Reklama

Podatkowy iloraz rodzinny – dlaczego warto go wprowadzić?

2016-11-24 13:35

lk / Wrocław / KAI

pixabay

Obecnie rodziny wielodzietne (z 3-4 dzieci) płacą takie same podatki jak rodziny bezdzietne lub z mniejszą ich liczbą, pomimo, że poziom ich życia jest znacznie niższy, gdyż dochód dzielony jest na więcej osób. Tę niesprawiedliwą sytuację zmieniłoby wprowadzenie tzw. ilorazu rodzinnego, czyli łącznego opodatkowania rodziców i dzieci, a nie tylko małżonków - stwierdza w analizie dla KAI prof. dr hab. Marek Kośny z Uniwersytetu Ekonomicznego we Wrocławiu, dodając, że takie rozwiązania od lat już istnieją w wielu krajach.

Ekspert Związku Dużych Rodzin "3+" zaznacza, że wdrażając takie rozwiązanie, należałoby gruntownie skoordynować całość wsparcia udzielanego rodzinom w różnej formie, aby stało się ono dla nich bardziej odczuwalne.

Podatek proporcjonalny a podatek progresywny

Zarówno wśród teoretyków, jak i praktyków nieustannie toczy się dyskusja, jaki charakter powinien mieć podatek dochodowy od osób fizycznych. Najbardziej popularne są dwa poglądy. Pierwszy zakłada, że podatek dochodowy powinien być proporcjonalny do dochodu, czyli podatnicy oddają państwu taką samą jego część. Ktoś, kto zarabia więcej, płaci proporcjonalnie większy podatek.

Reklama

Alternatywę dla takiej konstrukcji stanowi tzw. podatek progresywny. W tej sytuacji, wraz ze wzrostem dochodu rośnie nie tylko kwota podatku, ale także odsetek (procent) dochodu, jaki należy oddać państwu.

Za stosowaniem tego typu rozwiązań – najbardziej popularnych w praktyce i stosowanym obecnie w Polsce – przemawia kilka argumentów. Po pierwsze, płacone przez każdego, a stanowiące ponadto duże obciążenie VAT i akcyza, są z natury degresywne. Oznacza to, że proporcjonalnie mniej obciążają one osoby o wyższych dochodach. W tym kontekście progresywny podatek dochodowy stanowi przeciwwagę, która może spowodować, że całość ponoszonych ciężarów podatkowych będzie proporcjonalna do dochodu. Po drugie, przyjmuje się, że osoby osiągające wyższe dochody mają większe możliwości ponoszenia ciężarów podatkowych niż osoby uboższe, czyli wyższą zdolność podatkową.

We współczesnych dyskusjach nad kształtem systemu podatkowego szczególnie akcentowany jest ten drugi aspekt. Trudno bowiem obciążać podatkiem dochodowym osoby, których nie stać nawet na najtańsze jedzenie, a przecież osoby te i tak płacą już inne podatki, m.in. VAT. Wzrost dochodu powoduje natomiast, że zdolność do ponoszenia kosztów utrzymania państwa rośnie.

Jak zwykle w tego typu sytuacjach, problemem stają się jednak szczegóły techniczne. Po pierwsze, brak jest bowiem zgody co do tego, jak bardzo progresywny powinien być podatek, aby z jednej strony uwzględniał trudną sytuację osób uboższych, ale też nie stanowił czynnika zniechęcającego do pracy dla bogatszych. Po drugie, pojęcie wyższego dochodu nie jest wcale tak jednoznaczne, jak to się z pozoru wydaje. Chodzi szczególnie o sytuacje, gdy podatnik ma na utrzymaniu inne osoby.

Wyobraźmy sobie dwie sytuacje. W pierwszej mamy małżeństwo, w którym każdy z małżonków zarabia rocznie 60 tys. zł. W drugim, jeden z małżonków zarabia 120 tys. zł, a drugi – np. ze względu na stan zdrowia – nie osiąga dochodu. Gdyby każdą z czterech wymienionych osób opodatkować indywidualnie, łączny podatek pierwszego małżeństwa byłby znacznie niższy niż drugiego, mimo że w obydwu wypadkach łączny dochód obojga małżonków byłby taki sam. Na szczęście obecnie w Polsce istnieje mechanizm łącznego opodatkowania małżonków, który powoduje, że tego typu nierówność w traktowaniu nie ma miejsca.

Pójdźmy teraz krok dalej i wyobraźmy sobie, że wspomniane małżeństwa różnią się także liczbą dzieci na utrzymaniu. Załóżmy, że pierwsze nie ma dzieci. Oznacza to, że dochód przypadający na jedną osobę na miesiąc wynosi tam 6 tys. zł. Jeśli drugie małżeństwo miałoby 3 dzieci, to w ich wypadku dochód na osobę to już 2 tys. zł (przy takich samych łącznych dochodach rodziców).

Te różnice nie mają znaczenia, jeśli podatek jest proporcjonalny do dochodu (tzw. podatek liniowy). Im mocniejsza progresja, tym bardziej niekorzystna staje się jednak sytuacja rodzin z dziećmi,a w szczególności rodzin wielodzietnych. Płacą bowiem podatki tak, jakby ich zdolność podatkowa była taka sama, jak rodzin bezdzietnych i rodzin z mniejszą liczbą dzieci. Tymczasem ich poziom życia jest znacznie niższy, gdyż dochód jest dzielony na więcej osób.

Iloraz rodzinny - dlaczego warto go wprowadzić?

Instrumentem, który rozwiązuje ten problem, jest tzw. iloraz rodzinny. Jest to mechanizm zbliżony do łącznego opodatkowania małżonków - gdzie łączny dochód jest dzielony przez 2, a następnie podatek wyznaczany jest dla tego przeciętnego dochodu i na koniec mnożony przez 2. W ilorazie rodzinnym współczynnik jest jednak wyższy, co wynika z łącznego opodatkowania rodziców i dzieci.

Dla przykładu, gdyby każdemu z dzieci przypisać "wagę" równą 0,5 (koszt utrzymania dzieci przyjmowany jest zwykle na poziomie niższym niż dla osoby dorosłej), to wspomniana wcześniej rodzina z 3 dzieci dzieliłaby osiągany dochód przez 2+3x0,5, czyli wynosiłby on 3,5. Dla takiej części dochodu byłby wyliczany podatek, który następnie byłby mnożony przez 3,5.

Obecne rozwiązania prawne pomagają głównie najzamożniejszym. Jeśli jednak dojdzie do istotnego zwiększenia progresji – co obecny rząd zapowiada już od pewnego czasu – to wprowadzenie ilorazu rodzinnego stanowiłoby dla rodzin z dziećmi zabezpieczenie, które pozwoliłoby nie obniżyć w sposób znaczący poziomu ich życia.

Kto skorzystałby na tym rozwiązaniu?

Rozwiązanie takie stanowiłoby odpowiedź na nieproporcjonalnie wysokie opodatkowanie rodzin z dziećmi w warunkach znacznej progresji podatkowej. W tym sensie trudno wprost mówić o korzyściach. Chodzi raczej o niepogarszanie sytuacji dochodowej rodzin z dziećmi, w szczególności wielodzietnych. Jeśli tego typu instrument nie zostanie zastosowany, potencjalną podwyżkę podatków bardzo mocno odczują duże rodziny o względnie wysokich dochodach. Należy bowiem jeszcze raz podkreślić, że zdolność podatkowa bezdzietnego małżeństwa jest zupełnie inna niż małżeństwa z 3 lub 4 dzieci, nawet jeśli ich dochody nominalne są takie same.

Czy wprowadzenie ilorazu rodzinnego jest obecnie możliwe?

Trudno to ocenić. Zakres stosowanych instrumentów podatkowych to zasadniczo decyzja stricte polityczna. Przysłuchując się prowadzonym publicznie dyskusjom można jednak odnieść wrażenie, że przeciwwskazanie dla wdrożenia tego typu rozwiązania może stanowić wprowadzony ostatnio program 500+, w ramach którego przekazano rodzinom znaczne środki pieniężne. Iloraz rodzinny nie powoduje jednak - de facto - uprzywilejowania rodzin, a pomaga jedynie odzwierciedlić ich rzeczywistą zdolność płatniczą. Dlatego warto wskazywać, że brak tego typu mechanizmu, przy założeniu znacznej progresji podatkowej, może doprowadzić do sytuacji, gdy część rodzin z dziećmi efektywnie straci finansowo, wliczając w to nawet świadczenia z programu 500+.

Dlaczego do tej pory nie wprowadzono takiego rozwiązania?

Podstawowym problemem jest poziom wpływów podatkowych. Na pewno dobrze by było, gdyby tego typu rozwiązania wprowadzane były kompleksowo, uwzględniając inne instrumenty – zarówno te w systemie podatkowym, jak i poza nim. Nie chodzi bowiem o sztuczne mnożenie rozwiązań i wprowadzanie wszelkich możliwych instrumentów. W sytuacji wdrożenia tego typu rozwiązania na pewno gruntownie należałoby przemyśleć kwestię tzw. ulgi rodzinnej w podatku dochodowym. A najlepiej byłoby gruntownie przejrzeć i skoordynować całość wsparcia udzielanego rodzinom w różnej formie, aby było to wsparcie efektywne, faktycznie odczuwalne przez rodziny z dziećmi, a jednocześnie zachęcające do podejmowania pracy i osiągania jak najwyższych dochodów.

Podobne rozwiązania w innych krajach europejskich

Taki system - ilorazu rodzinnego - funkcjonuje już od wielu lat we Francji. Zakłada on, że obliczając wartość dzielnika, każdemu z rodziców przypisuje się wartość 1, pierwszym dwojgu dzieciom – po 0,5, natomiast kolejnym – po 1. Dla rodziny z trojgiem dzieci dzielnik przyjmuje zatem wartość 4 (1+1+0,5+0,5+1). Pokazuje to, że wybór konkretnych parametrów może mieć charakter arbitralny, a więc przy ewentualnej próbie wprowadzenia takiego systemu w Polsce parametry mogą zostać dobrane tak, by uszczuplenie dochodów państwa nie było zbyt duże.

Kwestia oceny skuteczności zależy natomiast od obszaru, który weźmiemy pod uwagę. Jeśli chodzi o wpływ na poziom dzietności, to Francja – na tle Europy – jest w bardzo dobrej sytuacji. Nadużyciem jednak byłoby przypisywanie tego akurat pojedynczemu instrumentowi finansowemu. Francja posiada jeden z najbardziej kompleksowych i przemyślanych systemów wsparcia rodzin. I to wydaje się być kierunek, w którym powinniśmy zmierzać. A iloraz podatkowy mógłby w przyszłości stanowić ważny element tego systemu.

Marek Kośny

---

Prof. dr hab. Marek Kośny pracuje na Uniwersytecie Ekonomicznym we Wrocławiu. Jest autorem oraz współautorem monografii i artykułów dotyczących sprawiedliwości opodatkowania rodzin, ich sytuacji ekonomicznej oraz bezpieczeństwa ekonomicznego. Jest członkiem Zespołu Ekspertów Związku Dużych Rodzin "3+" oraz członkiem Rady ds. Rodziny przy Prezydencie Wrocławia.

Tagi:
rodzina

I Gminny Dzień Rodziny w Żmigrodzie

2018-04-19 17:18

Anna Buchar

Rodzinne karaoke, koncert zespołu Humorek, turniej pokoleń, występ wychowanków Placówki Wsparcia Dziennego w Żmigrodzie – 13 maja po raz pierwszy na żmigrodzkim Rynku odbędzie się Gminny Dzień Rodziny.


Oficjalne otwarcie imprezy rozpocznie się o godz. 13. Wśród wielu zaplanowanych atrakcji nie zabraknie stoisk z lokalnymi produktami, darmowej waty cukrowej i popcornu dla wszystkich dzieci oraz kiełbasek z grilla dla całych rodzin. W trakcie zabawy rozstrzygnięty zostanie konkurs twórczy ,,Moja rodzina”, ogłoszony przez GOPS.

Wydarzenie zakończy koncertStars of Melody& City Band.

Serdecznie zapraszamy!

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Tarnów: Papież pobłogosławił uczestników diecezjalnego synodu

2018-04-21 17:48

eb / Tarnów (KAI)

Papież Franciszek udzielił apostolskiego błogosławieństwa biskupowi tarnowskiemu Andrzejowi Jeżowi, jego współpracownikom, członkom synodu i uczestnikom inauguracji. Dziś w Tarnowie, z udziałem tysięcy wiernych, rozpoczął się V Synod Diecezji Tarnowskiej. Mszy na inaugurującej wydarzenie przewodniczył abp Marek Jędraszewski, metropolita krakowski.

Ks. Ryszard St. Nowak

List Papieża Franciszka czyta Ks. Robert Kantor - kanclerz tarnowskiej kurii

Synod realizowany pod hasłem „Kościół na wzór Chrystusa” potrwa trzy lata. Pierwszy rok będzie poświęcony rodzinie, później będą to tematy związane z życiem i funkcjonowaniem wspólnoty parafialnej, a następnie szeroko rozumiana ewangelizacja.

„Trzydzieści lat, jakie minęły od poprzedniego Synodu diecezjalnego rodzą zapewne potrzebę oceny, refleksji, retrospektywnego spojrzenia na dotychczasowe kierunki pracy duszpasterskiej, na prowadzone dzieła i efektywność podejmowanych działań. Rodzą również potrzebę spojrzenia w przyszłość, by wskazać nowe drogi apostolskiej misji Kościoła lokalnego, w kontekście dynamicznie zmieniającej się współczesnej sytuacji społecznej, kulturowej i religijnej” – czytamy w liście z Watykanu.

Biskup tarnowski Andrzej Jeż powiedział, że poprzez Synod Kościół tarnowski chce otworzyć "diecezjalny dom na powiew Ducha Świętego”. Dodał, że chociaż diecezja tarnowska ma bogate oblicze duchowe ukształtowane wiarą i świadectwem życia pokoleń to jednak tutejszy Kościół ma także "świadomość konieczności ustawicznej odnowy”.

Inauguracja synodu zgromadziła w Tarnowie tysiące osób. Duchowni i świeccy przeszli w uroczystej procesji z sanktuarium Matki Bożej Fatimskiej do bazyliki katedralnej. Podczas pierwszej sesji plenarnej członkowie synodu złożyli uroczystą przysięgę.

Mszy św. przewodniczył abp Marek Jędraszewski, metropolita krakowski. W homilii nawiązując do hasła synodu „Kościół na wzór Chrystusa” podkreślił, że Chrystus wzywa Kościół do otwarcia się na cały świat. „Głosić światu Chrystusa to znaczy pogłębiać wśród ludu Bożego znajomość Jezusa co można by nazwać ciągle aktualnym i koniecznym dziełem ewangelizacji i nowej ewangelizacji, bo trzeba nieustannie przybliżać Ewangelię, która tak głęboko przemawia jeśli jest głoszona do serc i umysłów ludzi" – wskazał hierarcha.

Podkreślając, że zanika dziś pojęcie obiektywnej prawdy, arcybiskup podkreślił, że „przedrzeć się z prawdą Ewangelii, ukazać tę prawdę, którą jest Chrystus w epoce post- prawdy – to niełatwe, wielkie, wręcz konieczne zadanie jakie staje przez Kościołem tarnowskim w ramach V Synodu”. Abp Jędraszewski wskazywał, że nie ma innej drogi jak życie wiarą, czerpanie z Eucharystii, która jest źródłem i szczytem Kościoła.

Mszę św. w katedrze koncelebrowało kilkunastu biskupów. W uroczystości uczestniczył także przedstawiciel Prawosławnego Arcybiskupa Paisjusza – Ordynariusza Przemysko-Gorlickiego.

Synod realizowany pod hasłem „Kościół na wzór Chrystusa” ma trwać trzy lata. Będzie on okresem dyskusji i podejmowania nowych decyzji. Pierwszy rok będzie poświęcony rodzinie w całościowym jej ujęciu, później będą to tematy związane z życiem i funkcjonowaniem wspólnoty parafialnej, a następnie szeroko rozumiana ewangelizacja.

Przygotowania do synodu trwały ponad rok. Zagadnienia do dyskusji i postulaty przesyłali m.in. diecezjanie. Dotyczyły one m.in. sytuacji i duszpasterstwa rodzin, młodzieży, a także funkcjonowania parafii i sprawowania liturgii oraz katechizacji w szkołach. Diecezjanie cały czas mogą przesyłać swoje postulaty, kontaktując się z sekretariatem synodu, który znajduje się w Kurii Diecezjalnej w Tarnowie.

Harmonogram prac poszczególnych dwunastu Komisji Synodalnych będzie ustalony w przyszłym miesiącu. Cyklicznie będą się też spotykać Parafialne Zespoły Synodalne, aby wspólnie szukać najlepszych rozwiązań dla Kościoła, wspólnot parafialnych i rodzin. Będą także wspólnie modlić się i zgłaszać swoje propozycje biskupowi diecezjalnemu. Jutro w parafiach diecezji tarnowskiej obchodzona będzie Niedziela Synodalna. Będzie to uroczysta inauguracja w każdej parafii.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Dzieci, które potrzebują miłości

2018-04-21 21:01

Pan Kazimierz Szałata odwiedził Wybrzeże Kości Słoniowej i spotkał się 21 kwietnia br. w miejscowości Divo z dziećmi chorymi na najbardziej zjadliwą postać trądu "ulcère de Buruli".

Archiwum Kazimierza Szałaty
Zobacz zdjęcia: Fotorelacja z Wybrzeża Kości Słoniowej

Z dziećmi, które pragną uwagi i ciepła, spędził cały dzień. – Warto było spędzić 14 godzin w samolocie do Abidżanu, a później jeszcze kilka godzin w samochodzie po bezdrożach Afryki - pisze p. Kazimierz Szałata.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

Wiele stron internetowych, wykorzystuje pliki cookies (ciasteczka). Służą one m.in. do tego, by zagłosować w sondzie. Nowe przepisy zobowiązują nas do poinformowania o tym. Dalsze korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki będzie oznaczało, że zgadzasz się na ich wykorzystywanie.
Aby dowiedzieć się więcej, przeczytaj o Polityce plików cookies.

Rozumiem