Reklama

Módl się i pracuj. Nie bądź smutny, czyli przepis na udane życie

2016-11-22 21:00

Wydawnictwo Benedyktynów TYNIEC

seanbjack / photo on flickr

Hasło benedyktyńskie, PAX BENEDICTINA, swego czasu w Polsce kojarzyło się ze stowarzyszeniem, które przyjęło nazwę PAX; różnie to wyglądało, niech historia to oceni. Jednak to, co zasadnicze, powinno mieć swoje miejsce w naszym życiu – chodzi o pokój wewnętrzny, PAX. Najpierw „ład i porządek”, potem „módl się i pracuj”, z czego wypływa zwyczajna ludzka, a w głębszej perspektywie Boska, radość dnia codziennego, a wreszcie dojrzały owoc: pokój.

Gdy patrzymy na brak radości w naszym społeczeństwie, brak radości w nas samych, brak radości z pracy, częste poirytowanie Polaków, pytamy: dlaczego? Skąd się to bierze? Ktoś powiedział, że diabeł jest poważny i smutny, a co najwyżej rechocze z uciechy albo szyderczo się śmieje, natomiast szczerego uśmiechu u diabła nie ma. Z drugiej strony, ktoś inny powiedział: „Bądźmy poważni, zacznijmy się śmiać”. Jak to już wcześniej wspomniałem, ten kto jest zawsze poważny, nie zasługuje na to, aby go poważnie traktować.

Nie chodzi mi tutaj o sypanie kawałami, co jest bardzo sympatyczną rzeczą – bawi towarzystwo – ale o znalezienie w sobie swoistego elementu pogody ducha, dystansu do siebie, do rzeczy i do innych ludzi. Czym innym jest obcość, wrogość, a czym innym zdrowy dystans. Nasz brat w Chrystusie, św. Ignacy Loyola, wyznawał zasadę: in tantum in quantum, czyli „o ile to mi służy do zbawienia, o ile to mi służy do przygotowywania gruntu pod lepsze życie, pod zbawienie, pod pokój, o tyle tym się powinniśmy interesować”. Ten szczególny dystans mamy praktykować z zachowaniem cech charakteru każdego z nas: ktoś jest radosny, pogodny, otwarty, inny znowu poważny, nawet zamknięty w sobie, ale bardzo porządny. Są wśród nas bardzo poważni i nieporządni, podobnie wylewni i też nieporządni. To wszystko trzeba połączyć w oparciu o życie z Panem Bogiem, wszystkie nasze cechy naturalne i nasze zajęcia: pracę, modlitwę, szerzenie pokoju i radości wokół siebie. Inaczej nie wniesiemy dobra w życie innych ludzi. Miałem takiego znajomego, o którym mówili: słuchaj, jak spotkasz po drodze Jurka, to uważaj – będziesz miał pecha cały dzień.

Reklama

Pomyślmy, czy nie mamy takich ludzi obok siebie: gdy ich spotykamy, to aż ciarki nam po plecach przechodzą. W duchu rekolekcyjnego rozważania zastanawiamy się: a jak to jest, gdy ktoś nas spotyka na swojej drodze? Czy wzbudzamy u innych radość, czy też może powtarza się w naszym przypadku historia Jurka? Pamiętajmy przy tym, że czym innym jest zadzieranie nosa, podlizywanie się – wiemy, to się w języku politycznym nazywa „populizm” – a czym innym jest szczera radość. Poprzez nasze postępowanie, poprzez aurę, którą wokół siebie roztaczamy, możemy rozsiewać radość i pokój. Taką postawę na samym początku trzeba wypracować w samym sobie, dlatego techniki zostawiamy na narady fachowe, a duchowo omawiamy je tutaj, w Tyńcu, na skupieniu. Co zrobić, ażeby moje wnętrze promieniowało pokojem i radością, mimo wszystkich problemów? Św. Paweł Apostoł pisze, że jest składany na ofiarę, ale jednocześnie zaznacza swoją radość z tego powodu, widzi słuszność takiego postępowania i swojej ofiary. Lopek Krukowski, starsi pamiętają, Żyd, aktor kabaretowy, w tamtych czasach wojującego antysemityzmu, mawiał tak: „Jestem Żyd i jestem z tego dumny, bo jakbym nie był dumny, to i tak byłbym Żydem, to już wolę być dumny”. Cudowna zasada ascetyczna.

Leon Knabit OSB, „Módl się i pracuj. Nie bądź smutny”, Wydawnictwo Benedyktynów TYNIEC

Tagi:
duchowość

Za Jezusem

2018-01-31 10:19

Oprac. s. Rafaela Olszowa CSDP
Edycja toruńska 5/2018, str. IV

Żyjemy w czasach nastawionych na wygodę i przyjemność. Współczesny człowiek określa model swego „bohatera” jako osobę młodą i mającą wszelkie możliwości, by pełnymi garściami czerpać z życia. Jest to jednak przemijający obraz, bowiem istnieją jeszcze inne oblicza codzienności, jak poświęcenie się dla innych, cierpienie, kalectwo, starość, samotność

Joanna Kruczyńska

Sens życia w poświęceniu się dla innych odkryła bł. Maria Karłowska i zachęcała do tego siostry założonego przez siebie zgromadzenia: „Powinnyście uważać za największą łaskę i błogosławieństwo Boże móc poświęcić cały swój czas, swoje zdrowie, swoje życie i wszystkie skarby świata, gdybyście je posiadały, aby móc przyjść w pomoc choćby jednej tylko duszy, dla której Zbawiciel poświęcił cały swój czas, wszystkie swoje siły i nareszcie poniósł śmierć”. Bóg poprzez uroczystości przeżywane w lutym: Ofiarowanie Pańskie i przypadający wówczas Światowy Dzień Życia Konsekrowanego (2 lutego) i Światowy Dzień Chorego (11 lutego) zaprasza nas, byśmy zastanowili się nad zagadnieniem akceptacji i ofiarowania cierpienia w swoim życiu.

Fundament życia

My, chrześcijanie, stanęliśmy na drodze poświęcenia się Bogu i ludziom w chwili przyjęcia sakramentu chrztu. W swej życiowej pielgrzymce każdy z nas umacniany jest przez Ducha Świętego w sakramencie bierzmowania, a konsekracja zakonna i sakrament święceń uzdalnia powołanych przez Chrystusa do zwycięstwa w walce o Boga w sposób szczególny. Natomiast sakrament pokuty i Eucharystia są naszym oczyszczeniem i pokarmem na drodze do wytrwania w wypełnianiu swoich zadań. Sakrament namaszczenia chorych stanowi wyjątkowe umocnienie dla ludzi poranionych na duszy lub ciele, pragnących dojrzewać i owocować w bliskości Boga. Przyjmując te niezwykłe dary Bożej obecności, jakimi są sakramenty, wołamy wraz z bł. Marią, pasterką: „Oto jestem, Panie! Wejrzyj na to, co chcę czynić – przyjmij moją ofiarę, którą Ci składam, niech na nią zstąpi ogień Twej miłości!”.

Pokonać siebie

Ofiarować się Bogu i ludziom możemy na różne sposoby, jednakże do najtrudniejszego z nich należy cierpienie. Zwycięstwo ucznia Chrystusa nad swoim cierpieniem w różnorakich jego obliczach, a tym samym nad sobą, rozpoczyna się od jego wiary, że jest dzieckiem Bożym, dziełem Boga, które nawet, a może szczególnie, poprzez cierpienie chwali swego Stwórcę i uczestniczy w Bożym planie zbawiania świata. W ten sposób życie nasze nabiera wiecznego sensu, gdyż żyjąc w promieniach Bożej miłości i cierpiąc z Chrystusem, odtwarzamy w sobie Jego mękę i przyczyniamy się do zbawienia swojego i całego świata. Owocem takiej postawy jest pokój wewnętrzny, którego nie są w stanie zburzyć żadne doświadczenia wewnętrzne ani zewnętrzne.

Za innych

Ofiarując swoje cierpienie, ból, niemoc i bezradność w intencji innych ludzi, jesteśmy w stanie wyprosić im łaskę wytrwania, wiary i inne dary prowadzące ich do zbawienia. Zauważając też ich problemy, przyjmujemy wezwanie i zaproszenie od samego Boga, by z życzliwością zatroszczyć się o Jego cierpiące dzieci, a w przyszłości doświadczyć tego dla siebie. Nasze serca przenikać powinno więc ogromne dziękczynienie, iż możemy służyć innym, a także sami uzyskać pomoc od tych, którzy za nas się ofiarują.

Naśladowanie Chrystusa

Postawy ofiarowania uczymy się od samego Chrystusa, który poświęcił się dla nas bez granic, aż do śmierci krzyżowej. Jego śladami szli wszyscy święci, choć każdy na swój sposób. Bł. Maria Karłowska, czyniąc to także, naucza: „Prawdziwa pasterka powinna być gotową wszystko znieść, wszystko wycierpieć dla większego dobra dusz, dla ułatwienia im powrotu do Boga, podejmując się nawet zadośćuczynić za nie sprawiedliwości Bożej”.

Warto

Kimkolwiek jesteś – kapłanem czy siostrą zakonną, ojcem czy matką, osobą starszą czy młodą – nie lękaj się doświadczeń ani osamotnienia. Popatrz w przyszłość oczami swej wiary. Cierpienia i trudności są twoim skarbem, który upodabnia cię i zbliża do Jezusa.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Świadectwo: Lekarz rozpłakał się ze wzruszenia

2018-02-16 11:47

Fragment książki „Cuda dzieją się po cichu. O jasnogórskich cudach i łaskach”

„Amputacja” – krótko powiedział doktor. Kazimiera Wiącek z Lublina podniosła wzrok. „Nie rozumiem. Jak to…”

Piotr Drzewiecki

„Jest porażenie nerwu w lewej nodze, a teraz jeszcze ten zator tętniczy. Tu już nie ma czego leczyć. Amputacja jest konieczna” – powtórzył medyk. Kobieta wróciła do domu, bijąc się z myślami. Jak to, odetną jej nogę?! Co prawda chodzi o kulach, ale wciąż chodzi i ma dwie nogi! Kiedy zadzwonił dzwonek i otworzyła drzwi, odetchnęła z ulgą.

W odwiedziny wpadł zaprzyjaźniony lekarz. On na pewno coś wymyśli. Chciał jej dodać odwagi, ulżyć w cierpieniu. Ale niczego nie wymyślił. „Chyba bez amputacji się nie obejdzie” – powiedział smutno. „Jeśli tak, to ja chcę jechać na Jasną Górę!” – oznajmiła twardo.

Cała rodzina zaoponowała przeciwko takiemu pomysłowi. Śmierć jej grozi w każdej chwili, a ona chce sobie podróże urządzać? Kazimiera postawiła na swoim. W przekonaniu rodziny dopomógł lekarz, który miał nadzieję, że pielgrzymka do Częstochowy przynajmniej doda otuchy jego cierpiącej pacjentce. Nie puścili jej samej. Razem z Kazimierą pojechała jej siostra, siostrzenica i bliska sąsiadka. Od rannego odsłonięcia – w niedzielę 22 czerwca 1980 roku – do zasłonięcia Cudownego Obrazu o godzinie 13 Kazimiera Wiącek bez chwili przerwy modliła się w Kaplicy Matki Bożej razem z towarzyszącymi jej kobietami. Kiedy rozległy się bębny zwiastujące zasłonięcie Obrazu, z twarzą zalaną łzami zwróciła się do siostry: „Popatrz, zasłonili Matkę

Bożą i Ona pozostawiła mnie z kulami!”. Chwilę później poczuła niezwyczajny przypływ siły. Podkurczona, zagrożona amputacją noga rozluźniła się, wyprostowała, a Kazimiera Wiącek odstawiła kule, oparła je o filar i wyprostowana przyłączyła się do kolejki „Na ofiarę”. Tam zdjęła swoje korale i położyła je na ołtarzu.

Przeżycie było tak silne, a wydarzenie tak nieprawdopodobne, że nie przyszło jej do głowy, aby komukolwiek zgłosić swoje uzdrowienia. Na Jasnej Górze pojawiła się dopiero dwa tygodnie później. A wraz z nią znów siostra, siostrzenica i sąsiadka. Złożyły zeznania przed kronikarzem jasnogórskim; Kazimiera do akt dołączyła zaświadczenie od lekarza, który – gdy ją zobaczył bez kul, ze zdrową nogą – zwyczajnie rozpłakał się ze wzruszenia.

Zaświadczenie lekarskie brzmiało: „Od dnia 23 maja 1979 roku wystąpiło porażenie zupełne kończyny dolnej lewej. 9 maja 1979 roku wystąpił zator tętnicy podudzia lewego, co groziło amputacją kończyny. 22 czerwca 1980 roku ustąpiło porażenie”. Kazimiera Wiącek nie miała wątpliwości, za czyją sprawą to porażenie ustąpiło. Zdrowa i ogromnie szczęśliwa przez szereg lat w rocznicę swojego uzdrowienia pielgrzymowała na Jasną Górę do Matki Bożej, by Jej ze wszystkich sił dziękować za tę niezwykłą łaskę, jakiej doznała. A jej kule? Wiszą obok kul Janiny Lach, wskazując przybywającym pielgrzymom, czym jest nagrodzona ufność.

„CUDA DZIEJĄ SIĘ PO CICHU.


O JASNOGÓRSKICH CUDACH I ŁASKACH.”
Autor: Anita Czupryn
Premiera: 26 lutego 2018 r.
Wydawnictwo: Fronda PL. Sp. z o.o.

Przeczytaj także: Cuda dzieją się po cichu. O Jasnogórskich cudach i łaskach

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 11/12 2017

Modlitewne wsparcie dla ks. Piotra Pawlukiewicza

2018-02-24 11:35

Każdy nas potrzebuje wsparcia, księża szczególnie. Powołanie bowiem do służby kapłańskiej jest bardzo trudne – pełne niebezpieczeństw, zasadzek i samotności.

YouTube.com

Ciężko jest nieustannie dźwigać innych, gdy nie ma się wsparcia. A co tu dużo mówić - ks. Piotr pomógł niezliczonej rzesze osób. Teraz więc pora na nas - odwdzięczmy się za dobro. Za głoszenie Ewangelii, za nawrócenie wielu z nas… Za umacnianie, przebaczanie w imieniu Chrystusa i rozdawanie Jego Ciała.

► Chcemy wszystkich zachęcić do modlitwy za ks. Piotra – stwórzmy wielką grupę modlitewną. Módlmy się o umocnienie dla księdza, mądrość i uświęcenie. O siły i prowadzenie Ducha Świętego. ◄

Niech to będzie nasza stała, codzienna modlitwa - nie tylko w tym dniu, w którym dołączysz do wydarzenia, ale w każdym następnym. My postaramy się tutaj o niej przypominać, więc najlepiej od razu kliknąć „wezmę udział”, aby otrzymywać powiadomienia i wspierać się nawzajem.

Forma modlitwy jest dowolna. Zachęcamy do dłuższej: Msza Św., różaniec, koronka. Pamiętaj jednak, że: „Panie, wspomóż ks. Piotra, daj mu siły i prowadź go”, też jest modlitwą.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

Wiele stron internetowych, wykorzystuje pliki cookies (ciasteczka). Służą one m.in. do tego, by zagłosować w sondzie. Nowe przepisy zobowiązują nas do poinformowania o tym. Dalsze korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki będzie oznaczało, że zgadzasz się na ich wykorzystywanie.
Aby dowiedzieć się więcej, przeczytaj o Polityce plików cookies.

Rozumiem