Reklama

Biały Kruk 1

Bp Solarczyk: Potrzeba ściślejszej współpracy duszpasterstwa powołań z duszpasterstwem młodzieży

2016-10-16 14:16

mag / Częstochowa / KAI

Krzysztof Świertok
Bp Marek Solarczyk

Młodzi potrzebują naszego świadectwa wiary i miłości. Do tego potrzeba ściślejszej współpracy duszpasterstwa powołań z duszpasterstwem młodzieży – powiedział delegat Konferencji Episkopatu Polski ds. powołań bp Marek Solarczyk. Na Jasnej Górze zakończyła się w sobotę wieczorem Jesienna Ogólnopolska Kongregacja Duszpasterstwa Powołań, która przebiegała pod hasłem „Odwaga w Towarzyszeniu Młodym”.

Przez dwa dni odpowiedzialni za powołania na szczeblu diecezjalnym, zastanawiali się nad owocami ŚDM i ich wykorzystaniem w duszpasterstwie. Gośćmi zjazdu był Wicesekretarz Generalny CCEE (Rady Konferencji Biskupich Europy) ks. Michel Remery oraz Duszpasterz Powołań w Irlandii, ks. Willie Purcell.

W czasie Mszy św. otwierającej obrady, Krajowy Duszpasterz Powołań w Polsce ks. dr Marek Tatar przypomniał, że u podstaw pójścia drogą powołania leży miłość, która porządkuje wszystko. – To nie taktyka, dyplomacja czy nawet najlepiej napisane programy dają silę i odwagę by pójść za Jezusem ale autentyczna miłość, która rodzi ewangeliczny radykalizm. Owocem tego jest postawa świadka, który jest kimś czytelnym. Jego życie bowiem bardziej przemawia niż najlepsze nawet teksty, przemówienia czy publikacje – przekonywał duchowny. Zachęcał jednocześnie odpowiedzialnych za Duszpasterstwo Powołań do hojności serca by z oddaniem siali ewangeliczne ziarno tam, gdzie Bóg ich postawi.

W swoim wystąpieniu Duszpasterz Powołań w Irlandii, ks. Willie Purcell mówił o odpowiedzi Kościoła katolickiego w tym kraju na spadek powołań. Zwrócił uwagę, że sytuacja ta została odczytana jako wezwanie duchowieństwa do większego radykalizmu wiary oraz ściślejszej współpracy na różnych szczeblach, tak by wysiłki poszczególnych osób i grup mogły przynieść większe owoce. Pojawił się również pomysł dowartościowania zaangażowania młodych w ich parafiach, poprzez przyznawanie najbardziej zasłużonym medalu św. Jan Pawła II. Ks. Willi zwrócił również uwagę na pozytywne owoce obecności w Irlandii młodych Polaków, którzy poprzez swoje zaangażowanie i świadectwo wiary przyczyniają się do zdynamizowania życia w parafiach.

Reklama

Podsumowując obrady bp Solarczyk zwrócił uwagę, że ŚDM w Krakowie bardzo wyraźnie pokazały nierozerwalny związek duszpasterstwa powołań, z szeroko rozumianym duszpasterstwem młodzieży. - Nie da się bowiem mówić o rozeznawaniu drogi życia bez prowadzenia życia wewnętrznego, a najczęściej miejscem odkrywania przez młodych Pana Boga, Jego Słowa i Jego działania, są różnego rodzaju duszpasterstwa, począwszy od tych parafialnych, aż po ruchy, stowarzyszenia katolickie czy wspólnoty związane z konkretną duchowością. W związku z tym ściślejsza współpraca między różnymi osobami i podmiotami zaangażowanymi w pracę z młodymi i dla młodych jest wręcz konieczna. By pomóc młodzieży trzeba po prostu z nią być i mieć dla niej czas – powiedział bp Solarczyk.

Planowane jest zorganizowanie w kilku rejonach Polski specjalnych spotkań formacyjno-warsztatowych dla osób zaangażowanych w szeroko rozumiane duszpasterstwo powołań. – Poprzez danie konkretnych narzędzi i pokazanie możliwości, chcemy pomóc tym którzy pracują z młodzieżą nie tylko jak do niej dotrzeć, ale także jak być z nią na różnych etapach jej dorastania i dojrzewania. W związku z tym obok płaszczyzny duchowej, w czasie takich zjazdów, planowany jest również czas na ćwiczenia w grupach i wymianę doświadczeń – zapowiedział bp Solarczyk.

Ogólnopolska Kongregacja Referentów Powołaniowych odbywa się dwa razy w roku- jesienią i na wiosnę. Bierze w niej udział ponad 150 osób odpowiedzialnych za powołania na szczeblu diecezjalnym i zakonnym z całego kraju. Jesienna odbywa się zawsze na Jasnej Górze, natomiast wiosenna w różnych miejscach Polski.

Tagi:
Jasna Góra młodzi

Program dla Polski to obecność mądrych, odpowiedzialnych mężczyzn w życiu społecznym

2018-06-23 21:26

mir/R.Jasna Góra / Jasna Góra (KAI)

Z udziałem ok. 5 tys. osób odbyła się II Narodowa Pielgrzymka Mężczyzn nazywana „Męskim Oblężeniem Jasnej Góry”. Mszy św. przewodniczył biskup senior diecezji łomżyńskiej Stanisław Stefanek, przez wiele lat przewodniczący Rady ds. Rodziny Konferencji Episkopatu Polski i członek Papieskiej Rady ds. Rodziny. Bp Stefanek wyraził radość z zaangażowania różnych męskich środowisk w dzisiejszą modlitwę.

MlynekBarbara/pixabay.com

W homilii zwrócił uwagę na realia współczesnego świata, który niesie zagrożenia zniewolenia i na Słowo Boże, które przynosi program wyzwolenia.

Źródłem zniewolenia są te same od zawsze – wymieniał kaznodzieja - intrygi, niewierność aż do zbrodni włącznie, w tym „intryga na najwyższym poziomie; sądowe wyroki zbrodni i parlamentarne ustalenia kłamstwa, zbrodnie w imię prawa i kłamstwo ustanowione jako ład”.

Zauważył, ze dzisiejszy świat, który zdobywają nowe ideologie wykluczające Boga, próbuje też zredukować, zabrać mężczyźnie jego osobowe sprawności pod bardzo kuszącym hasłem „wolności”, a więc pragnie „uwolnić go” nawet od świadomości swojej męskości czy wpisanego w naturę powołania, wmówić mu atrakcyjność „wolności od rodziny, od powiedzianego słowa, od jakichkolwiek zobowiązań”.

Kaznodzieja ubolewał nad naszym przyzwyczajaniem się do rozluźnienia moralnego, „kiedy łajdactwo nazywane jest nowoczesnym stylem”. Dlatego – tłumaczył bp Stefanek - potrzebna jest uczciwość, troska o elementarne zasady obyczajowości zwłaszcza społecznej. Do tej szczególnej walki o prawdziwe wartości powołany jest chrześcijański mężczyzna.

Bp Stefanek „programem dla Polski” nazwał obecność w życiu społecznym mądrych, myślących mężczyzn, odpowiedzialnych za swoją rodzinę, a przez to odpowiedzialnych za Polskę.

Uczestnicy pielgrzymki podczas Mszy św. złożyli Akt Zawierzenia nawiązujący do Jasnogórskich Ślubów Narodu, przyrzekając strzec daru łaski w rodzinach jako źródła Bożego życia, żyć w stanie łaski uświęcającej, stać na straży budzącego się życia, walczyć w obronie każdego poczętego dziecka „równie mężnie, jak przodkowie nasi walczyli o byt i wolność naszego narodu”, stać na straży nierozerwalności małżeństwa, bronić godności kobiety, bronić czci Imienia Bożego, wszczepiać w umysły i serca dzieci ducha Ewangelii, strzec prawa Bożego, obyczajów chrześcijańskich i Ojczyzny.

Na wspólnej modlitwie zgromadzili się przedstawiciele różnych organizacji męskich, m.in.: Mężczyźni Świętego Józefa, Mężczyźni Pustelni, Mężczyźni Boga, Bractwo św. Pawła, Rycerze Jana Pawła II, Męskie Plutony Różańca, Mężczyźni Boga, wspólnota Only4men, Stowarzyszenie Zmartwychwstańców, Herosi z Bytomia, Rycerze Jana Pawła II oraz Rycerze Kolumba.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 5/6 2018

Franciszek: każda rodzina powinna być sanktuarium życia

2018-06-24 12:34

st (KAI) / Watykan

Ludzkie życie jest i pozostaje tajemnicą, a rodzice działają jako współpracownicy Boga. Jest to misja prawdziwie podniosła, która czyni każdą rodzinę sanktuarium życia – powiedział Ojciec Święty w rozważaniu przed modlitwą „Anioł Pański”. Papież nawiązał do fragmentu Ewangelii (Łk 1,57-66.80), czytanego w dzisiejszą uroczystość Narodzenia św. Jana Chrzciciela.

Grzegorz Gałązka

Mówiąc o nieoczekiwanym już poczęciu św. Jana Chrzciciela Franciszek podkreślił, że napełniło ono radością i zdumieniem jego krewnych i osoby bliskie, przekraczało bowiem ludzką logikę i możliwości. „Musimy nauczyć się ufać i zamilczeć w obliczu tajemnicy Boga oraz kontemplować w pokorze i milczeniu Jego dzieło, które objawia się w historii i które często przekracza naszą wyobraźnię” – zauważył papież.

Zaznaczył, że całe wydarzenie narodzin Jana Chrzciciela otoczone jest "radosnym poczuciem zadziwienia, zaskoczenia i wdzięczności". Papież zachęcił do rachunku sumienia: jaka jest moja wiara, czy jest radosna, otwarta na zaskoczenia i czy w duszy pojawiła się wdzięczność.

„Niech Najświętsza Maryja Panna pomaga nam zrozumieć, że w każdej osobie ludzkiej znajduje się ślad Boga, który jest źródłem życia. Niech Ona, Matka Boga i nasza Matka, uświadamia nam coraz bardziej, że rodząc dziecko rodzice działają jako współpracownicy Boga. Jest to misja prawdziwie podniosła, która czyni każdą rodzinę sanktuarium życia” – zakończył swoje rozważanie papież.


Drodzy bracia i siostry, dzień dobry!

Dzisiaj liturgia zachęca nas do obchodzenia uroczystości Narodzenia św. Jana Chrzciciela. Jego narodziny to wydarzenie, które rzuca światło na życie jego rodziców, Elżbiety i Zachariasza, ogarniając radością i zdumieniem jego krewnych i osoby bliskie. Ci podeszli wiekiem rodzice wymarzyli a także przygotowywali ten dzień, ale już się go nie spodziewali: czuli się wykluczeni, upokorzeni, rozczarowani: nie mieli dzieci. W obliczu zapowiedzi narodzin syna (por. Łk 1, 13), Zachariasz pozostał niedowiarkiem, bo prawa naturalne na to nie pozwalały: byli starzy, w podeszłym wieku. Zatem Pan sprawił, że był niemy przez cały okres ciąży (por. w. 20). To znak. Ale Bóg nie jest uzależniony od naszej logiki i naszych ograniczonych ludzkich możliwości. Musimy nauczyć się ufać i zamilczeć w obliczu tajemnicy Boga oraz kontemplować w pokorze i milczeniu Jego dzieło, które objawia się w historii i które często przekracza naszą wyobraźnię.

A teraz, gdy wydarzenie ma miejsce, gdy Elżbieta i Zachariasz doświadczają, że „dla Boga nie ma nic niemożliwego” (Łk 1, 37), ich radość jest wielka. Dzisiejszy fragment Ewangelii (Łk 1,57-66.80) ogłasza narodziny, a następnie koncentruje się na momencie nadania dziecku imienia. Elżbieta wybiera imię obce tradycji rodzinnej i mówi: „ma otrzymać imię Jan” (w. 60), co oznacza „Bóg okazał łaskę”. I rzeczywiście Jan, darmo dany i już nieoczekiwany dar, będzie świadkiem i zwiastunem Bożej łaski dla ubogich, którzy wyczekują z pokorną wiarą Jego zbawienia. Zachariasz niespodziewanie potwierdza wybór tego imienia, pisząc je na tabliczce – był bowiem niemy - i „natychmiast otworzyły się jego usta, język się rozwiązał i mówił wielbiąc Boga” (w. 64). Całe wydarzenie narodzin Jana Chrzciciela otoczone jest radosnym poczuciem zadziwienia, zaskoczenia i wdzięczności: ludzie ogarnięci są świętą bojaźnią Bożą i „w całej górskiej krainie Judei rozpowiadano o tym wszystkim, co się zdarzyło” (w. 65). Bracia i siostry, wierny lud zdaje sobie sprawę, że stało się coś wielkiego, chociaż pokornego i ukrytego, i zastanawia się: „Kimże będzie to dziecię?” (w. 66).

Wierny lud Boży jest zdolny do przeżywania wiary z radością, z poczuciem zdumienia, zaskoczenia i wdzięczności. Ale spójrzmy na tych ludzi, którzy dobrze mówili o tej cudownej rzeczy, o tym cudzie narodzin Jana, i czynili to z radością, byli szczęśliwi, z poczuciem zdumienia, zaskoczenia i wdzięczności. Patrząc na to, zadajmy sobie pytanie: jaka jest moja wiara? Czy jest to wiara radosna, czy też wiara zawsze taka sama, wiara płaska? Czy mam poczucie zadziwienia, gdy widzę dzieła Pana, kiedy słyszę o ewangelizacji lub życiu jakiegoś świętego, lub kiedy widzę tak wielu ludzi dobrych: czy odczuwam w swoim wnętrzu łaskę, albo też nic w moim sercu się nie porusza? Czy potrafię odczuć pociechę Ducha Świętego, czy też jestem na to zamknięty? Niech każdy z nas postawi sobie pytanie w rachunku sumienia: „Jaka jest moja wiara? Czy jest radosna? Czy jest otwarta na niespodzianki Boga, bo Bóg jest Bogiem niespodzianek? Czy zakosztowałem w duszy poczucia zadziwienia jakie sprawia obecność Boga, tego poczucia wdzięczności?”. Pomyślmy o tych słowach, które są duszą wiary: radości, poczucia zadziwienia, poczucia niespodzianki i wdzięczności.

Niech Najświętsza Maryja Panna pomaga nam zrozumieć, że w każdej osobie ludzkiej znajduje się ślad Boga, który jest źródłem życia. Niech Ona, Matka Boga i nasza Matka, uświadamia nam coraz bardziej, że rodząc dziecko rodzice działają jako współpracownicy Boga. Jest to misja prawdziwie podniosła, która czyni każdą rodzinę sanktuarium życia, a każde narodziny dziecka niech rozbudzają radość, zadziwienie i wdzięczność.



"Wczoraj w Asunción w Paragwaju została ogłoszona błogosławioną Maria Felicja od Jezusa Eucharystycznego, imię świeckie Maria Felicia Guggiari Echeverría, zakonnica zakonu karmelitanek bosych. Żyła w pierwszej połowie XX wieku, entuzjastycznie przyłączyła się do Akcji Katolickiej i opiekował się starszymi, chorymi i więźniami. To bogate doświadczenie apostolstwa, wspierane przez codzienną Eucharystię, doprowadziło ją do poświęcenia się Panu. Zmarła w wieku 34 lat, z pogodzona ze swoją chorobą. Świadectwo tej młodej błogosławionej jest zaproszeniem dla wszystkich młodych ludzi, zwłaszcza Paragwajczyków, do życia z hojnością, łagodnością i radością. Nazywano ją `Chiquitunga`, tzn. „Maleńka”" - powiedział Franciszek i poprosił aby osobę nowej błogosławionej uczcić brawami.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Po mistrzostwach pozostaną złe wspomnienia

2018-06-25 15:00

Ślepy los albo inaczej mówiąc przypadek sprawił, że w ostatnim czasie tematem naszych - Polaków - rozmów stał się Senegal, Kolumbia i Japonia. Owszem o Japonii mówiliśmy pewnie wcześniej od czasu do czasu. Tęskniliśmy choćby za ich poziomem rozwoju, szczególnie technologicznego.

Robert Lewandowski/Facebook

Byli nawet tacy politycy, którzy obiecywali nam, że staniemy się drugą Japonią, ale niewielu w to wierzyło, a na pewno możemy powiedzieć, że nic z tego nie wyszło.

Kolumbię i Kolumbijczyków przeciętny Polak utożsamiał i prawdopodobnie nadal utożsamia z kolumbijskimi kartelami narkotykowymi, a najbardziej znanym Kolumbijczykiem pozostaje Pablo Escobar, bo premiowany w 1982 r. Noblem z literatury Gabriel José de la Concordia García Márquez ma na bank mniejszą rozpoznawalność nad Wisłą.

Senegal z kolei – chyba się nie mylę - nie interesował nas absolutnie nigdy. Przeciętny Polak, w tym ja, nie miał żadnego powodu aby o Senegalu myśleć i mówić, chyba, że przy okazji skojarzeń z rajdem Paryż - Dakar. Mówiąc nieco brutalnie. Do tej pory Senegal był dla większości z nas zupełną egzotyką. Teraz mamy okazję i powód aby o Senegalu, Kolumbii i Japonii mówić częściej, bo drużyny z tych państw były – Japonia jeszcze będzie - rywalami naszej reprezentacji w grupie na piłkarskich mistrzostwa świata w Rosji. Połączyła nas piłka. Zrealizowało się hasło pod którym od jakiegoś czasu występuje Polski Związek Piłki Nożnej.

Zacząłem pisać ten tekst jeszcze przed meczem z Kolumbią. Dla wszystkich było już jasne, że Senegal nie zapisze się w pamięci Polaków tak samo jak równie egzotyczne w swoim czasie Haiti z którymi na Mundialu w NRF w 1974 r. wygraliśmy 7:0 czy choćby Peru, które nasza reprezentacji pokonała osiem lat później także wysoko. Z Senegalem po 2018 r. związane będą złe wspomnienia, bo przegraliśmy i to z jedną ze słabszych drużyn turnieju. Przegraliśmy także z Kolumbią. Na pewno jest to drużyna lepsza od pierwszego przeciwnika, ale na to, że zdobędzie mistrzostwo świata bałbym się postawić nawet małe pieniądze. Po laniu, które spuścili nam Rodriguez, Falcao, Cuadrado i spółka dla wielu kibiców sama myśl o Kolumbii na długo będzie się wiązała z bolesnymi wspomnieniami. Został jeszcze mecz z Japonią, ale nie spodziewałbym się, że w spadku po nim zostanie w naszych głowach przekonanie, że może Japończycy mają wspaniała technologię, ale w piłkę potrafią kopać lepiej nasi nad Wisłą.

Chcę docenić, że po meczu z Kolumbią i trener i zawodnicy mówili szczerze. Nawet nie to, że Kolumbia była lepsza – bo była, ale że my nie tyle, że nie trafiliśmy z formą, ale, że po prostu piłkarsko jesteśmy o wiele, wiele słabsi. Tego się nie dało ukryć. To po prostu było widać, słuchać i czuć. Mam tylko jedną pretensję i to wielką. Po co było tak bardzo podgrzewać atmosferę, pompować balon nadziei, roztaczać wizję sukcesu, prężyć muskuły skoro kto jak kto, ale oni na pewno wiedzieli o tym wcześniej? Czy nie uczciwiej byłoby od czasu do czasu studzić co bardziej rozpalone głowy. Może byłyby straty w audience, ale i rozczarowanie mniejsze. Naród byłby zdrowszy. Rozumiem też, że większe zainteresowanie ludu było atutem przy podpisywaniu kontraktu reklamowego. Szkopuł w tym, że w istocie jego płatnikami tych kontraktów były miliony Kowalskich i Nowaków, którzy przez długie miesiące dali się robić, bo świadomie byli robieni w konia. „Wydaliśmy” tę kasę, bo mieliśmy nadzieję. Mieliśmy nadzieję, bo siłą nam wmówiono, że powinniśmy ją mieć. Krótko: Orżnięto nas na grube miliony.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 5/6 2018

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem