn” - spływ kajakowy ojca i syna na Mazurach. Szczegłówe informacje znajdują się na stronie kapszlak.pl.

Program wakacyjnych rekolekcji jest dostosowany nie tylko do wieku uczestników, ale także ich zaangażowania w sprawy wiary. Wśród propozycji są zarówno rekolekcje zamknięte (np. ignacjańskie, powołaniowe), jak i obozy wędrowne czy rekolekcje pod żaglami. Podczas rekolekcji odbywa się codzienna Msza św., konferencje duchowe, rozważania Pisma św., ale jest też sporo czasu na wypoczynek, pływanie, chodzenie po górach i rozgrywki sportowe.

Tradycyjnie bogatą ofertę na lato przygotował Salezjański Ruch Troski o Młodzież "Saltrom”. W ramach „Salezjańskiego Lata 2018” organizowane są obozy rekreacyjne nad morzem, w górach, a także za granicą. Odbędą się także rejsy mazurskie i obozy sportowe. Dzieci będą mogły także skorzystać z półkolonii organizowanych w Krakowie.

Natomiast księża sercanie zapraszają na rekolekcje młodzieżowe pod żaglami, na rowerze, wędrowne oraz za granicą, m.in. do Chorwacji, Macedonii i Austrii. Z kolei propozycja „Z misjami i językami” to zdaniem księży sercanów, czas pozytywnie intensywny, rozwijający duchowo, bogaty w rekreację na świeżym powietrzu, pomysłowe animacje oraz edukację językową poprzez zabawę. - W ramach programu turystyczno-wypoczynkowego odbywać się będą zajęcia i animacje sportowo-rekreacyjne, wycieczki fakultatywne, ognisko, dyskoteka warsztaty językowe w formie zabawy. W ramach programu religijnego: codzienna Msza św. i katecheza, formacja warsztatowa w duchu misyjnym – inspirowanie ideą pomocy potrzebującym z krajów misyjnych oraz przybliżenie działalności sercańskich misjonarzy – zachęcają księża.

Pod hasłem „Walka o pokój serca” odbędą się w lipcu w Czernej k. Krakowa XIV Karmelitańskie Dni Młodych. Będzie to także okazja do świętowania przypadającego w tym roku jubileuszu 450-lecia istnienia karmelitów bosych. W trakcie wydarzenia młodzi będą poznawali na czym polega i jak uzyskać pokój serca. Uczestnicy spotkają się m.in. z Adamem Woronowiczem, aktorem, który zagrał pierwszoplanowe role w filmach „Popiełuszko” i „Dwie korony”.

Wiele interesujących możliwości na spędzenie wolnego czasu w wakacje przygotowali pijarzy. Zaplanowano m.in. rekolekcje formacyjne dla świeckich współpracowników, dla nauczycieli szkół pijarskich oraz dla osób związanych z pijarami, zajmujących się wychowaniem dzieci i młodzieży – zaangażowanych w świetlicach, parafiach, fundacjach czy wydawnictwie. Na wyjazd zapraszane są całe rodziny. W lipcu odbędzie się PYM2018 - to międzynarodowe spotkanie młodzieży pijarskiej, będące wydarzeniem inspirującym młodych do życia pełnego chrześcijańskiej radości, zachęcającym do działania, odkrywania i realizowania powołania.

Spotkanie odbędzie się w Nagykanizsa na Węgrzech od 23 do 29 lipca. Według organizatorów w wydarzeniu udział weźmie ok. 300 młodych ludzi z Austrii, Białorusi, Czech, Węgier, Włoch, Polski, Rumunii, Słowacji i Hiszpanii.

Natomiast na wakacje pod hasłem „Oderwij się” zapraszają ojcowie franciszkanie. Dla młodych przygotowali spotkanie Come&See – czyli rekolekcje dla młodych chłopaków rozeznających swoje powołanie oraz tych, którzy chcieliby zobaczyć jak wygląda franciszkańskie życie. Wśród propozycji są spotkania w parafiach czy wędrówki górskie i spływy kajakowe dla studentów.

Młodzi ludzie mogą skorzystać także z bogatej oferty rekolekcji i sesji przygotowanych przez jezuitów w ramach „Szkoły Kontaktu z Bogiem”. Są to rekolekcje oparte na medytacji ignacjańskiej. - Posmakuj milczenia. Zostaw na trzy dni cały swój świat – zachęcają organizatorzy.

Ciekawą ofertę indywidualnych spotkań powołaniowych dla dziewczyn tradycyjnie przygotowały siostry albertynki. Spotkanie odbędą się pod hasłem „Otwórz serce”. Na rekolekcje powołaniowe zapraszają także siostry sercanki, kanoniczki Ducha Świętego oraz szarytki. Z kolei Zgromadzenie Braci Albertynów zaprasza młodzież męską w wieku od 16 lat, zainteresowaną charyzmatem św. Brata Alberta na dni skupienia, które odbędą się w Pustelni Braci Albertynów na Kalatówkach.

Szczegółowe informacje na temat wakacyjnych propozycji znajdują się na stronach internetowych poszczególnych zgromadzeń.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 5/6 2018

Jutro papież leci do Genewy

2018-06-20 11:15

pb, kg, tom; opr. mip (KAI) / Genewa

Jutro papież Franciszek odbędzie jednodniową pielgrzymkę do Genewy, gdzie odwiedzi siedzibę Światowej Rady Kościołów i odprawi Mszę świętą dla szwajcarskich katolików. Będzie to piąta w historii papieska wizyta w Szwajcarii.

Grzegorz Gałązka

Dziesięciogodzinna „pielgrzymka ekumeniczna” Franciszka do Genewy rozpocznie się o godz. 10.00 powitaniem na lotnisku przez władze Konferederacji Szwajcarskiej. Obecny będzie prezydent Alain Berset, a także dwoje radców federalnych: Doris Leuthard i Ignazio Cassis, przewodniczący Rady Narodowej Dominique de Buman oraz delegacja władz Genewy. Po uroczystym powitaniu przewidziano spotkanie prywatne z prezydentem Konfederacji Szwajcarskiej w sali lotniska.

Po ceremonii powitania papież uda się do siedziby Światowej Rady Kościołów, gdzie na godz. 11.15 zaplanowano modlitwę ekumeniczną z homilią Ojca Świętego.

Kolejnym punktem programu będzie obiad z kierownictwem Światowej Rady Kościołów w Instytucie Ekumenicznym w Bossey koło Genewy. Powstał on w 1946 r. z inicjatywy ówczesnego sekretarza generalnego Światowej Rady Kościołów Willema Visser’t Hoofta, jako zaplecze intelektualne dla jej działalności.

O 15.45 ponownie w Ośrodku Światowej Rady Kościołów odbędzie się spotkanie ekumeniczne. W jego trakcie Franciszek wygłosi przemówienie. Podczas wizyty w siedzibie ŚRK Ojciec Święty spotka się z delegacją chrześcijan Korei Północnej. Chrześcijanie obydwu części Korei obecni będę w Genewie podczas wizyty Papieża Franciszka. Od 1984 roku zarówno Korea Północna jak i Korea Południowa należą do Światowej Rady Kościołów.

Znak dla ekumenizmu

Były prefekt Kongregacji Nauki Wiary kard. Gerhard Ludwig Müller ma nadzieję, że wizyta papieża Franciszka w siedzibie Światowej Rady Kościołów w Genewie będzie dobrym znakiem dla ekumenizmu. Podkreśla, że spotkanie papieża w ŚRK musi służyć jedności, nie ograniczając się do zwykłej wymiany uprzejmości. Powinny zostać na nim poruszone różnice, jakie jeszcze należy przezwyciężyć. - Przyjacielskie spotkanie jest dobre, ale nie wystarczające! - stwierdza niemiecki purpurat.

Przypomina, że z Kościołami i wspólnotami kościelnymi, należącymi do ŚRK „możemy wspólnie się modlić i mamy wiele wspólnego: Biblię, wzajemnie uznawany chrzest, «Ojcze nasz»...”. „Ale o ile w przypadku prawosławia mówimy o Kościołach, to nie jest tak w przypadku protestantyzmu, gdyż te wspólnoty kościelne nie mają sukcesji apostolskiej, a anglikanie ją utracili. Istnieją też bardzo głębokie różnice, szczególnie z protestantami, dotyczące sakramentów, sakramentalnego charakteru Kościoła i wspomnianej sukcesji apostolskiej” – mówi kardynał.

Szwajcarzy czekają na papieża

Następnie papież będzie przewodniczył Mszy św. w Pałacu Wystaw i Kongresów Palexpo. W jej trakcie Ojciec Święty wygłosi homilię. Udział w papieskiej Mszy potwierdzili wszyscy członkowie Konferencji Biskupów Szwajcarii. Obok biskupów szwajcarskich w papieskiej Mszy św. będą też uczestniczyć trzej biskupi z Francji. Ponadto zapowiedziało swój udział ponad 500 księży i diakonów, głównie ze Szwajcarii.

Ogółem na Mszę z Franciszkiem wydano 41 tys. kart wstępu. Darmowe bilety na liturgię, rozprowadzane przez internet, rozeszły się w ciągu jednego dnia. W rozmowie z włoską agencją SIR ordynariusz Lozanny, Genewy i Fryburga bp Charles Morerod OP mówi, że jest to „znak iż wielu Szwajcarów lubi Franciszka”. Przyznał, że Szwajcaria oczekuje od papieża przesłania nadziei i radości. Franciszek przyjeżdża bowiem do kraju z najwyższym procentem samobójstw na świecie. "Kiedy od strony materialnej ma się wszystko, czego się chce, kiedy nie ma się kłopotów finansowych, gdzie i czego się jeszcze szuka" - zapytał retorycznie bp Morerod. Dodał jednocześnie, że „wielu ludzi nawet nie szuka możliwości innego życia, bo nigdy o nim nie słyszeli”.

Aby zorganizować uroczystość w hali Palexpo, potrzebne są niemal dwa miliony franków szwajcarskich, a więc około 7,5 mln złotych. Biskup pomocniczy Alain de Raemy polecił proboszczom, by umieszczali numer konta bankowego na rozdawanych wiernym kartkach z tekstem niedzielnej liturgii mszalnej. - Diecezja nie ma wystarczająco dużo pieniędzy - wyjaśnił jej ekonom Jean-Baptiste Henry de Diesbach. Msza św. odprawiana przez papieża wymaga nie tylko wielkich wysiłków organizacyjnych, ale także np. odpowiednich środków bezpieczeństwa.

O godz. 20.00, po pożegnaniu oficjalnym, samolot z Ojcem Świętym na pokładzie wyruszy w drogę powrotną do Rzymu.

Ekumenia i pokój

Papież przyjeżdża do Genewy na zaproszenie obchodzącej swe 70-lecie Światowej Rady Kościołów. Celem wizyty są także rozmowy na temat inicjatywy pokojowej dla Syrii.

Mottem podróży jest greckie słowo «oikoumene», od którego wywodzi się słowo «ekumeniczny», a które dosłownie oznacza ziemię zaludnioną. Słowo to pojawia się na początku drugiego rozdziału Ewangelii Łukasza, kiedy Cezar August rozkazał «przeprowadzić spis ludności w całym państwie» (Łk 2,1), tzn. w całym ówcześnie znanym, zamieszkałym świecie.

Papieskiej wizycie w Genewie towarzyszy również logo. Kościół jest na nim przedstawiony jako łódź z masztem w formie krzyża. Łódź unosi się na falach morza, które symbolizuje świat. Te wczesnochrześcijańskie symbole oznaczać mają wiarę i jedność. Swoje źródło czerpią z biblijnego powołania uczniów oraz uciszenia Jeziora Galilejskiego.

Będzie to 23 pielgrzymka zagraniczna papieża Franciszka, a zarazem piąta w historii papieska wizyta w Szwajcarii, którą w 1982, 1984 i 2004 r. odwiedził św. Jan Paweł II, a wcześniej w 1969 r. bł. Paweł VI.

Światowa Rada Kościołów powstała na I zgromadzeniu ogólnym w Amsterdamie w sierpniu 1948 i obecnie skupia 348 wspólnot wyznaniowych – protestanckich, anglikańskich, prawosławnych, starokatolickich i niechalcedońskich – z ponad 120 krajów, liczących przeszło 550 mln chrześcijan. Kościół katolicki nie należy do Rady, ale od czasów Soboru Watykańskiego II utrzymuje z nią bliskie kontakty, a od 1965 istnieje Wspólna Grupa Robocza, złożona z przedstawicieli Stolicy Apostolskiej i ŚRK.

Na czele Rady - największej międzynarodowej organizacji ekumenicznej - stoi 150-osobowy Komitet Naczelny, a na co dzień jej pracami kieruje sekretarz generalny Rady, którym od 1 stycznia 2010 jest 56-letni obecnie norweski pastor luterański Olav Fykse Tveit (wybrany ponownie na drugą 5-letnią kadencją w lipcu 2014).

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem