Reklama

BETEL - Zakupy z sercem - Rahel Kebebe Tshay

Podpalił dom, w którym zginęła żona i czwórka dzieci, nie przyznaje się do winy

2016-12-05 18:34

wpolityce.pl

YouTube.com

Podpalił dom, w którym zginęła żona i czwórka dzieci. Dariusz P. nie przyznaje się do winy i twierdzi, że jest ofiarą medialnej nagonki

Obrońca Dariusza P., oskarżonego o podpalenie w maju 2013 r. domu w Jastrzębiu-Zdroju i zabicie w ten sposób swej żony i czworga dzieci, wniósł w poniedziałek o uniewinnienie jego klienta od popełnienia tej zbrodni. Prokuratura chce dla niego dożywocia.

Gliwicki sąd kontynuuje w poniedziałek wysłuchiwanie mów końcowych w procesie P. Trzy tygodnie temu przed sądem przemawiała prokurator, która zażądała dla niego dożywocia z możliwością ubiegania się o warunkowe zwolnienie najwcześniej po 35 latach. Ten wniosek poparł w poniedziałek pełnomocnik oskarżycieli posiłkowych - teścia, szwagra i szwagierki oskarżonego.

Reklama

Po oskarżycielach głos zabrał obrońca podsądnego mec. Eugeniusz Krajcer, który w swoim wystąpieniu kwestionował ustalenia prokuratury.

Brak jest nie tylko dowodów, ale i poszlak, które mogłyby być podstawą do skazania

—powiedział.

Obrona kwestionuje przyjęty przez prokuraturę motyw zbrodni, czyli chęć wypłaty pieniędzy z ubezpieczenia oraz ustalenia biegłych, według których dom rodziny P. został celowo podpalony, a sam oskarżony był wtedy w jego pobliżu.

Zdaniem adwokata w sprawie powinien wypowiedzieć się inny biegły z zakresu pożarnictwa, a opinia dotycząca miejsc logowania telefonu jego klienta nie jest jednoznacznym dowodem. Zaapelował, by sąd wziął pod uwagę wszystkie wątpliwości - zgodnie z zasadą, że jeżeli nie da się ich usunąć, należy rozstrzygać je na korzyść oskarżonego.

Nic nie jest takim, jakim się wydaje

—przekonywał z kolei sam oskarżony w swoim „ostatnim słowie”, które wygłaszał ponad godzinę, posługując się plikiem notatek.

Przekonywał, że rodzina była, jest i zawsze będzie dla niego najważniejsza i do swojego jedynego syna, który ocalał z pożaru chciałby wrócić - „chociażby dzisiaj”.

Odnosząc się do podawanego przez oskarżenie motywu - spieniężenie polis - podkreślał, że w czasie, gdy doszło do pożaru, miał ok. 2 mln zł długów, pieniądze z ubezpieczenia pozwoliłyby mu pokryć tylko niewielką część zobowiązań. Oceniając opinie biegłych mówił o „spisku”, „skrajnej manipulacji, „fantazjach” i „skandalu”. Wyraził też przekonanie, że jest ofiarą medialnej nagonki.

O winie oskarżonego przekonany jest natomiast pełnomocnik oskarżycieli posiłkowych mec. Jakub Przybyszewski, który jako pierwszy zabrał głos podczas poniedziałkowej rozprawy. Adwokat zaznaczył, że oskarżyciele posiłkowi - członkowie najbliższej rodziny P. - przystępowali do procesu nie po to, by pomagać prokuraturze lub obronie, lecz po to, by brać udział w ustaleniu tego, co faktycznie się stało - poznać prawdę.

Z upływem czasu, jak długo ten proces trwa, utwierdzaliśmy się w coraz większym przekonaniu o sprawstwie - że oskarżony tę zbrodnię popełnił

—podkreślił Przybyszewski i wyliczał ustalenia, które przemawiają za winą oskarżonego, m.in. opinie biegłych. Ocenił, że są one rzetelne.

Dariusz P. został zatrzymany i aresztowany pod koniec marca 2014 r. Gliwicka prokuratura zarzuciła mu zabójstwo pięciu osób, a także usiłowanie zabójstwa szóstej - najstarszego syna, który ocalał z pożaru. Proces rozpoczął się w maju 2015 r. i toczy się przed rybnickim wydziałem gliwickiego sądu okręgowego.

W obszernych wyjaśnieniach P. nie przyznał się do zabójstwa, utrzymując, że w jego domu doszło do przypadkowego pożaru.

Według biegłych z zakresu pożarnictwa zarzewia ognia w domu były w sześciu miejscach. Żaluzje były zamknięte i zablokowane w taki sposób, by nie można ich było otworzyć. Z opinii biegłych, którzy badali logowania telefonu podejrzanego, wynika, że P. w czasie wybuchu pożaru był w pobliżu domu. Oskarżony utrzymuje, że znajdował się wówczas w oddalonym o ok. 10 km zakładzie w Pawłowicach, w którym montował meble.

Biegli, którzy kilka tygodni obserwowali Dariusza P. w Szpitalu Psychiatrycznym przy Areszcie Śledczym we Wrocławiu, uznali go za poczytalnego. Stwierdzili u niego cechy osobowości psychopatycznej. Wcześniej dwa inne postępowania przeciwko P. zostały umorzone, bo biegli uznali go za niepoczytalnego. Jak podawała prokuratura, P. najprawdopodobniej symulował niepoczytalność, m.in. czerpiąc wiedzę ze znalezionej u niego w domu książki o psychiatrii.

Możliwe, że dużo łatwiej byłoby zrozumieć to zdarzenie, gdyby psychiatrzy uznali, że oskarżony jest niepoczytany (…). Mieliśmy do czynienia ze zbrodnią, która prowadzi do ostatniego kręgu piekła

—podsumował mec. Przybyszewski.

Poparł wniosek prokuratury, dotyczący kary dla P.

Tagi:
sąd zbrodnia

Milczą, a jednak wołają…

2017-09-01 17:45

Monika Łukaszów

31 sierpnia to dla mieszkańców Lubina szczególny dzień. To właśnie tam, 35 lat temu, 31 sierpnia 1982 r., w drugą rocznicę podpisania Porozumień Sierpniowych, mieszkańcy zgromadzili się na rynku, na pokojowej manifestacji, by ułożyć krzyż z kwiatów i śpiewać pieśni patriotyczne. Milicja ostrzelała tłum petardami, gazem łzawiącym i ostrą amunicją. Od kul milicyjnych zginęło trzech robotników: Mieczysław Poźniak, Andrzej Trajkowski i Michał Adamowicz a wielu zostało rannych.

Monika Łukaszów

W tym roku to właśnie w Lubin stał się miejscem ogólnopolskich obchodów 37. rocznicy powstania NSZZ "Solidarność" oraz 35. rocznicy Zbrodni Lubińskiej. Uroczystości rozpoczęto Mszą św. w kościele Matki Bożej Częstochowskiej. W Eucharystii, której przewodniczył biskup Legnicki Zbigniew Kiernikowski, wzięli udział rodziny pomordowanych, duchowieństwo, przedstawiciele władz wojewódzkich i samorządowych różnego szczebla, Przewodniczący NSZZ Solidarność Piotr Duda oraz Przewodniczący NSZZ Solidarność Zagłębie Miedziowe Bogdan Orłowski. W uroczystości wzięły udział także najwyższe władze państwowe: z Prezydentem RP Andrzejem Dudą i Premier Rządu Beatą Szydło.

Zobacz zdjęcia: 35. rocznica Zbrodni Lubińskiej

- Jesteśmy zgromadzeni z okazji 35 rocznicy Zbrodni Lubińskiej. Myślimy o wszystkich osobach związanych z tym wydarzeniem, z tymi którzy zginęli i z tymi, którzy z tego powodu na różne sposoby cierpieli i cierpią. Myślimy o dzisiejszym święcie Solidarności z racji 37 rocznicy podpisania Umów Sierpniowych. Myślimy o naszej Ojczyźnie, o dobru Ojczyzny, byśmy przejęci troską o dobro wszystkich Polaków, umieli sobie nawzajem służyć. – mówił Biskup legnicki rozpoczynając Mszę św.

- W homilii biskup Kiernikowski mówił: Jesteśmy zgromadzeni tutaj na 37. rocznicy podpisania Umów w Stoczni Gdańskiej, w 35 rocznicę Zbrodni Lubińskiej, tej zbrodni o której mowa, że nigdy nie została sprawiedliwie rozliczona. A więc niesprawiedliwość bardzo wymowna, jaka dokonała się między ludźmi i przez ludzi, w imię jakiegoś dobra, jakiejś ideologii nieprzyjaznej człowiekowi, pozornego dobra. Dlatego jesteśmy tutaj i modlimy się, wyrażamy naszą wolę kształtowania naszych umysłów, naszej woli, wszelkiego działania według Bożego prawa i według dobroci Boga, tej dopełnionej w Jezusie Chrystusie. Tylko ona może nas właściwie wspierać, prowadzić i powodować, że będziemy żyć tak, jak modliliśmy się na początku liturgii – w pokoju i dobrobycie. Modlimy się o to, byśmy nie pozwalali się uwodzić przez jakikolwiek „odmienności” poza prawem Bożym.

- Nieprawdziwe obietnice zwodzą, łudzą, ale w końcu niszczą – kontynuował ksiądz Biskup - Tylko obietnice dane przez Boga i realizowane w imię Boga, poddaniu się woli Bożej w oparciu o Jego Dobroć, Jego Prawo, prowadzą do szczęścia, do pokoju, do tego także ziemskiego dobrobytu. Budują wspólnotę dla wszystkich. Stwarzają warunki pokojowego i skwapliwego rozwoju naszej społeczności i każdego z nas.

Te ofiary Zbrodni Lubińskiej i ofiary wszystkich nieprawości gdziekolwiek one by się nie działy, te ofiary – tak jak mamy napisane na pomniku – milczą a jednak wołają. Te ofiary, to milczenie, to wołanie, scala się, jednoczy, w Jednym Imieniu Jezusa, który kiedy był oskarżany, wiedział kiedy dobrowolnie milczeć i stać się ofiarą, i w jaki sposób obwieszczać Ewangelię, Dobrą Nowinę Życia o dobroci Boga – mówił Ksiądz Biskup

Po Eucharystii uczestnicy uroczystości przeszli pod pomnik Pamięci Ofiar Lubina '82. Po drodze Prezydent Andrzej Duda wraz z Panią Premier złożyli kwiaty w miejscach, gdzie 35 lat temu zginęli: Michał Adamowicz, Mieczysław Poźniak i Andrzej Trajkowski. Odbył się także Apel Pamięci zwieńczony żołnierską salwą honorową.

- Można tylko w dwóch miejscach w Polsce tak naprawdę obchodzić rocznicę powstania „Solidarności” poprzez wielkie porozumienie gdańskie 1980 r. tamtego pamiętnego 31 sierpnia. Dwa są takie miejsca w Polsce, gdzie ten 31 sierpnia można równoprawnie obchodzić. To właśnie Gdańsk, Sala BHP Stoczni Gdańskiej, i tu, w Lubinie. Dlatego, że tu robotnicy zginęli za tamten Sierpień 1980 roku, za wolność, która została wtedy częściowo wywalczona i której przedsmak udało się już poczuć. Zginęli od kul tak, jak się ginie na wojnie. Chcieli wolnej Polski, chcieli wolności osobistej i państwowej – mówił Andrzej Duda, prezydent RP.

- Wielu historyków badając zbrodnię lubińską, jak to niezwykle trafnie nazywamy - bo to jest zbrodnia strzelać do bezbronnych ludzi, bo to jest zbrodnia bezbronnych ludzi mordować - podkreśla, że to był właśnie koniec władzy ludowej, że to właśnie zbrodnia lubińska była końcem PRL. Dlaczego? Dlatego, że wy - i mówię do tych młodych, których jeszcze wtedy nie było na świecie - dlatego, że wasi rodzice wyszli wtedy na ulice Lubina i 31 sierpnia nie ugięli się pod kulami, a potem jeszcze więcej wyszło ich 1 września - mimo że wszyscy w Lubinie wiedzieli, że milicja zabija (...); jeszcze więcej ich wyszło, po to żeby pokazać, że wspólnota Lubina, wspólnota Polaków jest razem przeciwko władzy pseudoludowej, i że ta władza nie ma żadnej legitymacji - i to był właśnie jej koniec. Kule nie były w stanie dać legitymacji tej władzy i nie były w stanie zastraszyć Polaków, nie były w stanie zastraszyć Lubinian. I za to wszyscy Polacy chylą dzisiaj czoła , głęboko przed tymi którzy polegli, przed ich najbliższymi, ale także przed wszystkimi bohaterami tamtych dni tutaj w Lubinie. A bohaterem był każdy który stanął wtedy z podniesionym czołem , a stanęły was wtedy tysiące. Jestem wam za to bardzo wdzięczny – mówił Andrzej Duda.

Podczas uroczystości Prezydent odznaczył 11 osób, które w szczególny sposób zasłużyły się w działalności oraz wspieraniu przemian demokratycznych i ustrojowych w Polsce oraz za osiągnięcia w podejmowanej z pożytkiem dla kraju pracy zawodowej, związkowej, społecznej i duszpasterskiej. Wśród wyróżnionych były też osoby duchowne: ks. Marian Kopko, kustosz krzeszowskiego Sanktuarium oraz ks. Wiesław Migdał, proboszcz parafii Maksymiliana Marii Kolbego w Lubinie.

Zwieńczeniem obchodów 35. rocznicy Zbrodni Lubińskiej był piknik rodzinny oraz Koncert Wolności w którym wystąpili: Krzysztof i Piotr Cugowscy, Kasia Kowalska, Anna Karwan oraz 50-osobowa orkiestra dęta Dziubek Band

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 5/6 2018

Szykuje się rewolucja w prawie aborcyjnym w Irlandii?

2018-05-23 10:50

KAI

EPA

Biskupi ostrzegają, że usunięcie prawnej ochrony z konstytucji będzie dla Irlandii nieodwracalną zmianą. W obronie nienarodzonych łączą się ludzie różnych wyznań i poglądów.

Usunięcie z konstytucji prawa do ochrony życia nienarodzonych to nie tylko pozwolenie na ograniczony dostęp do aborcji pod pewnymi warunkami, lecz rezygnacja z kultury życia, radykalna zmiana w życiu naszego kraju - ostrzega arcybiskup Dublina Diarmuid Martin przed zapowiedzianym na piątek referendum.

Na jego prośbę w stołecznych parafiach zorganizowane zostały adoracje Najświętszego Sakramentu w intencji obrony życia. W ubiegłą niedzielę na wszystkich Mszach czytano jego apel o odrzucenie rządowego projektu legalizacji aborcji.Osobny apel wystosował też prymas Irlandii abp Eamon Martin. Prosi on, by przed oddaniem głosu pomyśleć zarówno o matce, jak i o dziecku, których chroni obecnie irlandzka konstytucja.

Życie każdego z nich jest cenne, zasługuje na miłość i ochronę przed tragedią nieodwracalnej decyzji o aborcji - napisał abp Martin.

Rozmawiając o piątkowym referendum z Radiem Watykańskim podkreślił on, że ochrona życia jednoczy w Irlandii ludzi ponad wyznaniami i światopoglądami.

Myślę, że ta sprawa zjednoczyła wiernych różnych tradycji chrześcijańskich w poczuciu, że każde ludzkie życie jest święte - powiedział prymas Irlandii.

Ale ciekawe jest również to, że ta konkretna kwestia nie ma charakteru czysto katolickiego czy chrześcijańskiego. Prawda, że każde ludzie życie jest ważne, a niewinne ludzkie życie zawsze powinno być chronione jest podzielana przez ludzi wszystkich religii, a także przez niewierzących. To wynika z naszej ludzkiej natury. Widzimy zatem, że ukształtowała się bardzo szeroka koalicja w obronie życia, łącząca ludzi, którzy są zaniepokojeni piątkowym referendum - dodał prymas.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Dr Wanda Półtawska: chciałam nauczyć ludzi, że nie są urodzeni, tylko stworzeni

2018-05-23 21:46

abd / Warszawa (KAI)

Ja chciałam nauczyć ludzi, że nie są urodzeni, tylko stworzeni. Ale to nie jest moja nauka, tylko nauka Kościoła rzymskokatolickiego, w wydaniu ks. Karola Wojtyły, którego spotkałam zaraz po tym, jak skończyłam studia – tak o swojej misji mówiła dr Wanda Półtawska podczas spotkania autorskiego zorganizowanego w duszpasterstwie oo. dominikanów w Warszawie przy ul. Freta. Odbyło się ono z okazji promocji najnowszej książki dr Półtawskiej „Genealogia divina. Boże pochodzenia człowieka”, wydanej nakładem Edycji św. Pawła.

B. M. Sztajner/Niedziela

Tłumy warszawiaków zebrały się w środowy wieczór w sali prowincjalskiej duszpasterstwa oo. dominikanów przy ul. Freta w Warszawie na spotkaniu autorskim z dr. Wandą Półtawską, przyjaciółką św. Jana Pawła II, obrończynią życia i specjalistką w dziedzinie psychiatrii. Okazją do spotkania była promocja najnowszej książki dr. Półtawskiej pt. „Genealogia divina. Boże pochodzenie człowieka”, będącej zbiorem wykładów poświęconych małżeństwu i rodzicielstwu.

Wprowadzając w temat spotkania, jego moderator o. Stanisław Tasiemski OP przypomniał na wstępie, że przez całe życie, w różnych jego kontekstach, dr Wanda Półtawska stawia pytanie o to: „kim jest człowiek” i wokół tego pytania buduje nauczanie o wartości ludzkiego życia i podejmowanych przez człowieka wyborów.

„Gdzie tkwi tajemnica szczęścia, powodzenia, sukcesu ludzkiego życia, do którego często dążymy za wszelką cenę? (…) Jak być w pełni kobietą, mężczyzną i ojcem?” - wyliczał możliwe do zadania w tym kontekście pytania dominikanin, zaznaczając zarazem, że wszystkie słowa wydają się zbędne w sytuacji, w której nadarza się okazja, by oddać głos dr. Półtawskiej.

W swoim wystąpieniu autorka wyjaśniała genezę powstania książki, a także inspiracje, które towarzyszą jej w wieloletniej pracy z młodzieżą i młodymi małżonkami.

„Na początku, kiedy wróciłam z wojny po różnych perypetiach, postanowiłam, że będę lekarzem, choć wcześniej nie miałam takiego zamiaru. Wojna mnie do tego namówiła. Z medycyny postanowiłam wybrać najbardziej humanitarną dziedzinę: psychiatrię juwenilną. Ja jestem specjalistka od młodzieży” - wyjaśniała na wstępie, podkreślając, że to właśnie ludzie młodzi i znajdują się w centrum jej zainteresowania i prowadzili ją od tzw. trudnej młodzieży, do trudnych rodziców i rodzin. Podkreślała też, że rozwój człowieka, który jest przedmiotem jej zainteresowań naukowych, jest wpisany w boskie pochodzenie człowieka, który – stworzony z jednej komórki – jest przez Boga powołany do rozwoju.

„Ja chciałam nauczyć ludzi, że nie są urodzeni, tylko stworzeni. Ale to nie jest moja nauka, tylko nauka Kościoła rzymskokatolickiego, w wydaniu ks. Karola Wojtyły, którego spotkałam zaraz po tym, jak skończyłam studia” - mówiła, zaznaczając, że jako młody ksiądz, Karol Wojtyła opiekował się służbą zdrowia i medycyną, a więc obszarami, które znajdowały się także w jej zainteresowaniu, co zapoczątkowało ich wieloletnią współpracę i przyjaźń budowaną na wspólnej trosce o człowieka.

Mówiąc o osobistych inspiracjach zaczerpniętych od Karola Wojtyły, dr Półtawska wspominała też zainteresowania przyszłego papieża filozofią personalistyczną, która stała się dla niej inspiracją do stworzenia sposobu pracy z trudną młodzieżą i trudnymi rodzinami. Przywołała też dwa zdania Wojtyły, skierowane do uczestników małżeństw przeżywających trudności, które dla niej stały się podstawą wieloletniej pracy z małżonkami: „Najpierw zróbcie sobie program minimalny. Niczego sobie wzajemnie nie niszczcie. To nie jest program pozytywny, to jest program minimalnie negatywny. (…) A drugie zdanie brzmiało: jest jedno wyjście: furtka pokory. Niechaj każde z was uklęknie i powie: moja wina. Bo póki mówisz: twoja wina, nie masz żadnego wyjścia”.

Przechodząc od osobistych inspiracji, do motywów, które kierowały nią podczas pisania książek, podkreślała, że chciała, zachęcić młodych ludzi do czytania dokumentów przygotowywanych najpierw przez biskupa, a następnie przez papieża Wojtyłę, które były owocem jego wieloletnich doświadczeń pracy, m.in. z młodzieżą. Wśród tych dokumentów wymieniła m.in. „Miłość i odpowiedzialność”, papieską publikację, którą określiła określiła jako lekturę obowiązkową, a także list Jana Pawła II do rodzin.

„Ta książka, to jest po prostu skrypt dla moich dawnych studentów” - mówiła, zdradzając, że składają się na nią wykłady, które niegdyś głosiła studentom, a których treść skrzętnie udokumentowała Ewa Ablewicz-Rzeczkowska. Przekonywała, że poznawanie nauczania Kościoła o człowieku, wykładanego m.in. przez Jana Pawła II, to droga do szczęścia i świętości dla każdego.

„Jeżeli nie rozumiecie, kim jesteście, nie możecie być szczęśliwi” - mówiła, zwracając uwagę, że to nie entuzjazm względem osoby papieża, ale świadome zgłębianie jego nauczania jest najistotniejsze.

„Po raz pierwszy w historii świata papież Jan Paweł II wymyślił Światowe Dni Młodzieży. I wy wszyscy chcecie tam jechać, śpiewać mu Barki, ale dalej go nie chcecie czytać i nic nie wiecie!” - mówiła. Przypominała, że w tym nauczaniu jest zawarta papieska recepta na świętość rodziny, jaką jest świętość rodziców, której świadkami są dzieci. „Dzieci mają obserwować świętość rodziców, a nie awantury i krzywdy”. Za Karolem Wojtyłą przypominała także o świętości ciała ludzkiego. „Człowiek nie jest materią. Człowiek ma ciało, ale nie jest ciałem. Jest duchem ucieleśnionym” - mówiła. Przypominała, że wszelkie życie pochodzi od Boga przez mężczyznę, a kobieta jest sanktuarium tego życia, które ma tylko jedno zadanie: strzec tego życia.

Dr Półtawska mówiła też o obowiązku bronienia świętości życia i o tym, że ta obrona powinna być świadomym i konsekwentnym wyborem każdego człowieka. „Wybór, to nie: że coś sobie wziąłeś, ale: że coś musisz zostawić. (…) Życie chrześcijanina jest ciągłą ascezą” - przekonywała, zwracając uwagę, że Sakrament Bierzmowania niesie ze sobą konsekwencje takiego wyboru, które wyrażają się m.in. w przyjmowanych postawach i bronionych wartościach. Zwróciła też uwagę na trudności młodzieży w konsekwentnym podążaniu za dokonywanymi wyborami. „Młodzież rezygnuje dziś zupełnie z wolnej woli, bo wygodniej jest nie wiedzieć, nie umieć, nie rozumieć i zrzucić winę na trudne dzieciństwo i rodziców” - mówiła, dodając, za św. Janem Pawłem II, że jedynym zadaniem młodego człowieka powinno być świadome dążenie do świętości. Wielokrotnie podkreślała też, żemłodzi ludzie nie używają dziś rozumu, wolnej woli i sumienia i, że żyją w czasach, w których etyka została wyparta przez technikę.

„Masz być święty, wszyscy macie być święci. I ta książka ma pójść do wszystkich maturzystów, bo oni są w tym wieku, kiedy wydaje się, że już wszystko można” - podsumowała, zachęcając do lektury zbioru wykładów, wydanych pod wspólnym tytułem „Genealogia divina. Boże pochodzenie człowieka”.

„Nie chodzi o czytanie. Chodzi o przyjęcie poglądów, które tam są zawarte. W tej książce zawarta jest nauka personalizmu, pewnego filozofa, a konkretnie: świętego filozofa Karola Wojtyły” - zachęcała.

„Genealogia divina. Boże pochodzenie człowieka”, to zbiór wykładów dr. Wandy Półtawskiej wygłoszonych głównie w roku akademickim 2012/2013 dla słuchaczy bielskiego oddziału Instytutu Teologii Rodziny, założonego przy krakowskiej kurii przez ówczesnego bp. Karola Wojtyłę. Na publikację składają się wykłady nt. kobiety i mężczyzny, małżeństwa i rodziny, a także wykłady o tematyce uzupełniającej. Publikacja ukazała się nakładem wydawnictwa Edycja św. Pawła.

Wanda Półtawska z d. Wojtasik urodziła się 2 listopada 1921 r. w Lublinie. W młodości, podczas II wojny światowej była więźniem obozu koncentracyjnym w Ravensbrück. Po zakończeniu wojny rozpoczęła studia medyczne. Jest doktorem nauk medycznych oraz specjalistką w dziedzinie psychiatrii juwenilnej, profesorem Papieskiej Akademii Teologicznej i znaną obrończynią życia. Przez kilkadziesiąt lat przyjaźniła się i współpracowała z Karolem Wojtyłą, począwszy od czasów, gdy był on krakowskim duszpasterzem. Odznaczona m.in. Orderem Orła Białego.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 5/6 2018

Reklama

Najczęściej czytane

Wiele stron internetowych, wykorzystuje pliki cookies (ciasteczka). Służą one m.in. do tego, by zagłosować w sondzie. Nowe przepisy zobowiązują nas do poinformowania o tym. Dalsze korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki będzie oznaczało, że zgadzasz się na ich wykorzystywanie.
Aby dowiedzieć się więcej, przeczytaj o Polityce plików cookies.

Rozumiem