Reklama

Cuda dzieją się po cichu

Kongres 590: Najważniejsze rozwiązania „Konstytucji dla biznesu"

2016-11-18 13:11

wpolityce.pl

Mariusz Książek

„Co nie jest prawem zabronione, jest dozwolone”; „działalność nierejestrowa” dla działalności na najmniejszą skalę; „ulga na start” dla początkujących przedsiębiorców; likwidacja numeru REGON; powołanie Rzecznika Przedsiębiorców - to niektóre rozwiązania „Konstytucji dla biznesu”.

„Konstytucję biznesu”, do której założeń dotarła PAP, przedstawia w piątek wicepremier, minister rozwoju i finansów Mateusz Morawiecki podczas Kongresu 590 w Jasionce.

Pakiet „Konstytucja dla biznesu” ma składać się z zestawu rozwiązań przede wszystkim o randze ustaw, w tym najobszerniejszej ustawy Prawo przedsiębiorców.

Pakiet utworzą też: ustawa o uproszczeniu przepisów podatkowych; ustawa o Komisji Wspólnej Rządu i Przedsiębiorców oraz Rzeczniku Przedsiębiorców; ustawa proprzedsiębiorcza; ustawa o dereglamentacji działalności gospodarczej; uchylenie ustawy z dnia 6 lipca 1982 r. o zasadach prowadzenia na terytorium PRL działalności gospodarczej w zakresie drobnej wytwórczości przez zagraniczne osoby prawne i fizyczne.

Reklama

W pakiecie znajdą się także uchwała Rady Ministrów dot. zniesienia obowiązku posługiwania się pieczątką przez przedsiębiorcę, Podręcznik Liczenia Kosztów Regulacyjnych, ustawa o uproszczeniu procedur wydatkowania funduszy UE, ustawa o Centralnej Ewidencji i Informacji o Działalności Gospodarczej oraz o Punkcie Informacji dla Przedsiębiorców oraz ustawa o zasadach uczestnictwa przedsiębiorców zagranicznych i innych osób zagranicznych w obrocie gospodarczym.

Ustawa Prawo przedsiębiorców ma ustalać podstawowe zasady prawne odnoszące się do przedsiębiorców. Mają to być zasady: wolności działalności gospodarczej, „co nie jest prawem zabronione, jest dozwolone”, domniemania uczciwości przedsiębiorcy, przyjaznej interpretacji przepisów (in dubio pro libertate), rozstrzygania wątpliwości faktycznych na korzyść przedsiębiorcy, wysokiej jakości obsługi urzędowej, proporcjonalności, a także bezstronności i równego traktowania.

Kolejne zasady odnoszące się do przedsiębiorców mają dotyczyć: pewności prawa, uczciwej konkurencji oraz poszanowania dobrych obyczajów i słusznych interesów innych przedsiębiorców i konsumentów, profesjonalizmu i odpowiednich kwalifikacji, udzielania informacji, współdziałania organów, szybkości działania, pogłębiania zaufania, a także polubownego rozstrzygania kwestii spornych.

Ustawa Prawo przedsiębiorców wprowadzi pojęcie działalności nierejestrowej - działalności na najmniejszą skalę (przychody miesięczne do 50 proc. minimalnego wynagrodzenia), która nie będzie uznawana za działalność gospodarczą. Ma ona dotyczyć zwłaszcza drobnego handlu (np. zieleniną), dorywczo świadczonych usług (np. sporadycznie udzielanych korepetycji) i urzeczywistniać zasadę wolności działalności gospodarczej.

Likwidowany ustawą ma być też numer REGON. Przedsiębiorca w kontaktach z urzędami ma posługiwać się wyłącznie numerem NIP (numer REGON będzie stopniowo wycofywany z obrotu).

Innym rozwiązaniem w ustawie ma być „ulga na start” - zwolnienie ze składek na ubezpieczenie społeczne dla początkujących przedsiębiorców przez pierwsze sześć miesięcy prowadzenia działalności gospodarczej. Według Ministerstwa Rozwoju ma to być zachęta do podejmowania pierwszej działalności gospodarczej.

Ustawa ma ponadto odformalizować komunikację: urząd - przedsiębiorca. Za zgodą lub na wniosek przedsiębiorcy, sprawy urzędowe (lub poszczególne czynności, np. wezwania do uzupełnienia braków formalnych) będą mogły być załatwiane przez telefon, e-mail lub za pomocą innych środków komunikacji.

Tagi:
gospodarka

W pułapce konsumpcjonizmu

2018-08-01 10:29

Wiesława Lewandowska
Niedziela Ogólnopolska 31/2018, str. 36-37

Podczas niedawnego Kongresu „100 lat polskiej gospodarki” – który symbolicznie odbył się w gmachu Giełdy Papierów Wartościowych, dawnej siedzibie Komitetu Centralnego PZPR – zastanawiano się nad możliwością rozwijania polskiej gospodarki aż do poziomu 4.0, czyli do gospodarki wykorzystującej najnowocześniejsze innowacyjne technologie cyfrowe, informatyczne, robotyzacyjne.

Grzegorz Boguszewski
Polacy wpadli w wir konsumpcji – uważają badacze tego zjawiska

Premier Mateusz Morawiecki, gdy przedstawiał podczas kongresu stuletnią historię polskiej gospodarki, przypomniał, że aby zbudować Gdynię, budżet II RP w połowie był poświęcony na inwestycje, w dużym stopniu właśnie na tę konkretnie inwestycję. – To jest tak, jakby dziś nasze drogie społeczeństwo – mówił premier – pozwoliło nam poświęcać 200-300 mld zł rocznie na inwestycje. Na pewno wtedy Polska za 5-7 lat wyglądałaby inaczej... Ale nie ma takiego prostego przełożenia mechanizmów II Rzeczypospolitej na naszą rzeczywistość. To jest niemożliwe z różnych względów. Społeczeństwo jest dużo bardziej nastawione na konsumpcję, tak też zostało ukształtowane w latach 90. ubiegłego wieku i dwutysięcznych. Niestety, brakowało w dużym stopniu pewnych celów aspiracyjnych, które jednocześnie mogłyby być akceptowalne dla społeczeństwa...

Tyrania konsumpcji

To wypomniane przez premiera nastawienie polskiego społeczeństwa na konsumpcję jest wciąż głównym motorem wzrostu gospodarki, ale – dziś wreszcie zdajemy sobie z tego sprawę – wzrostu ograniczonego, na pewno niezapewniającego rozwoju do poziomu 4.0. Wydaje się, że osiągnięcie tego najwyższego pułapu będzie trudne, bo od czasu II RP z biegiem kolejnych wydarzeń i dziesięcioleci zabijany był w Polakach nawyk oszczędzania i inwestowania w przyszłość. A co najgorsze, po odzyskaniu wolności w 1989 r. nie wytyczono przed polskim społeczeństwem odpowiednich, dobrych dla rzeczywistego rozwoju polskiej gospodarki, „celów aspiracyjnych”. Przeciwnie – czyniono wszystko, co dobre dla innych, bardziej zapobiegliwych gospodarek. Polskim politykom zabrakło tej roztropnej zapobiegliwości w interesie własnego kraju. To taka nasza swojska „patologia wolności”.

I tak, po części na własne życzenie, staliśmy się konsumenckim rajem. Przede wszystkim dla zagranicznego biznesu, który na naszej niepohamowanej konsumpcji dóbr importowanych od trzydziestu lat zarabia krocie, ale także dla nas samych. Po latach zgrzebnego komunizmu wygłodniali – czasem nawet dosłownie – Polacy byli przeszczęśliwi, że mogą wreszcie kupować wszystko bez ograniczeń. Byli gotowi wydać ostatnie grosze, zadłużyć się, by tylko zaspokoić wszystkie materialne potrzeby, niekoniecznie te najbardziej niezbędne, a o jakimkolwiek oszczędzaniu nie było mowy. Zjawisko to narastało z biegiem lat III RP, umiejętnie podsycane i kreowane przez tych, którzy doszli do wniosku, że „tym głupim Polakom” wszystko można wcisnąć, że kupią nawet to, czego gdzie indziej ludzie nie chcą kupować (doszło już nawet do tego, że znane marki specjalnie na polski rynek produkują towary gorszej jakości).

GUS podaje, że realna wartość konsumpcji nieustannie się zwiększa. W ostatnim czasie głównie za sprawą programu „Rodzina 500+”, który pozwolił na większe wydatki w celu zaspokojenia podstawowych potrzeb sporej rzeszy tych, którzy do tego czasu żyli na marginesie dobrodziejstw konsumpcjonizmu.

Stale wzrasta również import dóbr konsumpcyjnych, co w warunkach gospodarki mocno uzależnionej od innych jest oczywiste i co cieszy zagranicznych dostawców. Ale ekonomiści wciąż mają nadzieję na wzrost polskich inwestycji, choć doceniają walory gospodarcze wzmożonej prywatnej konsumpcji. Chodzi teraz przede wszystkim o to, aby nie była to konsumpcja próżna, aby była bardziej związana z inwestowaniem w przyszłość. Pytanie: Jak sprawić, aby przeciętny polski konsument, zwłaszcza ten wydający pieniądze z programu „Rodzina 500+”, mocniej poczuł odpowiedzialność za tę przyszłość – swoją, swoich dzieci, kraju – aby nie wydawał pieniędzy w sposób zbyt beztroski?

Wyzwolenie gospodarki spod tyranii konsumpcji, jak o tym marzy premier Morawiecki, nie będzie łatwe.

Zastaw się, a postaw się

Trudno się dziwić – tłumaczą badacze tego zjawiska z pogranicza psychologii, socjologii, etyki i biznesu – że Polacy z taką łatwością wpadli w wir konsumpcji. Niektórzy uważają, że z natury jesteśmy narodem konsumpcyjnym, kochamy konsumpcję, a bogactwo i wartości konsumpcyjne uznaliśmy za wartości podstawowe i dlatego konsumpcjonizm Polaków nie będzie stopniowo odchodził w niepamięć wraz z zaspokojeniem nawet najbardziej wygórowanych potrzeb. A to wszystko bierze się nie tylko z przeogromnych zapóźnień gospodarczych, ale też z nawyku gromadzenia zapasów dóbr w czasach biedy, z zaszłości historycznych.

Krytycy nadmiernej konsumpcji chętnie sięgają do dawnych wzorców, do staropolskiego „zastaw się, a postaw się”. Trudno nie zauważyć, że Polacy nie potrafią rozsądnie gospodarować swoimi prywatnymi zasobami, że mają wyraźną tendencję do życia ponad stan, choćby na kredyt. Ta przypadłość jest, niestety, bardzo skutecznie wzmacniana przez kooperującą z wielkim biznesem branżę reklamową oraz przez media lansujące potężną „konsumpcję rozrywkową”.

Faktem jest, że suma kredytów bankowych zaciąganych przez Polaków stale rośnie – w lutym 2018 r. było to aż 528 mld zł. Z najnowszych danych NBP na temat finansów gospodarstw domowych wynika, że wartość obecnie spłacanych kredytów jest aż o 10 proc. (o 46 mld zł) wyższa niż przed rokiem. Coraz mniej pieniędzy (tylko 270 mld zł) znajduje się natomiast na lokatach obywateli. A zatem wartość zobowiązań jest niemal dwa razy wyższa niż suma odłożonych oszczędności.

W dekadzie 2005-15 wzrost wydatków Polaków na konsumpcję był najwyższy w Unii Europejskiej; w 2015 r. statystyczny Polak kupował o prawie 32 proc. więcej dóbr i usług niż 10 lat wcześniej. Polska była jedynym krajem w Unii, który nie odnotował ani jednego kwartału ze spadkiem konsumpcji. Druga w kolejności Rumunia odnotowała wzrost o 7 proc. niższy, zaś trzecia Słowacja – o 9 proc. W ostatnich latach wydatki Polaków na konsumpcję nadal wzrastają – o ok. 2 proc. rocznie.

W świecie wydumanych potrzeb

Polski konsumpcjonizm przejął z dobrodziejstwem inwentarza – i ze swojskim wzmocnieniem – wszystkie wady tego znanego od dawna zjawiska, które zaczęło się od Ameryki i tamże rozwinęło się do rozmiarów hiperkonsumpcjonizmu.

Zmora konsumpcjonizmu zaczęła dawać o sobie znać już jakieś 200 lat temu, zaś samego pojęcia użyto po raz pierwszy na łamach amerykańskiej prasy w 1925 r. Wtedy pojawiły się już bardzo poważne obawy, że wszelkie ludzkie wartości zostaną podporządkowane jakiemuś wyimaginowanemu, ale coraz bardziej urzeczywistnianemu „standardowi życia”. Zaczęła się propaganda „właściwego stylu życia”, polegającego na niepohamowanym zaspokajaniu wszelkich, niekoniecznie niezbędnych, potrzeb. Siły biznesu zadbały o to, aby dążenie do luksusu stało się niemal powinnością każdego człowieka, który musi być – jak to dziś mówimy – trendy.

Dzisiejsze postawy konsumpcyjne Polaków – twierdzą badacze – są zróżnicowane, ale wciąż dominuje wśród nich kult posiadania, który prowadzi do narastania społeczno-kulturowego zjawiska konsumpcjonizmu, podczas gdy w niektórych krajach podejmuje się już działania zmierzające do ograniczenia tego rodzaju zachowań społecznych.

Chodzi głównie o zwrócenie uwagi na skutki uboczne konsumpcjonizmu, które najprostszą drogą prowadzą do degradacji środowiska naturalnego człowieka i samego człowieka. Nie są to jednak ani proste, ani łatwe do przeprowadzenia działania; opór materii i rozlicznych interesów jest zbyt wielki.

Konsumpcjonizm to dziś coś więcej niż zwykłe pojęcie z dziedziny ekonomii – to sposób życia świadczący o mocno zdegradowanej tożsamości współczesnej jednostki. To przede wszystkim najpopularniejsza chyba w XXI wieku – i to nie tylko w krajach bogatych – postawa niewspółmiernego do potrzeb przywiązania do dóbr materialnych i pseudoduchowych, do coraz to bardziej niepotrzebnych, wydumanych usług, do nieokiełznanej rozrywki, rzadko mającej cokolwiek wspólnego z kulturą.

Nadmierna konsumpcja i ideologia konsumpcjonizmu postrzegane są – już nie wyłącznie przez lewicowych analityków – jako sprzeczne ze zrównoważonym rozwojem, w sensie zarówno ekologicznym (nadmierna eksploatacja zasobów środowiska naturalnego i gigantyczna produkcja odpadów, śmieci), ekonomiczno-gospodarczym (nadmierna, zniewalająca władza rynku), jak i społeczno-kulturowym (zmniejszanie poziomu zaangażowania obywateli, kreowanie fałszywych potrzeb konsumentów, umacnianie bezmyślnej kultury konsumpcyjnej).

„Mieć” czy jednak „być”?

To bodaj najtrudniejsze pytanie współczesności często powtarzał Jan Paweł II. Dziś rzadko zadawane, choć chyba wszyscy zaczynają się już na swój sposób martwić widocznymi konsekwencjami rozbuchanego konsumpcjonizmu.

Jan Paweł II z właściwą sobie przenikliwością diagnozował cywilizacyjne zagrożenie ze strony konsumpcjonizmu i ostrzegał nas przed nim już wtedy, kiedy w Polsce jeszcze nawet nam się nie śniło o konsumpcyjnym rozpasaniu: „«Posiadanie» rzeczy i dóbr samo przez się nie doskonali podmiotu ludzkiego, jeśli nie przyczynia się do dojrzewania i wzbogacenia jego «być», czyli do urzeczywistnienia powołania ludzkiego jako takiego” (encyklika „Sollicitudo rei socialis” z 1987 r., nr 29).

W 1991 r., na samym początku polskich przemian gospodarczych, w „Centesimus annus” Papież Polak pisał o „ślepym poddaniu się czystej konsumpcji”, o niebezpiecznym braku odporności na „wszechobecną reklamę i nieustanne kuszące propozycje nabycia nowych produktów”, o tym, że „im więcej się posiada, tym więcej się pożąda, podczas gdy najgłębsze pragnienia zostają zagłuszone”. „Dlatego – pisze Ojciec Święty w tej encyklice – pilnie potrzebna jest tu wielka praca na polu wychowania i kultury, obejmująca przygotowanie konsumentów do odpowiedzialnego korzystania z prawa wyboru, kształtowanie głębokiego poczucia odpowiedzialności u producentów i przede wszystkim u specjalistów w dziedzinie społecznego przekazu; konieczna jest także interwencja władz publicznych” (nr 36).

Tylko tyle i aż tyle potrzeba, by „nieskonsumowane” do cna społeczeństwo chciało jeszcze i potrafiło w przyszłości skorzystać z dobrodziejstw gospodarki 4.0, uprzednio do niej aspirując przez roztropne konsumowanie dóbr – aby polska konsumpcja nie kojarzyła się jedynie z niezdrowym grillowaniem i z kosztownymi fajerwerkami przy każdej okazji, lecz z mądrą troską o przyszłość.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 7/8 2018

Narodowa Pielgrzymka Francuzów do Lourdes

2018-08-16 17:29

vaticannews.va / Lourdes (KAI)

W czwartek 16 sierpnia zakończyła się Narodowa Pielgrzymka Francuzów do sanktuarium maryjnego w Lourdes. Wzięło w niej udział około 10 tys. pątników, wśród których było około 800 chorych i niepełnosprawnych z całej Francji. Przewodniczył jej arcybiskup Montpellier, Pierre-Marie Carré. Motywem przewodnim tegorocznych rozważań były słowa Maryi z Ewangelii św. Jana „Uczyńcie wszystko, cokolwiek wam powie”.

Ks. Daniel Marcinkiewicz

Przyrównując Lourdes do Kany Galilejskiej, o. Vincent Cabanac, dyrektor pielgrzymki, powiedział: „Co nam proponuje Niepokalana przez zawsze żywy i trwały znak, gdy zjawia się w grocie? Przyjdźcie, napijcie się ze źródła i obmyjcie! To źródło obficie zaspokaja nasz głód, nasze oczekiwania, ono oczyszcza nasze ciała i serca”.

Program pielgrzymki wypełniony był wspólnymi nabożeństwami i konferencjami, w czasie których zastanawiano się m.in. nad problemami związanymi z dialogiem islamu z chrześcijaństwem, a także nad tym, czy można przyjąć wszystkich uchodźców i emigrantów.

W niedzielę 12 bm. wieczorem odbyło się czuwanie młodzieży, a nazajutrz celebrowano sakramenty pokuty i chorych. Kulminacją sześciodniowej pielgrzymki była Eucharystia w samą uroczystość Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny i popołudniowa procesja z Najświętszym Sakramentem, której towarzyszyła modlitwa w intencji Francji i całego świata. Pielgrzymkę zakończono 16 sierpnia poranną Mszą dziękczynną w Grocie Massabielskiej, a następnie wszyscy wyruszyli w drogę powrotną do swoich domów.

Organizatorem Narodowej Pielgrzymki Francuzów jest Zakon Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny, czyli księża asumpcjoniści, którzy w tych dniach zapewniali pielgrzymom opiekę duchową.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Dekret o heroiczności cnót kard. Stefana Wyszyńskiego

2018-08-17 10:20

archwwa.pl, lk / Warszawa (KAI)

Kongregacja do spraw świętych przesłała do Archidiecezji Warszawskiej dekret o heroiczności cnót Czcigodnego Sługi Bożego kard. Stefana Wyszyńskiego. Dokument powstał po grudniowej decyzji papieża Franciszka, który zaaprobował wniosek Kongregacji do Spraw Świętych o uznanie heroiczności cnót m.in. kard. Wyszyńskiego i polecił przygotowanie dekretu.

BP KEP

Publikujemy polskie tłumaczenie dokumentu:

Kongregacja Spraw Kanonizacyjnych

GNIEZNO I WARSZAWA

Beatyfikacja i Kanonizacja

Sługi Bożego

Stefana Wyszyńskiego

Arcybiskupa Gnieźnieńskiego i Warszawskiego

Świętego Kościoła Rzymskiego Kardynała

Prymasa Polski

(1901 -1981)

Dekret o heroiczności Cnót

„Zawsze byłem przekonany o tym, że Duch Święty powołał Waszą Eminencję w wyjątkowym momencie dziejów Ojczyzny i Kościoła – i to nie tylko Kościoła w Polsce, ale także i w całym świecie. Patrzyłem na to trudne, ale jakże błogosławione wezwanie od czasów mojej młodości – i dziękowałem za nie Bogu, jako za łaskę szczególną dla Kościoła i Polski. Dziękowałem za to, że, «taką moc dał Człowiekowi» – i zawsze za to dziękuję”. (Z listu Jana Pawła II do Jego Eminencji Kardynała Prymasa wysłanego z Watykanu w dniu 30 października 1979 roku).

Te słowa wypowiedziane przez Świętego Jana Pawła II o samym Słudze Bożym Stefanie Wyszyńskim, w szczególny sposób przedstawiają jego posługę w Kościele Bożym. Jego trudne, ale bardzo szczęśliwe powołanie, ukazuje świętość życia i posłuszeństwo głosowi Ducha Świętego.

Sługa Boży urodził się w dniu 3 sierpnia 1901 roku we wsi Zuzela, diecezji Łomżyńskiej, w Polsce, jako drugie dziecko rodziny Stanisława i Julianny Karp, i w samym dniu narodzin został ochrzczony. W rodzinie poznał zasady chrześcijańskiego życia i kultury ludzkiej. Przedwczesna śmierć matki napełniła dziewięcioletniego chłopca głębokim bólem.

Po ukończeniu pomyślnie nauki w gimnazjach w Warszawie, Łomży i Włocławku, gdy przyszedł do zdrowia po ciężkiej chorobie, co przypisywał Najświętszej Marii Pannie, poświęcił się studiom teologicznym i dnia 3 sierpnia 1924 roku otrzymał święcenia kapłańskie. Jako młody kapłan pełnił w diecezji różne obowiązki, następnie w latach 1925-1929 odbył studia prawa kanonicznego na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim i uzyskał stopień doktora prawa kanonicznego.

Sługa Boży już w latach młodości bardzo sobie cenił cnoty i gorliwie je praktykował, a przeto zabiegał o to, by je posiąść. Wytrwale pielęgnował szlachetne obyczaje, chociaż ta stałość i uczciwość były poddawane próbie.

Ojciec Święty Pius XII dnia 4 marca 1946 roku mianował go biskupem Lubelskim. Po upływie dwóch lat, które spędził w Lublinie na gorliwej pracy duszpasterskiej, dnia 12 listopada 1948 roku mianowany został Arcybiskupem Gnieźnieńskim i Warszawskim, Prymasem Polski.

Jako Pasterz archidiecezji natychmiast z wielką roztropnością i męstwem usilnie starał się o wzrost pobożności powierzonego sobie ludu, kapłanów kształtował w duchu prawdziwej nauki Kościoła i pobożności, ponieważ uznawał za rzecz pewną, że tylko święci kapłani mogą wpływać na pomnożenie pobożności ludu.

Dnia 29 listopada 1952 roku został włączony do grona kardynałów, miał być odznaczony tą godnością w dniu 12 stycznia 1953 roku, ale komunistyczny rząd odmówił mu wydania paszportu na wyjazd.

Sługa Boży razem z kardynałem Adamem Sapiehą i biskupami starał się bronić praw Kościoła pogwałconych przez rząd komunistyczny. Wielkie znaczenie miał list napisany 8 maja 1953 roku, a zatytułowany „Non possumus”, skierowany do władz w sprawie prześladowania Kościoła Katolickiego w Polsce. Po upływie czterech miesięcy, dnia 25 września 1953 roku, Sługa Boży, przewieziony został w nocy, wbrew prawu i obyczajom, do pewnego, wówczas nieznanego miejsca. Przez trzy lata, nieskazany przez żaden sąd, trzymany był w bardzo ograniczającym wolność miejscu odosobnienia i strzeżony w dzień i w nocy przez żołnierzy. Dnia 28 października 1956 roku, na skutek żądań wszystkich wiernych w Polsce, domagających się jego uwolnienia, powrócił do Warszawy, gdzie znów zaczął sprawować obowiązki pasterskie z wielką gorliwością.

Stefan Wyszyński bardzo cenił życie zakonne, prowadzone zarówno przez niewiasty jak i przez mężczyzn. Jeszcze jako młody kapłan w czasie drugiej wojny światowej, wraz z młodymi osobami płci żeńskiej, założył Instytut Świecki, który teraz nosi nazwę „Instytut Prymasa Wyszyńskiego”.

Kiedy był przetrzymywany w miejscu odosobnienia, dolegliwości cierpliwie i w duchu wiary znosił, gotów był ofiarować życie za Chrystusa. W owym czasie, w miasteczku Stoczek Warmiński, dnia 8 grudnia 1953 roku, idąc za zachętą Świętego Ludwika Grignion de Monfort, poświęcił się Maryi jako niewolnik. W końcu, będąc w miejscu odosobnienia, opracował tekst „Ślubów Narodu” i dostosowany do niego program duszpasterski obchodów „Świętego Millennium Chrztu Polski” jako „Wielką Nowennę” zaprogramowaną na lata 1957-1965. W czasie samego Jubileuszu we wszystkich diecezjach Polski polecił urządzać uroczyste nabożeństwa, w których sam uczestniczył. Te uroczystości znalazły swoje dopełnienie w roku 1966, kiedy w Sanktuarium na Jasnej Górze odczytał i upowszechnił napisany przez siebie „Akt Oddania Narodu pod opiekę Maryi Królowej Polski”.

Wykazywał wielką troskę o Polaków mieszkających poza granicami kraju. Z pasterską roztropnością, na mocy specjalnych uprawnień udzielonych Mu przez Stolicę Świętą, wspierał Kościół we wschodnich krajach podległych władzy komunistycznej.

W latach 1962-1965 uczestniczył z zaangażowaniem we wszystkich sesjach Soboru Watykańskiego II. Razem z biskupami Kościoła w Polsce opracował petycję teologiczną, w której oni jednomyślnie prosili, aby Maryja była ogłoszona „Matką Kościoła”. Jednocześnie razem z biskupami polskimi przyczynił się bardzo do wzajemnego pojednania narodu polskiego i niemieckiego. Wymiana listów biskupów Polski i Niemiec, dokonana w dniu 18 listopada 1965 roku, przed uroczystymi obchodami Tysiąclecia Chrztu Polski, bardzo się do tego przyczyniła. Jednakże z początkiem Soboru i po opublikowaniu owego listu Sługa Boży doznał wielu krzywd ze strony rządu komunistycznego.

Jako Arcybiskup Gnieźnieński i Warszawski w swoich diecezjach zwołał uroczyste Synody Diecezjalne.

Specjalne uprawnienia udzielone Słudze Bożemu przez Najwyższych Pasterzy, mianowicie przez Piusa XII, Jana XXIII, i Pawła VI, były szczególnym dowodem ich zaufania. Sługa Boży okazywał pokorne posłuszeństwo i synowską miłość Biskupom Rzymu, szczególnie zaś Janowi Pawłowi II, którego witał z wielką radością w czasie wizyty pasterskiej w Polsce w roku 1979.

Stefan Wyszyński w czasie, gdy wybuchały niepokoje społeczne w Polsce w latach 1956, 1968, 1970, starał się uspokajać bunty społeczeństwa, zwłaszcza zaś pełnił rolę rozjemcy wówczas, gdy w roku 1980 powstał związek zawodowy „Solidarność”. Wielokrotnie i na różne sposoby bronił robotników przed krzywdzącymi represjami ze strony rządu, ustawicznie proponował kompromis w sprawach społecznych.

Światłem była Mu wiara, a modlitwa i gorliwa pobożność pokarmem duszy, pobożnie sprawował codzienną Eucharystię, był wielkim czcicielem Najświętszej Maryi Panny, płonął prawdziwie heroiczną miłością bliźniego, obdarzony bystrym umysłem starał się nieść ulgę w niezliczonych uciskach całej ludzkości. Zawsze okazywał się gotowy i wspaniałomyślny w niesieniu pomocy każdemu.

W sposób szczególny pielęgnował cnotę roztropności i męstwa, wszystko czynił oświecony światłem Ducha Świętego, i tak realizował swoje zamiary; w stosunku do wszystkich okazywał wielką życzliwość i szlachetność.

Po długim, liczącym osiemdziesiąt lat życiu, poświęconym Bogu i ludziom, złożony ciężką chorobą, gdy ofiarowywał swoje cierpienia za Kościół i zbawienie dusz, Sługa Boży w uroczystość Wniebowstąpienia Pańskiego, dnia 28 maja 1981 roku, pobożnie zasnął w Panu, i pochowany został w krypcie kościoła archikatedralnego Świętego Jana Chrzciciela w Warszawie, dnia 31 maja tegoż roku.

Nie jest rzeczą dziwną, że Stefan Wyszyński, i za życia i po śmierci, cieszył się szczerą i szeroko sięgającą sławą świętości. Dzięki tej sławie, Sprawa Beatyfikacji i Kanonizacji została podjęta przez Kurię Arcybiskupią Gnieźnieńską i Warszawską poprzez uroczyste rozpoczęcie Postępowania Informacyjnego na terenie Diecezji począwszy od dnia 20 maja 1989 roku, do dnia 6 lutego roku 2001 i uroczyste rozpoczęcie Procesu Rogatoryjnego Gnieźnieńskiego dnia 28 września 1989 roku, i Paryskiego dnia 22 stycznia 1990 roku; każdego z nich ważność w świetle prawa kanonicznego, potwierdziła Kongregacja Spraw Kanonizacyjnych dekretem wydanym dnia 8 lutego roku 2002. Po opracowaniu Pozycji, według zwyczaju rozważano, czy Sługa Boży chrześcijańskie cnoty praktykował w stopniu heroicznym. Gdy rezultat tych rozważań okazał się pozytywny, dnia 25 kwietnia 2016 roku odbył się specjalny Kongres Teologów Konsultorów. Ojcowie Kardynałowie i Biskupi zebrani na zwyczajnej Sesji dnia 12 grudnia 2017 roku, pod przewodnictwem moim, Kardynała Angelo Amato, uznali, że Sługa Boży praktykował w stopniu heroicznym cnoty teologalne, kardynalne i inne związane z nimi.

Po przedstawieniu na końcu dokładnej relacji o tych wszystkich sprawach przez Kardynała Prefekta Ojcu Świętemu Franciszkowi, Jego Świątobliwość głosy Kongregacji Spraw Kanonizacyjnych przyjmując i uznając za ważne, dnia dzisiejszego stwierdził: Jest pewność co do praktykowania cnót teologalnych – Wiary, Nadziei i Miłości zarówno w stosunku do Boga jak i do bliźniego, a także co do praktykowania cnót kardynalnych – Roztropności, Sprawiedliwości, Umiarkowania i Męstwa, oraz cnót z nimi związanych, przez Sługę Bożego Stefana Wyszyńskiego, Świętego Kościoła Rzymskiego Kardynała, Arcybiskupa Metropolitę Gnieźnieńskiego i Warszawskiego, Prymasa Polski, w danym przypadku i w odniesieniu do skutku, o który chodzi.

Dekret ten Ojciec Święty polecił opublikować i umieścić w Aktach Kongregacji Spraw Kanonizacyjnych.

Dane w Rzymie, dnia 18 grudnia roku Pańskiego 2017.

(-) ANGELUS Kard. AMATO, S. D. B.

Prefekt

† MARCELLUS BARTOLUCCI

(-) Arcybiskup Tytularny Mewanieński

Sekretarz

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 7/8 2018

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem