Reklama

Częstochowa: Poranek patriotyczny

2016-11-03 13:46


Od wielu już lat spotykamy się 11 listopada, by świętować naszą niepodległością, tym razem zatrzymamy się dłużej przy początkach naszej państwowości i przyjęciu chrztu przez Mieszka I.

Zapraszamy na patriotyczny poranek ze śpiewem. Parafia Personalna im. św. Ireneusza, ul. Kilińskiego 132 Częstochowa.

Tagi:
zaproszenia

Spotkanie "Porozmawiajmy o jąkaniu"

2018-03-07 12:50

Tradycyjnie w marcu zapraszamy na kolejne spotkanie prowadzone w ramach cyklu „POROZMAWIAJMY O JĄKANIU”. Tematem, który zamierzamy podjąć, jest kontekst prowadzenia działań diagnostycznych i terapeutycznych dla osób jąkających (się). W poprzednich edycjach podejmowaliśmy kwestie funkcjonowania osób jąkających w środowisku społecznym i w grupie rówieśniczej. Wnioski płynące z tamtych wystąpień są przyczynkiem do rozważań nad tym w jakim kontekście powinna realizować się terapia osoby jąkającej się.


Jąkanie jest zawsze subiektywnym doświadczeniem osoby jąkającej i mówiąc o jąkaniu, z zasady mówi się właśnie o czymś bardzo indywidualnym. Jąkanie to nie jąkanie się. My mówiąc jąkanie, mówimy o tym wszystkim: co odczuwa, czego doświadcza i w jaki sposób postrzega siebie osoba jąkająca. Tematem refleksji, którymi chcemy podzielić się z uczestnikami wykładu są dylematy diagnostyczne i terapeutyczne z jakimi spotykamy się w kontakcie z osobą jąkającą.

W programie spotkania znajduje się: wykład (na który zapraszamy nauczycieli, pedagogów, psychologów, wykładowców i logopedów oraz studentów zainteresowanych tym zagadnieniem) a także konsultacja logopedyczno – psychologiczna dla osób jąkających. Dla udziału w wykładzie nie jest konieczne posiadanie wiedzy specjalistycznej.

PROGRAM DNI OTWARTYCH:

Konsultacja i wykład prowadzone będą w siedzibie Kliniki Leczenia Jąkania w Warszawie przy ul. Plastycznej 7 w dniu 17.03.2018 roku w godzinach 09:30 – 19:00

09:30 – konsultacja (bezpłatna) dla osób jąkających się

16:30 – wykład na temat: „Osoba jąkająca – wyzwanie diagnostyczne i terapeutyczne”

Dla udziału w badaniu diagnostycznym konieczna jest rejestracja telefoniczna pod numerem: 22 621 39 41; 501 619 643. Udział w spotkaniu jest bezpłatny dla każdego uczestnika.

Zobacz także: jakanie.pl
CZYTAJ DALEJ

Reklama

W ciszy słychać najlepiej

2018-04-18 11:44

Agnieszka Dziarmaga
Niedziela Ogólnopolska 16/2018, str. 26-29

Miejsce pod Łysicą w pobliżu źródełka św. Franciszka, przytulone do pachnącej żywicą ściany Puszczy Jodłowej. Turyści i pielgrzymi wchodzą tędy na owiany tajemnicą Łysiec w Górach Świętokrzyskich. Święta Katarzyna –to miejsce wybrały sobie ponad 200 lat temu bernardynki klauzurowe. A może legendarne uroczysko wybrało sobie mniszki za osadniczki?

T. D.
Matka przełożona dogląda plonów w przyklasztornym ogrodzie

Wiosną, gdy przekwitną leszczyny i zazielenią się łąki, zaludnia się szlak na Łysicę. Niektórzy mają szczęście podpatrzeć mniszki pracowicie gracujące grządki w ogrodzie (który rozsławił je w okolicy), a nawet sprawnie jeżdżące na traktorze. Gospodarstwo sióstr to rzecz wymagająca. Jednak istotą tego pracowitego życia, spędzanego w klasztornych murach i otaczającym je ogrodzie do ostatniego oddechu, pozostaje modlitwa. I więź z Jezusem, której wciąż i wciąż im za mało.

Z Drzewicy do puszczańskiego eremu

Bernardynki posługują wyłącznie w Polsce, a w Świętej Katarzynie od 1815 r. Obowiązująca klauzura konstytucyjna nakłada na to skromne, pracowite i przemodlone życie określone reguły. Oficjalna nazwa zakonu brzmi: Mniszki Trzeciego Zakonu Regularnego św. Franciszka z Asyżu.

Korzenie duchowości i historii bernardynek to Trzeci Zakon św. Franciszka. Powstanie bernardynek jest związane z działalnością w Polsce św. Jana Kapistrana. Siostry były najpierw tercjarkami. Wspólnotowe życie zamknięte, jeszcze nie w pełni klauzurowe, podjęły w 1459 r. w klasztorze na krakowskim Stradomiu. W XVI wieku istniało już ponad 30 domów żeńskich w Polsce. W 1561 r. Pius II dla pierwszych sióstr żyjących w klauzurze nadał pierwsze ustawy połączone ze ślubami. Nowelizacje ustawowe następowały z nadania kolejnych papieży – Mikołaja IV i Leona X. Początki klasztoru drzewickiego – macierzystego dla św. Katarzyny – to z kolei 1626 r. Gdy klasztor w Drzewicy spłonął, siostry tułały się po dworach szlacheckich i doświadczały z całym narodem klęsk powstańczych; były to trudne czasy popowstaniowe. 19 lipca 1815 r. decyzją kapituły w Paradyżu i z nadania biskupa de Boża Wola Górskiego siostry osiedliły się w Świętej Katarzynie. Do klasztoru pod Łysicą przybyło 8 sióstr. Miejsce było niezwykłe, na poły owiane legendą. Nazywały je eremem. Pierwszy kościół miał wznieść, z pomocą bernardynów, Włocławek – dawny rycerz Jagiełły, który zapragnął życia pustelniczego, a zarazem szukał schronienia dla figurki św. Katarzyny, którą przywiózł z Ziemi Świętej. Kościół i klasztor Bernardynów erygował bp Jan Rzeszewski w 1478 r. Zabudowania niejednokrotnie niszczyły pożary, m.in. w 1847r., co wymuszało przebudowę obiektu.

„Partyzantka”, oświata, nowinki

Bernardynki osiadłe w Świętej Katarzynie, pomimo nękających ich dom pożarów, nie opuściły nowej siedziby i odbudowały klasztor z kościołem. W 1864 r. klasztor został uznany za etatowy – we wspólnocie mogło być do 14 sióstr. W 1905 r. wraz z ukazem tolerancyjnym otwarto nowicjat dla 6 sióstr. W 1920 r. było ich już 20.

Do II wojny światowej klasztor utrzymywał się z jałmużny oraz z posagów, które wnosiły kandydatki pochodzące ze szlacheckich lub mieszczańskich rodzin. Siostry na co dzień oddawały się przede wszystkim modlitwie, wykonywały prace domowe, specjalizowały się w hafcie, natomiast sprawy gospodarcze prowadzili tercjarze przy klasztorze.

II wojna światowa nie ominęła klasztoru, który po części, od strony gospodarczej, zajęli Niemcy. M. Bernarda Karmańska, doskonale władająca niemieckim, potrafiła stworzyć pozory względnie poprawnych relacji, które były przykrywką dla udzielania pomocy partyzantom. I tak tercjarki, idąc po wodę do źródełka św. Franciszka, w konewkach dostarczały zupę polskim partyzantom... Klasztor nie uniknął represji, w tym rewizji. Czasy PRL-u stwarzały kolejne zagrożenia, ale powoli do zakonu wkraczały nowinki – m.in. podłączenie energii elektrycznej w latach 50. ubiegłego wieku wniosło spore zmiany w codzienne życie sióstr.

W okresie powojennym siostry z pomocą tercjarek prowadziły szkołę dla dziewcząt, która funkcjonowała jeszcze w latach 60. XX wieku. Placówka stanowiła kontynuację inicjatyw przedwojennych i łączyła się z misją bernardynek. – Bernardynki, gdy przybyły do eremu pod Łysicą, przywiozły ze sobą kilka dziewcząt, którym udzielały nauki w Drzewicy. Tutaj liczba ich wzrosła do dziewięciu – wyjaśnia s. Krystyna. O formalnej szkole można mówić w zasadzie od 1925 r. Uczennice – dziewczęta głównie z chłopskich rodzin – uczyły się prac domowych: gotowania, szycia, haftu, materiałoznawstwa, poznawały podstawy języka polskiego i, co może najważniejsze – uczyły się budować relacje międzyludzkie, żyć wiarą. Siostry do dzisiaj wspominają imiona nauczycielek zapisanych w dziejach szkoły: s. Emanuela, s. Asumpta, s. Piusa, s. Koleta, s. Hiacynta czy niezapomniany nauczyciel historii Bolesław Skrzeczyna. Doskonale pamięta tamte czasy 91-letnia dziś s. Piusa, która pracowała w księgowości i pomagała w szkole.

Gdy otworzono świecką szkołę w Świętej Katarzynie, placówka sióstr została zamknięta (1962 r.), ale jeszcze do dzisiaj zjawiają się u furty dawne wychowanki, by dziękować i ciepło wspominać pobierane tutaj nauki, tak jak p. Maria, mieszkanka Michniowa, która zachowuje w pamięci jasełka, przedstawienia. Stanisław Rembowiecki (obecnie mieszkaniec Nowej Soli) wspomina gospodarskie i kulinarne talenty swojej mamy – absolwentki szkoły sióstr, która wspaniale potrafiła ugotować coś z niczego.

Wpływ na klasztorne życie miały także zmiany posoborowe, skutkujące z jednej strony reformą liturgii – wprowadzeniem do niej języka polskiego, ale i rezygnacją z wyposażania kandydatek w wiano, wreszcie udoskonalaniem warunków życia w klasztorze (rewolucją było choćby założenie centralnego ogrzewania; w klasztorze w całości zbudowanym z kamienia utrzymywała się przejmująca wilgoć, opał był drogi, pomieszczenia – wciąż niedogrzane).

Świat puka do furty

Czy krata odgrodziła siostry od świata i jego spraw? Absolutnie, znają je jak mało kto, jak wytrawne socjolożki i psycholożki, bo dzisiejszy, zapędzony i goniący za sukcesem świat wciąż wyrzuca na margines tych, którzy nie nadążają. Jest ich dużo, bardzo dużo, coraz więcej. To oni dzwonią do klasztoru i proszą o chwilę rozmowy, pukają do furty, gdzie cierpliwie wysłuchuje ich s. Krystyna, piszą maile. Młodzi, coraz więcej młodych. Problemy? Siostra przełożona Tadeja Strona wylicza wszelkiego rodzaju uzależnienia, które ich uwięziły: od alkoholu, narkotyków i używek po zniewolenie przez seks i Internet. Wiele młodych małżeństw prosi także o wymodlenie wyczekiwanego poczęcia dziecka. Wielu rozmówców tak niewiele sobie obiecywało po wizycie w klasztorze, wielu trafiło tutaj niespodziewanie, a potem dziwią się, że doznali uzdrowienia, że „tego rodzaju rzeczy można usłyszeć u sióstr”...

W Polsce nadal panuje silna wiara w skuteczność modlitwy sióstr bernardynek. – Choć żyjemy za kratą, poza światem – dla Pana Jezusa i z jak najczęstszą modlitwą, której tak bardzo pragniemy – to zewnętrzny świat przychodzi do nas z intencjami, rozmowami, w listach. Szczególnie młodzi ludzie tak bardzo potrzebują kontaktu, uwagi, rozmowy – mówi matka przełożona.

Siostry poznają także ten zewnętrzny świat przez kościół klasztorny pw. św. Katarzyny, w którym modlą się parafianie i turyści. Przypatrują się im z klauzurowego chóru. Są organistkami, zakrystiankami, dbają o kwiaty i bieliznę kościelną, starają się sprostać zainteresowaniu ze strony turystów. W świecie poza murami klasztoru mniszki są w pewnym sensie obecne przez owoce swojej pracy: słynne na całą Polskę hafty, kwiaty z ogrodu, sad i warzywniak (obdarzają one mnóstwem plonów, które są potem przerabiane w klasztornej kuchni), miody z własnej pasieki. Jedna z sióstr jest absolutną specjalistką w harmonijnej współpracy z pszczołami. Dzisiaj ogród – w którym gościłam nie raz i rozkoszowałam się widokiem kolekcji róż, podziwiałam wypieszczone szklarnie, czereśniowe drzewa, zagony bobu i szpinaku – to gospodarstwo na własne potrzeby, choć jeszcze do lat 80. XX wieku funkcjonowała tu szklarnia z pomidorami i nowalijkami. Pamiętam, jak śp. bp Kazimierz Ryczan opowiadał, jaki to specjał: zsiadłe mleko i placki ziemniaczane z klasztornej kuchni...

Tajemnica i zaproszenie

W Świętej Katarzynie posługuje dziś 26 sióstr w wieku od 33 do 91 lat. Potrzeba im młodych, modlą się o powołania, których spadek dotyka większość zakonów i zgromadzeń, tak jak niż demograficzny dotyka polskie szkoły. A powołanie? To zawsze zaproszenie i tajemnica, to wybór – jak mówią – „większej miłości”.

S. Kamila, góralka, od dawna czuła, że to jest to; przez znajomego księdza i jego opowieści poznawała charyzmat i to tajemnicze, z pozoru inne życie. Nudne? – Każdą minutę mamy zagospodarowaną, każda jest na wagę złota, tym bardziej że nas tak ciągnie do Pana Jezusa... Każda z nas jest nabrzmiała tymi intencjami, ludzkimi prośbami, a że mamy to szczęście, iż Jezus jest w zasięgu naszych rąk, to biegniemy do Niego – opowiada matka przełożona.

– „Pójdź za Mną, jeśli chcesz” – te słowa Jezus nieustannie zasiewa w ludzkim w sercu, zasiał je również w moim. Dla mnie być powołaną to być w drodze, na której wybieram bycie z Jezusem, mając pewność, że On mnie uprzedza – tłumaczy s. Kamila. – Uprzedza mnie swoim słowem, które codziennie kształtuje moją tożsamość i posłannictwo w życiu klauzurowym. Jego gesty miłości, które odkrywam, pochylając się nad słowem Bożym, przemieniają mnie i zanurzają w pięknie Jezusowego człowieczeństwa. Ukazują mi, że 30 lat ukrytego życia Jezusa to ukłon Boga Ojca w stronę mojej codzienności, która również jest niewidoczna dla świata, jest cicha, prosta, ukryta za murami – wyjaśnia.

Codzienne życie

Pobudka jest o godz. 5 rano, 20 minut później siostry w kaplicy modlą się Liturgią Godzin i modlitwą myślną. Po półgodzinnej przerwie – Msza św., którą odprawia ksiądz kapelan. Po śniadaniu mniszki rozchodzą się do swoich prac: w pralni, prasowalni, kuchni, na furcie  w zakrystii, w infirmerii, ogrodzie, sadzie, gospodarstwie, przy hafcie i w sekretariacie. Praca trwa do 11.45. W południe – „Anioł Pański”, Liturgia Godzin, Koronka do Miłosierdzia Bożego, intencje danego dnia. Od 12 do 12.30 trwa odbywany w milczeniu obiad (milczenie znoszą tylko święta kościelne lub imieniny którejś z sióstr). Potem poobiednie prace do ok. 16.25. Wówczas rozpoczyna się blok modlitw popołudniowych.

Już o godz. 16.30 siostry gromadzą się na Nieszpory i półgodzinną medytację. O 17.30 jest kolacja, zaś o 18 – nabożeństwo z modlitwą różańcową lub Msza św. w kościele. Kompleta – modlitwa na zakończenie dnia trwa mniej więcej do godz. 19. Wszelkie zajęcia indywidualne kończą się o 21 i nad wspólnotą klauzurową zapada cisza nocna.

Od kilku lat w ten cykl siostry włączyły codzienną godzinną, odbywaną indywidualnie, adorację Najświętszego Sakramentu oraz intencje Kościoła, Ojca Świętego, wskazania roku duszpasterskiego i te indywidualne, ludzkie. Dużo tej modlitwy...

Za murami klasztoru czas płynie inaczej. W ciszy, rytmicznie, z określoną dyscypliną. Jakąś cząstką siebie każdy z nas zazdrości tego czasu wygospodarowanego na modlitwę, tej szansy na spojrzenie w głąb siebie, tego ogrodu pięknego jak marzenie wiosną i latem, a zimą przygarniającego wszelkie ptactwo z Puszczy Jodłowej. Zazdrościmy zdrowej kuchni bez ulepszaczy, normalnego czasu pracy, odpoczynku, snu. I ciszy. I zespolenia z Jezusem, najwyższym Dobrem, i niewahającej się przed niczym – pewności. Siostry wybrały najlepiej.

Kontakt:
Klasztor sióstr Bernardynek klauzurowych
ul. Kielecka 2, Święta Katarzyna, 26-010 Bodzentyn
tel. 41 311 22 19, e-mail: sbernardynki@gmail.com, https://bernardynkiklauzur.wixsite.com/swietakatarzyna

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 11/12 2017

Jasna Góra: szczególne miejsce modlitwy w intencji powołań

2018-04-22 20:18

mir/r / Jasna Góra (KAI)

Jasna Góra jest szczególnym miejscem niemal dla wszystkich wybranych na wyłączną służbę Bogu. To tu kształtuje się niejedno powołanie. Jak je rozpoznać, uczą się w jasnogórskiej „Szkole Maryi” zwłaszcza maturzyści. Dziś, w Niedzielę Dobrego Pasterza rozpoczął się 55. Tydzień Modlitw o Powołania.

Bożena Sztajner/Niedziela

O odnowę zapału w ewangelizacji i o nowych powołanych do głoszenia Chrystusa modlił się dziś na Jasnej Górze abp José Octavio Ruiz Arenas. "Podziwiam Polaków za ich odwagę mówienia o Prawdzie w czasach komunizmu" – powiedział Sekretarz Papieskiej Rady ds. Krzewienia Nowej Ewangelizacji. Abp Arenas mówił o potrzebie kontynuowania i odnowienia wiary Polaków. "W kolejnych latach, po przełomie, wchodzi obojętność religijna, traci się tę odwagę, traci się tę zdolność Kościoła, który prawie że w tych latach komunizmu żył męczeństwem i męczennikami" - wskazywał abp Ruiz Arenas.

Pod hasłem: „Wpadnij na dziesiątkę różańca” na Jasnej Górze w wakacje proponowana jest modlitwa w intencji nowych powołań. Na placu przed główną bramą wejściową ustawiony jest specjalny namiot, w którym dyżury pełnią przedstawicielki różnych zgromadzeń i zakonów.

Siostry posługujące w tzw. namiocie powołaniowym zachęcają pielgrzymów do modlitwy dziesiątkiem różańca w intencji powołań. Tu uzyskać można wiele informacji np. dotyczących potrzeby wielkiego wołania o „nowe sługi Pana”, form modlitwy o powołania i za powołanych, charyzmatu różnych zgromadzeń i zakonów. Są także wiadomości praktyczne np. gdzie się zgłosić, by wstąpić do klasztoru.

Już od ponad pół wieku na Jasną Górę pielgrzymują rodziny osób powołanych i ci, którzy wspierają powołania do kapłaństwa i życia konsekrowanego. Jak mówią uczestnicy jasnogórskich spotkań, przybywają oni do tronu Królowej Polski, by podziękować za zaszczyt, jaki ich spotkał, że w ich rodzinie Bóg wybrał i powołał do swojej służby bliską im osobę. Od wielu lat te spotkania odbywają się w maju.

Modlitwa o nowe powołania to także intencja licznych czuwań i pielgrzymek różnych zakonów, zgromadzeń zakonnych, grup parafialnych i diecezjalnych.

Jasna Góra to także tradycyjnie miejsce, gdzie za dar powołania do życia kapłańskiego dziękują neoprezbiterzy ze wszystkich polskich diecezji i wielu zgromadzeń zakonnych. Wielu alumnów przyjeżdża zawierzać się jeszcze przed święceniami, niektórzy w specjalnej pieszej pielgrzymce jak klerycy III roku Wyższego Seminarium Duchownego we Wrocławiu. Wspólne pielgrzymowanie jest dla nich jedną z form przygotowań do uroczystości obłóczyn, czyli przyjęcia sutanny. We wrocławskim seminarium to już tradycja – pielgrzymka w ubiegłym roku odbyła się po raz 45-ty.

W Kaplicy Matki Bożej każdego dnia zanoszona jest modlitwa za Zakon Paulinów, zwłaszcza o nowe powołania. To msza św. w języku łacińskim o godz. 8.00.

W Sanktuarium działa Jasnogórski Ośrodek Powołań. Znajduje się przed wejściem do kaplicy św. Józefa na Halach i służy przede wszystkim młodym ludziom w rozeznawaniu życiowego powołania. Jest także miejscem przypominającym o konieczności modlitwy za kapłanów, zakonników i siostry zakonne. Powstał z inicjatywy Komisji Episkopatu ds. Misji. Początek jego istnienia to rok 1972. Pierwszymi opiekunami byli: s. Elżbieta Okulicz, urszulanka, ks. Bernard Weideman, salezjanin, a z ramienia Jasnej Góry o. Hadrian Lizińczyk, paulin. Obecnie kierują nim kolejni duszpasterze powołań Zakonu Paulinów, teraz tę funkcje pełni o. Andrzej Grad.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

Wiele stron internetowych, wykorzystuje pliki cookies (ciasteczka). Służą one m.in. do tego, by zagłosować w sondzie. Nowe przepisy zobowiązują nas do poinformowania o tym. Dalsze korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki będzie oznaczało, że zgadzasz się na ich wykorzystywanie.
Aby dowiedzieć się więcej, przeczytaj o Polityce plików cookies.

Rozumiem