Reklama

Poruszające słowa prezydenta w Toruniu: Dziękuję za Radio Maryja!

2016-12-03 19:57

wpolityce.pl

YouTube.com

Polityka jest nieodłączną częścią budowania państwa, ale taka polityka która jest troską o dobro wspólne. Radio Maryja ma prawo nawoływać, aby cała polityka taka właśnie była — powiedział prezydent Andrzej Duda podczas uroczystości 25-lecia Radia Maryja. Na wstępie prezydent przywołał słowa Ojca Św. Jana Pawła II : „Ja Panu Bogu dziękuję codziennie, że jest w Polsce takie radio – Radio Maryja”.

Powiedział tak w Rzymie 29 marca 1995 roku nasz Ojciec Święty – św. Jan Paweł II. Powiedział tak, gdy Radio Maryja nie miało jeszcze nawet 4 lat. Dziś ma 25 lat. Jest „Nasz Dziennik”, jest Telewizja Trwam, jest WSKSiM. Jest wielka siła katolickich mediów, która zrodziła się z niczego w 1991 roku i rozpoczęła swoją działalność dokładnie 8 grudnia — przypomniał prezydent.

Wydawało się, że nie ma żadnych szans. Sąd jak to znam? — dodał z uśmiechem prezydent, po czym rozległa się salwa śmiechu i morze braw.

Ale nigdy nie może się tak wydawać w sytuacji, gdy jest wiara, nadzieja i przekonanie, że misja którą się podjęło jest potrzebna Bogu i ludziom — podkreślił Andrzej Duda, dodając że właśnie tak musiał myśleć ojciec dyrektor, jego współbracia i biskup wydający zezwolenie na emisję.

Reklama


Dziś tego radia słuchają miliony ludzi w całej Polsce. (..) I ja przybyłem tutaj dziś jako prezydent Rzeczypospolitej, żeby podziękować. Bo jeżeli 22 lata temu nasz Ojciec Święty codziennie Panu Bogu dziękował, to po 25 latach wypada, żeby prezydent Rzeczypospolitej podziękował Panu Bogu i tym, którzy to radio stworzyli — powiedział Duda. Na te słowa zerwała się salwa braw i słowa: „Dziękujemy”.

Dziękujemy nie tyle za wielkie dzieło ewangelizacji jako takiej. Jako prezydent RP przyjechałem podziękować przede wszystkim za wielkie dzieło wspólnoty, miłosierdzia i budowania siły polskiej państwowości. Dlaczego? Dlatego, ze Radio Maryja od samego początku swego istnienia niesie w sobie dwa elementy, które były i są w dzisiejszym świecie unikatowe. Tym pierwszym jest wielkie budowanie wspólnoty - ludzi, którzy są ze sobą nawzajem. Bo to nie jest emisja, to jest miska, którą to Radio wykonuje. To jest nie tylko nadawanie, ale słuchanie – wysłuchiwanie zwykłych ludzi, tych którym się powiodło, ale i tych , którym się nie powiodło. Ale przede wszystkim to jest wielkie dawanie nadziei i siły – wiecie komu? Jakże wiele słuchaczy RM nie może wyjść z domu – z powodu choroby, tego że dotknięci są inwalidztwem. W pewnym momencie zaczęli tracić sens życia. I właśnie wtedy pojawiło się Radio Maryja, które nadało wielu słuchaczom sens życia — podkreślił Andrzej Duda.

Nadanie sensu życia wielu ludziom przez to, że mogą ofiarować swoje cierpienie za innych, że odnaleźli swoją wspólnotę, do której nalezą — dodał.

Dziękuję wam za to – i radiu, ojcu dyrektorowi, całej jego załodze, ale także Kołom Radia Maryja – za to budowanie wielkiej wspólnoty i za niezłomność. Za niezłomność już na początku lat 90. Mówienia wbrew obowiązującym prądom liberalnym, do których dołączyły prądy lewicowe, o tym jakie powinny być wartości, jakie powinno być państwo polskie, aby można było o nim mówić, że jest demokratyczne. To właśnie radio głosiło od samego początku – nazywane ciemnogrodem, klerykałami, moherami — mówił prezydent.

Ci, którzy kilka lat temu jeszcze śmiali się z idących Radia Maryja, wołających „nie oddamy wam telewizji Trwam”, protestując przeciwko emu, że Fundacja Lux Veritatis zostały oszukane, ale już dwa lata później cichutko dano na multipleksie cyfrowym, ponieważ w Sejmie został wyświetlony bezmiar niesprawiedliwości — wspominał Andrzej Duda, dodając że był członkiem komisji, która badała tę sprawę.

Nikt nie został postawiony w stan oskarżenia, to jednak ci, którzy reprezentowali większość w parlamencie, to dziś jest ogólnopolską telewizją dostępną w każdym domu. To oczywiście niezłomna postawa Ojca dyrektora, opieka opatrzności, ale także to postawa wyśmiewanych „moherowych beretów”, których 200 tys. poszło w marszu „Obudź się Polsko”. (…) Przyjechali państwo z całej Polski, żeby pokazać, że Polacy chcą, by telewizja niosąca przesłanie wszystkiego, co tak ważne dla Polaków, znalazła się na multipleksie — mówił prezydent.

Wyśmiewane moherowe berety okazały się równie sprawne jak szare berety jednostek specjalnych GROM. Bo sprawność beretów ocenia się po tym, czy osiągnęły zwycięstwo czy nie. A sprawiedliwość zwyciężyła — dodał z uśmiechem.

Dziękuję, że jesteście niezmienni w poglądach. Że mówicie o sprawiedliwości i czynicie ją — podkreślił Duda.

Rozbudowujcie się, działajcie, miejcie zawsze wsparcie. Bo to wsparcie temu środowisku i tym mediom się należy. To są media misyjne, które utrzymują się z daru ludzkiego, nie z reklam. Utrzymują się z tego, że odpowiadają na ludzkie potrzeby — mówił prezydent, dodając że Radio Maryja nigdy nie odmawiało pomocy swoim słuchaczom.

Życzę wam zatem powodzenia i rozwijania tego dzieła przez następne dziesięciolecia. Dalej na całym świecie. Bo nie ma mediów, które miałyby większy zasięg, niż Radio Maryja — dodał, przypominając swoją wizytę w Radiu Maryja w Chicago.

Jak zaznaczył,. Radio Maryja ma pełne prawo, by mówić o polityce, która jest cześcią naszego życia społecznego, obywatelskiego.

Polityka jest nieodłączną częścią budowania państwa, ale taka polityka która jest troską o dobro wspólne. Radio Maryja ma prawo nawoływać, aby cała polityka taka właśnie była — podkreślił.

Na koniec prośba, aby Matka Boża miała swoje radio w swojej opiece. Szczęść Boże — zakończył prezydent, którego przemówienie zostało nagrodzone owacjami na stojąco.

Tagi:
rocznica Radio Maryja Toruń Duda Andrzej

Toruń: „polskie Yad Vashem” upamiętnia Polaków ratujących Żydów

2018-02-01 16:24

dg / Toruń (KAI)

Już ponad 17 tys. stron liczy dokumentacja nt. Polaków ratujących Żydów, zgromadzona w toruńskim instytucie "Pamięć i tożsamość". Dotyczy ona ok. 40 tys. Polaków, ponad tysiąc z nich upamiętniono także w Kaplicy Pamięci, otwartej w 2016 r. w świątyni pw. NMP Gwiazdy Nowej Ewangelizacji i św. Jana Pawła II w Toruniu.

Andrzej Biskupski
Prof. Jan Żaryn

Prof. Jan Żaryn uważa, że Polakom udało się uratować od 100 do 130 tys. Żydów. Pomocy Żydom – instytucjonalnej i indywidualnej (stałej lub incydentalnej), udzielało od kilkuset tysięcy do miliona Polaków, w tym całe rodziny, księża, zakonnicy i zakonnice. Historie wielu z nich upamiętnia toruński instytut "Pamięć i tożsamość" i Kaplica Pamięci w świątyni pw. NMP Gwiazdy Nowej Ewangelizacji i św. Jana Pawła II.

Od sierpnia 2013 r. do instytutu „Pamięć i tożsamość” napłynęły tysiące świadectw od Polaków i Żydów. Materiały dotyczą ok. 40 tysięcy Polaków ratujących Żydów podczas II wojny światowej. Zrobiono ponad 10 tysięcy wywiadów, zebrano 17 tysięcy stron dokumentów, opracowano 4 tysiące teczek. Wciąż napływają kolejne wspomnienia.

W Kaplicy Pamięci znajdują się wielkie tablice, na których wypisano nazwiska 1170 Polaków (w tym 13 księży), których w czasie II wojny światowej za pomoc Żydom zamordowali Niemcy. Historie te zostały zweryfikowane przez historyków.

Na stronie internetowej Kaplicy Pamięci (kaplica-pamieci.pl) znaleźć można dane tych osób, ich historie i nagrania świadectw, a także można odbyć wirtualny spacer (również w okularach Virtual Reality). Ten wkład w badanie holokaustu w Polsce doceniły międzynarodowe organizacje, między innymi Instytut Yad Vashem z Jerozolimy i Holocaust Memorial Museum z USA.

Rabin Dov Lipman podczas odbywającej się 26 XI 2017 r. konferencji „Pamięć i nadzieja” zapewnił, że kiedy wróci do Izraela, „będzie mówił, pisał i krzyczał, że Żydzi powinni przyjeżdżać do Polski, zobaczyć obozy koncentracyjne, ale też przyjechać tutaj, do Torunia – po to, by powiedzieć dziękuję tym Polakom”.

Kaplicę Pamięci zbudowano według koncepcji inżyniera Andrzeja Ryczka – architekta, autora projektu Świątyni pw. Najświętszej Maryi Panny Gwiazdy Nowej Ewangelizacji i św. Jana Pawła II.

Instytut „Pamięć i Tożsamość” działa przy fundacji Lux Veritatis, powołanej przez o. dr. Tadeusza Rydzyka, który jest inicjatorem tego przedsięwzięcia. Projekt jest współfinansowany przez Ministerstwo Spraw Zagranicznych RP.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Czy zostaną wyjaśnione okoliczności śmierci polskiego kardynała?

2018-04-20 11:45

abd / Poznań (KAI)

Wniosek o wszczęcie śledztwa w sprawie śmierci kard. Augusta Hlonda złożył w IPN wicepostulator procesu beatyfikacyjnego prymasa Polski, chrystusowiec ks. Bogusław Kozioł. W rozmowie z KAI wyjaśnia, dlaczego okoliczności śmierci niezłomnego prymasa Polski do dziś budzą wątpliwości.

Archiwum

- Praktycznie już podczas pogrzebu kard. Hlonda pojawiła się pogłoska, że mógł on zostać otruty na zlecenie służb bezpieczeństwa. Były ku temu poważne przesłanki: jeszcze za życia Kardynała w czasie jego powojennych objazdów parafii w na północy Polski, służby bezpieczeństwa pozorowały wypadki z jego udziałem. Na szczęście nieskutecznie – wyjaśnia w rozmowie z KAI ks. Bogusław Kozioł SChr, wicepostulator procesu beatyfikacyjnego kard. Augusta Hlonda. Przypomina także o budzących wątpliwość okolicznościach śmierci ówczesnego prymasa Polski, której oficjalną przyczyną było, wg dokumentacji medycznej, zapalenie płuc, będące powikłaniem po ostrym zapaleniu wyrostka robaczkowego.

- Przed śmiercią Prymas dwukrotnie przeszedł operację. Już wówczas mówiono, że pierwsza z nich była niepotrzebna i przeprowadzono ją w następstwie postawienia błędnej diagnozy. Kard. Hlond pytał z resztą lekarzy na łożu śmierci: co panowie podacie jako powód mej śmierci? Tak, jakby zdawał sobie sprawę z ukrywanych faktów – przypomina wicepostulator.

Ks. Kozioł odwołuje się też do przeprowadzonej niedawno kwerendy w archiwach IPN. – Znalazłem kilka dokumentów agentów i współpracowników SB, którzy informują swoich przełożonych, że w środowiskach salezjańskich krąży pogłoska o rzekomym otruciu kard. Hlonda i proszą o zajęcie się tą sprawą. Ponadto, w artykule, opublikowanym w na jednym z polskich portali w ubiegłym miesiącu, przytoczone są fragmenty wypowiedzi represjonowanego ks. Józefa Zatora Przytockiego, który w wspomina, że w czasie jednego z przesłuchań miał usłyszeć od przesłuchującego go oficera: „po śledztwie tutaj zdechniesz. My sobie damy radę ze wszystkimi. Myśmy pomogli zdechnąć Hlondowi” - mówi chrystusowiec. Wicepostulator ufa, że jeśli IPN pozytywnie rozpatrzy złożony wniosek, przyszłe śledztwo być może pomoże rozwiać wątpliwości dotyczące przyczyny śmierci kard. Hlonda.

Obecnie proces beatyfikacyjny kard. Augusta Hlonda znajduje się na tzw. „etapie rzymskim”. W Kongregacji Spraw Kanonizacyjnych złożono dokumentację zebraną w toku trwającego procesu. 9 marca 2017 r. odbyła się już dyskusja komisji teologów, która pozytywnie zaopiniowała heroiczność cnót i życia Kardynała. Natomiast 15 maja br. w Rzymie zbierze się z kolei komisja kardynałów i biskupów.

- Jeśli wyda ona, w co gorąco wierzymy, również pozytywną opinię, będzie to przedostatni krok w procesie beatyfikacyjnym. Ostatnim będzie podpisanie przez papieża dekretu o heroiczności cnót. Wówczas proces formalnie zostanie zakończony, a Kardynałowi będzie przysługiwał tytuł Czcigodnego Sługi Bożego. Do beatyfikacji potrzebny będzie jeszcze cud, o który się modlimy – wyjaśnia kapłan.

Jak dodaje, niedawno był badany w Niemczech przypadek domniemanego cudu zgłoszony ze środowiska polonijnego, jednak ze względu na brak dostatecznej dokumentacji, sprawa została odłożona. Obecnie dokumentowany jest też kolejny przypadek, tym razem ze Śląska.

22 października br. obchodzona będzie 70. rocznica śmierci kard. Hlonda. Z tej okazji podjęto szereg inicjatyw, mających na celu przybliżyć osobę Kardynała. Między innymi w Warszawie, w dniu śmierci kard. Hlonda, planowane są okolicznościowe wydarzenia: sesja naukowa w Sejmie oraz Msza św. sprawowana w warszawskiej archikatedrze. Jeszcze na wiosnę, wspólnie z Pocztą Polską przygotowywana jest emisja okolicznościowego znaczka pocztowego. Z kolei jesienią w Mysłowicach odbędzie się też konferencja naukowa poświęcona prymasowi.

- Opracowuję także dwie publikacje. Pierwsza z nich, zatytułowana „Myślałem o Was tyle razy”, przygotowywana jest przede wszystkim z myślą o nas, chrystusowcach, ponieważ kard. Hlond był naszym założycielem. Będzie to zbiór wszystkich jego myśli, pism, listów, które do nas skierował. Kolejną będzie stanowił zbiór jego nauczania do Polonii: korespondencja, przemówienia, homilie, listy – zapowiada ks. Kozioł.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Bible-ing w Radomsku

2018-04-22 18:44

Elżbieta Saj

W słoneczne popołudnie Niedzieli Dobrego Pasterza na placu 3 Maja w Radomsku miał miejsce kolejny już Bible - ing – wydarzenie koordynowane przez Szkołę Nowej Ewangelizacji. Zebrani w Godzinie Miłosierdzia pochylili się nad słowami dzisiejszej Ewangelii o dobrym Pasterzu, której jednym z przesłań są słowa Pana Jezusa : „Moje owce słuchają mojego głosu”.

Aleksandra Saj

Bible –ing to świadectwo, że Słowo Boże jest żywe i skuteczne, ważne dla każdego z nas, bo jest wyrazem Bożej miłości, która pozostaje z nami w przekazie zawartym w Piśmie Świętym. Jest jak znak i zapewnienie: jestem z tobą, chcę ci towarzyszyć i cię nie opuszczę.

Zobacz zdjęcia: Bible-ing w Radomsku

Ks. Grzegorz Piec, koordynator Zespołu ds. Nowej Ewangelizacji regionu radomszczańskiego zauważył, że „ludzie mogą nam ofiarować wiele, ale tylko Pan Jezus – Dobry Pasterz oddał za nas swoje życie”. Duchowny podzielił się także swoim doświadczeniem jeszcze z czasów seminaryjnych, kiedy w czasie rekolekcji w Niepokalanowie otrzymał tak mocne słowo od Pana, które stało się dla niego światłem, obietnicą Bożą i umocnieniem na podjętej drodze powołania.

O swoim spotkaniu ze Słowem Bożym wspomniał także ks. Antoni Arkit – proboszcz parafii pw. Św. Lamberta w Radomsku, który jest także moderatorem Kręgu Domowego Kościoła, działającego przy Kolegiacie. Duchowny zauważył, że „czytanie Słowa Bożego i rozważanie go we wspólnotach rodzinnych kształtuje ich charakter, daje poczucie bezpieczeństwa, zapewnienie, że w trudach codziennych obowiązków małżonkowie i ich rodziny nie są sami. Słowo Boże jest dla nich światłem w ciemnościach świata”.

Ks. Antoni zauważył także wyzwanie, jakie podjęli członkowie oazy rodzin w tym roku: pragną przeczytać całe Pismo Święte i kierować się jego słowami.

Swoim doświadczeniem obecności Biblii w życiu podzieliła się także pani Bożena, która powiedziała „Niedzieli”: „Gdy nie jestem pewna co mam zrobić, otwieram Pismo święte, rozważam i już wiem”.

- Bóg, który w jego treści mówi do mnie daje mi wiele cennych rad jak mam postąpić w różnych chwilach życia. Ufam, że tam zawsze jest gotowa recepta na dobre decyzje – dodała pani Bożena.

Spotkanie z Biblią na placu 3 Maja zakończyło się wspólna modlitwą i udzielonym przez obecnych kapłanów błogosławieństwem.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

Wiele stron internetowych, wykorzystuje pliki cookies (ciasteczka). Służą one m.in. do tego, by zagłosować w sondzie. Nowe przepisy zobowiązują nas do poinformowania o tym. Dalsze korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki będzie oznaczało, że zgadzasz się na ich wykorzystywanie.
Aby dowiedzieć się więcej, przeczytaj o Polityce plików cookies.

Rozumiem