Reklama

Moje pismo Tęcza - 11/12 2017

Kard. Dziwisz: podczas ŚDM wydarzył się cud jedności i pokoju

2016-11-29 17:06

Rozmawiał Łukasz Kaczyński / Kraków / KAI

Mazur/episkopat.pl

Światowe Dni Młodzieży były efektem wysiłku wielu ludzi i rezultatem współpracy władz kościelnych, samorządowych i państwowych. W Krakowie wydarzył się cud jedności i pokoju: młodzi pokazali podzielonemu światu, że pojednanie między ludźmi i narodami jest możliwe – powiedział w wywiadzie dla KAI kard. Stanisław Dziwisz. Mówiąc o zakończonym Jubileuszu Miłosierdzia stwierdził, że liczby nie oddają pełnej prawdy o tym, co się dokonało, gdyż zapis wydarzeń „jest obecny przede wszystkim w ludzkich sercach”.

Publikujemy tekst wywiadu kard. Stanisława Dziwisza dla KAI:

KAI: Od Światowych Dni Młodzieży minęły 4 miesiące. Jakie jest najbardziej żywe wspomnienie Księdza Kardynała z tego wydarzenia?

- Kard. Stanisław Dziwisz: Bardzo żywe jest we mnie doświadczenie jedności wspólnoty Kościoła w jej bogatej różnorodności. Młodzi, którzy w lipcu zgromadzili się najpierw na krakowskich Błoniach, a następnie na Polu Miłosierdzia, pochodzili z tak wielu krajów i zakątków świata, mówili różnymi językami, reprezentowali odmienne kultury i tradycje narodowe. A jednak w tej widocznej gołym okiem różnorodności wszyscy mieliśmy ogromne poczucie silnej i głębokiej jedności. Ta wspólnota była nie tyle skutkiem naszego wysiłku, ile owocem działania Ducha Świętego, który połączył nas poprzez wiarę w Jezusa Chrystusa oraz miłość do Ojca Świętego i Kościoła.

- Często mówi się, że Światowe Dni Młodzieży były sukcesem. Jak należy to rozumieć?
– Jeśli do wydarzeń kościelnych zastosujemy terminologię świecką i spojrzymy na ŚDM tylko od strony ludzkiej, to rzeczywiście można mówić o ogromnym sukcesie. Bez wątpienia był on efektem ciężkiej pracy Komitetu Organizacyjnego, wysiłku wielu ludzi, różnych instytucji oraz środowisk, rezultatem współpracy władz kościelnych, samorządowych i państwowych. Ale myślę, że słowo „sukces” nie opisuje w pełni tego, co w lipcu wydarzyło się w Krakowie i w Polsce, bo nie oddaje nadprzyrodzonego charakteru ŚDM-u. W Krakowie, dzięki Bogu i orędownictwu świętych Jana Pawła II i siostry Faustyny, wydarzył się cud jedności i pokoju. Młodzi prowadzeni przez papieża Franciszka zbliżyli się do Boga Miłosiernego i w ten sposób pokazali podzielonemu i skonfliktowanemu światu, że pojednanie między ludźmi i narodami jest możliwe i że świat budowany z Jezusem jest bardziej solidarny i ludzki. To nie tylko i nie tyle owoc pracy ludzkich rąk, ile przede wszystkim łaska, którą Bóg daje ludziom, gdy się na Niego otwierają.

- Co zdaniem Księdza Kardynała Polacy przekazali pielgrzymom z całego świata?

- – Wielu młodych, którzy przebyli do Krakowa i Polski na Światowe Dni Młodzieży, zaskoczyła i poruszyła ogromna polska gościnność. Polacy stanęli na wysokości zadania. Myślę przede wszystkich o rodzinach i wszystkich tych, którzy przyjęli pielgrzymów do swoich mieszkań i domów. Szybko się okazało się, że barierę językową można łatwo pokonać używając języka gestów i miłości. To były piękne, autentyczne spotkania. Myślę również o otwartych parafiach, gościnnych domach zakonnych, użyczonych szkołach i internatach… Wyrazicielem polskiej gościnności byli również nasi wolontariusze oraz służby porządkowe i medyczne, policjanci i żołnierze, czyli wszyscy, którzy dbali o zdrowie i bezpieczeństwo pielgrzymów. Jestem przekonany, że w tej otwartości i życzliwości było coś więcej niż zwykła forma grzeczności. Idąc ze staropolskim przysłowiem „gość w dom, Bóg w dom”, można powiedzieć, że gościnność była i jest naszym świadectwem chrześcijańskiej wiary.

- A czego nauczyliśmy się od przybyłych i co powinno być dla Polaków owocem ŚDM, który należy pielęgnować?

- – Myślę, że każdy Polak, który w jakiś sposób uczestniczył w spotkaniu młodych w Krakowie, przeżył „lekcję”, z której wyniósł bardzo osobistą naukę dla siebie. Trudno je streścić czy podsumować w jednej odpowiedzi. Bez wątpienia wszystkie Światowe Dni Młodzieży są wielką „szkołą” powszechności Kościoła. Nie inaczej było w Krakowie. Spotkanie, w którym wzięli udział reprezentanci blisko 200 krajów świata, poszerzyło nasze horyzonty. Uświadomił nam na nowo, że Kościół ze swej katolickiej natury jest posłany do wszystkich ludzi i narodów, do wszystkich grup społecznych i wiekowych. I że w tej wielkiej powszechnej wspólnocie, nikt nie ma tak mało, aby nie mógł się podzielić z innymi, ale też nikt nie ma tak dużo, aby nie potrzebował pomocy i wsparcia innych.

- Na jakie gesty czy słowa papieża Franciszka Ksiądz Kardynał zwrócił szczególną uwagę i dlaczego warto je nadal pamiętać?

- – Bardzo wymowne były chwile ciszy, do których papież Franciszek konsekwentnie nas prowadził. Już pierwszego dnia, podczas przemówienia w papieskim oknie na Franciszkańskiej, wspominając zmarłego podczas przygotowań do ŚDM wolontariusza Maćka, zaprosił licznie zgromadzonych młodych do wejścia w siebie i modlitwy w ciszy. Podobnie uczynił podczas sobotniego czuwania na Campus Misericordiae, wzywając młodych, aby chwycili się za ręce i stanęli w ciszy przed Bogiem. Wiemy, że sam Papież modli się w ten sposób, co widzieliśmy podczas wizyty w obozie zagłady Auschwitz-Birkenau, szczególnie w celi śmierci św. Maksymiliana Marii Kolbego. Zaproszenie młodych do wejścia w ciszę i wypełnienia jej modlitwą to bez wątpienia odważny gest i w pewnym sensie proroczy znak.

- Kraków nie zapomina o Światowych Dniach Młodzieży. Świadczą o tym inicjatywy podejmowane od końca października, w tym koncert „Are you ready? Yes!”? Dlaczego to ważne, by to lipcowe wydarzenie nie uznać już za zakończone?

- – Gdybyśmy ŚDM w Krakowie uznali tylko za wielkie wydarzenie i piękne wspomnienie z przeszłości, znaczyłoby to, że nic nie zrozumieliśmy z tego, co wydarzyło się w nas i między nami. Przecież podczas Mszy św. rozesłania papież Franciszek powiedział, że Światowe Dni Młodzieży rozpoczynają się dziś i trwać będą jutro w naszych domach i parafiach, bo właśnie tam Jezus chce się z nami spotykać. Podczas niezapomnianych dni w Krakowie wszyscy otrzymaliśmy bardzo dużo. Papież hojnie zasiał w nas ziarna Dobrej Nowiny. Wzajemnie ubogaciliśmy się świadectwem wiary. To wszystko jest wielkim darem i ogromnym zobowiązaniem. Ponadto, przed nami Panama – kolejny ważny etap w tej międzynarodowej pielgrzymce młodego Kościoła z Papieżem. Nie zapominając o wielkich dziełach, których Bóg w nas dokonał, patrzymy do przodu i idziemy w przyszłość.

- Co zdaniem Księdza Kardynała powoduje, że na wydarzenia upamiętniające ŚDM w Polsce przychodzi kilka tysięcy osób lub to, że młodzi zaangażowani w wolontariat lipcowego święta młodych nadal działają aktywnie w parafiach?

- – Myślę, że sekret Światowych Dni Młodzieży jest prosty: to Jezus Chrystus obecny w żywej wspólnocie Kościoła. To dzięki Niemu, a nie jakiejś wyszukanej metodzie czy nowoczesnej formule, spotkanie przyciągają młodych jak magnez. Natomiast w tym, co archidiecezja krakowska stara się robić po Światowych Dniach Młodzieży, nie tyle chodzi o upamiętnianie wydarzenia, ile o kontynuowanie drogi, która rozpoczęliśmy. Lipcowe spotkanie w Krakowie było niezwykle ważnym etapem na tej drodze, ale w żadnym wypadku nie było jej punktem docelowym. Spotkania i koncerty w Tauron Arenie oraz rekolekcje „Ogień dla nas i całego świata” w Sanktuarium Bożego Miłosierdzia w Łagiewnikach nie mają być tylko spoglądaniem w przeszłość. Pamięć jest ważna, o czym przypomniał nam Papież, ale nie możemy się zatrzymać na wspominaniu wydarzeń. Tym bardziej na wspominaniu nie mogą zatrzymać się młodzi, którzy – jak mówił o nich św. Jan Paweł II – należą do przyszłości i do których przyszłość należy.

- Można śmiało powiedzieć, że Światowe Dni Młodzieży w Polsce były punktem kulminacyjnym Roku Miłosierdzia. Czy rzeczywiście udało się przekazać za ich pośrednictwem tę iskrę miłosierdzia na cały świat?

- – Mam wielką nadzieję, że tak się stało. Wiem, że wielu uczestników ŚDM w Krakowie przystąpiło do spowiedzi, a sakrament pokuty i pojednania to najlepszy sposób doświadczenia miłosiernej miłości Ojca. Innych poruszyły bardzo świadectwa ludzi oraz wspólnot, które poprzedzały rozważania drogi krzyżowej. Dla jeszcze innych ważnym przeżyciem duchowym była pielgrzymka do grobu apostołki Bożego Miłosierdzia św. Siostry Faustyny oraz do Sanktuarium św. Jana Pawła II. Wszyscy z wielkim entuzjazmem przyjęli słowa papieża Franciszka, proroka miłosierdzia, choć są one bardzo wymagające. Może jeszcze za wcześnie mówić o owocach, ale z pewnością młodzi, którzy przeżyli spotkanie w Krakowie, wrócili do domów odmienieni i rozpaleni ogniem Ducha Świętego. Ufam i modlę się o to, aby nie schowali tego światła pod korcem, ale poprzez świadectwo podzielą się nim z rówieśnikami. Tylko wtedy ten płomień miłosierdzia w ich sercach nie zgaśnie.

- Zakończył się Nadzwyczajny Jubileusz Miłosierdzia. Według Księdza Kardynała widać jego owoce, czy też niestety wielu nie skorzystało z tej szansy ustanowionej przez papieża Franciszka?

- – W ciągu tego jubileuszowego roku odbyły się różne spotkania. Patrząc chociażby na naszą archidiecezję: od uroczystego otwarcia drzwi w jubileuszowych świątyniach i licznych spotkań dla różnych grup np. bezdomnych, więźniów, młodzieży, kapłanów i mężczyzn, poprzez głoszone katechezy i organizowane konferencje naukowe, aż po budowę domu dla osób starszych i magazynu żywności na Campus Misericordiae w Brzegach koło Wieliczki.
Można próbować podsumowywać ten czas, licząc wydarzenia, dzieła lub uczestników, ale liczby nie oddają pełnej prawdy o tym, co się wydarzyło. Zapis wydarzeń Jubileuszu Miłosierdzia jest obecny przede wszystkim w ludzkich sercach. To tam człowiek spotyka Boga i doświadcza przemieniającej mocy Jego miłosiernej miłości. W tym czasie łaski wielu odkryło na nowo, że są odwiecznie i na zawsze kochani przez Stwórcę i Odkupiciela. Bez wątpienia wciąż jednak nie brakuje ludzi, do których ta życiowa prawda z różnych powodów nie dociera. Na szczęście, choć Rok Miłosierdzia się skończył i papież Franciszek zamknął już bramę jubileuszową, Bóg nie przestał być bogaty w miłosierdzie. Jego łaskawa, wierna i przebaczająca miłość jest dla nas wciąż otwarta na oścież.

- Co poradziłby Ksiądz Kardynał tym wszystkim, którzy nie odkryli łaski Jubileuszu Miłosierdzia?

- – Bardziej niż radą, otaczam ich moją ufną modlitwą. Bóg nie przestał i nie przestanie ich szukać. On jest wierny w swojej miłości do człowieka i robi wszystko, aby człowieka ocalić. On ma swoje sposoby, aby swoją miłością podbić ludzkie serce, bo nie chce śmierci grzesznika, ale pragnie by się nawrócił i żył.

Tagi:
wywiad ŚDM w Krakowie

Senator Jackowski: Jestem wstrząśnięty słowami posłanki PiS o aborcji

2018-04-25 07:00

ARTUR STELMASIAK: - Koleżanka z Pana klubu parlamentarnego Joanna Lichocka zaatakowała obywatelski projekt ustawy Zatrzymaj Aborcję i jego przedstawicielkę Kaję Godek z Fundacji Życie i Rodzina.

Artur Stelmasiak

Dr Jan Maria Jackowski, senator klubu PiS: - Ta wypowiedź poseł Joanny Lichockiej mną wstrząsnęła, bo ona nawet nie odnosiła się do materii proponowanej ustawy i zostały użyte w niej sformułowania, które są niedopuszczalne. Wnioski płynące ze słów pani poseł są jasne: eugeniczne ludobójstwo jest lepszym sposobem na rozwiązywanie problemów, niż dbałość o prawa człowieka, każdego człowieka.

- Przypomnę kilka użytych sformułowań, których użyła poseł Joanna Lichocka podczas swojego weekendowego wystąpienia, bo w mediach społecznościowych pochwaliła się zapisem całej swojej wypowiedzi na portalu www.bochnianin.pl. Stwierdziła, że "obecna ustawa bardzo dobrze chroni życie" i mówiła, że Zatrzymaj Aborcję jest skazywaniem kobiet na "donoszenie ciąży potworkowatej". Zadeklarowała, że obywatelski projekt jest nieludzki i nie będzie za nim głosować. Czy nie jest to język skrajnej lewicy i czarnych protestów?

- Dlatego kierownictwo PiS powinno stanowczo zareagować, bo takie wypowiedzi posła tej partii powodują, że wśród ludzi wierzących i innych wrażliwych na sprawy ochrony życia, rządzące ugrupowanie staje się niewiarygodne. Przecież mamy większość w obu izbach parlamentu i możemy projekt Zatrzymaj Aborcję przegłosować, a prezydent Andrzej Duda deklarował dla niego poparcie i obiecał, że tę ustawę podpisze.

- Od pewnego czasu obserwuję jednak dystansowanie się niektórych polityków PiS wobec tej ustawy, ale teraz posłanka tego ugrupowania przeprowadziła totalny atak. Czy to nowa strategia PiS?

- Mam nadzieję, że nie. Przypomnę że czołowi politycy PiS oraz sam prezes Jarosław Kaczyński mówili, że przesłanka eugeniczna jest absolutnie do wyeliminowania z polskiego prawa.

- Teraz działacze pro-life przynieśli do sejmu prawie milion podpisów popierających deklarację szefa rządzącej partii, ale nie widzę zachwytu wśród polityków PiS.

- Tak. Ta ustawa jest dokładnie taka, o jakiej mówił prezes Jarosław Kaczyński. I dlatego nie dziwię się, że wyborcy oraz osoby, które popierają życie czują się zniecierpliwione, a nawet oszukane przez Prawo i Sprawiedliwość. Nie dziwię się też, że w obecnej sytuacji poparcie dla partii rządzącej spada. Jestem wręcz zaskoczony, że nie ma reakcji kierownictwa PiS na wypowiedzi posła tej partii. Te słowa powodują słuszne oburzenie katolików, którzy są elektoratem PiS i wynieśli tę partię do władzy.

- A czy słowa posłanki Lichockiej nie są znakiem tego, że PiS skręca na lewo?

- Nie chcę się wypowiadać w tej kwestii. Powiem tylko tyle, że część zawiedzionych wyborców utwierdza się w przekonaniu, że PiS nie doprowadzi do poprawy ochrony życia w Polsce, a jeżeli ono nastąpi to tylko w wyniku Trybunału Konstytucyjnego, a nie głosowań w Sejmie.

- Ale przecież Kaja Godek w 2013 roku reprezentowała w Sejmie taki sam projekt zakazu aborcji eugenicznej. Wówczas posłowie PiS jej słowa skwitowali owacją na stojąco. Co się od tego czasu zmieniło w polityce Prawa i Sprawiedliwości?

- Niestety to zestawienie pokazuje, że jest tendencja w partii rządzącej, by instrumentalnie posługiwać się elektoratem konserwatywnym. I dlatego kierownictwo PiS powinno się zastanowić dlaczego spada poparcie dla obozu dobrej zmiany.

- Wcześniej pani marszałek Renata Mazurek z PiS arogancko wypowiadała się o Kai Godek. Teraz inna ważna posłanka partii rządzącej przeprowadza frontalny atak na ustawę popartą przez wszystkich polskich biskupów. Czy mówienie, że ta ustawa jest "nieludzka" nie jest pośrednim atakiem na nauczanie Kościoła?

- Te coraz częstsze ataki są dla mnie bardzo bolesne, bo przecież pani Kaja Godek była niegdyś bardzo szanowana w szeregach PiS.

- Tuż przed wyborami w 2015 roku PiS jednogłośnie poparł dużo lepszą ustawę o całkowitym zakazie aborcji. Kilka tygodni później wygrał wybory, a Polacy dali im samodzielną większość.

- Z tego przykładu władze PiS powinny wyciągnąć odpowiednią lekcję.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 11/12 2017

Kielce: manifestacja w obronie prof. Bogdana Chazana i postaw pro-life

2018-04-24 19:30

dziar / Kielce (KAI)

Ci wszyscy, którzy chcą wyrazić swoje poparcie wobec prof. Bogdana Chazana – znanego obrońcy życia dzieci nienarodzonych i propagatora postaw pro-live, są zaproszeni do udziału w manifestacji w obronie każdego życia, która rozpocznie się jutro 25 kwietnia przed urzędem wojewódzkim w Kielcach o godz. 13.

Piotr Drzewiecki

Organizatorem manifestacji w obronie prof. Chazana jest Fundacja Pro – prawo do życia.

Jak zapowiada Adam Kulpiński, prezes fundacji, manifestacja ma być reakcją na protest aborcjonistów, którzy negując zasługi prof. Chazana dla medycyny, domagają się odwołania go z funkcji konsultanta wojewódzkiego ds. ginekologii i położnictwa w woj. świętokrzyskim. Stanowisko to profesor 10 kwietnia 2018 r. otrzymał z nominacji Agaty Wojtyszek – wojewody świętokrzyskiego.

Jutrzejsza organizacja manifestacji w obronie prof. Chazana to reakcja na planowane pikiety pod hasłem "Stop Chazanowi". Najbliższa odbędzie się jutro pod Świętokrzyskim Urzędem Wojewódzkim. Jej początek zaplanowano na godzinę 14. Dzień później od godziny 11 przeciwnicy prof. Bogdana Chazana będą protestować przed Wydziałem Nauk o Zdrowiu Uniwersytetu Jana Kochanowskiego przy alei IX wieków Kielc, gdzie lekarz ma zajęcia ze studentami.

Bogdan Chazan to lekarz, profesor ginekologii i położnictwa. W czasach PRL dokonywał zabiegów aborcji, której później został przeciwnikiem i propagatorem naprotechnologii.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Bawaria: od 1 czerwca krzyże we wszystkich urzędach państwowych

2018-04-25 10:25

tom (KAI) / Monachium

Rząd krajowy w Monachium postanowił, aby od 1 czerwca br. we wszystkich budynkach państwowych Bawarii zawisły krzyże. Jak oświadczyła Kancelaria Wolnego Państwa Bawarii w przyszłości w widocznym miejscu w wejściu do urzędu powinien zawisnąć krzyż jako "widoczny znak uznania podstawowych wartości porządku prawnego i społecznego w Bawarii i Niemczech".

B.M. Sztajner

W tym celu Rada Ministrów postanowiła zmienić zasady ogólnego regulaminu działania organów Wolnego Państwa Bawarii. Do jego wprowadzenia zobowiązane są od 1 czerwca urzędy gminne, powiatowe i okręgowe.

- Krzyż jest fundamentalnym symbolem naszej bawarskiej tożsamości i sposobu życia - oświadczył premier Bawarii Markus Söder (CSU) i dodał: "Stoi on za elementarnymi wartościami takimi jak miłość bliźniego, ludzka godność i tolerancja". Po ogłoszeniu decyzji premier Söder zawiesił krzyż w wejściu Kancelarii Wolnego Państwa Bawarii.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 11/12 2017

Reklama

Najczęściej czytane

Wiele stron internetowych, wykorzystuje pliki cookies (ciasteczka). Służą one m.in. do tego, by zagłosować w sondzie. Nowe przepisy zobowiązują nas do poinformowania o tym. Dalsze korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki będzie oznaczało, że zgadzasz się na ich wykorzystywanie.
Aby dowiedzieć się więcej, przeczytaj o Polityce plików cookies.

Rozumiem