Reklama

Studia Ignatianum

Festiwal Arka w Krakowie

2016-12-09 23:51

Maria Fortuna-Sudor

Andrzej Sobczyk
Gościem Festiwalu był reżyser Juan Manuel Cotelo

Od 7 do 10 grudnia trwa w Krakowie, w kinach Kijów i Mikro, festiwal filmowy Arka 2016. Zaplanowane i realizowane w 8 polskich miastach wydarzenie ma służyć promocji światowej kinematografii charakteryzującej się wysokimi walorami etycznymi i artystycznymi.

W ramach festiwalu organizatorzy - Fundacja Węzeł i Rafael Film przygotowali prezentację 12 filmów długometrażowych, 12 krótkich metraży, spotkania wokół filmów i medialne wystawy. Jak podkreślają: „W obecnym świecie, dla wychowanych w kulturze obrazu widzów film jest tą dziedziną sztuki, która w najlepszy sposób opisuje rzeczywistość. Jak każde dzieło sztuki ma pomóc w zrozumieniu świata, człowieka, a także własnych zachowań, wyborów, czy postaw. Poprzez obraz filmowy oddziałujemy nie tylko na wrażliwość odbiorcy, ale również kształtujemy jego umiejętności analityczne stanowiące podstawę do reprodukcji kultury i komunikacji międzypokoleniowej.”

W ramach krakowskich wydarzeń związanych z festiwalem szczególnym zainteresowaniem cieszyło się środowe spotkanie z reżyserem „Ziemi Maryi” i „Ostatniego szczytu” - Juanem Manuelem Cotelo, który uczestniczył w pokazie swego najnowszego filmu dokumentalnego „Ślady stóp”. Historia trwającej 40 dni pielgrzymki, w której uczestniczą mężczyźni zaproszeni na drogę św. Jakuba do Camino ( 1000 km!) przez kapłana, to film drogi, ale też opowieść o rodzącej się (w trudach codziennego pielgrzymowania i towarzyszącej mu codziennej modlitwie) wspólnocie.

Reklama

Na krakowski pokaz filmu i spotkanie z reżyserem przyszło wielu caminowiczów. – Jestem bardzo ciekawy, jak ta droga została sfilmowana, jak pokazano trud, który pielgrzymom towarzyszy – mówił przed filmem Paweł, który już dwukrotnie przeszedł drogę do św. Jakuba. Film „Ślady stóp” wejdzie na ekrany polskich kin w styczniu 2017 r.

Tagi:
festiwal film Kraków

Muzyczna dedykacja dla Papieża

2018-04-25 11:32

Mariusz Rzymek
Edycja bielsko-żywiecka 17/2018, str. IV

MR
Słowo wstępne Ordynariusza

Ortorium Sanctus” – będące hołdem złożonym św. Janowi Pawłowi II w 10. rocznicę śmierci – 16 kwietnia zainaugurowało XIX Międzynarodowy Festiwal Muzyki Sakralnej „Sacrum in Musica” na Podbeskidziu. Miejscem jego wykonania był kościół Jezusa Chrystusa Odkupiciela Człowieka w Bielsku-Białej. W koncercie uczestniczył bp Roman Pindel i gospodarz świątyni ks. prał. Jerzy Fryczowski. Stronę protestancką reprezentowali bp Jan Szarek i bp senior Paweł Anweiler.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Od oceanu do oceanu - 1%

Przemysł pogardy

2018-04-25 20:33

Ks. Paweł Rozpiątkowski

Kiedy rzuciłem okiem na ten tytuł, choć przecież to nie pierwszy spotkany przeze mnie przypadek takiej metody manipulacji, zrobiło mi się niedobrze. Do szpiku zmroził mnie stopień pogardy zawarty w tych kilku słowach: „Znany działacz antyaborcyjny ma nową pracę, został konsultantem wojewódzkim.” Cóż w istocie znaczą te słowa? Ano tyle, że „Pan nikt” dostał pracę. Przecież a przecież „Pan nikt”, nie powinien dostawać pracy, bo „Pan nikt” jest zerem. Ten „Pan nikt”, to lekarz, który leczył i ratował życie wielu ludziom. Profesor, który wykształcił tysiące innych lekarzy. Tylko dlatego, że twardo opowiada się za życiem został nazwany pogardliwie „znanym działaczem antyaborcyjnym”. Czyli właśnie nikim. Chodzi o prof. Chazana.

BOŻENA SZTAJNER

Wiele już napisano o przemyśle pogardy, który był wymierzony w śp. Prezydenta Lecha Kaczyńskiego. Powstały cale analizy działań jego przeciwników politycznych zmierzających do obalenia godnościowych podstaw jego prezydentury. A to pisano o kartoflu. A to zadawano pytania czy prezydent jest alkoholikiem. W ten sposób również starano się wmówić społeczeństwu, że Lech Kaczyński jest nikim. Wielu w to uwierzyło i wierzy nadal.

Przemysł pogardy nadal dobrze funkcjonuje. Jego tryby mielą dziś co znaczniejszych, co odważniejszych obrońców życia. Używane są najbardziej nieczyste chwyty. Prawdziwa wolna amerykanka.

Wściekłą histerię wywołuje np. pokazanie w przestrzeni publicznej niewinnego i prawdziwego zdjęcia kilkutygodniowego dziecka zrobionego za pomocą ultrasonografu. Niedawno w Rzymie urzędnicy wystraszeni przez agresywnych lewaków nakazali je usunąć natychmiast. Nad Wisłą też to przerabialiśmy. Ileż razy urzędnicy nakazywali usunąć, albo bezprawnie niszczono, czy organizowano „społeczne” pikiety przeciw wystawom podobnych zdjęć. To ze strachu, bo odkłamują one aborcjonistyczną narrację pokazując czarno na białym, że pod sercem matki żyje nie płód, ale człowiek. Każdy z nas w piątym czy dziesiątym tygodniu życia tak wyglądał, a że nie jest podobny do siebie dzisiaj? Przecież wielu ma kłopoty z rozpoznaniem siebie na zdjęciach z dzieciństwa. Człowiek się przecież zmienia.

Kilka tygodni temu oglądałem w telewizji dyskusję Kaji Godek z dwoma feministkami. Jedną z nich była prowadząca program w TVN 24 znana dziennikarka. Kaja Godek dala sobie radę doskonale, mimo, że naprzeciw siebie miała nie skrywające niechęci, wściekłości i pogardy dwie lwice, które najchętniej by ją zakneblowały.

I wreszcie fizyczny atak. Ten na Kurię Biskupią w Warszawie z niewybrednymi hasłami, ba groźbami wobec biskupów i księży po tym jak Episkopat Polski wyraził wsparcie dla społecznej inicjatywy „Zatrzymaj aborcję”. Napastnicy gotowi byli na pewno poszturchać. Nie zawahaliby się przed poturbowaniem, a może i znaleźliby się tacy nakręceni, którzy odważyliby się zabić. Nie przesądzam. Boję się tylko, bo widząc nienawiść w czystej postaci, a także przyzwolenie i brak potępienia takich haseł i działań ze strony wspierających mediów, nie mając zbyt bujnej wyobraźni potrafię to sobie jednak wyobrazić.

I co wobec tego? Schować głowę w piasek? Jak struś. To najgorsze, co można zrobić. Gdy chodzi o życie nie można odpuścić „dla świętego spokoju”.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Kraków modli się za Alfiego Evansa

2018-04-26 20:58

md / Kraków (KAI)

Alfie żyje i jest głosem wyrzutu sumienia – mówił ks. Andrzej Muszala w kościele św. Marka w Krakowie podczas Mszy św. w intencji Alfiego Evansa. W świątyni licznie zgromadzili się krakowianie, którzy solidaryzują się z dwulatkiem i jego rodzicami.

Alfie Evans/facebook.com

Na początku Mszy św. ks. Andrzej Muszala, który jest dyrektorem Międzywydziałowego Instytutu Bioetyki UPJPII i szefem Poradni Bioetycznej, powitał wszystkich, którzy „solidaryzują się z Alfiem Evansem, niespełna dwuletnim dzieckiem, któremu w białych rękawiczkach usiłowano zakończyć uporczywą terapię, a zafundowano uporczywe umieranie”.

„Ale Alfie żyje i jest głosem wyrzutu sumienia. Już kolejny dzień żyje odłączony od maszyny podtrzymującej życie, wbrew wszelkim kalkulacjom. A miał żyć tylko trzy minuty” - mówił kapłan.

Celebrans podkreślił, że krakowianie wspierają małego chłopca z Liverpoolu i zachęcał do wspólnej modlitwy za to dziecko. „Ponieważ nie możemy mu pomóc fizycznie, modlimy się do Boga, który jest Dawcą wszelkiego życia. Modlimy się za niego, za jego rodziców, i też o jakąś mądrość i opamiętanie dla tych, którzy ustalają prawa, ażeby pozwolono mu żyć i pozwolono mu na normalną, ludzką terapię” – dodał.

W kościele św. Marka licznie zgromadzili się krakowianie, wśród nich było wiele rodzin z małymi dziećmi. W Mszy św. uczestniczyli również przygotowujący się do przyjęcia sakramentów inicjacji chrześcijańskiej w prowadzonym przez siostry jadwiżanki Ośrodku Katechumenalnym, który działa przy tej świątyni.

Mieszkańcy Krakowa wyrażają swoją solidarność z Alfiem, przynosząc także maskotki, zabawki i świeczki pod siedzibę konsulatu honorowego Wielkiej Brytanii na ul. św. Anny. Na murach kamienicy umieszczono napis po angielsku „God save Alfie Evans”, a także napisy w językach angielskim i polskim, jak: „Trzymaj się, Alfie. Modlimy się za ciebie” czy „Wielka Brytanio, nie będziesz już nigdy wielka”. Pod murem wciąż płoną świece, dzieci wraz z rodzicami układają duże i małe maskotki oraz wiązanki kwiatów.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Stowarzyszenie Przyjaciół Ludzkiego Życia - 1%

Reklama

Najczęściej czytane

Wiele stron internetowych, wykorzystuje pliki cookies (ciasteczka). Służą one m.in. do tego, by zagłosować w sondzie. Nowe przepisy zobowiązują nas do poinformowania o tym. Dalsze korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki będzie oznaczało, że zgadzasz się na ich wykorzystywanie.
Aby dowiedzieć się więcej, przeczytaj o Polityce plików cookies.

Rozumiem